niedziela, 21 czerwca 2020

2019-07-26 Tydzień urlopu w Muszynie


Wreszcie! Dożyłem urlopu! Mogę znów pojechać na tydzień w góry odpocząć od obowiązków i od ludzi (bo niektórzy ostatnio już wykańczali mnie psychicznie). W końcu mogę spędzić czas tak jak chcę, siedząc na łączce i słuchać tylko szumu rzeki, ptasich treli i oczywiście pociągów. Po udanym tygodniu spędzonym rok wcześniej w Piwnicznej, postanowiłem powtórzyć ten sukces i ponownie zdobywać pagóry z widokiem na linię nr 96. Tym razem moją bazą wypadową została Muszyna. Przede wszystkim ze względu na reaktywowany po prawie 10 latach przerwy ruch pasażerski przez tamtejsze przejście graniczne ze Słowacją. Ponadto od wiosny 2019 r. przybyło pociągów osobowych na odcinku Nowy Sącz – Muszyna. Jedynie PKP Intercity mnie zasmuciło, ograniczając ofertę swoich pociągów na linii krynickiej jedynie do sobót i niedziel.

Dzień 1. Piątek, 26 lipca

Podobnie jak rok temu w podróż wybrałem się z rowerem. Wyprawę rozpocząłem po godzinie 7 na przystanku Kraków Młynówka. Pociągiem linii SKA1 udałem się na Główny, gdzie przesiadłem się w „Dolinę Popradu”. Do Podłęża kierowaliśmy się trasą przez Nową Hutę. Następnie do Nowego Sącza pociąg jechał jako pociąg przyspieszony, a dalej już z postojami na każdym przystanku. Wysiadłem na przystanku Muszyna Zdrój i udałem się na zakwaterowanie do położonego tuż obok pensjonatu. Jak szukam sobie miejsc na noclegi, to głównym czynnikiem jest dla mnie żeby było blisko do pociągu. Po ogarnięciu się postanowiłem skorzystać z dobrej pogody i udać się na jedno zdjęcie pociągu regio z Tarnowa do Krynicy. Skierowałem się ulicą Zdrojową do dzielnicy Zapopradzie szukając miejsca, skąd byłoby widać linię kolejową. Jechałem wygodną betonową ścieżką rowerową przez las, jednak nie było żadnej przesieki między drzewami. W końcu dotarłem do granicy ze Słowacją, gdzie trasa efektownie kończy się nad przepaścią, a pod ostrym kątem w lewo schodzi wąska już gruntowa ścieżka na słowacką stronę. Jakby ktoś się za bardzo rozpędził mógłby zlecieć. Dość błotnista ścieżka schodziła stromo w dół, zakręcała pod kątem 180 stopni przekraczając potok, po czym dalej się obniżała przez las. Wreszcie wyjechałem na otwartą przestrzeń docierając do Popradu i biegnącej drugim brzegiem linii kolejowej. Ulokowałem się więc nad brzegiem rzeki czekając na pociąg. Miałem nawet farta, bo trafił się motyw w postaci pontonu i na zdjęciu mam uwieczniony jak osoby płynące pozdrawiają się z pasażerami pociągu.
Regio z Tarnowa do Krynicy ruszył z przystanku w Miliku
Jak na początek urlopu całkiem nieźle. Po wykonaniu zdjęcia wróciłem do pensjonatu i na wieczór udałem się na miasto na powitalne piwko.

Dzień 2. Sobota, 27 lipca

Ten dzień nie przywitał mnie dobrą pogodą. Wykorzystałem go więc na penetrację stoku góry Malnik wznoszącej się na wschód od miasta, oczywiście w poszukiwaniu miejsc z widokiem na pociągi. Centrum Muszyny totalnie rozkopane. Zarówno rynek jak i ulica Kościelna są jednym wielkim placem budowy. Nie dało się tych robót zaplanować tak, żeby ich kulminacja nie wypadła w szczycie sezonu turystycznego? Kierowałem się ulicą Ogrodową biegnącą po wschodniej stronie stacji kolejowej i sprawdzałem po kolei każdą boczną uliczkę, dokąd mnie zaprowadzi. Dzięki temu wyłapałem kilka ciekawych miejscówek. Widać było z nich zarówno wjazd od Nowego Sącza, jak i Krynicy. Słońca nie było, ale powietrze było bardzo przejrzyste, w oddali było widać nawet Tatry. Z jednej polanki był też widok na stację w Muszynie. Z racji średnio sprzyjającej aury tego dnia skupiłem się głównie na rozeznaniu okolicy i nie robiłem zdjęć. Wyjątek robiłem dla pociągów PKP Intercity, ponieważ będę je miał tylko dziś i jutro. I tak z jednej polany popełniłem fotkę TLK „Malinowski” na tle basenów na Zapopradziu.
TLK "Malinowski" z Warszawy do Krynicy zbliża się do stacji
w Muszynie
Penetrując dalej stok Malnika dotarłem aż do miejsca, skąd było widać osiedle Folwark i szlak od strony granicy słowackiej. I tak mi się pofartowało, że akurat nadjechał skład towarowy Lotosu. Tu akurat zdecydowałem się wyciągnąć aparat, ponieważ przy dobrej pogodzie byłoby tu centralnie pod słońce.
181 078-7 ze składem towarowym zbliża się do stacji w Muszynie
od strony granicy
Następnie zszedłem na stację spisać numerek loka, który przyjechał z tym składem, po czym przemieściłem się na drugi brzeg Popradu poszukać satysfakcjonujących mnie miejscówek. Skierowałem się na Zapopradzie na teren ogrodów sensorycznych. Najbardziej mnie tam interesowała oczywiście wieża widokowa. Było z niej dobrze widać zarówno szlak od Nowego Sącza, jak i Krynicy. Znów miałem szczęście, bo zjawił się kolejny towar Lotosu.
Kolejny skład Lotosu zbliża się do Muszyny, ale tym razem od
strony Nowego Sącza
Tym razem jednak nie udało mi się spisać numeru loka, bo skład stał w Muszynie bardzo krótko. Zjawił się natomiast powrotny „Malinowski”, więc przeszedłem się złapać go jak opuszcza Muszynę z budynkiem dawnej strażnicy Wojsk Ochrony Pogranicza.
EU07-540 opuszcza Muszynę z pociągiem TLK "Malinowski"
z Krynicy do Warszawy Wschodniej
W trakcie obiadokolacji widziałem, że zaczęło się przejaśniać. Była więc szansa, że na popołudniowych pociągach z i do Popradu pojawi się słońce. Odpaliłem więc rower i ruszyłem w kierunku osiedla Folwark i położonego na jego końcu przystanku Muszyna Poprad. Osiedle to mocno ucierpiało podczas powodzi w 2010 r., kiedy odcięte zostało jego połączenie drogowe z centrum Muszyny. Zaopatrzenie dowoziła wówczas po moście kolejowym drezyna na bazie Fiata 126p. Niedługo potem osiedle zostało odgrodzone od Popradu 2-metrowym murem w celu zabezpieczenia się na przyszłość. Pierwsze zdjęcie słowackiego szynobusu planowałem zrobić na moście na Popradzie, tym za przystankiem Muszyna Poprad. W 2011 roku robiłem zdjęcie pociągu towarowego na tym moście z drogi kawałek za przejazdem przy przystanku Muszyna Poprad. Niestety przez kolejne 8 lat krzaki zdążyły tak urosnąć, że motyw przepadł. Pojechałem więc dalej kamienistą drogą, która obniżała się aż zrównała się z poziomem rzeki. Dostałem się nad sam brzeg, skąd był ładny widok na most. Miałem tylko obawy, czy pociąg się na nim cały zmieści. Udało się, choć dosłownie na styk.
Słowacki szynobus 840 003-4 relacji Poprad Tatry - Muszyna
pokonuje most na Popradzie przed przystankiem Muszyna Poprad
Na pociąg powrotny do Popradu postanowiłem przenieść się do centrum osiedla Folwark i wybrać jedną z dróg, która przekracza tor i wspina się na zbocze. Wdrapałem się najwyżej jak się dało i zaczekałem. Tym razem szynobus nie zmieścił się w przerwie między krzakami, ale i tak ze zdjęcia jestem zadowolony
Powrotny pociąg z Muszyny do Popradu kilka minut po ruszeniu
ze stacji początkowej
Tym miłym akcentem zakończyłem dzisiejsze zdjęcia.

Dzień 3. Niedziela, 28 lipca

Niedzielny poranek przywitał mnie piękną pogodą. To dobrze, przynajmniej będę miał zdjęcia TLK oraz słowackich szynobusów w słońcu. Dzień więc rozpocząłem od wyjścia na balkon i ustrzelenia porannego TLK „Karpaty”. To się nazywa mieć kwaterę z dobrym widokiem.
 
EU07-540 z TLK "Karpaty" z Gdyni do Zakopanego za moment
zatrzyma się na przystanku Muszyna Zdrój
Następnie po śniadaniu wyruszyłem na spotkanie porannemu szynobusowi z Popradu. Skierowałem się na osiedle Wapienne położone na wysokości Folwarku na drugim brzegu Popradu. Wyjechałem w kierunku wyżej położonych domków, a następnie szukałem między nimi dróżki biegnącej w kierunku lasu. W końcu takową znalazłem, wspiąłem się z rowerem ponad domostwa, rozsiadłem się na polance i delektowałem się ciszą oczekując na pociąg. Gdy się zjawił, wykonałem mu dwa ujęcia. Jedno po wyłonieniu się zza łuku od strony przystanku Muszyna Poprad i drugie z kościołem i mostami na Popradzie.
 
Poranny szynobus z Popradu do Muszyny zbliża się do stacji
docelowej
 Za niespełna godzinę słowacki wagon motorowy będzie ruszał w drogę powrotną. Wykorzystałem ten czas na poszukiwanie dla niego kolejnej miejscówki. Drogą prowadzącą w kierunku Leluchowa kierowałem się najpierw stromo do góry, a następnie w dół. W prawo odchodziła droga do leśniczówki Majdan, którą postanowiłem wypróbować. Doprowadziła mnie do linii kolejowej w bardzo klimatycznym miejscu. Były motywy w postaci beli drewna czy siana, a także motyw nieprzewidywalny w postaci pasącego się konika. Usiadłem więc na trawce licząc po cichu że zwierzę będzie chciało współpracować i w momencie przejazdu pociągu nie schowa się za drewno. Po chwili od strony granicy słychać było narastający szum wskazujący na skład towarowy. Zmieniłem więc lokalizację, tak żeby dało się złapać pociąg od strony Leluchowa i zaraz zaszczycił mnie swoją obecnością słowacki jamnik 131 026+025 z węglarkami.
131-026+025 ze składem węglarek na szlaku między Leluchowem
a Muszyną
Potem wróciłem na poprzednią miejscówkę bacznie obserwując konika. Lubił się przede mną ukrywać, ale na szczęście w momencie przejazdu szynobusu wyszedł i pięknie zapozował do zdjęcia.
Pociąg z Muszyny do Popradu na szlaku między Muszyną
a Leluchowem
Gdy wracałem do pensjonatu bardzo mnie ucieszyło jeszcze jedno. Mianowicie piękny jamnik ET41-001 z listwami i w klasycznych zielonych barwach. Bardzo miło, że skierowano go na kryniczankę. Liczyłem po cichu że podczas tego pobytu uda się go złapać także na szlaku.
Klasyk ET41-001 na stacji w Muszynie
Na przejeździe w ulicy Piłsudskiego zastałem opuszczone szlabany dla składu Lotosu wjeżdżającego od strony Nowego Sącza.
181 112-4 ze składem towarowym wjeżdża do Muszyny od strony
Nowego Sącza
Po niedzielnej mszy poszedłem penetrować północny stok Malnika w poszukiwaniu miejscówki dla pociągów jadących w kierunku Krynicy. Konkretnie zależało mi żeby na pierwszą ligę zwalić „Malinowskiego”. Tym razem sprawdzałem dróżki biegnące do góry od ulicy Rolanda. W międzyczasie pojechała osobówka z Krynicy do Tarnowa w postaci EN57-1949.
EN57-1949 jako pociąg regio z Krynicy do Tarnowa ruszył
z przystanku Muszyna Zdrój

Ten sam pociąg opuszcza Muszynę
W momencie, gdy „Malinowski” zameldował się w Muszynie, miałem już upatrzone dla niego dwa piękne motywy. Jeden z kamieniczkami w Rynku, drugi z zabudową przy ulicy Kościelnej.

EP07-1025 z pociągiem TLK "Malinowski" z Warszawy do
Krynicy hamuje przed przystankiem Muszyna Zdrój

Ten sam pociąg po ruszeniu z przystanku Muszyna Zdrój
 Za godzinę od Krynicy będą jechać „Dolina Popradu” i „Malinowski”. Dla nich miałem upatrzone miejscówki obczajone dzień wcześniej, kiedy kiepską pogodę wykorzystałem do penetracji zachodniego stoku Malnika. Zszedłem do ulicy Ogrodowej, po czym skręciłem w boczną drogę, którą biegnie żółty szlak do Muszynki przez Czarne Garby. Krętą betonową drogą szedłem do góry, aż znalazłem miejsce, skąd pociąg od Krynicy można było sfotografować w trzech aktach: jak rusza z przystanku Muszyna Zdrój, jak pokonuje przejazd w ulicy Piłsudskiego i opuszczającego Muszynę w kierunku Nowego Sącza. Na dodatek na łące pasły się dwa dodatkowe motywy w postaci krowy i młodego byczka. Niedzielna „Dolina Popradu” jest najdłuższym pociągiem docierającym do Krynicy, zestawiana jest z dwóch 4-członowych Impulsów. Wszystkie trzy ujęcia udało się jej wykonać perfekcyjnie. Na pierwszym ujęciu było w tle widać zabudowania Szczawnika oraz masywy Pustej Wielkiej i Kotylniczego Wierchu. Modelki w postaci krowy i byczka również pięknie zapozowały do ujęcia z „Doliną Popradu” opuszczającą Muszynę.
"Dolina Popradu" z Krynicy do Krakowa rusza z przystanku
Muszyna Zdrój

Ten sam skład wjeżdża na stację Muszyna

"Dolina Popradu" po zmianie czoła opuszcza Muszynę
W tym samym czasie „Malinowski” ruszał już z przystanku Muszyna Zdrój i tu już nie poszło wszystko tak pięknie. Nie zdążyłem dobiec na pierwsze ujęcie, a przy ujęciu jak opuszcza Muszynę, modelki nie chciały współpracować i schowały łby. Ale trudno, nie można mieć wszystkiego.

TLK "Malinowski" z Krynicy do Warszawy wjeżdża na stację
Muszyna

TLK "Malinowski opuszcza Muszynę

Wróciłem do pensjonatu na obiad, po czym ruszyłem zapolować na popołudniową parę pociągów z Popradu. Po drodze zatrzymałem się przy stacji w Muszynie na szybkie zdjęcie ET41-045 ze składem towarowym. 
ET41-045 ze składem "gazówek" na stacji w Muszynie
 
 Następnie pojechałem do osiedla Wapienne, w to samo miejsce gdzie łapałem poranny kurs z Popradu, ponieważ na ujęciu jak skład jest na łuku od strony przystanku Muszyna Poprad, po południu jest lepsze oświetlenie.
Popołudniowy szynobus z Popradu minął przystanek Muszyna
Poprad
Natomiast powrotny kurs złapałem z budynkiem przystanku Muszyna Poprad.
Powrotny skład z Muszyny do Popradu mija przystanek Muszyna
Poprad
To by było na tyle jeżeli chodzi o pociągi PKP Intercity oraz ZSSK. Super, że w niedzielę pogoda dopisała i udało im się zrobić kilka ujęć na pierwszą ligę. Na kolejne dni zostaną tylko osobówki i towarowe.

Dzień 4. Poniedziałek, 29 lipca

Czwarty dzień pobytu w Muszynie przywitał mnie ładną pogodą, którą spędziłem głównie na pagórkach w obrębie miasta. Dobrze, że w sobotę kiepską pogodą wykorzystałem na spenetrowanie tych wszystkich okolic. Dzięki temu nie musiałem tracić czasu na szukanie miejscówek, lecz szedłem od razu na gotowe. Na początek skierowałem się na wieżę widokową na terenie ogrodów sensorycznych, skąd planowałem złapać „Jaworzynę”. Powietrze było bardzo przejrzyste. Widać było nawet Tatry. Niestety pociąg raczył się spóźnić pół godziny i w międzyczasie przejrzystość się nieco pogorszyła.
Poranna "Jaworzyna" zbliża się do Muszyny
 Podobną sytuację miałem z tym pociągiem rok wcześniej w Piwnicznej. Akurat podnosiła się mgła i na dole było piękne słońce, a szczyty gór były spowite mgłą. Ale „Jaworzyna” się spóźniła i mgła przez ten czas się rozeszła. Kolejnym pociągiem była „Dolina Popradu” i dla niej przeniosłem się na przeciwną stronę miasta, na pagór po stronie ulicy Ogrodowej. Wykonałem jej ujęcia w dwóch aktach: jak dojeżdża do Muszyny z basenami na Zapopradziu, oraz jak wyjeżdża w kierunku Krynicy z Górą Zamkową.
"Dolina Popradu" wjeżdża do Muszyny
 
"Dolina Popradu" wyjeżdża z Muszyny w kierunku Krynicy
Następnie zszedłem do miasta na lody miodowe, po czym wróciłem na wieżę widokową w celu złapania osobówki Krynica – Tarnów ruszającej z przystanku Muszyna Zdrój.
Osobowy z Krynicy do Tarnowa ruszył z przystanku Muszyna
Zdrój
Potem zszedłem szybko na dół spisać numerek jednostki i znowu udałem się na górę po przeciwnej stronie miasta, ale tym razem już na inną polankę z innym widokiem. Czyste do tej pory niebo zaczęło pokrywać się chmurami. Tuż po tym jak zająłem miejscówkę, pojechał towarowy ze słowackim jamnikiem.
Słowacki jamnik z węglarkami wyjechał z Muszyny
Przez następną godzinę delektowałem się ciszą siedząc na polanie aż przyszła pora przyjazdu powrotnej „Doliny Popradu”. Akurat słońce zaczęła zakrywać chmura, ale udało się jak zrobić jej jako takie zdjęcie z kamienicami w centrum miasta.
"Dolina Popradu" z Krynicy do Krakowa ruszyła z przystanku
Muszyna Zdrój
Chwilę później przyjechała jednostka z Nowego Sącza, dla której miałem przygotowane ujęcie z Górą Zamkową. Nawet fajna gra świateł wyszła, bo na dole było słońce, a góry były w cieniu.
Osobowy z Nowego Sącza kończy bieg w Muszynie
Po godzinie jednostka wraca do Krakowa. Zszedłem więc na dół złapać ją z budką dróżnika przy przejeździe w ulicy Piłsudskiego i przy okazji spisać numerek jednostki. Na tym zakończyłem focenie na dziś.
EN57-1328 wyjeżdża z Muszyny jako regio do Krakowa


Dzień 5. Wtorek, 30 lipca

Wtorkowy poranek wykorzystałem na wyeksploatowanie do końca motywów ze stoku Malnika. Na początek wybrałem się na polankę z której widać stację w Muszynie zaglądając po drodze na samą stację w celu spisania numerków taboru. Stała jednostka EN57-1181 szykująca się do odjazdu do Tarnowa, a także skład towarowy zestawiony z jamnika ET41-192 i cystern „gazówek”. Ok., numerki spisane, więc można wspinać się na miejscówkę. Jedyne miejsce polanki z którego było widać stację, było takie że druty właziły w kadr i nie było jak się ich pozbyć. Na dodatek jednostka stała przy złej krawędzi peronu i częściowo przesłaniały ją wiaty i latarnie. Ale mówi się trudno, trzeba zadowolić się tym co jest.
EN57-1181 szykuje się do odjazdu z Muszyny jako regio do
Tarnowa
Za to po ruszeniu w trasę, regio pięknie się zaprezentowało na tle masywu Mikowej.
EN57-1181 opuszcza Muszynę
Zbliżała się pora przyjazdu „Jaworzyny”. Przemieściłem się więc wyżej, w miejsce gdzie dzień wcześniej łapałem popołudniową osobówkę z Nowego Sącza. Tym razem przyjechała planowo pięknie się prezentując we pełnym słońcu z Mikową i Górą Zamkową.
"Jaworzyna" z Krakowa do Krynicy wjeżdża do Muszyny
Zmieniłem nieco lokalizację, żeby złapać jednostkę także jak wyjeżdża w kierunku Krynicy. A tu w trakcie gdy „Jaworzyna” zmieniała kierunek, dyżurny ruchu postanowił wypuścić towara w kierunku Nowego Sącza. Dosłownie jeszcze ostatnie wagony nie zniknęły mi z oczu, a jednostka już wyjeżdżała w kierunku Krynicy. Prawie że jazda równoległa.
ET41-192 ze składem towarowym opuszcza Muszynę
Tuż po nim "Jaworzyna" ruszyła w kierunku Krynicy
"Jaworzyna" hamuje przed przystankiem Muszyna Zdrój
Niniejszym uznałem wszystkie miejscówki ze stoku Malnika za wykorzystane i przemieściłem się w inne miejsce. Wróciłem na kwaterę po rower i kierowałem się ścieżką rowerową wzdłuż Muszynki. Obrałem kierunek na Powroźnik i wypatrywałem miejscówek do zdjęć popołudniowej stronie linii. Po około 2 kilometrach wypatrzyłem drogę idącą do góry do przysiółka Kondratówka. Udałem się nią i znalazłem całkiem fajny widoczek, w związku z czym postanowiłem umieścić w tym krajobrazie „Dolinę Popradu”.
"Dolina Popradu" z Krakowa do Krynicy na szlaku Muszyna -
Powroźnik
Po wykonaniu zdjęcia zjechałem do głównej drogi i kontynuowałem jazdę do Powroźnika. Stacja sprawia przygnębiające wrażenie. Niegdyś była cała zastawiona składami pociągów, które zjeżdżały tu z Krynicy na obrządzanie. Obecnie zionie pustką. Nie ma się co dziwić, skoro w 2019 r. PKP Intercity uruchamiało do Krynicy tylko dwa dwuwagonowe kuśtyki na dobę wyłącznie w dni wolne. Udało mi się w Powroźniku znaleźć pagór z dobrym widokiem na całą stację. Ale jako że do najbliższego pociągu była jeszcze godzina i było pewne że wcześniej nic nie pojedzie, udałem się najpierw do sklepu na orzeźwiającego smakowego radlerka. Gdy już zbliżała się pora przyjazdu osobówki Krynica – Tarnów, udałem się na wcześniej upatrzony pagór. Niestety zaczęło przybywać chmur i zakryły słońce akurat w momencie, gdy jednostka opuszczała stację. Udało się ją złapać ze słońcem jedynie jak wjeżdża na stację i jak stoi przy peronie przesłonięta wiatą i latarniami.
EN57-840 jako osobowy z Krynicy do Tarnowa wjeżdża do
Powroźnika
 
EN57-840 podczas postoju w Powroźniku
Miejscówka jednak mi się tak podobała, że postanowiłem zaczekać jeszcze godzinę na „Dolinę Popradu”. Niestety wówczas było jeszcze gorzej, bo Impuls wyszedł w cieniu a tło w słońcu.
"Dolina Popradu" z Krynicy do Krakowa rusza z Powroźnika
W takim razie uznałem, że nic tu po mnie i wróciłem do pensjonatu na obiad. W drodze powrotnej nad moim pensjonatem wypatrzyłem polankę, skąd powinno być widać linię z Krynicy. Wieczorna „Jaworzyna” wyszłaby stamtąd idealnie do słońca. Na dodatek powinno się potem zdążyć ją złapać jeszcze z najbardziej znanej miejscówki w Muszynie, czyli z zamku. Po obiedzie ruszyłem na poszukiwania tej polanki i faktycznie, był z niej piękny widok na kościół i linię kolejową z Krynicy. Niestety szczęście ewidentnie mnie dziś już opuściło, bo tuż przed przyjazdem „Jaworzyny” ogromna chmura przesłoniła słońce. Ale postanowiłem sprawdzić czy zdążę dojść na zamek, zanim pociąg wyruszy ze stacji w Muszynie. Okazało się zdążyłem i to nawet ze sporą rezerwą czasową. No cóż, mam jeszcze przed sobą dwa pełne dni pobytu w Muszynie, więc liczyłem że pogoda mi jeszcze da możliwość wykonania tych ujęć w słońcu.

Dzień 6. Środa, 31 lipca

Ten dzień przywitał mnie zachmurzonym niebem. Nie zraziło mnie to jednak do wyjazdu, ponieważ miałem ambitny plan jazdy słowacką stroną wzdłuż odcinka Muszyna – Andrzejówka aż do wjazdu do tunelu. W nocy po stronie słowackiej musiały szaleć solidne ulewy, bo w Popradzie płynęła brunatna woda. Początkowo jechałem tak jak pierwszego dnia pobytu, czyli najpierw wygodną betonową drogą dla rowerów, a po przekroczeniu granicy stromą i błotnistą ścieżką. Minąłem miejsce, gdzie wykonywałem zdjęcie osobówki pierwszego dnia pobytu, po czym osiągnąłem wieś Legnava. Odtąd jechałem wzdłuż Popradu wygodną asfaltową drogą. Linii kolejowej jednak nie było za bardzo widać, gdyż przesłaniały ją krzaki. Jedno miejsce znalazłem, gdzie w miarę było widać pociąg i tam uwieczniłem „Jaworzynę” zestawioną ze SPOT-a.
Poranna "Jaworzyna" na szlaku między Andrzejówką a Milikiem
Dotarłem aż na wysokość wlotu do tunelu za Andrzejówką i nie za bardzo znalazłem miejsce, z którego dałoby się fotografować pociągi. Na upartego coś by się znalazło, jakbym wjechał w którąś z błotnistych dróżek biegnących nad brzeg Popradu, ale nie chciało mi się. Postanowiłem celować wyżej. Gdy jechało się pociągiem między Andrzejówką a Milikiem zawsze rzucała się w oczy wysoka góra po słowackiej stronie i ciekawiło mnie, jaki jest z niej widok. To teraz miałem niepowtarzalną okazję się o tym przekonać. Tuż przed skrzyżowaniem z drogą do wsi Starina odchodziła polna droga biegnąca na tę wysoką górę. Rozpocząłem wspinaczkę i ukazał mi się piękny widok zarówno na całą Andrzejówkę, jak i na szlak w kierunku Muszyny. Na sam szczyt mi się nie chciało wspinać, wdrapałem się tak do połowy. Ale widok i tak był przedni. Na dodatek niebo zaczęło się przecierać, tak że „Dolinę Popradu” udało się szczęśliwie złapać ze słońcem.
"Dolina Popradu" z Krakowa do Krynicy rusza z Andrzejówki
w kierunku Muszyny
Po drugiej stronie wsi Starina był inny okazały pagór, który spenetrowałem w następnej kolejności. Z niego pięknie było widać mijankę w Andrzejówce. I znów mi się poszczęściło, bo akurat jechał jamnik luzem, i to nie byle jaki, bo klasyczny zielony ET41-001. Słońce również przebijało się przez chmury.
ET41-001 luzem mija Andrzejówkę
Następnie cofnąłem się do Legnavy, ponieważ tam też miałem upatrzony wcześniej pagórek do spenetrowania. Znajduje się on centralnie na wysokości przystanku w Miliku. Widok również był piękny, szczególnie dla pociągu jadącego od strony Nowego Sącza. Od strony Muszyny nadjechał skład towarowy z niebieskim jamnikiem.
ET41-113 ze składem "gazówek" mija przystanek w Miliku
Niestety pociągu od Nowego Sącza się nie doczekałem, ponieważ słońce ponownie szczelnie zakryły chmury i na dodatek zaczęło pogrzmiewać. Zarządziłem więc odwrót. Taka aura towarzyszyła mi już do końca dnia, więc ujęcia wieczornej „Jaworzyny” też sobie odpuściłem. Ale i tak uznałem dzień za udany, dzięki pięknym ujęciom z gór koło Stariny.

Dzień 7. Czwartek, 1 sierpnia

Pogoda niewiele się zmieniła w porównaniu ze środą. Dalej niebo stalowe od chmur. Ale jako że to ostatni pełny dzień pobytu w Muszynie, postanowiłem pojechać jeszcze raz na pagór w Legnavie złapać pociąg od Nowego Sącza. Pogoda nie zamierzała się poprawić, ale za to swoją obecnością ponownie zaszczycił mnie ET41-001, tym razem ze składem.
ET41-001 z beczkami zbliża się do przystanku Milik
Stwierdziłem, że lepszego ujęcia stąd nie wywiozę, więc wróciłem do pokoju. Wyszedłem tylko na balkon w momencie przejazdu „Doliny Popradu”.
"Dolina Popradu" hamuje przed przystankiem Muszyna Zdrój
Po południu pogoda zaczęła się poprawiać i była szansa na słońce. Uznałem więc, że warto zrobić poprawiny z Powroźnikiem. Wsiadłem szybko na rower, udałem się na miejscówkę z wtorku i czekałem na powrotną „Dolinę Popradu”. Niestety chmury dość powoli się rozchodziły i słońce wyszło tuż po przejeździe pociągu.
Powrotna "Dolina Popradu" startuje z Powroźnika
No cóż, mówi się trudno. Podjechałem do centrum Muszyny i uchwyciłem ją już w pełnym słońcu jak opuszcza miasto w kierunku Krakowa.
"Dolina Popradu" wyjeżdża z Muszyny w kierunku Krakowa
Pod wieczór pojawiła się natomiast szansa, że uda się upolować wieczorną „Jaworzynę” na motywach obczajonych we wtorek. W końcu jest powiedzenie do trzech razy sztuka. Rzeczywiście za trzecią próbą udało się. „Jaworzyna” w pełnym słońcu zaprezentowała się przy kościele oraz na muszyńskim klasyku z Góry Zamkowej.
Wieczorna "Jaworzyna" zbliża się do przystanku Muszyna Zdrój
 
"Jaworzyna" do Krakowa na najbardziej znanej miejscówce
z Muszyny
Tym optymistycznym akcentem zakończyłem zdjęcia na dziś i uczciłem owocny pobyt w Muszynie pożegnalnym piwkiem na rynku.

Dzień 8. Piątek, 2 sierpnia

Pora wracać, a tu rano piękna pogoda. Ale jako, że pociąg powrotny mam dopiero o 14, podjąłem szybką decyzję. Jadę do Legnavy! Złapią sobie tam osobówkę do Tarnowa oraz „Jaworzynę”. Zajechałem najpierw na stację spisać numerek jednostki, która pojedzie do Tarnowa i przy okazji przyuważyłem zielonego jamnika 001 ze składem wagonów krytych czekającego na odjazd w kierunku Nowego Sącza. O proszę, a nóż a widelec może pojedzie niebawem w trasę. Pełen optymizmu ruszyłem prosto na pagór w Legnavie. Tym razem warunki pogodowe piękne, lepszych nie mogłem sobie wymarzyć. Znowu sprawdziło się powiedzenie do trzech razy sztuka. Pewnie gdybym trzeci raz pojechał do Powroźnika, też bym tam popełnił fotkę w słońcu. Ale na to już nie było czasu. Wykonałem trzy ujęcia osobówki do Tarnowa oraz dwa „Jaworzyny”, a następnie odczekałem chwilę z nadzieją, że pojedzie zielony jamnik.
EN57-673 jako pociąg osobowy z Muszyny do Tarnowa dojeżdża
do przystanku Milik
 

tu w trakcie obsługi przystanku

a tu po odjeździe z przystanku 
EN57-2055 jako "Jaworzyna" z Krakowa do Krynicy dojeżdża
do przystanku w Miliku
a tu po odjeździe z przystanku
I rzeczywiście po przyjeździe „Jaworzyny” został on wyprawiony na szlak. Jego zdjęcie stanowiło super zwieńczenie wyjazdu.
ET41-001 ze składem towarowym zbliża się do Milika
Wróciłem do pokoju na pakowanie i wykwaterowanie, a po południu ruszyłem „Doliną Popradu” w drogę powrotną do Krakowa.

piątek, 12 czerwca 2020

2005-04-13 Wojaże po GOP cz. 5, czyli poszukiwania ex-krakowskich Jelczy

Przewoźnicy z GOP-u przedłużyli żywot wielu krakowskich Ikarusów i Jelczy M11. Od roku 2003 krakowskie MPK zaczęło odstawiać także Jelcze 120M i także wiele z nich trafiło na Górny Śląsk. Przewoźnikiem, który zakupił dużo krakowskich "berlietów" był Transkom Piekary Śląskie. W 2005 roku w barwach Transkomu jeździło 7 krakowskich Jelczy 120M: BF251, BF274, BF279, DF302, DF334, DF335 oraz DF336. U nowego właściciela nosiły one numery odpowiednio: 19, 14, 20, 21, 29, 28 oraz 09. W środę 13 kwietnia zdecydowałem się wybrać do GOP-u na poszukiwania autobusów o krakowskim rodowodzie. Z Krakowa wyruszyłem o 8:15 pociągiem Regio Plus 34422/3 "Wanda". Skład tego pociągu stanowił niezmodernizowany skajowy EN57-801 w składzie z ED72-010. Transkom Piekary Śląskie obsługiwał wówczas linie: 89, 102, 111, 199, 234, 912 oraz S-15. Większość z tych linii kursuje po Zabrzu i okolicach. Jedynie linia 912 łączy Katowicki dworzec PKP z osiedlem akademickim na Ligocie. Jelcze numer #14, #19 i #21 są przypisane na stałe do linii 912, a #09 do linii S-15. Pozostałe nie mają stałego przydziału. Linię 912 postanowiłem zostawić sobie na koniec i najpierw wolałem spenetrować linie zabrzańskie.
 
Do Katowic dojeżdżam planowo. Już z kładki nad dworcem autobusowym wśród pojazdów mających przerwę, dał się zauważyć Jelcz 120M #19 z Transkomu (ex MPK Kraków #BF251). Wyróżniał się w tłumie, ponieważ pozostawiono mu krakowskie malowanie.
Jelcz 120M #19 z Transkomu Piekary Śląskie (ex MPK Kraków
    #BF251) na Placu Szewczyka w Katowicach
Pierwszym moim celem była ulica Stawowa, skąd odjeżdża m.in. linia 820. Po kilkunastu minutach oczekiwania podjechał bytomski Ikarus 280 #7203. Wsiadłem do niego, i pierwsze co rzuciło się w oczy to brak kasowników. Zamiast nich w autobusie jest konduktor. W Bytomiu prawdziwą plaga stały się bowiem przejazdy bez biletów na skutek biedy, jaka w mieście panowała z powodu upadającego przemysłu. Stąd zarząd PKM Bytom wpadł na pomysł zatrudnienia konduktorów w autobusach. Pasażer siedzący obok zagadał do mnie komentując że to pomysł z zatrudnieniem  konduktorów, bo dzięki temu ludzie mają pracę i nie jeżdżą na gapę. Odparłem, że pewnie że dobrze, bo przynajmniej nie kradną elementów metalowych (zwłaszcza infrastruktury kolejowej). Na to pasażer odparł, że jakbym był w takiej sytuacji jak oni, też bym tak robił. Ale później dodał, że sam ma dość tej patologii, bo raz próbowali mu ukraść słupki z ogrodzenia posesji. Autobusem linii 820 dojechałem pod dworzec PKP w Bytomiu, gdzie wykonałem kilka zdjęć autobusów.
Jelcz M11 prywatnej firmy Trestka z Wojkowic. Wcześniej
jeździł w Jastrzębiu-Zdroju

Sprowadzony z Koszalina Ikarus 280 #7283 z PKM Bytom.

Ikarus 280 #7201 z PKM Bytom

Ikarus 260 #1329 z PKM Sosnowiec
Przesiadłem się tu na autobus linii 39 (Ikarus 415 #596 również z PKM Bytom), który zawiózł mnie przez Karb, Bobrek i Rudzką Kuźnicę do zabrzańskiej dzielnicy Biskupice, w okolice pętli tramwajowej. Pętla ta leży na totalnym odludziu, na pograniczu Zabrza, Rudy Śląskiej i Bytomia. Na pętli stała solówka 105Na #608 linii 30, oraz wagon 111N #342 w dość niecodziennym żółtym malowaniu, jako linia 35. Nie wiem czy to podkład po jakiejś reklamie, czy może fachowcy z zajezdni Gliwice nie mieli co zrobić z puszką żółtej farby.
105Na #742 na ulicy Bytomskiej w Zabrzu

111N #342 na pętli Zabrze Biskupice

105Na #608 na pętli Zabrze Biskupice
Linia 29 już tu nie kończy biegu. Zamiast niej uruchomiono linię 35 na nieco krótszej trasie do pętli Lompy. Wsiadam do żółtego 111N czekając na odjazd. W środku nie ma nikogo, więc można zrobić zdjęcia ciekawego wnętrza z siedzeniami w obie strony. Po chwili wsiadła motornicza i wagon ruszył. Nie ujechałem jednak daleko. Wysiadłem trzy przystanki dalej, w centrum Biskupic. Jest tu punkt styczny z jedną z linii obsługiwanych przez Transkom Piekary Śląskie (chodzi o linię 111 Makoszowy - Helenka). Niestety autobus w stronę Makoszów pojechał przed chwilą, ale za kilka minut będzie autobus w drugą stronę.
105Na #506 na ulicy Bytomskiej w Zabrzu

105Na #683 na ulicy Bytomskiej w Zabrzu
Podczas oczekiwania na niego minął mnie jakiś Jelcz PR110 z Transkomu jako "wyjazd na linię". Wreszcie z małym opóźnieniem  zjawił się autobus linii 111, którym okazał się (ku mojej uciesze) Jelcz 120M #20 (ex krakowski #BF279) w malowaniu Transkomu (jasno-niebieskie). Wsiadając do środka można było się poczuć jak w Krakowie, ten sam układ siedzeń, ta sama tapicerka. jedynie regulamin MPK Kraków był zaklejony. Autobus szybko zjechał z głównej drogi i skręcił na północ w ulicę Drzymały, na której przejeżdżał chyba pod pięcioma wiaduktami kolejowymi. Jeden z nich był szczególnie malowniczy, gdzie przejeżdżało się tunelem pod wysokim nasypem kolejowym, dokąd droga prowadziła dwoma ciasnymi łukami. Następnie dojechaliśmy do jakiegoś osiedla familoków, gdzie zmieniliśmy kierunek jazdy na zachodni i pędziliśmy przez las do dzielnicy Mikulczyce. Przekroczyliśmy linię kolejową prowadzącą niegdyś do Pyskowic i wyjechaliśmy na ulicę Tarnopolską, którą kursuje tramwaj linii 3 do Mikulczyc. Tu wysiadłem z autobusu z zamiarem sfocenia go.
Jelcz 120M #20 (ex MPK Kraków #BF279) rusza z przystanku
przy ulicy Tarnopolskiej w Zabrzu
Natychmiast z przeciwka nadjechało drugie 111, którym okazał się ...również krakowski Jelcz 120M. Był to #28 ,który w Krakowie nosił numer #DF335. On z kolei nadal miał krakowskie malowanie.
Jelcz 120M #28 (ex MPK Kraków #DF335) na ulicy Tarnopolskiej
w Zabrzu
Chwilę później przyjechał autobus linii S-15, na której stały przydział ma Jelcz 120M #09 (ex #DF336). Jest to darmobus do centrum handlowego Platan. Autobus ten wówczas posiadał reklamę Geanta.

Jelcz 120M #09 (ex MPK Kraków #DF336) na placu Kroczka
Klasyczny Jelcz M11 firmy Ampex
Teraz do sfocenia został mi tylko autobus #29 (nie licząc tych co jeżdżą na linii 912). Postanowiłem więc przenieść się na miejscowy dworzec PKM przy ulicy Goethego, gdzie spotykają się 4 linie obsługiwane przez Transkom (89, 111, 199, 234). Wsiadłem do tramwaju linii 3, którym był skład 105Na #401+402 z reklamą Gallus. Był to skład kompromisowy, ponieważ w pierwszym wagonie szyby były zaklejone folią reklamową vision-one, a w drugim nie (a znam zarówno zagorzałych zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników naklejania reklam na szyby).
Skład 105Na #401+402 na ulicy Tarnopolskiej w Zabrzu
Tramwajem podjechałem na Plac Wolności, skąd przedostałem się na dworzec autobusowy przy ulicy Goethego. Gdzieniegdzie zachowały się jeszcze tory po zlikwidowanej pętli tramwajowej przy dworcu PKP.
Pozostałości po pętli tramwajowej przy dworcu PKP w Zabrzu
Na zabrzańskim dworcu PKM przesiedziałem prawie godzinę, ale nie znalazłem żadnego ex-krakowskiego Jelcza. Na linii 89 były Ikarusy 280, na 199 - jakaś peerka i Ikarus 280 (ex MPK Kraków #34250), a na 234 kursował Jelcz 120M, ale nie pochodzący z Krakowa. Udało mi się jedynie dopaść Jelcza #20 (ex BF279), którego nie udało mi się sfocić parę godzin wcześniej.
Solaris Urbino 12 #881 firmy Meteor z Jaworzna

Jelcz 120M #01 firmy Delta ze Świętochłowic. Wcześniej jeździł
we Włocławku

Jelcz 120M #08 z Transkomu Piekary Śląskie

Ikarus 415 #7100 z PKM Bytom

Jeszcze raz ex-krakowski Jelcz 120M #20, tym razem w cacy światełku
Następnie zdecydowałem się wrócić do Katowic. Skierowałem się z powrotem na Plac Wolności z zamiarem podjechania tramwajem linii 1 do Chebzia. Po kilku minutach podjechała solówka #561 zapchana prawie do granic możliwości. Na dodatek drugie drzwi były poluzowane i można było je otwierać w czasie jazdy. Ponieważ groziło to wypadkowi, to motorniczy wysiadł z kabiny naprawił drzwi w bardzo skuteczny sposób, zabijając drzwi deską przez co już w ogóle przez te drzwi nie można było wsiadać ani wysiadać. Do pętli Lompy jechało się w strasznym ścisku, ale od Rudy Południowej zrobiło się dużo luźniej i nawet miałem miejsce siedzące. Tuż przed pętlą w Chebziu przeciskamy się przez słynne tunele niemal pozbawione skrajni.
105Na #375 na pętli Chebzie

105Na #561 na pętli Chebzie

102Na #228 na pętli Chebzie

102Na #209 na pętli Chebzie
Na pętli Chebzie zrobiłem sobie przerwę w celu zaplanowania dalszej trasy wycieczki. Aż tu nagle na pobliski przystanek autobusowy podjechał autobus linii 982, którym był ...ex-krakowski Jelcz 120M. Byłem tym kompletne zaskoczony, ponieważ linii 982 nie obsługuje Transkom Piekary Śląskie ale Rudpol-opa Ruda Śląska, a nie słyszałem nic o zakupach naszych autobusów przez tego przewoźnika. Autobus ten w Krakowie nosił numer #DF321 i miał zachowane  krakowskie malowanie numery rejestracyjne. Jego nowy numer taborowy to #05.
Jelcz 120M #05 firmy Rudpol-opa z Rudy Śląskiej (ex MPK Kraków
#DF321 rusza z przystanku na ulicy Niedurnego
W dalszą drogę udałem się tramwajem linii 9, którym był skład 105Na #645+646 z reklamą "Whiskas". Skład ten ma całe szyby zaklejone folią vision-one, co powoduje że podczas patrzenia się przez okno wzrok się strasznie męczy. Tramwaj zawiózł mnie przez Nowy Bytom i Wirek do Bykowiny, gdzie wysiadłem z zamiarem przesiadki na autobus linii 13. Ponieważ linia ta nie jeździ zbyt często, to oczekiwanie na przesiadkę trwało dosyć długo.
Skład 105Na #495+496 na ulicy Katowickiej w Rudzie Śląskiej
Ale wreszcie podjechał katowicki Solaris U12 #167 linii 13, którym pojechałem w dalszą drogę. Autobus wiózł mnie przez Kochłowice a później przez lasy w stronę Katowic. Kierowcy najwyraźniej nie spieszyło się i prowadził autobus w tempie motorowerzysty. Dopiero za Starymi Panewnikami nieco dodał gazu. Kluczyliśmy trochę przez dzielnicę Kokociniec, aż wyjechaliśmy na ulicę Panewnicką w Ligocie, gdzie był punkt wspólny z trasą linii 912. Na linii 912 jeżdżą zawsze te same cztery autobusy (w tym trzy pochodzące z Krakowa), a są to Jelcze 120M: #14 (ex BF274), #19 (ex BF251), #21 (ex DF302) oraz Jelcz 120M/3 "supero" #10. Przeszedłem spod Okręgowego Szpitala Kolejowego przy ulicy Panewnickiej na ulicę Piotrowicką focąc po drodze wszystkie brygady linii 912.
Jelcz 120M #14 z Transkomu Piekary Śląskie (ex MPK Kraków
#BF274 na ulicy Panewnickiej w Katowicach)


Kolejny ex-krakowski Jelcz, #21 (ex DF302) na ulicy Piotrowickiej
w Katowicach
Autobus numer #19 posiada nadal malowanie MPK Kraków, a #21 wyróżnia się dużą tylną szybą, przez co przypomina on model PR110. Gdy już wszystkie brygady linii 912 zostały uwiecznione w pamięci aparatu, to wsiadłem do autobusu linii 13 (Jelcz 120MM/1 #074) zmierzającego w stronę dworca PKP. Niestety z powodu korków w Brynowie nie zdążyłem na pociąg Regio Puls "Wanda:, przez co byłem zmuszony czekać prawie godzinę na następny. Wykorzystałem to na focenie tramwajów na Placu Wolności i na Rynku. W drogę powrotną do Krakowa pojechałem osobowym 4336/7, który zestawiony był z EN57-815 (plastik niski). W Krakowie byłem przed 19:00. Wyprawę mogę uznać śmiało za udaną. Udało się złapać aż sześć z siedmiu ex-krakowskich Jelczy z Transkomu Piekary Śląskie plus jako bonus jednego z Rudpolu-opa Ruda Śląska.

2020-05-31 Stacja Muzeum Czernichów Główny

Parę miesięcy temu dowiedziałem się, że w Liszkach i Rybnej są wystawione jako pomniki lokomotywy spalinowe Ls60. Zdziwiłem się skąd lokomotywy w miejscach, które z koleją nigdy nie miały wiele wspólnego. Gdy w kwietniu pojechałem je zobaczyć, okazało się że pełnią one rolę reklamy Stacji Muzeum Czernichów Główny. W ten sposób dowiedziałem się, że w Czernichowie powstało prywatne muzeum, gdzie gromadzony jest tabor oraz elementy infrastruktury kolejowej. Uznałem że warto to miejsce odwiedzić. W kwietniu akurat muzea były zamknięte ze względu na szalejącą pandemię COVID-19. W maju muzeum w Czernichowie było już możliwe do zwiedzania po uprzedniej rezerwacji telefonicznej. Zadzwoniłem więc w piątek 29 maja z zapytaniem czy nazajutrz można przyjechać. Była taka możliwość, więc przyjechałem tam na godzinę 18.
Projektantem i budowniczym Stacji Muzeum Czernichów Główny jest Pan Robert Stefaniuk, miłośnik kolei pochodzący z Wałbrzycha. Na swojej placówce zgromadził kilkanaście lokomotyw spalinowych, w większości wąskotorowych, sprowadzonych z likwidowanych kolei przemysłowych, cegielnianych, militarnych lub górniczych. Są również wagony towarowe, brankard, pocztowy, wagon samojezdny Diema a także drezyna ręczna, którą goście mogą jeździć po fragmencie toru. Całości dopełniają elementy infrastruktury kolejowej w postaci kształtowych semaforów, tarcz ostrzegawczych i manewrowych, żurawia wodnego oraz szlabanów kolejowych.
 
Jedyną normalnotorową lokomotywą eksponowaną na terenie muzeum w Czernichowie jest Ls40 produkcji chrzanowskiego Fabloku. Wcześniej służyła ona w porcie w Gdyni.
Lokomotywa normalnotorowa serii Ls40
Zgromadzone lokomotywy wąskotorowe reprezentują aż pięć wariantów szerokości toru. Najliczniejszą grupę stanowią pojazdy serii Wls40 na tor o szerokości 600 mm, popularne niegdyś w kolejach cegielnianych, górniczych czy torfowych. Produkowane były przez Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego w Poznaniu.
Lokomotywa Wls40 o nr fabrycznym 227. W tle wagon samojezdny
oraz semafory kształtowe
 
Pozostałe lokomotywy Wls40 zgromadzone na terenie muzeum
w Czernichowie
Ciekawą konstrukcją jest też wagon samojezdny Diema na tor 600 mm sprowadzony z Niemiec.
Wagon samojezdny Diema
Kolejną lokomotywą rodem z Fabloku jest Wls150-6847 na tor 750 mm, która do 2015 r. służyła w Kopalni Węgla Kamiennego „Kazimierz-Juliusz” prowadząc zarówno pociągi towarowe i gospodarcze, jak i pasażerskie przewożące górników między szybami.
Wls150-6847 pochodząca z kopalni "Kazimierz-Juliusz"
Z Cementowni „Odra” z Opolu została sprowadzona lokomotywa Lyd2-01 produkcji rumuńskiej. Tamtejsza kolej zakładowa funkcjonowała do 2011 r. i miała tory o szerokości 1000 mm.
Lyd2-01 sprowadzona z cementowni "Odra"
Kolejną lokomotywą wyprodukowaną w Rumunii jest LDI-45 na tor 750 mm. Pojazdy tej serii w Polsce wykorzystywane były na kolejach górniczych.
Lokomotywa LDI-45
W Czernichowie eksponowana jest również lokomotywa Gmeinder. Produkowane one były w Niemczech głównie z myślą o obsłudze kolei militarnych. Ze względu na małą skrajnię mogły one przejeżdżać przez bunkry. Lokomotywy tej serii wykorzystywane były m.in. na kolei wąskotorowej Wojskowej Kolei Wąskotorowej w Helu. Razem z lokomotywą Gmeinder eksponowane są wagony samowyładowcze „koleby” charakterystyczne dla kolei cegielnianych.
Lokomotywa Gmeinder i wagony koleby. W tle widoczne wagony
brankardy i pocztowo-bagażowe oraz semafor kształtowy i fragment
żurawia wodnego
Ponadto na terenie czernichowskiego muzeum znajdują się w stanie oczekującym na remont jeszcze dwie lokomotywy produkcji ZNTK Poznań: 2Wls50 na tor 750 mm oraz Wls75 na tor 785 mm, a także lokomotywa Gls30 na tor 550 mm wyprodukowana przez Zakład Remontu Maszyn Budowlanych w Gliwicach.
Lokomotywa Gls30 produkcji ZREMB Gliwice

Lokomotywa 2Wls50
 
Lokomotywa Wls75
Dodatkowo, jak już było wspominane na początku, dwie lokomotywy normalnotorowe serii Ls60 wyeksponowane są poza terenem placówki przy drodze wojewódzkiej nr 780. Jedna stoi na pograniczu Kryspinowa i Liszek, a druga w Rybnej przy kasztelu „Kajasówka”.
Ls60-50 eksponowana w Liszkach. Obok Solaris U12 #DU308

Ls60-246 wystawiona przy kasztelu "Kajasówka". W tle Mercedes
O530 #DO255
Właściciel muzeum widząc że trafił na klienta miłośnika kolei, chętnie dzielił się wspomnieniami z tworzenia swojej kolekcji taboru i infrastruktury, nie zważając że w międzyczasie minęła godzina zamknięcia obiektu. Życzę Panu Robertowi powodzenia w dalszym rozwijaniu placówki i odnowie kolejnych eksponatów.
Stacja Muzeum Czernichów Główny jest czynna od wiosny i jesieni w dni wolne. Mieści się przy ulicy Wiślanej 3, 200 metrów od Rynku w kierunku Brzeźnicy. Na jej terenie organizowane są także imprezy zamknięte rodzinne lub biznesowe. Z tego powodu przed przyjazdem warto sprawdzić aktualną dostępność i godziny otwarcia na profilu facebookowym placówki.