Od kilku lat tradycją są wizyty pociągów turystycznych w południowo-wschodniej Polsce na przełomie września i października. Dotychczas co roku te strony odwiedzał pociąg Turkolu, a w tym roku dołączyła spółka PKP Intercity ze swoim Nieśpiesznym. Mnie i Marcina interesował pociąg ICN „Tanew”, który w piątek 2 października przemierzył urokliwe roztoczańskie tereny. Historyczny skład wyruszył rano z Warszawy Wschodniej i przejechał trasą przez: Tłuszcz, Dęblin, Lublin, Krasnystaw, Zwierzyniec, Bełżec, Lubaczów i Jarosław by wieczorem zameldować się w Rzeszowie. Planowaliśmy pogonić go od Zwierzyńca do Jarosławia licząc na wykonanie kilku fotek z pojawiającymi się już pierwszymi barwami jesieni. Interesujący nas pociąg miał przyjazd do Zwierzyńca o godzinie 13:37, więc wyjechaliśmy z Krakowa na lajcie około 9:30. Pierwotnie planowaliśmy po drodze wykonać w okolicach Biłgoraja fotkę pociągu IC „Kasztelan” z Krakowa do Hrubieszowa. Ostatecznie zmieniliśmy plan i w zamian zahaczyliśmy o linię Stalowa Wola Rozwadów – Przeworsk, gdzie uchowało się kilka stacji z semaforami kształtowymi. Jako pierwszy cel obraliśmy Grodzisko Dolne, gdzie kształtowe są semafory wyjazdowe na obu głowicach. Autostradą A4 pomknęliśmy do Przeworska, skąd lokalnymi drogami zmierzaliśmy do Grodziska Dolnego. Rozkładowo powinniśmy trafić na osobówkę do Przeworska, jednak na wszelki wypadek zerknąłem czy Portal Pasażera nie pokazuje jakiś opóźnień. Myślałem, że wszystko jedzie o czasie, bo gdzież tu na takiej linii gdzie jedzie kilka pociągów na krzyż może się coś opóźnić 😅. Okazało się że nic bardziej mylnego 😂. Rano któryś pociąg zdefektował i wszystko jechało totalnie poza rozkładem. Osobówka była opóźniona 70 minut, a z Rzeszowa niedawno wyruszył IC „Zamoyski” do Szczecina z opóźnieniem prawie 2 godziny. Na szczęście na stacji w Grodzisku Dolnym stał sobie towarek w postaci dragona Olavionu z beczkami. Zapewne czekał aż opóźniony „Zamoyski” zwolni jednotorowy szlak do Przeworska. Dragon co prawda stał bardzo blisko semafora co utrudniało wykonanie zdjęć, ale nie narzekaliśmy. Dobre i to. Co ciekawe w zeszłym roku z tym samym semaforem fotografowałem imprezowego Autosana H10 z PKS Leżajsk 😉.
![]() |
| E6ACTadnb-057 z pociągiem towarowym na stacji Grodzisko Dolne |
Obraliśmy teraz kierunek na Biłgoraj, gdzie dotarliśmy drogami wojewódzkimi przez Sieniawę i Tarnogród. Będący głównym celem naszej wycieczki pociąg Nieśpieszny wziął nazwę od rzeki Tanew, chociaż nie przekracza jej ani razu. W ogóle ten liczący 114 kilometrów prawy dopływ Sanu, nie przepływa pod żadnym mostem kolejowym. Za to my raz przekroczyliśmy Tanew, między Tarnogrodem a Biłgorajem. Zaraz przy moście jest przystań kajaków. Po przebiciu się przez Biłgoraj zapuściliśmy żurawia na stację kolejową. Niestety pustki, zarówno na torze normalnym jak i na Linii Hutniczej Szerokotorowej. No to ciśniemy do Zwierzyńca. To miasteczko położone na skraju Roztoczańskiego Parku Narodowego jest bardzo urokliwe. Dotychczas byłem tu raz na wakacjach w 2001 r. i mam stąd tylko jedno zdjęcie lokomotywy SP32 z pociągiem pośpiesznym relacji Rawa Ruska – Warszawa Zachodnia. Urok tego miejsca zachęcił mnie żeby zaplanować tu w przyszłości urlop wakacyjny. Co prawda pociągów pasażerskich nie ma tu za wiele, ale jeździ sporo towarowych, zarówno po torze normalnym jak i szerokim. W tym roku miałem jeden pobyt w pobliżu linii Skierniewice – Łuków gdzie jeżdżą same towarowe i ruch był zadowalający. Zwierzyniec ma przystanek kolejowy zlokalizowany w centrum, a 2 kilometry dalej jest stacja techniczna Zwierzyniec Towarowy. Rozchodzą się tu normalnotorowe szlaki do Bełżca i Stalowej Woli. Na stacji stał skład towarowy w postaci węglarek jakiegoś prywatnego przewoźnika, podbijarka torowa oraz.. gama PKP Intercity z trzema wagonami TLK. Skąd ona się tu wzięła nie mieliśmy pojęcia. Jak odpaliłem pociągi na mapie na Portalu Pasażera, pokazywało że to skład pociągu „Wisłok” relacji Warszawa Zachodnia – Rawa Ruska. A konkretnie grupa wagonów wypinana w Lublinie (reszta składu jedzie do Rzeszowa), która potem do Rawy Ruskiej nie ma żadnych postojów handlowych. Rozkładowo ten pociąg powinien już być w Rawie Ruskiej. Największe prawdopodobieństwo jest, że skład tu zdefektował i podróżnych zabrał autobus zastępczy.
![]() |
| SU160-008 z trzema wagonami TLK na stacji Zwierzyniec Towarowy |
Stacja zlokalizowana jest na łuku i stąd nie widzieliśmy końca składu towarowego, czy jest tam jakiś lok. Korzystając z zapasu czasowego objechaliśmy stację od drugiej strony ulicą Batalionów Chłopskich. Widzieliśmy w oddali jakąś lokomotywę 6Dh, ale nie dostrzegliśmy czy jest podpięta do węglarek czy stoi na sąsiednim torze. Nieistotne, zbliżała się już pora przyjazdu Nieśpiesznego i trzeba było rozglądać się za miejscówką. Dobry plener był przed przystankiem Zwierzyniec na wysokości ulicy 2 Lutego. Ostatecznie wybraliśmy szlak w okolicy wsi Bagno na wjeździe do Zwierzyńca od strony Szczebrzeszyna (tego gdzie chrząszcz brzmi w trzcinie). Linia kolejowa biegnie tu wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 858 Nisko – Szczebrzeszyn. Akurat minęliśmy na niej klasycznego Autosana H9 😀 Co prawda z plastikowym przodem, ale teraz każdy czynny autobus tego typu jest na wagę złota. Tylko dlaczego takie klasyki musimy mijać jak nie mamy czasu na fotki 😂. Wbrew pozorom szlak nie jest tu za bardzo dostępny. Nie ma żadnej bocznej drogi przecinającej tory, ani nawet miejsca przy głównej drodze gdzie można zostawić auto. Ostatecznie cofnęliśmy się na łuk bliżej Zwierzyńca i dosłownie zaraz jak ustawiliśmy się przy szlaku, nadjechał pociąg. ICN „Tanew”. Pięć oliwkowych wagonów prowadziła piękna stoneczka SM42-342.
![]() |
| SM42-342 z pociągiem ICN "Tanew" z Warszawy Wschodniej do Rzeszowa Gł. zbliża się do Zwierzyńca |
No to zaczynamy pogoń za tym pociągiem. Do Bełżca nie będzie to łatwe zadanie, bo prędkości są dość wysokie a linia kolejowa biegnie bardziej prosto niż pobliskie drogi. W Zwierzyńcu Towarowym akurat trafiliśmy na podnoszenie szlabanów na przejeździe kolejowym. Myśleliśmy że to Nieśpieszny nam zwiał, więc cisnęliśmy ile się da. Z czasem jednak skapnęliśmy się, że Nieśpieszny jeszcze jest w Zwierzyńcu. Przyjechał nieco przed czasem i czekał na przystanku do planowego odjazdu. A te podnoszące się szlabany to pewnie były po jakimś towarze na LHS-ie. Gdy uświadomiliśmy sobie że mamy przewagę czasową nad pociągiem, zwolniliśmy i szukaliśmy na spokojnie miejscówek. Kolejną stacją jest Józefów Roztoczański. Co ciekawe dawniej stacja ta nazywała się Krasnobród, a miasto o tej nazwie oddalone jest od niej o 17 kilometrów 😂. Był to chyba rekord jeżeli chodzi o odległość stacji kolejowej od miasta. Dopiero w 1988 roku stacja przyjęła nazwę Józefów Roztoczański, który leży „tylko” 4,5 kilometra stąd. Ostatecznie nie zdecydowaliśmy na fotki na tej stacji. Udaliśmy się do następnego przystanku Długi Kąt. Znów nieco przyspieszyliśmy, bo linia kolejowa odbija tu w lewo i idzie na skróty, a my musieliśmy przejechać przez miasteczko Józefów. Na szczęście zdążyliśmy bez problemu zająć miejscówkę przed Długim Kątem. Kilka minut później zjawił się pociąg.
![]() |
| ICN "Tanew" na szlaku przed przystankiem Długi Kąt |
Podjęliśmy próbę złapania go przed Bełżcem jeszcze raz, ale patrząc na jego prędkość nie robiliśmy sobie większych nadziei. Co prawda dalej linia kolejowa ma bardziej kręty przebieg, ale lokalne drogi wcale nie są bardziej proste. Po cichu liczyliśmy, że zrobimy jeszcze fotkę przed Suścem, ale nie zdążyliśmy. Niewiele brakło, słyszeliśmy jak pociąg trąbi kawałek przed nami. Teraz nie było już żadnych szans na dogonienie go przed Bełżcem, ale byliśmy pewni że dotrze tam grubo przed czasem. Pojechaliśmy więc uwiecznić go na stacji. W Bełżcu jestem drugi raz w życiu. Poprzednio byliśmy tu w 2006 r. fotografując pociągi pośpieszne „Solina” do Warszawy i „Morcinek z Gliwic do Zamościa. Wszystkie były prowadzone zielonymi stonkami, choć wtedy sprawiało to u nas uczucie zawodu, bo nastawialiśmy się na maszyny serii SP32, SU45 lub SM48. Dziś za zieloną SM42 jesteśmy w stanie pokonać wiele kilometrów 😅. Zajechaliśmy na stację w Bełżcu, ale nawet nie wysiadaliśmy jak zobaczyliśmy ile ludzi łazi wokół pociągu. Natychmiast pojechaliśmy dalej na szlak w kierunku Hrebennego, zamieniając peronówkę z chmarą ludzi, na mega klimatyczną szlakową miejscówkę ze stawami łowiska Zatyle 😀.
![]() |
| Łowisko Zatyle pomiędzy Bełżcem a Lubyczą Królewską |
Potem rozstaliśmy się na chwilę z pociągiem który pomknął do Hrebennego, gdzie skieruje się na linię do Muniny. Pojechaliśmy na skróty dziurawymi drogami mijając zapomniane przez Boga i ludzi wioski południowo-wschodnich krańców Polski: Łazowa, Rudki i Huta Lubycka. W Woli Wielkiej wyjechaliśmy na nieco ważniejszą drogę, która zaprowadziła nas do Werchraty. Tam ponownie spotkaliśmy się z linią kolejową. W tym miejscu jestem po 8 latach przerwy. W styczniu 2018 r. fotografowałem tu z Marcinem pociąg towarowy prowadzony jedną z ostatnich lokomotyw serii ST43. Szlak do Horyńca-Zdroju biegnie w bliskim sąsiedztwie granicy ukraińskiej i towarzyszy mu nieczynny tor szeroki do dawnej stacji przeładunkowej Kaplisze. Na szlaku Werchrata – Horyniec-Zdrój jest jeden przystanek osobowy Dziewięcierz. Co ciekawe po ukraińskiej stronie też znajduje się wieś o tej nazwie. Wychodzi na to że przed 1945 r. była to jedna miejscowość, która została przecięta granicą. Przy pierwszych zabudowaniach wsi skręciliśmy w boczną drogę prowadzącą do toru i znaleźliśmy ciekawy plener na łuku przy wyjeździe z lasu. O pierwszoligowości tej miejscówki świadczy spora grupa focistów, jaką tu spotkaliśmy. Pokończyli pracę i szkoły i ruszyli na fotki 😅. Prędkość na tym odcinku wynosi tylko 30 km/h więc trochę się naczekaliśmy na pociąg. Ale dla takiej miejscówki zdecydowanie było warto.
![]() |
| Na łuku w Dziewięcierzu |
Korzystając z niskiej prędkości pociągu podjęliśmy próbę wykonania jeszcze jednej fotki przed Horyńcem-Zdrojem. Początkowo miałem upatrzone miejsce przy pierwszych zabudowaniach miejscowości z końca ulicy Przemysłowej. Nasi współfociści z Dziewięcierza pojechali jednak dalej na przejazd przez drogę do Nowin Horynieckich. Zawierzyliśmy im i pojechaliśmy za nimi. Jednak gdy dojeżdżając do przejazdu zobaczyliśmy egipskie ciemności spowodowane cieniami drzew rzucanymi na tory, zrobiliśmy szybki w tył zwrot i wróciliśmy na pierwotną miejscówkę. Zdążyliśmy w ostatniej chwili, gdyż w okolicach przejazdu przez drogę do Nowin Horynieckich kończy się trzydziestka i koło nas pociąg przejechał już z przyzwoitą prędkością.
![]() |
| Na szlaku przed Horyńcem-Zdrojem |
Dalej musieliśmy znów ostro cisnąć aby dogonić pociąg. Odcinek do Baszni jest trudny, gdyż droga biegnie bardziej naokoło niż tor, a potem jest niemożliwy do ominięcia przejazd ze szlabanami opuszczanymi przez dróżnika. W zasadzie było pewne że nie zdążymy przed zamknięciem rogatek. Niektórzy jadący za nami fociści przebiegali desperacko przez tory, ale my aż tak się nie poświęcaliśmy. Co ciekawe przy stacji w Baszni powstał parę lat temu ciekawy mini skansen kolejowy. Jest kolejka lilipucia oraz eksponowany parowóz Ty2-7 z zabytkowymi wagonami. Za Basznią mieliśmy wrażenie że pociąg nieco zwolnił, ale nas z kolei czekało przebicie się przez Lubaczów, największe miasto na naszej trasie pogoni za dzisiejszym Nieśpiesznym. Na szczęście przejechaliśmy sprawnie, a pociąg miał tam postój handlowy. Dzięki temu na wyjeździe z miasta zyskaliśmy nad nim lekką przewagę. Na kolejne fotki zaczailiśmy się w Oleszycach, na przejeździe przez ulicę Zieloną. Jest tu długa prosta z rzędem słupów teletechnicznych. Akurat przechodziła kobieta z dzieckiem i opowiadała synkowi że panowie przyjechali fotografować pociąg. Marcin dodał, że to nie będzie zwykły pociąg, tylko taki zabytkowy. No to poczekali na niego z nami.
![]() |
| Szlak przed Oleszycami |
Naszym następnym celem była stacja Bobrówka, gdzie Nieśpieszny ma jedyny dłuższy postój na całym odcinku naszej pogoni. Krzyżuje się z szynobusem z Jarosławia do Horyńca-Zdroju. Pocisnęliśmy kilkanaście kilometrów drogą wojewódzką do Ryszkowej Woli, gdzie odbiliśmy na Bobrówkę. O dziwo zdążyliśmy na stację przed Nieśpiesznym, dzięki czemu mogliśmy uwiecznić jego wjazd.
![]() |
| ICN "Tanew" zatrzymuje się w stacji Bobrówka, gdzie zaliczy krzyżowanie z szynobusem |
Po wykonaniu zdjęć spróbowaliśmy zdążyć dojechać przed osobówką do kolejnej stacji Surochów. Z racji braku drogi równoległej do torów, musieliśmy jechać sporo naokoło przez Wietlin. Zdążyliśmy tylko dlatego że szynobus był opóźniony 4 minuty. W Surochowie jest czynna bocznica do zakładów tłuszczowych.
![]() |
| SA135-010 jako pociąg osobowy z Jarosławia do Horyńca-Zdroju przyłapany w Surochowie |
Została nam w planie jeszcze jedna miejscówka, zjazd z mostu na Sanie przed Muniną. Na drugi brzeg rzeki przedostaliśmy się sprawnie. Przeprawa drogowa jest raptem 3 kilometry stąd. Trudniej było dostać się w pobliże mostu kolejowego. Wyjechaliśmy na obwodnicę Jarosławia w ciągu drogi krajowej nr 94, z której nie ma zjazdu na drogę prowadzącą do mostu. Konieczna była jazda przez starą wylotówkę z Jarosławia na Przemyśl (ul. 3 Maja). Dopiero stamtąd dostaliśmy się na ulicę Sportową, która zaprowadziła nas blisko mostu kolejowego. Szału tu nie było jeżeli chodzi o miejscówki do zdjęć. Znaleźliśmy widok na zjazd z mostu, gdzie zmieści się lok i pół wagonu. Droga była wąska i nie było za bardzo gdzie zostawić auta. Ale prowadziła ona tylko do dwóch gospodarstw i może akurat przez te parę minut nie będzie nikt do nich jechał. Oczywiście że jechał 😂, ale jakoś się przecisnął koło nas. Zapytał się z ciekawości czy chcemy tu budować dom 😂. W niskim słońcu uwieczniliśmy stonkę zjeżdżającą z mostu i to były nasze ostatnie zdjęcia na dziś.
![]() |
| ICN "Tanew" pokonuje most na Sanie przed Muniną |
Wróciliśmy do centrum i pomału zmierzaliśmy do domu. Nad Muniną górują zabudowania Huty Szkła Jarosław. Przyjeżdżają tu pociągi z piaskiem szklarskim z Jelenia koło Tomaszowa Mazowieckiego. Za Jarosławiem wskoczyliśmy na autostradę A4 i po godzinie 19 byliśmy w Krakowie.














