sobota, 14 sierpnia 2021

2009-08-30 Parowozem po Szwajcarii Czarnkowskiej

W połowie lipca 2009 roku Towarzystwo Grodziskiej Kolei Drezynowej zorganizowało udaną imprezę lokomotywą ST44 z zestawem piętrowym Bhp po malowniczych szlakach kolejowych Borów Tucholskich. Po tym sukcesie organizatorzy nie spoczęli na laurach i z końcem sierpnia podjęli się uruchomienia kolejnego pociągu specjalnego. Tym razem jego trasa wiodła do Czarnkowa, miasteczka powiatowego położonego nad Notecią przy linii kolejowej łączącej Piłę ze stacją Bzowo Goraj, leżącą na linii (Inowrocław-) Rogoźno Wielkopolskie - Drawski Młyn. Ruch pasażerski na tych liniach nie odbywa się już od dość dawna, bo od 1993 roku. Ruch towarowy prowadzony jest na odcinku Rogoźno Wlkp. - Bzowo Goraj - Czarnków, a głównym klientem jest czarnkowski zakład produkcji płyt pilśniowych STEICO. Pojedyncze wagony podstawiane są też sporadycznie na ładownie na stacjach: Ryczywół, Połajewo oraz Lubasz. Na linii z Piły do Czarnkowa ruch jest prowadzony tylko do stacji Mirosław Ujski. odcinek Czarnków - Mirosław Ujski został fizycznie zlikwidowany w 2006 roku. Natomiast jeżeli chodzi o odcinek Bzowo Goraj - Drawski Młyn, to był on już nieprzejezdny. Jeszcze do 2004 roku sporadycznie prowadzono ruch do stacji Krucz. W ostatnią niedzielę sierpnia odbył się przejazd na trasie z Poznania przez Rogoźno Wlkp., Bzowo Goraj do Czarnkowa i z powrotem. Skład pociągu stanowił parowóz Ol49-59 z Wolsztyna z dwuczłonowym zestawem piętrowym Bhp oraz wagonem bezprzedziałowym Bh (wszystkie w historycznym oliwkowym malowaniu). Imprezie towarzyszyło wiele dodatkowych atrakcji. Zaplanowano, że po przyjeździe do Czarnkowa skład pociągu zostanie wciągnięty na bocznicę zakładu STEICO przez tamtejszą lokomotywę zakładową (unikatowej w Polsce serii TGM40). Nasza wizyta w Czarnkowie zbiegła się w czasie z odbywającym się tam corocznym zlotem bliźniaków. Na wniosek władz Czarnkowa uzgodnione zostało, że po zwiedzaniu bocznicy, skład pociągu zostanie udostępniony uczestnikom zlotu oraz mieszkańcom miasta. Pociąg wykona z nimi kurs do Bzowa Goraja i z powrotem, a miłośnicy kolei w tym czasie wybiorą się na zwiedzanie czarnkowskiego browaru wytwarzającego lokalne piwo Noteckie. Jeżeli dodać do tego plenery fotograficzne, w jakie obfituje odcinek Bzowo Goraj - Czarnków, impreza zapowiadała się bardzo ciekawie.

Członkowie Stowarzyszenia Miłośników Kolei w Krakowie dotrzymali słowa i przybyli na czarnkowską imprezę, jednak nie tak licznie jak na Chojnicką, bo było nas tylko pięciu. Każdy na imprezę przyjechał na własny rachunek. Przyjechałem tam prosto z imprezy "Pożegnanie Lata 2009" organizowanej przez Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji RP (która została opisana w poprzednim wpisie). Nocny pociąg "Rozewie" z Helu do Jeleniej Góry, którym zmierzałem, w Poznaniu meldował się w środku nocy. Dlatego w celu wytracania czasu pojechałem nim dalej do Leszna i cofnąłem się do Poznania "Przemyślaninem". Wysiadłem w Poznaniu przed godziną 6. Do odjazdu pociągu specjalnego było jeszcze 1,5 godziny, jednak został podstawiony na długo przed odjazdem. Niestety już na samym początku imprezy okazało się, że Browar Czarnków wycofał się z udziału w imprezie i nie będzie jego zwiedzania. Nic jednak nie stało na przeszkodzie, żeby odwiedzić sklep firmowy. Mieliśmy duży dylemat, w którym wagonie zająć miejsce. Ostatecznie wybraliśmy bonanzę ze względu na możliwość wyglądania przez okno, co w bipie jest niemożliwe lub bardzo utrudnione. Jednym ze sponsorów imprezy jest Powiat Czarnkowsko-Trzcianecki, który rozdawał nam mapki oraz foldery reklamujące swój rejon. Odcinek z Poznania do Rogoźna Wlkp. pokonaliśmy bez postojów. Pierwsze zdjęcia wykonaliśmy dopiero w Rogoźnie, gdzie dokładnie obfotografowaliśmy zmianę czoła. 

Ol49-59 w trakcie pierwszej zmiany czoła w Rogoźnie Wielkopolskim

Pociąg specjalny do Czarnkowa gotów do odjazdu z Rogoźna

Potem ruszyliśmy na zaliczanie nieużywanej w ruchu pasażerskim linii do Czarnkowa. Pierwszą stacją za Rogoźnem Wlkp. jest Ryczywół i tam też odbył się kolejny fotostop. Stacja jest mocno zarośnięta, toru dodatkowego odchwaszczono tylko tyle, żeby dało się na niego wstawić 1 wagon. 

Stacja Ryczywół

Tuż po ruszeniu ze stacji zatrzymaliśmy się jeszcze raz. Organizator zaprowadził nas na pobliski pagórek, z którego roztacza się panorama wsi, na tle której zapozował nasz pociąg. 

Fotostop z widokiem na wieś Ryczywół

Szlak z Rogoźna do Bzowa Goraja biegnie przeważnie po płaskim terenie. Wyglądający przez okna musieli ciągle uważać, żeby nie dostać gałęzią od licznych drzew wchodzących w skrajnię. Co ciekawe, były to przeważnie dzikie jabłonie lub śliwy pełne dorodnych owoców. Aż się chciało wychylić się mocniej, żeby coś zerwać. Towarzyszyła nam linia teletechniczna, która raczej już dawno nie spełnia swojej roli. Wiele słupów jest połamanych lub powywracanych, a splątane druty walają się po krzakach. Do Bzowa Goraja niestety jechaliśmy tyłem do słońca, przez co postojów na tym odcinku było niewiele. Odbyły się na tym odcinku w sumie tylko trzy fotostopy: dwa w Ryczywole i jeden na polnym przejeździe między stacjami Połajewo i Ciążyń. 

Fotostop między stacjami Połajewo i Ciążyń

Na ładownie w Połajewie i Lubaszu podstawiane są czasem pojedyncze wagony do miejscowych GS-ów. W Połajewie stała przy rampie jedna węglarka. Na stacji Bzowo Goraj pociągi jadące do Czarnkowa muszą zmieniać kierunek jazdy. Dalej prosto tor prowadzi do Drawskiego Młyna i jest już od dawna nieprzejezdny. Na stacji zachowały się kształtowe semafory i tarcze ostrzegawcze, niestety wszystkie unieważnione. Rozjazdy przekładane są ręcznie przez obsługę pociągu. Z okazji naszej wizyty oraz czarnkowskiego zjazdu bliźniaków, w zamkniętym na co dzień budynku stacyjnym otwarty został sklepik. Serwowano w nim głównie chleb ze smalcem oraz czarnkowskie piwo. Wnętrze budynku stacyjnego zachowało się w nienaruszonym stanie od czasów, kiedy był tu prowadzony ruch pasażerski. Wisiały jeszcze oryginalne tabliczki "Kasa biletowa", "Kasa towarowa" itp.

Zmiana czoła na stacji Bzowo Goraj

W czasie gdy uczestnicy imprezy zajadali się chlebem ze smalcem lub zaopatrywali się w lokalne piwo, parowóz obleciał skład. Następnym punktem był pozorowany wyjazd w kierunku Rogoźna Wlkp. celem wykonania zdjęć z semaforem wjazdowym i tarczą ostrzegawczą. 

Pozorowany wyjazd ze stacji Bzowo Goraj w kierunku Rogoźna Wlkp.

Potem skład wycofał z powrotem w perony umożliwiając sfotografowanie pociągu z budynkiem stacyjnym (bez klientów sklepu w kadrze). 

Stacja Bzowo Goraj

Wyjeżdżając już w stronę Czarnkowa zatrzymaliśmy się jeszcze przy semaforze wjazdowym z tego kierunku. 

Wyjazd z Bzowa Goraja w kierunku Czarnkowa

Szlak Bzowo Goraj - Czarnków, to najbardziej malowniczy odcinek na całej trasie naszej imprezy. Linia schodzi tu w dolinę Noteci trawersując zbocze. W rejonie wioski Pianówka szlak obfituje w plenery widokowe, jakich pozazdrościłaby niejedna linia górska. Na przejeździe przez polną drogę organizator zarządził fotostop. Gdy skład zaczął robić najazd, nadjechał stary motocykl z tzw. koszem do przewozu pasażera. Próbowaliśmy przekonać motocyklistę, żeby zapozował do zdjęcia, lecz niestety nie był on skory do współpracy. Jedynie osoby które wysiadły najszybciej, zdążyły go uwiecznić razem z pociągiem.

Na szlaku Bzowo Goraj - Czarnków koło wsi Pianówka

Parę minut później osiągnęliśmy stację w Czarnkowie. Tam oczekiwała już zakładowa lokomotywa spalinowa TGM40-0590 z zakładu produkcji płyt pilśniowych STEICO oraz drezyna na bazie samochodu Fiat 126p (tzw. drezyluch). Następnym punktem imprezy był wjazd na bocznicę zakładu STEICO. Parowóz odczepił się od wagonów, a z drugiej strony podpięła się TGM40, która wciągnęła nas pod bramę zakładu. Lokomotywy TGM40 produkowane były w Kambarskim Maszynosrtoitjelnym Zawodje w ZSRR pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku. Jest to w Polsce seria unikatowa, reprezentowana przez zaledwie 8 egzemplarzy. Bocznica do STEICO mierzy jedynie kilkaset metrów i widać ją całą z toru szlakowego do Bzowa Goraju. Zawsze to jednak jeden zaliczony odcinek więcej.

Lokomotywa zakładowa TGM40-0590 w trakcie wciągania składu
na bocznicę zakładu płyt pilśniowych STEICO w Czarnkowie

Powrót z bocznicy na stację w Czarnkowie

TGM40-0590 obok Czarnkowskiej wieży ciśnień

Po powrocie składu na stację, miejsce TGM40 ponownie zajął parowóz i pociąg został udostępniony dla uczestników imprezy "Spieczone bliźniaki" a także dla mieszkańców Czarnkowa. Wykonali oni kurs do stacji Bzowo Goraj i z powrotem. 

Spotkanie trzech pojazdów trakcyjnych, jakie gościły tego dnia
w Czarnkowie. Ol49-59, TGM40-0590 oraz drezyluch.

Pociąg z uczestnikami imprezy "Spieczone bliźniaki" rusza do
Bzowa Goraja

Widać, że czarnkowianie stęsknili się za pociągami osobowymi w swoim mieście, gdyż wagony wypełniły się do ostatniego miejsca. Aż się zastanawialiśmy czy wyjadą pod górę w Pianówce. Dla tych, co nie załapali się na przejazd pociągiem parowym, organizowane były jazdy po terenie stacji w kabinie lokomotywy TGM40 oraz w drezyluchu. Miłośnicy kolei zaś zajęli się zwiedzaniem terenu stacji lub udali się do sklepu firmowego czarnkowskiego browaru. Po dłuższej chwili na stację wróciła grupa obwieszona skrzynkami z piwem oraz jeden kolega z kefirem OSM Czarnków 😀 Od razu pod jego adresem pojawiły się komentarze "o, ten już po". 😛 Na budynku stacyjnym wciąż wisi tablica informująca o zawieszeniu ruchu pasażerskiego na linii Piła - Czarnków - Bzowo Goraj z dniem 1 stycznia 1993 roku. W przypadku odcinka do Piły było to zawieszeniu bezpowrotne, gdyż odcinek do Mirosławia Ujskiego został rozebrany w 2006, Obecnie tuż za stacją w Czarnkowie tor się urywa. Wraz z rozbiórką odcinka do Mirosławia Ujskiego wycięte zostały wszystkie urządzenia srk na stacji w Czarnkowie. W końcu z lekkim opóźnieniem wrócił pociąg z bliźniakami. 

Ol49 po powrocie z Bzowa Goraja szykuje się do drogi powrotnej
do Poznania

Zajęliśmy z powrotem miejsca w wagonach, poczekaliśmy na powrót klientów sklepu firmowego browaru i zaczęliśmy pomału zmierzać z powrotem w stronę Poznania. Na pożegnanie wykonaliśmy jeszcze fotostop z wieżą ciśnień. 

Odjazd z Czarnkowa

Wraz z naszym odjazdem na czarnkowską stację wróciła szara rzeczywistość w postaci sporadycznych wizyt składów towarowych do zakładu STEICO. Ze względu na trudny profil linii koło Pianówki i ciężar brutto pociągów kursujących do Czarnkowa, lokomotywy SM42 często okazują się za słabe do ich obsługi. Dzięki temu na linii Rogoźno - Czarnków można spotkać silniejsze maszyny, takie jak ST43 czy SU46. Tuż za Pianówką nasz pociąg zatrzymał się w przekopie, po czym organizator poprowadził nas bardzo stromym podejściem. Uczestnicy imprezy mieli okazję wykazać się umiejętnościami w zakresie wspinaczki górskiej. Trud się opłacił, gdyż po dotarciu na szczyt otwarła się przed nami piękna panorama doliny Noteci i linii kolejowej trawersującej jej zbocze. Gdy w ten krajobraz wkomponował się parowóz z oliwkowymi wagonami, wszyscy dawno zapomnieli o trudach wspinaczki i zapełniali karty pamięci aparatów. Drogę powrotną do pociągu pokonaliśmy nieco dłuższą, ale mniej stromą ścieżką.

Pociąg opuszcza dolinę Noteci

Przed stacją Bzowo Goraj przywitał nas podany semafor wjazdowy. Ktoś specjalnie dla nas wdrapał się na maszt i podniósł ramię semafora. Organizator zarządził więc spontaniczny fotostop z podanym semaforem. 

Dojeżdżamy do stacji Bzowo Goraj

Wjazd na stację Bzowo Goraj

Podczas drugiej zmiany czoła w Bzowie Goraju była ostatnia okazja zaopatrzenia się w czarnkowskie piwo w budynku dworca. Podczas dalszej jazdy w kierunku Rogoźna Wlkp. nie robiliśmy już żadnych postojów, mimo że słońce schowało się za chmurami i zdjęcia wyszłyby lepiej niż w trakcie jazdy w stronę Czarnkowa. Szkoda, że nie było nam dane uwiecznić pociągu z parowozem na klimatycznych stacyjkach w Lubaszu, Ciążyniu czy Połajewie. Natomiast nigdy nie zapomnę momentu jak przejeżdżaliśmy obok zajazdu w Lubaszu, gdzie akurat kończyły się poprawiny po jakimś weselu. Miny ludzi wychodzących z zajazdu na widok pociągu osobowego z parowozem na linii gdzie od lat nie jeżdżą pociągi pasażerskie, bezcenne 😀 Kolejne i zarazem już ostatnie na dziś zdjęcia mogliśmy wykonać podczas manewrów w Rogoźnie. 

Wróciliśmy do Rogoźna Wielkopolskiego

Zmiana czoła w Rogoźnie

Oczekiwanie na wolny szlak w kierunku Poznania

Spotkanie z pociągiem przyspieszony "Radew" z Poznania do
Koszalina

Po zmianie czoła i przepuszczeniu osobówki z Poznania do Koszalina (EN57-1281) ruszyliśmy na biegu do Poznania, gdzie zameldowaliśmy się przed godziną 19. Powrót z imprezy każdy z członków SMK zaplanował na własny rachunek. Ja w ramach wytracania czasu podjechałem pociągiem pospiesznym "Światowid" do Szczecina, skąd nocnym pośpiechem Świnoujście - Kraków wróciłem do domu. Impreza mimo niedoboru fotostopów na odcinku Rogoźno - Bzowo Goraj, z pewnością się udała. Należą się w tym miejscu podziękowania dla Towarzystwa Grodziskiej Kolei Drezynowej za zorganizowanie przejazdu po niedostępnej dla ruchu pasażerskiego linii oraz za umożliwienie mieszkańcom Czarnkowa zobaczenia w swoim mieście pociągu parowego po wielu latach przerwy, a także przejechania się nim. Podziękowania należą się również spółkom: PKP Cargo za użyczenie parowozu i PKP Przewozy Regionalne za udostępnienie wagonów w historycznym malowaniu, a także sponsorom imprezy, wśród których największy udział mieli: Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego oraz Powiat Czarnkowsko-Trzcianecki.

2009-08-26 Pożegnanie Lata 2009

 

W latach 2008-2017 co roku na zakończenie lata Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji Rzeczypospolitej Polskiej organizowało wyjazdy techniczno-integracyjne pn. „Pożegnanie Lata”. Miałem przyjemność uczestniczyć w prawie wszystkich edycjach tych wyjazdów (oprócz pierwszej). Była to dobra okazja na zwiedzenie wielu ciekawych zakątków naszego kraju (nie tylko związanych z transportem), wypoczynek nad morzem oraz przede wszystkim na świetną zabawę. Przez wszystkie Pożegnania Lata uczestnicy podróżowali na pokładzie autobusu Scania 113CLL z MPK Kraków. Moje pierwsze takie wydarzenie odbyło się w dniach od 26 do 30 sierpnia 2009 r. Odwiedziliśmy wówczas Warszawę i Mazury by ostatecznie znaleźć się w Krynicy Morskiej nad Bałtykiem.

 

Dzień 1. Środa 26 sierpnia 2009 r.

Wyruszyliśmy na pokładzie Scani #PS063 w środowy wieczór spod Politechniki. Początkowo kierowaliśmy się drogą krajową nr 7 w kierunku Warszawy. Mieliśmy często postoje, więc była okazja na wykonanie zdjęć. 

Jeden z postojów na trasie

Tradycją na Pożegnaniach Lata było to, że pierwszego dnia (a właściwie nocy) imprezy zaliczaliśmy trasę linii nocnej w jednym z miast na trasie przejazdu. W 2009 r. taki przejazd odbyliśmy w Radomiu.

 

Dzień 2. Czwartek 27 sierpnia 2009 r.

We czwartek nad ranem rozpoczęliśmy zwiedzanie miejsc będących w planie naszego wyjazdu. Na początek oglądaliśmy fragmenty nie ukończonej autostrady „Olimpijki”. Była to potoczna nazwa planowanej w latach 70-tych XX wieku autostrady, która miała biec z Berlina do Moskwy. Miała być ona gotowa na Igrzyska Olimpijskie w Moskwie w 1980 roku. Rzeczywistość jednak zweryfikowała te plany i pierwszy odcinek z Wrześni do Sługocina powstał dopiero w 1985 r. My natomiast oglądaliśmy nieukończony odcinek w rejonie Nieborowa. Zdążono tam wznieść kilka wiaduktów, mostów i przepustów, wyciąć przecinki w lesie oraz wybudować fragmenty dróg. Co ciekawe zdążono ustawić również filary pod wiadukt nad przedłużeniem Centralnej Magistrali Kolejowej do Gdańska, które również nie zostało zrealizowane. Gdy już było wiadomo, że autostrada nie powstanie przed igrzyskami w Moskwie, prace budowlane zaniechano i wznowiono dopiero kilka lat po naszej wizycie. Kolejnym punktem w naszym planie był dworzec kolejowy w Grodzisku Mazowieckim. Jest to jeden z najstarszych dworców kolejowych na ziemiach polskich. Wybudowany został w 1845 roku wraz z powstaniem pierwszego odcinka Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Obecnie jest to stacja węzłowa, gdzie od linii nr 1 z Warszawy przez Częstochowę do Katowic odgałęzia się Centralna Magistrala Kolejowa stanowiąca najszybsze połączenie stolicy z Krakowem i Górnym Śląskiem. Codziennie stacja odprawia tysiące podróżnych Kolei Mazowieckich podróżujących głównie do Warszawy. Potem nasza Scania zawiozła nas kilka kilometrów dalej do wsi Otrębusy, gdzie mieści się Muzeum Techniki i Motoryzacji, kolejny punkt na trasie wycieczki. Otwarte zostało ono w 1995 i obecnie gromadzi około 300 zabytkowych pojazdów. Najstarsze z nich pochodzą z przełomu XIX i XX wieku. Do najciekawszych należy zaliczyć kabriolet Józefa Stalina czy Mercedes 170V Lody Halamy. Warunki do wykonywania zdjęć były jeszcze za trudne, gdyż byliśmy tam około godziny 5 rano. Świtać zaczęło, gdy wjeżdżaliśmy do Warszawy. Nasza trasa przejazdu przebiegała nieopodal bloku przy ulicy Grzegorzewskiej 3. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie to że tam kręcony był kultowy serial Stanisława Barei „Alternatywy 4”. Jednak naszym głównym celem odwiedzin w stolicy było zaplecze Metra Warszawskiego mieszczące się na Kabatach, gdzie mieliśmy umówione zwiedzanie. Pracownicy firmy opowiedzieli o historii i dniu dzisiejszym warszawskiego metra oraz oprowadzili nas po hali, gdzie serwisowany jest tabor. Plany budowy kolei podziemnej w Warszawie sięgają 1925 roku kiedy władze miasta podjęły uchwałę o opracowaniu stosownego projektu. Prace projektowe przerwała II wojna światowa. Ostateczna uchwała w sprawie budowy I linii metra z Kabat na Młociny została podjęta w 1982 roku a roboty ruszyły rok później. Po raz pierwszy mieszkańcy Warszawy mogły skorzystać z metra w 1995 roku na trasie Kabaty – Politechnika. W późniejszych latach linia sukcesywnie była przedłużana na północ. Swój ostateczny kształt uzyskała niespełna rok przed naszą wizytą. Stacja końcowa Młociny została bowiem oddana do użytku 25 października 2008 r. Według stanu na rok 2009 Metro Warszawskie eksploatowało dwa typy wagonów: typu 81 produkcji rosyjskiej oraz z koncernu Alstom. 

Rosyjskie wagony serii 81 na terenie zaplecza Metra Warszawskiego

Lokomotywa typu 418D wykonująca manewry w zapleczu Metra
Warszawskiego

Po zakończeniu zwiedzania zaplecza przejechaliśmy całą trasę I linii metra. Scania czekała na nas przy stacji końcowej na Młocinach mieszczącej się przy Hucie Warszawa. 

Krakowska Scania na węźle Metro Młociny w Warszawie

Wraz ze stacją metra powstał tu kompleksowy węzeł przesiadkowy z pętlami tramwajową i autobusową oraz parkingami Park&Ride. 

Skład wagonów 13N #140+685 na pętli Metro Młociny

Po obejrzeniu węzła i wykonaniu zdjęć ruszyliśmy w dalszą drogę na północny-wschód. 

Jeden z postojów na trasie z Warszawy do Gołdapi

Wieczorem dotarliśmy na Mazury do Gołdapi, gdzie mieliśmy pierwszy stacjonarny nocleg.

 

Dzień 3. Piątek 28 sierpnia 2009 r.

Tego dnia mieliśmy przewidzianą podróż nad morze do Krynicy Morskiej, jednak po drodze zaplanowane były liczne atrakcje. Na słabo zaludnionych północnych krańcach Mazur można natknąć się na imponujące pozostałości po nieistniejącej już linii kolejowej Gołdap – Żytkiejmy. Tuż przed I wojną światową Niemcy rozpoczęli tu budowę dwutorowej linii, która docelowo miała być fragmentem magistrali z Chojnic przez Czersk, Smętowo, Kwidzyn, Prabuty, Morąg, Ornetę, Lidzbark Warmiński, Bartoszyce, Korsze, Kętrzyn, Węgorzewo, Gołdap, Pobłędzie, Kalwarię do Olity koło Wilna. Nad głębokimi dolinami rzeczek płynących przez Puszczę Romincką wzniesiono imponujących rozmiarów podwójne mosty przypominające konstrukcją rzymskie akwedukty. Najwyższe z nich mierzące 36 metrów powstały we wsi Stańczyki. Po I wojnie światowej sytuacja polityczna uległa zmianie i w jej wyniku zmieniła się również koncepcja budowy linii kolejowej Gołdap – Żytkiejmy. Ostatecznie została ona oddana do użytku w 1927 r. jako jednotorowa linia lokalna. Pociągi kursowały po niej zaledwie przez 18 lat. W roku 1945 Armia Czerwona dokonała grabieży tych terenów wywożąc wszystko co cenne na teren Związku Radzieckiego. Zdemontowane zostały m.in. wszystkie lokalne linie kolejowe na terenie Prus Wschodnich, w tym Gołdap – Żytkiejmy. Imponujące wiadukty kolejowe jednak pozostały i przyciągają miłośników archeologii kolejowej. We wsi Galwecie położonej na północnych rubieżach Mazur zajechaliśmy na zakupy w miejscowym sklepie, wzbudzając zdziwienie wśród lokalnych mieszkańców. Przy okazji była okazja na wykonanie zdjęć Scani na końcu świata. 

Postój we wsi Galwiecie położonej na północnych krańcach Mazur

Następnie udaliśmy się prosto do wsi Żytkiejmy, gdzie zajechaliśmy na teren byłej stacji kolejowej. Zachował się tu do dziś dawny budynek kolejowy, pełniący dziś funkcje mieszkalnego. Jest to jednocześnie najdalej wysunięty na północny-wschód budynek kolejowy w Polsce. 

Dawna stacja kolejowa Żytkiejmy

W drodze powrotnej z Żytkiejm

Oczywiście nie mogliśmy też sobie odmówić wizyty w Stańczykach przy dawnych mostach kolejowych. Obecnie są one własnością prywatną, jednak jest możliwe ich zwiedzanie za opłatą. Stanęliśmy więc autobus na parkingu i udaliśmy się na mosty podziwiać okolicę. 

Przy dawnych mostach kolejowych w Stańczykach

W dalszej drodze często zatrzymywaliśmy się dając możliwość wykonania zdjęć krakowskiej Scani na mazurskich drogach i bezdrożach. 

Na mazurskich bezdrożach

Stanęliśmy m.in. przy wiadukcie kolejowym we wsi Botkuny. To tu dokładnie od linii Gołdap – Olecko odgałęziała się linia do Żytkiejm. Szlak do Olecka wciąż istnieje, jednak jest tak zarośnięty, że ciężko doszukać się szyn w trawie. 

Postój w Botkunach

Przed godziną 13 ponownie znaleźliśmy się w Gołdapi i zmierzaliśmy dalej na zachód w kierunku Krynicy Morskiej. Po drodze mieliśmy jeszcze dwa punkty do odwiedzenia. Najbliższy znajdował się parę kilometrów za Węgorzewem w miejscowości Guja. Aby się tam dostać również musieliśmy zjechać z asfaltu. 

We wsi Prynowo koło Węgorzewa

Odcinek off-route we wsi Guja

Postój w Gui

We wsi Guja mieści się jedna ze śluz Kanału Mazurskiego, który miał za zadanie połączyć mazurskie jeziora z Morzem Bałtyckim. Budowę obiektu rozpoczęli Niemcy tuż przed I wojną światową. Po wojnie inwestycja była kontynuowana, jednakże po II wojnie światowej kanał znalazł się na terenie Polski i Związku Radzieckiego. Z tego też powodu dalsza budowa została zaniechana i do dziś można oglądać niedokończone śluzy i jazy. Kanał ma łączną długość 51 km (z czego obecnie na terytorium Polski jest 22 km) i był projektowany do przepływu statków o wyporności do 240 ton. Kolejnym naszym celem (tym razem akurat nie związanym z transportem) była oddalona o około 50 kilometrów na południowy-zachód Święta Lipka, gdzie przyjechaliśmy na koncert organowy. Wydarzenie odbyło się w znanym już od średniowiecza sanktuarium maryjnym przyciągającym wiernych z całego kraju. Z kolei organy, na których grany był koncert pochodzą z początku XVIII wieku. Koncert zaplanowany był na godzinę 18 i zrobił na nas duże wrażenie. Po jego zakończeniu odbyło się grupowe zdjęcie uczestników wyjazdu na tle sanktuarium. Szkoda, że akurat trafiliśmy na okres, kiedy trwał jego remont. 

Uczestnicy Pożegnania Lata 2009 na tle sanktuarium
w Świętej Lipce

Było już dość późno, więc ruszyliśmy już prosto do Krynicy Morskiej. 

Jeden z postojów na trasie do Krynicy Morskiej

Do pokonania mieliśmy jednak prawie 200 kilometrów, więc do celu dotarliśmy około godziny 1 w nocy. Atmosfera na przejeździe była jednak cały czas bardzo dobra.

 

Dzień 4. Sobota 29 sierpnia 2009 r.

Tego dnia nasza Scania miała dzień wolnego. W końcu kierowcy też muszą kiedyś odpocząć. Większość dnia spędziliśmy wypoczywając nad morzem. Na wieczór mieliśmy zaplanowany przejazd koleją wąskotorową ze Sztutowa do Nowego Dworu Gdańskiego. Dla mnie był to ostatni dzień udziału w Pożegnaniu Lata 2009. Na niedzielę miałem zaplanowane uczestnictwo w imprezie kolejowej z parowozem do Czarnkowa. W związku z tym z Nowego Dworu Gdańskiego udałem się PKS-em do Gdańska i dalej pociągiem. Z Krynicy Morskiej do Sztutowa podjechaliśmy autobusem PKS, a następnie przeszliśmy na końcową stacje wąskotorówki. Żuławskie Koleje Wąskotorowe rozpoczęły funkcjonowanie w 1891 roku. W szczytowym okresie sieć liczyła ponad 340 kilometrów i obsługiwała cały obszar od Gdańska na zachodzie aż za Malbork na wschodzie. W 1974 roku zamknięto całą część sieci na lewym brzegu Wisły, a ostatnie pociągi pod szyldem PKP wyjechały w 1996 roku. Od tego czasu sieć została pozostawiona na pastwę losu. Na szczęście kilka lat później wąskotorówką zainteresowało się Pomorskie Towarzystwo Miłośników Kolei Żelaznych, które rozpoczęło żmudny proces przywracania kolejki do życia. Po intensywnych pracach związanych z udrażnianiem torowisk i sprowadzaniem taboru w 2003 roku znów ruszyły pociągi turystyczne. Obecnie kursują one na trasie Sztutowo – Prawy Brzeg Wisły oraz Stegna – Nowy Dwór Gdański. My mieliśmy w planie przejechać się pociągiem relacji Sztutowo – Stegna – Nowy Dwór Gdański. Jego skład stanowił wagon motorowy MBxd2-212 z trzema wagonami „letniakami”. 

Wagon motorowy MBxd2-212 z trzema letniakami w Sztutowie

Na odcinku Stegna – Nowy Dwór Gdański w miejscowości Rybina znajduje się unikalny obiekt inżynierski w postaci obrotowego mostu na rzece Szkarpawie. W 2009 roku po raz pierwszy od 20 lat możliwa była przesiadka do pociągu normalnotorowego w Nowym Dworze Gdańskim. W tym mieście istnieje stacja normalnotorowa, jednak codzienny ruch osobowy został tu zawieszony już w 1989 roku, a więc 7 lat wcześniej niż wąskotorowy za czasów PKP. Na szczęście Pomorskie Towarzystwo Miłośników Kolei Żelaznych dogadało się ze spółką Arriva PCC, która uruchamiała wówczas pociągi pasażerskie na trasie Grudziądz – Malbork, aby w wakacyjne weekendy przedłużyła część swoich kursów do Nowego Dworu Gdańskiego w celu umożliwienia skomunikowania z koleją wąskotorową. Jak dotarliśmy do Nowego Dworu Gdańskiego, to na stacji normalnotorowej oczekiwał duński zespół trakcyjny MRD4222+MR4022 jadący do Grudziądza.

Zestaw MRD4222+MR4022 jako pociąg Arrivy do Grudziądza
na stacji w Nowym Dworze Gdańskim

Szkoda, że taka oferta funkcjonowała tylko przez kilka sezonów. W 2015 r. w ramach modernizacji magistrali Warszawa – Gdańsk przez dłuższy czas nie było możliwości zjazdu w Szymankowie na linię do Nowego Dworu Gdańskiego. Niestety ten czas wykorzystali złodzieje infrastruktury kolejowej, co spowodowało że po zakończeniu przebudowy stacji Szymankowo, pociągów normalnotorowych do Nowego Dworu Gdańskiego już nie przywrócono. W Nowym Dworze Gdańskim pociąg wąskotorowy kończył pracę na dziś, więc w drogę powrotną udaliśmy się autobusami. Ja pojechałem do Gdańska a reszta uczestników Pożegnania Lata wsiadła w autobus do Krynicy Morskiej Następnego dnia wracali oni do Krakowa odwiedzając miejsce katastrofy kolejowej w Otłoczynie z 1980 r., tężnie w Ciechocinku oraz linię tramwajową z Ozorkowa do Łodzi. Z Nowego Dworu Gdańskiego do Gdańska jechałem na pokładzie Autosana H9 z PKS Gdańsk. Nie jechał on najkrótszą trasą. Wiózł mnie przez Lubieszewo, Jeziernik i Ostaszewo wzdłuż nieczynnej od 1996 linii wąskotorowej do Lisewa. Dopiero potem wskoczył na krajówkę i pojechał już prosto do Gdańska. Nocny pociąg „Rozewie” do Wrocławia i Jeleniej Góry jechał dopiero o godzinie 22, więc mogłem w ramach wytracania czasu cofnąć się do Sopotu. W „Rozewiu” zająłem jedno z ostatnich wolnych miejsc i to jeszcze w przedziale dla palących. Ale nie przeszkodziło mi to w złapaniu snu. Impreza z parowozem do Czarnkowa która odbyła się następnego dnia, opublikowana zostanie w kolejnym wpisie.