W
latach 2008-2017 co roku na zakończenie lata Stowarzyszenie Inżynierów i
Techników Komunikacji Rzeczypospolitej Polskiej organizowało wyjazdy
techniczno-integracyjne pn. „Pożegnanie Lata”. Miałem przyjemność
uczestniczyć w prawie wszystkich edycjach tych wyjazdów (oprócz pierwszej).
Była to dobra okazja na zwiedzenie wielu ciekawych zakątków naszego kraju (nie
tylko związanych z transportem), wypoczynek nad morzem oraz przede wszystkim na
świetną zabawę. Przez wszystkie Pożegnania Lata uczestnicy podróżowali na
pokładzie autobusu Scania 113CLL z MPK Kraków. Moje pierwsze takie wydarzenie
odbyło się w dniach od 26 do 30 sierpnia 2009 r. Odwiedziliśmy wówczas Warszawę
i Mazury by ostatecznie znaleźć się w Krynicy Morskiej nad Bałtykiem.
Dzień 1. Środa 26 sierpnia 2009 r.
Wyruszyliśmy
na pokładzie Scani #PS063 w środowy wieczór spod Politechniki. Początkowo
kierowaliśmy się drogą krajową nr 7 w kierunku Warszawy. Mieliśmy często
postoje, więc była okazja na wykonanie zdjęć.
 |
| Jeden z postojów na trasie |
Tradycją na Pożegnaniach Lata
było to, że pierwszego dnia (a właściwie nocy) imprezy zaliczaliśmy trasę linii
nocnej w jednym z miast na trasie przejazdu. W 2009 r. taki przejazd
odbyliśmy w Radomiu.
Dzień 2. Czwartek 27 sierpnia 2009
r.
We
czwartek nad ranem rozpoczęliśmy zwiedzanie miejsc będących w planie naszego
wyjazdu. Na początek oglądaliśmy fragmenty nie ukończonej autostrady
„Olimpijki”. Była to potoczna nazwa planowanej w latach 70-tych XX wieku
autostrady, która miała biec z Berlina do Moskwy. Miała być ona gotowa na
Igrzyska Olimpijskie w Moskwie w 1980 roku. Rzeczywistość jednak zweryfikowała
te plany i pierwszy odcinek z Wrześni do Sługocina powstał dopiero w 1985 r. My
natomiast oglądaliśmy nieukończony odcinek w rejonie Nieborowa. Zdążono
tam wznieść kilka wiaduktów, mostów i przepustów, wyciąć przecinki w lesie oraz
wybudować fragmenty dróg. Co ciekawe zdążono ustawić również filary pod wiadukt
nad przedłużeniem Centralnej Magistrali Kolejowej do Gdańska, które również nie
zostało zrealizowane. Gdy już było wiadomo, że autostrada nie powstanie przed
igrzyskami w Moskwie, prace budowlane zaniechano i wznowiono dopiero kilka
lat po naszej wizycie. Kolejnym punktem w naszym planie był dworzec kolejowy w
Grodzisku Mazowieckim. Jest to jeden z najstarszych dworców kolejowych na
ziemiach polskich. Wybudowany został w 1845 roku wraz z powstaniem
pierwszego odcinka Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Obecnie jest to
stacja węzłowa, gdzie od linii nr 1 z Warszawy przez Częstochowę do Katowic
odgałęzia się Centralna Magistrala Kolejowa stanowiąca najszybsze połączenie
stolicy z Krakowem i Górnym Śląskiem. Codziennie stacja odprawia tysiące
podróżnych Kolei Mazowieckich podróżujących głównie do Warszawy. Potem nasza
Scania zawiozła nas kilka kilometrów dalej do wsi Otrębusy, gdzie mieści się
Muzeum Techniki i Motoryzacji, kolejny punkt na trasie wycieczki. Otwarte
zostało ono w 1995 i obecnie gromadzi około 300 zabytkowych pojazdów.
Najstarsze z nich pochodzą z przełomu XIX i XX wieku. Do najciekawszych należy
zaliczyć kabriolet Józefa Stalina czy Mercedes 170V Lody Halamy. Warunki do
wykonywania zdjęć były jeszcze za trudne, gdyż byliśmy tam około godziny 5
rano. Świtać zaczęło, gdy wjeżdżaliśmy do Warszawy. Nasza trasa przejazdu
przebiegała nieopodal bloku przy ulicy Grzegorzewskiej 3. Nie byłoby w tym może
nic dziwnego, gdyby nie to że tam kręcony był kultowy serial Stanisława Barei
„Alternatywy 4”. Jednak naszym głównym celem odwiedzin w stolicy było zaplecze Metra
Warszawskiego mieszczące się na Kabatach, gdzie mieliśmy umówione zwiedzanie.
Pracownicy firmy opowiedzieli o historii i dniu dzisiejszym warszawskiego
metra oraz oprowadzili nas po hali, gdzie serwisowany jest tabor. Plany budowy
kolei podziemnej w Warszawie sięgają 1925 roku kiedy władze miasta podjęły
uchwałę o opracowaniu stosownego projektu. Prace projektowe przerwała II wojna
światowa. Ostateczna uchwała w sprawie budowy I linii metra z Kabat na Młociny
została podjęta w 1982 roku a roboty ruszyły rok później. Po raz pierwszy
mieszkańcy Warszawy mogły skorzystać z metra w 1995 roku na trasie Kabaty –
Politechnika. W późniejszych latach linia sukcesywnie była przedłużana na
północ. Swój ostateczny kształt uzyskała niespełna rok przed naszą wizytą.
Stacja końcowa Młociny została bowiem oddana do użytku 25 października
2008 r. Według stanu na rok 2009 Metro Warszawskie eksploatowało dwa typy wagonów:
typu 81 produkcji rosyjskiej oraz z koncernu Alstom.
 |
| Rosyjskie wagony serii 81 na terenie zaplecza Metra Warszawskiego |
 |
Lokomotywa typu 418D wykonująca manewry w zapleczu Metra Warszawskiego |
Po zakończeniu
zwiedzania zaplecza przejechaliśmy całą trasę I linii metra. Scania czekała na
nas przy stacji końcowej na Młocinach mieszczącej się przy Hucie Warszawa.
 |
| Krakowska Scania na węźle Metro Młociny w Warszawie |
Wraz
ze stacją metra powstał tu kompleksowy węzeł przesiadkowy z pętlami tramwajową
i autobusową oraz parkingami Park&Ride.
 |
| Skład wagonów 13N #140+685 na pętli Metro Młociny |
Po obejrzeniu węzła i wykonaniu
zdjęć ruszyliśmy w dalszą drogę na północny-wschód.
 |
| Jeden z postojów na trasie z Warszawy do Gołdapi |
Wieczorem dotarliśmy na
Mazury do Gołdapi, gdzie mieliśmy pierwszy stacjonarny nocleg.
Dzień 3. Piątek 28 sierpnia 2009 r.
Tego
dnia mieliśmy przewidzianą podróż nad morze do Krynicy Morskiej, jednak po
drodze zaplanowane były liczne atrakcje. Na słabo zaludnionych północnych
krańcach Mazur można natknąć się na imponujące pozostałości po nieistniejącej
już linii kolejowej Gołdap – Żytkiejmy. Tuż przed I wojną światową Niemcy
rozpoczęli tu budowę dwutorowej linii, która docelowo miała być fragmentem
magistrali z Chojnic przez Czersk, Smętowo, Kwidzyn, Prabuty, Morąg, Ornetę,
Lidzbark Warmiński, Bartoszyce, Korsze, Kętrzyn, Węgorzewo, Gołdap, Pobłędzie,
Kalwarię do Olity koło Wilna. Nad głębokimi dolinami rzeczek płynących przez
Puszczę Romincką wzniesiono imponujących rozmiarów podwójne mosty
przypominające konstrukcją rzymskie akwedukty. Najwyższe z nich mierzące 36
metrów powstały we wsi Stańczyki. Po I wojnie światowej sytuacja
polityczna uległa zmianie i w jej wyniku zmieniła się również koncepcja budowy
linii kolejowej Gołdap – Żytkiejmy. Ostatecznie została ona oddana do użytku w
1927 r. jako jednotorowa linia lokalna. Pociągi kursowały po niej zaledwie
przez 18 lat. W roku 1945 Armia Czerwona dokonała grabieży tych terenów wywożąc
wszystko co cenne na teren Związku Radzieckiego. Zdemontowane zostały m.in.
wszystkie lokalne linie kolejowe na terenie Prus Wschodnich, w tym Gołdap –
Żytkiejmy. Imponujące wiadukty kolejowe jednak pozostały i przyciągają
miłośników archeologii kolejowej. We wsi Galwecie położonej na północnych
rubieżach Mazur zajechaliśmy na zakupy w miejscowym sklepie, wzbudzając
zdziwienie wśród lokalnych mieszkańców. Przy okazji była okazja na wykonanie
zdjęć Scani na końcu świata.
 |
| Postój we wsi Galwiecie położonej na północnych krańcach Mazur |
Następnie udaliśmy się prosto do wsi Żytkiejmy,
gdzie zajechaliśmy na teren byłej stacji kolejowej. Zachował się tu do dziś
dawny budynek kolejowy, pełniący dziś funkcje mieszkalnego. Jest to
jednocześnie najdalej wysunięty na północny-wschód budynek kolejowy w Polsce.
 |
| Dawna stacja kolejowa Żytkiejmy |
 |
| W drodze powrotnej z Żytkiejm |
Oczywiście nie mogliśmy też sobie odmówić wizyty w Stańczykach przy dawnych
mostach kolejowych. Obecnie są one własnością prywatną, jednak jest możliwe ich
zwiedzanie za opłatą. Stanęliśmy więc autobus na parkingu i udaliśmy się na
mosty podziwiać okolicę.
 |
| Przy dawnych mostach kolejowych w Stańczykach |
W dalszej drodze często zatrzymywaliśmy się dając
możliwość wykonania zdjęć krakowskiej Scani na mazurskich drogach i bezdrożach.
 |
| Na mazurskich bezdrożach |
Stanęliśmy m.in. przy wiadukcie kolejowym we wsi Botkuny. To tu dokładnie od
linii Gołdap – Olecko odgałęziała się linia do Żytkiejm. Szlak do Olecka wciąż
istnieje, jednak jest tak zarośnięty, że ciężko doszukać się szyn w trawie.
 |
| Postój w Botkunach |
Przed godziną 13 ponownie znaleźliśmy się w Gołdapi i zmierzaliśmy dalej na
zachód w kierunku Krynicy Morskiej. Po drodze mieliśmy jeszcze dwa punkty do
odwiedzenia. Najbliższy znajdował się parę kilometrów za Węgorzewem w
miejscowości Guja. Aby się tam dostać również musieliśmy zjechać z asfaltu.
 |
| We wsi Prynowo koło Węgorzewa |
 |
| Odcinek off-route we wsi Guja |
 |
| Postój w Gui |
We
wsi Guja mieści się jedna ze śluz Kanału Mazurskiego, który miał za zadanie
połączyć mazurskie jeziora z Morzem Bałtyckim. Budowę obiektu rozpoczęli Niemcy
tuż przed I wojną światową. Po wojnie inwestycja była kontynuowana, jednakże po
II wojnie światowej kanał znalazł się na terenie Polski i Związku Radzieckiego.
Z tego też powodu dalsza budowa została zaniechana i do dziś można oglądać
niedokończone śluzy i jazy. Kanał ma łączną długość 51 km (z czego obecnie na
terytorium Polski jest 22 km) i był projektowany do przepływu statków o wyporności
do 240 ton. Kolejnym naszym celem (tym razem akurat nie związanym z transportem)
była oddalona o około 50 kilometrów na południowy-zachód Święta Lipka, gdzie
przyjechaliśmy na koncert organowy. Wydarzenie odbyło się w znanym już od
średniowiecza sanktuarium maryjnym przyciągającym wiernych z całego kraju. Z
kolei organy, na których grany był koncert pochodzą z początku XVIII wieku.
Koncert zaplanowany był na godzinę 18 i zrobił na nas duże wrażenie. Po jego
zakończeniu odbyło się grupowe zdjęcie uczestników wyjazdu na tle sanktuarium.
Szkoda, że akurat trafiliśmy na okres, kiedy trwał jego remont.
 |
Uczestnicy Pożegnania Lata 2009 na tle sanktuarium w Świętej Lipce |
Było już dość
późno, więc ruszyliśmy już prosto do Krynicy Morskiej.
 |
| Jeden z postojów na trasie do Krynicy Morskiej |
Do pokonania mieliśmy
jednak prawie 200 kilometrów, więc do celu dotarliśmy około godziny 1 w nocy.
Atmosfera na przejeździe była jednak cały czas bardzo dobra.
Dzień 4. Sobota 29 sierpnia 2009 r.
Tego
dnia nasza Scania miała dzień wolnego. W końcu kierowcy też muszą kiedyś
odpocząć. Większość dnia spędziliśmy wypoczywając nad morzem. Na wieczór
mieliśmy zaplanowany przejazd koleją wąskotorową ze Sztutowa do Nowego Dworu
Gdańskiego. Dla mnie był to ostatni dzień udziału w Pożegnaniu Lata 2009. Na niedzielę
miałem zaplanowane uczestnictwo w imprezie kolejowej z parowozem do Czarnkowa.
W związku z tym z Nowego Dworu Gdańskiego udałem się PKS-em do Gdańska i dalej
pociągiem. Z Krynicy Morskiej do Sztutowa podjechaliśmy autobusem PKS, a
następnie przeszliśmy na końcową stacje wąskotorówki. Żuławskie Koleje
Wąskotorowe rozpoczęły funkcjonowanie w 1891 roku. W szczytowym okresie
sieć liczyła ponad 340 kilometrów i obsługiwała cały obszar od Gdańska na
zachodzie aż za Malbork na wschodzie. W 1974 roku zamknięto całą część sieci na
lewym brzegu Wisły, a ostatnie pociągi pod szyldem PKP wyjechały w 1996 roku.
Od tego czasu sieć została pozostawiona na pastwę losu. Na szczęście kilka lat
później wąskotorówką zainteresowało się Pomorskie Towarzystwo Miłośników Kolei
Żelaznych, które rozpoczęło żmudny proces przywracania kolejki do życia. Po
intensywnych pracach związanych z udrażnianiem torowisk i sprowadzaniem
taboru w 2003 roku znów ruszyły pociągi turystyczne. Obecnie kursują one na
trasie Sztutowo – Prawy Brzeg Wisły oraz Stegna – Nowy Dwór Gdański. My
mieliśmy w planie przejechać się pociągiem relacji Sztutowo – Stegna – Nowy
Dwór Gdański. Jego skład stanowił wagon motorowy MBxd2-212 z trzema wagonami
„letniakami”.
 |
| Wagon motorowy MBxd2-212 z trzema letniakami w Sztutowie |
Na odcinku Stegna – Nowy Dwór Gdański w miejscowości Rybina
znajduje się unikalny obiekt inżynierski w postaci obrotowego mostu na rzece
Szkarpawie. W 2009 roku po raz pierwszy od 20 lat możliwa była przesiadka
do pociągu normalnotorowego w Nowym Dworze Gdańskim. W tym mieście istnieje
stacja normalnotorowa, jednak codzienny ruch osobowy został tu zawieszony już w
1989 roku, a więc 7 lat wcześniej niż wąskotorowy za czasów PKP. Na
szczęście Pomorskie Towarzystwo Miłośników Kolei Żelaznych dogadało się ze
spółką Arriva PCC, która uruchamiała wówczas pociągi pasażerskie na trasie
Grudziądz – Malbork, aby w wakacyjne weekendy przedłużyła część swoich
kursów do Nowego Dworu Gdańskiego w celu umożliwienia skomunikowania z koleją
wąskotorową. Jak dotarliśmy do Nowego Dworu Gdańskiego, to na stacji normalnotorowej
oczekiwał duński zespół trakcyjny MRD4222+MR4022 jadący do Grudziądza.
 |
Zestaw MRD4222+MR4022 jako pociąg Arrivy do Grudziądza na stacji w Nowym Dworze Gdańskim |
Szkoda,
że taka oferta funkcjonowała tylko przez kilka sezonów. W 2015 r. w ramach
modernizacji magistrali Warszawa – Gdańsk przez dłuższy czas nie było
możliwości zjazdu w Szymankowie na linię do Nowego Dworu Gdańskiego. Niestety
ten czas wykorzystali złodzieje infrastruktury kolejowej, co spowodowało że po
zakończeniu przebudowy stacji Szymankowo, pociągów normalnotorowych do Nowego
Dworu Gdańskiego już nie przywrócono. W Nowym Dworze Gdańskim pociąg
wąskotorowy kończył pracę na dziś, więc w drogę powrotną udaliśmy się
autobusami. Ja pojechałem do Gdańska a reszta uczestników Pożegnania Lata
wsiadła w autobus do Krynicy Morskiej Następnego dnia wracali oni do
Krakowa odwiedzając miejsce katastrofy kolejowej w Otłoczynie z 1980 r.,
tężnie w Ciechocinku oraz linię tramwajową z Ozorkowa do Łodzi. Z Nowego
Dworu Gdańskiego do Gdańska jechałem na pokładzie Autosana H9 z PKS Gdańsk. Nie
jechał on najkrótszą trasą. Wiózł mnie przez Lubieszewo, Jeziernik
i Ostaszewo wzdłuż nieczynnej od 1996 linii wąskotorowej do Lisewa.
Dopiero potem wskoczył na krajówkę i pojechał już prosto do Gdańska. Nocny
pociąg „Rozewie” do Wrocławia i Jeleniej Góry jechał dopiero o godzinie 22,
więc mogłem w ramach wytracania czasu cofnąć się do Sopotu. W „Rozewiu”
zająłem jedno z ostatnich wolnych miejsc i to jeszcze w przedziale dla
palących. Ale nie przeszkodziło mi to w złapaniu snu. Impreza z parowozem do
Czarnkowa która odbyła się następnego dnia, opublikowana zostanie w kolejnym
wpisie.