sobota, 22 sierpnia 2026

2026-07-27 Nad polskim Como

 

Od kilku lat na Dolnym Śląsku konsekwentnie powiększa się czynna sieć kolejowa. Wraz ze zmianą rozkładu jazdy w czerwcu tego roku otwarto kolejny nowy odcinek. Wprawdzie liczy tylko niecałe 4 kilometry, ale jest bardzo atrakcyjny krajobrazowo. Znajduje się on na terenie Bielawy, miasta zlokalizowanego w powiecie dzierżoniowskim u podnóża Gór Sowich. Miasto było aż przez 43 lata pozbawione czynnej kolei pasażerskiej, a obecnie posiada już cztery przystanki kolejowe. Pierwsza linia kolejowa dotarła do Bielawy za czasów niemieckich w roku 1891 i była to 6-kilometrowa linia kolei państwowej z Dzierżoniowa do stacji Bielawa Zachodnia z jedną stacją pośrednią Bielawa Wschodnia. W 1900 roku miasto oplotła dodatkowo trasa prywatnej Kolei Sowiogórskiej. Biegła ona z Dzierżoniowa do Bielawy Zachodniej dłuższą trasą przez Pieszyce i dalej u podnóża Gór Sowich do Srebrnej Góry. Na tym odcinku na terenie Bielawy powstały kolejne dwa przystanki: Kamieniczki i Bielawa Nowa. Dwa lata później trasa została przedłużona na drugą stronę masywu górskiego przez Wolibórz do Ścinawki Średniej, gdzie powstała stacja styczna z państwową magistralą Kłodzko – Wałbrzych i kończyła się w Radkowie. Odcinek przecinający masyw Gór Sowich miał ekstremalnie trudny profil i konieczne było użytkowanie zębatki poprawiającej przyczepność taboru. Wysokie koszty eksploatacji górskiego odcinka Srebrna Góra – Wolibórz spowodował, że został on zamknięty już w 1931 roku. Pozostałe odcinki doczekawszy zmiany granic w 1945 roku zostały przejęte przez Polskie Koleje Państwowe i eksploatowane taborem z parowozowni w Dzierżoniowie, najpierw parowozami serii TKi3 a później węgierskimi lokomotywami spalinowymi serii SM41. Poza ruchem pasażerskim do Bielawy odbywał się spory ruch towarowy, który generowały odziedziczone po Niemcach duże zakłady włókiennicze Bielbaw i Bieltex. W 1973 roku w Bielawie, w bliskim sąsiedztwie szlaku kolejowego Bielawa Zachodnia – Kamieniczki, powstało sztuczne jezioro będące pierwotnie rezerwuarem wody dla miejscowych zakładów przemysłowych. Był to jednocześnie okres wygaszania ruchu pasażerskiego w Bielawie. Już w latach 60` XX wieku liczba połączeń na obu trasach Dzierżoniów Śląski – Bielawa Zachodnia (przez Bielawę Wschodnią i Pieszyce) oraz między Bielawą Zachodnią a Srebrną Górą był ograniczony do dwóch par na dobę, aż w 1977 roku z Bielawy odjechał ostatni pociąg osobowy. Kilka lat później rozebrano tor dawnej Kolei Sowiogórskiej Dzierżoniów Śląski – Pieszyce – Bielawa Zachodnia – Bielawa Nowa – Srebrna Góra. Pozostała trasa z Dzierżoniowa przez Bielawę Wschodnią do Bielawy Zachodniej, którą wciąż kursowały pociągi towarowe do Bielbawu. Na początku XXI wieku zakład jednak ogłosił upadłość i ruch kolejowy do Bielawy zamarł całkowicie. Kilkanaście lat później należąca do Województwa Dolnośląskiego Dolnośląska Służba Dróg i Kolei rozpoczęła stopniowe odbudowywanie nieczynnych dolnośląskich szlaków i przywracanie na nich ruchu. Tak się złożyło, że Bielawa była wówczas jednym z największych miast regionu bez obsługi kolejowej (obok Lubina i Polkowic), tak więc DSDiK dość szybko podjął się odbudowy linii Dzierżoniów Śląski – Bielawa Zachodnia. Pierwsze pociągi Kolei Dolnośląskich pojawiły się na nim w grudniu 2019 r. Jedyna stacja pośrednia Bielawa Wschodnia nie została odbudowana, za to bliżej Bielawy Zachodniej powstał nowy przystanek Bielawa Centralna. Tym samym Bielawa została drugim obok Warszawy miastem, który ma stację z dopiskiem „Centralna” 😅. Początkowo mieszkańcy Bielawy traktowali pociągi jako ciekawostkę. Wszak miasto leży tuż obok Dzierżoniowa i jest obsługiwane tamtejszą komunikacją miejską. Z czasem jednak kolej zyskiwała coraz więcej pasażerów, a jednocześnie Jezioro Bielawskie będące dawnym rezerwuarem wody dla zakładów przemysłowych, stało się popularnym miejscem sportowo-rekreacyjnym. Jego malownicze położenie u podnóża Gór Sowich sprawiło, że zyskało ono nawet miano Polskiego Como. Stąd pojawiły się plany odbudowy rozebranego fragmentu dawnej Kolei Sowiogórskiej od Bielawy Zachodniej przez Bielawę Nową do Srebrnej Góry. Odbudowa była realizowana w dwóch etapach. Najpierw odbudowywano liczący 3,8 kilometra odcinek Bielawa Zachodnia – Bielawa Nowa, a potem dalszy odcinek do Srebrnej Góry. Zamiast przystanku Kamieniczki powstał nowy przystanek na wysokości Jeziora Bielawskiego. Zgodnie z pierwotnymi planami miał on się nazywać Bielawa Camping Sudety. Ostatecznie wybrano bardziej polską nazwę Bielawa Jezioro. Z kolei tymczasowo końcowy przystanek Bielawa Nowa ostatecznie nazwano Bielawa Góry Sowie, jako że obok przebiegają górskie szlaki turystyczne. Od czerwca 2026 r. przedłużona tu została relacja większości pociągów kończących wcześniej bieg w Bielawie Zachodniej. Odbudowa odcinka w Bielawie nie była tak nagłaśniana jak ubiegłoroczna reaktywacja linii do Karpacza, gdzie plac budowy był regularnie monitorowany. Zupełnie przez przypadek dowiedziałem się, że w czerwcu tego roku ruszyły tu pociągi. Dość spontanicznie zdecydowałem się uwzględnić Bielawę w planie urlopu wakacyjnego i zaplanowałem tam pobyt od 27 do 31 lipca.

 

Dzień 1. Poniedziałek 27 lipca 2026 r.

Już dzień po powrocie z intensywnego weekendu w Rabce-Zdroju ruszyłem w podróż do Bielawy. Do Wrocławia pojechałem pociągiem PKP Intercity, a dalej osobówkami Kolei Dolnośląskich. Doświadczenia z punktualnością naszego narodowego przewoźnika dalekobieżnego oduczyły mnie planowania ciasnych kilkunastominutowych przesiadek. Postanowiłem wyjechać z Krakowa po godzinie 8 pociągiem IC „Zefir” relacji Przemyśl – Ustka, z którego we Wrocławiu miałem godzinną przesiadkę na Koleje Dolnośląskie. Pierwszy problem pojawił się tam, gdzie zupełnie się go nie spodziewałem. O godzinie 8 stawiłem się na peronie przystanku Kraków Bronowice aby podjechać do Krakowa Głównego. O tej porze co chwilę coś jedzie, Katowice, Oświęcim albo Wolbrom. Okazało się że wszystkie pociągi od strony Trzebini miały półgodzinne opóźnienia, a powodem była usterka sieci trakcyjnej na szlaku Trzebinia – Krzeszowice. Regio z Wolbromia z godziny 8:06 miało zapowiedziane 25 minut opóźnienia. Potem osobówkę z Oświęcimia z godziny 8:20 już zapowiadali że wjedzie, a zaraz potem sprostowali że jest opóźniona 20 minut 😂. Ostatecznie jako pierwszy przyjechał „Orlik” Kolei Śląskich z Częstochowy opóźniony prawie godzinę. W perony Krakowa Głównego wjechał już prawie w porze odjazdu „Zefira”. Zdążyłem szybko do niego przeskoczyć. Okazało się że nie musiałem się spieszyć bo odjechał kilka minut po planie. Przed Krzeszowicami przytrzymali nas na kilkanaście minut, gdyż nie usunięto jeszcze usterki sieci trakcyjnej i ruch do Trzebini odbywał się jednym torem. Po przepuszczeniu kilku pociągów do Krakowa w końcu ruszyliśmy. W Trzebini oczekiwało już kilka pociągów do Krakowa na zwolnienie szlaku. Kolejna ciekawostka zaczęła się za Katowicami, tym razem uwzględniona w rozkładzie jazdy. Z powodu przebudowy jednego z wiaduktów całkowicie zamknięty był odcinek Chorzów Batory – Zabrze – Gliwice i jechaliśmy objazdem przez Bytom. Będzie to mój pierwszy przejazd trasą Chorzów Batory – Bytom po jej modernizacji. Kiedyś pociągi wlokły się tu niemiłosiernie a teraz ani się obejrzeliśmy już wjeżdżaliśmy do Bytomia. Przy wjeździe do stacji na jednym z placów wypatrzyłem kilka starych autobusów, m.in. Autosana H9 i kremowo-czerwonego Jelcza M11. Na odcinku Bytom – Gliwice ruch pociągów osobowych był często zawieszany. Pierwsze zawieszenie nastąpiło w 2000 r. Wcześniej na omawianym odcinku osobówki zatrzymywały się na stacjach pośrednich: Bytom Bobrek, Zabrze Biskupice i Zabrze Północ. W 2008 roku przywrócono osobówki z jednym tylko przystankiem pośrednim Bytom Bobrek. Połączenia się jednak nie przyjęły i w 2013 r. zostały ponownie zawieszone. Kolejna reaktywacja nastąpiła w 2021 r. początkowo bez przystanków pośrednich, a w 2024 r. odbudowano przystanek Zabrze Północ i wybudowany nowy Zabrze Maciejów. Miejmy nadzieję, że tym razem kursy się przyjmą na stałe. W Gliwicach wróciliśmy na normalną trasę do Wrocławia. Przed samym Wrocławiem przytrzymano nas jeszcze na parę minut w Świętej Katarzynie, tak że moja godzinna przesiadka na Koleje Dolnośląskie stopniała do 20 minut 😅. Są bezpośrednie kursy z Wrocławia do Bielawy, ale ja akurat wybrałem połączenia z przesiadkami w Jaworzynie Śląskiej i Dzierżoniowie Śląskim. We Wrocławiu wsiadłem w osobówkę do Szklarskiej Poręby Górnej zestawionej z Elfa 48WEc. Od Jaworzyny Śląskiej jechałem spalinowym zespołem SA134 relacji Legnica – Kudowa-Zdrój. Zaraz po wyjeździe z Jaworzyny Śląskiej mijamy się ze składem towarowym. Przed Świdnicą obsługujemy nowy przystanek Świdnica Zawiszów. W Świdnicy Miasto z kolei mamy kilkanaście minut postoju. Krzyżujemy się z osobówką przeciwnej relacji i pewnie też czekamy aż dojdą ludzie kończący pracę o 14. Dalszy odcinek jest jednotorowy z zachowanymi podwójnymi słupami teletechnicznymi, choć ich stan jest katastrofalny. W Mościsku Dzierżoniowskim krzyżujemy się z kolejnym składem towarowym. W Dzierżoniowie przesiadam się do linka SA139 obsługującego pociąg krótkiej relacji do Bielawy Zachodniej. Jest to jedyny kurs kończący bieg w Bielawie Zachodniej, wszystkie pozostałe zostały przedłużone do nowego przystanku Bielawa Góry Sowie. Zakwaterowałem się w hotelu mieszczącym się w zabytkowym pałacyku wchodzącym niegdyś w skład kompleksu zakładów włókienniczych Bielbaw. Tradycyjnie zakupiłem mapę okolic i sprawdziłem czy jest na niej aktualna sieć kolejowa. Jest zaznaczona linia Dzierżoniów Śląski – Bielawa Góry Sowie (co prawda z nieaktualnymi nazwami przystanków Bielawa Camping Sudety i Bielawa Nowa, ale była), co więcej jest nawet zaznaczony dalszy przebieg do Srebrnej Góry z adnotacją „linia kolejowa w remoncie do końca 2026 r.” J. Ale nie będę tak zachwalał autorów mapy, bo otwartą 3 lata wcześniej linię Świdnica – Jedlina-Zdrój oznaczyli jako nieczynną 😂. Po obiadokolacji miałem chwilę czasu na rozeznanie okolicy i być może sfotografowanie wieczornej pary pociągów z Wrocławia. Przeszedłem się na zaporę Jeziora Bielawskiego. Akwen powstał przez spiętrzenie wód malutkiego potoczku, ciekawe ile czasu zajęło jego napełnianie 😂. Wzdłuż zapory na długim odcinku biegnie nasyp kolejowy i w godzinach przedpołudniowych można wykonać piękne fotki pociągu z widokiem na zabudowania Dzierżoniowa i Pieszyc, oraz z oddalonym o 20 kilometrów na północ masywem góry Ślęża. O tej porze jednak zależało mi aby przejść na drugą stronę torów, gdyż stamtąd świeciło słońce. Zaraz jak przekroczyłem tor, przemknął SA134-006 w obsłudze pociągu „Wieżyca” relacji Wrocław Główny – Bielawa Góry Sowie. Jakoś nazwa tego pociągu bardziej kojarzy mi się z Kaszubami niż Górami Sowimi 😅. 

SA134-006 jako pociąg "Wieżyca" relacji Wrocław Główny -
Bielawa Góry Sowie dojeżdża do przystanku Bielawa Jezioro

Do powrotnego kursu miałem niecałe 20 minut i przez ten czas wyszedłem nieco wyżej aby sprawdzić czy da się zrobić zdjęcie pociągu z jeziorem. Znalazłem takie miejsce, ale słońce schowało się za chmury i zrobiło się dość ponuro. Odpuściłem robienie zdjęć. W końcu będę tu jeszcze trzy pełne dni i będzie jeszcze okazja na powtórkę. Wróciłem do kwatery na nocleg.

 

Dzień 2. Wtorek 28 lipca 2026 r.

Plan dnia był taki, że po śniadaniu idę na końcowy przystanek kolejowy Bielawa Góry Sowie i zmierzam do Bielawy Zachodniej wzdłuż toru rozglądając się za miejscówkami. Nie powinno mi to zająć dużo czasu. Odcinek ten liczy bowiem niecałe 4 kilometry 😅. Dzierżoniów, Bielawa, Pieszyce i okoliczne wioski obsługiwane są komunikacją miejską uruchamianą przez Związek Powiatowo-Gminny „Sowiogórskie Autobusy”. Ich tabor jest jednak do bólu monotonny. Jedynym typem taboru jaki tu jeździ są wozy SOR NB12 należące do firmy Kłosok. Idąc głównie ulicą Waryńskiego (drogą wojewódzką do Nowej Rudy) dotarłem do obecnie końcowego przystanku Bielawa Góry Sowie. Przed przystankiem tor przekracza oddalone od siebie o 30 metrów dwa przejazdy kolejowe, przez ulice Nowobielawską i Sowią. Pomiędzy nimi jest mostek na rzeczce Bielawicy. Przystanek zlokalizowany jest bardzo blisko górskich szlaków. Niedaleko stąd znajduje się szczyt Koci Grzbiet z platformą widokową. Odbudowa dalszego odcinka toru do Srebrnej Góry jest już na bardzo zaawansowanym etapie. Kto wie, może już za rok przyjadę go zaliczyć 😉. Pierwszym pociągiem który fotografowałem była „Wielka Sowa” z Wrocławia, przyjeżdżająca kilka minut po godzinie 9. Obsługuje ją dwutrakcyjny Impuls 36WEh. Wykonałem mu zdjęcia jak pokonuje mostek na Bielawicy, oraz przy peronie z budynkiem dawnej stacji Bielawa Nowa. 

36WEh-013 jako pociąg "Wielka Sowa" z Wrocławia Głównego
kończy bieg na przystanku Bielawa Góry Sowie

Przystanek Bielawa Góry Sowie

Po krótkim postoju hybryda odjechała w drogę powrotną jako „Wieżyca” do Wrocławia, a ja ruszyłem wzdłuż toru w poszukiwaniu nowych miejscówek. Nie było co się śpieszyć, gdyż kolejny pociąg będzie dopiero za 2,5 godziny. Za przejazdem w ulicy Nowobielawskiej tor wciska się między posesje i wchodzi w pola. Obszedłem zabudowania przez teren szkoły i znalazłem ścieżkę prowadzącą w stronę toru. Jak się przejdzie na jego zachodnią stronę, można zrobić ciekawe ujęcia pociągu na tle Góry Parkowej, budynku szkoły i dawnych zakładów Bieltex. To jednak motyw bardziej na godziny popołudniowe, więc szedłem dalej. Przez kolejny kilometr tor biegnie przez mało fotogeniczne tereny. Jest po drodze jeden przejazd drogowy na Osiedlu Podgórskim, ale też szału tu nie ma jeżeli chodzi o motywy. Kolejny przejazd przy ulicy Korczaka był nieco ciekawszy i tu postanowiłem uwiecznić kolejny pociąg, który będzie przed godziną 12. W tym miejscu przy starej Kolei Sowiogórskiej znajdował się przystanek Kamieniczki. Do pociągu miałem sporo czasu, to zapoznałem się z dalszym przebiegiem szlaku. Od ulicy Korczaka równolegle do toru biegnie ulica Wysoka, przy której stoją baraki w których w czasie II wojny światowej mieścił się obóz koncentracyjny dla kobiet. Dalej już jest Jezioro Bielawskie i zlokalizowane w jego sąsiedztwie tereny rekreacyjne: baseny, plaże, molo i pole campingowe. Mieści się tu przystanek kolejowy Bielawa Jezioro (niedoszły Bielawa Camping Sudety). Potem już zaczyna się odcinek gdzie nasyp kolejowy biegnie wzdłuż zapory jeziora. Miałem koncepcję sfotografować pociąg jadący w kierunku przystanku Bielawa Góry Sowie przed przejazdem w ulicy Korczaka a na powrocie zrobić go z zapory. Pociąg przyjeżdża tu w relacji bezpośredniej z Trzebnicy, a wraca jako krótki kurs do Dzierżoniowa Śląskiego. Niestety pociąg z Trzebnicy spóźnił się 15 minut, przez co ledwo zdążyłem dolecieć na zaporę zrobić go na kursie powrotnym. 

36WEh-014 jako pociąg relacji Trzebnica - Bielawa Góry Sowie
ruszył przed chwilą z przystanku Bielawa Jezioro

36WEh-014 jako powrotny pociąg relacji Bielawa Góry Sowie -
Dzierżoniów Śląski jedzie wzdłuż zapory na Jeziorze Bielawskim

Hybryda pojechała do Dzierżoniowa Śląskiego i po godzinie wraca do Bielawy Gór Sowich by po chwili ruszyć w drogę powrotną do Wrocławia. Na tej parze kursów nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia. Co jechał pociąg to słońce przysłaniały chmury 😂. Ale za to gdy tak siedziałem sobie na zaporze jeziora, wypatrzyłem na stokach Gór Sowich dwie niewielkie polanki z których powinno udać się zrobić zdjęcia pociągów z jeziorem. Moją misją na jutrzejszy dzień będzie zdobycie tych miejsc 😁. Po godzinie 14 przyjeżdża pociąg „Ślęża” z Wrocławia obsługiwany spalinowym Linkiem serii SA139. Tego jako tako udało mi się sfotografować ze słońcem, choć chmura bardzo ociągała się z jego odsłanianiem 😅. 

SA139-012 jako pociąg "Ślęża" z Wrocławia Głównego do
Bielawy Gór Sowich jedzie wzdłuż Jeziora Bielawskiego

Pół godziny później Link wraca do Dzierżoniowa Śląskiego, by potem wykonać krótki kurs tylko do Bielawy Zachodniej. Przeszedłem się sfotografować go jak dojeżdża do tego przystanku. Od jeziora do Bielawy Zachodniej tor obiega od północy teren zakładu Bielbaw. Co ciekawe zachował się kikut kształtowego semafora wjazdowego do dawnej stacji Bielawa Zachodnia od strony Dzierżoniowa przez Bielawę Wschodnią. Widać też czytelny ślad po torowisku do Dzierżoniowa przez Pieszyce. 

SA139-012 jako pociąg osobowy z Dzierżoniowa Śląskiego
kończy bieg w Bielawie Zachodniej. Po lewej stronie biegł
niegdyś tor do Dzierżoniowa przez Pieszyce.

Po wykonaniu zdjęcia linka udałem się do hotelu na obiadokolację. Wieczorem wybrałem się ponownie w okolice jeziora, na upatrzoną poprzedniego dnia miejscówkę z której można zrobić pociąg na tle zbiornika. Celowałem w pociąg „Wieżyca” z Wrocławia jadący planowo po godzinie 19. Potem wraca on do Wrocławia jako „Wielka Sowa” i wówczas chciałem go złapać na tle zapory od północnej strony z polnej drogi prowadzącej w kierunku Pieszyc. Zdjęcie pociągu „Wieżyca” na tle jeziora udało się zrobić ładnie ze słońcem. 

Pociąg "Wieżyca" relacji Wrocław Główny - Bielawa Góry Sowie
dojeżdża do przystanku Bielawa Jezioro. W tle widać Jezioro
Bielawskie

Niestety raczył się spóźnić 10 minut, przez co nie zdążyłem przemieścić się na miejscówkę upatrzoną na kurs powrotny. No trudno, będę tu jeszcze dwa pełne dni, to powinno się udać zrobić poprawiny.

 

Dzień 3. Środa 29 lipca 2026 r.

Pokój hotelowy miałem z oknem na wschodnią stronę i słońce świeciło tu tylko rano, a pod wieczór było już przyjemnie. Co prawda na wyposażeniu pokoju miałem wiatrak, ale szybko nagrzewający się rano pokój i tak był motywacją żeby szybko wychodzić na miasto 😅. We środę fotografowanie chciałem rozpocząć od pociągu z godziny 9 jadącego z Bielawy Gór Sowich do Wrocławia. Nosi on nazwę „Wieżyca”. Miałem dla niego upatrzone miejsce jak jedzie wzdłuż Bielbawu między jeziorem a przystankiem Bielawa Zachodnia. 

36WEh-014 jako pociąg "Wieżyca" z Bielawy Gór Sowich do
Wrocławia Głównego zbliża się do przystanku Bielawa Zachodnia

Kolejny pociąg będzie po dwóch godzinach i jego chciałem upolować jak wjeżdża na tymczasowo końcowy przystanek Bielawa Góry Sowie. Wybrałem się ponownie w to miejsce, gdyż o tej porze słońce świeci od drugiej strony i można zrobić inne ujęcie 😉. Pociąg z Trzebnicy ponownie się spóźnił 15 minut, ale tym razem dla odmiany przyjechał SA134, nie hybryda. 

SA134-025 jako pociąg z Trzebnicy kończy bieg na przystanku
Bielawa Góry Sowie

Na kolejną parę pociągów wybrałem się na upatrzoną dzień wcześniej miejscówkę z widokiem na miasto. 

SA134-025 jako pociąg osobowy z Dzierżoniowa Śląskiego
dojeżdża do przystanku Bielawa Góry Sowie

Ten sam pojazd po wyjeździe w drogę powrotną do Wrocławia

Wprawdzie słońce lepiej by tu świeciło jeszcze później, ale nie chciałem dłużej czekać. Przebierałem już nogami żeby iść w góry wykonać zdjęcia z jeszcze wyższego pułapu 😁. Na początek planowałem dostać się na polanę  zlokalizowaną na południe od jeziora. Początkowo szedłem żółtym szlakiem prowadzącym do Nowej Rudy przez Kalenicę. Po 20 minutach marszu odbiłem ze szlaku w prawo i forsowałem podejście na szczyt masywu górskiego. Niemal cały czas były wydeptane ścieżki, nie było konieczności przedzierania się przez zarośla. Po dojściu na szczyt wypatrywałem gdzie widać w oddali jakąś polanę. Pomagając sobie satelitą Google dotarłem na polanę, ale okazało się że to nie ta co trzeba. Udałem się bardziej na wschód i ukazał się upragniony widok na jezioro i co najważniejsze na tor kolejowy biegnący za nim 😀. Widać też było krótki fragment toru za przejazdem w ulicy Korczaka. O dziwo udało mi się tu dostać w ciągu godzinnej przerwy między pociągami. Zdążyłem przed przyjazdem linka obsługującego pociąg „Ślęża” z Wrocławia. Najpierw seryjka zdjęć jak jedzie wzdłuż zapory a potem jedno szybkie ujęcie jak wpasował się między domy za przejazdem w ulicy Korczaka. 

Pociąg "Ślęża" z Wrocławia do Bielawy Gór Sowich jedzie
wzdłuż Jeziora Bielawskiego

a tu minął przejazd w ulicy Korczaka

Z polany zszedłem już prosto w dół do podnóża gór. Co ciekawe nieco niżej znalazłem kolejną miejscówkę z widokiem na jezioro. Tu już widok był nieco gorszy, wchodziły w kadr pojedyncze konary. Ale jako że szynobus akurat wracał, to zrobiłem jeszcze zdjęcie. 

Powrotny pociąg relacji Bielawa Góry Sowie - Dzierżoniów
 Śląski jedzie wzdłuż Jeziora Bielawskiego

Druga polana którą chciałem zwizytować jest na zachód od jeziora i z niej powinno ładnie być widać wieczorny pociąg na tle jeziora i miasta. Po krótkim odpoczynku udałem się drogą biegnącą u podnóża gór (tzw ichniejszą drogą pod reglami 😛). Po minięciu skraju osiedla Kamieniczki i przekroczeniu Kamiennej Doliny rozpocząłem forsowanie stoku góry. Niby miałem duży zapas czasu, bo kolejny pociąg jest dopiero po godzinie 17. Ale tym razem odnalezienie poszukiwanej miejscówki nie było tak łatwym zadaniem i nieźle pobłądziłem po lesie 😅. Już momentami traciłem nadzieję, że trafię w upatrzone miejsce, ale udało się. Zdążyłem dosłownie na styk przed przyjazdem pociągu. Myślałem że ta polana jest gdzieś daleko, a okazało się że bliżej niż myślałem. Naprawdę warto było tu trafić, widok był przepiękny 😍. Jezioro i cała Bielawa jak na dłoni. I w ten widoczek wpasowałem szynobus obsługujący pociąg „Wilhelm Rotkiewicz” relacji Wrocław Główny – Bielawa Góry Sowie J

SA134-024 jako pociąg "Wilhelm Rotkiewicz" relacji Wrocław 
Główny - Bielawa Góry Sowie dojeżdża do przystanku Bielawa
Jezioro

Teraz mogłem plan dnia uznać za wykonany i iść na obiadokolację 😀. Co ciekawe szynobus miał wyjątkowo długi postój na przystanku Bielawa Góry Sowie. Dzięki temu zdążyłem zejść na dół i dotrzeć do miejscówki, z której poprzedniego dnia nie udało mi się sfotografować powrotnego pociągu na tle zapory. 

SA134-024 jako pociąg "Wieżyca" z Bielawy Gór Sowich do
Wrocławia jedzie wzdłuż zapory Jeziora Bielawskiego

a tu na tle zakładów Bielbaw

Po poprawinach mogłem udać się na zasłużony odpoczynek 😀.

 

Dzień 4. Czwartek 30 lipca 2026 r.

Został mi jeszcze jeden dzień pobytu, a cały szlak Bielawa Zachodnia – Bielawa Góry Sowie miałem już właściwie obfocony. Udałem się więc na szlak w stronę Dzierżoniowa Śląskiego, gdyż z niego też nie miałem jeszcze zdjęć. W 2020 r. tylko przejechałem się go zaliczyć. Przez cały pobyt w Bielawie miałem słoneczną pogodę. W czwartek zrobiło się wręcz upalnie, a widok z pokoju miałem na ruchliwą ulicę, przez co nie bardzo dało się spać przy otwartym oknie. Jedynie na pierwszy pociąg „Wielka Sowa” przyjeżdżający po godzinie 9 wybrałem się przed przystanek Bielawa Góry Sowie. Dzień wcześniej byłem tu po południu i robiłem zdjęcia z panoramą miasta, a teraz ustawiłem się po drugiej stronie toru z widokiem na góry. Mija godzina 9, słyszę w oddali jak pociąg trąbi, ale ciągle go nie widzę. W końcu przyczłapał z kilkuminutowym opóźnieniem jadąc w tempie może z 5 km/h. Wyglądało jakby nie miał siły wyjechać pod górę. 

36WEh-012 jako pociąg "Wielka Sowa" z Wrocławia dojeżdża
do przystanku Bielawa Góry Sowie

Do przystanku końcowego na szczęście się doczołgał. Potem ruszyłem do centrum Bielawy, a potem wzdłuż szlaku w kierunku Dzierżoniowa. Do kolejnego kursu miałem sporo czasu i zdążyłem przejść całą Bielawę aż do granicy z Dzierżoniowem, gdzie tor biegnie wzdłuż drogi wojewódzkiej. Znalazłem motyw koło bielawskiego witacza, gdzie w tle było widać Dzierżoniów oraz masyw Ślęży. W panoramie Dzierżoniowa górowały zabytki miasta takie jak kościół Maryi Matki Kościoła, wieża ciśnień, wieża ratuszowa oraz monumentalny kościół św. Jerzego z XIII wieku. Wciąż miałem zapas czasowy a słońce grzało już dość mocno, to posiedziałem chwilę w cieniu przy bocznej uliczce. Pociąg z Trzebnicy tym razem wyjątkowo spóźnił się tylko 5 minut J

36WEh-016 jako pociąg relacji Trzebnica - Bielawa Góry Sowie
na pograniczu Dzierżoniowa i Bielawy

Powrotny kurs upolowałem z polnej drogi kilkaset metrów bliżej Bielawy. 

36WEh-016 jako powrotny pociąg z Bielawy Gór Sowich do
Dzierżoniowa Śląskiego zbliża się do granic Bielawy

Wracając do centrum Bielawy zupełnie przypadkowo z tablicy reklamującej zabytki miasta, dowiedziałem się że na wieży kościoła Wniebowzięcia NMP jest punkt widokowy. Od razu nasunęło się skojarzenie, że może być widać z niego pociągi 😉. No to dawaj, odpalam Internet szukając szczegółów i faktycznie wyświetliło się że jest tam punkt widokowy, a bilety kupuje się w informacji turystycznej naprzeciwko kościoła. Kościół znajduje się pomiędzy przystankami Bielawa Centralna i Bielawa Zachodnia przy ulicy Wolności. Najbliższy pociąg jadący przed godziną 13 z Dzierżoniowa Śląskiego do Bielawy Gór Sowich chciałem zrobić „z dołu” a na kurs powrotny wyjść na wieżę. Wcześniej jednak chciałem odnaleźć informację turystyczną gdzie kupuje się bilety. Ulica Wolności była akurat totalnie rozkopana, ale po krótkich poszukiwaniach zlokalizowałem informację turystyczną. Zapytałem się pani w kasie o punkt widokowy na wieży kościoła. Potwierdziła że jest czynny, sprzedała bilet i poszła ze mną do kościoła otworzyć mi drzwi do klatki schodowej na wieżę. Po drodze wytłumaczyła, że na wieży są trzy poziomy, czynny jest tylko najwyższy i żeby wejść na punkt widokowy mam znaleźć drzwi które nie są zamknięte na kłódkę i pchnąć je 😅. No to wchodzę ciasnymi krętymi schodami. Normalnie tunel strachów 😂. Momentami ciemno tak, że muszę oświetlać drogę telefonem, a zza muru dochodzi głośne gruchanie ptaków. Wyszedłem na pierwszy poziom, a tam wszystkie drzwi zaryglowane i z tablicami „zakaz wstępu”. No to idę na kolejny poziom i znów wszystkie drzwi wyzamykane. Jeszcze wyżej były już tylko jedne drzwi całe w pajęczynach i zamknięte na kłódkę. Zszedłem poziom niżej i po kolejnym sprawdzeniu zauważyłem, że jedne z drzwi nie są zamknięte na kłódkę, a tylko na bolec. Wyjąłem go, pchnąłem drzwi i rzeczywiście wyszedłem na punkt widokowy 😀. Widok fajny, ale robienie zdjęć nie jest takie proste. Są kraty i siatka, która tylko w niektórych miejscach jest wyszarpana i da się tam wcisnąć aparat. Na szczęście znalazłem dwa punkty gdzie da się sfotografować pociągi. W kierunku północnym jest miejsce gdzie wejdzie kawałek pociągu na tle Dzierżoniowa i Ślęży. Widać też fragment linii kolejowej na wysokości zapory jeziora. Samego jeziora niestety stąd za bardzo nie widać, bo tafla wody jest na podobnym poziomie co wieża kościoła. Jak już wspominałem pierwotnie chciałem stąd złapać pociąg jadący od Bielawy Gór Sowich, ale jak już pani z informacji turystycznej mnie zaprowadziła i otworzyła drzwi na wieżę, to poszedłem od razu i załapałem się na wcześniejszy pociąg z Dzierżoniowa Śląskiego. Najpierw wpasowałem go między bloki na tle Dzierżoniowa i Ślęży. 

36WEh-016 jako pociąg relacji Dzierżoniów Śląski - Bielawa
Góry Sowie ruszył z przystanku Bielawa Centralna

Potem przeszedłem na drugą stronę i z duszą na ramieniu przeciskając aparat między wyszarpaną siatkę, zrobiłem hybrydę jadącą koło jeziora. 

Na szlaku przed przystankiem Bielawa Jezioro

Powrotny kurs już zrobiłem z dołu po wyjeździe z przystanku Bielawa Zachodnia. 

36WEh-016 jako pociąg relacji Bielawa Góry Sowie - Wrocław
Główny ruszył z przystanku Bielawa Zachodnia

Na kolejny pociąg z Wrocławia który pojedzie za 45 minut, przeniosłem się na zaporę jeziora. Zdecydowałem się dopieścić motyw z wtorku, kiedy chmury ciągle płatały mi figle zasłaniając słońce. Tym razem chmurki ładnie współpracowały J

SA139-011 jako pociąg "Ślęża" z Wrocławia Głównego do
Bielawy Gór Sowich jedzie wzdłuż Jeziora Bielawskiego

Tradycyjnie na tym kursie pojechał spalinowy Link. Potem wraca on do Dzierżoniowa Śląskiego i wykonuje krótki kurs do Bielawy Zachodniej. Upolowałem go na szlaku między Bielawą Centralną a Zachodnią. 

SA139-011 jako pociąg osobowy relacji Dzierżoniów Śląski -
Bielawa Zachodnia dojeżdża do przystanku końcowego

Potem poszedłem na przerwę obiadową. Na wieczór wróciłem wykonać zdjęcie z budynkiem dawnej stacji Bielawa Zachodnia. Zrobiłem z nim pociąg „Wieżyca” z Wrocławia jadący po godzinie 19. 

36WEh-013 jako pociąg "Wieżyca" relacji Wrocław Główny -
Bielawa Góry Sowie ruszył z przystanku Bielawa Zachodnia

Szeroka równia przed budynkiem stacyjny zdradza, że niegdyś torów tu było dużo więcej. W końcu stacja dawniej obsługiwała spory ruch towarowy do Bielbawu. To by było na tyle jeżeli chodzi o fotki z Bielawy. Jutro rano czeka mnie powrót do Krakowa.

 

Dzień 5. Piątek 31 lipca 2026 r.

Początkowo planowałem wyjechać pociągiem z Bielawy Zachodniej po godzinie 9 do Wrocławia i dalej pociągiem IC „Szkuner” co w Krakowie planowo jest po 15. W trakcie pobytu w Bielawie coraz bardziej jednak dojrzewałem do zmiany koncepcji powrotu. Z Dzierżoniowa Śląskiego kursuje bowiem bezpośredni pociąg TLK „Sudety” do Krakowa, kursujący magistralą podsudecką przez Kamieniec Ząbkowicki, Nysę i Kędzierzyn-Koźle. Główny minus tego wariantu jest taki, że pociąg ten wyjeżdża z Dzierżoniowa Śląskiego już o godzinie 7:52, a nie chciałem rezygnować ze śniadania które są u mnie w hotelu wydawane od 7. O tej porze nie ma pociągu z Bielawy, co zmuszałoby mnie do dojazdu autobusem. Z analizy rozkładu wynika że aby zdążyć do Dzierżoniowa na „Sudety” musiałbym wyjechać autobusem spod hotelu o 7:15. Śniadania są wydawane oficjalnie od 7, ale jak przyjdę 10-15 minut wcześniej to w jadalni coś powinno już być wystawione. Bilety na autobusy komunikacji miejskiej z Dzierżoniowa też można łatwo kupić. Są automaty biletowe w każdym autobusie, a także na przystanku koło mojego hotelu. Przy Żabce też wisiała kartka że sprzedają bilety, ale pani w kasie powiedziała że jest sezon urlopowy i nie mają kiedy iść po bilety 😂. Jak już udało mi się zakupić bilet na autobus i uzyskałem informację że kwadrans przed 7 już powinienem dostać śniadanie, mogłem z czystym sumieniem przebukować bilet powrotny na „Sudety” J. Zgodnie z planem dojechałem autobusem do Dzierżoniowa i nawet ze sporym zapasem czasowym byłem na stacji. Zapowiada się upalny dzień, a czeka mnie 5 godzin jazdy starym nieklimatyzowanym struclem. Ale za to przejadę się dla odmiany magistralą podsudecką a nie przez Wrocław J. Z niewielkim opóźnieniem przyjechał SN84-002. W tych pojazdach jest tak że po zatrzymaniu trzeba odczekać 5 sekund aż maszynista zwolni blokadę drzwi i potem można wsiadać. Stan magistrali pozostawia wiele do życzenia. Na długich odcinkach pociąg się wlecze. Widać jednak że połączenie jest potrzebne. Sporo ludzi wsiadło w Ząbkowicach Śląskich, Paczkowie i Nysie. Na klimatycznej stacji w Piławie Górnej tradycyjnie stoi kilka składów towarowych. Jest tu kamieniołom generujący spory ruch. Odgałęzia się tu linia do Kobierzyc, nieczynna od 1996 r. ale będąca w trakcie rewitalizacji. Szlak jest już zrobiony, ale potrzebna jest jeszcze odbudowa jego wpięcia w stację w Piławie Górnej. Dalej wleczemy się do Ząbkowic Ślaskich a towarzyszą nam resztki linii teletechnicznej na podwójnych słupach. Kolejny odcinek z niską szlakową jest od Nysy do Prudnika. Potem już jedziemy sprawnie do samego Krakowa. Odcinkiem od Kędzierzyna-Koźla do Gliwic też już dawno nie jechałem. Dawniej to tędy jeździły niemal wszystkie pociągi dalekobieżne z Wrocławia do Krakowa. Jak zaczął się remont odcinka Opole – Kędzierzyn-Koźle przekierowano je przez Strzelce Opolskie i większość tak jeździ do dziś. Do Krakowa dojeżdżamy prawie punktualnie około godziny 13.

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

2026-07-25 Weekend w Rabce-Zdroju z pociągami retro

Tak, wiem, dawno już nie dodawałem stricte kolejowego wpisu. Ale wróciłem właśnie z wakacyjnych wojaży i w przygotowaniu są nowe relacje J. Urlop rozpocząłem od wypadu do Rabki-Zdroju w ostatni weekend lipca, a impulsem do jego realizacji była kumulacja pociągów retro jakie kursowały wówczas po linii zakopiańskiej. Skansen w Chabówce w wakacyjne niedziele ponownie uruchomił składy prowadzone parowozami. W tym roku kursują one na trasie z Rabki Zaryte do Jordanowa. Dodatkowo w dniach 24-26 lipca Zakopane ponownie odwiedził „Nieśpieszny”, historyczny skład PKP Intercity. Warto również dodać, że w ostatnim czasie skansen w Chabówce zmienił właściciela. Dotychczas funkcjonował on w strukturach spółki PKP Cargo S.A., która jak wiadomo od dłuższego czasu pogrążona jest w kryzysie finansowym. Aby zapewnić placówce lepsze perspektywy na przyszłość, powstała fundacja „Parowozownia Chabówka” utworzona przez spółki PKP S.A. i PKP Intercity S.A. W weekend 25 i 26 lipca zaplanowałem przyjazd z rowerem do Rabki i fotografowanie pociągów na linii zakopiańskiej z głównym naciskiem na składy historyczne.

 

Dzień 1. Sobota 25 lipca 2026 r.

Na dworcu głównym w Krakowie stawiłem się o godzinie 6 z zamiarem podróży „Luxtorpedą” Kolei Małopolskich do przystanku Chabówka Stadion. Ludzi z rowerami na peronie czeka sporo, ale podstawiły się dwa Impulsy EN78A i miejsca starczyło dla wszystkich. Pogodę mam wręcz idealną na rowerowy weekend. Jest słonecznie ale nie upalnie. Pierwotnie planowałem z Chabówki Stadion udać się do Raby Wyżnej i wyjechać na spotkanie „Nieśpiesznemu”, który rano wyrusza z Zakopanego. Okazało się, że za nami jedzie opóźniony „Podhalanin” ze Świnoujścia. Dzięki temu miałem bonusa w postaci dodatkowego pociągu do sfocenia i to jadącego ładnie do słońca. Zmieniłem wobec tego plany i na początek udałem się na jedną z górek z widokiem na łącznicę kolejową w Chabówce. Początkowo myślałem czy nie poszukać drogi na jedną z nieodkrytych jeszcze miejscówek. Ostatecznie postanowiłem nie kombinować i wybrałem się na znaną mi górkę na wysokości stacji w Chabówce, na której byłem w styczniu tego roku. 

EP07-1066 z opóźnionym pociągiem IC "Podhalanin" ze
Świnoujścia do Zakopanego hamuje przed przystankiem
Chabówka Stadion

Nad przystankiem Chabówka Stadion na pewno też są polany z widokiem na łącznicę, ale tamtejsze drogi są bardzo zdradliwe. Po przejeździe „Podhalanina” miałem duży zapas czasowy do „Nieśpiesznego”, toteż zająłem się penetracją bocznych dróg w Chabówce na wysokości przystanku przy stadionie. I faktycznie większość prowadziła na manowce. Wymęczyłem się wyjeżdżając pod górę, a drogi kluczyły między domami nie dając oczekiwanego widoku, albo zagłębiały się w dolinkę. W przerwie między sprawdzaniem dróg trafiłem pendolino relacji Zakopane – Kołobrzeg. 

ED250-001 jako pociąg EIP z Zakopanego do Kołobrzegu za
chwilę minie bez zatrzymania przystanek Chabówka Stadion

W końcu obczaiłem drogę, która mogła prowadzić na polanę z widokiem na łącznicę kolejową. Nie wjeżdżałem już w nią aby oszczędzać siły na później. Pojechałem drogą wojewódzką do Raby Wyżnej i ulokowałem się przy wyjeździe ze stacji. Zapas czasowy wciąż miałem spory i przed „Nieśpiesznym” pojedzie jeszcze regio „Gubałówka”. Tak się złożyło że jechał na nim minionek 😀, czyli jednostka EN71-001 w jedynym słusznym malowaniu. Miło że zaszczyciła swoją obecnością na zakopiance w ten weekend. 

EN71-001 jako pociąg regio "Gubałówka" do Krakowa ruszył
ze stacji Raba Wyżna

W odbiegu za nim jechał „Nieśpieszny” zestawiony z lokomotywy EU07-005 i pięciu oliwkowych wagonów. EU07-005 jest najstarszą czynną lokomotywą tej serii (rocznik 1967) i historyczne malowanie przywrócono jej dwa lata temu. Niedawno dodatkowo odzyskała też na czołach gniazda sterowania wielokrotnego. 

EU07-005 z pociągiem ICN "Oscypek" z Zakopanego do
Chabówki minął stację Raba Wyżna

„Nieśpieszny” wjeżdża do stacji Chabówka i ma tam godzinny postój. Potem zrobi kółeczko przez Kalwarię Zebrzydowską Lanckoronę, Bielsko-Białą, Czechowice-Dziedzice, Trzebinię i Kraków aby na wieczór wrócić do Zakopanego. Korzystając z jego długiego postoju w Chabówce, udałem się po raz drugi przeciąć mu drogę w Skawie. Z Raby Wyżnej lokalnymi dróżkami dostałem się do drogi krajowej z przejścia granicznego w Chyżnym. Udałem się nią kawałek w stronę Rabki, po czym skręciłem w lewo w lokalną drogę, którą cały czas zjeżdżając dostałem się do Skawy. Tu „Nieśpieszny” niestety będzie jechał idealnie pod słońce. Jadąc rano „Luxtorpedą” wypatrzyłem między mijanką w Skawie a przystankiem Skawa Środkowa pagórek po zachodniej stronie, gdzie powinno być widać trochę składu. Jest to też na wysokości miejsca, gdzie linia kolejowa wykręca w kierunku przejazdu przez drogę do Naprawy. Wspiąłem się na pagórek i szału nie było. Linię kolejową widać stąd na tak krótkim odcinku, że zmieści się lok i pół wagonu. Ale przy takim kącie padania promieni słonecznych nic tu lepszego nie wyczaruję, więc zostałem i wykonałem foto. 

EU07-005 z pociągiem ICN "Oscypek" z Chabówki do Zakopanego
przez Bielsko-Białą, Trzebinię i Kraków mija Skawę

Kolejne fotki planowałem w okolicach Jordanowa. Wypatrzyłem na mapie i satelicie Google, że aby się tam dostać nie muszę wracać się do głównej drogi w Skawie. Leśnymi drogami przez górę powinienem dostać się do Wysokiej, leżącej przy drodze Spytkowice – Jordanów. Niestety aż tak łatwo nie było. Droga stawała się coraz mniej czytelna i w pewnym momencie zanikła na jednej z polan. Pomagając sobie satelitą Google dostałem się do wyraźniejszej drogi, która z kolei była bardzo kamienista i obawiałem się uszkodzenia opony na czymś takim. Dla świętego spokoju wolałem rower przeprowadzić. W końcu w Wysokiej trafiłem na asfalt i z centrum wsi już cały czas w dół jechałem do stacji w Jordanowie. Tam moim celem była polanka na południe od stacji, którą wypatrzyłem z pociągu jadąc na pierwszy kurs „Nieśpiesznego” w kwietniu. Z pociągu ta polanka wyglądała dość okazale, ale jeżeli chodzi o widok z niej to szału nie ma. Można z niej zrobić pociąg od Krakowa w dwóch aktach. Najpierw na łuku z widokiem na kamieniołom w Osielcu a potem przed przejazdem w ulicy Kolejowej na tle miasteczka. Z tym że trzeba uważać na ciasno ustawione słupy trakcyjne i liczne krzaki. Z analizy rozkładu jazdy wynikało że teraz ma jechać regio „Janosik” z Krakowa, ale załapałem się jeszcze na lekko opóźniony ekspres „Tatry” z Warszawy. O dziwo udało się wpasować lokomotywę między słupy. 

EU200-020 z pociągiem EIC "Tatry" z Warszawy Wschodniej
wjeżdża do stacji Jordanów

Regio „Janosik” jechał w odbiegu za ekspresem, więc nie zmieniałem miejscówki. 

EN57-2078 jako pociąg regio "Janosik" z Krakowa dojeżdża do
stacji Jordanów

A skoro już tu jestem, to pojechałem sprawdzić polanki przy pierwszych zabudowaniach Toporzyska, czy w ogóle widać z nich linię kolejową. Widać w dwóch miejscach małe fragmenty, gdzie zmieści się lok i ze dwa wagony. Akurat jechał TLK „Osterwa” do Szczecina, to wykonałem zdjęcia. 

EU160-035 z pociągiem TLK "Osterwa" do Szczecina minął
stację w Jordanowie

Aby dojechać do kolejnych miejscówek, musiałem jechać przez rynek w Jordanowie, to przy okazji zatrzymałem się tam na lunch. Dojazd miałem pod górę ulicą Kolejową, która na dodatek była w trakcie asfaltowania. Po jedzeniu udałem się na leśny odcinek między Jordanowem a Bystrą Podhalańską. Były to moje drugie w tym roku odwiedziny w tym miejscu. Pierwszy raz tu byłem w zimowej szacie w styczniu. Chciałem tu zostać do powrotu „Nieśpiesznego”, czyli do około godziny 18. Ulicą Mickiewicza jechałem cały czas w dół, aż przekroczyłem wąskim mostkiem rzekę Skawę i dotarłem do toru. Akurat zwiał mi EIC „Kaszub” z Gdyni, ale zaraz za nim ma jechać regio „Rysy” z Krakowa. Wybrałem dla niego klimatyczną miejscówkę z barierką wykonaną z pni drzew oraz z chmurkami. 

EN57-714 jako pociąg regio "Rysy" z Krakowa zbliża się do
stacji Jordanów

Osobówka w stacji Jordanowie krzyżowała się z „Kaszubem” do Gdyni. W momencie jego przejazdu słońce odmówiło współpracy i schowało się za chmurę. 

EU200-020 z pociągiem EIC "Kaszub" do Gdyni minął stację
Jordanów

Następne zdjęcia wykonywałem na szlaku bliżej Bystrej Podhalańskiej. Latem ta okolica niestety nie jest tak spokojna jak zimą. Co chwilę rozlegają się ryki motocykli i quadów pędzących po lesie i płoszących zwierzynę leśną. To już podchodzi pod plagę. Zbliżało się nagromadzenie pociągów Intercity. Od Zakopanego zmierzały do mnie IC „Halny” do Poznania oraz „Kazimierz” do Bydgoszczy, a w drugą stronę TLK „Małopolska” z Gdyni i „Osterwa” ze Szczecina. Rozkminiłem gdzie te pociągi powinny się krzyżować, problem pojawi się gdy któryś się opóźni. I tak niestety było w przypadku obu pociągów do Zakopanego, które były po kilkanaście minut w plecy. W każdym razie jako pierwszy na pewno pojedzie „Halny” i na spokojnie ustawiłem się na miejscówce. Mijał mnie starszy pan, który zwrócił uwagę na mapy Gorców i Beskidu Makowskiego, które trzymałem w bagażniku. Mówił że jest zaskoczony że ktoś jeszcze używa map papierowych 😅. Odparłem że telefon może się zepsuć lub się rozładować i co wtedy zrobię? 😜. 

EP07-1066 z pociągiem IC "Halny" do Poznania na szlaku
Jordanów - Osielec

W Osielcu „Halny” powinien wykrzyżować się z „Małopolską” toteż przeniosłem się na miejscówkę na pociąg do Zakopanego.

TLK "Małopolska" z Gdyni na szlaku Osielec - Jordanów

Potem miałem trudny orzech do zgryzienia, bo „Kazimierz” zbliżał się do Jordanowa w tym samym czasie co „Osterwa”  do Osielca. I zgaduj zgadula którego wpuszczą pierwszego na szlak. Obstawiałem że „Kazimierza” bo jedzie planowo, więc ustawiłem się z widokiem na pociąg od Zakopanego. Okazało się, że źle obstawiłem bo pierwsza pojechała „Osterwa” 😡. Nie ucieszyła mnie ta decyzja, bo miałem upatrzoną fajną miejscówkę na pociąg do Zakopanego, a teraz w tym kierunku nic nie będzie jechać przez 2,5 godziny 😠. No nic, mówi się trudno i zaczekałem na „Kazimierza”. 

EU160-064 z pociągiem IC "Kazimierz" do Bydgoszczy na szlaku
Jordanów - Osielec

Kolejne w planie były trzy pociągi od Zakopanego, jako pierwszy przyspieszony „Ornak” Kolei Śląskich do Częstochowy. Dla niego ustawiłem się bliżej Jordanowa, tam gdzie robiłem „Kaszuba”, ale słońce odmówiło współpracy. Tym razem słońce było, ale mało brakowało a dwie panie by mi weszły przed aparat (a stałem na ścieżce gdzie człowiek pojawia się raz na ruski rok 😅). Na szczęście panie się zorientowały i zatrzymały się na chwilę J

22WEdg-012 jako pociąg "Ornak" do Częstochowy na szlaku
za Jordanowem

Na kolejne dwa pociągi wróciłem bliżej Bystrej Podhalańskiej. Najpierw pojechał regio „Kasprowy” do Krakowa a potem EIC „Tatry” do Warszawy Wschodniej. 

EN57-2078 jako pociąg regio "Kasprowy" do Krakowa na szlaku
między Jordanowem a Bystrą Podhalańską

EU200-026 z pociągiem EIC "Tatry" do Warszawy Wschodniej
na szlaku Jordanów - Osielec

Następnie czekała mnie ponad godzina całkowitej posuchy, więc udałem się znów na rynek w Jordanowie na posiłek. Kolejne pociągi w planie były po godzinie 18. Jako pierwsza osobówka z Krakowa do Rabki Zaryte, potem IC „Malinowski” z Zakopanego do Warszawy i następnie wracający „Nieśpieszny”. Tym razem nie zjeżdżałem na sam dół do toru, lecz poszukałem miejscówki z góry z ulicy Mickiewicza. Widać z niej dobrze linię kolejową, lecz jest dużo przeszkadzajek w postaci drutów. Czasu miałem wciąż sporo, dzięki czemu po dłuższym poszukiwaniu znalazłem widok wolny od kabli. Jako pierwsza pojechała osobówka z Krakowa do Rabki Zaryte. Jest to jedyny dziś fotografowany pociąg, którego stacją początkową ani końcową nie jest Zakopane 😅. 

EN57-2073 jako pociąg osobowy z Krakowa do Rabki Zaryte
zbliża się do stacji Jordanów

Potem w drugą stronę przemknął „Malinowski” prowadzony griffinem w okleinie 200-lecia Politechniki Warszawskiej, po czym przyszedł czas na gwiazdę dzisiejszego dnia, czyli powrotnego „Nieśpiesznego”. 

EU07-005 z pociągiem ICN "Oscypek" z Chabówki przez
Bielsko-Białą, Trzebinię i Kraków do Zakopanego na szlaku
przed Jordanowem

Po jego przejeździe wszystkie punkty dnia miałem odhaczone i mogłem pomału jechać do Rabki na nocleg. Najkrócej by było jechać krajówką przez Skomielną Białą, ale postanowiłem w Naprawie skręcić na Skawę i pojechać wzdłuż linii kolejowej. A nóż a widelec jeszcze coś zafocę. Z rynku w Jordanowie czekał mnie piękny zjazd krajówką nr 28 do doliny potoku Malejówka a potem długi podjazd do Naprawy. I jeszcze w dolince było potrącenie i policja wstrzymywała ruch. Po sforsowaniu podjazdu do Naprawy czekał mnie ostry zjazd do Skawy. Zatrzymałem się na wysokości mijanki i sprawdziłem punktualność pociągów. W odbiegu za „Nieśpiesznym” powinno jechać pendolino z Kołobrzegu, jednakże było opóźnione pół godziny i wcześniej planowany był TLK „Kozica” z Poznania. Wybrałem dla niego miejscówkę z profilu na szlaku Skawa – Chabówka. 

EP07-517 z pociągiem TLK "Kozica" z Poznania na szlaku
Skawa - Chabówka

Potem już ruszyłem przez Zabornię na skróty do Rabki. Nocleg miałem w centrum miasteczka przy samym parku zdrojowym. Jak to w weekend w wakacyjnym kurorcie, z parku słychać było koncert jakiegoś lokalnego wodzireja grającego discopolowe covery. Ale na szczęście o 22 grzecznie przestał grać i mogłem iść spać.

 

Dzień 2. Niedziela 26 lipca 2026 r.

Niedzielny poranek rozpocząłem od pieszego spaceru w kierunku Zarytego, na stok Lubonia Wielkiego. Są tam polany, z których dobrze widać szlak kolejowy w rejonie przystanku Rabka-Zdrój i rano najlepiej słońce świeci z tego kierunku. Wyszedłem z kwatery przed godziną 7, tak aby sfotografować osobówkę relacji Zakopane – Rabka Zaryte planowo meldującą się na stacji docelowej o godzinie 7:30. Bazując na satelicie Google Maps uznałem, że najlepiej będzie skręcić z drogi krajowej nr 28 przy zakręcie za Biedronką. Nie zrobiłem jednak poprawki na ukształtowanie terenu. Za Biedronką bowiem jest dolina potoczku i przed nią byłby lepszy widok, centralnie na oś toru na wysokości przystanku Rabka-Zdrój. Za dolinką jednak też nie było źle i widać było łuk toru przed przejazdem w ulicy Jana Pawła II. 

EN57-2078 jako pociąg osobowy z Zakopanego do Rabki Zaryte
ruszył z przystanku Rabka-Zdrój

Wykonałem kilka zdjęć osobówki, po czym wróciłem do kwatery na śniadanie. W niedzielę rano „Nieśpieszny” pojawia się w Chabówce w podobnych godzinach co w sobotę. Przyjeżdża o 10 i po zmianie czoła jedzie dalej. Co więcej, ma skomunikowanie z parowozem do Rabki Zaryte. Spodziewałem się jednak chmary ludzi na peronie, która nie pozwoli na zrobienie dobrego zdjęcia. W związku z tym w niedzielę odpuściłem „Nieśpiesznego” i skupiłem się na parowozie. Po wykwaterowaniu się pojechałem od razu w kierunku stacji Rabka Zaryte, gdzie zajechałem pod stok Polczakówki. Przypiąłem rower na dole i wspiąłem się na stok. Jest stąd dobry widok na linię kolejową i już parę razy to miejsce odwiedzałem. Tym razem jest to jednak moja pierwsza wizyta tu po modernizacji tego szlaku i elektryfikacji. Co ciekawe z tego stoku widać nawet jedną z estakad drogowej zakopianki. Obecnie w Chabówce są dwa sprawne parowozy: TKt48-191 i Ty2-911. Dziś pracował ten drugi. 

Ty2-911 z pociągiem retro z Chabówki dojeżdża do stacji
Rabka Zaryte

Po wykonaniu kilku ujęć zszedłem szybko na dół i ruszyłem w kierunku centrum Rabki aby złapać go na powrocie. Miejsce gdzie planowałem go upolować nie jest za bardzo oddalone od Polczakówki, bo znajduje się za mostem na Rabie. Drogowo jednak musiałem sporo nadłożyć, ale zdążyłem. 

Retro z Rabki Zaryte do Jordanowa niedługo po ruszeniu ze
stacji początkowej

Parowóz pojechał do Jordanowa, a w drodze powrotnej chciałem uwiecznić go z polany na wysokości przystanku Chabówka Stadion. Udałem się na upatrzoną dzień wcześniej boczną drogę. W sobotę nie miałem sił, żeby na nią wjeżdżać, ale byłem prawie pewien że wyprowadzi mnie na polanę z widokiem na linię kolejową. I faktycznie widok był super. 

Powrotne retro z Jordanowa dojeżdża do Chabówki

Uznałem więc że zostanę tu dłużej i zrobię kolejne dwa pociągi. Zaraz po parowozie pojechał ekspres „Tatry” który zjeżdża na łącznicę, a potem regio „Janosik” wjeżdżający do stacji Chabówka. 

EU200-019 z pociągiem EIC "Tatry" z Warszawy Wschodniej
do Zakopanego na łącznicy w Chabówce

Co ciekawe na „Janosiku” pojechał skład dwóch jednostek EN57 (673+672). Bardzo mnie to ucieszyło nie tylko ze względów fotograficznych 😉. Skład ten bowiem przechodzi na „Kasprowego” do Krakowa, którym będę wracać. Dzięki temu miałem pewność że zmieszczę się z rowerem. Spodziewałem się bowiem tłumów wracających z weekendu. Pierwotnie chciałem wracać IC „Malinowski”, ale nie było na niego wolnych miejsc na rowery. 

EN57-673+672 jako pociąg regio "Janosik" z Krakowa wjeżdżają
do stacji Chabówka

Kolejny kurs parowozu będzie po godzinie 14, czyli za 2 godziny. Zjechałem do Żabki zlokalizowanej przy przystanku Chabówka Stadion na lunch, a potem przemieściłem się na szlak z Chabówki w kierunku Skawy. Najkrótszy dojazd tam wiedzie koło skansenu, gdzie trwa remont mostu na Rabie. Na szczęście jest tymczasowa kładka dla pieszych. Ulokowałem się w okolicach wiaduktu drogi krajowej do Chyżnego. Do przejazdu parowozu było jeszcze sporo czasu, ale wcześniej będzie kilka IC-ków. Najpierw w kierunku Zakopanego pojechał „Halny” z Poznania a zaraz po nim „Kazimierz” z Bydgoszczy. 

EP07-1040 z pociągiem IC "Halny" z Poznania zbliża się do
przystanku Chabówka Stadion

EU160-064 z pociągiem IC "Kazimierz" z Bydgoszczy przed
przystankiem Chabówka Stadion

W przerwie między pociągami siadałem w najbliższym cieniu, a tak się złożyło że naprzeciwko była posesja z jazgoczącym małym pieskiem. A jak wiadomo im psy mniejsze, tym bardziej hałaśliwe. Może mają kompleksy z tego powodu. W końcu gospodarz zainteresował się co pies tak długo szczeka, ale pan najwyraźniej domyślił się że czekam na parowóz J. Zapytał się bowiem za ile pojedzie i czy do Suchej. Odpowiedziałem że za 15 minut i do Jordanowa. A on się zaśmiał że taka krótka trasa 😅. Przed parowozem miały jechać jeszcze dwa „Kaszuby”. Najpierw z Zakopanego a zaraz potem z Gdyni. Tego z Zakopanego zrobiłem z wiaduktu krajówki. 

EU200-019 z pociągiem EIC "Kaszub" do Gdyni pokonuje łącznicę
w Chabówce

Na „Kaszuba” z Gdyni już wolałem nie czekać. Jedzie od bowiem na styk przed parowozem, a wolałem retro zrobić na pierwszą ligę. Parowóz chciałem uwiecznić z drogi równoległej do łącznicy kolejowej, jak wyjeżdża ze stacji Chabówka. Co ciekawe pierwszy 100-metrowy fragment tej drogi oznaczony jest jako teren prywatny, ale można go na szczęście łatwo objechać. Przejechał łącznicą „Kaszub” z Gdyni i zaraz potem zjawił się parowóz do Jordanowa. 

Kolejne retro z Rabki Zaryte do Jordanowa wyjeżdża z Chabówki

Na jego powrotny kurs miałem upatrzoną miejscówkę w Skawie Środkowej. Przyjechałem w okolice przystanku i akurat nadjechało regio „Rysy” z Krakowa. 

EN57-714 jako pociąg regio "Rysy" z Krakowa do Zakopanego
hamuje przed przystankiem Skawa Środkowa

Retro chciałem sfotografować z wyższego pułapu z drogi na Zbójecką Górę. Poprzednio na tej miejscówce byłem tylko raz, w lutym 2012 r. i to przy okropnym smogu. Niestety przez te 14 lat widok z tej miejscówki zdążył całkiem zarosnąć i musiałem z podkulonym ogonem wrócić na dół do przystanku Skawa Środkowa. Przy tym przystanku są drewniane płotki odgradzające łączkę na której czasem pasą się owce. Byłem tu w kwietniu w pierwszy weekend kursowania pociągu IC „Nieśpieszny”, wtedy co przez przypadek usunąłem jego zdjęcie 😂. Ale już to przebolałem, bo wtedy było pod słońce i owiec nie było. Za to tym razem słońce świeciło pod lepszym kątem i pasły się owieczki 😀. A po drugiej stronie drogi były krowy J

Powrotne retro z Jordanowa mija Skawę Środkową

Po parowozie zostały mi jeszcze do sfotografowania cztery pociągi, po dwa w każdą stronę. Od Zakopanego pojedzie IC „Kazimierz” do Bydgoszczy i „Ornak” Kolei Śląskich do Częstochowy. W drugą stronę będą TLK „Małopolska” z Gdyni i „Osterwa” ze Szczecina. Z owcami lepiej wykona się zdjęcia pociągów jadących od Zakopanego. W momencie przejazdu „Kazimierza” niestety większość modelek pochowała się do budy, tylko jedna dzielnie została pozować. Pociąg prowadził griffin w okleinie 200-lecia Politechniki Warszawskiej. 

EU160-004 z pociągiem IC "Kazimierz" do Bydgoszczy mija
przystanek Skawa Środkowa

EU160-076 z pociągiem TLK "Małopolska" z Gdyni przed
przystankiem Skawa Środkowa

Za to przy „Ornaku” już niemal wszystkiej owieczki wybiegły na łączkę 😍, tyle że słońce nieco schowało się za chmury. Ale naprawdę nie ma co narzekać na pogodę. Była wręcz wymarzona do jazdy rowerem i fotek J

27WEb-004 jako pociąg przyspieszony "Ornak" do Częstochowy
mija przystanek Skawa Środkowa

EU160-035 z pociągiem TLK "Osterwa" ze Szczecina mija
Skawę Środkową

Po przejeździe „Osterwy” ustawiłem się już na peronie czekając na regio „Kasprowy”, którym miałem zabrać się do Krakowa. Niestety „Osterwa” do Zakopanego była opóźniona, co wtórnie wymusiło dłuższe przytrzymanie „Kasprowego” w Chabówce i wcześniej do Krakowa pojechał ekspres „Tatry”. Finalnie więc regio przyjechało opóźnione 25 minut. Już myślałem, że jeszcze bardziej zwiększy opóźnienie na mijankach między Kalwarią a Skawiną, ale przynajmniej rozkoszowałem się tym, że przyjechał skład dwóch jednostek EN57 i znalazłem jeden całkiem pusty przedział służbowy, gdzie mogłem rozłożyć się z rowerem. W Osielcu rozkładowo mieliśmy stać 18 minut na wyprzedzanie przez „Tatry”, ale jako że te przepuściliśmy już wcześniej, zbiliśmy opóźnienie do 7 minut. Pojawiła się nadzieja że całkiem nadrobimy opóźnienie, ale niestety przed Suchą Beskidzką kierpoć ogłosił że będzie podmiana taboru 😕. Dalej już nie będzie tak dobrze, bo przesiadka była do pojedynczego EN57-1440. Przeskoczyłem szybko na koniec składu do służbówki, która bardzo szybko została zagracona rowerami i wózkami. O dziwo przesadzanie ludzi poszło sprawnie i nie zwiększyliśmy za bardzo opóźnienia. Na wysokości Jeziora Mucharskiego dopadł nas przelotny deszczyk. W Leńczach pojawiła się kolejna szansa nadrobienia opóźnienia. Miała tam być podwójna mijanka z pendolino z Kołobrzegu i „Kozicą” z Poznania. Pendolino było jednak znowu opóźnione pół godziny, dzięki czemu w Leńczach wykrzyżowaliśmy się sprawnie z „Kozicą” i odjechaliśmy planowo J. W Krakowie Głównym udało się sprawnie przesiąść w osobówkę do Katowic i niedługo po godzinie 19 byłem w domu, kończąc ten intensywny i owocny weekend.