piątek, 3 lutego 2023

2014-08-27 Pożegnanie Lata 2014

 

Lato 2014 r. również pożegnałem wspólnie z koleżankami i kolegami ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji na pokładzie Scani 113CLL z MPK Kraków. Podobnie jak na większości pożegnań lata jechaliśmy nad polskie morze a tym razem naszym celem były Rowy. Oczywiście po drodze tradycyjnie zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc. Jedno z nich było wyjątkowe dla naszej Scani. Zawitała ona bowiem w miejsce, gdzie w roku 1998 „przyszła na świat”, czyli do Polskiego zakładu koncernu Scania AB w Słupsku. Pozostałymi miejscami uwzględnionymi na naszej trasie przejazdu były m.in.: Port Lotniczy Warszawa – Modlin, dworzec kolejowy w Nasielsku, dom kultury w Pułtusku, browar i zamek w Ciechanowie czy pole bitwy pod Grunwaldem.

 

Dzień 1, środa 27 sierpnia 2014 r.

Naszą Scanię #PS063 zastałem przed godziną 18 w zajezdni na Płaszowie jak była szykowana do drogi. 

Scania 113CLL #PS063 szykowana do drogi w krakowskiej
zajezdni Płaszów

Chwilę później autobus pojechał do centrum na pętlę Dworzec Główny Wschód. Tam zabraliśmy resztę uczestników wyjazdu, po czym krajową siódemką kierowaliśmy się w stronę Warszawy. 

Jeden z postojów na trasie do Warszawy

Po drodze zboczyliśmy na chwilę do Wyśmierzyc, wówczas najmniejszego miasta w Polsce. Liczyło ono 942 mieszkańców i od największego polskiego miasta Warszawy, dzieli je 80 kilometrów. Osada pierwszy raz otrzymała prawa miejskie w 1338 roku. Odebrane one zostały w 1869 przez cara Rosji w ramach kary za powstanie styczniowe. Wyśmierzyce odzyskały prawa miejskie niedługo po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w 1922 roku. Po dotarciu do Warszawy zrealizowaliśmy tam naszą tradycję z Pożegnań Lata polegającą na przejeździe trasą wybranej linii nocnej.

 

Dzień 2, czwartek 28 sierpnia 2014 r.

O świcie zajechaliśmy pod Port Lotniczy Warszawa – Modlin. Jest to drugi po Okęciu Międzynarodowy port lotniczy dla aglomeracji warszawskiej. Zlokalizowany jest około 40 kilometrów na północny-zachód od śródmieścia stolicy. Lotnisko obsługuje loty rejsowe krótkiego i średniego zasięgu tanich linii lotniczych do miast europejskich, loty krajowe i rejsy czarterowe. Lotnisko posiada drugą kategorię systemu nawigacji ILS. Maksymalna przepustowość lotniska jest oceniana na 2 – 2,3 mln osób rocznie. Przez 5 pierwszych miesięcy działalności zostało odprawionych około 900 tys. pasażerów. 

Wizyta przy Porcie Lotniczym Warszawa - Modlin

Po wykonaniu zdjęć autobusu przy porcie lotniczym w Modlinie, kierowaliśmy się dalej na północ. Kolejnym punktem na naszej trasie był dworzec kolejowy Nasielsk. Stacja ta w rzeczywistości leży we wsi o wdzięcznej nazwie Nowe Pieścirogi, ponad 3 kilometry na południowy-zachód od centrum Nasielska. Jest to stacja węzłowa. Od magistrali Warszawa – Gdańsk odgałęzia się tu jednotorowa niezelektryfikowana linia do Sierpca. W 2008 roku w ramach modernizacji magistrali Warszawa – Gdańsk, stacja Nasielsk przeszła gruntowną przebudowę infrastruktury. Zbudowane zostało przejście podziemne wraz z platformami dla niepełnosprawnych. Wymieniono tory, sieć trakcyjną, sygnalizatory, obwody torowe itp. Zabudowano nowe perony wraz z wiatami, ławkami, wyświetlaczami LCD itp. Z kolei brutalistyczny budynek dworca z lat 90 XX wieku był przewidziany do rozbiórki i zastąpienia nowym obiektem. 

Przy stacji kolejowej Nasielsk

Skład Elfów EN76-025+024 Kolei Mazowieckich jako pociąg
osobowy do Warszawy Zachodniej na stacji Nasielsk

Stacja Nasielsk faktycznie leży w miejscowości Nowe Pieścirogi.

Niegdyś w Nasielsku była stacja styczna z koleją wąskotorową do Pułtuska otwartą w 1950 roku. Ruch na niej był prowadzony do momentu wyłączenia kolei wąskotorowych ze struktur PKP, czyli do roku 2001. Próby jej reaktywacji pod innym zarządem nie powiodły się i dekadę później została ona zlikwidowana. Wzdłuż dawnego przebiegu tej wąskotorówki pojechaliśmy do Pułtuska, gdzie zatrzymaliśmy się na chwilę na rynku.

Na rynku w Pułtusku

Miejsce to znane jest z serialu Alternatywy 4. W Pułtusku mieszkał główny bohater serialu Stanisław Anioł, który został później gospodarzem nowo wzniesionego bloku w Warszawie przy ulicy Alternatywy 4. Kolejny nasz cel oddalony był od Pułtuska o 40 kilometrów. Był nim Ciechanów, gdzie zwiedziliśmy zamek książąt mazowieckich. 

Zamek w Ciechanowie

Budowla została wzniesiona na przełomie XIV i XV wieku przez księcia mazowieckiego Janusza I Starszego. W stan ruiny popadła po potopie szwedzkim i wojnie północnej. Częściową restaurację ruin przeprowadzono w latach 80 XX wieku. Gdy zwiedzaliśmy zamek, największa popularnością wśród nas cieszyło zakuwanie się w dyby 😁. W bliskim sąsiedztwie ciechanowskiego zamku zlokalizowany jest browar założony w XIX wieku. 

Browar Ciechan

Jako jeden z nielicznych w Polsce warzy on swoje piwa przy użyciu naturalnego procesu fermentacji w otwartych kadziach. Na przestrzeni lat w ciechanowskim browarze często po raz pierwszy w Polsce warzono nowe style piwa. Uznanie i miano gwiazdy wśród piw niszowych zdobył w 2002 r. Ciechan Wyborny przyczyniając się do powstania mody na piwa niepasteryzowane. Rozszerzeniem tego pojęcia jest wprowadzone i spopularyzowane przez Browar Ciechan określenie nieutrwalane, które zawiera w swojej definicji brak utrwalania oraz mikrofiltracji, która mimo braku pasteryzacji, jest procesem wyjaławiającym piwo. W 2004 roku rozszerzono ofertę o Porter oraz pierwsze w Polsce piwo Miodowe, produkowane przy użyciu wyłącznie naturalnego miodu z polskich pasiek. Ciechan Miodowe dokonało rewolucji na rynku piwnym zdobywając serca rzeszy zwolenników złocistego trunku bez intensywnej chmielowej goryczki. Później wiele innych browarów poszło w ślady Ciechana i również zaczęło wypuszczać piwa miodowe. Po zaopatrzeniu się w zapasy w sklepie firmowym Browaru Ciechan, ruszyliśmy dalej na północ. Mieliśmy jeszcze jedno miejsce do odwiedzenia tego dnia, a było nim pole bitwy pod Grunwaldem. Chyba każdy pamięta z lekcji historii kiedy ona się odbyła. Było to 15 lipca 1410 roku w czasie trwania wielkiej wojny między siłami zakonu krzyżackiego pod dowództwem wielkiego mistrza Urlicha von Jungingena, a połączonymi siłami polskimi i litewskimi pod dowództwem króla Polski Władysława II Jagiełły. Bitwa ta zakończyła się zwycięstwem wojsk polsko-litewskich i pogromem sił krzyżackich. Przyczynami zwycięstwa wojsk Unii była ich dwukrotnie większa liczebność nad wojskami zakonnymi, manewr zmuszający krzyżaków do dłuższego postoju w pełnym słońcu gdzie ich blaszane zbroje błyskawicznie się nagrzewały, oraz doskonały manewr wojsk wielkiego księcia litewskiego Witolda nakłaniający krzyżaków do bezładnego pościgu za rzekomo rozbitymi oddziałami litewskimi. Spośród 250 krzyżackich braci-rycerzy poległo 203. Nie ma się co nad nimi użalać, bo zakon przebijał każdego swoim okrucieństwem, wszędzie zostawiając spalone domy, wymordowane kobiety i dzieci. Podczas naszego pobytu na polach bitwy mogliśmy się przez chwilę poczuć jak 600 lat temu i postrzelać z łuków. 

Pole bitwy pod Grunwaldem

Scania zaparkowana przy polu bitwy

Po południu dotarliśmy na miejsce naszego pierwszego stacjonarnego noclegu. Mieściło się ono koło Iławy na wyspie Wielka Żuława zlokalizowanej na Jeziorze Jeziorak. Dostać się tam można jedynie małym promem, więc nasza Scania musiała pozostać na stałym lądzie.

Prom płynący na wyspę Wielka Żuława na Jeziorze Jeziorak


Dzień 3, piątek 29 sierpnia 2014 r.

Po śniadaniu ruszyliśmy w drogę do Słupska, gdzie mieliśmy umówione zwiedzanie fabryki Scani. 

Widok o poranku na Jezioro Jeziorak

Początkowo w planie mieliśmy po drodze zwiedzić kilku miejsc. Jednak gdy obliczyliśmy ile czasu by nam to zajęło, to do Słupska zajechalibyśmy na wieczór, kiedy w biurze fabryki nikogo już byśmy nie zastali. Podjęliśmy więc decyzję, że ciśniemy prosto do Słupska. Robiliśmy tylko krótkie postoje na posiłki, jeden koło Kwidzyna a drugi w Skórczu. 

Postój w okolicach Kwidzyna

Leśny postój koło Skórcza

Przed Lubichowem mieliśmy duży zastrzyk adrenaliny, gdyż natrafiliśmy na kamienny wiadukt kolejowy o niskim prześwicie. Wysiedliśmy na chwilę z autobusu i pomogliśmy mu przejechać bez uszczerbku. Co ciekawe biegnąca górą linia kolejowa Skórcz – Szlachta była już wówczas od lat nieczynna. Ciekawe czy wpadną kiedyś na pomysł wyburzenia wiaduktu lub rozkopania nasypu i wyprostowania drogi. 

Przeciskanie się pod wiaduktem kolejowym w Lubichowie

Do Słupska dotarliśmy około godziny 15 i pracownicy fabryki Scani oprowadzili nas po zakładzie. Szwedzki koncern Scania przez znaczną część swojej działalności specjalizował się w produkcji ciężarówek oraz podwozi autobusowych, które były karosowane przez inne firmy. Kompletne autobusy były początkowo tylko małym procentem produktu firmy i trafiały praktycznie tylko na rynek skandynawski. Fabrycznie nowych pojazdów serii 113CLL trafiło do Polski tylko 112 sztuk, z czego aż 69 do Krakowa. Pozostałymi większymi odbiorcami był Górny Śląsk, Konin oraz Malbork. Pomimo, że był to model dość toporny, to MPK Kraków bardzo go sobie chwaliło i gdyby Szwedzi nie ogłosili w 1998 roku końca produkcji, pewnie do Krakowa trafiłoby więcej tych wozów. Następcą serii 113 były wozy rodziny OmniCity, które zrewolucjonizowały rynek autobusowy i przyczyniły się do znacznego zwiększenia produkcji kompletnych autobusów przez Scanię. Chociaż akurat w Polsce te modele nie były już aż tak bardzo chwalone z uwagi na słabsze zawieszenie, gorzej znoszące nasze drogi. Fabrykę w Słupsku Scania otworzyła w 1994 roku i początkowo powstawały tu autobusy serii 113CLL oraz samochody ciężarowe. Z kolei w 2003 roku zakład przestawił się wyłącznie na produkcję autobusów stając się głównym europejskim zakładem produkującym kompletne autobusy tej marki. Powstawały tu pojazdy serii OmniCity i Omni Link, a obecnie produkowane jest ich rozwinięcie w postaci serii CityWide. Zobaczyliśmy produkcję nowych CityWide, a nasza krakowska Scania miała okazję znów odwiedzić miejsce swojego wyprodukowania oraz ponownie przejechać przez bramę, z której 16 lat wcześniej wyjeżdżała jako nówka nieśmigana 😀. 

Nowe Scanie CityWide w fabryce w Słupsku

Spotkanie naszej Scani z młodszym kuzynem

Nasza Scania wyjeżdża z bram fabryki

Po zwiedzeniu fabryki już bez żadnej presji czasu pojechaliśmy na obiad i przy okazji porobić zdjęcia słupskich autobusów miejskich. Z racji bliskości fabryki, zdecydowaną większość taboru MZK Słupsk stanowiły Scanie. Wówczas były to modele OmniCity i OmniLink. Poza tym zaobserwowaliśmy Irisbusy Citelisy, zarówno krótkie jak i przegubowe. Wykonaliśmy wspólne zdjęcie naszej Scani ze słupską omnią na pętli 11 Listopada. 

Spotkanie ze Scanią 280UB #3041 z MZK Słupsk na pętli
11 Listopada

Na obiad zatrzymaliśmy się w rejonie Ronda Stefana Kisielewskiego, gdzie też udało się porobić trochę zdjęć. 

Autobusy MZK Słupsk na Rondzie Stefana Kisielewskiego.
Scania 280UB #3038

Irisbus Citelis 12M #3050

Irisbus Citelis 18M #3213

Po obiedzie ruszyliśmy do celu naszej podróży, którym były nadmorskie Rowy.

 

                                               Dzień 4, sobota 30 sierpnia 2014 r.       

Sobota tradycyjnie była dniem wolnym dla naszej Scani i jej kierowców. Część osób musiała jednak tego dnia wracać do domu i udawali się porannym autobusem PKS do Słupska i potem pociągiem do Krakowa. Ja z dwoma kolegami postanowiliśmy ich odprowadzić i przejechaliśmy się z nimi. Po wsadzeniu ich do pociągu mieliśmy trochę czasu do powrotnego PKS-u do Rowów, toteż pojeździliśmy sobie autobusami miejskimi. Przejechaliśmy się na pętlę pod Centrum Handlowym „Jantar”. Tam do zdjęć zapolowały nam trzy Scanie serii Omni. 

Spotkanie trzech Scani 94UB na pętli C.H. Jantar. Od lewej 
OmniLink #3010 i dalej OmniCity #3026 i #3022

Potem wróciliśmy na dworzec i PKS-em wróciliśmy do Rowów, a następnie resztę dnia spędziliśmy wypoczywając nad Bałtykiem.

 

                                             Dzień 5, niedziela 31 sierpnia 2014 r.     

Wszystko dobre co się dobrze kończy. Około godziny 7 rano wyruszyliśmy w całodniową drogę powrotną do Krakowa. 

Scania szykowana do drogi powrotnej w Rowach

Wyjeżdżając z Rowów zatrzymaliśmy się na szybki fotostop. 

Opuszczamy Rowy

Początkowo jechaliśmy głównie drogami lokalnymi i wojewódzkimi a przed Toruniem wskoczyliśmy na autostradę A1, którą cisnęliśmy na południe. Na jednym z postojów w naszej Scani pojawiły się problemy w postaci rozładowanych akumulatorów. Niektórym z nas przypomniał się w tym momencie powrót z Pożegnania Lata 2010, kiedy z podobna usterka spowodowała że do Krakowa wróciliśmy po godzinie 2 w nocy. Na szczęście tym razem szybko wyratował nas z opresji kierowca lawety wiozącej roztrzaskaną beemkę z gustownymi felgami. 

Ratowanie Scani

Scania szybko odzyskała siły i później już bezproblemowo dowiozła nas do Krakowa o ludzkiej porze J.

piątek, 27 stycznia 2023

2023-01-23 Nowa linia tramwajowa w Sosnowcu

 

W ostatnich latach komunikacja tramwajowa w Polsce przeżywa renesans. Prawie każde polskie miasto posiadające sieć tramwajową oddało w XXI wieku do użytku jakąś nową trasę. Niechlubnym wyjątkiem przez wiele lat był tu Górnośląski Okręg Przemysłowy. Ostatnią nową trasę tramwajową wybudowano tam w 1982 roku i była to linia w Sosnowcu biegnąca z centrum przez Środulę do pętli zlokalizowanej na skraju osiedla Zagórze. Przez kolejne lata kiedy z innych miast sukcesywnie docierały informacje o budowie nowych tras, z GOP-u co jakiś czas przychodziły smutne wieści o likwidacji kolejnych linii. I tak w 2006 roku zlikwidowano linie tramwajowe z Bytomia do Dąbrówki Wielkiej i z Będzina do Wojkowic. Dwa lata później przestała funkcjonować linia nr 12 z Chorzowa do Siemianowic Śląskich. W 2009 roku zlikwidowana została komunikacja tramwajowa w Gliwicach a w 2014 r. wycięto trasę linii nr 18 w Rudzie Śląskiej. Duży wpływ na taką sytuację miały wieloletnie zaniedbania inwestycyjne skutkujące tragicznym stanem zarówno infrastruktury jak i taboru. W późniejszych latach wprawdzie trend likwidacji tras został zatrzymany, jednak głosy pesymistów wciąż mówiły że za naszego życia nie ma co marzyć że w GOP-ie powstanie jakakolwiek nowa linia tramwajowa. Oczywistym było że w pierwszej kolejności trzeba było myśleć o modernizacji istniejących tras i zakupie nowego taboru. Na szczęście od drugiej dekady XXI wieku na Śląsku i Zagłębiu czynione są znaczne postępy na obu płaszczyznach. Coraz więcej tras jest remontowanych, pojawia się nowy tabor tramwajowy a stary jest modernizowany. Dzięki temu na początku trzeciej dekady XXI wieku można było w końcu zacząć myśleć o budowie nowych tras. I tu wrócę do tematu wspomnianej na początku linii na osiedle Zagórze w Sosnowcu. Funkcjonująca od 1982 roku trasa kończąca się przy ulicy Braci Mieroszewskich na skraju tego osiedla, była tylko fragmentem planowanej linii, która według pierwotnych planów miała obsługiwać całe Zagórze. Realizację całości inwestycji jednak wstrzymały czasy nieprzychylne dla komunikacji tramwajowej i plany realizacji dalszej części inwestycji trzeba było odłożyć na później. Dopiero w 2021 r. powrócono do tematu i zaczęto realizować przedłużenie trasy. Stara pętla w Zagórzu została przebudowana i wyprowadzono z niej przedłużenie, które przeszło tunelem pod ulicą Braci Mieroszewskich i zostało poprowadzone na wschód wzdłuż ulicy Białostockiej. Następnie torowisko skręciło na południe i pobiegło wzdłuż ulicy Paderewskiego, po czym skręciło na zachód i wytyczone zostało pomiędzy jezdniami ulicy Rydza-Śmigłego. Nowa pętla powstała na Rondzie Jana Pawła II. Uroczyste otwarcie pierwszej od 40 lat nowej linii tramwajowej w GOP nastąpiło 19 grudnia 2022 r. Skierowano tam linię nr 15 z Placu Wolności w Katowicach.

Nową linię tramwajową w Sosnowcu odwiedziłem miesiąc po jej otwarciu, w poniedziałek 23 stycznia 2023 r. Z Krakowa do Mysłowic podjechałem pociągiem regio a dalej planowałem udać się autobusem linii 18. Mysłowice obecnie są czasowo pozbawione komunikacji tramwajowej z powodu modernizacji infrastruktury. Komunikację zastępczą za linię 14 do Katowic realizują minibusy, ale o dość dobrym standardzie. Jako zatramwaje za linię 26 do Sosnowca kursują Jelcze M121I z PKM Sosnowiec. Standardowa częstotliwość kursowania linii autobusowych w GOP to 30-40 minut, dotyczy to także linii 18, którą udałem się z Mysłowic do Sosnowca. Do Dańdówki jedziemy wzdłuż modernizowanej trasy tramwaju linii 26. Niegdyś na jej trasie były cztery przecięcia jednopoziomowe z liniami kolejowymi. Do dziś przetrwało jedno, z linią kolei piaskowej w Niwce. Istnieje jednak duże ryzyko, że już nie będzie możliwe wykonanie tu wspólnego zdjęcia pociągu i tramwaju. Sieć kolej piaskowych zwija się w błyskawicznym tempie i w momencie zakończenia modernizacji linii tramwajowej, tor kolejowy może już być w tym miejscu rozebrany. Po ponad 20 minutach jazdy autobusem, wysiadłem przy nowej pętli tramwaju linii 15 przy Rondzie Jana Pawła II i przeszedłem pieszo wzdłuż całego nowego odcinka. Każdy tramwaj ma na pętli w Zagórzu około półgodzinny postój, gdyż jest to jedyne miejsce gdzie motorniczowie linii 15 mogą mieć przerwy. Na drugiej pętli na Placu Wolności w Katowicach nie ma takiej możliwości. Na nowej trasie tramwajowej panuje wyjątkowa monotonia taborowa. Piętnastkę obsługują wyłącznie Twisty 2012N z Pesy. 

Twist 2012N #840 na ulicy Rydza-Śmigłego tuż po ruszeniu
z nowej pętli w Sosnowcu Zagórzu

Jeden wagon wyróżniał się od pozostałych reklamą nowej linii tramwajowej na środkowym członie. 

Wagon #841 z reklamą nowej trasy tramwajowej nawraca na
Rondzie Jana Pawła II

Początkowo nie spodziewałem się na tym odcinku jakiś super motywów, ot tramwaj jadący między blokami i tyle. Okazało się jednak, że trasa jest bardzo ciekawa, w szczególności odcinek wzdłuż ulicy Paderewskiego, gdzie torowisko przekracza dolinkę. 

Wóz #844 po skręcie z ulicy Paderewskiego w Rydza-Śmigłego

Wagon #849 na ulicy Rydza-Śmigłego

Wagon #846 na ulicy Paderewskiego

Wóz #841 na ulicy Paderewskiego

Wagon #843 na ulicy Paderewskiego

Wagon #844 na ulicy Paderewskiego

Wagon #837 na ulicy Białostockiej

Wagon #846 na ulicy Paderewskiego

W pewnym momencie jedna starsza pani idąca na działki zainteresowała się tym, że robię zdjęcia. Odpowiedziałem, że przyjechałem zobaczyć nową trasę tramwajową, a pani powiedziała że korzysta z niej i bardzo ją sobie chwali. 

Wagon #838 na ulicy Białostockiej

Wóz #843 na odcinku wzdłuż ulicy Białostockiej

Wagon #836 wyjechał z tunelu pod ulicą Braci Mieroszewskich,
za którym znajduje się stara pętla w Zagórzu

Wagon #837 zjeżdża do tunelu pod ulicą Braci Mieroszewskich

Po dotarciu do starej pętli w Zagórzu udałem się na przystanek autobusu linii 18 i przez Mysłowice wróciłem do Krakowa.

niedziela, 22 stycznia 2023

2013-02-21 Trudne początki Kolei Śląskich

 

Początek świadczenia usług przez Koleje Śląskie na terenie całego Województwa Śląskiego 9 grudnia 2012 r. był szeroko komentowany w mediach w całej Polsce. Zanim jednak przejdę do tematu, warto przypomnieć genezę tej sytuacji. Spółka Koleje Śląskie została powołana w 2010 r. a działalność przewozową rozpoczęła w październiku 2011 r. od przejęcia od Przewozów Regionalnych obsługi linii Częstochowa – Gliwice, czyli najbardziej frekwencyjnej linii w Województwie Śląskim. Spółka obsłużyła linię zespołami trakcyjnymi typu Stadler Flirt serii EN75 i Pesa Elf serii EN76 oraz składami wagonowymi zestawianymi z dzierżawionych od spółki Lotos Kolej lokomotyw elektrycznych typu Traxx oraz wagonów od Ceskich Drah. 

Elf EN76-007 jako pociąg osobowy z Gliwic do Częstochowy
na szlaku Katowice Zawodzie - Sosnowiec Główny. 7.10.2011

Traxx E186 146-7 z pociągiem relacji Częstochowa - Chorzów
Batory opuścił stację Sosnowiec Główny. 7.10.2011

W grudniu 2011 r. Koleje Śląskie dostały częściową obsługę drugiej linii, z Katowic do Wisły Głębiec. 

EN76-009 jako pociąg "Czantoria" relacji Częstochowa - Wisła
Głębce na łuku w Goleszowie

EN76-009 jako pociąg "Stożek" z Wisły Głębiec do Katowic
opuszcza stację Ustroń

Ówczesny Marszałek Województwa Śląskiego był skonfliktowany z Przewozami Regionalnymi i dążył do tego, żeby jak najszybciej zakończyć z nimi współpracę i przekazać Kolejom Śląskim obsługę całego województwa. W latach 2009-2012 bowiem Przewozy Regionalne stopniowo zawieszały pociągi na poszczególnych liniach komunikacyjnych, jednocześnie corocznie wnioskując o coraz większe dofinansowanie. Na dzień wejścia w życie rozkładu jazdy 2012/2013 zaplanowana więc została likwidacja Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych oraz przejęcie przez Koleje Śląskie obsługi połączeń w całym województwie (poza wybranymi liniami stykowymi z województwami ościennymi). Nie było to łatwe zadanie, gdyż sieć kolejowa Województwa Śląskiego jest bardzo gęsta, co przekłada się na realizowaną dużą pracę eksploatacyjną. Determinacja do przejęcia obsługi była jednak duża. Sprowadzony został tabor z bardzo różnych źródeł, a dla większości linii komunikacyjnych w województwie przygotowana została nowa oferta przewozowa zakładająca dużą liczbę połączeń i dobre gospodarowanie taborem. Pierwszy dzień nowego rozkładu jazdy jednak szybko pokazał, że te plany były celowaniem z motyką na słońce. Część sprowadzonego taboru nie uzyskała dopuszczenia do ruchu, co uniemożliwiło realizację całej pracy eksploatacyjnej. Na szybko Koleje Śląskie próbowały ratować sytuację dzierżawiąc dodatkowe lokomotywy od PKP Cargo oraz wagony od Ceskich Drah i PKP Intercity. Tu jednak tu z kolei wyszedł problem związany z wyżyłowanym rozkładem jazdy ułożonym pod elektryczne zespoły trakcyjne z czasami na przejścia składów na poziomie 8 minut. Składy wagonowe nie były w stanie zmienić kierunku jazdy w tak krótkim czasie, co przyczyniało się do codziennych opóźnień. Jakby tego wszystkiego było mało, to pierwsze dni nowego rozkładu jazdy zbiegły się z atakiem zimy i dużymi mrozami, które uziemiły część taboru. Nie udało się więc uniknąć odwołanych pociągów. W pierwszych dniach nowego rozkładu jazdy pierwsze wiadomości w mediach dotyczyły tego ile pociągów na Śląsku było odwołanych. Całej tej sytuacji nawet nie można było nazwać potknięciem. To był totalny upadek. W efekcie ówczesny zarząd Kolei Śląskich oraz Marszałek Województwa Śląskiego podali się do dymisji. I choć Koleje Śląskie z czasem odbiły się od dna, to doświadczenia z Województwa Śląskiego były sygnałem dla innych województw posiadających własne spółki kolejowe, że przekazywanie im od razu obsługi całego regionu nie jest najlepszą opcją. Szczęściem w nieszczęściu tej sytuacji były nietypowe zestawienia pociągów na wielu trasach w Województwie Śląskim. I tak np. przez pierwsze miesiące rozkładu jazdy 2012/2013 relację Czechowice-Dziedzice – Cieszyn obsługiwały spalinowe wagony motorowe serii SN83 dzierżawione od spółki Sigma Tabor. Z kolei na liniach Bielsko-Biała – Wadowice oraz Pszczyna – Rybnik – Wodzisław Śląski kursowały składy wagonowe zestawiane z lokomotyw EU07 PKP Cargo i dwóch wagonów Ceskich Drah lub PKP Intercity. Do obsługi tych tras angażowano nawet wyjeżdżające już swoje ostatnie kilometry, leciwe lokomotywy serii EU06. W lutym 2013 r., gdy sytuacja w Kolejach Śląskich już się nieco ustabilizowała, odbyłem dwa wyjazdy na zdjęcia pociągów w rejon Wadowic, Cieszyna i Rybnika.

 

Dzień 1, czwartek 21 lutego 2013 r.

Pierwszego dnia pogoni za pociągami Kolei Śląskich wybrałem się z Marcinem z rana najpierw na linię Bielsko-Biała – Wadowice. Przed 9 grudnia 2012 r. kursowały tu Przewozy Regionalne czterema parami relacji Bielsko-Biała – Wadowice oraz dwiema do Krakowa (jedną piątkowo-niedzielną pod studentów a drugą codzienną ale służącą bardziej do domknięcia obiegów). Oferta raczej mizerna, a wymagała topienia aż czterech jednostek. W rozkładzie jazdy 2012/2013 Przewozy Regionalne z Krakowa do Bielska-Białej docierały już tylko w piątki i niedziele. W zamian na odcinku Bielsko-Biała – Wadowice pojawiła się nowa oferta Kolei Śląskich zakładająca 9 par pociągów obsługiwanych dwoma obiegami. Do Wadowic docierało 7 par, po jednej kończyło w Andrychowie i Kętach. Przewozy Regionalne w ramach rekompensaty dostały dodatkowe połączenia Kraków – Wadowice, jednak nie stanowiły one żadnej konkurencji dla busiarzy i jeździły totalnie puste. Niby była możliwość przesiadki na Koleje Śląskie w Wadowicach, ale wymagało to kupowania dwóch oddzielnych biletów. Przed godziną 8 zameldowaliśmy się na stacji w Kętach i czekaliśmy na pociąg z Bielska-Białej do Wadowic. Na polu piękna zimowa aura. Trafił się skład wagonowy w postaci lokomotywy EU06-07 i dwóch wagonów od Ceskich Drah. 

EU06-07 z pociągiem relacji Bielsko-Biała - Wadowice rusza
ze stacji Kęty

No to ładny fart nam się trafił na początek. Leciwy ponad 50-letni anglik. Taki egzemplarz obowiązkowo musieliśmy pogonić. Udało nam się go jeszcze dorwać koło przystanku Zamek Bulowicki i przed przystankiem Andrychów Górnica. 

Przed przystankiem Zamek Bulowicki

Okolice przystanku Andrychów Górnica

Potem zawróciliśmy i przemieściliśmy się na linie do Wisły i Cieszyna. O godzinie 9:15 w Pierśćcu powinny krzyżować się osobówki relacji Katowice – Wisła Głębce i nazad. Na początek zaczailiśmy się na pociąg jadący od Katowic. Przyjechała jednostka EN57-730 po modernizacji. 

EN57-730 jako pociąg relacji Katowice - Wisła Głębce zbliża
się pomału do stacji Pierściec

Prędkość na tym odcinku nie przekracza 30 km/h, więc udało się na spokojnie skład złapać przy semaforze wjazdowym i potem zająć miejscówkę na stacji. 

Wjazd na stację Pierściec

Od Wisły również przyjechała jednostka po modernie, EN57-3002. 

EN57-3002 jako pociąg osobowy z Wisły Głębiec do Katowic
wjeżdża na stację Pierściec, gdzie zaliczy krzyżowanie

Krzyżowanie pociągów Kolei Śląskich w Pierśćcu

Po uwiecznieniu krzyżowania, podgoniliśmy kawałek pociąg do Katowic. Dorwaliśmy go kolejny raz koło stawów w Zaborzu. 

Osobówka relacji Wisła Głębce - Katowice mija Zaborze

Następnie zrobiliśmy sobie chwilę przerwy od Kolei Śląskich. W planie dnia uwzględniliśmy także pociąg PKP Intercity „Pogoria” relacji Gdynia – Wisła Głębce, gdyż był to ostatni skład przemierzający odcinek Bielsko-Biała – Skoczów. Linia z Bielska-Białej przez Skoczów do Cieszyna była jedną z tras w Województwie Śląskim, na których ruch pociągów osobowych został zawieszony za czasów Przewozów Regionalnych. Ostatnie osobówki kursowały tędy w 2009 r. Odcinek Bielsko-Biała – Skoczów żył kilka lat dłużej dzięki sezonowym pociągom dalekobieżnym do Wisły. Lubiliśmy z Marcinem łapać te składy na malowniczym krętym odcinku Grodziec Śląski – Pogórze. Dla PKP Intercity wygodniej było trasować pociągi tą linią, gdyż nie było potrzeby targać całego składu do Wisły i można było część wagonów zostawić w Bielsku-Białej. Dla „Pogorii” znaleźliśmy klimatyczną miejscówkę przy pasiece przed Pogórzem. Jeden z autochtonów zapytał się nas czy czekamy na pociąg, a po odpowiedzi twierdzącej odpowiedział, że jeździ tędy codziennie za pięć dziesiąta. Tak też było i tym razem. Pięciowagonowy poprowadziła EP07-1040. 

EP07-1040 z pociągiem TLK "Pogoria" relacji Gdynia Główna -
Wisła Głębce na szlaku między Grodźcem Śląskim a Pogórzem

Jak się później okazało, było to nasze ostatnie zdjęcie pociągu na odcinku Bielsko-Biała – Skoczów 😭. Jako że „Pogoria” kursowała tędy tylko sezonowo, po zakończeniu sezonu zimowego zaczęły się kradzieże sieci trakcyjnej. W konsekwencji w wakacje „Pogoria” została przetrasowana przez Czechowice-Dziedzice i odcinek Bielsko-Biała – Skoczów został rzucony na pastwę hien 😭. Potem wróciliśmy do tematu Kolei Śląskich i przemieściliśmy się do Cieszyna. Za czasów Przewozów Regionalnych miasto było na skraju całkowitego odcięcia od kolei (oczywiście mam na myśli polską część Cieszyna). Ostała się tylko jedna para z Czechowic-Dziedzic dopasowana godzinowo pod uczniów dojeżdżających do cieszyńskich szkół. Koleje Śląskie podratowały nieco sytuację uruchamiając 5 par pociągów. Tego dnia połączenia obsługiwał spalinowy wagon motorowy SN83-005. Koleje Śląskie dzierżawiły kilka sztuk tych pojazdów od spółki Sigma Tabor, która sprowadziła je jako używane z Holandii. Wyjechaliśmy na spotkanie szynobusowi zmierzającemu do Cieszyna łapiąc go za stacją Cieszyn Marklowice. 

Wagon motorowy SN83-005 jako pociąg osobowy z Czechowic-
-Dziedzic do Cieszyna zbliża się do stacji docelowej

W Cieszynie miał on około 40 minut postoju, po czym ruszał w drogę powrotną do Czechowic-Dziedzic. 

SN83-005 na stacji w Cieszynie

Strzeliliśmy mu fotki w peronach cieszyńskiej stacji i postanowiliśmy pogonić go kawałek w kierunku Zebrzydowic. Pierwsze ujęcie wykonaliśmy na wysokości cieszyńskiej ciepłowni, w miejscu gdzie rozchodzą się szlaki na Zebrzydowice i Czeski Cieszyn. 

SN83-005 opuszcza Cieszyn ruszając w kolejny kurs do Czechowic-
-Dziedzic

Potem holendra dogoniliśmy jeszcze przed Cieszynem Marklowicami oraz na stacji Kaczyce. 

Przed stacją Cieszyn Marklowice

Wyjazd ze stacji Kaczyce

Na łuku za Kaczycami

Następnie obraliśmy kierunek na Żory, gdzie chcieliśmy przeciąć drogę osobówce relacji Bielsko-Biała – Wodzisław Śląski. Tak się złożyło, że trafił się ten sam skład, którego rano widzieliśmy na trasie do Wadowic, czyli poczciwy anglik z dwiema czeskimi dwójkami. Uwieczniliśmy go na wjeździe i wyjeździe ze stacji. 

EU06-07 z pociągiem osobowy relacji Bielsko-Biała Główna -
Wodzisław Śląski wjeżdża na stację Żory

Ten sam pociąg opuszcza Żory

Widzieliśmy też podaną drogę przebiegu w drugą stronę, więc poczekaliśmy jeszcze kilka minut i ustrzeliliśmy szerszenia 311D-19 z talbotami. 

311D-19 z pociągiem towarowym mija stację Żory

W drodze powrotnej zrobiliśmy krótki postój w Bielsku-Białej, który wykorzystałem na kilka fotek autobusów miejskich. MZK Bielsko-Biała eksploatowało wówczas jeszcze sporo Ikarusów serii 200 i 400 oraz MAN-ów NL222. No to teraz pora na komunikacyjny przerywnik:

Ikarus 280.37B #014 na ulicy Piłsudskiego

Ikarus 280.37B #015 na ulicy Mostowej

Ikarus 415.14D #068 na ulicy Piłsudskiego

MAN NL222 #078 na ulicy Mostowej

MAN NL222 #084 na ulicy Mostowej

Solaris U12 #099 na ulicy Piłsudskiego

Pomału kończyliśmy na dziś, ale zaglądnęliśmy jeszcze raz na linię do Wadowic, zobaczyć co obsługuje popołudniowy obieg. W okolicy przystanku Zamek Bulowicki zaczailiśmy się na osobówkę relacji Andrychów – Bielsko-Biała. Trafiła się EU07-539 z dwiema dwójkami od PKP Intercity. Lok z PKP Cargo, wagony z PKP Intercity a pociąg Kolei Śląskich 😅. 

EU07-539 z pociągiem osobowym relacji Andrychów - Bielsko-
-Biała Główna w rejonie przystanku Zamek Bulowicki

Potem wróciliśmy już do Krakowa. Mieliśmy trochę niedosytu anglika, ale Marcin mówił, że w sobotę wracając z nocki w Chrzanowie zajrzy na chwilę do Wadowic i że jakby co mogę się z nim zabrać.

 

Dzień 2, sobota 23 lutego 2013 r.

Po godzinie 6 wyjechałem z Krakowa osobówką do Katowic. W Trzebini Marcin mnie odebrał i ruszyliśmy do Wadowic na spotkanie z osobówką Kolei Śląskich z Bielska-Białej, tej samej od której zaczynaliśmy focenie we czwartek. Tym razem pierwsze fotki wykonaliśmy na przystanku Chocznia Górna. Mieliśmy szczęście, bo trafił się dokładnie ten sam skład co we czwartek, czyli anglik z dwiema czeskimi dwójkami. 

Kolejne spotkanie z anglikiem. Tu przystanął w Choczni Górnej
prowadząc pociąg z Bielska-Białej do Wadowic

Drugi raz pociąg dorwaliśmy na prostej przed Wadowicami. 

Na ostatniej prostej przed stacją w Wadowicach

W Wadowicach zaś dokładnie obfotografowaliśmy oblot składu. Rozkład jazdy był ułożony pod elektryczny zespół trakcyjny, więc drużyna musiała się sprawnie uwijać. 

Oblot składu w Wadowicach

Szykowanie do odjazdu w drogę powrotną do Bielska-Białej

Marcin wracał już do Krakowa, ale tak się złożyło że razem z nami anglika gonił Grzegorz z Sosnowca, z którym w 2009 r. fotografowałem objazdy w Koniecpolu. Razem z nim był kolega, którego widziałem pierwszy raz. Zapytałem się Grzegorza jakie mają plany na dalszą część dnia. Odpowiedział że będą gonił anglika do Bielska-Białej i potem dalej do Wodzisławia Śląskiego i mówił że jak chcę to mogę z nim jechać. Dalej miałem lekki niedosyt zdjęć tego anglika mając świadomość, że wyjeżdża on już swoje ostatnie kilometry. Przesiadłem się więc do auta Grzegorza i ruszyliśmy w pogoń za pociągiem do Bielska-Białej. Pierwszą miejscówkę koledzy mieli upatrzoną w Choczni Górnej, kawałek za przystankiem. Jest tam niewielki pagórek z którego ładnie widać jak linia zawija się podwójnym łukiem. Miejscówka idealna na skład towarowy, ale na takie niestety nie ma tu co liczyć. 

Osobowy z Wadowic do Bielska-Białej na łukach w Choczni
Górnej

Za drugim razem anglika dogoniliśmy za przystankiem Andrychów Górnica. 

Za przystankiem Andrychów Górnica

Kolejne fotki wykonaliśmy na przystanku Zamek Bulowicki. 

Przystanek Zamek Bulowicki

Następną miejscówkę mieliśmy upatrzoną przy wyjeździe ze stacji w Kętach z budynkiem stacyjnym i wieżą ciśnień. 

Odjazd ze stacji w Kętach

W Kozach anglik miał krzyżowanie z osobówką z Bielska-Białej do Kęt zestawioną z jednostki EN57 dzierżawionej od Przewozów Regionalnych. Ostatnie zdjęcie osobówki Wadowice – Bielsko-Biała Główna wykonaliśmy na stacji Bielsko Biała Wschód. Stacja ta jest chyba rekordzistką jeżeli chodzi zmiany nazw. W swojej historii nazywała się najpierw Biała, potem: Biała koło Bielska, Biała Krakowska, Bielitz Nord (w czasach okupacji niemieckiej), ponownie Biała Krakowska, Bielsko Biała, Bielsko Biała Wschodnia i obecnie Bielsko Biała Wschód. 

Stacja Bielsko Biała Wschód

Wykonaliśmy tu ostatnie zdjęcie tego pociągu, ale nie ostatnie zdjęcie anglika. W Bielsku-Białej Głównej przechodzi on bowiem do obsługi pociągu do Wodzisławia Śląskiego i jego też mieliśmy w planie gonić w całej relacji. W Bielsku-Białej Głównej anglik miał pół godziny przerwy, a w międzyczasie przyjeżdżała osobówka z Katowic do Zwardonia. Zaczekaliśmy na nią na stacji Bielsko-Biała Komorowice. Przyjechał Traxx dzierżawiony od firmy Railpool z wagonami od PKP Intercity. 

E186-126 z pociągiem osobowym z Katowic do Zwardonia na
stacji Bielsko-Biała Komorowice

Pierwsze zdjęcie anglika z osobówką do Wodzisławia Śląskiego wykonaliśmy z kolei na stacji Czechowice-Dziedzice Południowe. 

I znów anglik z czeskimi dwójkami, ale tym razem w obsłudze
pociągu relacji Bielsko-Biała Główna - Wodzisław Śląski.
Czechowice-Dziedzice Południowe

W Czechowicach-Dziedzicach anglik miał wydłużony postój na przepuszczanie pociągu TLK „Kormoran” z Bielska-Białej do Olsztyna. Przemieściliśmy się więc na spokojnie na wiadukt za stacją, gdzie planowaliśmy sfocić oba pociągi. 

EP07-335 z pociągiem TLK "Kormoran" z Bielska-Białej do
Olsztyna opuszcza Czechowice-Dziedzice

To samo miejsce i nasz anglik z osobówką relacji Bielsko-Biała -
Wodzisław Śląski

Ja z Grzegorzem robiliśmy zdjęcia z wiaduktu natomiast kolega Grzegorza postanowił zejść na dół na tory. I niestety miał pecha, bo dorwali go tam SOKiści. Przy czym nie mieli oni żadnych zastrzeżeń do tego, że robimy zdjęcia. Przyczepili się wyłącznie do chodzenia po torach. Już pal sześć, że kolega przypłacił to mandatem. Najbardziej żal nam było, że straciliśmy cenne minuty i anglik zdążył nas nieco zostawić w tyle. Na szczęście w Pszczynie zjeżdżał on na linię do Rybnika, gdzie prędkości nie są powalające (w porywach do 50 km/h). Mieliśmy więc nadzieję, że szybko go dogonimy. Udało się kolejne zdjęcia wykonać we wsi Suszec w motywie energetyczno-sakralnym 😛. 

W Suszcu

Potem dorwaliśmy anglika przed Żorami na posterunku odgałęźnym Kleszczów. Odgałęzia się tu łącznica umożliwiająca zjazd na linię do Pawłowic Śląskich. 

Posterunek odgałęźny Kleszczów

Na stacji w Żorach stał czmielaczek DB Schenker z kilkoma węglarkami, więc zajechaliśmy na szybkie zdjęcia. 

S263 z DB Schenker na stacji w Żorach

Potem pomknęliśmy już prosto do Wodzisławia Śląskiego, gdzie anglik z pociągiem z Bielska-Białej kończył właśnie bieg. Zajęliśmy się fotografowaniem manewrów. 

Nasz anglik z pociągiem z Bielska-Białej skończył bieg
w Wodzisławiu Śląskim

Oblot składu w Wodzisławiu Śląskim

Skład przygotowany już do drogi powrotnej, w którą ruszy za
2 godziny

Teraz mogłem już z czystym sumieniem powiedzieć że moje pragnienie obfitego udokumentowania jednej z ostatnich służb tej lokomotywy zostało zaspokojone 😀. W drogę powrotną wyruszy ona dopiero za około 2 godziny, więc pomału kończyliśmy wyprawę. Po drodze sprawdziliśmy czy coś się nie dzieje w koksowni Radlin. Warto było, bo akurat manewrowała lokomotywa T448p-127 z DB Schenker. 

T448p-127 na manewrach w koksowni Radlin

Kolejny pociąg tego przewoźnika napatoczył się na stacji Rybnik Towarowy. 

S268 z węglarkami na stacji Rybnik Towarowy

Potem wskoczyliśmy już na autostradę A1 i pomknęliśmy w kierunku Katowic. Grzegorz wysadził mnie przy dworcu w Katowicach. Podziękowałem za umożliwienie wspólnego gonienia pociągów, po czym wróciłem pociągiem do Krakowa. W kolejnych latach sytuacja w Kolejach Śląskich stopniowo się stabilizowała. Spółka zamawiała nowe elektryczne zespoły trakcyjne, głównie typu Elf z Pesy, dzięki czemu stopniowo odchodziła od dzierżawy składów wagonowych, spalinowych wagonów motorowych czy jednostek EN57. Po totalnym blamażu jaki spółka zanotowała na początku swojej działalności, w kolejnych latach poprawiła swój wizerunek i zyskała dobrą opinię mieszkańców Województwa Śląskiego. Są trasy w regionie, które za czasów Przewozów Regionalnych były na skraju zamknięcia, a obecnie mają bogatą ofertę połączeń Kolei Śląskich cieszących się zainteresowaniem podróżnych.