sobota, 29 sierpnia 2026

2026-08-02 Rowerem wzdłuż linii Skierniewice - Łuków

 Planując tegoroczny urlop jako jedną z destynacji wybrałem miejsce, gdzie można się wyciszyć, zresetować i odetchnąć od miejskiego zgiełku. Oczywiście nie zamierzałem rezygnować z fotografowania pociągów. Przy wyborze miejsca pobytu brałem pod uwagę bliskość linii kolejowej, oraz możliwość dojazdu transportem publicznym. Ostatecznie wybrałem agroturystykę zlokalizowaną we wsi Ojrzanów, w powiecie grodziskim około 30 kilometrów od Warszawy. Funkcjonuje tam dobrze rozwinięta sieć Grodziskich Przewozów Autobusowych. Natomiast kilka kilometrów na południe przebiega linia kolejowa Skierniewice – Łuków (tzw. eSeŁka). Jest to towarowa obwodnica Warszawy, która zachowała klimat zakonserwowanej linii kolejowej nietkniętej większymi modernizacjami. To wkrótce ma się zmienić, gdyż trasa jest przewidziana do remontu mającego na celu m.in. odbudowę przystanków osobowych i przywrócenie ruchu pasażerskiego. PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. w tym roku podpisała stosowne umowy, tak więc załapałem się na dosłownie ostatni dzwonek uwiecznienia eSeŁki ze starą infrastrukturą. W Ojrzanowie zaplanowałem trzy pełne dni pobytu, w trakcie których wypożyczałem rower i jeździłem fotografować pociągi.

 

Dzień 1. Niedziela 2 sierpnia 2026 r.

Tym razem nie chciałem wyjeżdżać wcześnie rano. Wyruszyłem pociągiem IC „Lubomirski” planowo startującym z Krakowa o godzinie 11:47. Miałem lekkie zawahanie przy wyborze tego pociągu, bo mimo że rozpoczyna on bieg w Krakowie, często łapie opóźnienia na „wydłużone przygotowywanie wagonów do drogi”. Pamiętam że raz kilka miesięcy temu podstawili go dopiero o godzinie 15 😂. Wychodziłem wtedy z roboty i na tablicy odjazdów około godziny 15:20 wyświetlał się pociąg z godziny 11:47 😂. Tym razem też przygotowywanie wagonów się przedłużyło, ale wyjechaliśmy opóźnieni „tylko” 20 minut. Większość nawet nadrobiliśmy na trasie. Wysiadłem w Warszawie Zachodniej i osobówką Kolei Mazowieckich cofnąłem się do Grodziska Mazowieckiego. Tam czekała mnie przesiadka na autobus Grodziskich Przewozów Autobusowych. Mimo niedzieli pod dworzec kolejowy co chwilę zajeżdżały autobusy GPA, głównie w postaci małych busików Mercus Sprinter. Mnie interesowała linia 33 do pętli Ojrzanów Przyleśna. Busik wyruszył punktualnie o godzinie 16. Jechaliśmy na południe przekraczając po drodze tory Warszawskiej Kolei Dojazdowej. Po drodze robiliśmy kilka wjazdów kieszeniowych, najdłuższy w Książenicach, typowej sypialni Warszawy z domami szeregowymi. W Siestrzeniu mamy aż dwa wjazdy kieszeniowe. Jeden do przystanku Grodziska po północnej stronie ekspresówki S8, a drugi po jej południowej stronie do przystanku Rozalińska. Na tym drugim przystanku są skomunikowania z linią 63 jadącą bezpośrednio z Warszawy, z P&R przy alei Krakowskiej. Dalej zaczęły się już bardziej leśne tereny. Za Siestrzeniem odbiliśmy w biegnącą skrajem lasu wąską drogę, na której z trudem mijaliśmy się z większym pojazdem. Moja kwatera leży w Ojrzanowie, ale w takiej lokalizacji wsi że wygodniej mi było wysiąść w Żelechowie na przystanku Do Utraty. Stamtąd miałem 1,5 kilometra na piechotę, na szczęście w większości po asfalcie. Po drodze mijam rozlewisko Utraty, rzeki płynącej przez Pruszków do Sochaczewa, gdzie wpada do Bzury. Przepływa ona koło dworku Chopina w Żelazowej Woli. Ostatnie 200 metrów już miałem do pokonania drogą gruntową i musiałem nieść walizkę w ręce. Agroturystyka jest w pięknej lokalizacji, na skraju lasu nad stawami. Jest tu dużo zwierzątek: dwa koniki, osiołek, kozy, owce, gęsi i kilka kotów. Pokój miałem tym razem w odróżnieniu od Bielawy z widokiem na zachód, czyli najbardziej nagrzewał się po południu. A okna miały tylko cienkie zasłonki. Na szczęście właścicielka zlitowała się i udostępniła mi wiatrak 😄. Za to bardzo muszę pochwalić miejscowe kucharki, naprawdę dobrze mnie karmiły 😀.

 

Dzień 2. Poniedziałek 3 sierpnia 2026 r.

W pierwszy dzień pobytu pogoda była jeszcze znośna. Po śniadaniu ruszyłem rowerem prosto na południe w kierunku linii kolejowej Skierniewice – Łuków. Cała linia liczy 160 kilometrów, a ja penetrowałem 13-kilometrowy odcinek szlaku Mszczonów – Tarczyn. Leśnymi a potem polnymi drogami dotarłem do wsi Suchodół, gdzie przeciąłem drogę wojewódzką nr 876 Tarczyn – Chudolipie. Przeciąłem ją i kawałek dalej przeprawiłem się przez bród na rzeczce Tarczynce. Stąd już był rzut beretem do przejazdu kolejowego. Akurat jak przyjechałem, w stronę Mszczonowa przetoczyła się drezyna PLK z wagonem szutrówką. Czy to miało oznaczać że na linii już się zaczęły prace remontowe? Na tym szlaku to jeszcze pikuś bo są dwa tory, ale eSeŁka ma na swoim przebiegu dwa odcinki jednotorowe. Jeden to szlak od stacji Puszcza Mariańska do posterunku Marków (gdzie około 2000 roku osunął się nasyp i od tego czasu jeden tor jest nieczynny), a drugi to most na Wiśle w Górze Kalwarii. Jeżeli zamknęli akurat jeden z tych szlaków, będzie kicha. Do czerwca 2000 roku eSeŁką jeździły pociągi osobowe relacji Skierniewice – Łuków w sile 4 par. Potem jeszcze przez parę lat kursował tędy pociąg międzynarodowy z Pragi do Moskwy z pominięciem Warszawy. Obecnie ruch osobowy funkcjonuje tylko na 7-kilometrowym odcinku Czachówek – Góra Kalwaria.  Mający się lada moment zacząć remont przewiduje m.in. odbudowę przystanków osobowych, co umożliwi przywrócenie ruchu pasażerskiego. Tym razem docelowo osobówki będą kursować w relacji Skierniewice – Tarczyn – Czachówek – Warszawa oraz Warszawa – Pilawa – Łuków. Znalazłem fajną leśną miejscówkę do zdjęć, ale w sumie na tym etapie nie miałem pewności czy linia jest czynna, czy nie zaczęły się zamknięcia. Po godzinie czekania usłyszałem jadący pociąg od strony Skierniewic. Był to Eurosprinter przewoźnika Retrack Germany z wagonami zbiornikowymi. Mojej radości nie było końca 😀. To już wiem że linia jest czynna, choć towar jechał lewym torem co by znaczyło że jakieś zamknięcie jest. 

E189-202 ze składem zbliża się do stacji Tarczyn, szlakiem
z Mszczonowa

Podobał mi się ten leśny odcinek i chciałem tu zostać. Przemieściłem się tylko kawałek dalej w kierunku Tarczyna. Już po kilkunastu minutach słyszę że z tamtego kierunku coś jedzie. Tym razem był to luzak Vectron DB Cargo. Musiał czekać w Tarczynie aż towar zwolni szlak. 

X4EC-055 ruszył chwilę temu ze stacji Tarczyn i jest na szlaku
do Mszczonowa

Potem znowu godzina posuchy po czym w stronę Tarczyna wracała drezyna z szutrówką, które widziałem na samym początku. Taki tabor nie zachęca mnie do wyciągania aparatu, więc czekałem dalej 😁. Po kolejnej godzinie pojechało coś ciekawego. Był to kolejny luzak, tym razem byk PKP Cargo jadący od Mszczonowa. 

ET22-1151 na szlaku przed stacją Tarczyn

Siedziałem w tym lesie już trzecią godzinę, wiec uznałem że pora zmienić lokalizację. Pojechałem w kierunku Tarczyna, ale momentalnie szlak zrobił się zakrzaczony i żywcem nie dało się zrobić fotki. Na dodatek linia kolejowa weszła na wysoki nasyp w celu przekroczenia drogi i bagnistej dolinki. Nie było jak przez te bagna się przedostać z rowerem, przez co zmuszony byłem je ominąć. Kolejne miejsce gdzie da się wykonać fotki jest przed samą stacją Tarczyn. Ulokowałem się na miejscówce z widokiem na wyjazd ze stacji w kierunku Mszczonowa. Aby zrobić zdjęcie pociągu jadącego w drugą stronę, muszę cofnąć się o 150 metrów do przerwy między krzakami. Na szczęście miałem na oku semafory wjazdowe od strony Mszczonowa i jakby któryś zaświecił się na zielono, wsiadam szybko na rower i przemieszczam się. Czekałem w tym miejscu prawie 3 godziny i przez ten czas semafor został podany tylko raz. Jechał Vectron DB Cargo luzem. Co ciekawe ten sam, którego wcześniej łapałem jadącego w drugą stronę. Pewnie maszyniści robili jazdy zapoznawcze. Drugą ciekawostką było że jechał on już po właściwym torze, czyli zamknięcie już się skończyło. 

X4EC-055 na ostatnim łuku przed stacją Tarczyn

W stronę Mszczonowa nic więcej nie raczyło pojechać. Po godzinie 16 uznałem że wystarczy na dziś. Przez Drozdy, Janówek i Księżak wróciłem na kwaterę. Bilans pierwszego dnia to 1 towar, 3 luzaki i 2 drezyny.

 

Dzień 3. Wtorek 4 sierpnia 2026 r.

W nocy szalały burze, dzięki czemu rano powietrze było w miarę rześkie. Największa fala upałów miała jednak dopiero nadejść 😕. W planie na wtorek miałem rozpoczęcie penetrowania eSeŁki od tego samego miejsca co w poniedziałek, ale tym razem z przemieszczaniem się na zachód w kierunku Mszczonowa. Wyruszyłem tą samą trasą co w poniedziałek. Dopiero przed brodem na rzeczce Tarczynce skręciłem w prawo w piaszczystą leśną drogę. Doprowadziła mnie ona do wiaduktu linii kolejowej przy pierwszych zabudowaniach Jeżewic. Widoczność szlaku jest tu słaba, jadę dalej. Półtora kilometra dalej osiągnąłem przejazd kolejowy w ulicy nomen omen Kolejowej 😉. Tu już widok był całkiem niezły, przynajmniej w kierunku zachodnim tak jak świeci słońce. Nie było tu jednak za bardzo miejsca żeby przycupnąć sobie w cieniu, więc nie obraziłbym się jakby zaraz coś pojechało, najlepiej od Mszczonowa. O dziwo prośba moja została wysłuchana i już po paru minutach z tego właśnie kierunku nadjechał 311D1 spółki IGL z węglarkami 😀. Co ciekawe jechał po torze niewłaściwym, co by oznaczało że tor południowy jest codziennie zamykany, ale tylko w określonych godzinach. 

311D1-18 z węglarkami mija Jeżewice

Mogłem z czystym sumieniem przemieścić się dalej. Kawałek dalej jest kolejny przejazd, w ulicy Szkolnej. Niegdyś znajdował się tu przystanek osobowy Jeżewice. Pozostały po nim resztki krawędzi peronowych oraz latarnie. Ogółem za czasu ruchu pasażerskiego na eSeŁce, na szlaku Tarczyn – Mszczonów funkcjonowały dwa przystanki osobowe: Jeżewice i Grzegorzewice. Przy dawnym przystanku jest kępa drzew, gdzie mogłem sobie przycupnąć w cieniu i nasłuchiwać czy coś nie jedzie. Co ciekawe tu również nie musiałem długo czekać. Już po kilkunastu minutach od strony zachodniej jechał kolejny pociąg. Tym razem był to skład roboczy PLK, ale na tyle ciekawy, że wyciągnąłem aparat. 

Skład roboczy PLK prowadzony 6Dh-016 zbliża się do dawnego
przystanku Jeżewice

Fotka zrobiona, mogę jechać dalej. Kolejny przejazd jest kilometr dalej w wiosce Suchostruga. Tu również jest ustronne miejsce, gdzie mogłem sobie przycupnąć w cieniu i nasłuchiwać. Znowu niemal od razu słyszałem że coś jedzie. Tym razem to była mała drezynka, nie warta wyciągania aparatu. Na pociąg z prawdziwego zdarzenia przyszło mi poczekać godzinę. Była to siódemka Captrain z beczkami. 

EU07-327 z cysternami mija wieś Suchostruga

Jak na razie wszystko dziś jedzie od zachodu, a słońce już zaczyna świecić w drugą stronę. Na wszelki wypadek przeniosłem się kawałek w głąb pola w razie jakby kolejny skład znów miał jechać w tą samą stronę, żebym nie powielał tego samego kadru. I dobrze obstawiałem. Godzinę później pojechał luzak, także od zachodu. Był to byk PKP Cargo, co ciekawe ten sam co dzień wcześniej również jechał luzem w tym samym kierunku 😅. 

ET22-1151 luzem mija Suchostrugę

Chyba nie doczekam się pociągu jadącego w drugą stronę, pora zmieniać miejscówkę. Kolejny przejazd jest niecały kilometr dalej. Zlokalizowany jest na łuku w miejscowości Many. Cienia jest tu niewiele, udało mi się znaleźć jego mały skrawek. Na szczęście nie musiałem tu długo czekać. Już po kilkunastu minutach widzę że coś jedzie i to w końcu od wschodniej strony, czyli ładnie do słońca 😀. Vectron DB Cargo z kontenerami jadącymi z Chin do Niemiec. W końcu eSeŁką przebiega Nowy Jedwabny Szlak, którym transportowane są towary między Państwem Środka w krajami Unii Europejskiej. 

X4EC-041 z kontenerami z Chin do Niemiec mija wioskę Many

Jeszcze kontenery nie zniknęły za horyzontem, a tu słyszę że w drugą stronę jedzie kolejny skład 😀. Tym razem gagar Eurotransu z węglarkami. 

Chwilę później w drugą stronę przemknął M62-1296 z węglarkami

Dalej linia idzie wzdłuż sadu by kilkaset metrów dalej wejść do lasu. Kusiło mnie żeby tam dojść zobaczyć jak tam jest z miejscówkami. Spodobały mi się bowiem leśne plenery z poprzedniego dnia i liczyłem że tu będzie podobnie. Niestety tu w lesie linia była totalnie zakrzaczona i zarządziłem odwrót. Zatrzymałem się za to pod drzewkiem w sadzie i czekałem czy jeszcze dziś coś pojedzie. Po niedługim oczekiwaniu pojechał od zachodu luzem Traxx firmy Orion Rail Logistics. 

E594-015 mija sad w Manach

Miałem jeszcze niewielki zapas czasowy to pojechałem dalej. Objechałem las od południa i przez Wólkę Jeżewską dotarłem do kolejnego przejazdu. Jest on zlokalizowany w Julianowie tuż obok zakładu przemysłowego produkującego rusztowania. Niemal od razu pojechał kolejny luzak, a dokładniej byk Cargounit targający stonkę Tekolu. 

201Eo-014+SM42-2291 na szlaku przed przejazdem w Julianowie

To by było tyle na dziś, pora wracać na kwaterę. Wróciłem do przejazdu w Manach, skąd udałem się na północ przez Borowiec i Zaręby do Ojrzanowa. Moja agroturystyka jest jednak tak zlokalizowana, że musiałem jeszcze przejechać przez Żelechów. Jest tam Żabka, to mogłem przy okazji uzupełnić zimne napoje J. Ten dzień był wyjątkowo obfity pod względem ruchu na eSeŁce. Bilans drugiego dnia to 5 towarów, 3 luzaki i 1 drezyna. Dalszą część dnia spędziłem mocząc stópki w stawie oraz głaskając koty i osiołka J.

 

Dzień 4. Środa 5 sierpnia 2026 r.

Tego dnia miała być kumulacja upałów. Ja na urlopie nie sprawdzam co się dzieje na świecie ani jaka będzie pogoda, ale właścicielka agroturystyki mnie ostrzegała że będzie 39 stopni i żebym wziął dużo picia. Tym razem na początek pojechałem w stronę zachodnią przez Żelechów, Kaleń, Ciepłe i Bartoszówkę. Linię kolejową osiągnąłem przy dawnym przystanku Grzegorzewice, choć administracyjnie jest tu wieś Piotrkowice. Znajduje się tu przejazd przez drogę wojewódzką nr 876, ale mimo wysokiej kategorii drogi i niemałego ruchu kolejowego, nie jest on wyposażony w rogatki ani gongi. Są tylko znaki stop. Kursują tędy busiki linii 31 Grodziskich Przewozów Autobusowych. Dawny przystanek kolejowy leży na skraju lasu i mogłem sobie przycupnąć w cieniu. Choć temperatura była jeszcze dość znośna. Nie czułem się tu komfortowo. Zza pobliskiego płotu co chwilę słyszałem krzyki jakiejś kobiety. Ze dwa razy wychodziła ona na drogę przy której siedziałem, ale jak mnie zobaczyła to zawracała. W końcu schowałem się bardziej w głąb lasu żeby nie być w polu jej widzenia. Wolałem żeby w miarę szybko przyjechał pociąg, abym mógł zrobić fotkę i się przemieścić. Dziś niestety ruch już nie był tak intensywny jak we wtorek. Dopiero po 1,5 godziny czekania zjawił się skład od strony zachodniej. Była to Gama CTL-u z beczkami. 

111Ed-004 z beczkami mija dawny przystanek Grzegorzewice

Mogłem wreszcie zmienić miejscówkę 😅. Kolejną miałem upatrzoną raptem 300 metrów dalej, po drugiej stronie drogi wojewódzkiej. Było tam dużo spokojniej. Za torami jest gospodarstwo z którego słyszałem jakieś głosy, ale nie widzieli mnie za nasypem. Tu też przyszło mi czekać półtorej godziny na kolejny pociąg. Był nim Vectron Metrans z platformami do przewozu kontenerów. 

383 444-7 z platformami do kontenerów na szlaku za dawnym
przystankiem Grzegorzewice

Podobnie jak w poprzednich dniach niemal wszystkie składy jadą od zachodu. Dobra, trza by się ruszyć w inne miejsce. Wyjechałem na drogę wojewódzką, przemieściłem się nią kawałek na wschód i skręciłem w ulicę Piaskową. Jest tam przejazd z dość dobrym widokiem w obie strony. Tu dla odmiany nie musiałem długo czekać. Już po około pół godziny pojechał pociąg i to od wschodniej strony, ładnie do słońca 😀. Był to Traxx, którego dzień wcześniej złapałem luzem jadącego od zachodu. Tym razem jechał w drugą stronę z węglarkami. 

E594-015 z węglarkami mija Piotrkowice

Miejscówka odhaczona, mogę jechać dalej. Przyjemną leśną drogą kierowałem się na zachód do wsi Redlanka, gdzie skierowałem się drogą w kierunku torów. Przechodzi ona wiaduktem nad torami. Zawsze to lepsza opcja do focenia niż jak tory idą nad drogą. Tu akurat dobry widok był tylko w kierunku wschodnim, a doświadczenie pokazało że większość pociągów jedzie tu od zachodu. Na dodatek przy wiadukcie kręcili się panowie z Energetyki, więc uznałem że nic tu po mnie. Drogą wojewódzką udałem się kilometr na wschód do kolejnego przejazdu przez polną drogę prowadzącą do pojedynczego gospodarstwa. Jest tu urokliwe miejsce z dobrym widokiem na oba kierunki. Tym samym miałem już spenetrowany cały 13-kilometrowy odcinek eSeŁki od dawnego przystanku Grzegorzewice do wjazdu do stacji Tarczyn. Kolejny przejazd jest już w Julianowie przy fabryce rusztowań, gdzie byłem we wtorek. Nie planowałem tu siedzieć zbyt długo. Robiło się gorąco a mnie kończyły się zapasy picia. Dałem chwilę czasu ale nic nie pojechało, no to wracam. Pojechałem drogą wojewódzką dalej na wschód do Manów. Ostatni rzut oka na przejazd kolejowy zobaczyć czy coś nie jedzie i pożegnać się z eSeŁką, po czym przez Borowiec, Zaręby i Żelechów wróciłem na kwaterę. Bilans trzeciego dnia to 3 towary.

 

Dzień 5. Czwartek 6 sierpnia 2026 r.

We czwartek przemieszczałem się do kolejnego miejsca pobytu, nad morze. Z Warszawy Zachodniej miałem pociąg po godzinie 12. Zdążyłbym dotrzeć busikiem linii 33 wyjeżdżającym z Żelechowa po godzinie 10, ale w dzień wyjazdu wolę wyjechać zaraz po śniadaniu i poszedłem na wcześniejszy kurs jadący po 9. Właścicielka agroturystyki zaoferowała mi podwózkę do przystanku. Mając większy zapas czasowy postanowiłem z Grodziska Mazowieckiego do Warszawy przejechać się dla odmiany Warszawską Koleją Dojazdową. Jest to linia kolejowa o wielu cechach upodabniających do podmiejskiej linii tramwajowej. Ma gęsto rozmieszczone przystanki oraz ciasne łuki i tramwajową skrajnię. Do niedawna posiadała też „tramwajowe” napięcie w sieci trakcyjnej 600 V. Wymusza to obsługę innym taborem niż na klasycznej kolei. Jest to najstarsza w Polsce normalnotorowa kolej elektryczna. Uruchomiona została w 1927 roku (czyli niedługo będzie obchodzić swoje 100-lecie), początkowo jako Elektryczne Koleje Dojazdowe. Nazwa Warszawska Kolej Dojazdowa obowiązuje od 1951 roku. Obecnie funkcjonuje linia z Warszawy do Grodziska Mazowieckiego z odgałęzieniem z Podkowy Leśnej do Milanówka. Przez długie lata trzon taboru WKD stanowiły jednostki serii EN94 produkcji Pafawagu. W 2016 roku WKD zmieniła napięcie w sieci trakcyjnej z tramwajowych 600 V na kolejowe 3000 V, co wymusiło całkowitą wymianę taboru. Obecnie eksploatowanych jest 14 zespołów serii EN97 z Pesy oraz 9 pojazdów serii EN100 z Newagu. Wysiadłem z busika w pobliżu przystanku WKD Grodzisk Mazowiecki Jordanowice. Jest to drugi przystanek za stacją początkową Grodzisk Mazowiecki Radońska (gdzie mieści się też zaplecze WKD). Pojadę do Warszawy Zachodniej, a końcowy przystanek jest na Śródmieściu. Zaliczę więc niemal całą trasę WuKaDki. Trafiła mi się jednostka newagowska EN100. I dobrze, bo ma ona lepiej rozplanowane wnętrze niż pesowskie EN97, gdzie większość siedzeń jest bokiem do kierunku jazdy jak w metrze. W Podkowie Leśnej dołącza się linia z Milanówka. Miasto Podkowa Leśna jest bardzo urokliwie położone w sosnowym lasku. Kolejnym przystankiem są Otrębusy, znane z Muzeum Motoryzacji i Techniki. W Komorowie odgałęzia się niezelektryfikowana łącznica stanowiąca połączenie z siecią PKP PLK w Pruszkowie. Przed samą Warszawą w Opaczy przejeżdżamy obok działki na której stoją tramwaje: sprowadzone z Krakowa ex norymberskie wagony T4 i GT6 oraz z Warszawy typu K i 13N. Ich stan niestety jest opłakany. Wysiadłem w stacji Warszawa Zachodnia, gdzie poczekałem na pociąg IC, którym udam się w dalszą część urlopu nad morze.

sobota, 22 sierpnia 2026

2026-07-27 Nad polskim Como

 

Od kilku lat na Dolnym Śląsku konsekwentnie powiększa się czynna sieć kolejowa. Wraz ze zmianą rozkładu jazdy w czerwcu tego roku otwarto kolejny nowy odcinek. Wprawdzie liczy tylko niecałe 4 kilometry, ale jest bardzo atrakcyjny krajobrazowo. Znajduje się on na terenie Bielawy, miasta zlokalizowanego w powiecie dzierżoniowskim u podnóża Gór Sowich. Miasto było aż przez 43 lata pozbawione czynnej kolei pasażerskiej, a obecnie posiada już cztery przystanki kolejowe. Pierwsza linia kolejowa dotarła do Bielawy za czasów niemieckich w roku 1891 i była to 6-kilometrowa linia kolei państwowej z Dzierżoniowa do stacji Bielawa Zachodnia z jedną stacją pośrednią Bielawa Wschodnia. W 1900 roku miasto oplotła dodatkowo trasa prywatnej Kolei Sowiogórskiej. Biegła ona z Dzierżoniowa do Bielawy Zachodniej dłuższą trasą przez Pieszyce i dalej u podnóża Gór Sowich do Srebrnej Góry. Na tym odcinku na terenie Bielawy powstały kolejne dwa przystanki: Kamieniczki i Bielawa Nowa. Dwa lata później trasa została przedłużona na drugą stronę masywu górskiego przez Wolibórz do Ścinawki Średniej, gdzie powstała stacja styczna z państwową magistralą Kłodzko – Wałbrzych i kończyła się w Radkowie. Odcinek przecinający masyw Gór Sowich miał ekstremalnie trudny profil i konieczne było użytkowanie zębatki poprawiającej przyczepność taboru. Wysokie koszty eksploatacji górskiego odcinka Srebrna Góra – Wolibórz spowodował, że został on zamknięty już w 1931 roku. Pozostałe odcinki doczekawszy zmiany granic w 1945 roku zostały przejęte przez Polskie Koleje Państwowe i eksploatowane taborem z parowozowni w Dzierżoniowie, najpierw parowozami serii TKi3 a później węgierskimi lokomotywami spalinowymi serii SM41. Poza ruchem pasażerskim do Bielawy odbywał się spory ruch towarowy, który generowały odziedziczone po Niemcach duże zakłady włókiennicze Bielbaw i Bieltex. W 1973 roku w Bielawie, w bliskim sąsiedztwie szlaku kolejowego Bielawa Zachodnia – Kamieniczki, powstało sztuczne jezioro będące pierwotnie rezerwuarem wody dla miejscowych zakładów przemysłowych. Był to jednocześnie okres wygaszania ruchu pasażerskiego w Bielawie. Już w latach 60` XX wieku liczba połączeń na obu trasach Dzierżoniów Śląski – Bielawa Zachodnia (przez Bielawę Wschodnią i Pieszyce) oraz między Bielawą Zachodnią a Srebrną Górą był ograniczony do dwóch par na dobę, aż w 1977 roku z Bielawy odjechał ostatni pociąg osobowy. Kilka lat później rozebrano tor dawnej Kolei Sowiogórskiej Dzierżoniów Śląski – Pieszyce – Bielawa Zachodnia – Bielawa Nowa – Srebrna Góra. Pozostała trasa z Dzierżoniowa przez Bielawę Wschodnią do Bielawy Zachodniej, którą wciąż kursowały pociągi towarowe do Bielbawu. Na początku XXI wieku zakład jednak ogłosił upadłość i ruch kolejowy do Bielawy zamarł całkowicie. Kilkanaście lat później należąca do Województwa Dolnośląskiego Dolnośląska Służba Dróg i Kolei rozpoczęła stopniowe odbudowywanie nieczynnych dolnośląskich szlaków i przywracanie na nich ruchu. Tak się złożyło, że Bielawa była wówczas jednym z największych miast regionu bez obsługi kolejowej (obok Lubina i Polkowic), tak więc DSDiK dość szybko podjął się odbudowy linii Dzierżoniów Śląski – Bielawa Zachodnia. Pierwsze pociągi Kolei Dolnośląskich pojawiły się na nim w grudniu 2019 r. Jedyna stacja pośrednia Bielawa Wschodnia nie została odbudowana, za to bliżej Bielawy Zachodniej powstał nowy przystanek Bielawa Centralna. Tym samym Bielawa została drugim obok Warszawy miastem, który ma stację z dopiskiem „Centralna” 😅. Początkowo mieszkańcy Bielawy traktowali pociągi jako ciekawostkę. Wszak miasto leży tuż obok Dzierżoniowa i jest obsługiwane tamtejszą komunikacją miejską. Z czasem jednak kolej zyskiwała coraz więcej pasażerów, a jednocześnie Jezioro Bielawskie będące dawnym rezerwuarem wody dla zakładów przemysłowych, stało się popularnym miejscem sportowo-rekreacyjnym. Jego malownicze położenie u podnóża Gór Sowich sprawiło, że zyskało ono nawet miano Polskiego Como. Stąd pojawiły się plany odbudowy rozebranego fragmentu dawnej Kolei Sowiogórskiej od Bielawy Zachodniej przez Bielawę Nową do Srebrnej Góry. Odbudowa była realizowana w dwóch etapach. Najpierw odbudowywano liczący 3,8 kilometra odcinek Bielawa Zachodnia – Bielawa Nowa, a potem dalszy odcinek do Srebrnej Góry. Zamiast przystanku Kamieniczki powstał nowy przystanek na wysokości Jeziora Bielawskiego. Zgodnie z pierwotnymi planami miał on się nazywać Bielawa Camping Sudety. Ostatecznie wybrano bardziej polską nazwę Bielawa Jezioro. Z kolei tymczasowo końcowy przystanek Bielawa Nowa ostatecznie nazwano Bielawa Góry Sowie, jako że obok przebiegają górskie szlaki turystyczne. Od czerwca 2026 r. przedłużona tu została relacja większości pociągów kończących wcześniej bieg w Bielawie Zachodniej. Odbudowa odcinka w Bielawie nie była tak nagłaśniana jak ubiegłoroczna reaktywacja linii do Karpacza, gdzie plac budowy był regularnie monitorowany. Zupełnie przez przypadek dowiedziałem się, że w czerwcu tego roku ruszyły tu pociągi. Dość spontanicznie zdecydowałem się uwzględnić Bielawę w planie urlopu wakacyjnego i zaplanowałem tam pobyt od 27 do 31 lipca.

 

Dzień 1. Poniedziałek 27 lipca 2026 r.

Już dzień po powrocie z intensywnego weekendu w Rabce-Zdroju ruszyłem w podróż do Bielawy. Do Wrocławia pojechałem pociągiem PKP Intercity, a dalej osobówkami Kolei Dolnośląskich. Doświadczenia z punktualnością naszego narodowego przewoźnika dalekobieżnego oduczyły mnie planowania ciasnych kilkunastominutowych przesiadek. Postanowiłem wyjechać z Krakowa po godzinie 8 pociągiem IC „Zefir” relacji Przemyśl – Ustka, z którego we Wrocławiu miałem godzinną przesiadkę na Koleje Dolnośląskie. Pierwszy problem pojawił się tam, gdzie zupełnie się go nie spodziewałem. O godzinie 8 stawiłem się na peronie przystanku Kraków Bronowice aby podjechać do Krakowa Głównego. O tej porze co chwilę coś jedzie, Katowice, Oświęcim albo Wolbrom. Okazało się że wszystkie pociągi od strony Trzebini miały półgodzinne opóźnienia, a powodem była usterka sieci trakcyjnej na szlaku Trzebinia – Krzeszowice. Regio z Wolbromia z godziny 8:06 miało zapowiedziane 25 minut opóźnienia. Potem osobówkę z Oświęcimia z godziny 8:20 już zapowiadali że wjedzie, a zaraz potem sprostowali że jest opóźniona 20 minut 😂. Ostatecznie jako pierwszy przyjechał „Orlik” Kolei Śląskich z Częstochowy opóźniony prawie godzinę. W perony Krakowa Głównego wjechał już prawie w porze odjazdu „Zefira”. Zdążyłem szybko do niego przeskoczyć. Okazało się że nie musiałem się spieszyć bo odjechał kilka minut po planie. Przed Krzeszowicami przytrzymali nas na kilkanaście minut, gdyż nie usunięto jeszcze usterki sieci trakcyjnej i ruch do Trzebini odbywał się jednym torem. Po przepuszczeniu kilku pociągów do Krakowa w końcu ruszyliśmy. W Trzebini oczekiwało już kilka pociągów do Krakowa na zwolnienie szlaku. Kolejna ciekawostka zaczęła się za Katowicami, tym razem uwzględniona w rozkładzie jazdy. Z powodu przebudowy jednego z wiaduktów całkowicie zamknięty był odcinek Chorzów Batory – Zabrze – Gliwice i jechaliśmy objazdem przez Bytom. Będzie to mój pierwszy przejazd trasą Chorzów Batory – Bytom po jej modernizacji. Kiedyś pociągi wlokły się tu niemiłosiernie a teraz ani się obejrzeliśmy już wjeżdżaliśmy do Bytomia. Przy wjeździe do stacji na jednym z placów wypatrzyłem kilka starych autobusów, m.in. Autosana H9 i kremowo-czerwonego Jelcza M11. Na odcinku Bytom – Gliwice ruch pociągów osobowych był często zawieszany. Pierwsze zawieszenie nastąpiło w 2000 r. Wcześniej na omawianym odcinku osobówki zatrzymywały się na stacjach pośrednich: Bytom Bobrek, Zabrze Biskupice i Zabrze Północ. W 2008 roku przywrócono osobówki z jednym tylko przystankiem pośrednim Bytom Bobrek. Połączenia się jednak nie przyjęły i w 2013 r. zostały ponownie zawieszone. Kolejna reaktywacja nastąpiła w 2021 r. początkowo bez przystanków pośrednich, a w 2024 r. odbudowano przystanek Zabrze Północ i wybudowany nowy Zabrze Maciejów. Miejmy nadzieję, że tym razem kursy się przyjmą na stałe. W Gliwicach wróciliśmy na normalną trasę do Wrocławia. Przed samym Wrocławiem przytrzymano nas jeszcze na parę minut w Świętej Katarzynie, tak że moja godzinna przesiadka na Koleje Dolnośląskie stopniała do 20 minut 😅. Są bezpośrednie kursy z Wrocławia do Bielawy, ale ja akurat wybrałem połączenia z przesiadkami w Jaworzynie Śląskiej i Dzierżoniowie Śląskim. We Wrocławiu wsiadłem w osobówkę do Szklarskiej Poręby Górnej zestawionej z Elfa 48WEc. Od Jaworzyny Śląskiej jechałem spalinowym zespołem SA134 relacji Legnica – Kudowa-Zdrój. Zaraz po wyjeździe z Jaworzyny Śląskiej mijamy się ze składem towarowym. Przed Świdnicą obsługujemy nowy przystanek Świdnica Zawiszów. W Świdnicy Miasto z kolei mamy kilkanaście minut postoju. Krzyżujemy się z osobówką przeciwnej relacji i pewnie też czekamy aż dojdą ludzie kończący pracę o 14. Dalszy odcinek jest jednotorowy z zachowanymi podwójnymi słupami teletechnicznymi, choć ich stan jest katastrofalny. W Mościsku Dzierżoniowskim krzyżujemy się z kolejnym składem towarowym. W Dzierżoniowie przesiadam się do linka SA139 obsługującego pociąg krótkiej relacji do Bielawy Zachodniej. Jest to jedyny kurs kończący bieg w Bielawie Zachodniej, wszystkie pozostałe zostały przedłużone do nowego przystanku Bielawa Góry Sowie. Zakwaterowałem się w hotelu mieszczącym się w zabytkowym pałacyku wchodzącym niegdyś w skład kompleksu zakładów włókienniczych Bielbaw. Tradycyjnie zakupiłem mapę okolic i sprawdziłem czy jest na niej aktualna sieć kolejowa. Jest zaznaczona linia Dzierżoniów Śląski – Bielawa Góry Sowie (co prawda z nieaktualnymi nazwami przystanków Bielawa Camping Sudety i Bielawa Nowa, ale była), co więcej jest nawet zaznaczony dalszy przebieg do Srebrnej Góry z adnotacją „linia kolejowa w remoncie do końca 2026 r.” J. Ale nie będę tak zachwalał autorów mapy, bo otwartą 3 lata wcześniej linię Świdnica – Jedlina-Zdrój oznaczyli jako nieczynną 😂. Po obiadokolacji miałem chwilę czasu na rozeznanie okolicy i być może sfotografowanie wieczornej pary pociągów z Wrocławia. Przeszedłem się na zaporę Jeziora Bielawskiego. Akwen powstał przez spiętrzenie wód malutkiego potoczku, ciekawe ile czasu zajęło jego napełnianie 😂. Wzdłuż zapory na długim odcinku biegnie nasyp kolejowy i w godzinach przedpołudniowych można wykonać piękne fotki pociągu z widokiem na zabudowania Dzierżoniowa i Pieszyc, oraz z oddalonym o 20 kilometrów na północ masywem góry Ślęża. O tej porze jednak zależało mi aby przejść na drugą stronę torów, gdyż stamtąd świeciło słońce. Zaraz jak przekroczyłem tor, przemknął SA134-006 w obsłudze pociągu „Wieżyca” relacji Wrocław Główny – Bielawa Góry Sowie. Jakoś nazwa tego pociągu bardziej kojarzy mi się z Kaszubami niż Górami Sowimi 😅. 

SA134-006 jako pociąg "Wieżyca" relacji Wrocław Główny -
Bielawa Góry Sowie dojeżdża do przystanku Bielawa Jezioro

Do powrotnego kursu miałem niecałe 20 minut i przez ten czas wyszedłem nieco wyżej aby sprawdzić czy da się zrobić zdjęcie pociągu z jeziorem. Znalazłem takie miejsce, ale słońce schowało się za chmury i zrobiło się dość ponuro. Odpuściłem robienie zdjęć. W końcu będę tu jeszcze trzy pełne dni i będzie jeszcze okazja na powtórkę. Wróciłem do kwatery na nocleg.

 

Dzień 2. Wtorek 28 lipca 2026 r.

Plan dnia był taki, że po śniadaniu idę na końcowy przystanek kolejowy Bielawa Góry Sowie i zmierzam do Bielawy Zachodniej wzdłuż toru rozglądając się za miejscówkami. Nie powinno mi to zająć dużo czasu. Odcinek ten liczy bowiem niecałe 4 kilometry 😅. Dzierżoniów, Bielawa, Pieszyce i okoliczne wioski obsługiwane są komunikacją miejską uruchamianą przez Związek Powiatowo-Gminny „Sowiogórskie Autobusy”. Ich tabor jest jednak do bólu monotonny. Jedynym typem taboru jaki tu jeździ są wozy SOR NB12 należące do firmy Kłosok. Idąc głównie ulicą Waryńskiego (drogą wojewódzką do Nowej Rudy) dotarłem do obecnie końcowego przystanku Bielawa Góry Sowie. Przed przystankiem tor przekracza oddalone od siebie o 30 metrów dwa przejazdy kolejowe, przez ulice Nowobielawską i Sowią. Pomiędzy nimi jest mostek na rzeczce Bielawicy. Przystanek zlokalizowany jest bardzo blisko górskich szlaków. Niedaleko stąd znajduje się szczyt Koci Grzbiet z platformą widokową. Odbudowa dalszego odcinka toru do Srebrnej Góry jest już na bardzo zaawansowanym etapie. Kto wie, może już za rok przyjadę go zaliczyć 😉. Pierwszym pociągiem który fotografowałem była „Wielka Sowa” z Wrocławia, przyjeżdżająca kilka minut po godzinie 9. Obsługuje ją dwutrakcyjny Impuls 36WEh. Wykonałem mu zdjęcia jak pokonuje mostek na Bielawicy, oraz przy peronie z budynkiem dawnej stacji Bielawa Nowa. 

36WEh-013 jako pociąg "Wielka Sowa" z Wrocławia Głównego
kończy bieg na przystanku Bielawa Góry Sowie

Przystanek Bielawa Góry Sowie

Po krótkim postoju hybryda odjechała w drogę powrotną jako „Wieżyca” do Wrocławia, a ja ruszyłem wzdłuż toru w poszukiwaniu nowych miejscówek. Nie było co się śpieszyć, gdyż kolejny pociąg będzie dopiero za 2,5 godziny. Za przejazdem w ulicy Nowobielawskiej tor wciska się między posesje i wchodzi w pola. Obszedłem zabudowania przez teren szkoły i znalazłem ścieżkę prowadzącą w stronę toru. Jak się przejdzie na jego zachodnią stronę, można zrobić ciekawe ujęcia pociągu na tle Góry Parkowej, budynku szkoły i dawnych zakładów Bieltex. To jednak motyw bardziej na godziny popołudniowe, więc szedłem dalej. Przez kolejny kilometr tor biegnie przez mało fotogeniczne tereny. Jest po drodze jeden przejazd drogowy na Osiedlu Podgórskim, ale też szału tu nie ma jeżeli chodzi o motywy. Kolejny przejazd przy ulicy Korczaka był nieco ciekawszy i tu postanowiłem uwiecznić kolejny pociąg, który będzie przed godziną 12. W tym miejscu przy starej Kolei Sowiogórskiej znajdował się przystanek Kamieniczki. Do pociągu miałem sporo czasu, to zapoznałem się z dalszym przebiegiem szlaku. Od ulicy Korczaka równolegle do toru biegnie ulica Wysoka, przy której stoją baraki w których w czasie II wojny światowej mieścił się obóz koncentracyjny dla kobiet. Dalej już jest Jezioro Bielawskie i zlokalizowane w jego sąsiedztwie tereny rekreacyjne: baseny, plaże, molo i pole campingowe. Mieści się tu przystanek kolejowy Bielawa Jezioro (niedoszły Bielawa Camping Sudety). Potem już zaczyna się odcinek gdzie nasyp kolejowy biegnie wzdłuż zapory jeziora. Miałem koncepcję sfotografować pociąg jadący w kierunku przystanku Bielawa Góry Sowie przed przejazdem w ulicy Korczaka a na powrocie zrobić go z zapory. Pociąg przyjeżdża tu w relacji bezpośredniej z Trzebnicy, a wraca jako krótki kurs do Dzierżoniowa Śląskiego. Niestety pociąg z Trzebnicy spóźnił się 15 minut, przez co ledwo zdążyłem dolecieć na zaporę zrobić go na kursie powrotnym. 

36WEh-014 jako pociąg relacji Trzebnica - Bielawa Góry Sowie
ruszył przed chwilą z przystanku Bielawa Jezioro

36WEh-014 jako powrotny pociąg relacji Bielawa Góry Sowie -
Dzierżoniów Śląski jedzie wzdłuż zapory na Jeziorze Bielawskim

Hybryda pojechała do Dzierżoniowa Śląskiego i po godzinie wraca do Bielawy Gór Sowich by po chwili ruszyć w drogę powrotną do Wrocławia. Na tej parze kursów nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia. Co jechał pociąg to słońce przysłaniały chmury 😂. Ale za to gdy tak siedziałem sobie na zaporze jeziora, wypatrzyłem na stokach Gór Sowich dwie niewielkie polanki z których powinno udać się zrobić zdjęcia pociągów z jeziorem. Moją misją na jutrzejszy dzień będzie zdobycie tych miejsc 😁. Po godzinie 14 przyjeżdża pociąg „Ślęża” z Wrocławia obsługiwany spalinowym Linkiem serii SA139. Tego jako tako udało mi się sfotografować ze słońcem, choć chmura bardzo ociągała się z jego odsłanianiem 😅. 

SA139-012 jako pociąg "Ślęża" z Wrocławia Głównego do
Bielawy Gór Sowich jedzie wzdłuż Jeziora Bielawskiego

Pół godziny później Link wraca do Dzierżoniowa Śląskiego, by potem wykonać krótki kurs tylko do Bielawy Zachodniej. Przeszedłem się sfotografować go jak dojeżdża do tego przystanku. Od jeziora do Bielawy Zachodniej tor obiega od północy teren zakładu Bielbaw. Co ciekawe zachował się kikut kształtowego semafora wjazdowego do dawnej stacji Bielawa Zachodnia od strony Dzierżoniowa przez Bielawę Wschodnią. Widać też czytelny ślad po torowisku do Dzierżoniowa przez Pieszyce. 

SA139-012 jako pociąg osobowy z Dzierżoniowa Śląskiego
kończy bieg w Bielawie Zachodniej. Po lewej stronie biegł
niegdyś tor do Dzierżoniowa przez Pieszyce.

Po wykonaniu zdjęcia linka udałem się do hotelu na obiadokolację. Wieczorem wybrałem się ponownie w okolice jeziora, na upatrzoną poprzedniego dnia miejscówkę z której można zrobić pociąg na tle zbiornika. Celowałem w pociąg „Wieżyca” z Wrocławia jadący planowo po godzinie 19. Potem wraca on do Wrocławia jako „Wielka Sowa” i wówczas chciałem go złapać na tle zapory od północnej strony z polnej drogi prowadzącej w kierunku Pieszyc. Zdjęcie pociągu „Wieżyca” na tle jeziora udało się zrobić ładnie ze słońcem. 

Pociąg "Wieżyca" relacji Wrocław Główny - Bielawa Góry Sowie
dojeżdża do przystanku Bielawa Jezioro. W tle widać Jezioro
Bielawskie

Niestety raczył się spóźnić 10 minut, przez co nie zdążyłem przemieścić się na miejscówkę upatrzoną na kurs powrotny. No trudno, będę tu jeszcze dwa pełne dni, to powinno się udać zrobić poprawiny.

 

Dzień 3. Środa 29 lipca 2026 r.

Pokój hotelowy miałem z oknem na wschodnią stronę i słońce świeciło tu tylko rano, a pod wieczór było już przyjemnie. Co prawda na wyposażeniu pokoju miałem wiatrak, ale szybko nagrzewający się rano pokój i tak był motywacją żeby szybko wychodzić na miasto 😅. We środę fotografowanie chciałem rozpocząć od pociągu z godziny 9 jadącego z Bielawy Gór Sowich do Wrocławia. Nosi on nazwę „Wieżyca”. Miałem dla niego upatrzone miejsce jak jedzie wzdłuż Bielbawu między jeziorem a przystankiem Bielawa Zachodnia. 

36WEh-014 jako pociąg "Wieżyca" z Bielawy Gór Sowich do
Wrocławia Głównego zbliża się do przystanku Bielawa Zachodnia

Kolejny pociąg będzie po dwóch godzinach i jego chciałem upolować jak wjeżdża na tymczasowo końcowy przystanek Bielawa Góry Sowie. Wybrałem się ponownie w to miejsce, gdyż o tej porze słońce świeci od drugiej strony i można zrobić inne ujęcie 😉. Pociąg z Trzebnicy ponownie się spóźnił 15 minut, ale tym razem dla odmiany przyjechał SA134, nie hybryda. 

SA134-025 jako pociąg z Trzebnicy kończy bieg na przystanku
Bielawa Góry Sowie

Na kolejną parę pociągów wybrałem się na upatrzoną dzień wcześniej miejscówkę z widokiem na miasto. 

SA134-025 jako pociąg osobowy z Dzierżoniowa Śląskiego
dojeżdża do przystanku Bielawa Góry Sowie

Ten sam pojazd po wyjeździe w drogę powrotną do Wrocławia

Wprawdzie słońce lepiej by tu świeciło jeszcze później, ale nie chciałem dłużej czekać. Przebierałem już nogami żeby iść w góry wykonać zdjęcia z jeszcze wyższego pułapu 😁. Na początek planowałem dostać się na polanę  zlokalizowaną na południe od jeziora. Początkowo szedłem żółtym szlakiem prowadzącym do Nowej Rudy przez Kalenicę. Po 20 minutach marszu odbiłem ze szlaku w prawo i forsowałem podejście na szczyt masywu górskiego. Niemal cały czas były wydeptane ścieżki, nie było konieczności przedzierania się przez zarośla. Po dojściu na szczyt wypatrywałem gdzie widać w oddali jakąś polanę. Pomagając sobie satelitą Google dotarłem na polanę, ale okazało się że to nie ta co trzeba. Udałem się bardziej na wschód i ukazał się upragniony widok na jezioro i co najważniejsze na tor kolejowy biegnący za nim 😀. Widać też było krótki fragment toru za przejazdem w ulicy Korczaka. O dziwo udało mi się tu dostać w ciągu godzinnej przerwy między pociągami. Zdążyłem przed przyjazdem linka obsługującego pociąg „Ślęża” z Wrocławia. Najpierw seryjka zdjęć jak jedzie wzdłuż zapory a potem jedno szybkie ujęcie jak wpasował się między domy za przejazdem w ulicy Korczaka. 

Pociąg "Ślęża" z Wrocławia do Bielawy Gór Sowich jedzie
wzdłuż Jeziora Bielawskiego

a tu minął przejazd w ulicy Korczaka

Z polany zszedłem już prosto w dół do podnóża gór. Co ciekawe nieco niżej znalazłem kolejną miejscówkę z widokiem na jezioro. Tu już widok był nieco gorszy, wchodziły w kadr pojedyncze konary. Ale jako że szynobus akurat wracał, to zrobiłem jeszcze zdjęcie. 

Powrotny pociąg relacji Bielawa Góry Sowie - Dzierżoniów
 Śląski jedzie wzdłuż Jeziora Bielawskiego

Druga polana którą chciałem zwizytować jest na zachód od jeziora i z niej powinno ładnie być widać wieczorny pociąg na tle jeziora i miasta. Po krótkim odpoczynku udałem się drogą biegnącą u podnóża gór (tzw ichniejszą drogą pod reglami 😛). Po minięciu skraju osiedla Kamieniczki i przekroczeniu Kamiennej Doliny rozpocząłem forsowanie stoku góry. Niby miałem duży zapas czasu, bo kolejny pociąg jest dopiero po godzinie 17. Ale tym razem odnalezienie poszukiwanej miejscówki nie było tak łatwym zadaniem i nieźle pobłądziłem po lesie 😅. Już momentami traciłem nadzieję, że trafię w upatrzone miejsce, ale udało się. Zdążyłem dosłownie na styk przed przyjazdem pociągu. Myślałem że ta polana jest gdzieś daleko, a okazało się że bliżej niż myślałem. Naprawdę warto było tu trafić, widok był przepiękny 😍. Jezioro i cała Bielawa jak na dłoni. I w ten widoczek wpasowałem szynobus obsługujący pociąg „Wilhelm Rotkiewicz” relacji Wrocław Główny – Bielawa Góry Sowie J

SA134-024 jako pociąg "Wilhelm Rotkiewicz" relacji Wrocław 
Główny - Bielawa Góry Sowie dojeżdża do przystanku Bielawa
Jezioro

Teraz mogłem plan dnia uznać za wykonany i iść na obiadokolację 😀. Co ciekawe szynobus miał wyjątkowo długi postój na przystanku Bielawa Góry Sowie. Dzięki temu zdążyłem zejść na dół i dotrzeć do miejscówki, z której poprzedniego dnia nie udało mi się sfotografować powrotnego pociągu na tle zapory. 

SA134-024 jako pociąg "Wieżyca" z Bielawy Gór Sowich do
Wrocławia jedzie wzdłuż zapory Jeziora Bielawskiego

a tu na tle zakładów Bielbaw

Po poprawinach mogłem udać się na zasłużony odpoczynek 😀.

 

Dzień 4. Czwartek 30 lipca 2026 r.

Został mi jeszcze jeden dzień pobytu, a cały szlak Bielawa Zachodnia – Bielawa Góry Sowie miałem już właściwie obfocony. Udałem się więc na szlak w stronę Dzierżoniowa Śląskiego, gdyż z niego też nie miałem jeszcze zdjęć. W 2020 r. tylko przejechałem się go zaliczyć. Przez cały pobyt w Bielawie miałem słoneczną pogodę. W czwartek zrobiło się wręcz upalnie, a widok z pokoju miałem na ruchliwą ulicę, przez co nie bardzo dało się spać przy otwartym oknie. Jedynie na pierwszy pociąg „Wielka Sowa” przyjeżdżający po godzinie 9 wybrałem się przed przystanek Bielawa Góry Sowie. Dzień wcześniej byłem tu po południu i robiłem zdjęcia z panoramą miasta, a teraz ustawiłem się po drugiej stronie toru z widokiem na góry. Mija godzina 9, słyszę w oddali jak pociąg trąbi, ale ciągle go nie widzę. W końcu przyczłapał z kilkuminutowym opóźnieniem jadąc w tempie może z 5 km/h. Wyglądało jakby nie miał siły wyjechać pod górę. 

36WEh-012 jako pociąg "Wielka Sowa" z Wrocławia dojeżdża
do przystanku Bielawa Góry Sowie

Do przystanku końcowego na szczęście się doczołgał. Potem ruszyłem do centrum Bielawy, a potem wzdłuż szlaku w kierunku Dzierżoniowa. Do kolejnego kursu miałem sporo czasu i zdążyłem przejść całą Bielawę aż do granicy z Dzierżoniowem, gdzie tor biegnie wzdłuż drogi wojewódzkiej. Znalazłem motyw koło bielawskiego witacza, gdzie w tle było widać Dzierżoniów oraz masyw Ślęży. W panoramie Dzierżoniowa górowały zabytki miasta takie jak kościół Maryi Matki Kościoła, wieża ciśnień, wieża ratuszowa oraz monumentalny kościół św. Jerzego z XIII wieku. Wciąż miałem zapas czasowy a słońce grzało już dość mocno, to posiedziałem chwilę w cieniu przy bocznej uliczce. Pociąg z Trzebnicy tym razem wyjątkowo spóźnił się tylko 5 minut J

36WEh-016 jako pociąg relacji Trzebnica - Bielawa Góry Sowie
na pograniczu Dzierżoniowa i Bielawy

Powrotny kurs upolowałem z polnej drogi kilkaset metrów bliżej Bielawy. 

36WEh-016 jako powrotny pociąg z Bielawy Gór Sowich do
Dzierżoniowa Śląskiego zbliża się do granic Bielawy

Wracając do centrum Bielawy zupełnie przypadkowo z tablicy reklamującej zabytki miasta, dowiedziałem się że na wieży kościoła Wniebowzięcia NMP jest punkt widokowy. Od razu nasunęło się skojarzenie, że może być widać z niego pociągi 😉. No to dawaj, odpalam Internet szukając szczegółów i faktycznie wyświetliło się że jest tam punkt widokowy, a bilety kupuje się w informacji turystycznej naprzeciwko kościoła. Kościół znajduje się pomiędzy przystankami Bielawa Centralna i Bielawa Zachodnia przy ulicy Wolności. Najbliższy pociąg jadący przed godziną 13 z Dzierżoniowa Śląskiego do Bielawy Gór Sowich chciałem zrobić „z dołu” a na kurs powrotny wyjść na wieżę. Wcześniej jednak chciałem odnaleźć informację turystyczną gdzie kupuje się bilety. Ulica Wolności była akurat totalnie rozkopana, ale po krótkich poszukiwaniach zlokalizowałem informację turystyczną. Zapytałem się pani w kasie o punkt widokowy na wieży kościoła. Potwierdziła że jest czynny, sprzedała bilet i poszła ze mną do kościoła otworzyć mi drzwi do klatki schodowej na wieżę. Po drodze wytłumaczyła, że na wieży są trzy poziomy, czynny jest tylko najwyższy i żeby wejść na punkt widokowy mam znaleźć drzwi które nie są zamknięte na kłódkę i pchnąć je 😅. No to wchodzę ciasnymi krętymi schodami. Normalnie tunel strachów 😂. Momentami ciemno tak, że muszę oświetlać drogę telefonem, a zza muru dochodzi głośne gruchanie ptaków. Wyszedłem na pierwszy poziom, a tam wszystkie drzwi zaryglowane i z tablicami „zakaz wstępu”. No to idę na kolejny poziom i znów wszystkie drzwi wyzamykane. Jeszcze wyżej były już tylko jedne drzwi całe w pajęczynach i zamknięte na kłódkę. Zszedłem poziom niżej i po kolejnym sprawdzeniu zauważyłem, że jedne z drzwi nie są zamknięte na kłódkę, a tylko na bolec. Wyjąłem go, pchnąłem drzwi i rzeczywiście wyszedłem na punkt widokowy 😀. Widok fajny, ale robienie zdjęć nie jest takie proste. Są kraty i siatka, która tylko w niektórych miejscach jest wyszarpana i da się tam wcisnąć aparat. Na szczęście znalazłem dwa punkty gdzie da się sfotografować pociągi. W kierunku północnym jest miejsce gdzie wejdzie kawałek pociągu na tle Dzierżoniowa i Ślęży. Widać też fragment linii kolejowej na wysokości zapory jeziora. Samego jeziora niestety stąd za bardzo nie widać, bo tafla wody jest na podobnym poziomie co wieża kościoła. Jak już wspominałem pierwotnie chciałem stąd złapać pociąg jadący od Bielawy Gór Sowich, ale jak już pani z informacji turystycznej mnie zaprowadziła i otworzyła drzwi na wieżę, to poszedłem od razu i załapałem się na wcześniejszy pociąg z Dzierżoniowa Śląskiego. Najpierw wpasowałem go między bloki na tle Dzierżoniowa i Ślęży. 

36WEh-016 jako pociąg relacji Dzierżoniów Śląski - Bielawa
Góry Sowie ruszył z przystanku Bielawa Centralna

Potem przeszedłem na drugą stronę i z duszą na ramieniu przeciskając aparat między wyszarpaną siatkę, zrobiłem hybrydę jadącą koło jeziora. 

Na szlaku przed przystankiem Bielawa Jezioro

Powrotny kurs już zrobiłem z dołu po wyjeździe z przystanku Bielawa Zachodnia. 

36WEh-016 jako pociąg relacji Bielawa Góry Sowie - Wrocław
Główny ruszył z przystanku Bielawa Zachodnia

Na kolejny pociąg z Wrocławia który pojedzie za 45 minut, przeniosłem się na zaporę jeziora. Zdecydowałem się dopieścić motyw z wtorku, kiedy chmury ciągle płatały mi figle zasłaniając słońce. Tym razem chmurki ładnie współpracowały J

SA139-011 jako pociąg "Ślęża" z Wrocławia Głównego do
Bielawy Gór Sowich jedzie wzdłuż Jeziora Bielawskiego

Tradycyjnie na tym kursie pojechał spalinowy Link. Potem wraca on do Dzierżoniowa Śląskiego i wykonuje krótki kurs do Bielawy Zachodniej. Upolowałem go na szlaku między Bielawą Centralną a Zachodnią. 

SA139-011 jako pociąg osobowy relacji Dzierżoniów Śląski -
Bielawa Zachodnia dojeżdża do przystanku końcowego

Potem poszedłem na przerwę obiadową. Na wieczór wróciłem wykonać zdjęcie z budynkiem dawnej stacji Bielawa Zachodnia. Zrobiłem z nim pociąg „Wieżyca” z Wrocławia jadący po godzinie 19. 

36WEh-013 jako pociąg "Wieżyca" relacji Wrocław Główny -
Bielawa Góry Sowie ruszył z przystanku Bielawa Zachodnia

Szeroka równia przed budynkiem stacyjny zdradza, że niegdyś torów tu było dużo więcej. W końcu stacja dawniej obsługiwała spory ruch towarowy do Bielbawu. To by było na tyle jeżeli chodzi o fotki z Bielawy. Jutro rano czeka mnie powrót do Krakowa.

 

Dzień 5. Piątek 31 lipca 2026 r.

Początkowo planowałem wyjechać pociągiem z Bielawy Zachodniej po godzinie 9 do Wrocławia i dalej pociągiem IC „Szkuner” co w Krakowie planowo jest po 15. W trakcie pobytu w Bielawie coraz bardziej jednak dojrzewałem do zmiany koncepcji powrotu. Z Dzierżoniowa Śląskiego kursuje bowiem bezpośredni pociąg TLK „Sudety” do Krakowa, kursujący magistralą podsudecką przez Kamieniec Ząbkowicki, Nysę i Kędzierzyn-Koźle. Główny minus tego wariantu jest taki, że pociąg ten wyjeżdża z Dzierżoniowa Śląskiego już o godzinie 7:52, a nie chciałem rezygnować ze śniadania które są u mnie w hotelu wydawane od 7. O tej porze nie ma pociągu z Bielawy, co zmuszałoby mnie do dojazdu autobusem. Z analizy rozkładu wynika że aby zdążyć do Dzierżoniowa na „Sudety” musiałbym wyjechać autobusem spod hotelu o 7:15. Śniadania są wydawane oficjalnie od 7, ale jak przyjdę 10-15 minut wcześniej to w jadalni coś powinno już być wystawione. Bilety na autobusy komunikacji miejskiej z Dzierżoniowa też można łatwo kupić. Są automaty biletowe w każdym autobusie, a także na przystanku koło mojego hotelu. Przy Żabce też wisiała kartka że sprzedają bilety, ale pani w kasie powiedziała że jest sezon urlopowy i nie mają kiedy iść po bilety 😂. Jak już udało mi się zakupić bilet na autobus i uzyskałem informację że kwadrans przed 7 już powinienem dostać śniadanie, mogłem z czystym sumieniem przebukować bilet powrotny na „Sudety” J. Zgodnie z planem dojechałem autobusem do Dzierżoniowa i nawet ze sporym zapasem czasowym byłem na stacji. Zapowiada się upalny dzień, a czeka mnie 5 godzin jazdy starym nieklimatyzowanym struclem. Ale za to przejadę się dla odmiany magistralą podsudecką a nie przez Wrocław J. Z niewielkim opóźnieniem przyjechał SN84-002. W tych pojazdach jest tak że po zatrzymaniu trzeba odczekać 5 sekund aż maszynista zwolni blokadę drzwi i potem można wsiadać. Stan magistrali pozostawia wiele do życzenia. Na długich odcinkach pociąg się wlecze. Widać jednak że połączenie jest potrzebne. Sporo ludzi wsiadło w Ząbkowicach Śląskich, Paczkowie i Nysie. Na klimatycznej stacji w Piławie Górnej tradycyjnie stoi kilka składów towarowych. Jest tu kamieniołom generujący spory ruch. Odgałęzia się tu linia do Kobierzyc, nieczynna od 1996 r. ale będąca w trakcie rewitalizacji. Szlak jest już zrobiony, ale potrzebna jest jeszcze odbudowa jego wpięcia w stację w Piławie Górnej. Dalej wleczemy się do Ząbkowic Ślaskich a towarzyszą nam resztki linii teletechnicznej na podwójnych słupach. Kolejny odcinek z niską szlakową jest od Nysy do Prudnika. Potem już jedziemy sprawnie do samego Krakowa. Odcinkiem od Kędzierzyna-Koźla do Gliwic też już dawno nie jechałem. Dawniej to tędy jeździły niemal wszystkie pociągi dalekobieżne z Wrocławia do Krakowa. Jak zaczął się remont odcinka Opole – Kędzierzyn-Koźle przekierowano je przez Strzelce Opolskie i większość tak jeździ do dziś. Do Krakowa dojeżdżamy prawie punktualnie około godziny 13.