środa, 24 lutego 2021

2008-10-11 Jesienny wypad na LHS

 

W jesienną sobotę 11 października 2008 r. Szymon namówił mnie i Tomka na zdjęcia w okolicach Jaroszowca Olkuskiego. Głównym naszym celem była Linia Hutnicza Szerokotorowa Hrubieszów – Sławków. Ale nie pogardziliśmy też biegnącą wzdłuż niej normalnotorową linią Katowice – Tunel. Kursowało po niej wówczas 10 par pociągów osobowych, a także para TLK Gliwice – Warszawa. Jeździła ona jednak w mało fotogenicznych godzinach. Natomiast czasowo na tę trasę został skierowany pośpieszny „Długosz” z Katowic do Lublina, który już miał bardziej dogodne pory kursowania. Wyruszyliśmy tak, żeby rozpocząć fotografowanie właśnie od „Długosza”. W okolicach Jaroszowca Olkuskiego zameldowaliśmy się przed godziną 9. Było jeszcze mgliście jak to często bywa jesienią. Zapowiadało się jednak, że mgła się podniesie i wyjdzie słońce. „Długosza” przyprowadził byk 980. 

ET22-980 z pociągiem pospiesznym "Długosz" z Katowic do Lublina
na szlaku Jaroszowiec Olkuski - Wolbrom

Pół godziny później zjawiła się osobówka z Katowic do Kielc zestawiona z EN57-1036.

EN57-1036 jako pociąg osobowy z Katowic do Kielc

Przed godziną 10 mgła zaczęła się podnosić. Pierwszym pociągiem złapanym ze słońcem był skład kontenerów prowadzony przez ET22-157. 

ET22-157 z pociągiem kontenerowym zmierza w kierunku Wolbromia

Parę minut później przyszła pora na pierwszy pociąg na LHS. Od strony granicy nadjechał skład z rudą prowadzony przez ST44-2021+2043. 

ST44-2021+2043 ze składem z rudą jedzie w kierunku Sławkowa

Niedługo potem wypogodziło się na dobre, jednak nastała ponad 2-godzinna posucha w ruchu. Kolejny skład upolowaliśmy dopiero po godzinie 12. Był nim jadący od Sławkowa skład na LHS, który złapaliśmy z jesiennym drzewkiem. Na czele gagary 2045 i 2007. 

ST44-2045+2007 ze składem w kierunku Hrubieszowa

Pół godziny później po normalnym torze pomknął EN57-1168 jako osobówka z Kozłowa do Katowic. 

EN57-1168 jako pociąg osobowy z Kozłowa do Katowic

Potem podjęliśmy decyzję o zmianie miejscówki i przemieściliśmy się na stację w Jaroszowcu Olkuskim. Pierwszym pociągiem, jakiego tu złapaliśmy był EN57-1933 obsługujący osobówkę Katowice – Kozłów. 

EN57-1933 jako pociąg osobowy z Katowic do Kozłowa rusza
ze stacji Jaroszowiec Olkuski

Dosłownie kilka minut później po LHS-ie od Sławkowa pojechały te same gagary, które łapaliśmy rano, czyli 2043+2021. Tym razem podjęły skład mieszany. 

ST44-2043+2021 z mieszanym składem ze Sławkowa

Nie zdążyliśmy na dobre zmienić miejscówki a niemal w odbiegu za osobówką do Kozłowa pojechał ET41-047 z węglarkami. 

ET41-047 z węglarkami mija stację Jaroszowiec Olkuski

Jeszcze skład nie zdążył zniknąć nam z oczu, a już w drugą stronę nadjechał byk 465 z żółtym czołem prowadzący skład kontenerów. Uwieczniliśmy go obok zakładu wykonującego naprawy rewizyjne lokomotywom spalinowym. 

ET22-465 ze składem kontenerów wjeżdża do Jaroszowca Olkuskiego

Na szerokim torze ruch również dopisywał. Gagary 2043+2021 po dojechaniu do Zarzecza zaliczyły krzyżowanie z kolejnym składem z rudą do Sławkowa. Tu postanowiliśmy szybko zmienić miejscówkę i złapać go przed przejazdem w Rabsztynie. Skład prowadzony przez ST44-2042+2009 pięknie zaprezentował się na łuku.

ST44-2042+2009 ze składem z rudą pomiędzy Jaroszowcem
a Olkuszem

Tym optymistycznym akcentem zakończyliśmy owocny wypad i wróciliśmy na godzinę 15 do Krakowa.

czwartek, 18 lutego 2021

2021-02-13 Sieniawa śniegiem silna a Lasek jeszcze silniejszy

 

Nie minął tydzień od naszej wyprawy na kryniczankę, a już na tapetę wzięliśmy z Marcinem kolejną linię kolejową, do Zakopanego. W sobotę 13 lutego zwiedziliśmy znaczną część tej trasy od Kalwarii Zebrzydowskiej Lanckorony po Przełęcz Sieniawską. Mieliśmy też w planie odwiedzić Jeleśnię, gdzie obecnie krzyżują się pociągi TLK „Halny”, ale ostatecznie cały dzień poświęciliśmy linii zakopiańskiej. Trasa ta od kilku lat jest w permanentnym remoncie i otwierana jest tylko na sezon zimowy i letni. Z tego powodu nie należy się spodziewać żadnych nowych połączeń. Pojawiła się za to nowość taborowa w postaci griffinów PKP Intercity planowo obsługujących pociąg EIC „Tatry”. 

Pierwszym punktem w planie naszej inspekcji było krzyżowanie pociągów TLK „Podhalanin” i regio „Podhale” w Stroniu o godzinie 7:15. Wyruszyliśmy z Krakowa więc po godzinie 6. Od początku wiedzieliśmy, że do krzyżowania w Stroniu nie dojdzie, bo po lekturze infopasażera dowiedzieliśmy się, że „Podhalanin” jest pół godziny w plecy. Rozpoczęliśmy więc na spokojnie szukać miejscówkę na osobówkę na szlaku Stronie – Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona. Akurat dopadła nas śnieżyca i wyjechanie pod klasztor w Kalwarii było trudnym zadaniem. W Bugaju skręciliśmy w boczną drogę, która dwukrotnie przekracza linię kolejową i przy drugim przejeździe znaleźliśmy ciekawe miejscówki na oba kierunki. Ostatni raz ten szlak penetrowałem w 2010 r., kiedy odbywał się puchar świata w Zakopanem i jeździło dużo dodatków. Też był wtedy trzaskający mróz. Teraz po remoncie szlak został oczyszczony z krzaków i nabrałem ochoty na ponowne jego zwiedzanie. „Podhale” zjawiło się planowo i zestawione było z jednostki ED72-009. 

ED72-009 jako pociąg "Podhale" z Zakopanego do Krakowa
zjeżdża ze Stronia szlakiem do Kalwarii Zebrzydowskiej Lanckorony

Dla pociągu jadącego w przeciwną stronę znaleźliśmy ciekawszą miejscówkę z widokiem na klasztor i dwie kapliczki dróżek kalwaryjskich. Planowaliśmy zaczekać tu na „Podhalanina”, jednak śnieżyca się wzmogła na tyle, że motywów nie było widać. Zdecydowaliśmy się więc zmienić plany i przemieścić się pod semafor wjazdowy do Stronia. Tuż przed przyjazdem „Podhalanina” przestało sypać. Finalnie zjawił się z opóźnieniem 45 minut. Na czele była EP07-387, a wagony miał nawet wypasione. 

Opóźniony TLK "Podhalanin" ze Szczecina do Zakopanego wtacza
się na stację Stronie

Korzystając z przerwy w opadach, wróciliśmy na poprzednio upatrzoną miejscówkę z klasztorem w Kalwarii Zebrzydowskiej i upolowaliśmy tam edytę obsługującą regio „Kasprowy”. 

ED72-008 jako pociąg "Kasprowy" z Krakowa do Zakopanego
pokonuje szlak Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona - Stronie

Następnie czym prędzej wróciliśmy do Stronia, gdzie odbędzie się krzyżowanie z IC „Witkacy” z Zakopanego do Gdyni. Flirta złapaliśmy przed semaforem wjazdowym do Stronia od strony Stryszowa. 

ED160-008 jako pociąg IC "Witkacy" z Zakopanego do Gdyni
za moment osiągnie stację Stronie

Potem podgoniliśmy „Kasprowego” i wykonaliśmy mu drugie ujęcie na nowym przebiegu linii wzdłuż Jeziora Mucharskiego. 

"Kasprowy" mknie wzdłuż Jeziora Mucharskiego

Tymczasem w naszą stronę zmierzała już przyspieszona „Luxtorpeda” Kolei Małopolskich. Wpadliśmy na pomysł, żeby przepatrzeć jaki jest widok na linię kolejową z biegnącej po drugiej stronie jeziora krajówki nr 28. Widok nam się spodobał, więc ustaliliśmy że „Luxtorpedę” złapiemy z przystanku busowego w Tarnawie Dolnej. Wcześniej jednak postanowiliśmy zajrzeć do Suchej Beskidzkiej na kawę i hot doga. Przejeżdżając koło mijanki w Nowych Zembrzycach nagle przyuważyliśmy „Kasprowego” stojącego tu już około 20 minut. Ciekawe cóż to się stało, że tyle go trzymają. Zamarzła zwrotnica? No cóż, zajechaliśmy na przejazd zaraz za mijanką i czekaliśmy na rozwój wydarzeń. Poczekaliśmy kilka minut aż edytka dała rp1 i z półgodzinnym opóźnieniem ruszyła w dalszą drogę. 

Po półgodzinnym postoju w Zembrzycach Nowych "Kasprowy"
rusza w dalszą drogę.

Zrobiliśmy zdjęcie, zajechaliśmy na kawę i udaliśmy się na upatrzoną wcześniej miejscówkę. Impuls Kolei Małopolskich zjawił się o czasie i zrobiliśmy mu kilka ujęć z zamarzniętym jeziorem. 

"Luxtorpeda" z Krakowa do Zakopanego pomyka wzdłuż zamarzniętego
Jeziora Mucharskiego szlakiem Stryszów - Zembrzyce Nowe

„Luxtorpeda” jest mało przyspieszonym pociągiem. Przez to, że ma niewiele dni kursowania, zawsze to ona jest stawiana na krzyżowania jak z przeciwka jedzie codzienny pociąg. Z tego powodu jedzie tylko 18 minut szybciej niż zatrzymujący się na każdym przystanku „Kasprowy”. Nawet na przystanku Sucha Beskidzka Zamek ma wyznaczone 3 minuty postoju w celu skrócenia postojów technicznych na mijankach. Dzięki temu udało się Impulsa dorwać jeszcze raz przed Makowem Podhalańskim. 

EN79-003 na szlaku przed Makowem Podhalańskim

Od strony Zakopanego zmierzała ku nam „Gubałówka”, którą postanowiliśmy upolować w Jordanowie. Przy okazji przyuważyliśmy nowy sposób oznaczania kilometraża przez PLK, na kartce papieru przyklejonej do słupa trakcyjnego. 

ED72-010 jako "Gubałówka" z Zakopanego do Krakowa (od
Radziszowa jako ZKA) zbliża się do Jordanowa

Od Zakopanego mieliśmy teraz 3-godzinną posuchę, natomiast od Krakowa jechał EIC „Tatry”, którego planowaliśmy uwiecznić na Przełęczy Sieniawskiej. Dotarcie tam nie było łatwym zadaniem. Otwarte dzień wcześniej hotele i stoki narciarskie spowodowały, że do Zakopanego ruszyła masa turystów z całego kraju. Ci którym nie chciało się stać w korkach na głównej trasie, kombinowali jak konie pod górę klucząc lokalnymi drogami. Z Jordanowa pojechaliśmy na skróty przez Wysoką i Spytkowice do Raby Wyżnej, gdzie mieliśmy już spory problem z wbiciem się na drogę wojewódzką z Chabówki. Droga wojewódzka Chabówka – Czarny Dunajec – Zakopane oraz lokalna droga z Raby Wyżnej przez Sieniawę do Klikuszowej stały się popularnymi trasami alternatywnymi. Jako że ta druga trasa wprowadzała na zakorkowany odcinek w Klikuszowej, część aut kierowała się wąskim i ledwo zipiącym wiaduktem nad torami w Pyzówce i dalej przez Trute do Nowego Targu. Na studiach jeden z moich wykładowców nazywał takie kluczenie bocznymi drogami w celu omijania korków „odruchem szczura” 😃. Po cichu liczyliśmy, że uda nam się jeszcze raz złapać „Luxtorpedę” w Lasku, jednak jazda w kolumnie samochodów spowodowała, że brakło dosłownie minuty. Ale nic straconego. Od Krakowa jechały już „Tatry”, a od Zakopanego szykowały się do drogi TLK „Halny” i „Małopolska”. Wszystkie trzy pociągi upolowaliśmy na serpentynach między Pyzówką a Laskiem. Niegdyś było to stałe miejsce odwiedzane przez nas na zimowych wyprawach na zakopiankę. Z czasem jednak wraz z rosnącą liczbą cwaniaków omijających korki na krajówce lokalnymi drogami, gonienie pociągów stawało się coraz trudniejsze i przenieśliśmy się w rejony bliżej Krakowa. Przełęcz przywitała nas obfitymi opadami śniegu i zaspami po kolana. Mimo to ruszyliśmy na szlak. Drogi prowadzące do niektórych przejazdów były całkowicie zasypane. Można było się domyślać jaki jest ich przebieg po układzie słupków i znaków drogowych. Po kilkunastu minutach brnięcia w śniegu dotarliśmy na miejscówkę z w miarę dobrym widokiem na oba kierunku. Intensywne opady powodowały, że miejsca na dłuższą ogniskową musieliśmy odpuścić. Po paru minutach rozległy się gongi na przejazdach i od Pyzówki pomału przetoczyły się „Tatry” prowadzone przez griffina EU160-022. Skład był okazały, liczył aż 11 wagonów, czyli tyle co w poprzednich latach w okresie zmian turnusów. Tyle że wtedy tak ciężki skład musiały prowadzić dwie lokomotywy EU07. Tu jak widać jeden griffin daje radę. 

EU160-022 z EIC "Tatry" z Warszawy Wschodniej do Zakopanego
zjeżdża z Przełęczy Sieniawskiej

Kilkanaście minut później od Zakopanego nadjechał TLK „Halny” do Bydgoszczy. Ten już musiał jechać nieco szybciej, żeby móc wyjechać na przełęcz. Dzięki temu obdarował nas piękną kurzawą. 

EP07-387 z TLK "Halny" z Zakopanego do Bydgoszczy bierze
rozpęd w celu pokonania podjazdu na przełęcz

Niedługo po nim ma zjawić się TLK „Małopolska” do Gdyni. Korzystając z tego, że opady nieco zelżały, przenieśliśmy się na nieco dalszą miejscówkę. „Małopolskę” podobnie jak „Tatry” prowadził griffin. 

TLK "Małopolska" z Zakopanego do Gdyni minęła stację Lasek
i wspina się na Przełęcz Sieniawską

Planowo niedługo po „Tatrach” miał jechać TLK „Karłowicz” z Warszawy. W praktyce był spóźniony godzinę, więc zdecydowaliśmy się złapać go w Sieniawie (śniegiem silnej). Prześliznęliśmy się między stojącymi w korku autami w Klikuszowej, po czym odbiliśmy w lokalną drogę na Przełęcz Sieniawską. Przy pierwszych zabudowaniach wsi napatoczyła się ED72-008 jadąca jako osobówka „Podhalańskiej Kolei Regionalnej” do Chabówki. 

ED72-008 jako osobówka do Chabówki zjeżdża z Przełęczy
Sieniawskiej

Na „Karłowicza” zaś zaczailiśmy się w rejonie posterunku Sieniawa Wyżna. Tu postanowiłem powtórzyć ujęcie z zeszłego roku i wdrapać się leśną drogą powyżej domów. Babiej Góry co prawda tym razem nie było widać, ale i tak widok był przedni. Nawet momentami przedzierało się słońce. 

EP07-1010 z pociągiem TLK "Karłowicz" z Warszawy Wschodniej
do Zakopanego minął stację Sieniawa

Niedługo po Karłowiczu jechała osobówka Chabówka – Zakopane, dla której znaleźliśmy plenerek w Rabie Wyżnej. 

ED72-012 jako pociąg regio z Chabówki do Zakopanego
w Rabie Wyżnej

W tym samym czasie z Zakopanego w drogę powrotną ruszył już griffin z „Tatrami”. Pierwotnie planowaliśmy go złapać z wyciągiem „U Żura” w Rokicinach. Tak się jednak złożyło, że na chwilę wyszło słońce, co zmusiło nas do zmiany planów żeby nie robić zdjęć pod słońce. Cofnęliśmy się więc do Sieniawy. Przy okazji zauważyliśmy, że w Rokicinach jest utrudnienie w postaci ruchu wahadłowego na remontowanym moście. Ostatecznie powrotne „Tatry” sfotografowaliśmy przed semaforem wjazdowym do Sieniawy. 

EIC "Tatry" z Zakopanego do Warszawy Wschodniej wjeżdża
do stacji Sieniawa

O dziwo skład zatrzymał się na stacji, mimo że z przeciwka pociąg będzie dopiero za kilkanaście minut. Podjęliśmy więc szybką decyzję o powrocie do Rokicin. Po drodze w okolicach semafora wjazdowego do Raby Wyżnej od strony Chabówki trafiliśmy już dziś po raz piąty jednostkę ED72-008.

ED72-008 jako pociąg Podhalańskiej Kolei Regionalnej
z Chabówki do Zakopanego wjeżdża na stację Raba Wyżna

Potem próbowaliśmy na szybko zdążyć pod wyciąg na „Tatry”, lecz niestety nie udało się pokonać w porę mostu z ruchem wahadłowym. Ale nic straconego, w Chabówce jest zmiana czoła, więc mogliśmy na spokojnie obmyślić plan znalezienia na linii do Suchej Beskidzkiej miejscówki, gdzie cały długi skład mógłby się ładnie zaprezentować. Po dłuższym zastanawianiu się ustaliliśmy, że idealnym do tego miejscem będzie pagór nad przystankiem Skawa Środkowa. Zdjęcia z tego miejsca były wspaniałym zwieńczeniem wyjazdu.

EIC "Tatry" mija przystanek Skawa Środkowa

Na deser zrobiliśmy jeszcze w Skawie peronówkę z edytą obsługującą pociąg „Rysy” z Krakowa do Zakopanego. Potem przez Naprawę dotarliśmy do zakopianki, którą wróciliśmy już prosto do Krakowa.

ED72-010 jako pociąg "Rysy" z Krakowa do Zakopanego (do
Radziszowa jako ZKA) na stacji Skawa. Zaliczył tu krzyżowanie
z "Tatrami".


2008-09-27 "Łajką z półbipiem" czyli pożegnanie serii SP42

Lokomotywy spalinowe serii SP42 zwane popularnie łajkami lub kociołkami produkowane były w latach 70-tych ubiegłego wieku w chrzanowskim Fabloku. Ich przeznaczeniem było prowadzenie pociągów pasażerskich na liniach lokalnych. Ogółem wyprodukowano 268 egzemplarzy tej serii. Wygląd zewnętrzny "łajki" nie odbiegał znacząco od wyglądu lokomotywy manewrowej serii SM42. Podstawową różnicą był parowy kocioł służący do ogrzewania wagonów. Do końca lat 90-tych lokomotywa SP42 prowadząca wagony bezprzedziałowe Bh lub zestaw piętrowy Bhp była podstawowym taborem obsługującym pociągi osobowe na niezelektryfikowanych liniach drugorzędnych. W późniejszych latach liczba sprawnych lokomotyw SP42 zaczęła gwałtownie maleć. Złożyło się na to kilka czynników, m.in. zamykanie linii kolejowych, coraz mniejsza liczba uruchamianych pociągów pasażerskich, zakup autobusów szynowych jak również nieekonomiczne parowe ogrzewanie wagonów. W celu likwidacji tego ostatniego mankamentu, w latach 1999-2000 ZNTK w Nowym Sączu wymieniły w 40 lokomotywach SP42 ogrzewanie parowe na elektryczne, jednocześnie nadając im oznaczenie SU42 oraz numerację powyżej 500. Pozostałe łajki były eksploatowane do momentu wykonania przebiegu międzynaprawczego. Wiele z nich ostatnie kilometry wyjeżdżało jako lokomotywy manewrowe ze względu na niesprawne kotły ogrzewcze. W 2007 roku praktycznie jedyną linią, gdzie można było spotkać SP42 w ruchu pasażerskich, była linia Skarżysko-Kamienna - Tomaszów Mazowiecki obsługiwana przez Zakład Taboru w Skarżysku-Kamiennej. Tam też przez ostatnie lata trafiały łajki z zakładów taboru, gdzie na skutek malejącej liczby uruchamianych pociągów lub zakupu autobusów szynowych, przestały one być potrzebne. Niestety także w Skarżysku-Kamiennej przyszedł czas na zakończenie eksploatacji serii SP42. Na początku 2008 roku sprowadzone zostały dwie lokomotywy SU42, w celu przejęcia obsługi dwóch par pociągów osobowych, jakie ostały się na linii do Tomaszowa Mazowieckiego.

Jako że zakończenie eksploatacji serii SP42 zbliżało się nieuchronnie, Stowarzyszenie Miłośników Kolei w Krakowie zorganizowało w sobotę 27 września 2008 roku pożegnalną imprezę pociągiem specjalnym na trasie ze Skarżyska Kamiennej do Tomaszowa Mazowieckiego. Pociąg poprowadziła SP42-007, ostatni egzemplarz tej serii ze sprawnym kotłem ogrzewczym. Gdy już lokomotywę mieliśmy załatwioną należało jeszcze dobrać do niej wagony. Lokomotywy SP42 kursowały przeważnie z wagonami bezprzedziałowymi Bh ("bonanzami") albo z czteroczłonowym oliwkowym zestawem piętrowymi Bhp ("bipą"). Zdecydowanie bardziej atrakcyjne dla miłośników kolei są te drugie. Tu jednak pozostaje problem z malowaniem. Niemal wszystkie zestawy Bhp zostały już w ramach napraw rewizyjnych przemalowane w barwy żółto-niebieskie (analogiczne jak dla wagonów Bdhpumn). Ostatnie dwie oliwkowe dwuczłonowe "bipy" uchowały się we Wrocławiu do obsługi pociągów retro. SMK podjęło starania o sprowadzenie jednego z tych zestawów na imprezę do Skarżyska. Żeby oprócz focistów przyciągnąć na imprezę także zaliczaków, postanowiliśmy rozszerzyć trasę imprezy o nieczynną linię Tomaszów Mazowiecki - Spała oraz o którąś z bocznic odgałęziających się od linii Skarżysko-Kamienna - Tomaszów Mazowiecki. Mieliśmy do wyboru bocznice do: kopalni piasku w Jeleniu i Bratkowie, zakładów ceramicznych w Opocznie oraz Naftobazy w Baryczy. Pozytywną odpowiedź na wjazd pociągu specjalnego wyraziła jedynie Naftobaza, natomiast co do linii do Spały to początkowo PLK nie chciała nas tam wpuścić tłumacząc się że linia jest nieprzejezdna. Jednak po dłuższych negocjacjach wyraziła zgodę na wjazd, ale tylko do kilometra 4,0 czyli do połowy linii. Aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić imprezę, dołączyliśmy do jej planu zwiedzanie schronu kolejowego w Konewce, dokąd uczestnicy mieli zostać dowiezieni autobusem wynajętym od MZK Tomaszów Mazowiecki. Po zwiedzeniu schronu w Konewce mieliśmy wracać nocą do Skarżyska-Kamiennej, a w planie drogi powrotnej było ognisko na stacji w Jeleniu oraz nocne fotostopy z użyciem reflektorów halogenowych. Ogólnie plan był dość ambitny i po doświadczeniach z naszych poprzednich imprez liczyliśmy się z tym, że może nam się nie udać jej zrealizować w całości. Byliśmy jednak bardzo mile zaskoczeni. Jedynym problemem jaki napotkaliśmy było uzyskanie zgody na wjazd na linię do Spały, który i tak udało nam się przynajmniej połowicznie pokonać. Zakład Taboru w Skarżysku-Kamiennej przygotował specjalnie dla nas na imprezę lokomotywę SP42-007, mimo że już od kilku miesięcy egzemplarze tej serii nie były eksploatowane. Także udało się sprowadzić z Wrocławia oliwkową "bipę". MZK Tomaszów Mazowiecki również nie stwarzał żadnych problemów w podstawieniu nam autobusu w celu przewozu uczestników imprezy do schronu w Konewce.

Odjazd pociągu specjalnego wyznaczony został na godzinę 10. W trakcie dojazdu na imprezę w dalszym ciągu nie mogliśmy wyjść z podziwu że tak łatwo udało nam się załatwić formalności związane z organizacją imprezy. Cały czas zastanawialiśmy czy tam nie ma jakiegoś haczyka, czy przypadkiem po przyjeździe do Skarżyska nie zastaniemy żółto-niebieskiej bipy z lokomotywą SM42 ze świeżo zamalowanym pomarańczowym paskiem na czole 😉. Obawialiśmy się również o pogodę, ponieważ cały poprzedni tydzień było deszczowo. Na szczęście te obawy nie były potrzebne, gdyż naszym oczom ukazała się piękna oliwkowa bipa z równie piękną lokomotywą SP42-007. Pogoda również tego dnia dopisywała. 

SP42-007 z pociągiem specjalnym do Spały gotowa do odjazdu
ze Skarżyska-Kamiennej

EN81-004 kręci się po stacji Skarżysko-Kamienna

A przed dworcem stoi Jelcz 120M z MKS Skarżysko-Kamienna

Punkt dziesiąta ruszamy kierując się na zachód linią do Tomaszowa Mazowieckiego. Pierwszy fotostop odbył się kilka kilometrów za Skarżyskiem w miejscu, gdzie przed laty znajdowała się mijanka Bugaj. 

Pierwszy fotostop, dawna mijanka Bugaj

Na kolejne zdjęcia zatrzymaliśmy się za przystankiem Brzask, przy wyremontowanym 4 lata temu przepuście. 

Okolica przystanku Brzask

Pierwszą stacją za Skarżyskiem jest Bliżyn. Jeszcze kilka lat temu wszystkie semafory na tej stacji były kształtowe, obecnie wszystkie poza wyjazdowymi w kierunku Skarżyska są wymienione na świetlne. Wykonaliśmy kilka fotek w peronach, umożliwiliśmy sfilmowanie pociągu odjeżdżającego ze stacji i ruszyliśmy dalej. 

Postój na stacji Bliżyn

W okolicy przystanku Wólka Plebańska odbył się polny fotostop z najazdem, adresowany głównie dla filmujących. W czasie tego fotostopu (i kilku następnych) uczestnicy imprezy zażyczyli sobie, żeby mechanik włączył kocioł. Po chwili słowo stało się ciałem i spod wagonów wydobywały się kłęby pary. 

Fotostop z załączonym ogrzewaniem w rejonie przystanku Wólka
Plebańska

Kolejną stacją na trasie był Stąporków. Semafory kształtowe oraz barwy jesieni zachęciły nas do wykonania na tej stacyjce wielu zdjęć. Ogółem w Stąporkowie fotografowaliśmy pociąg w trzech miejscach: przy budynku stacyjnym oraz na obu głowicach. Klimat tego miejsca bardzo nas urzekł, toteż spędziliśmy tu bardzo dużo czasu. 

Ujęcia ze stacji Stąporków

O dziwo jechaliśmy cały czas zgodnie z rozkładem jazdy, a nawet nieco przed czasem. Było to dla nas niemalże szokiem zważywszy na to, że na poprzednich imprezach kilkugodzinne opóźnienia były wręcz normą. Korzystając z dobrej pogody i luźnego rozkładu jazdy zatrzymywaliśmy się często na fotki. Kolejne odbyły się na przystanku Czarniecka Góra oraz w polach za Wąsoszem Koneckim.

Przystanek Czarniecka Góra

Okolice przystanku Wąsosz Konecki

Kolejną stacją na naszej trasie były Końskie. Także ta stacja jest wyposażona w semafory kształtowe. Niekorzystne oświetlenie nie sprzyjało wykonywaniu zdjęć pociągu z budynkiem stacyjnym, więc szybko przenieśliśmy się pod semafory wyjazdowe. Nasz pociąg został wpuszczony na tor najbliżej budynku stacyjnego, a najlepiej prezentowałby się na torze głównym zasadniczym. Ponieważ byliśmy grubo przed czasem podjęliśmy decyzję o przemanewrowaniu składu. Jako że w obrębie zachodniej głowicy stacji znajduje się przejazd drogowy, wstrzymaliśmy na kilka minut ruch na jednej z głównych ulic miasta, ale czego się nie robi dla lepszych zdjęć 😉. 

Stacja Końskie

Kolejne zdjęcia wykonaliśmy przy przystanku Kornica. Tam również mogli wykazać filmujący oraz miłośnicy teleobiektywów, ponieważ fotostop był z najazdem. 

Przed przystankiem Kornica

Zanim ruszyliśmy w dalszą drogę chcieliśmy jeszcze sfotografować pociąg na samym przystanku. Niestety na przeszkodzie stanął nam wskaźnik uniemożliwiający dogodne sfocenie składu. Jednak problem ten udało się pokonać poprzez wykopanie wskaźnika z ziemi 😃. Oczywiście po wykonaniu zdjęć został on z powrotem wstawiony na swoje miejsce. 

Przystanek Kornica

Następną stacją był Nałęcz, jest to stacja techniczna nie obsługująca ruchu pasażerskiego. W tym miejscu czekały na nas dwie atrakcje, krzyżowanie z pociągiem towarowym oraz wjazd na bocznicę do Naftobazy w Baryczy. Po przyjeździe na stację uczestnicy ustawili się w szpalerku przed pociągiem w oczekiwaniu na jadącego z naprzeciwka brutta. Po kilku minutach na horyzoncie pokazał się żółty punkcik, który z czasem stał się rumunem 361 ciągnącym wahadło węglarek. 

ST43-361 z pociagiem towarowym wjeżdża na stację Nałęcz

Po przejeździe towara rozpoczęło się wycofywanie naszego składu na rzadko używaną bocznicę do jednej z baz Operatora Logistycznego Paliw Płynnych. Jest to już druga baza OLPP, którą w tym roku odwiedził pociąg pasażerski (pierwszą był Rejowiec leżący przy linii Gniezno - Sława Wielkopolska). Długość bocznicy do Bazy w Baryczy wynosi około 2 kilometrów. Po wjeździe na teren Naftobazy spotkał się z nami kierownik zakładu i przedstawił nam krótką historię i dzień dzisiejszy bazy w Baryczy. Aktualnie PKP Cargo bardzo rzadko obsługuje tę bazę. Częściej zaglądają tu prywatni przewoźnicy. Na terenie zakładu można było wykonywać zdjęcia ale wyłącznie dla siebie, bez publikacji. Za to bez żadnych obaw mogliśmy publikować zdjęcia wykonane na odcinku między bramą zakładu a stacją w Nałęczu. Na tym krótkim odcinku odbyły się dwa fotostopy. Uczestnicy imprezy byli już nieco głodni, więc postanowiliśmy zadzwonić do pizzerii w Opocznie, żeby ta przygotowała dla nas obiad i dostarczyła go do pociągu.

Przejazd bocznicą Naftobazy z Baryczy

Po powrocie na stację w Nałęczu ruszyliśmy w dalszą drogę w kierunku Tomaszowa Mazowieckiego. Przed przystankiem Sitowa chcieliśmy zatrzymać się na zdjęcia na moście nad rozlewiskiem rzeki Drzewiczki. Akurat w to samo miejsce przyjechała na grilla jakaś rodzinka. Była ona dość zdziwiona, gdy skład nagle zatrzymał się na jej wysokości i niemal wszyscy pasażerowie wybiegają w jej kierunku. Od razu uspokoiliśmy rodzinkę, że nie przyjechaliśmy do nich na grilla, tylko zrobić zdjęcia pociągu odbijającego się w wodzie 😉. 

Na moście nad Drzewiczką w rejonie przystanku Sitowa

Po wykonaniu zdjęć ruszyliśmy dalej. Kilka minut później dotarliśmy do kolejnej stacji na trasie, jaką jest Opoczno. Na pierwsze zdjęcia zatrzymaliśmy się przy kształtowym semaforze wjazdowym. Zablokowaliśmy przy tym ruch na jednej z ulic miasta, ale na szczęście kierowcom się nie spieszyło, co najwyżej pytali się z ciekawości co tu się wyprawia. 

Przy semaforze wjazdowym na stację Opoczno

Później nie wsiadając do pociągu przemieściliśmy się na głowicę a następnie w perony, gdzie zrobiliśmy kolejne zdjęcia. 

Na stacji Opoczno

Niestety wizja jazdy przez całą imprezę zgodnie z rozkładem jazdy była zbyt piękna żeby się spełniła i podczas pobytu w Naftobazie wygenerowaliśmy opóźnienie. Spowodowało to konieczność czekania w Opocznie na planowy pociąg osobowy z Łodzi Fabrycznej do Skarżyska-Kamiennej. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, gdyż pociąg ten krzyżuje się tu z osobówką ze Skarżyska-Kamiennej do Tomaszowa Mazowieckiego co da niepowtarzalną okazję do sfotografowania na stacji w Opocznie aż trzech pociągów pasażerskich jednocześnie. Jako pierwszy zjawił się pociąg ze Skarżyska Kamiennej (SU42-528+2Bh) a tuż po nim przyjechał skład z Łodzi (SU42-537+2Bhp). Niemal jednocześnie z tymi pociągami przyjechały nasze pizze, dzięki czemu czas oczekiwania na złapanie odbiegu za osobówką do Tomaszowa Mazowieckiego poświęciliśmy na zaspokajanie głodu. 

SU42-528 z pociągiem osobowym ze Skarżyska-Kamiennej do
Tomaszowa Mazowieckiego wjeżdża na stację Opoczno

Tuż po nim wjechał pociąg z Łodzi Fabrycznej do Skarżyska-Kamiennej
prowadzony przez SU42-537

Spotkanie trzech pociągów pasażerskich w Opocznie

Tuż po godzinie 16 posileni ruszyliśmy w dalszą drogę. Nim jednak wyjechaliśmy z Opoczna zatrzymaliśmy się jeszcze na trzy fotostopy: przy semaforach wyjazdowych, przy wjazdowym oraz pod wiaduktem Centralnej Magistrali Kolejowej. Żeby ten ostatni fotostop miał sens połączyliśmy się z nastawnią w Opocznie Południowym z pytaniem czy przypadkiem jakiś ekspres nie będzie jechał w najbliższym czasie. Akurat tak się złożyło, że za kilka minut ma jechać EC "Sobieski" z Wiednia do Warszawy, więc opuszczając Opoczno uczestnicy imprezy mogli pochwalić się zdjęciem łajki z bipą w towarzystwie EP09 pędzącej 160 km/h z EuroCity do Warszawy.

Wyjazd ze stacji Opoczno

Spotkanie z EC "Sobieski" pędzącym Centralną Magistralą Kolejową
do Warszawy

Od Opoczna naszej linii towarzyszy linia teletechniczna, co dodało klimatu zdjęciom z tego szlaku. Korzystając z dobrego oświetlenia dalej zatrzymywaliśmy się często na zdjęcia. Na fotostopie pod lasem w okolicy przystanku Słomianka załapał nam się traktor z przyczepą, do której jakaś rodzinka ładowała trawę z pola. Traktor co prawda stał tyłem do nas, ale ładowanie trawy było już na ukończeniu, więc cierpliwie poczekaliśmy aż skończą i zaczną odjeżdżać. 

Spotkanie z traktorem za Opocznem

Gdy w końcu się doczekaliśmy i sfociliśmy pociąg z traktorem, udaliśmy się w dalszą drogę. Jakiś kilometr dalej do kolejnego fotostopu zainspirowały nas krowy pasące się na polu. Dalej musieliśmy nieco przystopować z fotostopami gdyż słońce było już dość nisko a w planie było jeszcze zaliczenie linii do Spały. 

Okolice przystanku Słomianka

Przed Tomaszowem Mazowieckim zatrzymaliśmy się tylko raz, na urokliwej stacyjce Jeleń położonej w środku lasu.

Stacja Jeleń

Część uczestników miała do nas pretensje, że nie stanęliśmy na stacji w Bratkowie ani na moście na Pilicy przed Tomaszowem, ale musieliśmy tak zrobić, żeby potem nie jechać do Spały w całkowitych ciemnościach. Około godziny 17 osiągnęliśmy stację Tomaszów Mazowiecki, gdzie po krótkim postoju rozpoczęło się wpychanie składu na nieczynną linię do Spały. W ostatnich promieniach słońca udało się zrobić na niej kilka fotostopów. 

Zaliczanie linii Tomaszów Mazowiecki - Spała

Gdy na równoległej ulicy zauważyliśmy jadący samochód Żuk, zatrzymaliśmy go i zapytaliśmy się kierowcy czy jego auto mogłoby zapozować  z pociągiem do zdjęcia. Nie miał nic przeciwko. 

Spotkanie z samochodem Żuk

Nieco dalej linia przecina drogę do Radomia i wchodzi w las. 

Kilometr 3,0 linii do Spały

Od tego miejsca przejechaliśmy jeszcze około kilometra aż osiągnęliśmy kilometr 4.0, do którego PLK pozwoliła nam dojechać. Dalej linia jest oficjalnie nieprzejezdna. Ostatni pociąg do Spały dotarł 3 lata temu i był to pociąg retro uruchomiony z okazji odbywających się tam Dożynek Prezydenckich. Po obfotografowaniu pociągu na czwartym kilometrze podążyliśmy już bez postojów do Tomaszowa Mazowieckiego.

Kilometr 4,0 linii do Spały. Dotąd najdalej mogliśmy dojechać

Po przyjeździe do Tomaszowa przesiedliśmy się do podstawionego autobusu MZK, który zawiózł nas do miejscowości Konewka, gdzie znajduje się schron kolejowy z czasów II wojny światowej. Zanim wynajęliśmy autobus od MZK Tomaszów Mazowiecki, musieliśmy podjąć decyzję jaki typ autobusu wybrać. Nie wiedzieliśmy dokładnie jakie autobusy obecnie eksploatuje ten przewoźnik, ale patrząc na zdjęcia sprzed kilku lat widziałem że wtedy były to głównie Jelcze PR110. W związku z tym kolega załatwiając autobus pytał się czy MZK ma jeszcze na stanie te autobusy. Okazał się że jeszcze mają, ale już tylko dwie sztuki, które do końca roku mają być wycofane z ruchu. Nie namyślając się długo postanowiliśmy wynająć jedną z nich. W związku z tym nasza impreza pożegnalna lokomotyw SP42 stała się jednocześnie pożegnaniem Jelczy PR110 w MZK Tomaszów Mazowiecki. Do Konewki pojechaliśmy na pokładzie niebieskiej peerki z rocznika 1982. 

Jelcz PR110 #34 z MZK Tomaszów Mazowiecki przed dworcem PKP.
Tym autobusem pojechaliśmy pod schron w Konewce.

Około godziny 19 dotarliśmy pod schron kolejowy, gdzie czekał już na nas przewodnik w celu oprowadzenia naszej grupy po obiekcie. Schron w Konewce powstał w 1940 roku i jego zadaniem było zabezpieczenie pociągu sztabowego oraz jego personelu przed atakiem lotniczym. Schron ma długość 380 m oraz przekrój ostrołuku mającego przy podstawie szerokość 15 m i wysokość 9 m, w którym między betonowymi peronami biegnie tor umożliwiający wjazd całego składu pociągu. Wzdłuż głównego tunelu biegnie korytarz boczny, podzielony drzwiami gazoszczelnymi na ciąg niewielkich pomieszczeń. Podobny schron znajduje się w nieodległym Jeleniu. Schrony te jednak nigdy nie zostały wykorzystane zgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem.

Wnętrze schronu w Konewce (Fot. Bogumił Kloczkowski)

W drodze powrotnej zamówiliśmy fotostop przy pobliskim sklepie. Niestety podczas naszego pobytu w schronie, został on zamknięty. Na szczęście kierowca zaoferował nam podwiezienie pod całodobowy sklep w Tomaszowie. Postój tam można było wykorzystać na fotostop.

Fotostop przy sklepie w Tomaszowie Mazowieckim

Powróciwszy na stację w Tomaszowie Mazowieckim przesiedliśmy się z powrotem do naszego pociągu, który w międzyczasie zmienił czoło i przygotowywał się do odjazdu w drogę powrotną do Skarżyska Kamiennej. Podróż ta niestety nie będzie dla nas zbyt komfortowa, ponieważ odbędzie się bez ogrzewania. Powodem było sklejenie się styków przekaźnika pompy podającej paliwo do kotła ogrzewczego na skutek zbyt częstego jego załączania. Podczas jazdy w dzień uczestnicy imprezy na prawie każdym fotostopie życzyli sobie załączone ogrzewanie. Przy czym nie chodziło im o to żeby im było ciepło, tylko żeby było widać parę wydobywającą się spod wagonów. Efekt był taki, że kocioł został wyeksploatowany za dnia, a w nocy kiedy faktycznie przydałoby się ogrzewanie trzeba było trochę pomarznąć. Z Tomaszowa podjechaliśmy stację dalej do Jelenia, gdzie rozpaliliśmy ognisko. Przez następne dwie godziny zajmowaliśmy się smażeniem kiełbasek, a następnie rozstawianiem reflektorów halogenowych do nocnych fotostopów. W tym samym czasie załoga lokomotywy próbowała naprawić kocioł ale niestety bezskutecznie. Do nocnych fotostopów wykorzystaliśmy dwa reflektory o mocy po 1000 W wypożyczone od spółki PKP Energetyka. Na stacji w Jeleniu zdjęcia robiliśmy w dwóch miejscach: przy drewnianym budynku stacyjnym oraz przy semaforach wyjazdowych. 

Nocne fotostopy w Jeleniu

Na kolejne nocne zdjęcia zatrzymaliśmy się w Opocznie, gdzie naszemu pociągowi towarzyszył nocujący tu skład pociągu planowego, który przyjeżdża tu z Tomaszowa o 20:15 i czeka tu do 5:46, kiedy rusza w dalszą drogę do Skarżyska. 

Fotostop w Opocznie. W tle nocujący tu skład pociągu osobowego.

Jeszcze jeden nocny fotostop odbył się w Stąporkowie. Około godziny 3, gdy nasz pociąg dotarł do Skarżyska Kamiennej, temperatura wewnątrz bipy była już niewiele wyższa niż na polu. Na szczęście przy sąsiednim peronie stała inna bipa, która była podłączona do stacjonarnego urządzenia grzewczego. Natychmiast niemal wszyscy uczestnicy imprezy skierowali się w jej stronę. Przespaliśmy się na pokładzie tej bipy przez około 2 godziny, do chwili jej odjazdu w składzie pociągu osobowego do Łodzi Fabrycznej. Potem pierwszymi porannymi pociągami rozjechaliśmy się w swoje strony.

Stacja Skarżysko-Kamienna. Pociąg Kolei Mazowieckich do
Warszawy Wschodniej zestawiony z lokomotywy EU07-209
wydzierżawionej od PKP Cargo oraz nowo zakupionych wagonów
piętrowych

Pożegnalny przejazd pociągu prowadzonego lokomotywą SP42 był naprawdę bardzo atrakcyjną imprezą. Nie tylko umożliwiliśmy przejażdżkę na linii ze Skarżyska-Kamiennej do Tomaszowa Mazowieckiego typowym składem pasażerskim z przełomu lat 80-tych i 90-tych. Zapewniliśmy uczestnikom imprezy również wiele dodatkowych atrakcji takich jak: wjazd na bocznicę do Naftobazy w Nałęczu czy nieczynną linię do Spały, zwiedzanie schronu w Konewce czy nocne fotostopy w blasku reflektorów halogenowych. Dzięki temu miłośnicy kolei, którzy zdecydowali się wpłacić niemałą sumę za przejazd i przyjechać na naszą imprezę wracali z niej naprawdę zadowoleni. W imieniu całego Stowarzyszenia Miłośników Kolei w Krakowie chciałbym w tym miejscu podziękować prezesom i pracownikom spółki PKP Cargo za odstawienie lokomotywy SP42-007 przed wyjeżdżeniem kilometrów, specjalnie na naszą imprezę oraz spółce PKP Przewozy Regionalne za podesłanie z Wrocławia oliwkowego zestawu piętrowego Bhp. Dziękujemy również kierownikowi bazy Operatora Logistycznego Paliw Płynnych za umożliwienie wjazdu na bocznicę do bazy w Baryczy oraz Miejskiemu Zakładowi Komunikacyjnemu w Tomaszowie Mazowieckim za podstawienie nam autobusu w celu przewiezienia nas do schronu kolejowego w Konewce.