niedziela, 8 marca 2026

2026-02-28 Mercedesem O303 po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej

 

Moją pierwszą w tym roku imprezą autobusową był przejazd Mercedesem O303 z PKS Częstochowa. W ostatni dzień lutego koledzy Maks Pawlak i Nikodem Żurak zaplanowali wycieczkę tym pojazdem po malowniczych terenach Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Ja akurat nie darzę tych autobusów szczególnym sentymentem, ale kolega Tomek przekonał mnie do wzięcia udziału w imprezie. Jego argumentem była możliwość dogodnego dojazdu pociągiem IC „Pilecki” z Żywca, jadącym ciekawą trasą objazdową omijającą przebudowywaną stację w Katowicach, co pozwoli upiec przy jednym ogniu dwie pieczenie. Trasa „Pileckiego” biegnie przez Katowice Murcki, Katowice Muchowiec, Stawiska, Sosnowiec Dańdówkę i Dorotę.

W „Pileckiego” planowaliśmy wsiąść w Czechowicach-Dziedzicach, dokąd dojazd jest możliwy pociągami IC „Żylica” lub „Danubius”. Tomek wolał pojechać wcześniej „Żylicą” bo uważał, że przesiadka z „Danubiusa” na „Pileckiego” jest zbyt ciasna. Poza tym chciał zwiedzić wyremontowany dworzec w Czechowicach-Dziedzicach. Ja przyjechałem „Danubiusem”, bo nie chciało mi się wstawać pół godziny wcześniej, a 13 minut na przesiadkę to tak w sam raz. Jechało się sprawnie, choć od Trzebini do Czechowic-Dziedzic jest trochę ograniczeń prędkości. Spokojnie mogłoby się jeszcze urwać parę minut. Okazało się, że „Danubius” przyjechał planowo, a Tomek zrobił się w konia bo budynek stacyjny w Czechowicach-Dziedzicach jeszcze nie jest ukończony 😂. PKP PLK z torami i peronami już się uwinęła, a PKP S.A. z dworcem jeszcze nie. Kilka minut po planie przyjechał dart obsługujący nasz pociąg IC „Pilecki” z Żywca do Warszawy. Linia do Katowic jest wielkim placem budowy. Przed Kobiórem jest nawet nieco zmieniany przebieg linii poprzez prostowanie łuku. Tomek jako ortodoksyjny zaliczak będzie musiał na nowo przejechać tą trasą 😉. Za Tychami na posterunku Mąkołowiec odbijamy na linię do Katowic Ligoty przez Katowice Murcki. Dla mnie to jeszcze nie jest zaliczanie, bo ten odcinek miałem już wcześniej przejechany. Mijamy nieużywane perony przystanków Katowice Podlesie Dąbrowa, Katowice Kostuchna i Katowice Murcki. Oferta z prawdziwego zdarzenia pojawi się tu dopiero po zakończeniu modernizacji katowickiego węzła. Zaliczanie zaczynam na posterunku Staszic, gdzie wjeżdżamy na towarową łącznicę do stacji Katowice Muchowiec. Odtąd jadę z nosem przyklejonym do szyby wypatrując miejsc na ewentualny przyjazd na foto tego pociągu. Zwłaszcza, że już wiadomo że w nowej korekcie rozkładu jazdy „Pilecki” też będzie jechał tą trasą. Delektowaliśmy się odgłosem jazdy po klasycznym stykowym torze przez lasy w Muchowcu. Dziś trudno uwierzyć, że kiedyś była tu stacja rozrządowa. Za posterunkiem Stawiska przecinamy się z linią Katowice – Mysłowice, którą akurat jedzie pociąg IC „Wyspiański” z Wrocławia do Przemyśla. On również jedzie z pominięciem stacji Katowice, tyle że przez Bytom i Siemianowice Śląskie. Pamiętam jak miesiąc temu przyjechałem tu sfotografować oba pociągi. Dziś by mi się to nie udało, bo pojechały w tym samym czasie. Kawałek za Stawiskami przy szlaku wypatrzyłem kolegę Artura fotografującego nasz pociąg. Parę minut później zatrzymujemy się na stacji Sosnowiec Dańdówka. Kończą tu obecnie bieg pociągi Polregio z kierunku Sędziszowa i dalej do Katowic jadą autobusy zastępcze. Do posterunku Dorota jedziemy jeszcze linią bez planowego ruchu pasażerskiego. Tu już jednak nie ma takiego klimatu jak na Muchowcu, bo szlak jest po modernizacji i ma tor bezstykowy. Na Dorocie wjeżdżamy na szlak do Dąbrowy Górniczej Ząbkowice, a potem już na stałą trasę do Częstochowy. Dworzec kolejowy w tym mieście jest w trakcie przebudowy. Choć wyświetlacze peronowe podobne jak były w Krakowie Głównym przed modernizacją, jeszcze wiszą. Przeszliśmy na pobliski dworzec PKS gdzie był wyznaczony start imprezy. W sąsiedztwie dworca przebiega linia tramwajowa, na której oprócz nowoczesnych wagonów Pesa Twist, często pojawiają się klasyczne wagony typu Konstal 105Na. Obsługują one linię 1 do Kucelina, gdzie stan torów nie pozwala na kursowanie wagonów niskopodłogowych. Impreza cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Prawdziwie wiosenna pogoda ściągnęła tłum miłośników autobusów. Aby nie odprawić sporej grupy uczestników z kwitkiem, organizatorzy domówili drugi autobus. Głównym bohaterem imprezy był Mercedes O303 z rocznika 1990, który na stanie częstochowskiego PKS-u jest od 2017 r. Swoją drogą ciekawy przypadek sprowadzać do ruchu liniowego 27-letni autobus. Drugim pojazdem biorącym udział w przejeździe był białoruski MAZ 206068 wyprodukowany w 2013 r. Do Polski trafił cztery lata później do przewoźnika Trestka z Wojkowic, a we flocie PKS Częstochowa znalazł się w zeszłym roku. Mercedes O303 mimo 36 lat na karku trzyma się nieźle, dużo lepiej niż 3 razy młodszy MAZ-ak. Jeden z uczestników śmiał się, że dzięki tej imprezie dowiedział się, że PKS Częstochowa jeszcze istnieje 😅. Ano istnieje. Może obecnie nie ma znaczącego udziału w obsłudze transportowej okolic Częstochowy, ale według wydanego kilka lat temu Atlasu przedsiębiorstw komunikacyjnych PKS, jest jednym z trzech ostatnich PKS-ów pozostających przedsiębiorstwami państwowymi. Na początek zmierzaliśmy wzdłuż trasy linii tramwajowej do Kucelina. Po minięciu pętli tramwajowej nawróciliśmy na rondzie pod bramą Huty Częstochowa i skręciliśmy w ulicę Kucelińską. Na moście nad Wartą zorganizowany został pierwszy fotostop. 

Częstochowa, Mercedes O303 i MAZ 206068 z PKS Częstochowa
 na moście nad Wartą w ciągu ulicy Kucelińskiej

Po wykonaniu fotek wróciliśmy pod bramę huty i wzdłuż ogrodzenia zakładu jechaliśmy w kierunku pętli autobusowej Walcownia. Autobusy zatrzymały się kawałek przed pętlą, tak aby uczestnicy mogli dojść i wykonać zdjęcia Mercedesa i MAZ-a, pokonujących przejazd przez bocznicę kolejową na tle huty. 

Częstochowa, ulica Korfantego

Niektórzy nieco obawiali się interwencji ochrony. Jak w listopadzie zeszłego roku imprezowy Jelcz z Mielca zajechał pod elektrownię w Połańcu, ochrona go otoczyła i wezwała policję. Tu na szczęście nic takiego się nie stało, choć cieciu wyszedł z budki zobaczyć z ciekawości co się dzieje. 

Przed pętlą Walcownia w Częstochowie

Opuszczaliśmy granice Częstochowy mijając stację kolejową Częstochowa Mirów obsługującą zakłady zlokalizowane na terenie huty. Wyjechaliśmy potem na drogę krajową nr 46 do Szczekocin. Co ciekawe w Mercedesie puszczane były początkowo wyłącznie niemieckie piosenki. Ciekawe czy w takim razie w MAZ-ie leciały melodie białoruskie 😂. Skręciliśmy z krajówki w stronę wsi Skrajnica, by parę minut później znaleźć się w Olsztynie. Miejscowość ta jest znana z okazałych ruin zamku, jednego z orlich gniazd z których słynie Jura Krakowsko-Częstochowska. Zorganizowany tam został dłuższy postój na zakupy w Biedronce. Fotostop z zamkiem niestety nie był przewidziany. W dalszą drogę kierowaliśmy się lokalnymi drogami na północny-wschód. Przekroczyliśmy linię kolejową Częstochowa – Kielce przy stacji Turów. W małej wiosce Bukowno pojawiły się ciekawe krajobrazy, pofałdowany teren i otwarte przestrzenie. Skręciliśmy w boczną ulicę Słoneczną biegnącą pod górę. Wśród pasażerów zrobiło się poruszenie, że może będzie fotostop. Przeczucia były trafne, bo faktycznie zatrzymaliśmy się na fotki. Niestety duża liczba uczestników rozeszła się po rozległym terenie i doszło do ostrych spięć między fotografującymi z bliska i daleka. 

Bukowno, ulica Słoneczna

Wobec tego na kolejnym postoju który odbył się kilometr dalej była większa dyscyplina. Organizatorzy wyznaczyli obszar na którym fotografowie mają stać i poza który nie mogą wyściubiać nosów 😁. 

Kolejny fotostop na ulicy Słonecznej w Bukownie

Kolejnym naszym celem była wieś Żuraw, gdzie planowany był motyw sakralnym z kościołem Św. Bartłomieja. Wykonane zostało tu również zdjęcie grupowe uczestników imprezy. 

Przy kościele w Żurawiu

Dalej kierowaliśmy się na południe. W Lusławicach znów przekroczyliśmy linię kolejową Częstochowa – Kielce i w Piasku wpadliśmy ponownie na krajówkę nr 46 do Szczekocin. Podjechaliśmy nią do Janowa, gdzie skręciliśmy w drogę wojewódzką na Myszków. Mijaliśmy atrakcyjną turystycznie wieś Złoty Potok, słynącą z XVI-wiecznego pałacu Raczyńskich i dworu w którym mieszkał poeta Zygmunt Krasiński, czy z malowniczej doliny rzeki Wiercicy. Tu też kończy się obszar historycznie obsługiwany przez PKS Częstochowa i wjechaliśmy na teren obsługiwany niegdyś przez już nieistniejący PKS Myszków. Po prawie 20 kilometrach ciągłej jazdy uczestnicy imprezy zaczęli coraz bardziej domagać się postoju. Zatrzymaliśmy się więc na krótko na przystanku na skraju wsi Czatachowa. Ja wykorzystałem tę okazję na przesiadkę do MAZ-a. 

Na skraju Czatachowej

Zjechaliśmy na chwilę z drogi wojewódzkiej aby wykonać kilka leśnych fotek w okolicach wioski Jaroszów. 

Jaroszów

Potem wróciliśmy na drogę wojewódzką i zaraz znaleźliśmy się w miasteczku Żarki. Odwiedziliśmy tam ciekawy zabytkowy zespół stodół. Jest to zespół postawionych w rzędach kilkudziesięciu stodół z przełomu XIX i XX wieku, w których przed laty żareccy gospodarze przechowywali swoje plony i sprzęt rolniczy. Obecnie większość obiektów stanowi własność prywatną i jest zamknięta, ale pomiędzy nimi w wybrane dni tygodnia rozkwita targowisko. Bardzo ciekawe miejsce. Spędziliśmy tu dużo czasu ustawiając autobusy w różnych konfiguracjach między stodołami. Kierowcy musieli się tu wykazać się anielską cierpliwością spełniając nasze coraz to nowe zachcianki i ciągle manewrując autobusami 😅. 

Zabytkowy zespół stodół w Żarkach

Skoro jesteśmy na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, to pasowałoby przywieźć stąd jakieś zdjęcia w jurajskim krajobrazie. W takim klimacie był zaplanowany kolejny fotostop. Udaliśmy się na wschód drogą wojewódzką w kierunku Lelowa, by po paru kilometrach odbić do wioski Łutowiec. Po północnej stronie zabudowań znajdują się skałki, które stały się tłem do kolejnych zdjęć naszych autobusów. Wśród skał można doszukać się resztek ruin średniowiecznej strażnicy.

Skałki w Łutowcu

Z Łutowca wróciliśmy do Żarek, skąd pojechaliśmy na północ lokalną drogą do Przybynowa. Fotki przewidziane były na wyjeździe ze wsi w kierunku Zaborza. Wysiedliśmy i poczekaliśmy aż autobusy będą do nas wracać. 

Przybynów, ulica Wojska Polskiego

W Przybynowie też są skałki i próbowaliśmy zrobić z nimi zdjęcia. Niestety koncepcję kadru popsuł nam baner reklamujący parking. 

Nieudany fotostop ze skałkami w Przybynowie

Jako rekompensatę zrobiliśmy fotki w motywie sakralnym z kościołem św. Mikołaja. 

Przy kościele w Przybynowie

Z Przybynowa udaliśmy się na zachód i dotarliśmy do linii kolejowej Katowice – Warszawa w okolicy przystanku Masłońskie Natalin. Wskoczyliśmy na drogę wojewódzką do Częstochowy i jechaliśmy wzdłuż Zalewu Porajskiego. Zmierzaliśmy już w stronę Częstochowy, ale jeszcze nie kończyliśmy imprezy. W Kolonii Borek odbiliśmy w lokalną drogę do Zawodzia. Słońce było już dość nisko, ale udało się wykonać jeszcze sporo ciekawych zdjęć w okolicach mostu nad Wartą przed Korwinowem. Oba autobusy przejechały po moście tam i z powrotem pozując do zdjęć. 

Korwinów, ulica Spadkowa

Mercedes pokonał most na Warcie w Korwinowie

Jeszcze raz ulica Spadkowa w Korwinowie

MAZ z mostem na Warcie

Ostatni fotostop zaplanowany był koło stacji transformatorowej we Wrzosowej. Po cichu liczyliśmy, że w tle załapie się pociąg na pobliskiej linii Katowice – Warszawa, ale nie zgrały się z nami. 

Wrzosowa, ulica Fabryczna

Przy stacji transformatorowej we Wrzosowej

Już o zachodzie słońca wskoczyliśmy na starą krajową jedynkę i tuż po godzinie 17 zakończyliśmy imprezę na częstochowskim dworcu PKS. Stał tam jeszcze jeden autobus PKS Częstochowa, DAF SB4000, z którym wykonaliśmy pożegnalne zdjęcia. 

Zakończenie imprezy. Spotkanie z DAF-em SB4000 na dworcu
PKS w Częstochowie

Podziękowaliśmy organizatorom za świetną imprezę i udaliśmy się na miasto na obiad. W drogę powrotną zabraliśmy się autem z kolegami z Nowego Sącza i w Krakowie byliśmy około godziny 20.

wtorek, 24 lutego 2026

2026-02-16 Ferie zimowe na kryniczance

 

Wypraw na linię kolejową Tarnów – Krynica odbyłem już bardzo dużo. Od Gromnika po Krynicę i granicę ze Słowacją mam już obfotografowane pociągi z niemal wszystkich miejscówek. Znajdzie się jeszcze kilka motywów w dolinie Popradu, w rejonie Piwnicznej i Żegiestowa, do odwiedzenia na dwu-trzydniowym wyjeździe. Okazja żeby je uzupełnić pojawiła się, jak moi rodzice oznajmili że wyjeżdżają w lutym 2026 r. na trzy dni do Rytra i jak chcę to mogę dołączyć. Rytro jest rzut beretem od Piwnicznej i Żegiestowa, więc zdecydowałem się pojechać. Wyjazd był zaplanowany w poniedziałek 16 lutego a powrót w środę 18 lutego. Jeżeli chodzi o ofertę przewozową na kryniczance, to w ostatnich latach nie ulegała ona większym zmianom. Zwiększyła się nieco liczba kursów PKP Intercity. Do niedawna do uzdrowisk w Beskidzie Sądeckim można było codziennie dojechać z Gdyni pociągami TLK „Karpaty” i „Małopolska” oraz w soboty i niedzielę z Warszawy IC „Malinowskim”. W ubiegłym roku terminy kursowania „Malinowskiego” zostały rozszerzone najpierw o poniedziałki i piątki, a potem o wszystkie pozostałe dni tygodnia. Tak więc obecnie PKP IC uruchamia już trzy codzienne pary do Krynicy.

 

Dzień 1. Poniedziałek 16 lutego 2026 r.

Wyruszyliśmy z Krakowa koło południa i po ponad 2 godzinach jazdy byliśmy w Rytrze. Co ciekawe śniegu w Krakowie było znacznie więcej niż w górach. Aby choć trochę skorzystać z dnia poprosiłem rodziców, aby podrzucili mnie w rejon przystanku w Młodowie. Moim dzisiejszym celem była polanka na zachód od linii kolejowej na wysokości przysiółka Witkowskie. Widać ją ze szlaku kolejowego na wysokości cmentarza w Piwnicznej. Skręciłem z drogi krajowej pod górę do przysiółka Witkowskie i po minięciu zabudowań brnąłem w śniegu ostro pod górę przez las. Po kilkunastu minutach osiągnąłem polanę będącą celem na dzisiejszy dzień. Znajduje się na niej pojedyncze gospodarstwo. Z polany widać dobrze linię kolejową na wysokości osiedla Borownice i cmentarza. Kadr zamykała góra Kicarz, górująca nad Piwniczną niczym Giewont nad Zakopanem. Dobrze że jest pochmurno, bo byłoby tu centralnie pod słońce. Chociaż mroźny wiatr nie sprzyja dłuższemu przebywaniu w tym miejscu. Dochodziła godzina 15, a więc jak na zimowy dzień już końcowa pora na zdjęcia. Na szczęście niebawem od Piwnicznej pojadą w krótkim odstępie czasu dwie osobówki. Najpierw „Dolina Popradu” z Krynicy do Krakowa, a po niej sądeckie aglo z Piwnicznej do Nowego Sącza. „Dolina Popradu” dziś nietypowo jechała na pojedynczym Impulsie EN63A. Wykonałem jej serię zdjęć w okolicach cmentarza. 

EN63A-017 jako pociąg regio "Dolina Popradu" z Krynicy-Zdroju do
Krakowa Głównego na szlaku między przystankami Piwniczna-Zdrój
i Młodów

Niedługo później podobne ujęcia zrobiłem jednostce EN57 jadącej do Nowego Sącza. 

EN57-2028 jako pociąg osobowy z Piwnicznej do Nowego Sącza
na szlaku między Piwniczną-Zdrój a Młodowem

Dobra, miejscówka zaliczona, można schodzić. Pierwotnie planowałem wracać tak jak przyszedłem do Witkowskiego. Zmieniłem jednak zdanie i postanowiłem zejść do samotnego gospodarstwa na polanie, skąd obstawiałem że powinien być cywilizowany zjazd. Okazało się, że do tego gospodarstwa nie ma dojazdu! Jest tylko wydeptane dojście piesze 😮. No nic, skoro już tu dotarłem to zejdę tym zejściem. Wydeptana ścieżka prowadziła mnie kawałek przez las aż wyprowadziła mnie na podwórko innego domu (przez co nie czułem się komfortowo). Przemknąłem przez nie szybko i wydostałem się na uliczkę prowadzącą do drogi krajowej. Gdy przechodziłem obok innego domu, kobieta akurat otworzyła drzwi i wypuściła dużego psa. Wprawdzie był przyjazny, ale rzucił się na mnie tak niefortunnie że przednią łapę wsadził mi do kieszeni kurtki i nie mógł jej wyciągnąć 😒. Jak zszedłem nieco niżej, ujrzałem widok na linię kolejową od strony Młodowa. Akurat miała jechać osobówka z Tarnowa do Krynicy, to poczekałem na nią. 

EN57-2073 jako pociąg osobowy z Tarnowa do Krynicy ruszył
chwilę temu z przystanku Młodów

Za dnia pojadą jeszcze dwa pociągi od Piwnicznej: regio z Muszyny do Krakowa oraz IC „Malinowski” z Krynicy do Warszawy. Osobówkę uwieczniłem na łuku w Borownicach, a dla IC-ka wybrałem motyw z cmentarza z ruiną pensjonatu. 

EN57-1273 jako pociąg regio z Muszyny do Krakowa Głównego
mija Borownice, przysiółek Piwnicznej

EP07-1015 z pociągiem IC "Malinowski" z Krynicy do Warszawy
Wschodniej mija cmentarz w Piwnicznej

Potem poszedłem do centrum Piwnicznej, skąd rodzice zabrali mnie do Rytra na nocleg.

 

Dzień 2. Wtorek 17 lutego 2026 r.

Jedyny pełny dzień pobytu w Beskidzie Sądeckim spędziłem w Żegiestowie. Tak się złożyło, że rodzice też chcieli zwiedzić tę miejscowość więc zabrałem się z nimi. Fotografowanie zacząłem po godzinie 9 przy przejeździe kolejowym między stacją Żegiestów a przystankiem Żegiestów-Zdrój. Jako pierwszy przed obiektyw wjechał mi… elektryczny Yutong obsługujący komunikację gminną w Muszynie. 

Yutong ZK6890BEVG E9 obsługujący komunikację gminną
w Muszynie, przyłapany w Żegiestowie

A jeżeli chodzi o pociągi, to rozkładowo zaraz miały jechać dwie osobówki: „Jaworzyna” z Krakowa do Krynicy oraz regio z Krynicy do Tarnowa. Planowo miały krzyżować się w Andrzejówce, z tym że „Jaworzyna” była opóźniona 10 minut i nie było wiadomo który pociąg jako pierwszy wpuszczą na szlak. Nasłuchiwałem więc dzwonków z budki dróżnika. Jeden dzwonek oznajmi że pojedzie pociąg z numerem nieparzystym („Jaworzyna”). Dwa dzwonki zaś będą oznaczać pociąg z numerem parzystym (osobówka z Krynicy). Zadzwoniły dwa dzwonki, a więc ustawiłem się na pociąg od Krynicy. Zrobiłem go z kładki pieszo-rowerowej na Popradzie. 

EN57-1273 jako pociąg regio z Krynicy do Tarnowa pomiędzy
przystankiem Żegiestów-Zdrój a stacją Żegiestów

Parę minut później po krzyżowaniu w stacji Żegiestów pojechała opóźniona „Jaworzyna”. 

EN57-2033 jako opóźniony 15 minut pociąg regio "Jaworzyna"
z Krakowa Głównego do Krynicy, ruszył chwilę temu ze stacji
Żegiestów

To jak na razie był tylko wstęp do dzisiejszych fotek 😉. Kolejne zdjęcia planowałem wykonać ze słowackiego brzegu Popradu. Przeszedłem kładką na drugi brzeg i wzdłuż rzeki zmierzałem w kierunku tunelu kolejowego. Po drodze mijałem małą elektrownię wodną, która przepompowuje część wód Popradu na skróty pod górą z pominięciem zakola omijającego tzw. Łopatę Słowacką. Biegał tam luzem pies, agresywnie ujadający i szczerzący kły na mój widok. A poza nim nie było tu żywej duszy, przez co nie czułem się komfortowo. Ale przecież jak byłem już tak blisko celu wyprawy nie będę zawracał. Zwierzę na szczęście nie rzuciło się na mnie i w końcu się odczepiło, tyle że będę musiał jakoś tędy wrócić. Na razie póki co nie zaprzątałem tym głowy i szukałem miejscówek z widokiem na położoną po drugiej stronie uzdrowiskową część Żegiestowa. Jako pierwszy miał jechać TLK „Małopolska” z Krynicy do Krakowa Głównego. Zaczęło wychodzić słońce i zapowiadał się ładny dzień. Aby jak najlepiej wykorzystać kąt padania promieni słonecznych ustawiłem się do zdjęcia pociągu z profilu. W tle po drugiej stronie Popradu widać było m.in. urokliwie położony na skarpie kościółek św. Kingi oraz willę Żegotka. Kilka lat temu pamiętam jak PKP Intercity do Krynicy jeździło tylko składami dwuwagonowymi. Dziś na „Karpatach” i „Małopolsce” standardem są już cztery wagony a na „Malinowskim” trzy. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze wagonu sypialnego w „Karpatach”. Z powodu problemów z przepustowością stacji Kraków Główny, „Małopolska” z Krynicy czasowo kursuje teraz nie jako grupa wagonów do Gdyni, ale jako osobny skład skomunikowany z pociągiem relacji Zakopane – Gdynia. 

EU07-331 z pociągiem TLK "Małopolska" z Krynicy do Krakowa
Głównego hamuje przed przystankiem Żegiestów-Zdrój

Po uwiecznieniu „Małopolski” przeniosłem się na miejscówkę na pociąg do Krynicy, oczywiście z widokiem na żegiestowskie zabytki. Kolejny w planie dnia był regio „Dolina Popradu” z Krakowa Płaszowa. Tego dnia już standardowo jechała na dwóch Impulsach. 

EN63A-002+017 jako pociąg regio "Dolina Popradu" z Krakowa
Płaszowa do Krynicy, ruszyły z przystanku Żegiestów-Zdrój.

Teraz czekała mnie droga powrotna i ponowne starcie z psem przy elektrowni wodnej. Nogi miałem jak z waty jak zbliżałem się do obiektu. Na szczęście tym razem obawy nie były konieczne, bo na miejscu był facet z obsługi elektrowni który przypilnował czworonoga. Miałem jeszcze jedną miejscówkę do odwiedzenia po słowackiej stronie. Był nim wysoki pagór zlokalizowany na wysokości wjazdu do stacji Żegiestów od strony Piwnicznej. Chciałem stamtąd uwiecznić IC „Malinowskiego”, który rozkładowo jedzie niecałą godzinę po „Dolinie Popradu”. Musiałem więc iść szybkim krokiem aby w porę obejść cały Żegiestów. Pomogło mi w tym kilkuminutowe opóźnienie „Malinowskiego”. Z niewielkim zapasem czasowym udało się wspiąć na górę i ze zdjęć jestem zadowolony. Mogą się nasuwać skojarzenia, że patronem tego pociągu jest obecny prezes PKP Intercity Janusz Malinowski 😛. 

EU07-067 z pociągiem IC "Malinowski" z Warszawy Wschodniej
do Krynicy-Zdroju wjeżdża na stację Żegiestów

Wystarczy tego zwiedzania Słowacji, pora wracać do Polski 😛. Gdy szedłem w stronę kładki, słyszałem jak od Muszyny jedzie skład towarowy. Kolejnym moim celem były pagóry po polskiej stronie na wjeździe do stacji Żegiestów od strony Piwnicznej. Najbliższy pociąg z tego kierunku był za prawie 2 godziny, to wcześniej przeszedłem się do części uzdrowiskowej. Żegiestów darzę sentymentem z czasów podstawówki kiedy byłem tu na zielonej szkole. Wtedy nie byliśmy jeszcze w Unii Europejskiej i o swobodnym przechodzeniu na słowacką stronę można było tylko pomarzyć. Mieszkałem wówczas w pensjonacie w pobliżu stacji Żegiestów z widokiem na linię kolejową i pamiętam dyskoteki szkolne gdzie tańczyło się do przeboju Mydełko Fa 😅. W późniejszych latach uzdrowisko Żegiestów znacznie podupadło i stało się miastem duchów. Pensjonat w którym mieszkałem na zielonej szkole np. dziś już jest nieczynny. Na szczęście obecnie uzdrowiskowa część Żegiestowa odzyskuje dawny blask dzięki rodzinnej firmie Cechini, należącej do potomków włoskich inżynierów który ponad 150 lat temu projektowali tu tunel kolejowy. Cechini przejęli szereg sanatoriów stopniowo je odbudowując. Odnowiony jest m.in. Dom Zdrojowy, który kilkanaście lat temu był ruiną. Na zboczu doliny powstała atrakcyjna widokowo trasa spacerowa. Widać z niej też linię kolejową, toteż nie omieszkałem zaczekać sobie na ławeczce na pociąg regio „Słomka” z Krynicy do Krakowa.

EN57-2033 jako pociąg osobowy "Słomka" z Krynicy do Krakowa
Głównego wyjechał z tunelu i za chwilę zatrzyma się na przystanku
Żegiestów-Zdrój

A tu po ruszeniu z przystanku

Choć turystów ani tu ani w Piwnicznej nie widziałem zbyt wielu. Może to dlatego że Małopolska już skończyła ferie. W uzdrowiskowej części Żegiestowa są czynne osuwiska. Kilka lat temu jedno z nich zabrało kawałek drogi wojewódzkiej i w zeszłym roku była ona naprawiana. Jak sobie siedziałem na ławce, ze skarpy w tle co chwilę osuwały się kamyczki. Po wykonaniu zdjęć osobówki do Krakowa przeniosłem się za stację Żegiestów. Tam rozpocząłem penetrację pagórków z widokiem na wjazd na stację, aby upolować osobówkę z Nowego Sącza do Muszyny. 

EN57-2028 jako pociąg osobowy z Nowego Sącza do Muszyny
wjeżdża na stację Żegiestów

Po niej została mi „Dolina Popradu” z Krynicy do Krakowa, dla której szukałem górki z widokiem na stację. Słońce już się schowało za chmury i dobrze, bo „Dolina Popradu” będzie jechać pod słońce. Tuż przed przyjazdem pociągu z Krynicy udało mi się znaleźć polanę z widokiem na stację, jednak szyki pokrzyżowało mi słońce, które w ostatniej chwili sobie wyszło. No cóż, trzeba było potem próbować ratować zdjęcia przy obróbce. 

EN63-017+002 jako pociąg osobowy "Dolina Popradu" z Krynicy
do Krakowa Głównego zatrzymują się w stacji Żegiestów

A tu już po wyjeździe ze stacji

Z drugiej strony góry jest zejście do bocznej dolinki, gdzie rozłożyła się wiejska część Żegiestowa. Tą trasą wróciłem do przystanku Żegiestów-Zdrój i po drodze ponownie trafiłem Yutonga z komunikacji gminnej Muszyny.

Yutong ZK6890BEVG 09 z komunikacji gminnej w Muszynie,
w bocznej dolince w Żegiestowie

W wiejskiej części Żegiestowa niestety dalej straszy dużo ruin pensjonatów. Dotarłem na peron przystanku Żegiestów-Zdrój oczekując na osobówkę relacji Muszyna – Kraków. Gdy siedziałem na ławce, przypałętał się do mnie kolejny pies. Był przyjaźnie nastawiony to go pogłaskałem. Ale jak zaczął z brudnymi łapami pakować się na kolana, przestało mi się to podobać. Zwierzak zaczepiał później inne osoby czekające na pociąg, które śmiały się że to bohater kolejnej książki „O psie, który jeździł koleją” 😅. W końcu przyjechała jednostka EN57-2028 którą podjechałem do Rytra. W Piwnicznej mieliśmy krzyżowanie z osobówką Tarnów – Krynica. Wysiadło tu z niej prawie 20 osób i sporo jechało dalej. A na pewno dużo też wysiadło wcześniej, m.in. w Rytrze czy Piwnicznej-Zdroju. Kolejna możliwość krzyżowania za Piwniczną jest obecnie dopiero w Starym Sączu. Mijana w Rytrze jest czasowo nieczynna. Nie da się wjechać na tor dodatkowy od strony Piwnicznej. Komplikuje to bardzo konstrukcję rozkładu jazdy. W Rytrze poczekałem jeszcze chwilę na IC „Malinowski” z Krynicy do Warszawy aby spisać numerek lokomotywy, po czym udałem się na nocleg.

 

Dzień 3. Środa 18 lutego 2026 r.

W środę koło południa planowaliśmy powrót do Krakowa, ale rano jeszcze trochę pofociłem. Osobówką „Jaworzyna” podjechałem do przystanku Piwniczna-Zdrój, skąd ruszyłem na zdobywanie góry Kicarz. Jak już wspominałem jest to charakterystyczny szczyt wznoszący się nad Piwniczną. Widoczny z daleka wykoszony wąski pas lasu sprawia wrażenie, że jest tu stok narciarski. Jednak z bliska nie wygląda to już tak ciekawie. Straszy niekompletny wyciąg narciarski, a stok zaczynają porastać młode drzewka. Jak później poszperałem w necie, dowiedziałem się że stok narciarski nigdy nie został tu uruchomiony. Jego budowa stanęła kilka lat temu. Pewnie coś nie spięło się finansowo. Z niedoszłego stoku dobrze widać linię kolejową, to rozpocząłem wspinaczkę. Wtem usłyszałem, że od Nowego Sącza jedzie pociąg towarowy. Zrobiłem mu takie sobie ujęcie zza drzew. 

Dragon Freightlinera z pociągiem towarowym zbliża się do
przystanku Piwniczna-Zdrój

Około godziny 10 będą jechać dwie osobówki i planowałem je upolować tak z połowy wysokości Kicarza. Na szczyt nie chciało mi się wdrapywać. Poranek był nawet słoneczny, ale z czasem zachmurzenie robiło się coraz większe. W końcu znalazłem dobry widok na linię kolejową. Co ciekawe było to dokładne przeciwieństwo widoku z polany koło przysiółka Witkowskie, którą odwiedziłem w poniedziałek. Jako pierwsza ma jechać osobówka z Tarnowa do Piwnicznej, a po tym jak skończy ona bieg, na szlak ruszy regio z Krynicy do Tarnowa. Portal Pasażera pokazywał, że regio z Tarnowa jest opóźnione 7 minut. No to siłą rzeczy skład od Krynicy będzie musiał czekać w Piwnicznej. Gdy dochodziła godzina 10 zacząłem bacznie patrzeć na szlak od Rytra. W końcu widzę, że jedzie osobówka, ale coś długa mi się wydawała. Okazało się że jedzie skład dwóch jednostek EN57. Fajnie, że znów jak za dawnych lat takie zestawy pojawiają się na kryniczance.

EN57-2078+2021 jako pociąg osobowy z Tarnowa do Piwnicznej
dojeżdżają do przystanku Piwniczna-Zdrój

Na osobówce w drugą stronę już pojechała standardowo jedna jednostka.

EN57-2028 jako pociąg osobowy z Krynicy do Tarnowa ruszył
z przystanku Piwniczna-Zdrój

Po wykonaniu kilku ujęć zacząłem schodzić na dół i po drodze słyszę jak jedzie kolejny skład towarowy 😕. Tym razem jechał od Muszyny i nie było jak mu zrobić zdjęcia. Miałem jeszcze w planie wykonać fotki ze wschodnich przysiółków Piwnicznej: Zawodzie, Banie i Śmigowskie, jednak zaczął padać intensywny śnieg który uniemożliwił wykonanie dalszych ujęć. W końcu nie można mieć wszystkiego, a tak będzie powód żeby jeszcze tu kiedyś przyjechać 😉. Zrobiłem jeszcze tylko jedno ujęcie podwójnego SPOTa jak wracał do Nowego Sącza. 

EN57-2021+2078 jako pociąg osobowy z Piwnicznej do Nowego
Sącza chwilę po odjeździe z przystanku Piwniczna-Zdrój

Niedługo potem przyjechali po mnie rodzice i ruszyliśmy w drogę powrotną do Krakowa. Cieszę się że miałem okazję odbyć kolejną wyprawę na kryniczankę i wycisnąć jeszcze z niej kilka nowych miejscówek.