sobota, 15 maja 2021

2009-06-03 Objazdy przez Koniecpol

W dniach 2-4 czerwca 2009 r. z powodu prac torowych zamknięta została łącznica Psary - Starzyny. Korzystają z niej pociągi ekspresowe udające się z Warszawy w kierunku Krakowa. Na czas remontu kursowały one objazdem od stacji Włoszczowa Północ przez Żelisławice, Koniecpol do Starzyn. Przez te trzy dni dyżurni ruchu stacji Żelisławice i Koniecpol mieli pełne ręce roboty. Szczególnie duży ruch panował w Koniecpolu, gdzie objazdowe pociągi musiały zmieniać kierunek jazdy. Na co dzień wówczas kursowały tędy tylko 2 pary pociągów pośpiesznych, 7 par osobówek i kilka towarowych. Natomiast odcinki Żelisławice - Włoszczowa Północ i Koniecpol - Starzyny nie były w ogóle wykorzystywane w ruchu pasażerskim. Jeszcze 2 lata wcześniej powyższe odcinki przemierzał pociąg pospieszny "Pilica" z Koluszek do Krakowa Płaszowa oraz TLK "Augustyn Kordecki" wówczas w relacji Częstochowa - Warszawa Wschodnia. Najdłużej odcinkiem Koniecpol - Starzyny kursował pociąg przyspieszony "Giewont" relacji Zakopane - Częstochowa. Nie było wiadomo kiedy następny raz pojedzie coś pasażerskiego po tych odcinkach, więc gdy kolega Tomek Żakowski zaproponował mi wspólny wypad na fotki do Koniecpola w środę 3 czerwca, od razu się zgodziłem. Oprócz mnie, do wyjazdu namówił też dwóch swoich kolegów z Zagłębia. Niestety w przeddzień wypadu okazało się, że jego pomysłodawca nie da rady pojechać i na wyprawę pojadę z osobami, których dotychczas prawie nie znałem. Ale dostałem namiary na kolegę Grzegorza z Sosnowca i uzgodniliśmy, że podjadę pierwszą osobówką do Mysłowic, gdzie będzie czekał na mnie na peronie.

Ta środa zaczęła się dla mnie wyjątkowo wcześnie, bo tuż po 3 rano. Pociąg z Mydlnik odjeżdżał o 4:03. Była to moja pierwsza podróż tym pociągiem na Śląsk. Dotychczas korzystałem z niego tylko raz na odcinku Kraków Główny - Kraków Mydlniki, wracając z kółeczka. Po pokonaniu drogi na stację w Mydlnikach przez poranną rosę wyglądałem jakbym brodził przez jezioro. Ponieważ to moja pierwsza podróż pierwszym w dobie pociągiem do Katowic zwracałem baczną uwagę na frekwencję. Skład to katowicki EN57-1399 po modernie. Frekwencja jak na tak pogańską godzinę całkiem niezła, około 20%. W Trzebini mamy 12 minut postoju na skomunikowania z pierwszymi osobówkami do Czechowic-Dziedzic, oraz z Oświęcimia do Krakowa. Spodziewałem się tłumów ludzi jadących do pracy na ranną zmianę. Niestety mocno się przeliczyłem, z osobówki z Oświęcimia (EN57-1087) przesiadło się może z 5 osób, a w całym składzie jechało ich około 20. Pierwsza osobówka do Czechowic-Dziedzic (EN57-1510) również wiozła strasznie dużo powietrza (raptem kilka osób). To wszystko sprawiało przygnębiające wrażenie. Na szczęście w naszym składzie im bliżej Śląska, tym więcej ludzi. Od Jaworzna Szczakowej frekwencja wynosi około 50%. Przed Mysłowicami mijamy TLK "Augustyn Kordecki" z Gliwic do Warszawy przez Olkusz prowadzonego przez porewizyjną świeżynkę EP08-011, może uda się go dołapać w Koniecpolu. W Mysłowicach czekał już na mnie Grzesiek. O ile kiedy wysiadałem z pociągu pogoda była jeszcze w miarę (momentami nawet przebłyskiwało słońce), o tyle po wyjeździe z miasta już się diametralnie pogorszyła. Wpierw jechaliśmy do Łaz zabrać drugiego Grześka. Gdy już ekipa była w komplecie, ruszyliśmy najkrótszą drogą w stronę Koniecpola. Po niespełna godzinie szaleńczej jazdy (a momentami nawet zbyt szaleńczej ☺) byliśmy na miejscu. Linia kolejowa przebiega nawet blisko centrum Koniecpola, ale stacja znajduje się na samym końcu miasta. Na stacji jeszcze pusto, jedynie na skrajnym torze stoi skład talbotów. Tory stacyjne dawno nie odchwaszczane. Pogoda nie sprzyja robieniu zdjęć, jest pochmurno i co chwilę pada przelotny deszcz. Po kilkunastu minutach nadjechał pierwszy objazdowy ekspres, którym był IC 3500 "Lajkonik" z Krakowa do Gdyni, na czele EP09-001. 

Pierwszy tego dnia objazdowy pociąg wjeżdża na stację Koniecpol.
IC "Lajkonik" z Krakowa do Gdyni prowadzony EP09-001

Ponieważ EP09 w Koniecpolu nie była wówczas widokiem codziennym, zmiana czoła została dokładnie uwieczniona. 

Zmiana czoła w Koniecpolu

IC "Lajkonik" po zmianie czoła gotów do dalszej drogi

Nim "Lajkonik" zdążył opuścić stację nadjechała osobówka z Kielc do Częstochowy (EN57-1816) oraz kolejny objazdowy pociąg, TLK "Augustyn Kordecki". 

EP08-011 z pociągiem TLK "Augustyn Kordecki" z Gliwic do
Warszawy Wschodniej wjeżdża na stację Koniecpol.

Dla tego ostatniego pociągu zabrakło miejsca na torach głównych zasadniczych i wpuszczono go na tor dodatkowy, najbliżej budynku dworca. Widać, że nie jest on zbyt często używany, gdyż lokomotywa odjeżdżając od składu nieźle zarolowała.

EP08 w Koniecpolu również nie była wówczas codziennością

Lokomotywa tydzień wcześniej wyszła z naprawy rewizyjnej

TLK "Augustyn Kordecki" po zmianie czoła rusza w dalszą drogę

Podczas focenia manewrów ja z jednym kolegą poruszaliśmy się swobodnie po całej stacji, a drugi kolega focił przepisowo z peronu. Do przewidzenia było, że w końcu obsługa stacji wyśle na nas patrol SOK-istów. Na szczęście rozmowa była bardzo kulturalna. Kolega wytłumaczył im "że robimy artykuł o objazdach do czasopisma" i skończyło się na "tylko uważajcie na przejeżdżające pociągi". Niedługo po odjeździe "Lajkonika" i "Kordeckiego" przyjechał pierwszy ekspres od strony Warszawy, którym był "Ernest Malinowski" (z EP09-014). Sfociliśmy go już przepisowo z kładki nad torami.

EN57-847 jako pociąg osobowy z Częstochowy do Kielc czeka
na odbieg za TLK "Augustynem Kordeckim"

Pierwszy pociąg z kierunku Warszawy wjeżdża do Koniecpola.
Jest nim Ex "Ernest Malinowski" prowadzony przez EP09-014

Ponieważ większość z nas stwierdziła, że obfociliśmy już wszystkie motywy na tej stacji, postanowiliśmy przenieść się gdzieś na szlak. Podjechaliśmy kawałek w kierunku wschodnim i skręciliśmy w gruntową drogę, która doprowadziła nas do przejazdu kolejowego nieopodal semaforów wjazdowych od strony Kielc i Kozłowa. Akurat dojeżdżając do torów zauważyliśmy jak ucieka nam IC "Krakus" z EP09-007 świeżo po naprawie głównej w nowym firmowym malowaniu PKP Intercity. Na szczęście miał on jeszcze przed sobą zmianę czoła, więc byliśmy przekonani, że jeszcze go dołapiemy. Wpierw zaczailiśmy się na "Ernesta Malinowskiego", który miał wnet opuścić stację. Niemal jednocześnie z jego wyjazdem zerwał się wiatr, który zaczął przeganiać deszczowe chmury i zrobiła się całkiem ładna pogoda. 

Ex "Ernest Malinowski" wyrusza z Koniecpola w kierunku Krakowa

Po przejeździe "Ernesta Malinowskiego" nie chciało nam się czekać tu na "Krakusa" i postanowiliśmy dorwać go stację dalej, w Żelisławicach. Droga do tej miejscowości wiedzie jednak naokoło, przez Secemin i mimo wyciskania siódmych potów z auta, nie udało nam się tam przed nim dojechać i świeżynka EP09-007 pozostała nie sfocona. Napisałem więc sms do kolegi, który zna obiegi dziewiątek, z jakim pociągiem ten lok będzie wracał. Następnie postanowiliśmy oderwać się na chwilę od ekspresów i uderzyć na stację Włoszczowa. Jest ona warta odwiedzenia, ponieważ to jedyna stacja w tym rejonie posiadająca semafory kształtowe. Dodatkowo kolega obczaił, że rano przyjeżdża tam zdawka z Małogoszcza prowadzona przez SM48 a czasem nawet przez ST43. Stacja Włoszczowa położona jest strasznie daleko od centrum miasta, już Włoszczowa Północ leży bliżej. Po dotarciu na stację natrafiliśmy na zdawkę, lecz na jej czele nie było żadnej tamary ani rumuna, tylko zwykła cargowska stonka 919. W składzie pociągu były platformy z ładunkiem mostownic. 

SM42-919 z pociągiem zdawczym z Małogoszcza do Psar na stacji
Włoszczowa

Fajnie byłoby sfocić tu jakiś pociąg z semaforami kształtowymi, ale nie chcieliśmy czekać w nieskończoność, więc kolega udał się wydobyć parę informacji z nastawni wykonawczej. Byliśmy bardzo ciekawi czy nastawniczy udzieli mu takich informacji czy potraktuje go jak intruza. Dość dużo czasu kolega przebywał w nastawni, więc raczej został przyjęty życzliwie (chociaż mogli go też zamknąć i wezwać policję ☺). W końcu po około 20 minutach wrócił i oznajmił nam, że zdawka docelowo udaje się do Psar, lecz pojedzie dopiero za jakiś czas. Natomiast wcześniej może pojechać towarowy od strony Częstochowy, ale jeszcze nie wiadomo czy dzisiaj pojedzie. Jak nie pojedzie, to o 10:17 przyjeżdża pospieszny "Sztygar" z Lublina do Katowic. Brutto oczywiście się nie zjawiło, więc zadowoliliśmy się zdjęciem "Sztygara" przy semaforze wjazdowym (na czele EP07-1048). Może wrócimy tu przed godziną 15, kiedy spotykają się tu dwa kolejne pociągi pospieszne.

EP07-1048 z pociągiem pospiesznym "Sztygar" z Lublina do
Katowic wjeżdża na stację Włoszczowa

Żeby nie odbiegać za bardzo od tematu naszej wyprawy przemieściliśmy się na stację Włoszczowa Północ, żeby złapać pociąg EC "Praha", na którym jeżdżą lokomotywy EP09 z dopuszczeniem do jazdy po czeskiej sieci, a więc głównie maszyny świeżo po rewizji. Przy okazji może trafi się jakiś pociąg do Krakowa. Dojeżdżając do stacji dostałem od kolegi sms z odpowiedzią na pytanie z czym będzie wracać EP09-007, która pojechała do Warszawy z "Krakusem". Odpisał, że z "Pieninami" odjazd 17:15 z Warszawy, co nie ucieszyło nas zbytnio. Najbardziej medialny peron ostatnich lat przywitał nas przede wszystkim silnym wiatrem. Chronił się przed nim pod wiatą pilot czekający na jakiś ekspres w stronę Krakowa. Maszyniści jeżdżący na ekspresach do Warszawy nie mają bowiem znajomości szlaków Włoszczowa Północ - Koniecpol - Starzyny i muszą być na tym odcinku wspomagani przez pilotów. Niedługo po naszym przyjeździe zjawiła się EP09-011 z pociągiem IC "Józef Bem" z Warszawy Wschodniej do Krakowa Głównego. 

EP09-011 z pociągiem IC "Józef Bem" z Warszawy Wschodniej
do Krakowa Głównego zatrzymuje się przy bardzo medialnym
wówczas peronie stacji Włoszczowa Północ

Skład zjechał na tor przy peronie i stanął żeby zabrać pilota i przepuścić pociąg EC "Praha" z Warszawy do Pragi jadącego po przelocie. Rzeczywiście, skład prowadziła maszyna świeżo po NG, konkretnie EP09-035. Niestety jak na złość tuż przed jego przejazdem słońce schowało się za chmurę, co zdecydowanie nie ucieszyło jednego z nas. 

EP09-035 z pociągiem EC "Praha" z Warszawy do Pragi mija
stację Włoszczowa Północ

EC "Praha" przejechał, a "Józef Bem" dalej stał, a to by znaczyło, że jednotorowy szlak do Żelisławic jest zajęty. No i rzeczywiście po dłuższej chwili zjawiła się EP09-046 z ekspresem "Matejko" z Krakowa Płaszowa do Warszawy Wschodniej. 

EP09-046 z pociągiem Ex "Matejko" z Krakowa Płaszowa do Warszawy
Wschodniej. Z lewej IC "Józef Bem" czeka na zwolnienie szlaku do
Żelisławic

Skład zatrzymał się żeby wysadzić pilota i pojechał, chwilę później odjechał też "Józef Bem". Gdy stacja opustoszała, podjęliśmy decyzję, żeby dołapać "Józefa Bema" na szlaku Koniecpol - Starzyny. Ma on przed sobą zmianę czoła w Koniecpolu, więc byliśmy zupełnie spokojni że zdążymy. Zaplanowaliśmy sfocenie go na dawnym przystanku Wola Kuczkowska. Niestety pojawiły się obawy że nie zdążymy gdy okazało się, że nasz niezawodny przewodnik GPS nie miał w bazie najkrótszej drogi z Secemina do Woli Kuczkowskiej i poprowadził nasz przez Psary. Przy okazji poznaliśmy przyczynę zamknięcia łącznicy do Starzyn. Remontowany był wiadukt nad drogą do centrum Psar, którą akurat GPS chciał nas poprowadzić 😕. Co ciekawe mostownice do nowego wiaduktu przywiozła zdawka, którą kilka godzin temu widzieliśmy we Włoszczowie. 

SM42-919 ze zdawką z Małogoszcza dotarła do Psar. Pociąg przywiózł
mostownice pod budowę nowego wiaduktu na łącznicy do Starzyn

Musieliśmy wracać się do Secemina i samemu szukać właściwej drogi. Szczęśliwie upragnione zdjęcie "Józefa Bema" w Woli Kuczkowskiej udało się zrobić, choć kilka razy musieliśmy przekroczyć dozwoloną prędkość 😉.

IC "Józef Bem" mija dawny przystanek Wola Kuczkowska położony
na szlaku Koniecpol - Starzyny

Ponieważ nastały martwe godziny i dłuższa przerwa w ruchu od strony Krakowa, postanowiliśmy wrócić do Włoszczowy Północnej, żeby wyjechać na przeciw kolejnym ekspresom jadącym od Warszawy, czyli EC "Sobieski" i IC "Kaszub". Ustawiliśmy się na wiadukcie nad południową głowicą stacji. Gdy tak czekaliśmy na "Sobieskiego", nagle od strony Psar pojawiło się coś czerwonego na horyzoncie. Tym czymś okazał się opóźniony IC "Korfanty" z Wrocławia Gł. do Warszawy Wschodniej prowadzony przez EP09-038, jedną z trzech jakie ostały się w czerwonym malowaniu PKP Cargo. 

EP09-038 z pociągiem IC "Korfanty" z Wrocławia do Warszawy
zbliża się do stacji Włoszczowa Północ

Było to dla nas dużo ciekawsze niż "Sobieski", którego akurat nie prowadziła dziś żadna świeżynka, ale zwykła denaturatowa EP09-023.Chociaż powiem szczerze, że nie będę płakał za "strażackim" malowaniem PKP Cargo.

EP09-023 z pociągiem EC "Sobieski" z Warszawy do Wiednia
opuszcza stację Włoszczowa Północ

Po przejeździe "Sobieskiego" i dłużącym się oczekiwaniem na "Kaszuba" ustaliliśmy, że spróbujemy złapać go już na łącznicy Włoszczowa Północ - Żelisławice. Wzdłuż torów biegła polna droga, więc postanowiliśmy pojechać nią najdalej jak się da. Droga stawała się coraz mniej wyraźna, aż doprowadziła nas do rzeczki, którą musieliśmy już pokonać już albo w bród, albo po przepuście kolejowym. I jak na złość akurat gdy próbowaliśmy ustawić samochód w dogodnym miejscu, to przemknął nam "Kaszub". Na dodatek dosłownie w odbiegu za nim jechał kolejny IC do Krakowa ("Mickiewicz"). Na szczęście tego drugiego udało nam się jako tako sfocić (na czele EP09-015). 

EP09-015 z pociągiem IC "Mickiewicz" z Warszawy Wschodniej
do Krakowa Głównego na łącznicy Włoszczowa Północ - Żelisławice

Od strony Krakowa miał wnet nadjechać ekspres "Małopolska" z Przemyśla do Gdyni, toteż przemieściliśmy się do miejsca gdzie łącznica zaczyna oddalać się od linii CMK. Czekanie na pociąg przedłużało się nieco, więc zajęliśmy się degustacją smakowitych poziomek rosnących na nasypie 😉. "Małopolska" zjawiła się z ponad 20-minutowym opóźnieniem, przez co jadący w drugą stronę IC "Norwid" również złapał plecy. To sprawiło, że focenie pośpiechów z semaforami kształtowymi we Włoszczowie mogliśmy już sobie podarować. 

EP09-014 z pociągiem Ex "Małopolska" z Przemyśla do Gdyni
pokonuje łącznicę Żelisławice - Włoszczowa Północ

Na otarcie łez z "Norwidem" pojechała EP09-007, czyli ta której nie udało nam się sfocić rano z "Krakusem" ☺.

Porewizyjna świeżynka EP09-007 z pociągiem IC "Norwid" z Gdyni
do Krakowa przemierza łącznicę Włoszczowa Północ - Żelisławice

Jako że focenie pośpiechów we Włoszczowie przepadło, postanowiliśmy zrobić z "Norwidem" podobny manewr, jak w przypadku "Józefa Bema", czyli spróbować go dopaść jeszcze raz w Woli Kuczkowskiej. Tym razem co prawda znaliśmy już drogę, lecz nim doszliśmy do samochodu i wyjechaliśmy na asfaltową drogę, to zabrało nam dużo czasu. Pomimo wykonania niemalże rajdu o puchar Secemina, pociąg dosłownie zwiał nam sprzed nosa. Ale na szczęście zaraz w drugą stronę jechał IC "Kaszub", więc zaczailiśmy się na niego jak wyjeżdżał spod wiaduktu CMK za Starzynami, pociąg prowadziła EP09-045. 

EP09-045 z pociągiem IC "Kaszub" z Krakowa do Gdyni pokonuje
szlak Starzyny - Koniecpol. W tle wiadukt CMK

Jak na razie przez większą część dnia fociliśmy głównie w dwóch miejscach: Włoszczowie Północnej i Woli Kuczkowskiej, więc wypadałoby znaleźć jakąś inną miejscówkę. I wtedy przypomnieliśmy sobie o Żelisławicach, gdzie rano nie udało nam się złapać "Krakusa". Drogę już pamiętaliśmy, więc obyło się bez kluczenia. Tuż po dotarciu na miejsce przez stację przemknął pociąg towarowy w kierunku Kielc. Po jego przejeździe zostaliśmy opieprzeni przez megafon za szwędanie się po peronie. Do czego to doszło, to już nie można w legalnym miejscu czekać na pociąg? Gdy przygotowana została droga przebiegu dla "Kaszuba", przez megafon rozległ się komunikat że "będzie jechał pociąg ekspresowy i że proszę uważać!". 

Ponowne spotkanie z IC "Kaszub" w Żelisławicach

Parę minut po przejeździe "Kaszuba" zapowiedziana została osobówka z Częstochowy do Kielc. Przenieśliśmy się więc na zachodnią głowicę stacji, tuż pod okna nerwowej dyżurnej ruchu, która opieprzała nas wcześniej przez megafon. Przy okazji kolega uspokoił ją, że nie mamy myśli samobójczych i przyjechaliśmy tylko robić zdjęcia. Przed osobówką jednak nadjechał z drugiej strony ekspres "Małopolska" z Gdyni do Przemyśla (ciągnięty przez EP09-047), co nas nieco zaskoczyło. 

EP09-047 z pociągiem Ex "Małopolska" z Gdyni do Przemyśla
przejeżdża przez stację Żelisławice

Dopiero tuż po jego przejeździe zjawiła się osobówka (EN57-959), a po niej nadjechał towarowy w kierunku Koniecpola. 

EN57-959 jako pociąg osobowy z Częstochowy do Kielc pokonuje
łuk przed stacją Żelisławice i minął się przed chwilą z ekspresem "Małopolska"

Musieliśmy trafić na jakieś godziny szczytu, gdyż jak byliśmy przekonaniu że wszystko już przejechało i wstąpiliśmy do sklepu, to słyszeliśmy kolejne brutto. Minęło już 10 godzin odkąd rozpoczęliśmy focenie, więc pomału zaczęliśmy się zbierać. Przemieściliśmy się jeszcze na wschodnią głowicę stacji w Żelisławicach, żeby na pożegnanie sfocić po jednym ekspresie do Krakowa i Warszawy. Od strony Warszawy niemal od razu nadjechał "Matejko" prowadzony przez EP09-046. Co ciekawe skład pociągu był dwa razy dłuższy niż zwykle, gdyż z tyłu składu jechało 6 wagonów jako podsył. 

EP09-046 z pociągiem Ex "Matejko" z Warszawy Wschodniej do
Krakowa Płaszowa wjeżdża do Żelisławic

Od strony Krakowa miał wnet jechać "Mickiewicz", ale jakoś nie raczył się pojawić. Dopiero gdy zauważyliśmy że pojechała przed nim osobówka z Częstochowy do Kielc (EN57-1245) to stwierdziliśmy, że nie opłaca się dłużej czekać i ruszyliśmy w drogę powrotną. 

EN57-1245 jako pociąg osobowy z Częstochowy do Kielc opuszcza
Żelisławice

Ostatni pociąg z Mysłowic do Krakowa miałem o 21:29, ale z racji tego, że następnego dnia miałem na 6 do pracy, to nie uśmiechało mi się nim wracać i wolałem zdążyć na tego o 18:55. Kolega powiedział, że dołoży wszelkich starań żebym na niego zdążył. Chociaż jak zaglądaliśmy po drodze do Szczekocin, po to by drugi kolega sfocił sobie prowizoryczną kładkę nad torami, to zacząłem pomału w to wątpić. Jednak później coraz bardziej odzyskiwałem nadzieję, że jednak złapię ten pociąg w Mysłowicach. Niestety w Zawierciu ugrzęźliśmy w korku, który praktycznie pogrzebał moje nadzieje. Udało nam się częściowo ominąć zator bocznymi uliczkami, jednak jadąc wzdłuż stacji rozrządowej w Łazach przyuważyliśmy brutto węglarkowe z lokomotywami Euronaftu Trzebinia (rumunem i koziolkiem), które obowiązkowo musieliśmy sfocić. 

060DA-149-6+T448P-140 spółki Euronaft Trzebinia uchwycone
na stacji Łazy

Szanse zdążenia do Mysłowic były bliskie zeru, za to większe nadzieje były na zdążenie do Jaworzna Szczakowej (między tymi stacjami pociąg jedzie 17 minut). Podjechaliśmy pod dworzec w Łazach wysadzić kolegę, po czym ekspresowym tempem pomknęliśmy przez Niegowonice i wschodnim skrajem Dąbrowy Górniczej i Sosnowca pod stację w Jaworznie Szczakowej. Do przyjazdu mojego pociągu było jeszcze kilka minut, więc zdążyłbym jeszcze nawet kupić bilet, gdyby budynek stacyjny i wszystkie okoliczne kioski nie były zamknięte na głucho. Podziękowałem koledze za poświęcenie, jakie włożył w dowiezienie mnie tu na czas i udałem się na peron. Do Krakowa zawiózł mnie EN71-037 z frekwencją około 10%. W Trzebini na skomunikowanie czeka osobówka do Oświęcimia, do której przesiadła się cała 1 osoba. Jedynym pocieszającym akcentem jest powstały kilka lat temu przystanek przy Business Parku, którego spora część pracowników korzysta z kolei. Dzięki temu przynajmniej na tych ostatnich 11 kilometrach osobówki z Katowic/Trzebini/Oświęcimia/Czechowic-Dziedzic jeżdżą porządnie zapełnione. W Mydlnikach mój pociąg zameldował się punktualnie o 20:16. Wypad można raczej uznać za udany. Pogoda nawet dopisała, choć początek dnia wcale tego nie zapowiadał. Nie udało nam się uwiecznić wszystkich pociągów objazdowych ale nie można mieć wszystkiego. Dziękuję kolegom za udany wspólny wypad, a zwłaszcza kierowcy, za poświęcenie jakie włożył w dowiezienie mnie na pociąg powrotny.

2015-04-25 Dolnośląskie zakamarki cz. 1

 

W kwietniu 2015 r. pasjonaci kolei Ziemowit Czerski i Krzysztof Waszkiewicz rozpoczęli organizację cyklu imprez pn. „Dolnośląskie Zakamarki”. Przejazdy te dawały możliwość zaliczenia nieczynnych w ruchu pasażerskim linii kolejowych na Dolnym Śląsku. Polska przejmując ten teren od Niemców po II wojnie światowej otrzymała bardzo gęstą sieć kolejową. Oczywiście wiele z tych linii już nie istnieje, jednakże niektóre na części trasy funkcjonują jako bocznice do licznych w tych okolicach kopalni kruszyw. Imprezy organizowane przez Ziemowita i Krzysztofa pozwalały na przejechanie tych czynnych ogryzków. Na pierwszy ogień zostały wyznaczone trasy w okolicach Węglińca i Jawora. Trasa pierwszej edycji „Dolnośląskie Zakamarki”, która odbyła się w sobotę 25 kwietnia była następująca: Wrocław Główny – podg. Wielkie Piekary – Miłkowice Towarowe – Węgliniec – Bielawa Dolna – Węgliniec – Zebrzydowa – Osiecznica Kliczków – Zebrzydowa – Legnica – Jawor – Borów – Jawor – Strzegom – Grabina Śląska – Strzegom – Jaworzyna Śląska – Wrocław Zachodni – Wrocław Gądów – Wrocław Grabiszyn – Wrocław Główny. Organizatorzy zadbali aby również skład pociągu był atrakcyjny dla fotografów kolejowych i zestawiony został ze składu wagonowego Przewozów Regionalnych w klasycznym malowaniu. Zestaw przedziałowej dwójki, wagonu piętrowego „bohuna” oraz bezprzedziałowej „bonanzy” poprowadziła lokomotywa SU45-115. Zarówno lokomotywa jak i wagony reprezentowały tabor masowo wówczas znikający z naszych torów.

Start pociągu był z Wrocławia Głównego o godzinie 5:20. Dojazd na tę godzinę z Krakowa nie był łatwym zadaniem. Niby nie jest to jakoś bardzo daleko, ale nie było wówczas żadnego bezpośredniego nocnego pociągu. Na dodatek ciężko było znaleźć we Wrocławiu nocleg w przystępnej cenie. Ostatecznie w obie strony musieliśmy jechać z dwugodzinną przesiadką w Katowicach. Wyjechaliśmy z Krakowa około godziny 22 „Przemyślaninem” do Szczecina. Wówczas kursował on trasą przez Ostrów Wielkopolski i chcąc dotrzeć do Wrocławia, musieliśmy w Katowicach przesiąść się na „Karkonosze” z Warszawy do Szklarskiej Poręby. W okolicach katowickiego dworca było o tej porze sporo czynnych knajp, więc udaliśmy się na piwo. Około godziny 2 przyjechały „Karkonosze” i ponad 2 godziny jazdy do Wrocławia staraliśmy się wykorzystać na chwilę snu. Gdy dotarliśmy do celu, skład pociągu specjalnego był już podstawiony. 

Pociąg specjalny uruchomiony z okazji I edycji Dolnośląskich
Zakamarków gotów do odjazdu z Wrocławia Głównego

Po krótkim zastanawianiu się nad wyborem wagonu ostatecznie zdecydowaliśmy się na bonanzę. Inni uczestnicy imprezy dojeżdżający z dalszych rejonów kraju również narzekali na trudny dojazd na tę godzinę i na drogie noclegi we Wrocławiu. Jeden z nich wpadł na ciekawy pomysł, przyjechał wieczorem do Wrocławia i poszedł na noc na disco 😃. No cóż, chcąc zaliczyć tyle linii w jeden dzień trzeba trochę pocierpieć i wyjechać wcześnie. Początkowo można było trochę pokimać w pociągu, bo jechaliśmy mocno uczęszczaną magistralą do Legnicy. Przebudzić się trzeba było na posterunku Wielkie Piekary, gdzie zjechaliśmy na towarową obwodnicę  Legnicy. Została ona wybudowana za Niemca w celu odciążenia dworca osobowego od ruchu towarowego. Obecnie szlak nie wygląda na zbyt uczęszczany. Toczyliśmy się niespiesznie przez północne rubieże miasta przejeżdżając wiaduktami nad liniami do Ścinawy i Rudnej Gwizdanów. Na wysokości przystanku Jezierzany ponownie osiągnęliśmy magistralę z Wrocławia do Węglińca. Przekroczyliśmy ją po wiadukcie, po czym wjechaliśmy na grupę towarową stacji Miłkowice. Obecnie znajduje się tu baza Kolei Dolnośląskich. 

SA132-002 na stacji w Miłkowicach

Na pasażerskiej grupie stacji Miłkowice włączyliśmy się ponownie na tory magistrali pasażerskiej i pomknęliśmy do Węglińca. 

Vectron, sputnik i dwie ludmiły DB Cargo na stacji w Węglińcu

Tam rozpoczęło się kolejne zaliczanie. Po krótkim postoju wjechaliśmy na linię nr 295 prowadzącą do niemieckiej Horki. Jest to jedno z bardziej obciążonych ruchem towarowych przejść granicznych z Niemcami. Niegdyś było to największe zagłębie lokomotyw serii SU46. Zaczęły się tu masowo pojawiać na początku XXI wieku po tym jak Niemcy zakazali wjazdu lokomotywom serii ST43. Kilka lat później PKP rozpoczęło elektryfikację odcinka od Węglińca do granicy. Strona niemiecka jednak dopiero niedawno zaczęła modernizować swój odcinek, przez co przez kilka lat pociągi towarowe z Węglińca do Horki po stronie polskiej jechały dwutorową zelektryfikowaną magistralą, a po minięciu granicy wjeżdżały na jednotorową zapuszczoną linię. Z racji trwającego remontu po niemieckiej stronie mogliśmy dojechać tylko do semafora wjazdowego stacji Bielawa Dolna, a następnie wycofać się do Węglińca. Przy semaforach do Bielawy Dolnej odbył się pierwszy fotostop.

Przed stacją Bielawa Dolna

Po powrocie do Węglińca odbyła się pierwsza zmiana czoła, którą wykorzystaliśmy na zdjęcia taboru stojącego na stacji. 

M62-3518 na stacji Węgliniec

SA135-008 na stacji Węgliniec

Manewry w Węglińcu

Wyjeżdżając ze stacji udało się przyłapać SU46-029 i kilka ST43 stojących na szopie. 

201Eo-013 na stacji w Węglińcu

SU46-029 i dwie ST43 na szopie w Węglińcu

Dojechaliśmy tylko do najbliższej stacji czyli do Zebrzydowej, skąd zaplanowane było kolejne zaliczanie. Magistrala Węgliniec – Wrocław spotyka się tu z linią 283 Jelenia Góra – Żagań. Na jej południowym odcinku od Jeleniej Góry przez Lwówek Śląski do Zebrzydowej dogorywał wówczas jeszcze szczątkowy ruch pasażerski. Nas bardziej interesował przejezdny fragment północnego odcinka w kierunku Żagania. Ruch pasażerski przestał tu funkcjonować w 1991 roku, a obecnie przejezdny jest 10-kilometrowy fragment do stacji Osiecznica Kliczków, gdzie znajduje się kopalnia piasku. Do niedawna pojedyncze wagony docierały do następnej stacji Ławszowa, gdzie ładowano drewno. Niestety niechęć PKP Cargo do przewozów drobnicowych spowodowała, że przewozy na tym odcinku zamarły i kilka miesięcy przed naszym przyjazdem wprowadzono tam prędkość 0 km/h. Dalej do Żagania linia jest od dawna nieprzejezdna, jednak są szanse że zostanie odbudowana. Ze względu na poligony wojskowe znajdujące się w okolicach Żagania, linia została dostrzeżona przez Ministerstwo Obrony Narodowej, które planuje ją zrewitalizować. Podczas modernizacji stacji Zebrzydowa nie przewidywano przywrócenia ruchu pasażerskiego do Żagania i żeby móc wyjechać w tym kierunku, musieliśmy przemanewrować na grupę towarową. 

Manewry w Zebrzydowej

Po przestawieniu składu na grupę towarową

Gdy czekaliśmy na wyjazd, zjawił się Impuls Kolei Dolnośląskich jadący z Wrocławia do Lubania Śląskiego. 

31WE-005 jako pociąg Kolei Dolnośląskich z Wrocławia do
Lubania Śląskiego w Zebrzydowej

Do Osiecznicy Kliczków pojechaliśmy na biegu. Zdjęcia wykonaliśmy przy okazji manewrów. 

Dotarliśmy do stacji Osiecznica Kliczków

Manewry na stacji Osiecznica Kliczków

W drodze powrotnej do Zebrzydowej odbył się fotostop na jedynym przystanku pośrednim Tomisław. 

Fotostop na przystanku Tomisław

Następnie wskoczyliśmy ponownie na magistralę, którą pomknęliśmy do Legnicy. W dalszą drogę planowaliśmy się skierować linią podsudecką do Jawora. Musieliśmy najpierw odczekać aż szlak zwolni szynobus Kolei Dolnośląskich. Przez ten czas uczestnicy imprezy odebrali zamówione przez organizatorów obiady. Był też czas na wykonanie zdjęć taboru stojącego na stacji, w tym całego rzędu odstawionych lokomotyw ET22 i SM42 

201Eo-005 na stacji w Legnicy

Odstawione lokomotywy ET22 i SM42 na stacji w Legnicy

Można było też zajrzeć na sąsiednią stację Legnica Północna, z której do 1991 r. odjeżdżały osobówki do Rawicza przez Ścinawę. Przypomina o tym nazwa sąsiedniego sklepu z namalowanym parowozem na elewacji. Co ciekawe za komuny, gdy sporą część Legnicy zasiedlały wojska radzieckie, to właśnie z Legnicy Północnej przez Rawicz wyjeżdżały pociągi do ZSRR. Było to spowodowane tym, że radzieckie wagony miały przekroczoną polską skrajnię i miały zakaz wjazdu na trasę przez Wrocław. 

Stacja Legnica Północna

Gdy w końcu szynobus zwolnił szlak, mogliśmy wyruszyć na linię podsudecką do Jawora. Przejeżdżając koło lokomotywowni udało się wykonać trochę zdjęć taboru.

SM30-042 manewruje na terenie lokomotywowni w Legnicy.
Widoczne również lokomotywy SM42 i ST43 oraz SA135
Kolei Dolnośląskich z Kudowy-Zdroju

Odstawione lokomotywy SM42 w legnickiej lokomotywowni

W Jaworze skierowaliśmy się na boczną linię nr 331 do Roztoki. Ruch pasażerski funkcjonował tu do 1992 roku, jednak znaczna część trasy jest wciąż przejezdna. Cała linia Jawor – Roztoka liczy 14 kilometrów, a w ruchu towarowym jest używany 10-kilometrowy odcinek do Borowa, gdzie znajdują się kopalnie granitu. W okolicy przystanku Gniewków Zimnik tor przebiega obok wysokiej skarpy, która była świetnym miejscem na fotostop. 

Na trasie Jawor - Borów w rejonie dawnego przystanku Gniewków
Zimnik

Skład wagonowy, który brał udział w 1 części „Dolnośląskich Zakamarków” był bardzo atrakcyjny dla fotografów, jednak wadą takiego zestawu na imprezach tego typu jest konieczność częstych manewrów i zmian czoła. Kolejną musieliśmy odbyć w Borowie, skąd trzeba było udać się z powrotem do Jawora. 

Dotarliśmy do Borowa

Manewry w Borowie

Przed odjazdem z Borowa do Jawora

W drodze powrotnej stanęliśmy na zdjęcia przy budynku stacyjnym w Borowie oraz na przystanku Siekierzyce.

Przy budynku stacyjnym w Borowie

Przystanek Siekierzyce

W Jaworze poczekaliśmy na przyjazd szynobusu do Legnicy, po czym przystąpiliśmy do kolejnej zmiany czoła w celu dalszej jazdy do Strzegomia. 

409Da-753 przy stacji w Jaworze

SA135-009 jako pociąg osobowy z Kudowy-Zdroju do Legnicy

Przed odjazdem z Jawora do Strzegomia

Tam zaś skierowaliśmy się na zaliczenie czynnego fragmentu linii nr 302. Biegnie ona od Malczyc przez Strzegom, Grabinę Śląską, Roztokę i Bolków do Marciszowa. Obecnie czynna jest jedynie w ruchu towarowym na 4-kilometrowym odcinku od Strzegomia do Grabiny Śląskiej. Pociągi osobowe między Malczycami a Strzegomiem przestały kursować w 1989 r., a między Strzegomiem a Marciszowem w 1996 r. Ruch towarowy między Grabiną Śląską a Bolkowem funkcjonował jeszcze do 2006 r. Mimo że w eksploatacji pozostał tylko niewielki skrawek linii nr 302, to znajduje się na nim okazały obiekt inżynieryjny. Jest nim estakada biegnąca przez centrum Strzegomia, wówczas jeden z trzech tego typu obiektów w Polsce (obok wrocławskiej i gorzowskiej). Wysiedliśmy na przystanku Strzegom Miasto, po czym dokładnie udokumentowaliśmy przejazd pociągu po estakadzie. Jeden z uczestników stwierdził że wagon piętrowy jest tu pierwszy i ostatni raz. 

Przystanek Strzegom Miasto

Na estakadzie w Strzegomiu

Nad okolicą góruje bazylika kolegiacka pw. św. Apostołów Piotra i Pawła. Było ją też dobrze widać ze stacji w Grabinie Śląskiej, gdzie wykonaliśmy kolejne zdjęcia. 

Po przybyciu do Grabiny Śląskiej

Manewry w Grabinie Śląskiej

Przed odjazdem w drogę powrotną

Przed godziną 19 wróciliśmy do stacji Strzegom, skąd po siódmej już zmianie czoła ruszyliśmy w drogę powrotną przez Jaworzynę Śląską do Wrocławia. 

Zmiana czoła w Strzegomiu

Na sam koniec organizatorzy dali jeszcze możliwość zaliczenia paru towarowych łącznic w węźle wrocławskim. We Wrocławiu Zachodnim skręciliśmy na łącznicę nr 751 prowadzącą do stacji towarowej Wrocław Gądów, skąd pojechaliśmy do posterunku Wrocław Grabiszyn, gdzie ponownie włączyliśmy się na tory używane w ruchu pasażerskim. Po zakończeniu imprezy wsiedliśmy w „Karkonosze” do Warszawy, którymi podjechaliśmy do Katowic. Tam znów czekała nas dwugodzinna przesiadka na „Przemyślanina” do Krakowa. Tym razem po intensywnym dniu i zarwanej nocy czas oczekiwania na przesiadkę bardzo nam się dłużył. W końcu jednak „Przemyślanin” przyjechał i mogliśmy w nim trochę przekimać. Do Krakowa dotarliśmy przed godziną 6 i zmęczeni ale zadowoleni ruszyliśmy do domów odsypiać nieprzespane godziny. Dziękuję Ziemowitowi Czerskiemu i Krzysztofowi Waszkiewiczowi za zorganizowanie ciekawej imprezy umożliwiającej przejazd po dolnośląskich trasach niedostępnych dla pociągów pasażerskich.