poniedziałek, 3 maja 2021

2015-05-23 Sobota w Jabłowie, niedziela w Nowym Sączu

 

To był intensywny weekend. Sobotę spędziłem na północy kraju a niedzielę na południu. Celem sobotniego wypadu była impreza kolejowa „Fiatem do Jabłowa” zorganizowana przez Towarzystwo Grodziskiej Kolei Drezynowej a w niedzielę goniliśmy z Marcinem coroczny pociąg retro kursujący w ostatnią niedzielę maja na linii Chabówka – Nowy Sącz. Przejazd „Fiatem do Jabłowa” został zrealizowany z udziałem jednej z ostatnich pozostających w ruchu lokomotyw spalinowych serii SU45 oraz bezprzedziałowych wagonów serii 120A (tzw. bonanz) w klasycznych zielonych barwach. Jego celem był przejazd liniami, na których przez lata niepodzielnie panowały lokomotywy SU45, czyli Krzyż – Piła – Chojnice – Starogard Gdański oraz Chojnice – Szczecinek. Ponadto aby dodatkowo uatrakcyjnić imprezę, uwzględniono w jej planie zaliczenie odcinka nieczynnego w ruchu pasażerskim. Był nim 8-kilometrowy szlak Starogard Gdański – Jabłowo, będący ostatnim czynnym fragmentem linii nr 243 Skarszewy – Starogard Gdański – Skórcz. Początek i koniec imprezy był w Krzyżu. Do Jabłowa jechaliśmy przez Piłę, Złotów i Chojnice, z powrotem zaś przez Szczecinek.

Dzień 1. Sobota 23 maja 2015 r.

Właściwie to podróż rozpocząłem w piątek 22 maja, kiedy po godzinie 18 wyruszyłem z Krakowa pociągiem TLK „Uznam” do Świnoujścia. Około godziny 4:30 wysiadłem w Krzyżu. Było już jasno i słonecznie, a skład już był szykowany na szopie do drogi. 

SU45-089 ze składem pociągu specjalnego do Jabłowa w trakcie
szykowania do drogi w Krzyżu

Oczekiwanie na podstawienie go w perony wykorzystaliśmy na fotografowanie taboru stojącego na stacji. Dużą uwagę skupiliśmy na lokomotywach SU45 już odstawionych i oczekujących na dokonanie żywota. Na szopie dumnie prezentowała się też odmalowana w historyczne barwy stonka SM42-523. 

Zachodniopomorskie Impulsy oczekują na zatrudnienie

ET22-871 ze składem towarowym przejeżdża przez stację w Krzyżu

SM42-523 odmalowana w historyczne barwy prezentuje się na
szopie w Krzyżu

SU45-164 wśród odstawionych lokomotyw w Krzyżu

SU45-196 na czele innego rzędu trupów

Około 5:30 skład imprezowy w postaci zielonego fiata SU45-089 i dwóch bonanz został podstawiony w perony. Organizatorzy wpadli na pomysł wprowadzenia miejscówek, jednak coś im przy tym nie wyszło. Numery wywieszone na miejscach w wagonach nie zgadzały się ze schematami rozdawanymi w ulotkach i doszło do kilku spięć między uczestnikami. W końcu jednak każdy znalazł swoje miejsce i pojechaliśmy. Odcinek do Piły pokonaliśmy na biegu, gdyż tu już była impreza z fiatem w 2010 roku. Natomiast między Piłą a Chojnicami odbyło się kilka fotostopów. Pierwszy był w okolicy nieistniejącego już przystanku Płociczno na szlaku Piła Główna – Krajenka. 

Fotostop na szlaku Piła Główna - Krajenka

Kolejne zdjęcia wykonaliśmy z wiaduktu przed Złotowem. 

Na szlaku przed Złotowem

Początek dnia był słoneczny, ale za Złotowem nadciągnęły chmury, które już do końca dnia rzadko przepuszczały słońce. Następnie odbyły się dwa postoje na szlaku w okolicy Lipki Krajeńskiej. Jeden z budynkami, drugi z polem kwitnącego rzepaku. 

Przed Lipką Krajeńską

Przy polu rzepaku za Lipką Krajeńską

W Chojnicach naszą uwagę przykuły jednostki EN57 przebywające tu pomimo braku sieci trakcyjnej. Od pewnego czasu pomorski zakład Przewozów Regionalnych właśnie tu odstawia jednostki oczekujące grubszych przeglądów. 

Jednostki EN57 na stacji w Chojnicach

Kolejny postój odbył się w Rytlu i był on wymuszony krzyżowaniem z osobówką z Tczewa do Chojnic. Oczywiście nic nie stało na przeszkodzie, aby przy okazji zrobić tu fotostop. Osobówka przyjechała zestawiona z SA102-002, polskiej myśli technologicznej lat 90-tych XX wieku wyprodukowanej przez ś.p. ZNTK Poznań, która miała uratować lokalne linie kolejowe. Oczywiście tak się nie stało, bo powstało tylko 6 pojazdów (3 dwuczłonowe i 3 trójczłonowe). W 2015 roku ten tabor w porównaniu ze spalinowymi zespołami trakcyjnymi z Pesy czy Newagu wyglądał topornie i wyjeżdżał już swoje ostatnie kilometry. 

Oczekiwanie na krzyżowanie w Rytlu

SA102-002 jako pociąg osobowy z Tczewa do Chojnic wjeżdża
do Rytla

Krzyżowanie pociągów w Rytlu

Po przepuszczeniu szynobusu podjechaliśmy na zdjęcie z nastawnią dysponującą oraz z podanym semaforem wyjazdowym. 

Wyjazd z Rytla

Kilkanaście kilometrów dalej osiągnęliśmy stację węzłową w Czersku, gdzie również w planie były zdjęcia z semaforami kształtowymi. Przy okazji napatoczył się szynobus Arivy SA106-019 przyjeżdżający jako osobówka z Laskowic Pomorskich. 

SA106-019 jako pociąg Arrivy z Laskowic Pomorskich kończy
bieg w Czersku

Pociąg specjalny odjeżdża z Czerska

Między Czerskiem a Starogardem Gdańskim odbył się jeden fotostop, w Łągu przed przecięciem z linią Bydgoszcz – Kościerzyna – Gdynia.

Na szlaku koło przystanku Łąg

Około godziny 10:30 dotarliśmy do Starogardu Gdańskiego, gdzie po krótkim postoju rozpoczął się gwóźdź programu. Mianowicie zaliczanie czynnego fragmentu linii nr 243 do Skórcza. 

Starogard Gdański, oczekiwanie na wolną drogę do Jabłowa

Na odcinku Starogard Gdański – Skórcz pociągi osobowe kursowały do listopada 1997 roku. Według stanu na rok 2015 tor fizycznie leżał jeszcze na całym odcinku, jednak przejezdny był tylko do elewatora w Jabłowie, gdzie docierają pociągi towarowe. Linia nr 243 prowadziła niegdyś ze Starogardu Gdańskiego także w drugą stronę do Skarszew. Jednak ten odcinek został zamknięty już w 1989 roku i kilka lat później fizycznie zlikwidowany. Pierwsze zdjęcia na linii nr 243 wykonaliśmy na obrzeżach Starogardu Gdańskiego, w miejscu gdzie dochodzi bocznica ciepłowni.

Fotostop na obrzeżach Starogardu Gdańskiego

Potem nie rozsiadaliśmy się za bardzo, gdyż kawałek dalej stanęliśmy na kolejne zdjęcia. Nawet na jakiś czas ponownie pokazało się słońce. 

Na szlaku między Starogardem Gdańskim a Jabłowem

Kolejny postój odbył się już w Jabłowie. Udało się pojechać kawałek dalej w kierunku Skórcza. Utrzymywane jest w przejezdności kilkaset metrów szlaku za Jabłowem, który służy za tor wyciągowy dla składów wyjeżdżających z bocznicy elewatora. Ogółem przejezdna jest nieco ponad 1/3 odcinka Starogard Gdański – Skórcz. 

Wyjazd z Jabłowa w kierunku Skórcza. Dotąd najdalej się dało
dojechać

Po dojechaniu najdalej jak się dało i wykonaniu zdjęć skład został wycofany do stacji Jabłowo, gdzie fiat dokonał oblotu wagonów. 

Oblot składu w Jabłowie

W drodze powrotnej do Starogardu Gdańskiego również odbyły się dwa fotostopy. Jeden przy przejeździe przez lokalną drogę na wysokości wsi Janowo, a drugi na łuku na rogatkach Starogardu Gdańskiego. 

Okolice wsi Janowo

Na rogatkach Starogardu Gdańskiego

Zdjęcia wykonaliśmy również na wjeździe na stację Starogard Gdański, a także po wyjeździe z niej, już na szlaku w kierunku Chojnic. 

Wjazd na stację Starogard Gdański

A to już na ostbahnie za Starogardem Gdańskim

Ostatni fotostop na ostbahnie odbył się w okolicy Rytla. 

Na szlaku koło Rytla

W Chojnicach skierowaliśmy się na linię nr 210 w kierunku Szczecinka. Pomimo tego, że na większości trasy jest ona dwutorowa, nie jest zbyt obciążona. Ruch pasażerski od kilkunastu lat oscyluje w granicach 3 par pociągów na dobę, do tego okazjonalnie przejedzie jakiś skład towarowy. Dyżurni ruchu na stacjach pośrednich nie narzekają więc na nadmiar pracy i dzięki temu, że jedziemy tą trasą, będą przynajmniej mieli co robić. Za oknami towarzyszyła nam teletechnika, a większość stacji wyposażona jest w kształtowe semafory i tarcze ostrzegawcze. Wszystkie te elementy uwieczniliśmy w kadrze na fotostopie, który odbył się na wyjeździe ze stacji w Człuchowie. 

Wyjazd ze stacji w Człuchowie

Kolejne zdjęcia wykonaliśmy kilka kilometrów dalej przy wiadukcie lokalnej drogi nad torami. 

Wiadukt między Człuchowem a przystankiem Biskupnica

Następną stacją na naszej trasie były Bińcze. Akurat ona jest wyposażona w semafory świetlne, co nie znaczy że należy ją pomijać w planie fotostopów. Kilometr dalej znajduje się bowiem piękna miejscówka z widokiem na stację. Uroku dodawały słupy teletechniczne, a w szczególności jeden, z którego została sama głowica wisząca na drutach. Swoją drogą mieliśmy dużo szczęścia że załapaliśmy się na zdjęcia z tą teletechniką. Dosłownie parę miesięcy później została ona wycięta L

Stacja Bińcze

Na łuku za stacją Bińcze

Kilka chwil później osiągnęliśmy stację Czarne, gdzie znów powitały nas podniesione ramiona semaforów kształtowych. 

Stacja Czarne

Dalej do Szczecinka linia jest jednotorowa. Drugi tor został zdemontowany na początku lat 90-tych i ponoć posłużył do reanimacji części linii Grzmiąca – Połczyn-Zdrój. Oj szkoda, że nie starczyło materiału do naprawy całej tej linii, to może posłużyła by trochę dłużej L. Na szlaku Czarne – Szczecinek również znajduje się jedna piękna miejscówka. Od Czarnego do przystanku Żółtnica linia biegnie cały czas prosto przez las i jest na tym odcinku wiadukt ze świetnym widokiem na tę prostą. Skład się zatrzymał pod wiaduktem i wycofał „daleko tak daleko daleko tak” dając możliwość wykonania zdjęć na najdłuższych ogniskowych. 

Długa prosta między Czarnem a przystankiem Żółtnica

Po godzinie 17 dotarliśmy do Szczecinka i skierowaliśmy się linią do Piły. Pomimo jazdy pod drutem, wykonaliśmy tu kilka zdjęć. Oczywiście część z nich była wykonana przy okazji krzyżowań z pociągami planowymi. W Turowie Pomorskim skierowano nas na bok w celu przepuszczenia osobówki z Poznania do Kołobrzegu (EN57-1266). 

Oczekiwanie na mijankę w Turowie Pomorskim

EN57-1266 jako pociąg osobowy z Poznania do Kołobrzegu
wjeżdża do Turowa Pomorskiego

Natomiast ostatnie zdjęcia wykonaliśmy na stacjach Jastrowie i Płytnica. Obecnie są to tylko stacje przelotowe, jednak za Niemca obie były czterokierunkowymi węzłami. W Jastrowiu linia Piła – Szczecinek spotykała się z trasą Złotów – Czaplinek a w Płytnicy z linią Węgierce – Wałcz. Uczestnicy imprezy mieli więc możliwość pobawić się w archeologów kolejowych i wypatrywać w terenie śladów po dawnych odgałęzieniach. Najłatwiej mieliśmy w przypadku linii z Jastrowia w kierunku Czaplinka, gdyż tu w jej śladzie biegnie bocznica do bazy paliw. 

Stacja Jastrowie

Postój w Płytnicy

Około godziny 19 dotarliśmy do Piły, gdzie wraz z częścią uczestników przesiadłem się na pociąg osobowy do Poznania. Był to EN57-013, chyba najstarszy czynny przedstawiciel tej serii, do tego z siedzeniami z plastiku niskiego bardzo „uwielbianymi” przez pasażerów. Ale powiem, że byłem już tak padnięty po intensywnym dniu, że nawet udało mi się na tym zasnąć (!). Po 2-godzinnej jeździe dotarliśmy do Poznania, skąd nocnym „Przemyślaninem” ruszyłem do Krakowa.

Dzień 2. Niedziela 24 maja 2015 r.

A w niedzielę prosto po tym jak przyjechałem do Krakowa odebrał mnie Marcin i ruszyliśmy do Nowego Sącza na pościg za parowozem do Chabówki. Od rana towarzyszył nam rzęsisty deszcz, więc już w zasadzie byliśmy pewni że będą problemy z przejazdem. Mokra trawa kładąca się na szynach będzie przy każdym najmniejszym podjeździe sprawiać drużynie parowozowej ogromne trudności. Do Nowego Sącza dotarliśmy około godziny 9, czyli wtedy co miał się zameldować podsył pociągu retro z Chabówki. Oczywiste było, że przy tych warunkach pogodowych musiał być jeszcze w drodze, jednak nie chcieliśmy ryzykować z jechaniem mu na spotkanie w obawie że się z nim miniemy. Ustawiliśmy się więc przy szlaku za Marcinkowicami i cierpliwie czekaliśmy. Trwało to ponad godzinę, ale wreszcie po godzinie 10 zjawił się parowóz OKz32-2 ze składem. 

OKz32-2 z mocno opóźnionym podsyłem na pociąg retro Nowy
Sącz - Chabówka na szlaku Marcinkowice - Nowy Sącz

Teraz pytanie za 100 punktów, ile czasu będziemy czekać aż pociąg ruszy w drogę do Chabówki. Domyśliliśmy się, że skoro pusty skład miał takie problemy z pokonaniem trasy, to z ludźmi na pokładzie będzie jeszcze gorzej. Na wszelki wypadek Marcin zadzwonił do przedstawiciela Nowosądeckiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei, który potwierdził że poszukują lokomotywy SM42 do pomocy. No to ustawiliśmy się przy moście na Dunajcu w Nowym Sączu i cierpliwie czekaliśmy na rozwój wydarzeń. Minęła godzina a składu ani widu ani słychu. Marcin zadzwonił więc jeszcze raz i okazało się że poszukiwania stonki dalej trwają. Dopiero przed godziną 12 zaczęły od strony Nowego Sącza dobiegać gwizdy, więc ustawiliśmy się w gotowości. Po kilku minutach okazeta ze składem przetoczyła się po moście. Na popychu pomagała jej SM42-586. 

OKz32-2 z pociagiem retro z Nowego Sącza do Chabówki
pokonuje most na Dunajcu w Nowym Sączu

SM42-586 pracująca na popychu

Następnie szybko przemieściliśmy się na następną miejscówkę w Chomranicach. A tu czekanie znów się przedłużało. Minęło pół godziny, a skład wciąż nie dotarł. Zaczęliśmy podejrzewać że coś jest nie tak i na wszelki wypadek postanowiliśmy cofnąć się do Marcinkowic. Na wysokości Klęczan dowiedzieliśmy się co było przyczyną zwiększenia opóźnienia. Okazało się, że stonka popychająca skład niewiele dawała i konieczne było przepięcie jej na czoło. Tak więc dzięki kaprysom pogody trafiło nam się retro w nietypowym zestawieniu. 

SM42-586+OKz32-2 z pociągiem retro mijają Klęczany

Skoro wreszcie problem obsługi trakcyjnej został zażegnany mogliśmy ruszyć w pościg za pociągiem. Wróciliśmy na naszą poprzednią miejscówkę w Chomranicach a następnie przed stację w Męcinie. 

Stonka i okazeta mocują się z podjazdem w Chomranicach

Wjazd na stację Męcina

W Męcinie skład postał 20 minut żeby zebrać siły do dalszego mocowania się z podjazdem, a my przez ten czas ulokowaliśmy się na miejscówce za stacją. 

Na szlaku za stacją w Męcinie

Kolejne ujęcia wykonaliśmy jak skład walczył z mokrymi szynami na podjeździe do Pisarzowej. 

Walka z podjazdem do Pisarzowej

Dalej do Limanowej jest z górki, więc obsługa mogła nieco odsapnąć. Następne zdjęcie wykonaliśmy czekając przed szlabanem w Mordarce. 

Zjazd do Limanowej

W Limanowej skład stał krótko, chyba tylko po to żeby dyżurny ruchu zdążył przejść na drugą głowicę stacji i ułożyć drogę przebiegu. W związku z czym sprawnie przemieściliśmy się na drugi koniec miasta i zaczailiśmy się we wsi Koszary.

We wsi Koszary, między Limanową a Piekiełkiem

Kilka minut później łapaliśmy już skład za mostem na Łososinie w Tymbarku. 

Skład minął most na Łososinie przed Tymbarkiem

Za stacją drużyna trakcyjna znów musiała mocować się z podjazdem. My zaś zrobiliśmy im kolejną fotkę na łukach w Podłopieniu. 

Na łukach w Podłopieniu

Przed godziną 15 skład osiągnął stację Dobra koło Limanowej. Uznaliśmy, że tu wykonamy mu ostatnie zdjęcie. Raz że w Dobrej zaplanowane jest wodowanie parowozu, a dwa że zrobiło się mgliście. Ostatnie ujęcie wykonaliśmy z semaforem wjazdowym do Dobrej, po czym ruszyliśmy w drogę do domu.

Wjazd na stację Dobra koło Limanowej


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz