niedziela, 12 kwietnia 2026

2026-04-04 Wyjazdowe Święta Wielkanocne w Piwnicznej

 

W zeszłym roku święta wielkanocne spędzałem wyjazdowo w Polanicy-Zdroju. Spodobała mi się ta forma i w tym roku zdecydowałem się ją powtórzyć. Tym razem za cel obrałem Piwniczną-Zdrój. Od ostatniego mojego pobytu w tamtych stronach minęło raptem półtora miesiąca. Wówczas odkryłem kilka nowych ciekawych punktów widokowych, z których ostatecznie nie udało mi się wykonać zdjęć z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych. Jako że prognozy pogody na Wielkanoc były optymistycznie, podjąłem spontaniczną decyzję wyjazdu na poprawiny J. Wykupiłem sobie pobyt z pakietem świątecznym w hotelu w Piwnicznej, trwający od Wielkiego Piątku do Poniedziałku Wielkanocnego.

 

Wielki Piątek, 3 kwietnia 2026 r.

Wyszedłem z pracy po godzinie 13 i pierwotnie zakładałem przejazd do Tarnowa Kolejami Małopolskimi wyjeżdżającymi z Krakowa Głównego po godzinie 14. W Tarnowie miałbym wówczas 5 minut na przesiadkę na regio do Muszyny. Ostatecznie zdecydowałem się wyjechać wcześniejszą osobówką i poczekać dłużej w Tarnowie. Osobówka ma mało atrakcyjny czas przejazdu. Ma wydłużone postoje w Krakowie Bieżanowie i Podłężu na wyprzedzanie przez IC „Fałat” i TLK „Małopolska”. A jeszcze „Fałat” był opóźniony i nasz postój wydłużył się o 10 minut. Tak wiem, mogłem do Piwnicznej pojechać bezpośrednio „Małopolską”, ale do końca nie byłem pewien o której uda się wyjść z pracy. W Tarnowie przesiadam się do osobówki Polregio do Muszyny (EN57-840). Frekwencja dobra, na wyjeździe z Tarnowa w każdej czwórce ktoś siedział. Ruch na kryniczance spory. W Łowczówku Pleśnej krzyżujemy się z towarem PKP Cargo prowadzonym przez ET41-194. Na kolejnej mijance w Łowczowie czeka EN71-010 jako regio „Słomka” z Krynicy do Krakowa. Przed Stróżami mamy jeszcze dwie mijanki: w Zborowicach z „Doliną Popradu” z Krynicy do Krakowa (tradycyjnie na dwóch EN63A) i w Wilczyskach z regio Muszyna – Kraków (EN57-2073). W Stróżach stoi skład towarowy PKP Cargo czołem na Muszynę, na którego czele był rarytas ET41-100 w historycznym zielonym malowaniu (wg schematu z lat 2002 – 2007). Stał wygaszony, ale po cichu liczyłem że w trakcie mojego pobytu w Piwnicznej pojawi się na szlaku. Trwa remont mostu na Białej w Grybowie, przez co do Ptaszkowej jedziemy lewym torem. W Nowym Sączu z kolei czołem na Muszynę stał knedel serii 181 Cargounit z gazówkami. W Starym Sączu krzyżujemy się z regio Piwniczna – Bobowa (EN57-2006). Wysiadam na stacji Piwniczna, gdzie na mijankę czeka już „Jaworzyna” z Krynicy do Krakowa (EN57-2029) a także towar ze słowackim jamnikiem serii 131. Moja baza zlokalizowana jest nad zakolem Popradu który opływa tu masyw góry Kicarz. Hotel jest wciśnięty między rzekę a tor kolejowy, a widok z okna mam na to drugie 😁. Widzę nawet semafor wjazdowy od strony Rytra i mogę z balkonu spisywać numerki lokomotyw i jednostek 😀. Taką lokalizację to ja rozumiem. Minus jest taki, że pociągi mogą budzić w nocy 😅. Ruch towarowy naprawdę spory. Do końca dnia przejechało kilka składów. Na pewno jechał widziany w Nowym Sączu knedel Cargounit z gazówkami, słowacki jamnik z węglarkami co stał na stacji Piwniczna i jeszcze ze dwa składy.

 

Wielka Sobota, 4 kwietnia 2026 r.

Głównym celem mojego wyjazdu były północno-wschodnie przysiółki Piwnicznej: Skorupy, Zawodzie, Banie, Śmigowskie i Łomnickie, z których widać linię kolejową. Minus jest taki, że słońce świeci tam od dobrej strony tylko rano, max do godziny 10. Śniadania w hotelu wydają od 8 i w sobotę zdecydowałem się najpierw iść na śniadanie a potem szybko na zdjęcia. Do godziny 10 mam trzy osobówki, pierwszą jest „Jaworzyna” z Krakowa do Krynicy, meldująca się na przystanku Piwniczna-Zdrój o 9:04. Zmierzałem ulicą Kościuszki, pod pijalnię wód, gdzie skręciłem w boczną drogę wspinającą się w kierunku przysiółka Skorupy. Byłem tu na poprzednim wyjeździe w lutym, ale intensywna śnieżyca uniemożliwiła wykonanie fotek. Teraz była okazja żeby to nadrobić. Już myślałem że nie zdążę. Do punktu z widokiem na linię kolejową dotarłem jak „Jaworzyna” już jechała i czasu na ogarnięcie kadrów było bardzo mało. 

EN57-2070 jako pociąg regio "Jaworzyna" z Krakowa do Krynicy
dojeżdża do przystanku Piwniczna-Zdrój

W niedzielę w takim razie najpierw pójdę rano na zdjęcia, a potem wrócę do hotelu na śniadanie. Zwłaszcza że to będzie uroczyste śniadanie wielkanocne którym trzeba się delektować 😊. I jeszcze wydawane jest ono aż do godziny 12. W dolinie Popradu jest już ładnie wiosennie, ale w wyższych partiach gór leży jeszcze śnieg. Z miejsca z którego fotografowałem „Jaworzynę” można iść jeszcze wyżej na pasmo górskie między szczytami Bucznik i Granica, z którego też będzie widać linię kolejową. To miejsce zostawiam sobie jednak na jutro, a dziś skupię się na zlokalizowanych bardziej na północ przysiółkach Banie i Śmigowskie. Wracałem w dół i nie dochodząc pod pijalnię, odbiłem w ścieżkę wspinającą się na skraj lasu na wysokości przysiółka Banie. Podobał mi się widok z tego miejsca i planowałem tu czekać na osobówki krzyżujące się w Piwnicznej po godzinie 10. Pół godziny wcześniej słyszałem jednak trąbienie od strony Rytra, co by znaczyło że jedzie skład towarowy. Tak się rzeczywiście stało i co mnie bardzo ucieszyło, na czele był zielony jamnik setny J. Tyle że nie ciągnął węglarek z drewnem z którymi widziałem go dzień wcześniej w Stróżach, lecz gazówki. 

ET41-100 z pociągiem towarowym na szlaku Rytro - Piwniczna

Dzięki dodatkowej atrakcji w postaci towarka, na osobówki mogłem przemieścić się na inną miejscówkę bliżej osiedla Śmigowskie. Jako pierwsze pojechało regio z Tarnowa, a gdy skończyło ono bieg w stacji Piwniczna, na szlak została wyprawiona osobówka relacji Krynica – Tarnów. 

EN57-719 jako pociąg osobowy z Tarnowa dojeżdża do przystanku
Piwniczna-Zdrój

EN57-2073 jako pociąg regio z Krynicy do Tarnowa ruszył
z przystanku Piwniczna-Zdrój

Była to już graniczna pora pozwalająca na fotografowanie z tego zbocza ze słońcem. Potem słońce przechodzi na drugą stronę doliny. Niespiesznie zszedłem do przysiółka Łomnickie, gdzie przeszedłem kładką przez Poprad do linii kolejowej i drogi krajowej w rejonie cmentarza. Z cmentarzem upolowałem regio „Dolina Popradu” z Krakowa do Krynicy. 

EN63A-002+017 jako pociąg regio "Dolina Popradu" z Krakowa
do Krynicy mijają cmentarz w Piwnicznej

Gdy dotarła ona do stacji Piwniczna, na szlak wyruszyła osobówka do Nowego Sącza. Jechała ona centralnie pod słońce więc nie fociłem, ale potrzebowałem spisać numerek jednostki, gdyż to ten sam skład co przyjeżdżał po godzinie 10 z Tarnowa. Wracając na chwilę odpoczynku do hotelu zatrzymałem się na moście na Popradzie w ciągu ulicy Krynickiej. Zaczekałem tu na TLK „Małopolska” z Krynicy do Gdyni. Do niedawna kryniczanka była ostatnim bastionem lokomotyw EU07 PKP Intercity. Teraz widzę nawet tu wdarły się nowe griffiny. 

EU160-067 z pociągiem TLK "Małopolska" z Krynicy do Gdyni
pomiędzy stacją Piwniczna a przystankiem Piwniczna-Zdrój

Na siódemce uchował się jeszcze IC „Malinowski” z Warszawy do Krynicy, którego upolowałem na najpopularniejszej tutejszej miejscówce z zakolem Popradu. 

EP07-1039 z pociągiem IC "Malinowski" z Warszawy Wschodniej
do Krynicy-Zdroju na szlaku między przystankiem Piwniczna-Zdrój
a stacją Piwniczna

Potem zrobiłem sobie chwilę chillowania na leżaku nad rzeką, jednak zerkając co chwilę na przejazd kolejowy przy stacji Piwniczna. W pewnym momencie opuściły się szlabany, to ruszyłem na miejscówkę z zakolem rzeki, licząc że coś pojedzie od Nowego Sącza. Okazuje się, że jedzie skład od drugiej strony. Już myślę że nici z fotki, a tu okazuje się że to jedzie luzak. I to nie byle jaki, bo zielony jamnik setny 😀. No to cyk fotki od tyłu J

ET41-100 po przyprowadzeniu składu gazówek do Muszyny,
wraca luzem w kierunku Nowego Sącza

Jako że do kolejnych osobówek miałem godzinę przerwy, wybrałem się do rynku na lody. Po południu niebo się zachmurzyło, ale nie zraziło mnie to. Powybieram sobie miejscówki do zdjęć, które wykorzystam w niedzielę, kiedy ma być cały dzień piękna pogoda. Szedłem drogą krajową do przysiółka Borownice, gdzie zaczekałem na regio „Słomka” z Krynicy do Krakowa. Obsługuje ją jednostka, która przyjechała rano jako „Jaworzyna” i potrzebowałem spisać numerek. Moim kolejnym celem była jedna z polanek zlokalizowanych na wysokości Borownic. W lutym odwiedziłem dużą rzucającą się w oczy polanę bliżej osiedla Witkowskie, jednak z niej widać linię kolejową centralnie na wprost. A później z dołu wypatrzyłem drugą mniejszą polankę, z której powinien być widok bardziej od boku. Wykorzystałem ten czas na odnalezienie drogi do niej. Jest nawet wygodne dojście od bocznej dolinki. Potem przeniosłem się na drugi brzeg Popradu pod pijalnię, skąd wybrałem się drogą z której rano fotografowałem „Jaworzynę”. Tym razem poszedłem dalej na sam szczyt pasma górskiego. Biegnie tędy niebieski szlak do Łabowej przez Łabowską Halę. Całe centrum Piwnicznej było widać jak na dłoni, a po drugiej stronie pasma jest dolina w której leży wieś Łomnica-Zdrój. Podczas spacerowania okolicznymi górskimi ścieżkami zauważyłem niestety nową tradycję. Nie mijałem praktycznie żadnych pieszych turystów, za to spotkałem dużo jeżdżących na motorach. Akurat podczas mojego pobytu na paśmie górskim, śmigało po nim na motorach kilku młodziaków. Wprawdzie przywitali się ze mną życzliwie, ale jednak rozjeżdżali górskie ścieżki i płoszyli zwierzynę leśną. Został mi do spenetrowania jeszcze stok Dermanowskiego Wierchu na wysokości przysiółka Łomnickie, jednak pojawiające się przelotne deszcze spowodowały że zarządziłem odwrót. Po powrocie do hotelu wykonałem jeszcze z balkonu zdjęcie wieczornej „Jaworzyny” do Krakowa. Tak żeby pokazać jaki miałem fajny widok z okna 😃. 

EN57-840 jako pociąg regio "Jaworzyna" z Krynicy do Krakowa
ruszył ze stacji Piwniczna

Następnego dnia planowałem poranne fotki w złotej godzinie, w związku z czym położyłem się spać zaraz po 21.

 

Niedziela Wielkanocna 5 kwietnia 2026 r.

Zbudził mnie około godziny 6 „Nikifor” z Krynicy do Katowic. Po stukocie kół rozpoznałem że jechał podwójny Impuls EN78A. Zgodnie z prognozami zapowiada się słoneczna pogoda to trzeba korzystać. Przez opustoszałe miasteczko zmierzałem w stronę odwiedzonego poprzedniego dnia pasma górskiego, skąd planowałem złapać TLK „Karpaty” z Gdyni do Krynicy. Planowo na przystanku Piwniczna-Zdrój meldują się o 7:38. Wcześniej przed godziną 7 jedzie pierwsza w dobie osobówka z Tarnowa do Krynicy. Nie byłem jednak pewien czy do jej przyjazdu zdąży wzejść słońce, więc nie nastawiałem się że ją sfotografuję. Pijalnię mijałem kilka minut przed przyjazdem osobówki. Słońce już delikatnie muskało szczyty gór, no to na wszelki wypadek przyspieszyłem kroku. A nóż a widelec uda się zrobić fotki ze słońcem. Okazało się, że tak. Słońce wzeszło już na tyle wysoko, że trochę oświetliło jednostkę. 

EN57-781 jako poranna osobówka z Tarnowa do Krynicy
zbliża się do przystanku Piwniczna-Zdrój

Po wykonaniu fotki wspiąłem się na szczyt pasma górskiego. Poczułem się jak rasowy górołaz, co chodzi zdobywać szczyty na wschód słońca 😅. Klimat był tu przepiękny. Słychać było tylko śpiew ptaków. Do przyjazdu „Karpat” miałem trochę czasu, to spenetrowałem okolicę w poszukiwaniu najbardziej wysmakowanego miejsca na fotki. Zasadniczo z tych okolic widać linię kolejową od przysiółka Borownice do przystanku Piwniczna-Zdrój. Jednak gdy wyszedłem jeszcze trochę wyżej w północną stronę, odsłonił się widok na zakole Popradu między przystankiem Piwniczna-Zdrój a stacją Piwniczna. Niestety jednocześnie drzewa zakryły widok na szlak w przysiółku Borownice. Uznałem więc że nie ma co kombinować, zwłaszcza że już było słychać że jadą „Karpaty”. Tu mam pewność, że będzie je widać, a przy zakolu Popradu mogą akurat się schować za domami. Przyjazdowi „Karpat” do Piwnicznej towarzyszył niosący się po całej okolicy dźwięk orkiestry grającej na procesji rezurekcyjnej. 

EU160-050 z pociągiem TLK "Karpaty" z Gdyni do Krynicy
dojeżdża do przystanku Piwniczna-Zdrój

Gdy schodziłem już na dół w kierunku pijalni, nagle widzę stado saren na polance kilkadziesiąt metrów ode mnie 😮. 

Stado saren na polance w Piwnicznej

Nie chcąc ich płoszyć idę dalej na paluszkach 😅. W końcu usłyszały mnie i przebiegły na drugą stronę drogi. Zaraz za drogą zatrzymały się i stały sobie w jeszcze mniejszej odległości ode mnie. Nie uciekały, bo pewnie są zaprawione w boju musząc codziennie słychać ryku motocyklistów i quadowców gnających po lasach. Niestety nie przemówiły ludzkim głosem jak to mówią nasze świąteczne ludowe wierzenia, choć może dotyczą one tylko Bożego Narodzenia a Wielkanocy już nie 😅 Zrobiłem im kolejne selfie i już nie zakłócając spokoju poszedłem dalej. 

Sarenki raz jeszcze

Został mi jeszcze do odwiedzenia stok Dermanowskiego Wierchu, z którego chciałem zrobić „Jaworzynę”. Zszedłem pod pijalnię, skąd drogą prowadzącą do wsi Kokuszka, dotarłem do przysiółka Łomnickie. Co ciekawe gdy wspinałem się na stok, towarzyszyły mi drogowskazy do Zakątka Odkupienia. Ciekawiło mnie co to za miejsce, ale póki co fotki „Jaworzyny” były ważniejsze. Doszedłem najwyżej jak się dało, dopóki do dalszej wspinaczki nie powstrzymało mnie ogrodzenie stoku narciarskiego w Kokuszce. Bardzo podobał mi się widok z tego miejsca, kościół w Piwnicznej był tu bardzo ładnie wyeksponowany. Szkoda tylko że stąd jest zawsze pod słońce. Na „Jaworzynie” tego dnia jechała jednostka EN71.

EN71-010 jako pociąg regio "Jaworzyna" z Krakowa do Krynicy
zbliża się do przystanku Piwniczna-Zdrój

Idąc na dół ponownie zauważyłem drogowskaz do Zakątka Odkupienia prowadzący do lasu. Chciałem już iść na śniadanie wielkanocne, ale ciekawość mnie skusiła żeby zobaczyć ten zakątek. Prowadzi do niego ścieżka odpowiednio umocniona przed osuwaniem się ziemi. Doszedłem do małej polanki leśnej z miejscem na ognisko. Czyli rozumiem że to jest ten Zakątek Odkupienia 😅. Żeby było śmieszniej, to w tym samym czasie słyszałem że jedzie jakiś pociąg 😅. Być może towarowy, choć po odgłosie stawiałbym bardziej na luzaka. Ogółem tak jak się spodziewałem na święta ruch towarowy na kryniczance zamarł. W piątek i sobotę jeździli na okrągło żeby w święta drużyny miały wolne. Zaspokoiwszy ciekawość wróciłem do hotelu. Akurat miała przyjechać osobówka z Tarnowa, to zrobiłem jej zdjęcie z balkonu. 

EN57-2006 jako pociąg regio z Tarnowa kończy bieg w stacji
Piwniczna

Potem poszedłem na wielkanocne śniadanie, które było bardzo obfite i wykwintne. Po południu korzystając z pięknego wiosennego dnia udałem się do osiedla Borownice, na odnalezioną w sobotę polankę. Po drodze zatrzymałem się przy ruinach pensjonatów koło cmentarza, zaczekać na regio „Słomka” z Krynicy do Krakowa. Pojedzie na nim jednostka EN71 od „Jaworzyny”. Spisywać numerka raczej nie trzeba, bo w Polregio zostały już tylko trzy sprawne pojazdy tej serii. Do tego w piątek na tym pociągu widziałem jednostkę EN71-010, więc jest mało realne żeby dziś jechała inna. 

EN71-010 jako pociąg regio "Słomka" z Krynicy do Krakowa
między przystankami Piwniczna-Zdrój i Młodów

Po przejeździe „Słomki” wspiąłem się na polankę, gdzie rozłożyłem się na trawce i delektowałem się ciszą do przyjazdu „Doliny Popradu” z Krynicy do Krakowa. 

EN63A-017+002 jako pociąg "Dolina Popradu" z Krynicy do
Krakowa na szlaku między Piwniczną-Zdrój a Młodowem

Następne w planie były dwa pociągi do Krynicy. Dla nich przeniosłem się do przysiółków Łazy i Kosmydle, zlokalizowanych na stoku góry Bucznik nad zakolem Popradu. Dotarłem do skrzyżowania z drogą do Kosarzysk, skąd szedłem do góry zielonym szlakiem. Jako pierwsza jechała osobówka z Tarnowa do Krynicy, którą uwieczniłem na dobrze znanej miejscówce z zakolem Popradu. 

EN57-2073 jako pociąg regio z Tarnowa do Krynicy na szlaku
między przystankiem Piwniczna-Zdrój a stacją Piwniczna

Dwadzieścia minut później jedzie TLK „Małopolska” z Gdyni do Krynicy. Dla niej znalazłem inne miejsce z podobnym widokiem.

EU160-042 z pociągiem TLK "Małopolska" z Gdyni do Krynicy
ruszył chwilę temu z przystanku Piwniczna-Zdrój

Kolejny pociąg jedzie w druga stronę i jest to IC „Malinowski” z Krynicy do Warszawy. Poszedłem wyżej odszukać miejscówki z widokiem w drugą stronę, w kierunku stacji Piwniczna. Po krótkim kluczeniu między domami odnalazłem właściwe miejsce, z którego uwieczniłem „Malinowskiego”. 

EP07-1039 z pociągiem IC "Malinowski" z Krynicy-Zdroju do
Warszawy Wschodniej mija na biegu stację Piwniczna

Tym samym historia zatoczyła koło. Z tego miejsca wykonywałem bowiem pierwsze zdjęcia ze swojego pierwszego urlopu na kryniczance w 2018 r., kiedy to rozpocząłem jeżdżenie po górach z widokiem na linię kolejową do Krynicy. Podczas tego świątecznego wyjazdu domknąłem ostatnie brakujące miejscówki na odcinku Nowy Sącz – Krynica. Czując że wszystko się wykonało wróciłem do hotelu na bogatą obiadokolację z płonącą jagnięciną.

 

Poniedziałek Wielkanocny 6 kwietnia 2026 r.

Znowu obudził mnie poranny „Nikifor” do Katowic i znowu słychać było że jedzie podwójny Impuls. Polregio jednak jest mało elastyczne pod względem obiegowania taboru. O ile w tygodniu dwie jednostki na „Nikiforze” są zasadne, o tyle w święta jest to trochę marnotrawstwo. W poniedziałek kończyłem pobyt w Piwnicznej i pierwotnie planowałem wracać osobówką „Słomka” o godzinie 14. Rano chciałem bowiem powtórzyć fotki z Kicarza z lutego. W nocy przyszło jednak załamanie pogody i poniedziałek wielkanocny był rzeczywiście lany jak to się na niego mówi. Podjąłem więc decyzję że wyjeżdżam od razu po śniadaniu. Na pociąg TLK „Małopolska” jadący po 11 już nie było miejscówek, więc zabrałem się osobówką do Tarnowa po 10. Nie padał już deszcz i momentami pojawiało się słońce. Był jednak przenikliwie zimny nieprzyjemny wiatr. Punktualnie o godzinie 10 zameldowałem się na stacji Piwniczna. Przyjechała osobówka z Tarnowa która skończyła bieg. Nastawniczy wybiegł przestawić zwrotnicę i zaraz od Krynicy wjechało regio do Tarnowa (EN57-2070). Kierpocini oznajmiła że nie można korzystać z toalety, bo drzwi wypadły z prowadnicy. Jako że do Tarnowa jest kawał drogi, w Nowym Sączu będziemy mieli wymianę jednostki. Tam przesiadamy się do EN71-010. Na peronie siedzi dwóch typów o cygańskim wyglądzie. Przyzwyczaiłem się że mam dar do przyciągania różnych dziwolągów i oczywiście tym razem tradycji musiało stać się zadość. Jeden z nich siadł naprzeciwko mnie, zaczął tekstem wesołych świąt, a potem pierdzielił że ja to na pewno jestem uczciwy więc może dam mu na bilet. Powiedziałem, że nie mam gotówki, to on na to żebym poszedł mu kupić bilet u konduktora. Odparłem mu stanowczo że do konduktora to mogę pójść tylko powiedzieć żeby go wywalił z pociągu i wtedy sobie poszedł. Siedział potem ze swoim ziomkiem na końcu składu, ale na szczęście w Ptaszkowej kierpocini wygoniła ich obu z pociągu. Mimo wszystko dobrze że pojechałem tym pociągiem, bo niedługo później silne wiatry powaliły drzewa na tory między Nowym Sączem a Grybowem. Wszystkie popołudniowe pociągi z Krynicy były tego dnia opóźnione około godziny. Przed Stróżami mijamy się z „Malinowskim” z Warszawy do Krynicy prowadzonym griffinem. Tak więc dziś już żadna siódemka nie pojawiła się na kryniczance. W Wilczyskach z kolei krzyżujemy się z towarkiem (dragon PKP Cargo z kontenerami). Na odcinku między Bobową a Tuchowem jest kilka miejsc których jeszcze nie odwiedziłem. Tak więc jeden wyjazd w ten rejon kryniczanki mógłbym jeszcze zorganizować 😉. W Tarnowie przesiadam się na osobówkę Kolei Małopolskich do Oświęcimia, którą już dojeżdżam bezpośrednio do domu.

niedziela, 8 marca 2026

2026-02-28 Mercedesem O303 po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej

 

Moją pierwszą w tym roku imprezą autobusową był przejazd Mercedesem O303 z PKS Częstochowa. W ostatni dzień lutego koledzy Maks Pawlak i Nikodem Żurak zaplanowali wycieczkę tym pojazdem po malowniczych terenach Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Ja akurat nie darzę tych autobusów szczególnym sentymentem, ale kolega Tomek przekonał mnie do wzięcia udziału w imprezie. Jego argumentem była możliwość dogodnego dojazdu pociągiem IC „Pilecki” z Żywca, jadącym ciekawą trasą objazdową omijającą przebudowywaną stację w Katowicach, co pozwoli upiec przy jednym ogniu dwie pieczenie. Trasa „Pileckiego” biegnie przez Katowice Murcki, Katowice Muchowiec, Stawiska, Sosnowiec Dańdówkę i Dorotę.

W „Pileckiego” planowaliśmy wsiąść w Czechowicach-Dziedzicach, dokąd dojazd jest możliwy pociągami IC „Żylica” lub „Danubius”. Tomek wolał pojechać wcześniej „Żylicą” bo uważał, że przesiadka z „Danubiusa” na „Pileckiego” jest zbyt ciasna. Poza tym chciał zwiedzić wyremontowany dworzec w Czechowicach-Dziedzicach. Ja przyjechałem „Danubiusem”, bo nie chciało mi się wstawać pół godziny wcześniej, a 13 minut na przesiadkę to tak w sam raz. Jechało się sprawnie, choć od Trzebini do Czechowic-Dziedzic jest trochę ograniczeń prędkości. Spokojnie mogłoby się jeszcze urwać parę minut. Okazało się, że „Danubius” przyjechał planowo, a Tomek zrobił się w konia bo budynek stacyjny w Czechowicach-Dziedzicach jeszcze nie jest ukończony 😂. PKP PLK z torami i peronami już się uwinęła, a PKP S.A. z dworcem jeszcze nie. Kilka minut po planie przyjechał dart obsługujący nasz pociąg IC „Pilecki” z Żywca do Warszawy. Linia do Katowic jest wielkim placem budowy. Przed Kobiórem jest nawet nieco zmieniany przebieg linii poprzez prostowanie łuku. Tomek jako ortodoksyjny zaliczak będzie musiał na nowo przejechać tą trasą 😉. Za Tychami na posterunku Mąkołowiec odbijamy na linię do Katowic Ligoty przez Katowice Murcki. Dla mnie to jeszcze nie jest zaliczanie, bo ten odcinek miałem już wcześniej przejechany. Mijamy nieużywane perony przystanków Katowice Podlesie Dąbrowa, Katowice Kostuchna i Katowice Murcki. Oferta z prawdziwego zdarzenia pojawi się tu dopiero po zakończeniu modernizacji katowickiego węzła. Zaliczanie zaczynam na posterunku Staszic, gdzie wjeżdżamy na towarową łącznicę do stacji Katowice Muchowiec. Odtąd jadę z nosem przyklejonym do szyby wypatrując miejsc na ewentualny przyjazd na foto tego pociągu. Zwłaszcza, że już wiadomo że w nowej korekcie rozkładu jazdy „Pilecki” też będzie jechał tą trasą. Delektowaliśmy się odgłosem jazdy po klasycznym stykowym torze przez lasy w Muchowcu. Dziś trudno uwierzyć, że kiedyś była tu stacja rozrządowa. Za posterunkiem Stawiska przecinamy się z linią Katowice – Mysłowice, którą akurat jedzie pociąg IC „Wyspiański” z Wrocławia do Przemyśla. On również jedzie z pominięciem stacji Katowice, tyle że przez Bytom i Siemianowice Śląskie. Pamiętam jak miesiąc temu przyjechałem tu sfotografować oba pociągi. Dziś by mi się to nie udało, bo pojechały w tym samym czasie. Kawałek za Stawiskami przy szlaku wypatrzyłem kolegę Artura fotografującego nasz pociąg. Parę minut później zatrzymujemy się na stacji Sosnowiec Dańdówka. Kończą tu obecnie bieg pociągi Polregio z kierunku Sędziszowa i dalej do Katowic jadą autobusy zastępcze. Do posterunku Dorota jedziemy jeszcze linią bez planowego ruchu pasażerskiego. Tu już jednak nie ma takiego klimatu jak na Muchowcu, bo szlak jest po modernizacji i ma tor bezstykowy. Na Dorocie wjeżdżamy na szlak do Dąbrowy Górniczej Ząbkowice, a potem już na stałą trasę do Częstochowy. Dworzec kolejowy w tym mieście jest w trakcie przebudowy. Choć wyświetlacze peronowe podobne jak były w Krakowie Głównym przed modernizacją, jeszcze wiszą. Przeszliśmy na pobliski dworzec PKS gdzie był wyznaczony start imprezy. W sąsiedztwie dworca przebiega linia tramwajowa, na której oprócz nowoczesnych wagonów Pesa Twist, często pojawiają się klasyczne wagony typu Konstal 105Na. Obsługują one linię 1 do Kucelina, gdzie stan torów nie pozwala na kursowanie wagonów niskopodłogowych. Impreza cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Prawdziwie wiosenna pogoda ściągnęła tłum miłośników autobusów. Aby nie odprawić sporej grupy uczestników z kwitkiem, organizatorzy domówili drugi autobus. Głównym bohaterem imprezy był Mercedes O303 z rocznika 1990, który na stanie częstochowskiego PKS-u jest od 2017 r. Swoją drogą ciekawy przypadek sprowadzać do ruchu liniowego 27-letni autobus. Drugim pojazdem biorącym udział w przejeździe był białoruski MAZ 206068 wyprodukowany w 2013 r. Do Polski trafił cztery lata później do przewoźnika Trestka z Wojkowic, a we flocie PKS Częstochowa znalazł się w zeszłym roku. Mercedes O303 mimo 36 lat na karku trzyma się nieźle, dużo lepiej niż 3 razy młodszy MAZ-ak. Jeden z uczestników śmiał się, że dzięki tej imprezie dowiedział się, że PKS Częstochowa jeszcze istnieje 😅. Ano istnieje. Może obecnie nie ma znaczącego udziału w obsłudze transportowej okolic Częstochowy, ale według wydanego kilka lat temu Atlasu przedsiębiorstw komunikacyjnych PKS, jest jednym z trzech ostatnich PKS-ów pozostających przedsiębiorstwami państwowymi. Na początek zmierzaliśmy wzdłuż trasy linii tramwajowej do Kucelina. Po minięciu pętli tramwajowej nawróciliśmy na rondzie pod bramą Huty Częstochowa i skręciliśmy w ulicę Kucelińską. Na moście nad Wartą zorganizowany został pierwszy fotostop. 

Częstochowa, Mercedes O303 i MAZ 206068 z PKS Częstochowa
 na moście nad Wartą w ciągu ulicy Kucelińskiej

Po wykonaniu fotek wróciliśmy pod bramę huty i wzdłuż ogrodzenia zakładu jechaliśmy w kierunku pętli autobusowej Walcownia. Autobusy zatrzymały się kawałek przed pętlą, tak aby uczestnicy mogli dojść i wykonać zdjęcia Mercedesa i MAZ-a, pokonujących przejazd przez bocznicę kolejową na tle huty. 

Częstochowa, ulica Korfantego

Niektórzy nieco obawiali się interwencji ochrony. Jak w listopadzie zeszłego roku imprezowy Jelcz z Mielca zajechał pod elektrownię w Połańcu, ochrona go otoczyła i wezwała policję. Tu na szczęście nic takiego się nie stało, choć cieciu wyszedł z budki zobaczyć z ciekawości co się dzieje. 

Przed pętlą Walcownia w Częstochowie

Opuszczaliśmy granice Częstochowy mijając stację kolejową Częstochowa Mirów obsługującą zakłady zlokalizowane na terenie huty. Wyjechaliśmy potem na drogę krajową nr 46 do Szczekocin. Co ciekawe w Mercedesie puszczane były początkowo wyłącznie niemieckie piosenki. Ciekawe czy w takim razie w MAZ-ie leciały melodie białoruskie 😂. Skręciliśmy z krajówki w stronę wsi Skrajnica, by parę minut później znaleźć się w Olsztynie. Miejscowość ta jest znana z okazałych ruin zamku, jednego z orlich gniazd z których słynie Jura Krakowsko-Częstochowska. Zorganizowany tam został dłuższy postój na zakupy w Biedronce. Fotostop z zamkiem niestety nie był przewidziany. W dalszą drogę kierowaliśmy się lokalnymi drogami na północny-wschód. Przekroczyliśmy linię kolejową Częstochowa – Kielce przy stacji Turów. W małej wiosce Bukowno pojawiły się ciekawe krajobrazy, pofałdowany teren i otwarte przestrzenie. Skręciliśmy w boczną ulicę Słoneczną biegnącą pod górę. Wśród pasażerów zrobiło się poruszenie, że może będzie fotostop. Przeczucia były trafne, bo faktycznie zatrzymaliśmy się na fotki. Niestety duża liczba uczestników rozeszła się po rozległym terenie i doszło do ostrych spięć między fotografującymi z bliska i daleka. 

Bukowno, ulica Słoneczna

Wobec tego na kolejnym postoju który odbył się kilometr dalej była większa dyscyplina. Organizatorzy wyznaczyli obszar na którym fotografowie mają stać i poza który nie mogą wyściubiać nosów 😁. 

Kolejny fotostop na ulicy Słonecznej w Bukownie

Kolejnym naszym celem była wieś Żuraw, gdzie planowany był motyw sakralnym z kościołem Św. Bartłomieja. Wykonane zostało tu również zdjęcie grupowe uczestników imprezy. 

Przy kościele w Żurawiu

Dalej kierowaliśmy się na południe. W Lusławicach znów przekroczyliśmy linię kolejową Częstochowa – Kielce i w Piasku wpadliśmy ponownie na krajówkę nr 46 do Szczekocin. Podjechaliśmy nią do Janowa, gdzie skręciliśmy w drogę wojewódzką na Myszków. Mijaliśmy atrakcyjną turystycznie wieś Złoty Potok, słynącą z XVI-wiecznego pałacu Raczyńskich i dworu w którym mieszkał poeta Zygmunt Krasiński, czy z malowniczej doliny rzeki Wiercicy. Tu też kończy się obszar historycznie obsługiwany przez PKS Częstochowa i wjechaliśmy na teren obsługiwany niegdyś przez już nieistniejący PKS Myszków. Po prawie 20 kilometrach ciągłej jazdy uczestnicy imprezy zaczęli coraz bardziej domagać się postoju. Zatrzymaliśmy się więc na krótko na przystanku na skraju wsi Czatachowa. Ja wykorzystałem tę okazję na przesiadkę do MAZ-a. 

Na skraju Czatachowej

Zjechaliśmy na chwilę z drogi wojewódzkiej aby wykonać kilka leśnych fotek w okolicach wioski Jaroszów. 

Jaroszów

Potem wróciliśmy na drogę wojewódzką i zaraz znaleźliśmy się w miasteczku Żarki. Odwiedziliśmy tam ciekawy zabytkowy zespół stodół. Jest to zespół postawionych w rzędach kilkudziesięciu stodół z przełomu XIX i XX wieku, w których przed laty żareccy gospodarze przechowywali swoje plony i sprzęt rolniczy. Obecnie większość obiektów stanowi własność prywatną i jest zamknięta, ale pomiędzy nimi w wybrane dni tygodnia rozkwita targowisko. Bardzo ciekawe miejsce. Spędziliśmy tu dużo czasu ustawiając autobusy w różnych konfiguracjach między stodołami. Kierowcy musieli się tu wykazać się anielską cierpliwością spełniając nasze coraz to nowe zachcianki i ciągle manewrując autobusami 😅. 

Zabytkowy zespół stodół w Żarkach

Skoro jesteśmy na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, to pasowałoby przywieźć stąd jakieś zdjęcia w jurajskim krajobrazie. W takim klimacie był zaplanowany kolejny fotostop. Udaliśmy się na wschód drogą wojewódzką w kierunku Lelowa, by po paru kilometrach odbić do wioski Łutowiec. Po północnej stronie zabudowań znajdują się skałki, które stały się tłem do kolejnych zdjęć naszych autobusów. Wśród skał można doszukać się resztek ruin średniowiecznej strażnicy.

Skałki w Łutowcu

Z Łutowca wróciliśmy do Żarek, skąd pojechaliśmy na północ lokalną drogą do Przybynowa. Fotki przewidziane były na wyjeździe ze wsi w kierunku Zaborza. Wysiedliśmy i poczekaliśmy aż autobusy będą do nas wracać. 

Przybynów, ulica Wojska Polskiego

W Przybynowie też są skałki i próbowaliśmy zrobić z nimi zdjęcia. Niestety koncepcję kadru popsuł nam baner reklamujący parking. 

Nieudany fotostop ze skałkami w Przybynowie

Jako rekompensatę zrobiliśmy fotki w motywie sakralnym z kościołem św. Mikołaja. 

Przy kościele w Przybynowie

Z Przybynowa udaliśmy się na zachód i dotarliśmy do linii kolejowej Katowice – Warszawa w okolicy przystanku Masłońskie Natalin. Wskoczyliśmy na drogę wojewódzką do Częstochowy i jechaliśmy wzdłuż Zalewu Porajskiego. Zmierzaliśmy już w stronę Częstochowy, ale jeszcze nie kończyliśmy imprezy. W Kolonii Borek odbiliśmy w lokalną drogę do Zawodzia. Słońce było już dość nisko, ale udało się wykonać jeszcze sporo ciekawych zdjęć w okolicach mostu nad Wartą przed Korwinowem. Oba autobusy przejechały po moście tam i z powrotem pozując do zdjęć. 

Korwinów, ulica Spadkowa

Mercedes pokonał most na Warcie w Korwinowie

Jeszcze raz ulica Spadkowa w Korwinowie

MAZ z mostem na Warcie

Ostatni fotostop zaplanowany był koło stacji transformatorowej we Wrzosowej. Po cichu liczyliśmy, że w tle załapie się pociąg na pobliskiej linii Katowice – Warszawa, ale nie zgrały się z nami. 

Wrzosowa, ulica Fabryczna

Przy stacji transformatorowej we Wrzosowej

Już o zachodzie słońca wskoczyliśmy na starą krajową jedynkę i tuż po godzinie 17 zakończyliśmy imprezę na częstochowskim dworcu PKS. Stał tam jeszcze jeden autobus PKS Częstochowa, DAF SB4000, z którym wykonaliśmy pożegnalne zdjęcia. 

Zakończenie imprezy. Spotkanie z DAF-em SB4000 na dworcu
PKS w Częstochowie

Podziękowaliśmy organizatorom za świetną imprezę i udaliśmy się na miasto na obiad. W drogę powrotną zabraliśmy się autem z kolegami z Nowego Sącza i w Krakowie byliśmy około godziny 20.