sobota, 9 maja 2026

2026-05-01 Ofiary Studnisk, czyli majówka z Turkolem na Dolnym Śląsku

 

Dwa tygodnie po debiucie zabytkowego pociągu Nieśpieszny PKP Intercity, przyszedł czas na kolejne podróże z dobrze znanym historycznym składem Turkola. W dniach od 1 do 3 maja w ramach projektu „Majówka” przemierzał on malownicze szlaki Dolnego Śląska i Wielkopolski. Mnie i Marcina interesował pierwszy dzień, kiedy skład zestawiony z lokomotywy SU42-510 i trzech wagonów wyruszył rano z Poznania i odwiedził: Żary, Lubań, Leśną, Zgorzelec, Turoszów i Niwnice, po czym skończył bieg w Legnicy. My goniliśmy pociąg na trasie: Lubań – Leśna – Lubań – Zgorzelec – Zawidów – Turoszów – Zgorzelec Miasto – Zebrzydowa – Niwnice. Spora część tej trasy przebiega przez okolice, które odwiedziliśmy w lutym 2019 r. Od tego czasu na odcinku między Lubaniem a Zgorzelcem powstał nowy przystanek Studniska, dzięki czemu mieszkańcy tej miejscowości uzyskali dostęp do kolei. Dodanie tego przystanku spowodowało jednak usunięcie sąsiedniego przystanku Mikułowa, co wywołało gorące protesty mieszkańców tej wsi. Stąd też tytuł relacji „Ofiary Studnisk”.

Pierwotnie planowaliśmy pierwsze fotki w Żarach, gdzie wciąż działają semafory kształtowe. Jednak sieć dróg uniemożliwiłaby później sprawne dogonienie pociągu do Lubania Śląskiego. W związku z czym pierwsze zdjęcia wykonaliśmy na linii do Leśnej. W zamian po drodze zrobiliśmy rekonesans stacji Niwnice, którą pociąg odwiedzi na koniec dnia. Wyjechaliśmy z Krakowa przed godziną 7 i cisnęliśmy autostradą A4. Kto miał plany wyjeżdżać gdzieś na weekend majowy, zapewne nerwowo sprawdzał co chwilę prognozy pogody, a ta pod koniec kwietnia zmieniała się dynamicznie. W ostatnim tygodniu miesiąca w nocy potrafiły być nawet przymrozki. Ostatecznie w długi weekend pogoda dopisała. Jak wyjeżdżaliśmy z Krakowa było pochmurno i nawet dopadały nas przelotne deszcze. Jednak na Dolnym Śląsku zastało nas piękne słońce. Pierwszy dzień majówki to oczywiście kumulacje na drogach. Wszyscy w tym samym czasie wyjeżdżają i w tym samym czasie zatrzymują się na posiłki. Do Wrocławia jeszcze jechaliśmy w miarę sprawnie, ale dalej autostrada co chwilę się korkowała, przez co planowaliśmy jak najszybciej się z niej ewakuować. Zdecydowaliśmy się uciec w Legnicy oraz pojechać przez Złotoryję i Lwówek Śląski. Towarzyszyła nam linia kolejowa Legnica – Jerzmanice-Zdrój – Lwówek Śląski, będąca obecnie w trakcie rewitalizacji. Odcinek do Jerzmanic-Zdroju wybudowany został w 1884 roku a w roku 1988 zelektryfikowano go, głównie w celu usprawnienia wywozu kruszyw z kamieniołomów w rejonie Jerzmanic-Zdroju. Ruch pasażerski został zawieszony w 1996 roku. Następnie w grudniu 2008 roku połączenia reaktywowano, ale niskie prędkości i nieatrakcyjny czas przejazdu spowodowały że po kilku miesiącach kursy ponownie zawieszono. W 2024 roku ustał ruch towarowy do Jerzmanic-Zdroju a kilka miesięcy później rozpoczęła się modernizacja infrastruktury w celu przywrócenia regularnych połączeń pasażerskich. Jechaliśmy niemal cały czas wzdłuż linii kolejowej i na odcinku do Jerzmanic-Zdrój stare torowisko jest już zdemontowane. W Złotoryi była niegdyś stacja węzłowa. Odgałęziała się tu linia do Chojnowa. Ruch pasażerski wycofano tu w 1991 roku a w 2012 roku linię rozebrano. Dalszy odcinek linii z Jerzmanic-Zdroju do Lwówka Śląskiego nigdy nie był elektryfikowany. Wybudowany został w 1896 roku a ruch pociągów zawieszono w roku 1992. Podczas jednej z powodzi rzeka Kaczawa podmyła nasyp na wyjeździe z Jerzmanic-Zdroju w kierunku Lwówka Śląskiego, w wyniku czego tor zawisł w powietrzu stając się lokalną atrakcją turystyczną. Niestety (albo stety) atrakcja ta niedługo zniknie, gdyż linia będzie reaktywowana. Jak na razie stare torowisko zostało oczyszczone z krzaków. Dzięki temu odsłonił się bardzo atrakcyjny krajobrazowo przebieg linii. Jej reaktywacja na pewno będzie hitem. Chociaż krążą plotki że między Jerzmanicami-Zdrojem a Lwówkiem Śląskim mają być odbudowane tylko dwa przystanki: w Pielgrzymce i położonych już w granicach Lwówka Płakowicach. Trwają obecnie negocjacje aby na 16-kilometrowym odcinku Pielgrzymka – Płakowice powstał jeszcze jeden przystanek. Stacja w Lwówku Śląskim jest bardzo urokliwa. Posiada stare wiaty peronowe i semafory kształtowe. Wszystko oczywiście nieczynne i czeka na reaktywację. Linia z Legnicy przez Jerzmanice-Zdrój zbiega się tu z linią Jelenia Góra – Zebrzydowa – Żagań. Istniała też linia do Gryfowa Śląskiego i co ciekawe to tędy do Lwówka Śląskiego wjechał pierwszy pociąg, w 1885 roku. Następnie 10 lat później linię wydłużono do Jerzmanic-Zdroju. Potem w 1904 roku doprowadzono tu linię z Zebrzydowej, którą 5 lat później przedłużono do Jeleniej Góry. Na odcinku Lwówek Śląski – Gryfów Śląski ruch pasażerski zamknięto już w 1983 roku a kilkanaście lat później linię rozebrano. Do Zebrzydowej pociągi osobowe pierwszy raz zawieszono w 1996 roku. Do Jeleniej Góry ruch pasażerski trzymał się długo, choć były okresy że częściej zamiast pociągów kursowały zastępcze autobusy. W 2007 roku przywrócono pociągi na całym ciągu Jelenia Góra – Zebrzydowa, ale w związku z pogarszającym się stanem torowiska ruch ostatecznie zawieszono w 2016 roku. Obecnie nieczynny jest odcinek od Jeleniej Góry przez Lwówek Śląski do bocznicy szlakowej Rakowice Żwirownia, gdzie docierają pociągi towarowe od Zebrzydowej. Do rewitalizacji przewidziany jest ciąg Legnica – Jerzmanice-Zdrój – Lwówek Śląski – Jelenia Góra, przez co do spięcia ciągłości linii Jelenia Góra – Zebrzydowa pozostanie zaledwie 4-kilometrowy odcinek Lwówek Śląski – Rakowice Żwirownia. Miejmy nadzieję że na tym małym kawałku także uda się przywrócić przejezdność. Miasto Lwówek Śląski również jest bardzo urokliwe. Zajechaliśmy na wizytację stacji Niwnice, gdzie Turkol zaglądnie dziś na koniec dnia. Stacja jest czynna i posiada semafory kształtowe. Obecnie obsługuje ona pociągi towarowe z Zebrzydowej do żwirowni w Rakowicach Wielkich. Była też bocznica do kopalni gipsu Nowy Ląd. Na satelicie Google widać tam nawet torowiska i tabor, ale w realu niestety bocznica jest już rozebrana. Musiało to nastąpić niedawno. Czas nas już gonił i Turkol niedługo dotrze do Lubania Śląskiego. Aby nie przebijać się przez Lubań, udaliśmy się wąskimi, krętymi i malowniczymi lokalnymi drogami przez: Gradówek, Rząsiny, Olszynę i Grodnicę. Linię kolejową Lubań – Leśna osiągnęliśmy w Kościelnikach Średnich. Turkol dopiero szykował się do odjazdu z Lubania, dzięki czemu mogliśmy wyjechać mu kawałek na spotkanie. Punktem obowiązkowym do zdjęć jest most na Kwisie w Kościelnikach Dolnych. Jako że pociągi nie rozwijają tu wielkich prędkości, pierwsze zdjęcia postanowiliśmy wykonać jeszcze bliżej Lubania, przy dawnym przystanku osobowym Kościelnik. Linia Lubań Śląski – Leśna liczy niecałe 11 kilometrów długości. Otwarta została w 1896 roku i za Niemca była zelektryfikowana. Po wojnie ruch pasażerski prowadzono do 1991 roku. Trzy lata później zamarł także ruch towarowy i linia miała zostać zlikwidowana. Na szczęście w 2008 roku przywrócono przejezdność w celu wywozu bazaltu z kopalni w Leśnej. Nie ma planów przywrócenia regularnych połączeń pasażerskich, ale czasem goszczą tu pociągi turystyczne. Po kilku minutach czekania przy przystanku Kościelnik, zjawił się pociąg Turkola „Leśniczy”, zestawiony z lokomotywy SU42-510, oliwkowej jedynki, Warsu i czerwonej jedynki. 

SU42-510 z pociągiem Turkola "Leśniczy" mija przystanek
Kościelnik na linii Lubań Śląski - Leśna

Niska prędkość pociągu wynosząca na większości trasy 20 km/h oraz przebieg linii kolejowej w pobliżu drogi wojewódzkiej, umożliwił sprawne gonienie i wykonanie wielu fotek. Kolejne wykonaliśmy 400 metrów dalej, zgodnie z planem na moście na Kwisie w Kościelnikach Dolnych. Oprócz nas pociąg fotografowało jeszcze kilka osób, ale miałem wrażenie że byli to głównie miejscowi. 

Skład na moście na Kwisie w Kościelnikach Dolnych

Tor co chwilę przechodzi z jednej na drugą stronę drogi wojewódzkiej. Wszystkie przejazdy wyposażone są tylko w znaki Stop, ale jak już ustawi się przed nim kolejka samochodów, to głupio ich na chama omijać. W ten sposób mieliśmy wymuszony fotostop przed przejazdem w Kościelnikach Dolnych. 

Przed jednym z przejazdów w Kościelnikach Dolnych

Kolejny ciekawszy plener wypatrzyliśmy na końcu Kościelnik Średnich. 

W Kościelnikach Średnich

Za kolejnym przejazdem kolejowym wypatrzyliśmy motyw z domkami w Kościelnikach Górnych. 

Kościelniki Górne

Przy restauracji Babie Lato tor ponownie przekracza drogę i oddala się na chwilę od niej, dzięki czemu jest możliwość wykonania nieco dalszych ujęć. Choć trzeba było się nagimnastykować, żeby wcisnąć loka między krzaki. 

Kolejna miejscówka w Kościelnikach Górnych

Potem droga wspina się na skarpę a tor biegnie u jej podnóża. Najciekawszy motyw na tej linii jest przed kolejnym przejazdem, jak pociąg jedzie łukiem wzdłuż Kwisy. 

Łuk nad Kwisą przed Leśną

Na ostatnim kilometrze przed Leśną pociąg przyspieszył do 40 km/h. Kolejne zdjęcia wykonaliśmy jak lokomotywa wykonywała oblot w Leśnej. Budynek stacyjny został tu niedawno pięknie odremontowany, oczywiście nie w celu pełnienia funkcji kolejowych. 

Manewry na stacji w Leśnej

Na placu przed dworcem zaś trwały przygotowania do lokalnej imprezy. Leśna jest malutkim miasteczkiem liczącym około 3 tysięcy mieszkańców, przez co nie ma obecnie planów uruchomienia tu regularnych połączeń pasażerskich. Wprawdzie mieści się tu zamek Czocha będący dużą atrakcją turystyczną, tyle że od stacji jest oddalony o 3,5 kilometra. Z powrotem do Lubania pociąg będzie jechał pod słońce, ale znalazłem parę miejscówek gdzie uda się wykonać dobre fotki. Na początek zmierzaliśmy lokalną drogą biegnącą równolegle do linii kolejowej drugim brzegiem Kwisy. Przy ostatnich zabudowaniach wsi Smolnik jest dobry widok na tor biegnący u podnóża skarpy. 

Skład opuszcza Leśną w drodze powrotnej do Lubania Śląskiego

Lewym brzegiem Kwisy dotarliśmy do Szyszkowej, gdzie przejechaliśmy na drugi brzeg do Kościelnik Górnych i udaliśmy się na motyw z miejscowym pałacem. 

Przy pałacu w Kościelnikach Górnych

Dalej już do Lubania nie ma za bardzo miejsca, gdzie o tej porze dnia pociąg by się obrócił do słońca. Ale zatrzymaliśmy się na ostatnie na tej linii fotki za mostem na Kwisie w Kościelnikach Dolnych. Czekaliśmy na pociąg na wale i widzieliśmy jak gospodarz z pobliskiego domu idzie nabrać wodę z rzeki. Byliśmy ciekawi czy do nas zagada, ale wydał z siebie tylko jakiś niezrozumiały bełkot. 

Za mostem na Kwisie w Kościelnikach Dolnych

W Lubaniu mieliśmy okazję oglądać ruiny Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego. W latach 90` XX wieku wykonywano tu naprawy rewizyjne m.in. elektrowozów serii EU07 i ET21. Po powrocie do stacji Lubań Śląski, pociąg Turkola uda się linią do Zgorzelca. Wybudowana została ona w 1865 roku i pierwsze zawieszenie przewozów pasażerskich nastąpiło tu w 2002 roku. Następnie w 2008 roku podobnie jak na linii Legnica – Jerzmanice-Zdrój połączenia zostały reaktywowane i tak samo oferta się nie przyjęła, przez co po kilku miesiącach kursy ponownie zawieszono. Po raz kolejny pociągi przywrócono w 2011 r. i jeżdżą do dziś. Szynobusy Kolei Dolnośląskich kursują w relacjach Jelenia Góra – Görlitz oraz Świeradów-Zdrój – Görlitz. Korzystając z zapasu czasowego postanowiliśmy zajrzeć na pierwszą stację za Lubaniem czyli do Zaręby. Przyjeżdżamy a tu na przejeździe są opuszczone szlabany. Niemożliwe, że to dla Turkola, gdyż ten rozkładowo powinien dopiero wyjeżdżać z Lubania Śląskiego. Okazało się, że jechał opóźniony 12 minut szynobus ze Świeradowa-Zdroju do Görlitz. Oznacza to że Turkol ruszy z Lubania Śląskiego dopiero jak szynobus minie posterunek odgałęźny Studniska. Wobec tego niespiesznie jechaliśmy dalej wzdłuż linii. Przy przystanku Batowice Lubańskie tor został bardzo ładnie oczyszczony z krzaków. Kolejne zdjęcia chcieliśmy wykonać na dawnej stacji węzłowej Mikułowa. Niegdyś wychodziła stąd linia do Bogatyni. Jednak po zawieszeniu na niej pociągów pasażerskich w 2000 roku, odcięto możliwość wyjazdu z Mikułowej w tamtym kierunku a stacja Mikułowa została zdegradowana do przystanku. Obecnie wjazd na linię w kierunku Bogatyni jest możliwy tylko od posterunku Studniska. Na dawnej stacji w Mikułowej zachowało się dużo poniemieckich słupów trakcyjnych. Resztki semaforów kształtowych zostały już wycięte. We wsi Mikułowa oraz w okolicach stacji zastaliśmy mnóstwo transparentów protestacyjnych. Ich przyczyną są niedawne zmiany w siatce postojów pociągów Kolei Dolnośląskich na odcinku Lubań Śląski – Zgorzelec. Otóż pobliskie Studniska w których dotychczas był tylko posterunek odgałęźny, w grudniu zeszłego roku dorobiły się także przystanku osobowego. Tyle że Województwo Dolnośląskie uruchamiające połączenia na tej trasie dodając postój w Studniskach jednocześnie usunęło postoje w Mikułowej. Mieszkańcy nie godzą się z tą decyzją i stosowne transparenty wywiesili nie tylko na dawnej stacji, ale i na wszystkich wjazdach drogowych do wsi. Na banerach wypisali teksty „Stop wykluczeniu komunikacyjnemu” czy „Koniec 160 lat tradycji”. Swoją drogą widzę, że w te 160 lat wliczyli też lata 2002-2008 i 2009-2011 kiedy pociągi były zawieszone i też nie mogli z nich korzystać 😉. Gdy czekaliśmy na stacji na pociąg Turkola, zagadał do nas mieszkaniec sąsiedniego domu, pytając czy jesteśmy osobami decyzyjnymi mogącymi przywrócić tu postoje pociągów. Z mojego punktu widzenia pasażera nie przepadam za dodawaniem postojów, gdyż wydłuża to czas jazdy. Pamiętam jak w Krakowie uruchomiono przyspieszoną linię autobusową 572 łączącą Bronowice z Nową Hutą. Na początku to był bardzo fajny ekspres umożliwiający sprawne przemieszczanie się między tymi dzielnicami. A potem z czasem dodawano mu kolejne przystanki, tak że obecnie pozostał mu tylko środkowy fragment trasy gdzie jedzie szybko, tj. od Placu Imbramowskiego do węzła Wiślicka z wykorzystaniem estakad nad aleją 29 Listopada i Rondem Polsadu. Na pozostałych odcinkach już zatrzymuje się praktycznie na każdym przystanku. Tak samo z utęsknieniem wspominam czasy jak pociągi przyspieszone z Krakowa do Tarnowa zatrzymywały się tylko w Bochni i Brzesku, a przyspieszona „Wanda” do Katowic, tylko w Krzeszowicach, Trzebini, Jaworznie Szczakowej i Mysłowicach. Obecne pociągi przyspieszone w tych relacjach są karykaturami tamtych przyspieszonych. Jednak w przypadku Mikułowej rozumiem stanowisko jej mieszkańców. Pasażerowie korzystający z przystanków pomijanych przez autobus 572 albo przez pociągi przyspieszone z Krakowa do Tarnowa czy Katowic, mają też do dyspozycji inne połączenia, a tu mieszkańcy Mikułowej zostali całkowicie odcięci od transportu publicznego. Nowy przystanek Studniska torami jest oddalony od dawnej stacji Mikułowa o 2,5 kilometra, a Batowice Lubańskie o niecałe 3. Z tym że drogami do Studnisk jedzie się stąd 6 kilometrów, a do Batowic Lubańskich prawie 4. Emerytowany kolejarz mieszkający przy stacji podniósł też argument, że przy tych przystankach nie ma nawet gdzie auta zostawić. Województwo Dolnośląskie może mieć argument, że Mikułowa jest małą wsią i przy samej stacji jest kilka domów, a do pozostałych zabudowań są prawie 2 kilometry. Ale w dobie tak szeroko stosowanych w tym regionie przystanków na żądanie, nie byłoby chyba dużą trudnością pozostawienia w Mikułowej postojów choćby w takiej formie. Doświadczenia jakie nabyliśmy w tym miejscu stały się inspiracją do tytułu wpisu „Ofiary Studnisk 😀. 

Turkol mija nieczynny peron na zamkniętej stacji Mikułowa

Aby złapać odbieg za opóźnionym szynobusem, Turkol nabrał od Lubania Śląskiego kilkanaście minut opóźnienia. Wiele wskazywało, że jeszcze je zwiększy, gdyż szynobus w Görlitz szybko się obraca i wraca do Jeleniej Góry. Mało realne jest, że Turkol zdąży przed nim dojechać do Zgorzelca i raczej zostanie zatrzymany na krzyżowanie w Jerzmankach. Aby wiedzieć na czym stoimy trzeba zajechać na stację. Studniska i Jerzmanki stoją do siebie tyłem w kwestii połączenia drogowego i po drodze prawie kilometrowy odcinek musieliśmy pokonać z minimalną prędkością po głębokich padołach. Zajechaliśmy na południową głowicę i widzę, że Turkol stoi na stacji. No to w tył zwrot i jedziemy na północną głowicę aby uwiecznić jego wyjazd. Droga ta przeważnie jest pusta, to jedna mamuśka myślała, że będzie swojego synka uczyć na niej jazdy na rowerze, a tu co chwilę jej w tym przeszkadzamy 😂. Zaparkowaliśmy przy nastawni wykonawczej w momencie jak na stację wjeżdżał szynobus z Görlitz do Jeleniej Góry. Przy okazji zauważyliśmy, że w Jerzmankach nie ma już semaforów kształtowych L. Tak więc nasze zdjęcia z lutego 2019 roku nabrały mocy historycznej. Młoda nastawnicza próbuje przełożyć rozjazd i ustawić wyjazd dla Turkola, ale mechaniczne urządzenia stawiają zacięty opór. Mocuje się dziewczyna z pędniami, potem idzie do rozjazdu usiłując ręcznie docisnąć iglicę. A tymczasem przy nastawni stało czterech dżentelmenów (nas dwóch, jeden miłośnik ze Śląska i jeden miejscowy) i żaden nie zaoferował pomocy 😛. Nie no żartuje, jakby dopuściła osoby postronne do majstrowania w tych urządzeniach mogłaby mieć większe problemy. Po kolejnym mocowaniu się z pędniami nastawnicza skapitulowała i przekazała dyżurnemu ruchu że Turkola trzeba wycofać za południową głowicę i wyprawić sąsiednim torem. Tak więc opóźnienie jeszcze wzrosło o kolejne minuty. Ale przynajmniej wyjechał lepiej doświetlonym torem 😉. 

Wyjazd ze stacji Jerzmanki

Po dotarciu do Zgorzelca skład szybko się obróci i przejdzie do obsługi pociągu „Kombinat” do Turoszowa, czyli najdalej jak się da dojechać w kierunku Bogatyni. Co ciekawe, już po ogłoszeniu projektu „Majówka”, trasa pociągu została uzupełniona o wjazd do Zawidowa, gdzie znajduje się towarowe przejście graniczne z Czechami. Stało się to możliwe dzięki niedawnej odbudowie ramienia trójkąta w Wilce, umożliwiającego przejazd w relacji Zawidów – Turoszów. Łącznik ten był używany do 2000 roku przez pociągi osobowe do Bogatyni, które jadąc od strony Sulikowa wjeżdżały do Zawidowa, zmieniały kierunek i wyjeżdżały w stronę Turoszowa. Po zawieszeniu osobówek do Bogatyni, łącznik ten przestał być używany i przez kolejne 26 lat ruch na trójkącie w Wilce był możliwy wyłącznie w relacji Sulików – Zawidów lub Sulików – Turoszów. Ciekawe czy odbudowa łącznika dla relacji Zawidów – Turoszów była podyktowana planowanym przywróceniem pociągów osobowych do Bogatyni, czy pod ruch towarowy. Naszym żelaznym punktem było oczywiście sfotografowanie Turkola na odbudowanym łączniku w Wilce. Ale jako że skład po drodze zmienia czoło w Zgorzelcu i Zawidowie, poszukaliśmy na spokojnie jeszcze jednej miejscówki między Studniskami a Wilką. Wybraliśmy motyw ze stawem za Sulikowem. Miejscówka ciekawa, ale dojazd możliwy jest tu tylko polnymi drogami. 

Pociąg Turkola "Kombinat" mija staw w Sulikowie

Próbowaliśmy wydostać się stąd na skrót do drogi wojewódzkiej nr 357. Ostatecznie stan polnych dróg nie wzbudził naszego zaufania i woleliśmy wycofać się przez centrum Sulikowa. Zresztą pociąg jechał jeszcze zmienić czoło w Zawidowie, więc mieliśmy zapas czasowy. Do trójkąta w Wilce również da się dojechać tylko polnymi drogami. Najbardziej cywilizowany dojazd jest od wsi Łomnica. Droga była nawet wygodna, znacznie bardziej niż dojazd do stacji Jerzmanki od strony Studnisk. Trójkąt w Wilce pięknie się prezentował wyczyszczony z krzaków. Z powodu dojścia i krzyżowania z szynobusem oraz usterki rozjazdu w Jerzmankach, Turkol nabił około 40 minut opóźnienia. Dzięki sprawnym zmianom czoła w Zgorzelcu i Zawidowie udało mu się nadrobić kilka minut. 

Po zmianie czoła w Zawidowie pociąg jedzie odbudowaną
łącznicą na posterunku Wilka

Kolejnym punktem na naszej trasie był posterunek Trzciniec Zgorzelecki zlokalizowany tuż przed Turoszowem. Jest tam klimatyczny kamienny wiadukt nad torem. Patrząc na stan pozostałych dróg wychodzących z trójkąta w Wilce woleliśmy wydostać się znaną nam drogą do Łomnicy. Potem wskoczyliśmy na drogę wojewódzką prowadzącą do Turoszowa. Przebiega ona w oddaleniu od linii kolejowej, która biegnie niżej, lasem wzdłuż Nysy Łużyckiej. Co ciekawe na odcinku między posterunkami Ręczyn i Trzciniec Zgorzelecki z tego samego toru korzystają niemieckie pociągi relacji Görlitz – Zittau. Przed wsią Działoszyn wjechaliśmy do Worka Turoszowskiego. W tym miejscu odległość między granicą z Niemcami na zachodzie i z Czechami na wschodzie wynosi niecałe 3 kilometry. Po dotarciu do Turoszowa przejechaliśmy koło Elektrowni Turów i ulicą Słoneczną dotarliśmy w pobliże posterunku Trzciniec Zgorzelecki. Pieszo dotarliśmy możliwie najbliżej posterunku, tak aby mieć widok na kamienny wiadukt, ale też aby nie było nas widać w kamerach posterunku. W Trzcińcu Zgorzeleckim od linii do Turoszowa odbija szlak do mostu granicznego na Nysie Łużyckiej, po którym kursują niemieckie pociągi do Zittau. Co ciekawe ten 150-metrowy odcinek od posterunku do mostu granicznego, to linia nr 348, najkrótsza linia będąca pod zarządem PKP Polskie Linie Kolejowe. Jest mało realne, żeby Turkol nam zwiał. Staliśmy w skrajni toru do Zittau, aż coś mnie tknęło żeby sprawdzić jak jest ułożony rozjazd posterunku Trzciniec Zgorzelecki. Mogło się przecież okazać, że Turkol z racji opóźnienia został zatrzymany aby przepuścić niemiecki pociąg. Marcin zrobił zdjęcie rozjazdu na długim zoomie i faktycznie okazało się że jest ustawiony do jazdy na Zittau 😂. Wobec tego ewakuowaliśmy się w bezpieczne miejsce pomiędzy torami do Zittau i Turoszowa. Po paru minutach przejechał niemiecki pociąg z Görlitz do Zittau. Połączenia tej relacji obsługuje prywatny przewoźnik ODEG. Obsługa przyjaźnie nam machała. 

Zespół trakcyjny 642 476 jako niemiecki pociąg relacji Görlitz -
Zittau mija posterunek Trzciniec Zgorzelecki

Gdy już rozjazd przełożył się na kierunek turoszowski, Marcin wrócił na poprzednią miejscówkę w torze na Zittau. Mnie jednak nie podobał się układ latarni widocznych z tamtego miejsca i zostałem na dotychczasowym miejscu. Tuż przed godziną 15 zjawił się opóźniony 45 minut pociąg Turkola. 

Turkol mija posterunkek Trzciniec Zgorzelecki kierując się na
Turoszów

W Turoszowie ma on rozkładowe 30 minut postoju na zmianę kierunku, więc powinien zgubić trochę opóźnienia. Od ostatniego rozjazdu stacji w Turoszowie do końca linii w Bogatyni jest tylko około 3 kilometrów, jednak do samej Bogatyni docierały tylko pociągi pasażerskie i po ich zawieszeniu w 2000 roku ten odcinek stał się nieprzejezdny. Są plany jego odbudowy w ramach rządowego programu Kolej Plus. W odróżnieniu od linii odbudowywanych niskobudżetowo przez Dolnośląską Służbę Dróg i Kolei, program Kolej Plus zakłada kompleksową odbudowę linii. Powoduje to, że modernizacja linii do Bogatyni pomimo niewielkiego odcinka toru do odbudowy, nie spina się finansowo. Obecnie Województwo Dolnośląskie negocjuje z PLK obcięcie części kosztów projektu, na bazie doświadczeń DSDiK. Wyjazd pociągu z Turoszowa chcieliśmy zrobić z okolic wiaduktu drogi wojewódzkiej do Sieniawki, na tle wieży ciśnień i elektrowni. Po drodze zajrzeliśmy na chwilę do sklepu, ale na tyle szybko że powinniśmy zdążyć przed odjazdem pociągu. Zdążyliśmy i wykonaliśmy fotki. 

Wyjazd z Turoszowa w drogę powrotną do Zgorzelca

Teraz skład będzie jechać z powrotem do Zgorzelca, już bez wjazdu do Zawidowa. Właściwie cały czas będzie jechał pod słońce, ale postanowiliśmy przeciąć mu drogę na wyjeździe z trójkąta w Wilce w kierunku Sulikowa. Tym razem dla odmiany zajechaliśmy tam nie przez Łomnicę, a od drugiej strony przez Niedów, Wilkę i Wrociszów Dolny. Przy okazji jechaliśmy przez piękne widokowo i stosunkowo mało znane okolice zbiornika wodnego Niedów. Drogi były przeważnie wygodne, jedynie końcowy fragment od Wrociszowa Dolnego do przejazdu kolejowego był bardzo wyboisty. Nie docenialiśmy tego odcinka, a jednak znaleźliśmy bardzo ciekawą miejscówkę. Pociąg będzie ładnie oświetlony z profilu, na pierwszym planie rzepak, a w tle masyw Smreka. Turkol przyjechał w miarę szybko, najwyraźniej tym razem żaden niemiecki pociąg go nie wstrzymał. 

Wyjazd z trójkąta w Wilce w kierunku Sulikowa

Za przejazdem droga jest już wygodniejsza, toteż nie wracaliśmy do Wrociszowa Dolnego, lecz pojechaliśmy dalej i wyjechaliśmy w Łomnicy. Turkol teraz musi żyłować, żeby zdążyć się wbić do Jerzmanek przed szynobusem z Jeleniej Góry do Görlitz. Ja obstawiałem że zdąży, ale Marcin twierdził że zostanie zatrzymany przed Studniskami. Pojechaliśmy przez Koźmin i Kunów do Studnisk zwizytować nowy przystanek, pogromcę Mikułowej 😛. Faktycznie mieszkańcy Mikułowej nawet nie mają gdzie tu auta zaparkować. Miejsca dali tyle, że nasze auto ledwo się wcisnęło 😂. Wyszliśmy na peron i uwieczniliśmy szynobus, ten sam co krzyżował się z Turkolem w Jerzmankach 3 godziny temu. 

SA135-002 jako pociąg osobowy z Jeleniej Góry do Görlitz
zatrzymuje się na nowym przystanku Studniska

Moim zdaniem Turkol przejechał przed szynobusem i przekonałem Marcina żebyśmy już jechali zdążyć go dorwać na linii Zebrzydowa – Niwnice. Od Zgorzelca skład Turkola przechodzi do obsługi pociągu „Kwisa” do Legnicy przez Niwnice. Jechaliśmy ponownie przez wykluczoną komunikacyjnie Mikułową oraz Lubań, a naszym celem było miasteczko Nowogrodziec. Jest ono nieco tylko większe od Leśnej i zlokalizowane przy linii Jelenia Góra – Lwówek Śląski – Zebrzydowa – Żagań. Jej przebieg jednak nie pokrywa się z głównymi potokami podróży mieszkańców miasteczka, którzy uczą się i pracują głównie w Lubaniu lub Bolesławcu. W tym celu analizowane są nawet plany budowy nowej linii kolejowej z Nowogrodźca do Lubania Śląskiego. W Nowogrodźcu miałem upatrzony most kolejowy na Kwisie, który dobrze widać z okolic ogródków działkowych przy drodze wojewódzkiej z Lubania. A że trwała słoneczna majówka, to nad działkami unosił się zapach grilla 😁. Turkol na pewno nam nie zwiał. Ucieczka przed szynobusem z Jeleniej Góry do Zgorzelca wiele mu nie dała, gdyż natrafił później na kolizje z pociągami Polregio z Görlitz do Zielonej Góry i Kolei Dolnośląskich z Lubania Śląskiego do Wrocławia. W końcu po dłuższej chwili było słychać że pociąg się zbliża. I dokładnie w tym momencie grupa małolatów postanowiła wleźć na most kolejowy i przejść nim na drugi brzeg rzeki 😂. Żeby było śmieszniej to w ogóle im się nie spieszyło z przechodzeniem po moście. Pewnie byli przekonani że dziś jest święto to na pewno nic nie pojedzie 😂. Zaczęli uciekać dopiero jak pociąg już dosłownie wjeżdżał na most, zmuszając maszynistę do wdrożenia nagłego hamowania. Mam nadzieję, że małolaty się porządnie wystraszyły i na jakiś czas oduczą się włażenia na ten most 😁. 

Pociąg Turkola "Kwisa" na moście na rzece o tej samej nazwie
w Nowogrodźcu

Korzystając z nieplanowego „fotostopu” podjęliśmy próby sfotografowania pociągu jeszcze raz przed Niwnicami, ale nie udało się. Pociąg jedzie tu szybko, a drogą do stacji Niwnice trzeba jechać bardzo naokoło. Gdy dotarliśmy na stację, lokomotywa wykonywała już oblot wagonów. Zdążyliśmy z daleka zrobić fotkę loka z nastawnią wykonawczą oraz semaforami wyjazdowymi w kierunku Lwówka Śląskiego. 

Manewry w Niwnicach

Potem na spokojnie wykonaliśmy serię zdjęć z semaforami wyjazdowymi w kierunku Zebrzydowej, jak lok zapina się do składu i pociąg odjeżdża. 

Ciąg dalszy manewrów

Odjazd z Niwnic w drogę powrotną do Zebrzydowej

Mając świadomość, że do Zebrzydowej już go nie dogonimy, na tym zakończyliśmy focenie i wracaliśmy pomału do Krakowa. Jechaliśmy tak samo jak przyjechaliśmy czyli przez Lwówek Śląski i Złotoryję. W tym drugim mieście zajechaliśmy na obiadokolację do pizzerii zlokalizowanej na jednej z osiedli. Żywcem nie było tam gdzie zaparkować. Nie ma się czemu dziwić, transport publiczny póki co nie jest tu dobrze rozwinięty to wszyscy jeżdżą autami. Może jak skończą tu odbudowę kolei sytuacja się zmieni. Pojedzeni ruszyliśmy w dalszą drogę, ale Marcin chciał jeszcze na koniec sfotografować pełnię księżyca. Księżyc zaczął wschodzić jak już zbliżaliśmy się do zjazdu na autostradę. Znaleźliśmy miejsce z dobrym widokiem z wiaduktu w okolicach Wilczyc. Wykonaliśmy sesje zdjęciowe pełni i ruszyliśmy w drogę do domu. 

Pełnia księżyca widziana z okolic węzła autostradowego
Złotoryja

Z powrotem jechało się bardzo sprawnie. Był środek długiego weekendu i wszyscy byli w trakcie majówki. Do Krakowa dotarliśmy przed północą.

niedziela, 26 kwietnia 2026

2026-04-17 Nieśpieszny weekend

Ten tytuł wcale nie oznacza, że weekend był leniwy, wręcz przeciwnie 😁. Nieśpieszny to nazwa nowego pociągu turystycznego, który wówczas wyruszył w swoje pierwsze kursy. Pociągi turystyczne kursujące po naszej sieci kolejowej cieszą się coraz większą popularnością. Dotychczas jedynym ogólnopolskim organizatorem uruchamiającym takie połączenia był portal Turkol. Do tego dochodzą działający lokalnie Klub Sympatyków Kolei we Wrocławiu czy Nowosądeckie Stowarzyszenie Miłośników Kolei. Od kwietnia tego roku historyczne pociągi rozpoczęła uruchamiać także spółka PKP Intercity S.A. Do obsługi pociągów sygnowanych marką Nieśpieszny przewoźnik odrestaurował skład sześciu wagonów pasażerskich, przywracając im wygląd z lat 80` ubiegłego wieku. Nie tylko odmalowano je w historyczne oliwkowe barwy, ale także odwzorowano wnętrze tak aby podróżni poczuli się jak 40 lat temu. Wagony zostały wyposażone w pomarańczowe kanapy „mechpom” oraz kultowe firanki z logo PKP. Do ich prowadzenia spółka wyznaczyła swoje lokomotywy serii EP05, EU/P07, EP08 i EP09 posiadające historyczną malaturę. Działanie to wpisuje się w przypadające w tym roku obchody 100-lecia Polskich Kolei Państwowych oraz 25-lecia PKP Intercity. W pierwszy oficjalny kurs odrestaurowany skład Nieśpiesznego wyruszył w piątek 17 kwietnia rano ze stacji Warszawa Główna. Następnie do niedzieli 19 kwietnia kursował on głównie po małopolskich szlakach przemierzając m.in. trasy Kraków – Zakopane, Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona – Bielsko-Biała, Trzebinia – Czechowice-Dziedzice czy Skawina – Oświęcim. Ja fotografowałem ten pociąg w piątek oraz w niedzielę.

 

Dzień 1. Piątek 17 kwietnia 2026 r.

Jak już wspominałem w piątek rano Nieśpieszny wyruszył rano z Warszawy Głównej. Następnie udał się Centralną Magistralą Kolejową do Zawiercia a potem przez stacje: Dąbrowa Górnicza Ząbkowice, Sosnowiec Jęzor, Mysłowice Brzezinka, Oświęcim, Czechowice-Dziedzice, Bielsko-Biała Główna, Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona i Chabówka, a wieczorem zakończył bieg w Zakopanem. Kolega Marcin kończył pracę o 15:30 i planował pogonić Nieśpiesznego po okolicach Chabówki. Ja zaś wziąłem tego dnia urlop i najpierw chciałem pojechać w okolice Jaworzna Szczakowej, a potem przemieścić się do Chabówki i dołączyć do Marcina. Piątkowa trasa Nieśpiesznego przebiegała przez towarową linię Dorota – Sosnowiec Jęzor – Mysłowice Brzezinka, w ciągu której znajduje się okazały most przerzucony nad rzeką Białą Przemszą, dawną magistralą kolei piaskowej Szczakowa Północ – Jęzor oraz linią PLK Jaworzno Szczakowa – Mysłowice. Postawiłem sobie za cel sfotografowanie Nieśpiesznego właśnie na tym moście i parę tygodni wcześniej specjalnie przyjechałem w to miejsce, obadać teren w celu znalezienia jak najlepszego miejsca do zdjęcia. Obiekt ten choć bardzo okazały, jest niestety mocno zarośnięty. Jedyne w miarę dobre miejsce wykona się z przyczółka od strony Sosnowca Jęzora. A skoro już jechałem w tamte okolice, to aby nie jechać na jedno zdjęcie, odwiedziłem też odcinek Dąbrowa Górnicza Ząbkowice – Jaworzno Szczakowa, którym kursuje obecnie wiele pociągów dalekobieżnych łączących Kraków z Warszawą, w tym pendolina oraz prywatni przewoźnicy Leo Express i Regio Jet. Wyruszyłem o godzinie 7:37 „Gibkim Cugiem” Kolei Śląskich do Katowic. Poranek był pochmurny, ale była szansa na że z czasem pojawi się słońce. W Jaworznie Szczakowej miałem 4 minuty na przesiadkę do autobusu, ale na szczęście „Gibki Cug” przyjechał planowo. Przy stacji Jaworzno Szczakowa oprócz kilku linii PKM Jaworzno, kończy bieg też jedna linia Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, 220 do Sosnowca. Dojeżdża tu ona raptem kilkoma kursami na dobę, ale już parę razy przydała mi się w celu dojazdu z Krakowa do Sosnowieckiego osiedla Maczki (zwłaszcza w okresie zanim pojawiły się pociągi Kolei Śląskich z Krakowa do Częstochowy). Tak się akurat tu złożyło że kurs linii 220 zgrał się idealnie z pociągiem z Krakowa. Jeszcze bardziej ucieszyło mnie jak zobaczyłem że jako linia 220 podstawia się Jelcz 😀. PKM Sosnowiec obsługujący większość linii GZM w rejonie Sosnowca, Będzina, Czeladzi i Dąbrowy Górniczej, eksploatuje jeszcze 26 sztuk Jelczy M121I będąc obecnie największym w kraju skupiskiem liniowych wozów tej marki. 

Jelcz M121I #360 z PKM Sosnowiec podstawia się na przystanek
na pętli Szczakowa Dworzec PKP. Obok Solaris U12 electric
z PKM Jaworzno

Mojej radości nie było końca. Siadłem z tyłu na loży VIP i kręciłem filmiki jak autobus pokonuje podjazd z ulicy Jagiellońskiej, a potem jak zjeżdża ulicą Stefana Batorego. Wysiadłem w Sosnowcu Maczkach i szedłem wzdłuż torów w kierunku posterunku Dorota. Dotarłem tak do jeziora powstałego na skutek szkód górniczych. Jego drugim brzegiem biegnie szlak ze stacji Sosnowiec Dańdówka, po którym zaraz miał jechać objazdowy pociąg IC „Pilecki” z Żywca do Warszawy Wschodniej. Jechałem nim pod koniec lutego na imprezę autobusową do Częstochowy i jadąc tym odcinkiem pomyślałem że warto tu przyjechać na fotkę. No to przyjechałem, pogoda nawet się poprawia i przebija się słońce. Aż tu widzę jak „Pilecki” jedzie, tyle że torem niewłaściwym, który jest schowany za nasypem toru zasadniczego 😡. Tor zasadniczy poprowadzony jest wyższym nasypem, aby móc przejść wiaduktem nad torami z Sosnowca Jęzora i Jaworzna Szczakowej. Przez to pociągu jadącego lewym torem nie miałem szans stąd sfotografować 😢 Nosz kur.. co jest grane? 😠 Jak w lutym jechałem do Częstochowy, pojechaliśmy normalnie prawym torem 😟. Ciekawe ile pociągów na Dorocie musiał przez to „Pilecki” przyblokować wbijając się kolizyjnie na głowicę, zamiast przejechać normalnie bezkolizyjnie wiaduktem 😠. No dobra, nic tu po mnie. Idę dalej na upatrzoną wcześniej miejscówkę za Dorotą. Przeszedłem skrajem osiedla Bory do wiaduktu ulicy Leśnej, którym przedostałem się na drugą stronę torów. Akurat od strony Dąbrowy Górniczej Towarowej jechały siódemki Kolpremu z węglarkami.

EU07-185+186 mijają posterunek Dorota

Potem zmierzałem lasem na północ równolegle do torów. Gdy las się kończył, zaczął się odcinek bagnisty, który musiałem pokonać idąc nasypem kolejowym. Za mostem na rzeczce Bobrek zszedłem na polankę w rejonie ulicy Przełajka w Dąbrowie Górniczej. Tu planowałem zostać na około godzinę i fotografować. Na brak ruchu nie powinienem narzekać. Biegnie tu zarówno linia do Dąbrowy Górniczej Ząbkowic z intensywnym ruchem towarowym i pasażerskim (w tym objazdowych ekspresów z Krakowa do Warszawy), jak i szlak do Dąbrowy Górniczej Towarowej, stanowiący główny dojazd do Huty Katowice. Już jak schodziłem z nasypu widziałem podaną tarczę ostrzegawczą na szlaku w kierunku Dąbrowy Górniczej Towarowej i chwilę później w tym kierunku przemknął byk z talbotami. 

Spam z okolic posterunku Dorota. ET22-1027 z talbotami zmierza
w kierunku Dąbrowy Górniczej Towarowej

Kilka minut później w przeciwnym kierunku nadjechała siódemka Kolpremu z cygarami. 

EU07-078 na szlaku od Dąbrowy Górniczej Towarowej

W następnej kolejności zjawiły się pociągi będące głównym impulsem skłaniającym mnie do przyjazdu w te strony, czyli Leo Express z Warszawy do Pragi oraz pendolino. 

Leo Express z Warszawy do Pragi mknie linią z Dąbrowy
Górniczej Ząbkowic

ED250-011 jako pociąg EIP z Krakowa do Gdyni jedzie szlakiem
z Doroty w kierunku Dąbrowy Górniczej Ząbkowic

Nastawiałem się że pojadą dwa pendolina, ale to jadące od Warszawy zostało jakiś czas temu przekwalifikowane na kategorię EIC i kursuje planowo na składzie wagonowym. Chociaż dziś akurat prowadził go griffin EU200 w okleinie 1000-lecia Królestwa Polskiego. 

EU200-012 w okleinie 1000-lecia Królestwa Polskiego z pociągiem
EIC z Warszawy Wschodniej do Krakowa Głównego

Kolejnym składem jaki się napatoczył był jadący w kierunku Ząbkowic zestaw holenderska spalinówka DE6400 DB Cargo plus trzy platformy. 

DE6400-6480 z trzema platformami

Minutę później w drugą stronę śmignął Stadler jako IC „Wybicki” z Poznania do Krakowa, czyli stały bywalec tej linii.

ED160-006 jako pociąg IC "Wybicki" z Poznania do Krakowa

Przez kolejne 20 minut jechały same luzaki. Najpierw dragon Grupy Azoty, potem duet siódemek i kiosk PKP Cargo. Ze zdjęć siódemek jestem najbardziej zadowolony, bo zgrały się ładnie ze słońcem. 

E6ACTab-051 Grupy Azoty "Koltar" na szlaku od Dąbrowy
Górniczej Ząbkowic

EU07-1514+1516 na szlaku z Dąbrowy Górniczej Towarowej

SM42-1267 na szlaku z Dąbrowy Górniczej Ząbkowic

Na sam koniec trafił się jeszcze jeden towarek z bykiem PKP Cargo. 

ET22-892 z węglarkami

W sumie w ciągu godziny przejechało 11 składów, czyli całkiem nieźle. Dobra, pora się szykować pomału na Nieśpiesznego. Poszedłem z buta na stację Dąbrowa Górnicza Południowa, gdzie planowałem wsiąść w pociąg Kolei Śląskich „Bolesław Chrobry” z Częstochowy do Krakowa. Miałem dwie koncepcje dostania się do mostu na szlaku Dorota – Sosnowiec Jęzor. Albo wysiąść w stacji Sosnowiec Maczki i iść pieszo szlakiem wzdłuż Białej Przemszy, albo pojechać dalej do Jaworzna Szczakowej i potem autobusem linii 305 do Długoszyna. Sytuacja się nieco skomplikowała jak zapowiedziano że „Bolesław Chrobry” jest opóźniony 10 minut 😕. Nie uśmiechało mi się to zbytnio, bo czas się zrobił przez to bardzo napięty. Na wszelki wypadek kupiłem bilet do Szczakowej. Wprawdzie przy opóźnieniu 10 minut zostaną mi 2-3 minuty rezerwy na przesiadkę do autobusu. Ostatecznie jednak wybrałem wariant z dojściem pieszym z Maczek. Tu zawsze mogę przyspieszyć kroku i najwyżej się zmacham ale zdążę. A przed Szczakową mogą nas przytrzymać na wjazdowym i jak ucieknie mi autobus będę w dupie. Do Sosnowca Maczek wjeżdżamy równolegle z  kontenerami z Euroterminala Sławków prowadzonymi dwutrakcyjną gamą Cargounit. Wysiadłem w Sosnowcu Maczkach i dotruchtałem do mostu drogowego na Białej Przemszy, a następnie zmierzałem pieszym szlakiem prowadzącym między rzeką a dawną magistralą kolei piaskowej. U ujścia potoku Kozi Bród znajduje się przepust, którym można przedostać się pod torami piaskówki i linii PLK Jaworzno Szczakowa – Mysłowice. Nieśpieszny w tym czasie opuszczał Dąbrowę Górniczą Ząbkowice, więc już na luzie dotarłem pod przyczółek mostu w ciągu szlaku Dorota – Sosnowiec Jęzor. Zdążyłem na styk, Nieśpieszny zjawił się dosłownie po paru minutach. Skład sześciu oliwkowych wagonów ciągnął elektrowóz EP07-442, zielony z żółtym czołem. Cały pociąg był więc stylizowany na przełom lat 80` i 90` J

EP07-442 z pociągiem IC Nieśpieszny "Góral" z Warszawy
Głównej do Zakopanego pokonuje most na szlaku Dorota -
Sosnowiec Jęzor

Po wykonaniu fotki zmierzałem z powrotem w kierunku jaworznickiego osiedla Długoszyn. Po drodze minęła mnie furgonetka Straży Ochrony Kolei. Ciekawe czy dostali donos, czy tylko tak sobie patrolowali. Zaraz potem jechał skład towarowy, to na szybko zrobiłem mu ujęcie z profilu. 

ET22-1064 z pociągiem towarowym na posterunku Długoszyn

Miałem jeszcze trochę zapasu czasowego, to poszedłem na chwilę na łąkę przy szlaku w kierunku Szczakowej. Miały jechać dwie osobówki, najpierw Polregio z Katowic do Krakowa a potem „Gibki Cug” Kolei Śląskich przeciwnej relacji. Polregio było jednak opóźnione i upolowałem tylko „Gibkiego Cuga”. 

27WEb-001 jako pociąg "Gibki Cug" z Krakowa Płaszowa do
Katowic mija posterunek odgałęźny Długoszyn

Potem udałem się do centrum Długoszyna skąd autobusem linii 305 miałem zabrać się do Szczakowej. Co ciekawe PKM Jaworzno jest dotychczas jedynym przewoźnikiem komunikacji miejskiej gdzie kupowałem bilety przez aplikację mobilną 😅. W Krakowie jeszcze mi się to nie zdarzyło 😅. Jaworzno od dawna jest bardzo do przodu jeżeli chodzi o technologie zakupu biletów. Pamiętam jak byłem tu w 2011 r. rzuciły mi się w oczy kasowniki w autobusach bez szczelin na bilety papierowe, co by znaczyło że już wtedy bilety się kupowało tu tylko elektronicznie. W podobnym czasie mój znajomy z Krakowa co jeździł po okolicznych miastach zaliczać linie komunikacji miejskiej, śmiał się że wcześniej wyrobił sobie Jaworznicką Kartę Miejską niż Krakowską 😅. Pamiętam że jak pierwszy raz w autobusie PKM Jaworzno kupowałem bilet przez aplikację, to nim ją sobie zainstalowałem i potem zrobiłem przelew za bilet, zdążyłem przejechać już 2/3 trasy 😂. Ale bilet kupiłem 😁. Dziś zakup poszedł mi nieco sprawniej. Na linii 305 trafił się przegubowy MAN NG363 Lion`s City G. Podjechałem pod dworzec w Szczakowej, skąd bezpośrednio do Chabówki udałem się pociągiem TLK „Osterwa” relacji Szczecin – Zakopane. Początkowo przedział był full, ale tak jak się spodziewałem w Krakowie wszyscy wysiedli. W zamian dosiadły się dwie nowe osoby. Wyjechaliśmy z Krakowa opóźnieni 10 minut, ale mamy tak rozwleczony rozkład jazdy na tych mijankach, że nadrobiliśmy to bez problemu. Podczas jednego z długich postojów technicznych sprawdziłem, że przed Nieśpiesznym jedzie opóźniony 190 minut IC „Halny” z Poznania. Potargał sieć trakcyjną za Wrocławiem. Analizowałem też tabelę rozkładu jazdy pod kątem krzyżowań Nieśpiesznego. Za Suchą Beskidzką Zamek ma on krzyżowania z EIC „Tatry” do Warszawy i regio „Kasprowy” do Krakowa. Jadą one w krótkim odstępie, więc wychodzi że z obydwoma powinien krzyżować się w Osielcu. Potem Nieśpieszny zajedzie do stacji Chabówka gdzie zmieni kierunek i po wyjeździe zaraz w Rabie Wyżnej ma krzyżowanie z regio „Rysy” do Krakowa. Wysiadłem z „Osterwy” na przystanku Chabówka Stadion i Marcin przekazał, że odbierze mnie z okolic stacji Chabówka. Podczas całej jazdy „Osterwą” miałem piękną słoneczną pogodę, a tu w Chabówce dopadały nas przelotne choć momentami intensywne deszcze. Marcin mnie odebrał w okolicach skansenu w Chabówce i na początek wyjechaliśmy na spotkanie opóźnionemu „Halnemu”. Nie chcąc ryzykować że nam zwieje, zaczekaliśmy na szlaku za mijanką w Skawie. Skład czterech wagonów prowadziła EP07-365. 

EP07-365 z opóźnionym 190 minut pociągiem IC "Halny"
z Poznania do Zakopanego minął mijankę w Skawie

Potem cisnęliśmy za stację w Osielcu tak aby dorwać Nieśpiesznego przed krzyżem z „Tatrami” i „Kasprowym”. Deszczowa pogoda i długie przebijanie się przez Jordanów spowodowało, że ledwo po minięciu stacji w Osielcu już widzieliśmy światła Nieśpiesznego. Zjechaliśmy szybko w boczną drogę i zdążyłem wyskoczyć na zdjęcie. 

Nieśpieszny wjeżdża na stację w Osielcu

A pociąg nie zatrzymał się i pojechał dalej. Co jest grane? Gdzie są „Tatry”? Jak jechałem „Osterwą” i sprawdzałem na Portalu Pasażera opóźnione pociągi dla Nowego Targu, wyświetlał się tylko „Halny”. Sprawdzam jeszcze raz i wszystko jasne. Pokazał mi się dodatkowo EIC „Kaszub” z Gdyni opóźniony 240 minut. Skład od niego przechodzi w Zakopanem na „Tatry”, więc wyjaśniło się dlaczego nie jadą. Wobec tego Nieśpiesznemu został krzyż z „Kasprowym”, który na mapie wyświetlał się że jest jeszcze w Chabówce. Nie wierzę, że będą go tam trzymać do przyjazdu Nieśpiesznego. Jedziemy więc z powrotem do Skawy znów przebijając się przez Jordanów. Jak zjeżdżamy w stronę mijanki w Skawie, mapa na Portalu Pasażera pokazała, że właśnie stoi tam Nieśpieszny i wykrzyżował się z osobówką. Dojeżdżamy na mijankę a tu pusto. Już się nastawiliśmy że Nieśpieszny pojechał i że została nam tylko peronówka w Chabówce. Kilometry lecą a fotek jak na lekarstwo. Aż tu jak byliśmy na wysokości przystanku Skawa Środkowa mapa się odświeżyła i Nieśpieszny się przesunął na Jordanów. Okazało się że to tam się wykrzyżował z „Kasprowym”. No to dobra nasza, skoro jeszcze nie jechał, to ustawiliśmy się na wysmakowanej miejscówce między Skawą Środkową a Chabówką i doczekaliśmy się upragnionych fotek 😀. 

Nieśpieszny dojeżdża do Chabówki

Potem już na lajcie zjechaliśmy do stacji w Chabówce uwiecznić oblot składu. Nie spędziliśmy tu dużo czasu, bo wiara wylała się z pociągu i rozeszła po stacji. Najbardziej nas rozśmieszyła grupka co akurat jak fotografowaliśmy manewry, kazała nam się przesunąć bo musieli sobie zrobić selfie z tablicą z nazwą stacji 😂. 

EP07-442 oblatuje skład w Chabówce

W czasie gdy Nieśpieszny stał w Chabówce, osobówka Podhalańskiej Kolei Regionalnej jechała do Rabki Zaryte i z powrotem. Udaliśmy się więc do Rabki wykonać jej zdjęcia. Jak jechała do Zarytego, fociliśmy ją przed mostkiem na potoku Słonka, a na powrocie z przejazdu w ulicy Jana Pawła II na tle Lubonia Wielkiego. Robiliśmy już parę razy z tego miejsca pociągi retro z parowozami, ale fotek kibla jeszcze stąd nie mieliśmy 😀. 

EN57-1401 jako pociąg Podhalańskiej Kolei Regionalnej
z Zakopanego do Rabki Zaryte, ruszył z przystanku Rabka-Zdrój

Ta sama jednostka w obsłudze pociągu powrotnego do Zakopanego,
chwilę po wyjeździe z Rabki Zaryte

Po wykonaniu fotek ruszyliśmy na linię w kierunku Zakopanego. W Rabie Wyżnej Nieśpieszny będzie miał kolejne krzyżowanie i na następne zdjęcia ustawiliśmy się przy wjeździe na stację. Przy okazji napatoczył się IC „Malinowski” do Warszawy. 

EU160-052 z pociągiem IC "Malinowski" z Zakopanego do
Warszawy Wschodniej mija stację Raba Wyżna

Przez już prawie dwie dekady naszego wspólnego jeżdżenia wzdłuż zakopianki mamy stąd dużo wspomnień. Przykładowo w 2011 r. fotografowaliśmy tu noworoczny specjalny pociąg zestawiony z dwóch jednostek ED74 i wówczas zagadały do nas dziewczyny z domu obok. Jak im powiedzieliśmy że pojedzie pociąg specjalny który dotychczas się tu nie pojawiał, to też wyszły zrobić zdjęcia 😀. Dziś te dziewczyny to już dorosłe kobiety, ciekawe czy dalej tu mieszkają. Z kolei przez ich działkę biegnie teraz nowa droga, którą kolej wytyczyła w zamian za zlikwidowanie kilku przejazdów. W momencie gdy wjeżdżał Nieśpieszny, wyszło na chwilę słońce, dzięki czemu zdjęcia wyszły pierwsza klasa. 

Nieśpieszny wjeżdża na stację Raba Wyżna

Skład zatrzymał się w stacji na krzyżowanie, ale pociąg z naprzeciwka już wjeżdżał. Chcąc zrobić Nieśpiesznemu jeszcze jedno zdjęcie, musieliśmy się sprężać. Dalej będzie jechał pod słońce i dopiero na końcu Sieniawy wykręci w dobrą stronę. Pociąg siedział nam cały czas na ogonie. Na wszystkich mijanych przejazdach już biły gongi. Wyjechaliśmy na przejazd przy dawnym posterunku odstępowym Sieniawa Wyżna, który został zlikwidowany przy ostatniej modernizacji linii. 

Nieśpieszny wspina się na Przełęcz Sieniawską

Filmował tu pociąg jeden facet z synem, który pochwalił się nam że jest w trakcie robienia symulatora jazdy lokomotywą ET22. Wówczas przypomniała nam się kolejna sytuacja z wyprawy z 2011 r. Wtedy w tym miejscu zagadał do nas jeden pan, który wspominał że jeździł tu jako maszynista na lokomotywach ET21 i oferował nam wpuszczenie na swoją posesję abyśmy mogli wykonać lepsze zdjęcia. Zapytaliśmy faceta od symulatora czy go zna, a on odparł że tak, to jego teściu 😅. Zakończyliśmy fotografowanie na dziś i wracaliśmy pomału do Krakowa. Po drodze przystanęliśmy na stacji paliw w Rabie Wyżnej aby coś zjeść i w tym czasie minął nas EIC „Kaszub” z Gdyni opóźniony 4 godziny. Tak więc „Tatry” wciąż jeszcze nie wyjechały z Zakopanego. W odbiegu za „Kaszubem” jechało pendolino tej samej relacji. W Chabówce wskoczyliśmy na ekspresówkę i po godzinie 20 byliśmy w Krakowie.

 

Dzień 2. Niedziela 19 kwietnia 2026 r.

Drugi raz Nieśpiesznego goniłem w niedzielę. Wówczas startował on z Zakopanego o godzinie 11:14 i jechał do Chabówki gdzie zmieniał czoło. Potem zmierzał do Skawiny gdzie miał kolejną zmianę kierunku jazdy, po czym wracał do Warszawy przez Zator, Nowy Bieruń, Mysłowice Brzezinkę, Sosnowiec Jęzor, Dąbrowę Górniczą Ząbkowice, Zawiercie i linię CMK. Tym razem po prawie rocznej przerwie na fotki zabrał mnie kolega Alek. W końcu dostał od żony przepustkę na wyjazd 😅. A jak już mógł jechać, to postanowił wycisnąć z wyjazdu ile się da 😅. Nieśpieszny wyjeżdżał w trasę dopiero po godzinie 11, ale my w trasie byliśmy już sześć godzin wcześniej 😅. Zahaczyliśmy po drodze o trasę Kraków – Tarnów, kryniczankę, Rabkę Zaryte i obejrzeliśmy postęp prac przy modernizacji linii Nowy Sącz – Chabówka. Początkowo Alek chciał żebym czekał na przystanku o 4:50 😆. Jednak jak już miałem wychodzić z domu zadzwonił że ma obsuwa i mogłem podrzemać jeszcze cenne 20 minut. Sobota była piękna i słoneczna, ale w niedzielę zapowiadane było załamanie pogody. Na szczęście poranek był jeszcze ze słońcem. Alek chciał odwiedzić linię tarnowską, bo od połowy kwietnia w obsłudze jednej porannej pary pociągów Kolei Małopolskich miał pojawić się zestaw dwóch jednostek EN57AL. Ostatecznie tego dnia jeździły na tym obiegu jednostki EN64, ale i tak Alek chciał wykonać kilka fotek o wschodzie słońca. Zjechaliśmy z autostrady w Bochni i naszym pierwszym celem był przejazd przez drogę łączącą Krzeczów z Gorzkowem. Na łąkach za ostatnimi zabudowaniami Krzeczowa żerowało całe stado saren, czyli zmora maszynistów 😅. Z przejazdu przy którym się zatrzymaliśmy, można o tej porze wykonać piękne fotki pociągów jadących od Tarnowa ze wschodzącym słońcem. Trafił nam się przyspieszony „Lach” Polregio z Nowego Sącza oraz osobówka Kolei Małopolskich z Tarnowa. 

EN64-007+008 jako pierwsza w dobie osobówka z Krakowa do
Tarnowa na szlaku między Bochnią a przystankiem Rzezawa

EN63A-017+002 jako pociąg przyspieszony "Lach" z Nowego
Sącza do Krakowa na szlaku między Rzezawą a Bochnią

EN78A-002 jako poranna osobówka z Tarnowa do Krakowa,
ruszył chwilę temu z przystanku Rzezawa

Po drugiej stronie drogi jest z kolei stadnina koni i po cichu liczyliśmy że zwierzątka wyjdą zapozować do zdjęć z pociągiem. Jak przyjechaliśmy koniki były schowane. Szkoda że nie wzięliśmy marchewki 😂. Na szczęście nie była potrzebna, bo konie początkowo nieśmiało wystawiały łby z szopy, aż w końcu wyszły i z zaciekawieniem przyglądały się co to za szaleńcy przyjechali tu o tak szewskiej porze 😂. Z konikami uwieczniliśmy pociąg IC „Przemyślanin” ze Szczecina do Przemyśla. 

EU160-080 z pociągiem IC "Przemyślanin" ze Szczecina do
Przemyśla mija stadninę koni koło Bochni

Dalej zmierzaliśmy już w stronę kryniczanki. Uwzględniłem w planie dwa pociągi: osobówkę z Piwnicznej do Tarnowa oraz przyspieszonego „Nikifora” z Krynicy-Zdroju do Katowic. Mknęliśmy pustymi drogami przez Brzesko i Zakliczyn do Gromnika, gdzie byliśmy kilka minut przed regio z Piwnicznej do Tarnowa. Nie chcąc kombinować z szukaniem motywu przy tak małym zapasie czasowym, ustawiliśmy się przy pierwszym przejeździe za stacją. 

EN57-672 jako pociąg regio z Piwnicznej do Tarnowa ruszył 
chwilę temu ze stacji w Gromniku

Pierwotnie planowałem że po jednej fotce ruszymy dalej w kierunku Nowego Sącza. Ale jako że przyjechał klasyczny EN57, Alek zarządził że musimy go pogonić 😅. Niestety nie było to łatwe zadanie. Wprawdzie mogliśmy nad pociągiem złapać przewagę gdy ten zatrzymywał się na przystankach, ale przed nami jechały auta których nie było jak wyprzedzić. W ciężkich bólach udało się wycisnąć kolejne zdjęcie za przystankiem Lubaszowa. 

Na szlaku za przystankiem Lubaszowa

Po prawie rocznej przerwie przypomniałem sobie kwintesencję wyjazdów z Alkiem J Napięty program oraz dużo przygód i emocji 😅. Potem już jechaliśmy na południe. Pierwotnie spodziewałem się, że „Nikifora” złapiemy między Pławną a Bobową. Przy tym zapasie czasowym było to jednak ryzykowne i zaczailiśmy się na szlaku Zborowice – Bogoniowice Ciężkowice. Stukot kół dwóch Impulsów EN78A niósł się po całej okolicy. 

EN78A-004+008 jako pociąg przyspieszony "Nikifor" z Krynicy
do Katowic minął chwilę temu mijankę Zborowice

Z drugiej strony na ogonie siedziała nam już „Jaworzyna” z Krakowa do Krynicy. Na nią pojechaliśmy do Wilczysk, gdyż tam dopiero będzie jechać do słońca. Przewidywałem, że o tej porze będziemy już cisnąć prosto do Nowego Sącza, przez co w ostatniej chwili przypomniałem sobie że po drodze w Bobowej „Jaworzyna” będzie krzyżować się z IC „Wetlina” z Zagórza do Krakowa. Znaleźliśmy na szybko dla niej miejscówkę na łuku przy przystanku Jankowa. Dwa zespoły SD85 tu wejdą, tyle że tego dnia „Wetlina” jechała na trzech jednostkach i ta trzecia się schowała na łuku 😅 Trzeba mi więc uwierzyć na słowo, że tu jadą trzy SD85 😅. 

SD85-010+003+005 jako pociąg IC "Wetlina" z Zagórza do
Krakowa mija przystanek Jankowa

Na „Jaworzynę” już na spokojnie znaleźliśmy wysmakowany kadr w Wilczyskach. I tu też jechała ciekawostka w postaci podwójnego EN57. Tym razem obie jednostki ładnie się zaprezentowały 😀. 

EN57-2021+2029 jako pociąg przyspieszony "Jaworzyna"
z Krakowa do Krynicy mijają na biegu mijankę Wilczyska

Potem cisnęliśmy przez Korzenną do Nowego Sącza. Przejechaliśmy północnym skrajem miasta i udaliśmy się do stacji Marcinkowice. Alek spodziewał się, że sfotografuje pociągi robocze, a ja akurat nie nastawiałem się że zastaniemy tam jakikolwiek tabor. Stacja robi wrażenie. Od czerwca mają się już tu pojawić pociągi osobowe z Nowego Sącza. 

Stacja Marcinkowice już czeka na pierwsze pociągi

Dalej jechaliśmy wzdłuż linii kolejowej do Chabówki oglądając postępy prac. Z Marcinkowic wyprowadzone są dwa tory. Szlakowy oraz bocznica do kamieniołomu w Klęczanach. Do Męciny postęp prac jest już bardzo zaawansowany. Rozwieszono nawet sieć trakcyjną i niestety też w wielu miejscach postawiono ekrany akustyczne. Z tymi ekranami to już jest jakaś plaga. Przecież to nie autostrada, od której jest ciągły hałas. Sam mieszkam blisko linii kolejowej i to żaden dramat jak mi pociąg śmignie za oknem. Już bardziej mi przeszkadzają dzieci na patio, których wrzaski odbijają się od ścian bloków. Bardziej przydałoby się obudować ekranami plac zabaw na osiedlu 😉. Zjechaliśmy w boczną drogę aby zobaczyć postęp prac przy stacji w Męcinie. Tam są one mniej zaawansowane. Na tym odcinku linia będzie szła nowym przebiegiem. Stara linia przez Pisarzową do Limanowej została rozebrana. Za Męciną nowa trasa przechodzi długim wiaduktem nad doliną potoku Smolnik i zanurza się do tunelu pod Pisarzową, którego drążenie niedawno zostało uroczyście zakończone. W Mordarce wiadukt starego przebiegu linii został już zlikwidowany. Są jeszcze pozostałości po przejeździe w ulicy Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej. Kawałek dalej nowy przebieg ponownie łączy się ze starym. W samej Limanowej również trwają intensywne prace przy budowie nowej stacji. Dalej za stacją trasa jeszcze jest nietknięta i leżą stare tory. Z tego względu nie jechaliśmy wzdłuż linii lecz śmignęliśmy krajówką w kierunku Mszany Dolnej. Na odcinku od Fornali przez Mszanę Dolną do Rabki Zaryte również prace trwają, ale są znacznie mniej zaawansowane niż między Marcinkowicami a Limanową. Oczyszczono na razie nasypy z roślinności i zerwano starą nawierzchnię. Pierwotnie mieliśmy ambicje dotrzeć do Rabki Zaryte przed przyjazdem osobówki z Zakopanego o 9:10. Jednak przez to że na kryniczance zeszło nam trochę więcej czasu niż planowałem, musieliśmy zadowolić się peronówką. Na szczęście był klasyczny kibel i stał dobrze do słońca. 

EN57-1373 na stacji Rabka Zaryte w trakcie przerwy między
kursami

Do odjazdu Nieśpiesznego z Zakopanego były prawie 2 godziny, więc w Nowym Targu zatrzymaliśmy się na przerwę śniadaniową. Jechał do nas kolega Przemek, który przyjedzie ekspresem „Tatry” i zgarniemy go w Nowym Targu. Po śniadaniu zatrzymaliśmy się na stacji w Szaflarach, złapać regio „Kasprowy” z Krakowa do Zakopanego, gdzie po raz kolejny trafił się klasyczny EN57. Jak na razie SPOTy mieliśmy tylko na „Jaworzynie”. 

EN57-1401 jako pociąg regio "Kasprowy" z Krakowa do
Zakopanego rusza ze stacji Szaflary

Z Szaflar pojechaliśmy prosto na stację w Zakopanem, gdzie do odjazdu szykował się już Nieśpieszny. 

EP07-442 z pociągiem IC Nieśpieszny "Sawa" do Warszawy
szykuje się do odjazdu z Zakopanego

Wykonaliśmy peronówki na tle ośnieżonych szczytów Tatr, ale Alek miał tu jeszcze jedną misję do wykonania. Na swoim profilu prowadzi też cykl „Kolejarze na służbie” i koniecznie chciał uwzględnić w nim zdjęcie maszynisty tego prestiżowego pociągu 😁. Niestety do maszynisty udało mu się dostać zaledwie parę minut przed odjazdem i nim wykonał zdjęcie i wróciliśmy do auta, pociąg wyruszył już w trasę. Na dodatek mieliśmy problem z zapłaceniem za parking. W okolicach stacji w Zakopanem nie ma za bardzo gdzie zaparkować i zdecydowaliśmy się kulturalnie stanąć na Park & Ride. Czytnik nie chciał skasować naszego biletu, infolinia iMKA w niedzielę jest nieczynna, a cenne minuty uciekały. W końcu wyjechaliśmy bez płacenia, a później jak Alek zadzwonił na infolinię w poniedziałek okazało się że mieli awarię. Tak więc nie będą nas ścigać za parkowanie bez płacenia. Teraz przed nami trudne zadanie dogonić Nieśpiesznego. Droga z Zakopanego do Nowego Targu w weekendy się często korkuje, ale na szczęście pociąg ma postoje na krzyżowania, 5 minut w Poroninie i 20 w Szaflarach. Jak staliśmy w korku przed przystankiem Szaflary Centrum, w drugą stronę jechała osobówka Podhalańskiej Kolei Regionalnej, którą fociliśmy w Rabce Zaryte. Poczekaliśmy aż auta nam odjadą i zrobiliśmy fotki. 

EN57-1373 jako pociąg Podhalańskiej Kolei Regionalnej
z Rabki Zaryte do Zakopanego chwilę po odjeździe z przystanku
Szaflary Centrum

Udało nam się wyprzedzić Nieśpiesznego jak czekał w Szaflarach na krzyż z „Tatrami”. Tylko że musieliśmy jeszcze zajechać na stację w Nowym Targu żeby zgarnąć Przemka. Alek dzwonił do niego żeby wyszedł na główną drogę. Przemek odpowiedział, że nie zna miasta, ale przyjął polecenie do wiadomości. Między Szaflarami a Nowym Targiem minęliśmy się z „Tatrami”. Była więc szansa że zdążymy. Zajechaliśmy pod budynek stacyjny i widzimy że Przemka nie ma. Alek dzwoni do niego, a ten mówi że zgodnie z poleceniem wyszedł na główną drogę i idzie w kierunku obwodnicy. Czyli był po drugiej stronie torów względem budynku stacyjnego, a przejazd już został zamknięty dla Nieśpiesznego. Czyli próba dogonienia go w Pyzówce legła w gruzach. No trudno, po otwarciu szlabanów zabraliśmy Przemka i pognaliśmy ekspresówką do Chabówki. Stamtąd wyjechaliśmy Nieśpiesznemu na spotkanie w okolice wyciągu narciarskiego „U Żura”. 

Nieśpieszny przed przystankiem Chabówka Stadion

Potem mieliśmy już duży zapas czasowy, bo skład pojechał do stacji w Chabówce na zmianę czoła. Na kolejną miejscówkę Alek upatrzył sobie przystanek Skawa Środkowa. Są tam drewniane płotki odgradzające łąkę gdzie czasem wypasa sie owce. Ja i Przemek nie podzielaliśmy entuzjazmu Alka, bo raz że owiec akurat nie było, a dwa że o tej porze jest tu pod słońce. No i zdjęcia z tego miejsca nie będzie 😅 Nie dlatego, że na znak protestu nie fociłem. Po prostu przy próbie kasowania zdjęć z serii tak żeby zostawić jedno najlepsze ujęcie, przez przypadek usunąłem całą serię 😂. Następnie obraliśmy kierunek na Maków Podhalański, gdzie Nieśpieszny będzie miał kolejny dłuższy postój. Tam będzie krzyżował się z aż trzema pociągami. Osobowym „Rysy”, IC „Kazimierz” i EIC „Kaszub”. Po drodze w Osielcu ma jeszcze krzyż z IC „Halny”, ale tam codzienny „Halny” ma postój techniczny, a okazjonalny Nieśpieszny jedzie na biegu 😅. Jak się zjeżdża krajówką do Osielca, widać w oddali stację i wypatrzyłem jak wyjeżdża z niej „Halny”. To znaczy że Nieśpieszny jest niedużo przed nami. Zajechaliśmy na stację w Makowie Podhalańskim zrobić peronówkę. Pogoda stopniowo się zmienia i zachmurzenie rośnie. 

Nieśpieszny w Makowie Podhalańskim

Na kolejne zdjęcie podsunąłem propozycję motywu z Jeziorem Mucharskim. Wybrałem odwiedzoną przeze mnie w zeszłym roku miejscówkę znad kamieniołomu w Skawcach. Za Zembrzycami minęliśmy się z opóźnionym kilka minut „Kaszubem”. Ledwo zdążyliśmy na Nieśpiesznego do Skawiec. Ewidentnie nie czekał na „Kaszuba” w Makowie Podhalańskim, tylko wykrzyżowały się w Zembrzycach Nowych. Zrobiliśmy piękną seryjkę zdjęć z jeziorem. 

Nieśpieszny jedzie wzdłuż Jeziora Mucharskiego szlakiem
Zembrzyce - Stryszów

Minus przyjazdu w to miejsce jest taki, że aby gonić pociąg dalej w kierunku Krakowa, trzeba jechać przez Wadowice. Alek twierdził, że już nie ma szans aby go dorwać przed Skawiną, więc zdecydowaliśmy jechać już prosto na Zator. Tam przynajmniej w odróżnieniu od zmodernizowanej linii zakopiańskiej, jest szansa na uwiecznienie Nieśpiesznego ze starą infrastrukturą pasującą klimatem do pociągu. Przed Wadowicami jechaliśmy wzdłuż starotorza linii kolejowej ze Skawiec, przekształconego w ścieżkę rowerową. Odcinek linii kolejowej Skawce – Wadowice został zlikwidowany w 1988 roku nie doczekawszy elektryfikacji, a przyczyną było rozpoczęcie budowy Jeziora Mucharskiego. Akurat trafiliśmy na wyjazd osobówki z Wadowic do Krakowa. Udało się ją zrobić z samochodu. 

EN71-010 jako pociąg osobowy z Bielska-Białej do Krakowa
rusza ze stacji w Wadowicach

Potem kontynuowaliśmy jazdę krajówką do Zatora, jadąc wzdłuż trupa linii kolejowej do Trzebini. Realnie Nieśpiesznemu między Skawiną a Oświęcimiem da się zrobić jedno zdjęcie. Chociaż ma on rozkładowe 3 minuty postoju na przystanku Zator Park Rozrywki, więc po cichu liczyliśmy że zrobimy go przed przystankiem i potem szybko przegonimy i wykonamy drugą fotkę. Nietknięta modernizacją infrastruktura pasująca do zabytkowego pociągu jest w Spytkowicach, Zatorze, Przeciszowie i Dworach. Nim Nieśpieszny się tu zjawi minie jeszcze prawie godzina. Najpierw będziemy mieli dwie osobówki. Po krótkim namyśle gdzie by je tu uwiecznić, zdecydowaliśmy się pojechać do Przeciszowa odwiedzić zaprzyjaźnionego gospodarza od krów J. Krówki były, ale niestety nie przy samych torach. Dałoby się zrobić z nimi pociąg z innego miejsca bardziej z profilu. Mieliśmy trochę czasu, to ustawiliśmy się przy przejeździe. Gospodarz rozpoznał auto Alka i wyszedł się przywitać. Powiedział, że nie wyprowadza krów bliżej torów, bo tam jest jeszcze młoda trawa. Nie miał jednak nic przeciwko, żebyśmy fotografowali pociągi od boku z krowami. Podziękowaliśmy i przekazaliśmy, że za niecałą godzinę będzie koło niego jechał pociąg retro 😀. Najpierw pojechała osobówka od Oświęcimia zestawiona z dwóch jednostek EN64 (tych samych, co rano fociliśmy koło Bochni), a zaraz po niej od Krakowa w postaci EN77. 

Między Przeciszowem a przystankiem Zator Park Rozrywki.
EN64-007+008 jako pociąg osobowy z Oświęcimia do Krakowa

EN77-001 jako pociąg z Krakowa do Oświęcimia

Potem na spokojnie rozglądaliśmy się miejscówką na Nieśpiesznego. Na początku wybraliśmy zjazd z mostu na Skawie w Zatorze. Tak się złożyło, że trafiliśmy tam towarka, siódemkę Kolpremu z platformami. 

EU07-399 z pociągiem towarowym pokonuje most na Skawie
w Zatorze

Nie chcąc robić Nieśpiesznego w tym samym miejscu, przenieśliśmy się na wyjazd z dawnej stacji w Zatorze. Jest tam stary peron i sieć trakcyjna. W momencie przyjazdu Nieśpiesznego nawet nieco przebiło się słońce. 

Nieśpieszny mija dawną stację w Zatorze

Niestety jechał on 5 minut opóźniony, co by oznaczało że raczej nie będzie stał na przystanku przy parku rozrywki rozkładowe 3 minuty tylko pojedzie od razu. Zakończyliśmy więc pogoń za tym składem, ale w drodze powrotnej wykonaliśmy jeszcze fotki innym pociągom. Za Nieśpiesznym jechała osobówka z Krakowa do Oświęcimia i dla niej zajechaliśmy na przejazd w Palczowicach, ten z którego za dzieciaka obserwowałem pociągi przyjeżdżając tu do rodziny J. Teraz widzę pałeczkę po mnie przejęło trzech młodych mikoli, którzy chillowali sobie w ogródku przy samych torach. Jak słyszeli bijące gongi na przejeździe, po prostu rozstawiali kamerki i ustawiali aparaty. Dom mojej rodziny znajduje się kawałek dalej i stamtąd jak usłyszałem gongi, musiałem szybko drałować na przejazd żeby zdążyć zrobić fotkę 😅. 

EN77-005 jako pociąg osobowy z Krakowa do Oświęcimia na
szlaku między Spytkowicami a Zatorem

Miejscowi mikole rozpoznali Alka i zaczęli się go wypytywać czy to on prowadzi profil ze zdjęciami pociągów i kolejarzy na służbie. Normalnie jak celebryta 😁. Aż dziwne że nie chcieli od niego autografów 😂. Pogadaliśmy chwilę, ale musieliśmy się już pomału zbierać, gdyż jesteśmy od świtu na nogach i Alkowi już pomału kończyła się przepustka od żony 😛. Jadąc koło stacji Spytkowice, wypatrzyliśmy byka z kazachskimi kontenerami z zakładów chemicznych w Alwerni. Zajeżdżamy pod stację żeby zrobić szybkie foto, a tu skład właśnie rusza. No to szybko do auta i wracamy na przejazd w Palczowicach 😅. Mikole już oczywiście rozstawieni w polu z kamerkami i statywami. My zrobiliśmy tylko szybkie foto i ciśniemy na Kraków. 

ET22-984 z kazachskimi kontenerami z Alwerni wyruszył ze
stacji Spytkowice

Za nami już jechała osobówka od Oświęcimia, to stwierdziliśmy że zajrzymy jeszcze na polny przejazd między stacją Spytkowice a przystankiem Spytkowice Kępki. Ustawiamy się, gongi biją. Patrzymy, a to jedzie kolejny towar od Krakowa J. Był to dragon Kolpremu z platformami. Bardzo fajny kadr, nawet zamek w Spytkowicach się załapał w tle. 

E6ACTab-039 z pociągiem towarowym zbliża się do stacji
Spytkowice

W takiej sytuacji uznaliśmy że na osobówkę już nie czekamy i wracamy na Kraków. W Ryczowie nawigacja kierowała nas przez Łączany i Czernichów do Krakowa, no to tak pojechaliśmy. Tak się złożyło że zaraz zatrzymały nas szlabany, gdyż jechała już osobówka od Oświęcimia. No to wysiedliśmy na ostatnie fotki na dziś. 

EN77-001 jako pociąg osobowy z Oświęcimia do Krakowa
ruszył z przystanku w Ryczowie

Potem  wróciliśmy do Krakowa. Przed godziną 17 Alek wysadził mnie i Przemka koło Ronda Ofiar Katynia i pojechał do siebie. Tak zakończyliśmy ten intensywny pierwszy weekend z pociągiem Nieśpieszny. Uruchomienie tego pociągu było strzałem w dziesiątkę. Skład jest naprawdę wiernym odwzorowaniem przełomu lat 80` i 90` ubiegłego wieku. Mamy nadzieję że często będziemy go widywać na naszych trasach J.