poniedziałek, 17 sierpnia 2026

2026-07-25 Weekend w Rabce-Zdroju z pociągami retro

Tak, wiem, dawno już nie dodawałem stricte kolejowego wpisu. Ale wróciłem właśnie z wakacyjnych wojaży i w przygotowaniu są nowe relacje J. Urlop rozpocząłem od wypadu do Rabki-Zdroju w ostatni weekend lipca, a impulsem do jego realizacji była kumulacja pociągów retro jakie kursowały wówczas po linii zakopiańskiej. Skansen w Chabówce w wakacyjne niedziele ponownie uruchomił składy prowadzone parowozami. W tym roku kursują one na trasie z Rabki Zaryte do Jordanowa. Dodatkowo w dniach 24-26 lipca Zakopane ponownie odwiedził „Nieśpieszny”, historyczny skład PKP Intercity. Warto również dodać, że w ostatnim czasie skansen w Chabówce zmienił właściciela. Dotychczas funkcjonował on w strukturach spółki PKP Cargo S.A., która jak wiadomo od dłuższego czasu pogrążona jest w kryzysie finansowym. Aby zapewnić placówce lepsze perspektywy na przyszłość, powstała fundacja „Parowozownia Chabówka” utworzona przez spółki PKP S.A. i PKP Intercity S.A. W weekend 25 i 26 lipca zaplanowałem przyjazd z rowerem do Rabki i fotografowanie pociągów na linii zakopiańskiej z głównym naciskiem na składy historyczne.

 

Dzień 1. Sobota 25 lipca 2026 r.

Na dworcu głównym w Krakowie stawiłem się o godzinie 6 z zamiarem podróży „Luxtorpedą” Kolei Małopolskich do przystanku Chabówka Stadion. Ludzi z rowerami na peronie czeka sporo, ale podstawiły się dwa Impulsy EN78A i miejsca starczyło dla wszystkich. Pogodę mam wręcz idealną na rowerowy weekend. Jest słonecznie ale nie upalnie. Pierwotnie planowałem z Chabówki Stadion udać się do Raby Wyżnej i wyjechać na spotkanie „Nieśpiesznemu”, który rano wyrusza z Zakopanego. Okazało się, że za nami jedzie opóźniony „Podhalanin” ze Świnoujścia. Dzięki temu miałem bonusa w postaci dodatkowego pociągu do sfocenia i to jadącego ładnie do słońca. Zmieniłem wobec tego plany i na początek udałem się na jedną z górek z widokiem na łącznicę kolejową w Chabówce. Początkowo myślałem czy nie poszukać drogi na jedną z nieodkrytych jeszcze miejscówek. Ostatecznie postanowiłem nie kombinować i wybrałem się na znaną mi górkę na wysokości stacji w Chabówce, na której byłem w styczniu tego roku. 

EP07-1066 z opóźnionym pociągiem IC "Podhalanin" ze
Świnoujścia do Zakopanego hamuje przed przystankiem
Chabówka Stadion

Nad przystankiem Chabówka Stadion na pewno też są polany z widokiem na łącznicę, ale tamtejsze drogi są bardzo zdradliwe. Po przejeździe „Podhalanina” miałem duży zapas czasowy do „Nieśpiesznego”, toteż zająłem się penetracją bocznych dróg w Chabówce na wysokości przystanku przy stadionie. I faktycznie większość prowadziła na manowce. Wymęczyłem się wyjeżdżając pod górę, a drogi kluczyły między domami nie dając oczekiwanego widoku, albo zagłębiały się w dolinkę. W przerwie między sprawdzaniem dróg trafiłem pendolino relacji Zakopane – Kołobrzeg. 

ED250-001 jako pociąg EIP z Zakopanego do Kołobrzegu za
chwilę minie bez zatrzymania przystanek Chabówka Stadion

W końcu obczaiłem drogę, która mogła prowadzić na polanę z widokiem na łącznicę kolejową. Nie wjeżdżałem już w nią aby oszczędzać siły na później. Pojechałem drogą wojewódzką do Raby Wyżnej i ulokowałem się przy wyjeździe ze stacji. Zapas czasowy wciąż miałem spory i przed „Nieśpiesznym” pojedzie jeszcze regio „Gubałówka”. Tak się złożyło że jechał na nim minionek 😀, czyli jednostka EN71-001 w jedynym słusznym malowaniu. Miło że zaszczyciła swoją obecnością na zakopiance w ten weekend. 

EN71-001 jako pociąg regio "Gubałówka" do Krakowa ruszył
ze stacji Raba Wyżna

W odbiegu za nim jechał „Nieśpieszny” zestawiony z lokomotywy EU07-005 i pięciu oliwkowych wagonów. EU07-005 jest najstarszą czynną lokomotywą tej serii (rocznik 1967) i historyczne malowanie przywrócono jej dwa lata temu. Niedawno dodatkowo odzyskała też na czołach gniazda sterowania wielokrotnego. 

EU07-005 z pociągiem ICN "Oscypek" z Zakopanego do
Chabówki minął stację Raba Wyżna

„Nieśpieszny” wjeżdża do stacji Chabówka i ma tam godzinny postój. Potem zrobi kółeczko przez Kalwarię Zebrzydowską Lanckoronę, Bielsko-Białą, Czechowice-Dziedzice, Trzebinię i Kraków aby na wieczór wrócić do Zakopanego. Korzystając z jego długiego postoju w Chabówce, udałem się po raz drugi przeciąć mu drogę w Skawie. Z Raby Wyżnej lokalnymi dróżkami dostałem się do drogi krajowej z przejścia granicznego w Chyżnym. Udałem się nią kawałek w stronę Rabki, po czym skręciłem w lewo w lokalną drogę, którą cały czas zjeżdżając dostałem się do Skawy. Tu „Nieśpieszny” niestety będzie jechał idealnie pod słońce. Jadąc rano „Luxtorpedą” wypatrzyłem między mijanką w Skawie a przystankiem Skawa Środkowa pagórek po zachodniej stronie, gdzie powinno być widać trochę składu. Jest to też na wysokości miejsca, gdzie linia kolejowa wykręca w kierunku przejazdu przez drogę do Naprawy. Wspiąłem się na pagórek i szału nie było. Linię kolejową widać stąd na tak krótkim odcinku, że zmieści się lok i pół wagonu. Ale przy takim kącie padania promieni słonecznych nic tu lepszego nie wyczaruję, więc zostałem i wykonałem foto. 

EU07-005 z pociągiem ICN "Oscypek" z Chabówki do Zakopanego
przez Bielsko-Białą, Trzebinię i Kraków mija Skawę

Kolejne fotki planowałem w okolicach Jordanowa. Wypatrzyłem na mapie i satelicie Google, że aby się tam dostać nie muszę wracać się do głównej drogi w Skawie. Leśnymi drogami przez górę powinienem dostać się do Wysokiej, leżącej przy drodze Spytkowice – Jordanów. Niestety aż tak łatwo nie było. Droga stawała się coraz mniej czytelna i w pewnym momencie zanikła na jednej z polan. Pomagając sobie satelitą Google dostałem się do wyraźniejszej drogi, która z kolei była bardzo kamienista i obawiałem się uszkodzenia opony na czymś takim. Dla świętego spokoju wolałem rower przeprowadzić. W końcu w Wysokiej trafiłem na asfalt i z centrum wsi już cały czas w dół jechałem do stacji w Jordanowie. Tam moim celem była polanka na południe od stacji, którą wypatrzyłem z pociągu jadąc na pierwszy kurs „Nieśpiesznego” w kwietniu. Z pociągu ta polanka wyglądała dość okazale, ale jeżeli chodzi o widok z niej to szału nie ma. Można z niej zrobić pociąg od Krakowa w dwóch aktach. Najpierw na łuku z widokiem na kamieniołom w Osielcu a potem przed przejazdem w ulicy Kolejowej na tle miasteczka. Z tym że trzeba uważać na ciasno ustawione słupy trakcyjne i liczne krzaki. Z analizy rozkładu jazdy wynikało że teraz ma jechać regio „Janosik” z Krakowa, ale załapałem się jeszcze na lekko opóźniony ekspres „Tatry” z Warszawy. O dziwo udało się wpasować lokomotywę między słupy. 

EU200-020 z pociągiem EIC "Tatry" z Warszawy Wschodniej
wjeżdża do stacji Jordanów

Regio „Janosik” jechał w odbiegu za ekspresem, więc nie zmieniałem miejscówki. 

EN57-2078 jako pociąg regio "Janosik" z Krakowa dojeżdża do
stacji Jordanów

A skoro już tu jestem, to pojechałem sprawdzić polanki przy pierwszych zabudowaniach Toporzyska, czy w ogóle widać z nich linię kolejową. Widać w dwóch miejscach małe fragmenty, gdzie zmieści się lok i ze dwa wagony. Akurat jechał TLK „Osterwa” do Szczecina, to wykonałem zdjęcia. 

EU160-035 z pociągiem TLK "Osterwa" do Szczecina minął
stację w Jordanowie

Aby dojechać do kolejnych miejscówek, musiałem jechać przez rynek w Jordanowie, to przy okazji zatrzymałem się tam na lunch. Dojazd miałem pod górę ulicą Kolejową, która na dodatek była w trakcie asfaltowania. Po jedzeniu udałem się na leśny odcinek między Jordanowem a Bystrą Podhalańską. Były to moje drugie w tym roku odwiedziny w tym miejscu. Pierwszy raz tu byłem w zimowej szacie w styczniu. Chciałem tu zostać do powrotu „Nieśpiesznego”, czyli do około godziny 18. Ulicą Mickiewicza jechałem cały czas w dół, aż przekroczyłem wąskim mostkiem rzekę Skawę i dotarłem do toru. Akurat zwiał mi EIC „Kaszub” z Gdyni, ale zaraz za nim ma jechać regio „Rysy” z Krakowa. Wybrałem dla niego klimatyczną miejscówkę z barierką wykonaną z pni drzew oraz z chmurkami. 

EN57-714 jako pociąg regio "Rysy" z Krakowa zbliża się do
stacji Jordanów

Osobówka w stacji Jordanowie krzyżowała się z „Kaszubem” do Gdyni. W momencie jego przejazdu słońce odmówiło współpracy i schowało się za chmurę. 

EU200-020 z pociągiem EIC "Kaszub" do Gdyni minął stację
Jordanów

Następne zdjęcia wykonywałem na szlaku bliżej Bystrej Podhalańskiej. Latem ta okolica niestety nie jest tak spokojna jak zimą. Co chwilę rozlegają się ryki motocykli i quadów pędzących po lesie i płoszących zwierzynę leśną. To już podchodzi pod plagę. Zbliżało się nagromadzenie pociągów Intercity. Od Zakopanego zmierzały do mnie IC „Halny” do Poznania oraz „Kazimierz” do Bydgoszczy, a w drugą stronę TLK „Małopolska” z Gdyni i „Osterwa” ze Szczecina. Rozkminiłem gdzie te pociągi powinny się krzyżować, problem pojawi się gdy któryś się opóźni. I tak niestety było w przypadku obu pociągów do Zakopanego, które były po kilkanaście minut w plecy. W każdym razie jako pierwszy na pewno pojedzie „Halny” i na spokojnie ustawiłem się na miejscówce. Mijał mnie starszy pan, który zwrócił uwagę na mapy Gorców i Beskidu Makowskiego, które trzymałem w bagażniku. Mówił że jest zaskoczony że ktoś jeszcze używa map papierowych 😅. Odparłem że telefon może się zepsuć lub się rozładować i co wtedy zrobię? 😜. 

EP07-1066 z pociągiem IC "Halny" do Poznania na szlaku
Jordanów - Osielec

W Osielcu „Halny” powinien wykrzyżować się z „Małopolską” toteż przeniosłem się na miejscówkę na pociąg do Zakopanego.

TLK "Małopolska" z Gdyni na szlaku Osielec - Jordanów

Potem miałem trudny orzech do zgryzienia, bo „Kazimierz” zbliżał się do Jordanowa w tym samym czasie co „Osterwa”  do Osielca. I zgaduj zgadula którego wpuszczą pierwszego na szlak. Obstawiałem że „Kazimierza” bo jedzie planowo, więc ustawiłem się z widokiem na pociąg od Zakopanego. Okazało się, że źle obstawiłem bo pierwsza pojechała „Osterwa” 😡. Nie ucieszyła mnie ta decyzja, bo miałem upatrzoną fajną miejscówkę na pociąg do Zakopanego, a teraz w tym kierunku nic nie będzie jechać przez 2,5 godziny 😠. No nic, mówi się trudno i zaczekałem na „Kazimierza”. 

EU160-064 z pociągiem IC "Kazimierz" do Bydgoszczy na szlaku
Jordanów - Osielec

Kolejne w planie były trzy pociągi od Zakopanego, jako pierwszy przyspieszony „Ornak” Kolei Śląskich do Częstochowy. Dla niego ustawiłem się bliżej Jordanowa, tam gdzie robiłem „Kaszuba”, ale słońce odmówiło współpracy. Tym razem słońce było, ale mało brakowało a dwie panie by mi weszły przed aparat (a stałem na ścieżce gdzie człowiek pojawia się raz na ruski rok 😅). Na szczęście panie się zorientowały i zatrzymały się na chwilę J

22WEdg-012 jako pociąg "Ornak" do Częstochowy na szlaku
za Jordanowem

Na kolejne dwa pociągi wróciłem bliżej Bystrej Podhalańskiej. Najpierw pojechał regio „Kasprowy” do Krakowa a potem EIC „Tatry” do Warszawy Wschodniej. 

EN57-2078 jako pociąg regio "Kasprowy" do Krakowa na szlaku
między Jordanowem a Bystrą Podhalańską

EU200-026 z pociągiem EIC "Tatry" do Warszawy Wschodniej
na szlaku Jordanów - Osielec

Następnie czekała mnie ponad godzina całkowitej posuchy, więc udałem się znów na rynek w Jordanowie na posiłek. Kolejne pociągi w planie były po godzinie 18. Jako pierwsza osobówka z Krakowa do Rabki Zaryte, potem IC „Malinowski” z Zakopanego do Warszawy i następnie wracający „Nieśpieszny”. Tym razem nie zjeżdżałem na sam dół do toru, lecz poszukałem miejscówki z góry z ulicy Mickiewicza. Widać z niej dobrze linię kolejową, lecz jest dużo przeszkadzajek w postaci drutów. Czasu miałem wciąż sporo, dzięki czemu po dłuższym poszukiwaniu znalazłem widok wolny od kabli. Jako pierwsza pojechała osobówka z Krakowa do Rabki Zaryte. Jest to jedyny dziś fotografowany pociąg, którego stacją początkową ani końcową nie jest Zakopane 😅. 

EN57-2073 jako pociąg osobowy z Krakowa do Rabki Zaryte
zbliża się do stacji Jordanów

Potem w drugą stronę przemknął „Malinowski” prowadzony griffinem w okleinie 200-lecia Politechniki Warszawskiej, po czym przyszedł czas na gwiazdę dzisiejszego dnia, czyli powrotnego „Nieśpiesznego”. 

EU07-005 z pociągiem ICN "Oscypek" z Chabówki przez
Bielsko-Białą, Trzebinię i Kraków do Zakopanego na szlaku
przed Jordanowem

Po jego przejeździe wszystkie punkty dnia miałem odhaczone i mogłem pomału jechać do Rabki na nocleg. Najkrócej by było jechać krajówką przez Skomielną Białą, ale postanowiłem w Naprawie skręcić na Skawę i pojechać wzdłuż linii kolejowej. A nóż a widelec jeszcze coś zafocę. Z rynku w Jordanowie czekał mnie piękny zjazd krajówką nr 28 do doliny potoku Malejówka a potem długi podjazd do Naprawy. I jeszcze w dolince było potrącenie i policja wstrzymywała ruch. Po sforsowaniu podjazdu do Naprawy czekał mnie ostry zjazd do Skawy. Zatrzymałem się na wysokości mijanki i sprawdziłem punktualność pociągów. W odbiegu za „Nieśpiesznym” powinno jechać pendolino z Kołobrzegu, jednakże było opóźnione pół godziny i wcześniej planowany był TLK „Kozica” z Poznania. Wybrałem dla niego miejscówkę z profilu na szlaku Skawa – Chabówka. 

EP07-517 z pociągiem TLK "Kozica" z Poznania na szlaku
Skawa - Chabówka

Potem już ruszyłem przez Zabornię na skróty do Rabki. Nocleg miałem w centrum miasteczka przy samym parku zdrojowym. Jak to w weekend w wakacyjnym kurorcie, z parku słychać było koncert jakiegoś lokalnego wodzireja grającego discopolowe covery. Ale na szczęście o 22 grzecznie przestał grać i mogłem iść spać.

 

Dzień 2. Niedziela 26 lipca 2026 r.

Niedzielny poranek rozpocząłem od pieszego spaceru w kierunku Zarytego, na stok Lubonia Wielkiego. Są tam polany, z których dobrze widać szlak kolejowy w rejonie przystanku Rabka-Zdrój i rano najlepiej słońce świeci z tego kierunku. Wyszedłem z kwatery przed godziną 7, tak aby sfotografować osobówkę relacji Zakopane – Rabka Zaryte planowo meldującą się na stacji docelowej o godzinie 7:30. Bazując na satelicie Google Maps uznałem, że najlepiej będzie skręcić z drogi krajowej nr 28 przy zakręcie za Biedronką. Nie zrobiłem jednak poprawki na ukształtowanie terenu. Za Biedronką bowiem jest dolina potoczku i przed nią byłby lepszy widok, centralnie na oś toru na wysokości przystanku Rabka-Zdrój. Za dolinką jednak też nie było źle i widać było łuk toru przed przejazdem w ulicy Jana Pawła II. 

EN57-2078 jako pociąg osobowy z Zakopanego do Rabki Zaryte
ruszył z przystanku Rabka-Zdrój

Wykonałem kilka zdjęć osobówki, po czym wróciłem do kwatery na śniadanie. W niedzielę rano „Nieśpieszny” pojawia się w Chabówce w podobnych godzinach co w sobotę. Przyjeżdża o 10 i po zmianie czoła jedzie dalej. Co więcej, ma skomunikowanie z parowozem do Rabki Zaryte. Spodziewałem się jednak chmary ludzi na peronie, która nie pozwoli na zrobienie dobrego zdjęcia. W związku z tym w niedzielę odpuściłem „Nieśpiesznego” i skupiłem się na parowozie. Po wykwaterowaniu się pojechałem od razu w kierunku stacji Rabka Zaryte, gdzie zajechałem pod stok Polczakówki. Przypiąłem rower na dole i wspiąłem się na stok. Jest stąd dobry widok na linię kolejową i już parę razy to miejsce odwiedzałem. Tym razem jest to jednak moja pierwsza wizyta tu po modernizacji tego szlaku i elektryfikacji. Co ciekawe z tego stoku widać nawet jedną z estakad drogowej zakopianki. Obecnie w Chabówce są dwa sprawne parowozy: TKt48-191 i Ty2-911. Dziś pracował ten drugi. 

Ty2-911 z pociągiem retro z Chabówki dojeżdża do stacji
Rabka Zaryte

Po wykonaniu kilku ujęć zszedłem szybko na dół i ruszyłem w kierunku centrum Rabki aby złapać go na powrocie. Miejsce gdzie planowałem go upolować nie jest za bardzo oddalone od Polczakówki, bo znajduje się za mostem na Rabie. Drogowo jednak musiałem sporo nadłożyć, ale zdążyłem. 

Retro z Rabki Zaryte do Jordanowa niedługo po ruszeniu ze
stacji początkowej

Parowóz pojechał do Jordanowa, a w drodze powrotnej chciałem uwiecznić go z polany na wysokości przystanku Chabówka Stadion. Udałem się na upatrzoną dzień wcześniej boczną drogę. W sobotę nie miałem sił, żeby na nią wjeżdżać, ale byłem prawie pewien że wyprowadzi mnie na polanę z widokiem na linię kolejową. I faktycznie widok był super. 

Powrotne retro z Jordanowa dojeżdża do Chabówki

Uznałem więc że zostanę tu dłużej i zrobię kolejne dwa pociągi. Zaraz po parowozie pojechał ekspres „Tatry” który zjeżdża na łącznicę, a potem regio „Janosik” wjeżdżający do stacji Chabówka. 

EU200-019 z pociągiem EIC "Tatry" z Warszawy Wschodniej
do Zakopanego na łącznicy w Chabówce

Co ciekawe na „Janosiku” pojechał skład dwóch jednostek EN57 (673+672). Bardzo mnie to ucieszyło nie tylko ze względów fotograficznych 😉. Skład ten bowiem przechodzi na „Kasprowego” do Krakowa, którym będę wracać. Dzięki temu miałem pewność że zmieszczę się z rowerem. Spodziewałem się bowiem tłumów wracających z weekendu. Pierwotnie chciałem wracać IC „Malinowski”, ale nie było na niego wolnych miejsc na rowery. 

EN57-673+672 jako pociąg regio "Janosik" z Krakowa wjeżdżają
do stacji Chabówka

Kolejny kurs parowozu będzie po godzinie 14, czyli za 2 godziny. Zjechałem do Żabki zlokalizowanej przy przystanku Chabówka Stadion na lunch, a potem przemieściłem się na szlak z Chabówki w kierunku Skawy. Najkrótszy dojazd tam wiedzie koło skansenu, gdzie trwa remont mostu na Rabie. Na szczęście jest tymczasowa kładka dla pieszych. Ulokowałem się w okolicach wiaduktu drogi krajowej do Chyżnego. Do przejazdu parowozu było jeszcze sporo czasu, ale wcześniej będzie kilka IC-ków. Najpierw w kierunku Zakopanego pojechał „Halny” z Poznania a zaraz po nim „Kazimierz” z Bydgoszczy. 

EP07-1040 z pociągiem IC "Halny" z Poznania zbliża się do
przystanku Chabówka Stadion

EU160-064 z pociągiem IC "Kazimierz" z Bydgoszczy przed
przystankiem Chabówka Stadion

W przerwie między pociągami siadałem w najbliższym cieniu, a tak się złożyło że naprzeciwko była posesja z jazgoczącym małym pieskiem. A jak wiadomo im psy mniejsze, tym bardziej hałaśliwe. Może mają kompleksy z tego powodu. W końcu gospodarz zainteresował się co pies tak długo szczeka, ale pan najwyraźniej domyślił się że czekam na parowóz J. Zapytał się bowiem za ile pojedzie i czy do Suchej. Odpowiedziałem że za 15 minut i do Jordanowa. A on się zaśmiał że taka krótka trasa 😅. Przed parowozem miały jechać jeszcze dwa „Kaszuby”. Najpierw z Zakopanego a zaraz potem z Gdyni. Tego z Zakopanego zrobiłem z wiaduktu krajówki. 

EU200-019 z pociągiem EIC "Kaszub" do Gdyni pokonuje łącznicę
w Chabówce

Na „Kaszuba” z Gdyni już wolałem nie czekać. Jedzie od bowiem na styk przed parowozem, a wolałem retro zrobić na pierwszą ligę. Parowóz chciałem uwiecznić z drogi równoległej do łącznicy kolejowej, jak wyjeżdża ze stacji Chabówka. Co ciekawe pierwszy 100-metrowy fragment tej drogi oznaczony jest jako teren prywatny, ale można go na szczęście łatwo objechać. Przejechał łącznicą „Kaszub” z Gdyni i zaraz potem zjawił się parowóz do Jordanowa. 

Kolejne retro z Rabki Zaryte do Jordanowa wyjeżdża z Chabówki

Na jego powrotny kurs miałem upatrzoną miejscówkę w Skawie Środkowej. Przyjechałem w okolice przystanku i akurat nadjechało regio „Rysy” z Krakowa. 

EN57-714 jako pociąg regio "Rysy" z Krakowa do Zakopanego
hamuje przed przystankiem Skawa Środkowa

Retro chciałem sfotografować z wyższego pułapu z drogi na Zbójecką Górę. Poprzednio na tej miejscówce byłem tylko raz, w lutym 2012 r. i to przy okropnym smogu. Niestety przez te 14 lat widok z tej miejscówki zdążył całkiem zarosnąć i musiałem z podkulonym ogonem wrócić na dół do przystanku Skawa Środkowa. Przy tym przystanku są drewniane płotki odgradzające łączkę na której czasem pasą się owce. Byłem tu w kwietniu w pierwszy weekend kursowania pociągu IC „Nieśpieszny”, wtedy co przez przypadek usunąłem jego zdjęcie 😂. Ale już to przebolałem, bo wtedy było pod słońce i owiec nie było. Za to tym razem słońce świeciło pod lepszym kątem i pasły się owieczki 😀. A po drugiej stronie drogi były krowy J

Powrotne retro z Jordanowa mija Skawę Środkową

Po parowozie zostały mi jeszcze do sfotografowania cztery pociągi, po dwa w każdą stronę. Od Zakopanego pojedzie IC „Kazimierz” do Bydgoszczy i „Ornak” Kolei Śląskich do Częstochowy. W drugą stronę będą TLK „Małopolska” z Gdyni i „Osterwa” ze Szczecina. Z owcami lepiej wykona się zdjęcia pociągów jadących od Zakopanego. W momencie przejazdu „Kazimierza” niestety większość modelek pochowała się do budy, tylko jedna dzielnie została pozować. Pociąg prowadził griffin w okleinie 200-lecia Politechniki Warszawskiej. 

EU160-004 z pociągiem IC "Kazimierz" do Bydgoszczy mija
przystanek Skawa Środkowa

EU160-076 z pociągiem TLK "Małopolska" z Gdyni przed
przystankiem Skawa Środkowa

Za to przy „Ornaku” już niemal wszystkiej owieczki wybiegły na łączkę 😍, tyle że słońce nieco schowało się za chmury. Ale naprawdę nie ma co narzekać na pogodę. Była wręcz wymarzona do jazdy rowerem i fotek J

27WEb-004 jako pociąg przyspieszony "Ornak" do Częstochowy
mija przystanek Skawa Środkowa

EU160-035 z pociągiem TLK "Osterwa" ze Szczecina mija
Skawę Środkową

Po przejeździe „Osterwy” ustawiłem się już na peronie czekając na regio „Kasprowy”, którym miałem zabrać się do Krakowa. Niestety „Osterwa” do Zakopanego była opóźniona, co wtórnie wymusiło dłuższe przytrzymanie „Kasprowego” w Chabówce i wcześniej do Krakowa pojechał ekspres „Tatry”. Finalnie więc regio przyjechało opóźnione 25 minut. Już myślałem, że jeszcze bardziej zwiększy opóźnienie na mijankach między Kalwarią a Skawiną, ale przynajmniej rozkoszowałem się tym, że przyjechał skład dwóch jednostek EN57 i znalazłem jeden całkiem pusty przedział służbowy, gdzie mogłem rozłożyć się z rowerem. W Osielcu rozkładowo mieliśmy stać 18 minut na wyprzedzanie przez „Tatry”, ale jako że te przepuściliśmy już wcześniej, zbiliśmy opóźnienie do 7 minut. Pojawiła się nadzieja że całkiem nadrobimy opóźnienie, ale niestety przed Suchą Beskidzką kierpoć ogłosił że będzie podmiana taboru 😕. Dalej już nie będzie tak dobrze, bo przesiadka była do pojedynczego EN57-1440. Przeskoczyłem szybko na koniec składu do służbówki, która bardzo szybko została zagracona rowerami i wózkami. O dziwo przesadzanie ludzi poszło sprawnie i nie zwiększyliśmy za bardzo opóźnienia. Na wysokości Jeziora Mucharskiego dopadł nas przelotny deszczyk. W Leńczach pojawiła się kolejna szansa nadrobienia opóźnienia. Miała tam być podwójna mijanka z pendolino z Kołobrzegu i „Kozicą” z Poznania. Pendolino było jednak znowu opóźnione pół godziny, dzięki czemu w Leńczach wykrzyżowaliśmy się sprawnie z „Kozicą” i odjechaliśmy planowo J. W Krakowie Głównym udało się sprawnie przesiąść w osobówkę do Katowic i niedługo po godzinie 19 byłem w domu, kończąc ten intensywny i owocny weekend.

piątek, 24 lipca 2026

2026-07-19 Weekend (pod)warszawskich zabytków

 

W wakacyjny weekend 18-19 lipca odbyła się dwudniowa impreza autobusowa pn. „Weekend (pod)warszawskich zabytków”. W sobotę pasjonaci komunikacji miejskiej podróżowali na pokładzie Neoplana N4020. Głównym bohaterem niedzieli był zaś Jelcz M121M. Mnie zainteresował ten drugi pojazd. Organizacji przejazdu podjął się Nikodem Żurak, a podróżowaliśmy po terenach na zachód od Warszawy. Wydarzenie obfitowało w fotostopy, także z motywami kolejowymi. Jelcz którym podróżowaliśmy został wyprodukowany w 1997 roku i początkowo jeździł po ulicach Białegostoku. Po 13 latach eksploatacji wzięło go Przedsiębiorstwo Naprawy Taboru w Woli Dalszej i przeprowadziło mu remont z zamiarem sprzedania nowemu nabywcy. Był to jednak okres gdy era Jelczy serii 121 już przemijała i wyremontowany gniot długo nie znalazł nowego właściciela. Zalegał więc na terenie zakładu w Woli Dalszej przez kolejne 16 lat, aż doczekał momentu gdy czynny Jelcz 121 stał się zabytkowym rarytasem. Wówczas zainteresowała się nim firma Aurelion Transport Rybie, która kilka miesięcy temu zakupiła owego gniota. Swój debiut liniowy pojazd miał w maju obsługując linię specjalną podczas Nocy Muzeów w Grodzisku Mazowieckim, a dwa miesiące później wziął udział w imprezie „Weekend (pod)warszawskich zabytków”. Autobus posiada silnik MAN-a oraz skrzynię biegu ZF. Takie same pojazdy eksploatowało niegdyś MPK Kraków, w liczbie 7 sztuk. Stęskniłem się już za ich dźwiękiem silnika i skrzyni biegów, dzięki czemu bez większego wahania zgłosiłem się na imprezę w niedzielę 19 lipca.

Start imprezy wyznaczony był przy dworcu PKP w Pruszkowie o 10:30. Z Krakowa wyjechałem 4 godziny wcześniej pociągiem EIC „Jantar” do Helu. Frekwencja słaba, w moim wagonie było sporo wolnych miejsc. W związku z remontem odcinka Kraków – Kozłów, jedziemy jak wszystkie ekspresy objazdem przez Jaworzno Szczakową i Zawiercie. W Warszawie Zachodniej przesiadam się do Elfa SKM Warszawa, którym cofam się do Pruszkowa. Dzień zapowiada się słoneczny i bardzo ciepły. W Pruszkowie jestem z dużym zapasem czasowym. Stopniowo schodzili się uczestnicy imprezy. Z niewielkim opóźnieniem nadjechał imprezowy Jelcz i ustawił się na przystanku. Na początek zmierzaliśmy w kierunku północno-zachodnim. Po przekroczeniu autostrady A2 znaleźliśmy się we wsi Domaniew. Co ciekawe wszystkim ulicom patronują tu postacie z baśni 😃. My np. skręciliśmy w ulicę Królowej Śniegu. Za ostatnimi domami ulica przeszła w gruntową drogę. Co ciekawe na Google mapie jest ona oznaczona jako „Domaniewski Offroad” 😅, a w komentarzach można poczytać że jest tu możliwość zakopania, urwania zawieszenia i przebicia opon, ale także że jest to idealne miejsce na odstresowanie się po pracy przy tak zakorkowanej okolicy 😂. Widzę że organizator chce zrobić Jelczowi chrzest bojowy po długotrwałym remoncie 😂. Na szczęście nie doznał póki co większych uszczerbków. Obróciliśmy autobus do słońca i wykonaliśmy mu pierwsze fotki. 

Jelcz M121M #4772 firmy Aurelion Transport Rybie na ulicy
Królowej Śniegu w Domaniewie

Potem cofnęliśmy się do autostrady A2 i udaliśmy się na północ przez Duchnice do Ożarowa Mazowieckiego. Tam trafiliśmy na zamknięty przejazd przez linię kolejową Warszawa – Poznań. Przejechały dwie osobówki Kolei Mazowieckich a szlabany dalej się nie podnosiły. W końcu kierowca otworzył nam drzwi i mogliśmy wykonać fotki kolejnego pociągu, którym był Stadler Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej relacji Pabianice – Warszawa Wschodnia. 

LM-4268-003 jako pociąg Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej
z Pabianic do Warszawy Wschodniej mija Ożarów Mazowiecki

Gdy w końcu przejazd się otworzył, wjechaliśmy do centrum Ożarowa Mazowieckiego. Pokręciliśmy się po mieście, po czym pojechaliśmy kawałek na zachód do Ołtarzewa, gdzie ponownie znaleźliśmy się przy linii kolejowej Warszawa – Poznań. Kolejne w planie były fotki z pociągami, które jeżdżą tędy praktycznie co chwilę. Parę minut po tym jak się zatrzymaliśmy, przemknęły pendolino ze Świnoujścia do Warszawy oraz IC „Górski” z Chełma do Szczecina i Zielonej Góry. 

Ołtarzew. Spotkanie Jelcza z pendolino relacji Świnoujście -
Warszawa Wschodnia

EU160-066 z pociągiem IC "Górski" z Chełma do Szczecina
i Zielonej Góry na szlaku Ożarów Mazowiecki - Płochocin

Gdy obróciliśmy Jelcza czołem w kierunku Warszawy czyli bardziej do słońca, zrobiliśmy już na pierwszą ligę zdjęcia z osobówką Kolei Mazowieckich z Sochaczewa do Mińska Mazowieckiego. 

Ołtarzew. Nasz Jelcz oraz skład Stadlerów ER160-84+82 jako
pociąg osobowy z Sochaczewa do Mińska Mazowieckiego.

Po fotkach ponownie obróciliśmy Jelcza czołem na zachód i udaliśmy się wzdłuż torów do Gołaszewa. Tam rozstaliśmy się z linią kolejową, ale to nie jeszcze nie koniec motywów kolejowych na dziś 😉. Kolejne zdjęcia wykonaliśmy na skręcie z ulicy Gołaszewskiej we Wspólną. 

Gołaszew, ulica Wspólna

Później wyjechaliśmy na chwilę na starą drogę krajową nr 2 Warszawa – Poznań, ale zaraz z niej skręciliśmy na północ. Zasadniczo przez większą część imprezy jechaliśmy pod słońce, dlatego duża część fotostopów wymagała obracania autobusu. W ten sposób wykonaliśmy zdjęcia m.in. we wsi Pogroszew-Kolonia. 

Pogroszew-Kolonia, ulica Nowowiejska

Kierując się dalej na zachód dotarliśmy do Leszna, dużej wsi położonej na przecięciu dróg wojewódzkich Warszawa – Sochaczew i Grodzisk Mazowiecki – Kazuń. Do centrum jednak nie wjeżdżaliśmy. Skupiliśmy się na fotostopach na ulicy Lipowej zlokalizowanej na południowych krańcach miejscowości. Biegnie ona wzdłuż szpaleru drzew i częściowo ma nawierzchnię z kostki trylinki i tzw. kocich łbów. 

Sesja z ulicy Lipowej w Lesznie

Na końcu ulicy znajduje się skup złomu i autobus robił pozorowany wyjazd z jego terenu ☺ Czyżby miało to symbolizować powstanie tego Jelcza niczym feniks z popiołów po wieloletnim zaleganiu w zakładzie w Woli Dalszej? 😉. 

Wyjazd ze skupu złomu symbolizujący zmartwychwstanie Jelcza
po 16 latach spędzonych w zakładzie w Woli Dalszej

Z Leszna obraliśmy kierunek bardziej na południe i dotarliśmy do wsi Pass. Nie spodziewałem się, że istnieje miejscowość o takiej nazwie. Mijaliśmy pętlę, gdzie stał autobus Grodziskich Przewozów Autobusowych z napisem „Pass” na wyświetlaczu, ale pierwsze skojarzenie miałem że ten napis miał symbolizować że kierowca ma przerwę i pasuje dalszą jazdę 😂. Później się skapnąłem że to nazwa miejscowości. W Passie chcieliśmy zajechać pod kościół, ale że było tam pod słońce jeden kolega zaproponował ustawienie autobusu na pobliskiej drodze z trylinki i kocich łbów. 

Pass

Później zmierzaliśmy dalej na zachód i we wsi Nowa Górna odbyły się dwa fotostopy w polnych plenerach. 

Nowa Górna

Kolejnym naszym celem były Pawłowice, gdzie fotografowaliśmy na placu przy cmentarzu. 

Przed cmentarzem w Pawłowicach

Przy cmentarzu w Pawłowicach

Dalej zmierzaliśmy na południe w stronę starej krajowej dwójki, ale przystanęliśmy jeszcze na chwilę na skraju miejscowości Seroki-Wieś. 

Seroki-Wieś

Potem już pocisnęliśmy krajówką w kierunku Sochaczewa. Do centrum miasta nie wjeżdżaliśmy. Odbiliśmy na Żelazową Wolę znanej z domu rodzinnego Fryderyka Chopina, a następnie skręciliśmy na Chodaków. Wspominałem że będą jeszcze motywy kolejowe i taki właśnie był teraz w planie. W Chodakowie mieści się stacja kolei wąskotorowej z Sochaczewa do położonych na skraju Puszczy Kampinoskiej Wilczy Tułowskich. Gwoździem programu będzie fotostop z tą kolejką J. Co ciekawe nie jest to pierwsza impreza z fotostopem z wąskotorówką w Chodakowie. W 2018 r. byliśmy tu dwoma Jelczami M11. Sochaczew był ostatnim bastionem tych autobusów. Zakończyły one tu służbę liniową w 2019 r., ale jedna sztuka została tu zachowana jako zabytkowa i pięknie odremontowana. Punktualnie o godzinie 15 nastąpił punkt kulminacyjny imprezy w postaci spotkania z pociągiem z Wilczy Tułowskich do Sochaczewa. Skład prowadziła lokomotywa spalinowa Lxd2-342. 

Stacja Chodaków. Spotkanie z wąskotorówką z Wilczy Tułowskich
do Sochaczewa.

Po jego odjeździe podjechaliśmy pod pobliską Żabkę, gdzie organizator zarządził półgodzinny sklepostop. W czasie postoju zauważyliśmy że nasz Jelcz ma mało powietrza w oponie tył prawy. Czyżby to efekt jazdy po Domaniewskim Offroadzie? 😂 Oby tylko dojeździł do końca imprezy 😅. Przejazd już zmierzał ku końcowi. W planie zostały jeszcze industrialne motywy na terenie dawnej Fabryki Włókien Chemicznych Chemitex. Zakłady te powstały w 1927 r. a upadłość ogłosiły w roku 1999. Docierała tu bocznica kolejowa z Sochaczewa, która do Chodakowa biegła wzdłuż toru wąskotorówki. Stacja Chodaków była wówczas znacznie bardziej rozbudowana i wyposażona była w semafory kształtowe. Oprócz istniejącej do dziś mijanki wąskotorowej, po jej wschodniej stronie była też mijanka normalnotorowa, z której wychodziły bocznice do Chemitexu oraz do cegielni w Plecewicach, która biegła w splocie z wąskotorówką. Kolejne pół godziny spędziliśmy kręcąc się po terenie dawnej fabryki Chemitex i wykonując zdjęcia Jelcza pośród opuszczonych hal zakładu. Zrobiliśmy tu też sobie zdjęcie grupowe. 

Sesja na terenie dawnej Fabryki Włókien Chemicznych Chemitex
w Chodakowie

Pogoda zaczęła się zmieniać. Słońce schowało się za chmury i zbierało się na burzę. Teoretycznie za ponad godzinę mieliśmy kończyć imprezę w Pruszkowie, toteż organizator zarządził powrót. Bilet kupiłem na pendolino relacji Gdynia – Rzeszów wyjeżdżające z Warszawy o 18:40. Nastawiałem się że będę miał jeszcze z godzinę przerwy w Warszawie, a tu okaże się że dotrę na styk. Przez Żelazową Wolę pojechaliśmy do dawnej krajowej dwójki, którą cisnęliśmy w stronę Warszawy. W Paprotni odbiliśmy w stronę stacji kolejowej Teresin Niepokalanów. Szlabany na przejeździe były opuszczone i upolowaliśmy na deser Elfa Kolei Mazowieckich w obsłudze pociągu przyspieszonego „Mazoviak” z Warszawy Wschodniej do Płocka. 

EN76-012 jako pociąg przyspieszony "Mazoviak" z Warszawy
Wschodniej do Płocka dojeżdża do stacji Teresin Niepokalanów

Następnie przez Kaski i Baranów zmierzaliśmy w kierunku Grodziska Mazowieckiego. Jechaliśmy przez teren, który za parę lat zmieni się nie do poznania, gdyż to właśnie tu ma powstać słynny Centralny Port Komunikacyjny. Miałem zamiar zdążyć na osobówkę Kolei Mazowieckich do Warszawy, co w Grodzisku Mazowieckim jest o 18:00. Teoretycznie mogłem ją złapać w Jaktorowie, gdyż przejeżdżaliśmy tuż obok przystanku kolejowego. Rezerwę czasową mieliśmy jednak na tyle dużą, że uznałem iż zdążę do Pruszkowa. Jednak gdy przed Grodziskiem zatrzymaliśmy się na Orlenie, już mi mina zrzedła. Poprosiłem więc razem z dwoma kolegami o postój w pobliżu stacji w Grodzisku Mazowieckim. Ciemnych chmur przybywało i gdy szliśmy na stację dopadły nas pierwsze krople deszczu. Gdy wjeżdżał pociąg do Warszawy, lało już bardzo intensywnie. W Warszawie Zachodniej miałem kwadrans na przesiadkę w pendolino do Rzeszowa. Frekwencja jak to w niedzielę wieczór wysoka. Zarezerwowałem jedno z ostatnich wolnych miejsc przy oknie w strefie ciszy. Do Krakowa dotarliśmy planowo przed godziną 22.