wtorek, 24 lutego 2026

2026-02-16 Ferie zimowe na kryniczance

 

Wypraw na linię kolejową Tarnów – Krynica odbyłem już bardzo dużo. Od Gromnika po Krynicę i granicę ze Słowacją mam już obfotografowane pociągi z niemal wszystkich miejscówek. Znajdzie się jeszcze kilka motywów w dolinie Popradu, w rejonie Piwnicznej i Żegiestowa, do odwiedzenia na dwu-trzydniowym wyjeździe. Okazja żeby je uzupełnić pojawiła się, jak moi rodzice oznajmili że wyjeżdżają w lutym 2026 r. na trzy dni do Rytra i jak chcę to mogę dołączyć. Rytro jest rzut beretem od Piwnicznej i Żegiestowa, więc zdecydowałem się pojechać. Wyjazd był zaplanowany w poniedziałek 16 lutego a powrót w środę 18 lutego. Jeżeli chodzi o ofertę przewozową na kryniczance, to w ostatnich latach nie ulegała ona większym zmianom. Zwiększyła się nieco liczba kursów PKP Intercity. Do niedawna do uzdrowisk w Beskidzie Sądeckim można było codziennie dojechać z Gdyni pociągami TLK „Karpaty” i „Małopolska” oraz w soboty i niedzielę z Warszawy IC „Malinowskim”. W ubiegłym roku terminy kursowania „Malinowskiego” zostały rozszerzone najpierw o poniedziałki i piątki, a potem o wszystkie pozostałe dni tygodnia. Tak więc obecnie PKP IC uruchamia już trzy codzienne pary do Krynicy.

 

Dzień 1. Poniedziałek 16 lutego 2026 r.

Wyruszyliśmy z Krakowa koło południa i po ponad 2 godzinach jazdy byliśmy w Rytrze. Co ciekawe śniegu w Krakowie było znacznie więcej niż w górach. Aby choć trochę skorzystać z dnia poprosiłem rodziców, aby podrzucili mnie w rejon przystanku w Młodowie. Moim dzisiejszym celem była polanka na zachód od linii kolejowej na wysokości przysiółka Witkowskie. Widać ją ze szlaku kolejowego na wysokości cmentarza w Piwnicznej. Skręciłem z drogi krajowej pod górę do przysiółka Witkowskie i po minięciu zabudowań brnąłem w śniegu ostro pod górę przez las. Po kilkunastu minutach osiągnąłem polanę będącą celem na dzisiejszy dzień. Znajduje się na niej pojedyncze gospodarstwo. Z polany widać dobrze linię kolejową na wysokości osiedla Borownice i cmentarza. Kadr zamykała góra Kicarz, górująca nad Piwniczną niczym Giewont nad Zakopanem. Dobrze że jest pochmurno, bo byłoby tu centralnie pod słońce. Chociaż mroźny wiatr nie sprzyja dłuższemu przebywaniu w tym miejscu. Dochodziła godzina 15, a więc jak na zimowy dzień już końcowa pora na zdjęcia. Na szczęście niebawem od Piwnicznej pojadą w krótkim odstępie czasu dwie osobówki. Najpierw „Dolina Popradu” z Krynicy do Krakowa, a po niej sądeckie aglo z Piwnicznej do Nowego Sącza. „Dolina Popradu” dziś nietypowo jechała na pojedynczym Impulsie EN63A. Wykonałem jej serię zdjęć w okolicach cmentarza. 

EN63A-017 jako pociąg regio "Dolina Popradu" z Krynicy-Zdroju do
Krakowa Głównego na szlaku między przystankami Piwniczna-Zdrój
i Młodów

Niedługo później podobne ujęcia zrobiłem jednostce EN57 jadącej do Nowego Sącza. 

EN57-2028 jako pociąg osobowy z Piwnicznej do Nowego Sącza
na szlaku między Piwniczną-Zdrój a Młodowem

Dobra, miejscówka zaliczona, można schodzić. Pierwotnie planowałem wracać tak jak przyszedłem do Witkowskiego. Zmieniłem jednak zdanie i postanowiłem zejść do samotnego gospodarstwa na polanie, skąd obstawiałem że powinien być cywilizowany zjazd. Okazało się, że do tego gospodarstwa nie ma dojazdu! Jest tylko wydeptane dojście piesze 😮. No nic, skoro już tu dotarłem to zejdę tym zejściem. Wydeptana ścieżka prowadziła mnie kawałek przez las aż wyprowadziła mnie na podwórko innego domu (przez co nie czułem się komfortowo). Przemknąłem przez nie szybko i wydostałem się na uliczkę prowadzącą do drogi krajowej. Gdy przechodziłem obok innego domu, kobieta akurat otworzyła drzwi i wypuściła dużego psa. Wprawdzie był przyjazny, ale rzucił się na mnie tak niefortunnie że przednią łapę wsadził mi do kieszeni kurtki i nie mógł jej wyciągnąć 😒. Jak zszedłem nieco niżej, ujrzałem widok na linię kolejową od strony Młodowa. Akurat miała jechać osobówka z Tarnowa do Krynicy, to poczekałem na nią. 

EN57-2073 jako pociąg osobowy z Tarnowa do Krynicy ruszył
chwilę temu z przystanku Młodów

Za dnia pojadą jeszcze dwa pociągi od Piwnicznej: regio z Muszyny do Krakowa oraz IC „Malinowski” z Krynicy do Warszawy. Osobówkę uwieczniłem na łuku w Borownicach, a dla IC-ka wybrałem motyw z cmentarza z ruiną pensjonatu. 

EN57-1273 jako pociąg regio z Muszyny do Krakowa Głównego
mija Borownice, przysiółek Piwnicznej

EP07-1015 z pociągiem IC "Malinowski" z Krynicy do Warszawy
Wschodniej mija cmentarz w Piwnicznej

Potem poszedłem do centrum Piwnicznej, skąd rodzice zabrali mnie do Rytra na nocleg.

 

Dzień 2. Wtorek 17 lutego 2026 r.

Jedyny pełny dzień pobytu w Beskidzie Sądeckim spędziłem w Żegiestowie. Tak się złożyło, że rodzice też chcieli zwiedzić tę miejscowość więc zabrałem się z nimi. Fotografowanie zacząłem po godzinie 9 przy przejeździe kolejowym między stacją Żegiestów a przystankiem Żegiestów-Zdrój. Jako pierwszy przed obiektyw wjechał mi… elektryczny Yutong obsługujący komunikację gminną w Muszynie. 

Yutong ZK6890BEVG E9 obsługujący komunikację gminną
w Muszynie, przyłapany w Żegiestowie

A jeżeli chodzi o pociągi, to rozkładowo zaraz miały jechać dwie osobówki: „Jaworzyna” z Krakowa do Krynicy oraz regio z Krynicy do Tarnowa. Planowo miały krzyżować się w Andrzejówce, z tym że „Jaworzyna” była opóźniona 10 minut i nie było wiadomo który pociąg jako pierwszy wpuszczą na szlak. Nasłuchiwałem więc dzwonków z budki dróżnika. Jeden dzwonek oznajmi że pojedzie pociąg z numerem nieparzystym („Jaworzyna”). Dwa dzwonki zaś będą oznaczać pociąg z numerem parzystym (osobówka z Krynicy). Zadzwoniły dwa dzwonki, a więc ustawiłem się na pociąg od Krynicy. Zrobiłem go z kładki pieszo-rowerowej na Popradzie. 

EN57-1273 jako pociąg regio z Krynicy do Tarnowa pomiędzy
przystankiem Żegiestów-Zdrój a stacją Żegiestów

Parę minut później po krzyżowaniu w stacji Żegiestów pojechała opóźniona „Jaworzyna”. 

EN57-2033 jako opóźniony 15 minut pociąg regio "Jaworzyna"
z Krakowa Głównego do Krynicy, ruszył chwilę temu ze stacji
Żegiestów

To jak na razie był tylko wstęp do dzisiejszych fotek 😉. Kolejne zdjęcia planowałem wykonać ze słowackiego brzegu Popradu. Przeszedłem kładką na drugi brzeg i wzdłuż rzeki zmierzałem w kierunku tunelu kolejowego. Po drodze mijałem małą elektrownię wodną, która przepompowuje część wód Popradu na skróty pod górą z pominięciem zakola omijającego tzw. Łopatę Słowacką. Biegał tam luzem pies, agresywnie ujadający i szczerzący kły na mój widok. A poza nim nie było tu żywej duszy, przez co nie czułem się komfortowo. Ale przecież jak byłem już tak blisko celu wyprawy nie będę zawracał. Zwierzę na szczęście nie rzuciło się na mnie i w końcu się odczepiło, tyle że będę musiał jakoś tędy wrócić. Na razie póki co nie zaprzątałem tym głowy i szukałem miejscówek z widokiem na położoną po drugiej stronie uzdrowiskową część Żegiestowa. Jako pierwszy miał jechać TLK „Małopolska” z Krynicy do Krakowa Głównego. Zaczęło wychodzić słońce i zapowiadał się ładny dzień. Aby jak najlepiej wykorzystać kąt padania promieni słonecznych ustawiłem się do zdjęcia pociągu z profilu. W tle po drugiej stronie Popradu widać było m.in. urokliwie położony na skarpie kościółek św. Kingi oraz willę Żegotka. Kilka lat temu pamiętam jak PKP Intercity do Krynicy jeździło tylko składami dwuwagonowymi. Dziś na „Karpatach” i „Małopolsce” standardem są już cztery wagony a na „Malinowskim” trzy. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze wagonu sypialnego w „Karpatach”. Z powodu problemów z przepustowością stacji Kraków Główny, „Małopolska” z Krynicy czasowo kursuje teraz nie jako grupa wagonów do Gdyni, ale jako osobny skład skomunikowany z pociągiem relacji Zakopane – Gdynia. 

EU07-331 z pociągiem TLK "Małopolska" z Krynicy do Krakowa
Głównego hamuje przed przystankiem Żegiestów-Zdrój

Po uwiecznieniu „Małopolski” przeniosłem się na miejscówkę na pociąg do Krynicy, oczywiście z widokiem na żegiestowskie zabytki. Kolejny w planie dnia był regio „Dolina Popradu” z Krakowa Płaszowa. Tego dnia już standardowo jechała na dwóch Impulsach. 

EN63A-002+017 jako pociąg regio "Dolina Popradu" z Krakowa
Płaszowa do Krynicy, ruszyły z przystanku Żegiestów-Zdrój.

Teraz czekała mnie droga powrotna i ponowne starcie z psem przy elektrowni wodnej. Nogi miałem jak z waty jak zbliżałem się do obiektu. Na szczęście tym razem obawy nie były konieczne, bo na miejscu był facet z obsługi elektrowni który przypilnował czworonoga. Miałem jeszcze jedną miejscówkę do odwiedzenia po słowackiej stronie. Był nim wysoki pagór zlokalizowany na wysokości wjazdu do stacji Żegiestów od strony Piwnicznej. Chciałem stamtąd uwiecznić IC „Malinowskiego”, który rozkładowo jedzie niecałą godzinę po „Dolinie Popradu”. Musiałem więc iść szybkim krokiem aby w porę obejść cały Żegiestów. Pomogło mi w tym kilkuminutowe opóźnienie „Malinowskiego”. Z niewielkim zapasem czasowym udało się wspiąć na górę i ze zdjęć jestem zadowolony. Mogą się nasuwać skojarzenia, że patronem tego pociągu jest obecny prezes PKP Intercity Janusz Malinowski 😛. 

EU07-067 z pociągiem IC "Malinowski" z Warszawy Wschodniej
do Krynicy-Zdroju wjeżdża na stację Żegiestów

Wystarczy tego zwiedzania Słowacji, pora wracać do Polski 😛. Gdy szedłem w stronę kładki, słyszałem jak od Muszyny jedzie skład towarowy. Kolejnym moim celem były pagóry po polskiej stronie na wjeździe do stacji Żegiestów od strony Piwnicznej. Najbliższy pociąg z tego kierunku był za prawie 2 godziny, to wcześniej przeszedłem się do części uzdrowiskowej. Żegiestów darzę sentymentem z czasów podstawówki kiedy byłem tu na zielonej szkole. Wtedy nie byliśmy jeszcze w Unii Europejskiej i o swobodnym przechodzeniu na słowacką stronę można było tylko pomarzyć. Mieszkałem wówczas w pensjonacie w pobliżu stacji Żegiestów z widokiem na linię kolejową i pamiętam dyskoteki szkolne gdzie tańczyło się do przeboju Mydełko Fa 😅. W późniejszych latach uzdrowisko Żegiestów znacznie podupadło i stało się miastem duchów. Pensjonat w którym mieszkałem na zielonej szkole np. dziś już jest nieczynny. Na szczęście obecnie uzdrowiskowa część Żegiestowa odzyskuje dawny blask dzięki rodzinnej firmie Cechini, należącej do potomków włoskich inżynierów który ponad 150 lat temu projektowali tu tunel kolejowy. Cechini przejęli szereg sanatoriów stopniowo je odbudowując. Odnowiony jest m.in. Dom Zdrojowy, który kilkanaście lat temu był ruiną. Na zboczu doliny powstała atrakcyjna widokowo trasa spacerowa. Widać z niej też linię kolejową, toteż nie omieszkałem zaczekać sobie na ławeczce na pociąg regio „Słomka” z Krynicy do Krakowa.

EN57-2033 jako pociąg osobowy "Słomka" z Krynicy do Krakowa
Głównego wyjechał z tunelu i za chwilę zatrzyma się na przystanku
Żegiestów-Zdrój

A tu po ruszeniu z przystanku

Choć turystów ani tu ani w Piwnicznej nie widziałem zbyt wielu. Może to dlatego że Małopolska już skończyła ferie. W uzdrowiskowej części Żegiestowa są czynne osuwiska. Kilka lat temu jedno z nich zabrało kawałek drogi wojewódzkiej i w zeszłym roku była ona naprawiana. Jak sobie siedziałem na ławce, ze skarpy w tle co chwilę osuwały się kamyczki. Po wykonaniu zdjęć osobówki do Krakowa przeniosłem się za stację Żegiestów. Tam rozpocząłem penetrację pagórków z widokiem na wjazd na stację, aby upolować osobówkę z Nowego Sącza do Muszyny. 

EN57-2028 jako pociąg osobowy z Nowego Sącza do Muszyny
wjeżdża na stację Żegiestów

Po niej została mi „Dolina Popradu” z Krynicy do Krakowa, dla której szukałem górki z widokiem na stację. Słońce już się schowało za chmury i dobrze, bo „Dolina Popradu” będzie jechać pod słońce. Tuż przed przyjazdem pociągu z Krynicy udało mi się znaleźć polanę z widokiem na stację, jednak szyki pokrzyżowało mi słońce, które w ostatniej chwili sobie wyszło. No cóż, trzeba było potem próbować ratować zdjęcia przy obróbce. 

EN63-017+002 jako pociąg osobowy "Dolina Popradu" z Krynicy
do Krakowa Głównego zatrzymują się w stacji Żegiestów

A tu już po wyjeździe ze stacji

Z drugiej strony góry jest zejście do bocznej dolinki, gdzie rozłożyła się wiejska część Żegiestowa. Tą trasą wróciłem do przystanku Żegiestów-Zdrój i po drodze ponownie trafiłem Yutonga z komunikacji gminnej Muszyny.

Yutong ZK6890BEVG 09 z komunikacji gminnej w Muszynie,
w bocznej dolince w Żegiestowie

W wiejskiej części Żegiestowa niestety dalej straszy dużo ruin pensjonatów. Dotarłem na peron przystanku Żegiestów-Zdrój oczekując na osobówkę relacji Muszyna – Kraków. Gdy siedziałem na ławce, przypałętał się do mnie kolejny pies. Był przyjaźnie nastawiony to go pogłaskałem. Ale jak zaczął z brudnymi łapami pakować się na kolana, przestało mi się to podobać. Zwierzak zaczepiał później inne osoby czekające na pociąg, które śmiały się że to bohater kolejnej książki „O psie, który jeździł koleją” 😅. W końcu przyjechała jednostka EN57-2028 którą podjechałem do Rytra. W Piwnicznej mieliśmy krzyżowanie z osobówką Tarnów – Krynica. Wysiadło tu z niej prawie 20 osób i sporo jechało dalej. A na pewno dużo też wysiadło wcześniej, m.in. w Rytrze czy Piwnicznej-Zdroju. Kolejna możliwość krzyżowania za Piwniczną jest obecnie dopiero w Starym Sączu. Mijana w Rytrze jest czasowo nieczynna. Nie da się wjechać na tor dodatkowy od strony Piwnicznej. Komplikuje to bardzo konstrukcję rozkładu jazdy. W Rytrze poczekałem jeszcze chwilę na IC „Malinowski” z Krynicy do Warszawy aby spisać numerek lokomotywy, po czym udałem się na nocleg.

 

Dzień 3. Środa 18 lutego 2026 r.

W środę koło południa planowaliśmy powrót do Krakowa, ale rano jeszcze trochę pofociłem. Osobówką „Jaworzyna” podjechałem do przystanku Piwniczna-Zdrój, skąd ruszyłem na zdobywanie góry Kicarz. Jak już wspominałem jest to charakterystyczny szczyt wznoszący się nad Piwniczną. Widoczny z daleka wykoszony wąski pas lasu sprawia wrażenie, że jest tu stok narciarski. Jednak z bliska nie wygląda to już tak ciekawie. Straszy niekompletny wyciąg narciarski, a stok zaczynają porastać młode drzewka. Jak później poszperałem w necie, dowiedziałem się że stok narciarski nigdy nie został tu uruchomiony. Jego budowa stanęła kilka lat temu. Pewnie coś nie spięło się finansowo. Z niedoszłego stoku dobrze widać linię kolejową, to rozpocząłem wspinaczkę. Wtem usłyszałem, że od Nowego Sącza jedzie pociąg towarowy. Zrobiłem mu takie sobie ujęcie zza drzew. 

Dragon Freightlinera z pociągiem towarowym zbliża się do
przystanku Piwniczna-Zdrój

Około godziny 10 będą jechać dwie osobówki i planowałem je upolować tak z połowy wysokości Kicarza. Na szczyt nie chciało mi się wdrapywać. Poranek był nawet słoneczny, ale z czasem zachmurzenie robiło się coraz większe. W końcu znalazłem dobry widok na linię kolejową. Co ciekawe było to dokładne przeciwieństwo widoku z polany koło przysiółka Witkowskie, którą odwiedziłem w poniedziałek. Jako pierwsza ma jechać osobówka z Tarnowa do Piwnicznej, a po tym jak skończy ona bieg, na szlak ruszy regio z Krynicy do Tarnowa. Portal Pasażera pokazywał, że regio z Tarnowa jest opóźnione 7 minut. No to siłą rzeczy skład od Krynicy będzie musiał czekać w Piwnicznej. Gdy dochodziła godzina 10 zacząłem bacznie patrzeć na szlak od Rytra. W końcu widzę, że jedzie osobówka, ale coś długa mi się wydawała. Okazało się że jedzie skład dwóch jednostek EN57. Fajnie, że znów jak za dawnych lat takie zestawy pojawiają się na kryniczance.

EN57-2078+2021 jako pociąg osobowy z Tarnowa do Piwnicznej
dojeżdżają do przystanku Piwniczna-Zdrój

Na osobówce w drugą stronę już pojechała standardowo jedna jednostka.

EN57-2028 jako pociąg osobowy z Krynicy do Tarnowa ruszył
z przystanku Piwniczna-Zdrój

Po wykonaniu kilku ujęć zacząłem schodzić na dół i po drodze słyszę jak jedzie kolejny skład towarowy 😕. Tym razem jechał od Muszyny i nie było jak mu zrobić zdjęcia. Miałem jeszcze w planie wykonać fotki ze wschodnich przysiółków Piwnicznej: Zawodzie, Banie i Śmigowskie, jednak zaczął padać intensywny śnieg który uniemożliwił wykonanie dalszych ujęć. W końcu nie można mieć wszystkiego, a tak będzie powód żeby jeszcze tu kiedyś przyjechać 😉. Zrobiłem jeszcze tylko jedno ujęcie podwójnego SPOTa jak wracał do Nowego Sącza. 

EN57-2021+2078 jako pociąg osobowy z Piwnicznej do Nowego
Sącza chwilę po odjeździe z przystanku Piwniczna-Zdrój

Niedługo potem przyjechali po mnie rodzice i ruszyliśmy w drogę powrotną do Krakowa. Cieszę się że miałem okazję odbyć kolejną wyprawę na kryniczankę i wycisnąć jeszcze z niej kilka nowych miejscówek.

czwartek, 5 lutego 2026

2026-01-31 Objazdów w Katowicach ciąg dalszy

.

Rozpoczęta jesienią 2024 roku modernizacja stacji Katowice wraz z przyległymi liniami do Będzina i Katowic Piotrowic, wymusiła skierowanie wielu pociągów dalekobieżnych na trasy objazdowe, także liniami którymi dotychczas prowadzony był tylko ruch towarowy. Początkowo pociągi PKP Intercity pojawiły się na trasie z Gliwic przez Rudę Kochłowice i Katowice Muchowiec do Mysłowic. Później zaczęły wykorzystywać linie przez Siemianowice Śląskie, czy też przez Pyrzowice Lotnisko. Niedawno zupełnie przypadkowo dowiedziałem się o jeszcze jednej trasie objazdowej. Pociąg IC „Pilecki” relacji Żywiec – Warszawa Wschodnia trasowany jest obecnie od stacji Tychy przez Katowice Murcki, Staszic, Katowice Muchowiec, Stawiska, Sosnowiec Dańdówkę do posterunku Dorota i dalej do stacji Dąbrowa Górnicza Ząbkowice. Najciekawszy jest tu odcinek od Stawisk do Sosnowca Dańdówki, który chyba nigdy wcześniej nie był wykorzystywany w ruchu pasażerskim. Taki objazd trzeba uwiecznić, ale pasowałoby to z czymś połączyć, co by nie jechać dla jednego pociągu. Zdecydowałem się więc przy okazji uwzględnić trasę objazdową Bytom – Siemianowice Śląskie – Mysłowice. Wprawdzie odwiedzałem ją już dwa razy w zeszłym roku, ale wówczas kręciłem się w rejonie Siemianowic Śląskich. A ciekawy jest też odcinek między stacją Katowice Szopienice Północne a Mysłowicami. Pociągi jadące od Mysłowic na posterunku Szabelnia zjeżdżają z głównej linii do Katowic na mało fotogeniczną łącznicę do Szopienic Północnych. Atrakcyjniejsza fotograficznie jest trasa pociągów jadących w drugą stronę, od Siemianowic Śląskich. W Szopienicach Północnych wjeżdżają one na łącznicę do Muchowca, przejeżdżają wiaduktem nad linią Katowice – Mysłowice i na trójkącie w Stawiskach skręcają na łącznicę do Mysłowic. Cały ten odcinek przebiega przez księżycowy krajobraz po dawnej Hucie Metali Nieżelaznych Uthemann. Zachowały się po niej budynek dyrekcji oraz charakterystyczna wieża ciśnień stanowiąca wdzięczny motyw do zdjęć. No to ułożyłem spontanicznie plan dnia. Gwoździem programu był oczywiście IC „Pilecki”, a dodatkowo uwzględniłem dwa pociągi jadące od Wrocławia przez Szopienice Północne (IC „Wyspiański” i „Ślązak”) oraz jeden od Krakowa (IC „Kossak”). „Pilecki” planowo do Sosnowca Dańdówki dojeżdża na godzinę 8:42, co wymaga wczesnego wyjazdu z Krakowa. Nie spieszyłem się więc początkowo z realizacją planu, ale zmotywowałem się gdy od Artura dowiedziałem się że w piątek 30 stycznia do Wrocławia pojechała historyczna lokomotywa EP08-001 (tzw świnka) i zgodnie z obiegiem następnego dnia powinna wracać z „Wyspiańskim”.


Aby na spokojnie obczaić miejscówki na „Pileckiego” i „Wyspiańskiego” wyruszyłem z Krakowa osobówką do Katowic po godzinie 6. Moim celem była ulica Bernarda Świerczyny w Mysłowicach tuż przy granicy z Katowicami, a konkretnie pobliski wiadukt gdzie przecinają się linie kolejowe Katowice – Mysłowice i Stawiska – Sosnowiec Dańdówka. Wysiadłem na przystanku Katowice Szopienice Południowe i w trzaskającym kilkunastostopniowym mrozie zmierzałem przez ulice Lwowską i Krakowską do Kolonii Stawiska. Odbiłem tam w boczną ulicę biegnącą między zakładami przemysłowymi. Z czasem przeszła ona w oblodzoną ścieżkę która doprowadziła mnie do przecięcia linii kolejowych nieopodal ulicy Świerczyny, czyli celu mojej wyprawy. Widzę, że obok jakiś samochód przejeżdża tam i z powrotem. Odruchowo nabieram podejrzeń i na wszelki wypadek chowam się w krzaki. Okazało się, że to przyjechał Artur. Też się zmotywował żeby wcześnie wstać i przyjechać w ten mróz na pociągi objazdowe. Z tym że moim głównym celem był „Pilecki” a Artura świnka która miała jechać z „Wyspiańskim”. Penetrowaliśmy okolice wiaduktu, ale niestety stopień jego zakrzaczenia nie pozwala zrobić stąd dobrego zdjęcia pociągu jadącego ani górą ani dołem. Na domiar złego z analizy rozkładu jazdy wychodzi, że „Wyspiański” i „Pilecki” zjawią się tu niemal w tym samym czasie. Zaczęliśmy więc szukać innych miejscówek na każdy pociąg z osobna, ale ze sprawną możliwością przemieszczenia się między nimi. Arturowi bardziej zależało na „Wyspiańskim” i poszedł bliżej Stawisk. Dla mnie zaś ważniejszy był „Pilecki”, więc zostałem przy wiadukcie. Z analizy aplikacji „Pociągi na mapie” w Portalu Pasażera pierwszy powinien przyjechać „Wyspiański”, więc ulokowałem się na górce między ulicą Świerczyny a torami linii Katowice – Mysłowice. Niegdyś kończył się tu tor wyciągowy z kopalni „Mysłowice”. Po przejeździe „Wyspiańskiego” planowałem szybko udać się kawałek wzdłuż torów na Sosnowiec Dańdówkę na „Pileckiego”. Coraz bardziej nerwowo zerkałem w Portal Pasażera gdzie jest „Wyspiański”. W końcu widzę w oddali jak jedzie po wiaduktach między Szopienicami Północnymi a Stawiskami. Początkowo poganiam go aby jechał szybciej, ale jak słyszę z tyłu jak od Mysłowic jedzie inny pociąg IC, tu już go przestałem poganiać co by się nie zajechały 😅. Niestety na czele „Wyspiańskiego” nie było świnki tylko zwykły griffin. Za to od Mysłowic jechał IC „Polonia” prowadzony coraz rzadziej spotykaną lokomotywą EP09, czyli ciekawszy obiekt do zdjęć. 

EU160-062 z objazdowym pociągiem IC "Wyspiański" z Wrocławia
do Przemyśla jedzie łącznicą Stawiska - Mysłowice. Po prawej
tory linii z Katowic

Wysłałem Arturowi okraszonego wisielczym uśmieszkiem smsa z zapytaniem jak mu się świnka podoba, po czym szybko przemieściłem się na szlak do Sosnowca Dańdówki. Co ciekawe dawniej w tym miejscu znajdował się posterunek odgałęźny Mieszko, gdzie odchodziła łącznica do stacji Sosnowiec Główny. Łącznica wraz z posterunkiem zostały zlikwidowane w roku 1994. Wyczytałem że nastawnia na tym posterunku notorycznie zapadała się pod ziemię na skutek szkód górniczych. Ciekawe czy to była główna przyczyna likwidacji posterunku. „Pileckiego” na szczęście coś przytrzymało na Muchowcu i zjawił się 6 minut po „Wyspiańskim”, co umożliwiło swobodne wykonanie fotek. 

ED161-016 jako objazdowy pociąg IC "Pilecki" z Żywca do
Warszawy Wschodniej pokonuje szlak Stawiska - Sosnowiec
Dańdówka

Gdy wróciłem na ulicę Świerczyny, zastałem Artura zbierającego się do domu. Był niepocieszony brakiem świnki, ale też zdążył się sprawnie przemieścić na „Pileckiego”. Ja jestem zahartowany i zostanę na tym mrozie jeszcze parę godzin 😅. Wzdłuż ulicy Świerczyny biegnie nieczynny tor tramwajowy, którym niegdyś kursowała linia 14 łącząca Mysłowice z Katowicami. Tor ten niby jest po remoncie, ale już bardzo dawno tramwaje nim nie jeżdżą. Najpierw przyczyną był ciągnący się w bólach remont w Mysłowicach. Gdy w końcu się z nim uporano, odcięty został przejazd pod linią kolejową Katowice – Sosnowiec Główny w Szopienicach. Teoretycznie da się od Mysłowic dojechać do pętli w Szopienicach, ale ponoć pojawił się nowy problem w postaci sypiącego się wiaduktu tramwajowego nad linią kolejową Stawiska – Sosnowiec Dańdówka 😂. Komunikację do części Szopienic w rejonie pętli tramwajowej zapewniają więc obecnie busiki zastępczych linii T-14 i Z-25. Kolejny pociąg objazdowy przez Szopienice Północne i Stawiska miał jechać dopiero za niespełna 2 godziny. Wcześniej pojedzie kilka pociągów standardową trasą od Katowic, toteż udałem się w rejon posterunku Szabelnia. Dwie dekady temu było to ostatnie miejsce pracy o jakim marzył kolejarz. Osiedle Szopienice cieszyło się wówczas złą sławą, a tereny w okolicach posterunków Szabelnia i Stawiska upodobali sobie bandyci napadający na pociągi z węglem. Dziś już jest tu względnie spokojnie, a między torami w Stawiskach powstał tor motocrossowy. Jako pierwszy od Katowic miał jechać „Gibki Cug” Kolei Śląskich. Już miał się zjawić, a tu widzę że jedzie jakiś towarek od Szopienic Północnych. Obróciłem się więc w kierunku Stawisk i z wieżą ciśnień upolowałem dragona Jastrzębskiej Spółki Węglowej. 

E6ACTadnb-071 z pociągiem węglowym mija posterunek
Stawiska

Dosłownie tuż po nim zjawił się „Gibki Cug”. Co ciekawe zestawiony nietypowo z czteroczłonowego Elfa. Zwykle Koleje Śląskie na tę trasę dają sześcioczłona. 

EN76-009 jako pociąg przyspieszony "Gibki Cug" z Katowic
do Krakowa Płaszowa mija posterunek Szabelnia

Kilkanaście minut później pojechał IC „Siemiradzki”. 

EU160-042 z pociągiem IC "Siemiradzki" z Wrocławia do
Przemyśla mija Szabelnię

Potem zdecydowałem się zmienić lokalizację. Raz że na takim mrozie lepiej dużo się ruszać, a dwa nie chciałem dłużej być na widoku z nastawni w Szabelni i Stawiskach. Najpierw przeszedłem się w rejon nieczynnej pętli tramwajowej w Szopienicach. Chciałem sprawdzić czy na czas remontu linii Katowice – Będzin zostawili pod nią przejście dla pieszych, co by wiedzieć którędy wrócić na przystanek kolejowy w Szopienicach Południowych. Przejście jest, tunelik tramwajowy został zaadaptowany do ruchu pieszego. No to wróciłem do Stawisk, ale tym razem ulokowałem się po drugiej stronie nasypu łącznicy do Mysłowic, co by mnie nie było widać z nastawni 😛. Ruch towarowy dopisywał. Najwięcej pociągów jechało w relacji Katowice Szopienice Północne – Stawiska – Mysłowice. Coś też pojechało od Katowic Muchowca na Mysłowice. Słyszałem również kilka składów jadących szlakiem od Sosnowca Dańdówki. Zauważyłem że od Szopienic Północnych jedzie siódemka Captrain z cysternami. Patrzę czy skręci na Muchowiec czy na Mysłowice. Jedzie na Mysłowice, no to biegnę ustawić się do zdjęcia z wieżą ciśnień. 

EU07-453 z pociągiem towarowym w Stawiskach

Potem okazało się, że przez cały czas jak tu byłem wszystkie pociągi od Szopienic Północnych kierowały się na Mysłowice. Później pojawił się kolejny cel mojego wyjazdu czyli objazdowy IC „Ślązak”. 

EU160-067 z objazdowym pociągiem IC "Ślązak" ze Szczecina
do Przemyśla w Stawiskach

Został mi jeszcze jadący w drugą stronę IC „Kossak” za niecałą godzinę. Póki co nie zmieniałem miejscówki, bo a nóż a widelec pojedzie jeszcze jakiś towar od Szopienic Północnych. Moje przeczucia się sprawdziły, 10 minut po „Ślązaku” pojechał vectron Ost-West Logistic Poland z platformami. Jechał do Podłęża, gdzie wagony zostaną załadowane ciężarówkami z fabryki MAN w Niepołomicach. 

Vectron 6193-115 z platformami mija Stawiska

„Kossaka” pierwotnie planowałem łapać na Szabelni. Niestety był kilka minut opóźniony, przez co obawiałem się że nie zdążę na powrotną osobówkę z Szopienic Południowych. Postanowiłem więc „Kossaka” uwiecznić w stacji Katowice Szopienice Północne. Zatrzymałem się na chwilę na ulicy Wiosny Ludów sfotografować osobówkę z Krakowa z nieczynnym torem tramwajowym. 

EN64-003+002 jako pociąg osobowy z Krakowa do Katowic
zbliżają się do posterunku Szabelnia

Spod pobliskiego bloku obserwowały mnie dwa koty. Gdy do nich podszedłem jeden okazał się waleczny i chciał mnie podrapać. Drugi zaś był bardzo przyjazny. Podbiegł do mnie mi wskoczył na kolana 😍 Żal mi było się z nim rozstawać, ale musiałem już iść na pociąg. Przez centrum Szopienic dotarłem do opuszczonych i niszczejących budynków stacji Katowice Szopienice Północne. Dojście na dawny peron obstawiono złowrogimi tablicami zabraniającymi wstępu. Naprzeciwko budynku dworca stoi nieczynna dawna nastawnia dysponująca i z nią uwieczniłem „Kossaka”. 

EU160-093 z objazdowym pociągiem IC "Kossak" z Przemyśla
do Kołobrzegu mija stację Katowice Szopienice Północne

Potem sprawnie przemieściłem się na pobliski czynny peron przystanku Katowice Szopienice Południowe i przed godziną 12 wróciłem osobówką do Krakowa.

środa, 28 stycznia 2026

2026-01-22 Zimowa zakopianka A.D. 2026

 

Początek roku 2026 był dość śnieżny i w każdy weekend robiłem sobie krótkie wypady w okolice Krakowa uwieczniać zimową aurę. W końcu postanowiłem zapuścić się też w dalsze rejony porobić zdjęcia pociągów w górskich plenerach. Miałem upatrzonych kilka miejscówek na linii do Zakopanego w okolicach Chabówki i Jordanowa. Słoneczna druga połowa stycznia, zmotywowała mnie do wzięcia urlopu we czwartek 22 stycznia. Planowanie dnia skomplikowało mi nieco wykolejenie pociągu Polregio na szlaku Miechów – Słomniki, które wydarzyło się dwa dni wcześniej. Zdarzenie miało miejsce gdy jeden z torów był zamknięty pod modernizację, przez co szlak został całkowicie zablokowany. Przez całą środę pociągi dalekobieżne kursujące planowo przez Miechów, kierowane były objazdem przez Jaworzno Szczakową. Odcinek Jaworzno Szczakowa – Kraków przeżył chrzest bojowy przyjmując ogromną liczbę pociągów. Te jadące od Warszawy Centralną Magistralą Kolejową były kierowane przez Zawiercie. Większą atrakcją były pociągi jadące od Kielc, które trasowano przez Olkusz, gdzie składy dalekobieżne obecnie się nie pojawiają. Śledziłem na bieżąco portale kolejowe patrząc jak długo będą trwały objazdy. Jakby się przeciągnęły do czwartku, to pociągi jadące do Zakopanego od strony Warszawy i Gdyni będą przyjeżdżać opóźnione i rozwalać cały plan dnia. Rozważałem wówczas zmianę destynacji podróży na rzecz objazdów przez Olkusz. Okazało się jednak że we środę wieczorem szlak Miechów – Słomniki został udrożniony, wobec czego pojechałem zgodnie z planem na zakopiankę.

Wyszedłem z domu po godzinie 5 i pociągiem SKA1 podjechałem na stację Kraków Płaszów. Tam wsiadłem w pociąg IC „Podhalanin”, który przyjechał ze Świnoujścia i miał tu dzielone grupy wagonów, do Przemyśla i Zakopanego. Przyjechał opóźniony 15 minut więc do przeżycia. Miałem okazję przejechać rzadko obecnie używanym odcinkiem Kraków Płaszów – Kraków Bonarka. Kilka poprzednich dni było słonecznych, ale niestety dzisiejszego dnia słońce już się nie pojawiło. Wysiadłem na przystanku Chabówka Stadion i pierwszym moim celem były pagórki z widokiem na trójkąt torowy w Chabówce. Na początku miałem upatrzone wzniesienie na wysokości przystanku przy stadionie, ale ostatecznie moją uwagę przykuła góra zlokalizowana na wysokości stacji Chabówka. Przy stacji skręciłem między domy w jedną z bocznych dróg. Wyprowadziła mnie ona na polankę, z której był piękny widok na łącznicę w Chabówce na tle masywu Beskidu Makowskiego. Mimo braku słońca przejrzystość powietrza była niezła. Trochę mgiełek smogu pałętało się w dolinach. Widać było stąd także wjazd na stację w Chabówce w rejonie wiaduktu drogi krajowej do Zakopanego. W drugą stronę był widok na Rabkę i na upartego zrobiłoby się nawet zdjęcie pociągu w rejonie przystanku Rabka-Zdrój. Jednak to już wymagałoby długiego szukania pociągu na zdjęciu 😅. Poza tym widać było masyw Lubonia Wielkiego i Babią Górę. Pierwszym pociągiem jaki miał jechać był regio „Janosik” z Zakopanego do Krakowa. Potem będą dwie osobówki Podhalańskiej Kolei Regionalnej, a pierwszym pociągiem dalekobieżnym będzie pendolino do Gdyni. Zdecydowałem się zostać tu do przyjazdu pendolino, co by nie mieć z tak pięknej miejscówki zdjęć samych kibli 😛. 

EN57-2021 jako pociąg regio "Janosik" z Zakopanego do Krakowa
Głównego ruszył z przystanku Chabówka Stadion

Po sfotografowaniu „Janosika” na łącznicy, przeniosłem się miejsce z widokiem na Rabkę, gdzie zaczekałem na osobówkę Podhalańskiej Kolei Aglomeracyjnej. Uwieczniłem ją jak dojeżdża do przystanku Rabka-Zdrój. Jakby był problem ze znalezieniem pociągu na zdjęciu, jest on w dolnej części kadru bliżej prawej strony 😛. 

EN57-1273 jako pociąg osobowy z Rabki Zaryte do Zakopanego
dojeżdża do przystanku Rabka-Zdrój

Potem już z nieco bliższa zrobiłem jednostkę jak opuszcza stację Chabówka. 

Ta sama jednostka opuszcza stację Chabówka

Po kolejnych kilkunastu minutach przyjechała osobówka przeciwnej relacji, którą uwieczniłem w tym samym miejscu. 

EN57-714 jako pociąg osobowy z Zakopanego do Rabki Zaryte
wjeżdża na stację Chabówka

Potem jeszcze poczekałem na najbardziej prestiżowy pociąg na tej linii, czyli pendolino do Gdyni. Po jego przejeździe miejscówkę uznałem za zaliczoną i mogłem wracać. Choć nie omieszkam jeszcze jej odwiedzić przy lepszej pogodzie 😉. 

EIP z Zakopanego do Gdyni pokonuje łącznicę w Chabówce

Wróciłem na przystanek Chabówka Stadion, gdzie wsiadłem w regio „Gubałówka” do Krakowa, aby przemieścić się do Jordanowa. Podczas poprzedniej wizyty w tym miasteczku w grudniu, zauważyłem że powstała tam wieża widokowa. Wobec tego wypatrywałem czy widać ją z pociągu. Okazało się, że bardzo dobrze ją widać jak się wjeżdża do stacji od strony Chabówki. No to mamy nową miejscówkę do fotografowania pociągów J. Najbliższe składy od Zakopanego będą jednak dopiero po godzinie 12. Wcześniej będą dwa pociągi od Krakowa (EIC „Tatry” oraz regio „Janosik”), toteż w pierwszej kolejności ze stacji w Jordanowie udałem się w poszukiwaniu miejscówki z widokiem na tamten kierunek. W grudniu gdy przyjechałem tu autem z Marcinem, penetrowaliśmy trochę boczne uliczki po zachodniej stronie ulicy Kolejowej łączącej stację z rynkiem. Nie znaleźliśmy widoku na linię kolejową, chociaż nie odwiedziliśmy wówczas jednej ulicy biegnącej wzdłuż cmentarza. Sprawdziłem dokąd ona mnie zaprowadzi i z samego jej końca był piękny widok na biegnącą w dole linię kolejową. No to miałem obowiązkową miejscówkę na „Tatry” i „Janosika”. Planowo pierwsze miały jechać „Tatry”, jednak raczyły się spóźnić pół godziny i finalnie pierwsza przyjechała osobówka. Spodziewałem się starego kibla, a tu nadjechał Acatus EN64-003 😮. Na tej linii to naprawdę wyróżnienie 😅. 

EN64-003 jako pociąg regio "Janosik" z Krakowa Płaszowa do
Zakopanego zbliża się do stacji w Jordanowie

Prawdopodobnie w Jordanowie wpuścili go na bok w celu wyprzedzania przez „Tatry”, gdyż te zjawiły się raptem 10 minut później. 

EU200-010 z pociągiem EIC "Tatry" z Warszawy Wschodniej
na szlaku przed stacją Jordanów

Po wykonaniu fotek mogłem z czystym sumieniem iść na wieżę widokową. W linii prostej niby nie jest tam daleko, ale do pokonania miałem solidną różnicę poziomów. Najpierw poszedłem lekko pod górę do rynku, a następnie musiałem pokonać głęboką dolinę potoku Malejówka. Wpierw oblodzoną ścieżką w dół, a później mega stromym podejściem do wieży. Trud się opłacił, bo widok z niej był piękny. Widać było linię kolejową na dość długim odcinku, jak biegnie koło zakładu Valvex. Można stąd uwiecznić pociąg na tle Gorców i Tatr. Tak więc mamy kolejną miejscówkę, gdzie można sfotografować pociąg z Tatrami (dopóki drzewa przy torze nie podrosną 😉). Tyle że musi być dobra przejrzystość powietrza i brak słońca. Dziś co prawda słońca nie było, ale przejrzystość powietrza nie była rewelacyjna i widać było tylko lekkie zarysy Tatr. Po godzinie 12 przez Jordanów jadą dwa pociągi TLK od Zakopanego. Pierwszy z nich „Osterwa” do Szczecina zdążył mi zwiać, ale załapię się na drugiego z nich czyli „Małopolskę” do Gdyni. Jest to najdłuższy skład na tej linii, tasiemiec liczący 12 wagonów. Ciekawe czy uda się ją zmieścić całą w kadrze. O dziwo się udało. 

EU160-080 z pociągiem TLK "Małopolska" do Gdyni wjeżdża
do stacji Jordanów

Kolejnym moim celem była ulica Mickiewicza, prowadząca z rynku w kierunku południowo-zachodnim. Widać z niej szlak kolejowy w kierunku Suchej Beskidzkiej. Czekała mnie więc kolejna przeprawa przez głęboką dolinę Malejówki do rynku, skąd udałem się na ulicę Mickiewicza. Jest na niej kilka miejsc, z których widać biegnącą w dole linię kolejową, jednak wykonanie fotek utrudnia dużo przeszkadzajek. Około godziny 13 jadą trzy pociągi IC do Zakopanego. Pierwszy z nich „Halny” z Poznania mi uciekł, ale na styk zdążyłem na „Kazimierza” z Bydgoszczy. 

IC "Kazimierz" z Bydgoszczy zbliża się do stacji Jordanów

Rozkładowo zaraz po nim miał jechać EIC „Kaszub” z Gdyni, ale że był opóźniony pół godziny uznałem że nie będę czekał i zszedłem do toru. Podoba mi się przebieg szlaku między Jordanowem a przystankiem Bystra Podhalańska. Prowadzi przez słabo zaludnione urokliwe tereny. Tylko w jednym miejscu przy torze są dwa gospodarstwa. Wybiegła z nich sfora jazgoczących psów. Dla „Kaszuba” znalazłem miejscówkę na łuku przed przejazdem przez leśną drogę. 

EU200-014 z pociągiem EIC "Kaszub" z Gdyni na szlaku
Osielec - Jordanów

Jako następne pojadą dwie osobówki, dla których miałem upatrzone motywy z polanki bliżej Jordanowa. Aby nie przechodzić więcej koło tych gospodarstw z hałaśliwymi psami, dostałem się tam górą przez las. Oj przydałyby się raczki, ścieżki miejscami były oblodzone. Jako pierwsze pojechało regio z Suchej Beskidzkiej. 

EN57-2021 jako pociąg regio z Suchej Beskidzkiej zbliża się
do stacji Jordanów

W Jordanowie krzyżowało się z pociągiem „Pięć Stawów” do Krakowa. Dla niego miałem upatrzoną miejscówkę z widokiem na zabudowania Jordanowa z górującą wieżą Sanktuarium Matki Bożej Trudnego Zawierzenia. 

EN57-1056 jako pociąg regio "Pięć Stawów" do Krakowa
Głównego opuszcza Jordanów

Pora była już późna jak na zimę, bo po godzinie 14. Jednak teraz czekała mnie największa kumulacja pociągów. W ciągu godziny pojedzie aż pięć składów IC. Z jednej strony dobrze że dużo pociągów jeździ, bo jest co fotografować. Ale momentami już zaczyna brakować przepustowości dla osobówek. Jako pierwszy z tej kumulacji pojechał EIC „Kaszub” do Gdyni. 

EU200-010 z pociągiem EIC "Kaszub" do Gdyni na szlaku
między Jordanowem a Bystrą Podhalańską

Potem pół godziny przerwy i cztery pociągi w ciągu 25 minut. Bardzo pomocna w tej sytuacji jest funkcja „Pociągi na mapie” w Portalu Pasażera. Łatwiej jest wykminić gdzie są krzyżowania. Jako następna pojechała „Małopolska” z Gdyni. 

EU160-037 z pociągiem TLK "Małopolska" z Gdyni na szlaku
między Bystrą Podhalańską a Jordanowem

W Jordanowie krzyżowała się z „Halnym” do Poznania. 

EP07-1030 z pociągiem IC "Halny" do Poznania na szlaku
Jordanów - Osielec

Nie zdążyłem przemieścić się na inną miejscówkę, a tu zjawiła się „Osterwa” ze Szczecina. Musiałem ratować się ujęciem z cyklu okp. Na czele był griffin w okleinie z nosorożcem Rogatkiem. 

EU160-025 z pociągiem TLK "Osterwa" ze Szczecina na szlaku
Osielec - Jordanów

„Osterwa” też ma krzyż w Jordanowie, z „Kazimierzem” do Bydgoszczy. Dla niego już zdążyłem znaleźć lepszą miejscówkę. 

EU160-040 z pociągiem IC "Kazimierz" do Bydgoszczy za
chwilę minie przystanek Bystra Podhalańska

Robiła się szarówka, pora wracać. Doszedłem do przystanku Bystra Podhalańska, skąd wróciłem do Krakowa osobówką „Kasprowy”. Akurat wracał na nim Acatus EN64-003. Przy obecnej liczbie IC-ków na zakopiance osobówki osiągają takie czasy przejazdu, że chyba nikt nimi nie jeździ w całej relacji Zakopane – Kraków. Mnie droga powrotna zajęła ponad 3 godziny. Już na najbliższej stacji w Osielcu staliśmy na wyprzedzanie przez EIC „Tatry”. Jeszcze parę minut się spóźniły, przez co nasz postój wydłużył się do pół godziny. Ale to pikuś. W Suchej Beskidzkiej mamy planowe 27 minut postoju i zbiliśmy opóźnienie. W lokomotywowni Polregio stało kilka nowo zakupionych jednostek typu 14WE, które już nieśmiało zaczynają pojawiać się na małopolskich szlakach. Kolejny planowy krzyż mieliśmy mieć w Stroniu z pendolino z Gdyni. Było jednak opóźnione pół godziny, więc postaliśmy 7 minut do powietrza i pojechaliśmy dalej. Opóźnione pendolino rozwaliło cały układ mijanek na dalszej trasie. W Leńczach wypadł nam kilkunastominutowy postój na podwójny krzyż: z pendolinem oraz z regio „Gubałówka” do Zakopanego. Potem ujechaliśmy do Radziszowa, gdzie przepuszczaliśmy przyspieszoną osobówkę do Bielska-Białej. Jest to nowe połączenie, więc zmonitorowałem frekwencję. Sporo ludzi jechało. Jak się później dowiedziałem na linii do Bielska-Białej w tym czasie były jeszcze większe utrudnienia. Zapaliła się lokomotywa prowadząca pociąg IC „Halny”. Z Radziszowa już płynnie pojechaliśmy do Krakowa, gdzie zameldowaliśmy się o godzinie 19:40, ponad 20 minut po planie. Mój bilans na ten dzień to prawie 30 tysięcy kroków i 25 kilometrów :D.