czwartek, 8 maja 2025

2025-05-04 Walka z wiatrem, deszczem i opóźnieniami przy gonieniu pociągów Turkolu po Borach Tucholskich

 

W tegoroczny długi weekend majowy ponownie na szlak wyruszyły pociągi turystyczne Turkolu. Mnie i Marcina najbardziej interesowały szlaki Borów Tucholskich, które były zaplanowane na ostatni dzień majówki, czyli niedzielę 4 maja. Dwa lata temu goniliśmy tu pociągi prowadzone przez świeżo wyremontowaną lokomotywę SU45-079 z Klubu Sympatyków Kolei we Wrocławiu. Z kolei w zeszłym roku na czele składów retro pojawił się gagarin ST44-1228, ostatni czynny we flocie PKP Cargo posiadający klasyczne zielone malowanie. Plan na ostatni dzień tegorocznej majówki był jeszcze bardziej atrakcyjny, gdyż w ruchu były dwa składy. Jeden miał być zestawiony z gagarina ST44-1228, dwóch oliwkowych wagonów przedziałowych oraz świeżo wyremontowanego wagonu barowego Wars w czerwonych barwach. Z kolei drugi skład stanowiła stonka SU42-536 z dwoma wagonami bezprzedziałowymi „ryflakami” od spółki SKPL. Małym zgrzytem była informacja otrzymana kilka dni przed majówką, że PKP Cargo nie zdąży ukończyć naprawy zielonego gagara ST44-1228. Turkol postawił więc wybór że z wagonami retro może pojechać lokomotywa ST44 w firmowych niebieskich barwach PKP Cargo, albo SM42-741 w historycznym zielonym malowaniu. Większość miłośników kolei nastawiła się na gagarina i to on zdobył więcej głosów.

Ustaliliśmy, że wyjedziemy z Krakowa w sobotę 3 maja po południu, weźmiemy nocleg i całą niedzielę będziemy gonić pociągi. W Borach Tucholskich nie było już wolnych miejsc noclegowych i ostatecznie spaliśmy w Grudziądzu, w tym samym hotelu co w listopadzie kiedy zwiedzaliśmy sieci tramwajowe Grudziądza i Elbląga. W sobotę pogoda była jeszcze letnia. Temperatura ponad 25 stopni i przelotne burze. Wyjechaliśmy z Krakowa około godziny 16 i po sprawnej jeździe na wieczór byliśmy w Grudziądzu. Przejechaliśmy wzdłuż całej trasy jedynej linii tramwajowej, gdzie panowała monotonia taborowa. Na linii były wyłącznie nowe Moderusy Beta. W nocy przyszło załamanie pogody i niedziela przywitała nas temperaturą poniżej 10 stopni oraz przenikliwym wiatrem. Wyjechaliśmy zaraz po śniadaniu przed godziną 8 i zaczęliśmy od zdjęć tramwajowych. Po naszym poprzednim pobycie w tym mieście w listopadzie zauważyłem, że nie odwiedziliśmy klimatycznego skrętu z ulicy Klasztornej w aleję 23 Stycznia, gdzie można sfotografować tramwaj z widokiem na Wisłę. Teraz naprawiliśmy ten błąd. 

Moderus Beta MF28AC #96 na ulicy Klasztornej w Grudziądzu

A tu na skręcie w aleję 23 Stycznia. Po lewej widać Wisłę.

Po wykonaniu fotek Moderusa ruszyliśmy na spotkanie pociągom Turkolu. Wskoczyliśmy na most drogowo-kolejowy, którym przejechaliśmy na lewy brzeg Wisły. W Warlubiu przekraczaliśmy linię kolejową Bydgoszcz – Gdańsk i spodobał nam się rzepak rosnący po południowej stronie torów. Po przejechaniu przez tory zobaczyliśmy w lusterku że opadają szlabany, no to zawróciliśmy. Pojechał Stadler w obsłudze pociągu IC „Doker” z Gdyni do Katowic. 

ED160-004 jako pociąg IC "Doker" z Gdyni do Katowic za
chwilę minie stację Warlubie

Wprawdzie byliśmy po przeciwnej stronie torów niż rzepak, ale za parę minut ma jechać kolejny pociąg, IC „Gedania” z Gdyni do Berlina. Ustawiliśmy się więc przy żółtym polu i zaczekaliśmy parę minut. „Gedanię” prowadził niemiecki Vectron X4E. 

Niemiecki Vectron X4E z pociągiem IC "Gedania" z Gdyni
Głównej do Berlina Gesundbrunnen mija Warlubie

Potem wskoczyliśmy na autostradę A1 i pocisnęliśmy kawałek na północ. Warunki pogodowe mieliśmy bardzo niesprzyjające, wiał silny wiatr i zacinał deszcz. Tymczasem składy Turkolu były w Tczewie. Jechały razem jako jeden pociąg z Bydgoszczy do Starogardu Gdańskiego, a następnie miały wjechać na nieczynny 8-kilometrowy szlak do Jabłowa. Jest to ogryzek po linii Starogard Gdański – Skórcz, gdzie pociągi osobowe kursowały do 1997 roku. Miałem okazję zaliczyć odcinek do Jabłowa w 2015 roku na imprezie kolejowej. Wówczas istniało jeszcze torowisko na całej trasie do Skórcza, a do Jabłowa docierały pociągi towarowe obsługujące miejscowy elewator. Od tego czasu niestety sytuacja uległa pogorszeniu. Nieużywane torowisko od Jabłowa do Skórcza zostało rozebrane, a do Jabłowa pociągi towarowe przestały dojeżdżać w 2019 r. i nie ma tu już możliwości oblotu składu. Na szczęście PLK utrzymuje w przejezdności odcinek Starogard Gdański – Jabłowo i okazjonalnie zaglądają tu pociągi turystyczne nie wymagające oblotu w Jabłowie. Zjechaliśmy z autostrady w Pelplinie skąd do Jabłowa są 4 kilometry. Korzystając z zapasu czasu rozejrzeliśmy się za miejscówką do zdjęć. Nawet nie musieliśmy długo szukać, bo wzdłuż szlaku kwitło sporo rzepaku. Zaparkowaliśmy przy drodze wojewódzkiej w Jabłowie i w wyjątkowo trudnych warunkach pogodowych czekaliśmy na pociąg. Na szczęście na niebie pojawiały się już pierwsze oznaki poprawy pogody. Przewiało nas i przemokliśmy, ale pociąg zjawił się punktualnie. Na czele jechał gagar, za nim dwa ryflaki, oliwkowa dwójka, czerwony Wars, oliwkowa jedynka i na popychu stonka. 

Pociąg Turkolu "Jabłonka" z Bydgoszczy zbliża się do Jabłowa.
Na czele ST44-1267, na popychu SU42-536.

Nie czekaliśmy aż skład będzie wracał, gdyż w Starogardzie Gdańskim czekała nas jeszcze jedna atrakcja. Od Chojnic jechał pociąg Polregio do Helu obsługiwany coraz rzadziej spotykanym składem z wagonami piętrowymi. Na majówkę wyruszyły pierwsze w tym roku składy wagonowe do Helu. W pierwszych dniach weekendu do ich prowadzenia zatrudnione zostały lokomotywy SU42-509 i 521 w firmowych malowaniu Polregio. Lokomotywownia w Chojnicach posiada też dwa rarytasy w historycznych barwach i po cichu liczyliśmy że może trafimy na któregoś z nich. Tymi rarytasami są lokomotywy SM42-523 w klasycznym zielonym kolorze i SU42-518 w żółtych barwach „polsatowych”. Zajechaliśmy na stację w Starogardzie Gdańskim, skąd akurat startował pociąg TLK „Bory Tucholskie” z Gdyni do Kostrzyna oraz stał zespół trakcyjny SA137-006 do Tczewa. Czekał on na skomunikowanie z pociągiem Chojnice – Hel, który kursuje z pominięciem stacji Tczew. 

SA137-006 jako pociąg regio do Tczewa na stacji Starogard
Gdański. Z lewej widać skład pociągu TLK "Bory Tucholskie"
z Gdyni do Kostrzyna.

Mieliśmy szczęście, gdyż na czele pociągu z Chojnic przyjechała zielona stonka SM42-523 😀. Cieszyliśmy się jak dzieci. Pasowały do niej jak ulał semafory kształtowe (w tym jeden karzełkowy), jakie uchowały się jeszcze na zachodniej głowicy stacji. 

SM42-523 z pociągiem osobowym z Chojnic do Helu wjeżdża
na stację Starogard Gdański

Po wykonaniu fotek ruszyliśmy drogą krajową nr 22 bezpośrednio do Czerska. Od Starogardu Gdańskiego jechały już dwa osobne pociągi Turkolu „Zając” i „Fiacik”, które co ciekawe miały takie same godziny kursowania do Czerska i tam rozjeżdżały się odpowiednio do Kościerzyny i Chojnic. Przy czym oba pociągi miały rozkładowe 2 minuty postoju w Czersku, czyli zbyt mało na rozdzielanie składów. A jakby miały jechać jeden za drugim, to na odbieg trzeba by liczyć minimum 10 minut. No nic, jedziemy do Czerska i poczekamy jak to w praktyce będzie wyglądało. Ustawiliśmy się przy kształtowych semaforach wjazdowych od strony Tczewa i Laskowic Pomorskich. Minęła rozkładowa godzina przyjazdu Turkoli i nic. Jednocześnie pogoda zrobiła się totalnie w kratkę. Raz wychodziło słońce a raz przychodziły ciemne chmury częstujące nas przelotnymi deszczami i silnymi wiatrami. W pewnym momencie podniosło się ramię semafora wjazdowego, ale od Laskowic Pomorskich. To dla osobówki Arrivy. 

SA133-021 jako pociąg osobowy Arrivy z Laskowic Pomorskich
wjeżdża do Czerska, gdzie skończy bieg.

Po wjeździe szynobusu zerkamy na profil Turkolu żeby sprawdzić rozwój wydarzenia. Przy okazji dowiedzieliśmy skąd taki rozkład jazdy pociągów „Zając” i „Fiacik” na odcinku Starogard Gdański – Czersk. Otóż zaplanowana tam została jazda równoległa obu składów na szlaku dwutorowym 😀. Bardzo ciekawe rozwiązanie. Ciekawe ile bojów musiał Turkol staczać z PLK, żeby przeforsować tak niestandardową organizację ruchu. Musiała ona wywołać niezłe zamieszanie u dyżurnych ruchu, bo składy doznały po 45 minut opóźnienia 😅. W takim razie wcześniej w drogę powrotną ruszy szynobus do Laskowic Pomorskich. Zmieniliśmy nieco lokalizację, aby zrobić go z semaforami wjazdowymi. 

SA133-021 wyjeżdża z Czerska w drogę powrotną do Laskowic
Pomorskich

Kilkanaście minut później doszły do nas słuchy że już jadą pociągi Turkolu. W momencie ich przyjazdu świeciło słońce, ale zdjęcie jazdy równoległej średnio wyszło 😕 Jadąca lewym torem stonka z ryflakami niemal całkiem zasłoniła jadącego torem prawym gagara z wagonami przedziałowymi i Warsem 😔. 

SU42-536 z pociągiem Turkolu "Fiacik" ze Starogardu Gdańskiego
wjeżdża lewym torem do Czerska. Równolegle prawym torem jedzie
ST44-1267 z pociągiem "Zając".

Aby mieć pamiątkę że to jazda równoległa musiałem zrobić desperackie zdjęcie składów od tyłu 😂. 

Wjazd równoległy pociągów Turkolu do Czerska

Od Czerska gagar pojechał przez Bąk do Kościerzyny, a stonka do Chojnic. Nas bardziej interesował szlak do Bąka, gdyż od 2012 roku jest nieużywany w regularnym ruchu pasażerskim i obecnie przemierzają go tylko sporadycznie pociągi towarowe i okazjonalnie turystyczne. Mam sentyment do tego odcinka. W 2002 roku byłem w tych okolicach na wakacjach. Na linii Laskowice Pomorskie – Czersk – Bąk widywałem składy wagonów ryflaków lub bonanz prowadzonych lokomotywami SP42 oraz autobusy szynowe SA101 i SA102. Z kolei na trasie Tczew – Chojnice kursowały zestawy wagonów piętrowych ciągnięte lokomotywami SU45 lub ST44. Gagara z pociągiem „Zając” do Kościerzyny upolowaliśmy w Karsinie, jedynym przystanku pośrednim zlokalizowanym na szlaku Czersk – Bąk. 

ST44-1267 z pociągiem "Zając" ze Starogardu Gdańskiego do
Kościerzyny mija byłą stację Karsin

Przez dalszą część dnia gagar i stonka będą kręcić się głównie po szlakach Borów Tucholskich. Gagarin z przedziałówkami i Warsem jako pociąg „Magistrala” przemierzy trasę Kościerzyna – Bąk – Czersk – Czarna Woda – Czersk – Bąk – Lipowa Tucholska – Szlachta – Lipowa Tucholska – Wierzchucin. Z kolei stonka z ryflakami jako pociąg „Fiacik” wykona kursy trasą Chojnice – Czersk – Bąk – Lipowa Tucholska – Szlachta – Czersk – Chojnice. Tam pasażerowie pociągu będą mieli do wyboru albo przejechać się pociągiem „Luiza” do Człuchowa i z powrotem, bądź zobaczyć prezentację lokomotywy SU45-228 remontowanej siłami Chojnickiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei. Po powrocie z Człuchowa stonka pojedzie przez Tucholę do Wierzchucina, gdzie połączy się ze składem z gagarem i całość jako jeden pociąg pojedzie do Bydgoszczy. Postanowiliśmy, że nie będziemy gonić gagarina do Kościerzyny. Mamy ten odcinek obfocony dwa lata temu. Tym razem skupiliśmy się bardziej na szlaku Czersk – Bąk. Zaczęliśmy penetrować odcinek za Karsinem w kierunku Bąka i znaleźliśmy bardzo przejazd w polach w okolicy wioski Cisewie. Jego klimat nas tak ujął, iż stwierdziliśmy że tu czekamy na powrót gagara. W sumie spędziliśmy tu ponad godzinę. Przez większą część tego czasu świeciło słońce, ale na ostatnie kilkanaście minut przed przyjazdem pociągu przyszły ciemne deszczowe chmury i zaczęło solidnie wiać. Fotografowanie w takich warunkach było prawdziwym poświęceniem. 

ST44-1267 z pociągiem "Magistrala" na szlaku między Bąkiem
a Karsinem

Tuż po przejeździe pociągu ponownie zaczęło się przejaśniać. Po przyjeździe gagarina do Czerska, na szlak do Bąka wyruszy stonka z ryflakami. Pojechaliśmy poszukać dla niej miejscówki między Czerskiem a Karsinem. Wybraliśmy jedną z bocznych dróg w przysiółku Dębowiec i znaleźliśmy klimatyczny przejazd kolejowy. Początkowo chcieliśmy pociąg łapać z przejazdu, ale podszedł do nas jeden focista i zaproponował nam kadr z dalszej odległości. A skoro już odeszliśmy dalej od torów, postanowiłem pójść jeszcze dalej i zrobić skład bardziej z profilu, gdyż lokomotywa będzie tu miała przód w cieniu. Focista gadał z Marcinem i opowiadał, że interesuje go tylko skład ze stonką. Niebieski gagarin z oliwkowymi wagonami traktuje jako profanację 😂. Nieskromnie powiem, że podobała mi się miejscówka którą wybrałem :p. Bardzo się cieszę, że udało się złapać stonkę z ryflakami na tej linii. W końcu jest to wierne odwzorowanie planowych pociągów osobowych jakie kursowały w tych rejonach do przełomu wieków. To właśnie w tych rejonach najdłużej kursowały w planowych pociągach wagony ryflaki. Ostatnie sztuki zakończyły służbę liniową jesienią 2002 roku. 

SU42-536 z pociągiem "Fiacik" na szlaku między Czerskiem
a Karsinem

Kolejnym naszym celem był Łąg, gdzie przecinają się linie Tczew – Chojnice i Kościerzyna – Bydgoszcz. W krótkim odstępie czasowym powinniśmy tam spotkać gagara jadącego z Czarnej Wody do Czerska i stonkę zmierzającą z Bąka do Lipowej Tucholskiej. Chociaż oba składy były mocno opóźnione i w praktyce mogło wyjść różnie. Aby podelektować się trochę urokami Borów Tucholskich pojechaliśmy leśnymi drogami do wioski Odry. Tam włączyliśmy się na drogę do Łąga, którą jechaliśmy 2 lata temu goniąc pociąg Turkolu. Trochę nam ciśnienie podskoczyło jak zobaczyliśmy znak o zamkniętym moście i tablicę objazdu nakazującą powrót do Odr 😂. Na szczęście było małym druczkiem napisane że objazd dotyczy pojazdów o masie powyżej 3,5 tony, więc z duszą na ramieniu przejechaliśmy 😛. Dojechaliśmy do Łąga, gdzie ustawiliśmy się w szpalerku fotografów przy wiadukcie linii Kościerzyna – Bydgoszcz nad linią Tczew – Chojnice. Jako pierwszy na dole pojawił się skład z gagarem. 

Skład z ST44-1267 na szlaku Czarna Woda - Czersk pod
wiaduktem linii Kościerzyna - Bydgoszcz w Łągu

Stonka też już była blisko, więc załoga gagarina chcąc uatrakcyjnić nam zdjęcia zatrzymała na chwilę skład, tak abyśmy mogli wykonać upragnione zdjęcia spotkania obu turkolowych składów 😄. To był punkt kulminacyjny dnia. Zagrało tu wszystko. Oba składy się ładnie spotkały i jeszcze słońce z ciemnymi chmurami dały piękne kontrasty. Normalnie cud, miód i orzeszki 😍. 

Spotkanie obu turkolowych pociągów w Łągu

Potem gagarin z Czerska ponownie wjedzie na szlak do Bąka skąd po zmianie czoła ruszy na Lipową Tucholską. Z kolei stonka ma przed sobą dwie zmiany czoła, w Lipowej Tucholskiej i Szlachcie. Jakoś tak urzekł nas szlak Czersk – Bąk, że postanowiliśmy jeszcze raz na niego uderzyć. Podjechaliśmy kawałek krajówką w stronę Czerska, skąd skrótem przez Łubną dotarliśmy do szlaku na Bąk. Ulokowaliśmy na leśnym przejeździe koło osadki Rówki. Tym razem pogoda nam nie sprzyjała. Trafiliśmy akurat w epicentrum solidnej ulewy. 

Skład z ST44-1267 już po raz trzeci przemierza szlak Czersk-
Bąk. Tu uchwycony parę kilometrów za Czerskiem.

Kolejnym naszym celem było inne przecięcie linii kolejowych, które znajduje się w Szlachcie. Tam linia Kościerzyna – Bydgoszcz przechodzi pod trasą Laskowice Pomorskie – Czersk. Wróciliśmy do Czerska, skąd przez Mosnę dotarliśmy do Szlachty. Stonka z ryflakami była już gotowa do wyjazdu w kierunku Czerska, ale musiała czekać na zwolnienie szlaku przez osobówkę Arrivy. Mogliśmy więc na luzie pojechać do wiaduktu nad szlakiem Bąk – Lipowa Tucholska. Ulokowaliśmy się w okolicach wiaduktu i po paru minutach zjawiła się Arriva z Czerska do Laskowic Pomorskich. 

Zespół 628/928 Arrivy jako pociąg osobowy z Czerska do Laskowic
Pomorskich zbliża się do stacji Szlachta

Gdy dotarła do Szlachty, na szlak mogła wyruszyć stonka z ryflakami. Po cichu liczyliśmy, że zatrzyma się na wiadukcie i poczeka aż dołem pojedzie gagarin, ale tym razem tak dobrze nie było. 

SU42-536 z pociągiem Turkolu "Fiacik" ruszyła ze stacji Szlachta
i pokonuje wiadukt nad szlakiem Bąk - Lipowa Tucholska

Wobec tego przenieśliśmy się na drugą stronę wiaduktu i gagara zrobiliśmy na prostej z teletechniką. 

Pociąg "Magistrala" zbliża się do stacji Lipowa Tucholska
szlakiem z Bąka

Gdyby stonka miała czekać na gagara, musieliby ją trzymać 10 minut, a i tak była już 40 minut opóźniona. Ze stonką rozstaliśmy się teraz na dłuższy czas, gdyż pojechała do Chojnic i Człuchowa. Skupiliśmy się na gagarinie, który zmieniał właśnie czoło w Lipowej Tucholskiej w celu wykonania wjazdu kieszeniowego do Szlachty. Udaliśmy się więc na klimatyczną stację w Szlachcie w celu uwiecznienia manewrów. Ta stacja to prawdziwy skansen mechanicznych urządzeń sterowania ruchem kolejowym. Tuż przed przyjazdem gagara dopadła nas kolejna deszczowa chmura, ale tym razem można było schronić się w otwartej poczekalni budynku stacyjnego. 

Pociąg "Magistrala" wjeżdża na stację Szlachta

ST44-1267 w trakcie oblotu składu w Szlachcie

Obfotografowaliśmy wjazd pociągu oraz manewry gagarina, po czym przenieśliśmy się na pobliską stację Lipowa Tucholska. Turkol będzie miał tu krzyżowanie z szynobusem Arrivy relacji Bydgoszcz Główna – Czersk. Na liczącej 2 kilometry łącznicy Szlachta – Lipowa Tucholska najciekawszym motywem jest kształtowa tarcza ostrzegawcza semafora wjazdowego do Szlachty. Z nią jednak robiliśmy zdjęcia dwa lata temu, toteż tym razem zrobiliśmy fotki z teletechniką na wjeździe do Lipowej Tucholskiej. 

Pociąg "Magistrala" wjeżdża na stację Lipowa Tucholska łącznicą
ze Szlachty

W tym samym miejscu upolowaliśmy szynobus wyjeżdżający na łącznicę do Szlachty. 

SA106-013 jako pociąg osobowy Arrivy z Bydgoszczy do Czerska
opuszcza stację Lipowa Tucholska

Warto zaznaczyć że gagar już nadrobił opóźnienie i w dalszą drogę będzie mógł wyjechać o czasie. Co ciekawe w rozkładzie ma on zaplanowane wydłużone czasy jazdy na szlaku do Wierzchucina. Szlak Lipowa Tucholska – Wierzchucin liczy 23 kilometry i tyleż minut szynobusy potrzebują na pokonanie go. Tymczasem pociąg Turkolu ma na przejazd owego szlaku zaplanowane 57 minut. Może drużyna nie ma znajomości szlaku. Pamiętam że dwa lata temu z tego powodu Turkol jechał tym szlakiem z ograniczoną prędkością. Cisnęliśmy wtedy na wariata do Wierzchucina po to żeby tam sporo się na niego naczekać. Stwierdziliśmy że w takim razie nie musimy gnać prosto do Wierzchucina i możemy sobie pozwolić na fotki po drodze. Z Lipowej Tucholskiej do Wierzchucina nie ma drogi biegnącej wzdłuż linii kolejowej i musieliśmy kluczyć po wioskach. Zatrzymaliśmy się na szlaku przed przystankiem Małe Gacno, ale po kilkunastu minutach czekania stwierdziliśmy że gagar chyba nie pojechał zgodnie z rozkładem, tylko pocisnął z prędkością szlakową. I na co mu to było? Teraz będzie musiał czekać w Wierzchucinie ponad godzinę na stonkę z ryflakami, która z tego co udało nam się dowiedzieć jest dopiero w Chojnicach. Chociaż na stronie Turkolu mógł też być błąd w rozkładzie jazdy. Było tam napisane, że gagar miał rozkładowy przyjazd do Wierzchucina o 17:33, a 8 minut wcześniej na szlak miał w Lipowej Tucholskiej już wjeżdżać powrotny szynobus z Czerska. No nic, w takim razie na osłodę sfocimy ten szynobus. Pojechaliśmy pod kształtową tarczę ostrzegawczą semafora wjazdowego do Wierzchucina. Na miejscu spotkaliśmy chłopaczka błąkającego się po torach. Marcin się go spytał czy też czeka na szynobus. Odpowiedział że na Turkola, no to naprostowaliśmy go że Turkol już jest w Wierzchucinie. Ogólnie chłopaczek słabo był zorientowany w nazwach okolicznych miejscowości. Krzyknął że widzi szynobus w Cekcynie, a ja mu mówię że Cekcyn to jest przy trasie na Tucholę 😂. Chodziło mu oczywiście o przystanek Zielonka Pomorska zlokalizowany kilometr od nas. 

SA106-013 jako pociąg osobowy z Czerska mija kształtową
tarczę ostrzegawczą semafora wjazdowego do Wierzchucina

Szynobus jechał do Wierzchucina, gdzie komunikował się z pociągami relacji Bydgoszcz – Chojnice i z powrotem. Jako że gagar już był w Wierzchucinie a stonka dotrze tu dopiero za około 45 minut, podjęliśmy próbę zlokalizowania tarczy ostrzegawczej semafora wjazdowego od strony Tucholi i zrobienia z nią osobówki do Chojnic. Po krótkim kluczeniu leśnymi drogami wypatrzyliśmy tę tarczę, ale była ona w dość trudno dostępnym miejscu. Wobec tego osobówkę uwieczniliśmy na łuku przed przystankiem Wierzchucin Stary. 

628/928-657 jako pociąg osobowy z Bydgoszczy do Chojnic
hamuje przed przystankiem Wierzchucin Stary

Natomiast pod tarczę dotarliśmy już na spokojnie przed przyjazdem stonki. Kluczyliśmy na azymut przez las, ale dostaliśmy się na miejsce. Pod tarczą stał jeden fotograf, który był członkiem Chojnickiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei. W czasie oczekiwania na pociąg chwalił się postępami prac przy lokomotywie SU45-228, które są już na ukończeniu i niebawem maszynę będzie można spotkać z pociągami specjalnymi na okolicznych szlakach. Jest ona pomalowana według schematu z lat 90., tj. zielona z żółtymi czołami. Poza tym SMK Chojnice remontuje również wagony pasażerskie, które będą miały malowanie pasujące epokowo do barw lokomotywy, czyli zielono-kremowe 😃 Nareszcie! Wreszcie ktoś dostrzegł, że na takim malowaniu wagonów również wychowała się spora grupa mikoli, nie tylko na oliwkach 😀. Ciekawe czy będą to przedziałowe dwójki czy bezprzedziałowe bonanzy. Czekam z niecierpliwością aż ich tabor wyjedzie na szlaki J. Po chwili tarcza ostrzegawcza pokazała sygnał „wolna droga” i ustawiliśmy się do zdjęć stonki z ryflakami. 

SU42-536 z pociągiem Turkolu "Fiacik" mija kształtową tarczę
ostrzegawczą semafora wjazdowego do Wierzchucina od strony
Tucholi

Teraz w Wierzchucinie dołączy się do niej skład z gagarinem i pojadą razem do Bydgoszczy. Mieliśmy ambicje, żeby ostatnie fotki wykonać w Serocku, jedynej czynnej stacji między Wierzchucinem a Maksymilianowem (gdzie szlak z Wierzchucina łączy się z magistralą z Tczewa). Dwa lata temu nie udało nam się wyprzedzić Turkola na odcinku Wierzchucin – Serock, więc tym razem wyjechaliśmy przed wyjazdem pociągu z Wierzchucina. Niestety tym razem też nam się nie udało. Drogi są na tym odcinku zbyt kręte i nie dają możliwości łatwego gonienia pociągu. No trudno, nie można mieć wszystkiego. W takim razie pora wracać do Krakowa. W poniedziałek w końcu muszę wstać do pracy. Aby uniknąć przebijania się przez Bydgoszcz wyjechaliśmy w Zbrachlinie na drogę S5, którą cofnęliśmy się do Świecia. Tam przekroczyliśmy Wisłę, po czym kierowaliśmy się w stronę autostrady A1. Po drugiej stronie Wisły na wysokości Świecia jest miasto Chełmno. Tam zrobiliśmy szybki postój na tankowanie i hot dogi, po czym cisnęliśmy w stronę domu. Jadąc do autostrady niemal cały czas jechaliśmy wzdłuż trupa linii kolejowej Chełmno – Kornatowo. Ostatnie pociągi osobowe kursowały tu w 1991 roku pokonując 17-kilometrową trasę w godzinę i 15 minut. W połączeniu z faktem że linia kolejowa biegła w całości wzdłuż dróg krajowych i wojewódzkich, taka oferta po prostu musiała być preludium do zamknięcia linii. To stało się już w połowie lat 90, kiedy tory zostały rozebrane i na większości trasy zrobiono ścieżkę rowerową. Obecnie Chełmno jest jednym z największych miast w Polsce całkowicie pozbawionych kolei. Minęliśmy dawną stację węzłową w Kornatowie położoną na trasie Grudziądz – Toruń, po czym parę kilometrów dalej w Lisewie wskoczyliśmy na autostradę A1. Była dokładnie godzina 20. Niby późno, ale jakbyśmy jechali wcześniej trafilibyśmy na korki Januszów wracających z majówki. A tak to jechaliśmy cały czas płynnie. Północ wybiła jak byliśmy niecałe 30 kilometrów przed Krakowem, ale przyznam że dostałem małej załamki jak mówili w radiu że jest już poniedziałek 😅. Mimo pogody w kratkę i niebieskiego gagarina, wyjazd nam się bardzo podobał. Wykonaliśmy naprawdę sporo ciekawych zdjęć pociągów w urokliwych plenerach Borów Tucholskich. Czekamy na kolejne pociągi specjalne już z wykorzystaniem taboru SMK Chojnice J.

czwartek, 24 kwietnia 2025

2025-04-18 Wyjazdowe święta wielkanocne w Polanicy-Zdroju

 

Tegoroczne święta wielkanocne po raz pierwszy od wielu lat spędziłem wyjazdowo. Wybrałem się do uzdrowiska Polanica-Zdrój położonego w Kotlinie Kłodzkiej. Oczywiście w planie pobytu uwzględniłem biegnącą przez to miasteczko linię kolejową Kłodzko – Kudowa-Zdrój. Jest to jedna z najbardziej malowniczych tras kolejowych w Polsce, choć jej historia była dość burzliwa. Odcinek z Kłodzka do Szczytnej został wybudowany w 1890 roku, potem w roku 1902 pociągi dotarły do Dusznik-Zdroju a trzy lata później do Kudowy-Zdroju. W 1945 roku tuż przed zakończeniem II wojny światowej linia została przedłużona do czeskiego miasta Nachod, ale odcinek graniczny funkcjonował bardzo krótko i zaraz po zakończeniu wojny został zlikwidowany. Trasa z Kłodzka do Kudowy-Zdroju liczy 42 kilometry i pokonuje znaczne różnice poziomów. Po drodze są dwa tunele, dłuższy w Kulinie Kłodzkim (który jest też najwyżej położonym punktem linii) i krótszy w Lewinie Kłodzkim. Lewin Kłodzki słynie też z efektownego kamiennego mostu kolejowego wzorowanego na rzymskich akweduktach. Przerzucony jest nad doliną rzeki Bystrej i drogą krajową nr 8. W latach 1998-2000 na skutek zniszczeń popowodziowych nieprzejezdny był odcinek Polanica-Zdrój – Kudowa-Zdrój. W późniejszych latach infrastruktura ulegała stopniowej degradacji, tak że pod koniec lat zerowych 42-kilometrową trasę Kłodzko – Kudowa-Zdrój pociągi pokonywały w 2 godziny. W końcu w 2010 r. stan torowiska wymusił zamknięcie ruchu, jednakże wkrótce przystąpiono do odbudowy najbardziej zniszczonych odcinków. W 2013 roku trasa ponownie została otwarta dla ruchu. W 2024 roku rozpoczął się kolejny etap remontu linii do Kudowy-Zdroju. W tym samym roku linia ponownie została uszkodzona przez powódź. Na szczęście w ramach remontu uszkodzenia zostały naprawione i od lutego 2025 r. pociągi ponownie docierają do Kudowy-Zdroju. Obecnie całą trasę pociągi pokonują w około godzinę a oferta jest przyzwoita. W dzień roboczy Koleje Dolnośląskie oferują 7 par połączeń w relacji nie tylko z Kłodzka, ale także z Wrocławia, Wałbrzycha czy Legnicy. W dni wolne dochodzą dodatkowe dwie pary osobówek oraz pociąg PKP Intercity „Śnieżka” z Warszawy.

Przyjechałem do Polanicy-Zdroju w wielki piątek po południu. Tego dnia wykonałem zdjęcia tylko dwóch pociągów jadących po godzinie 16. Stan linii bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Przy torowisku poszła solidna wycinka krzaków. Z kolei na stacji Polanica-Zdrój zachowano kształtowe semafory wjazdowe, choć nie widziałem żeby ich ramiona się podnosiły. Ulokowałem się na wyjeździe w kierunku Kudowy-Zdroju. Najpierw przyjechał dzierżawiony od Arrivy SA134-001 w obsłudze pociągu relacji Kudowa-Zdrój – Wałbrzych Główny, a potem w drugą stronę pojechał SA106-011 w relacji Legnica – Kudowa-Zdrój.

SA134-001 dzierżawiony przez Koleje
Dolnośląskie od Arrivy, jako pociąg osobowy
z Kudowy-Zdroju do Wałbrzycha Głównego
zbliża się do stacji Polanica-Zdrój

SA106-011 jako pociąg osobowy z Legnicy do Kudowy-Zdroju
opuszcza Polanicę-Zdrój

W wielką sobotę większość dnia spędziłem w Lewinie Kłodzkim fotografując kamienny most kolejowy z każdej możliwej strony 😀. Wyruszyłem z Polanicy-Zdroju o 9:41 na pokładzie pociągu „Sprinter Szczeliniec” relacji Wrocław Główny – Kudowa-Zdrój (SA139-013). Szlak z Polanicy-Zdroju do Szczytnej poprowadzony jest malowniczo przez Piekielną Dolinę. Tor wije się licznymi łukami przez przełom Bystrzycy Dusznickiej. W Szczytnej była kiedyś spora stacja gdzie docierały też pociągi towarowe. Obecnie jest tu tylko przystanek. Tory dodatkowe są niekompletne. Czynna mijanka jest natomiast w Dusznikach-Zdroju. Odbywają się tam krzyżowania pociągów. Potem wspinamy się przez słabo zaludnione tereny. Po paru kilometrach pokonujemy tunel za którym znajduje się przystanek Kulin Kłodzki, a następnie rozpoczynamy stromy zjazd do Kudowy-Zdroju. Aby maksymalnie złagodzić pochylenie, linia zakręca kilka razy o 180 stopni. Szkoda tylko że na tym odcinku już nie wykarczowano krzaków przy torach. Przejeżdżamy przez drugi krótszy tunel i zaraz wpadamy na kamienny most nad doliną Bystrej i drogą krajową nr 8. W Lewinie Kłodzkim mój pociąg akurat nie ma postoju, ale stąd do Kudowy-Zdroju są 4 kilometry. Zdążę wrócić do kamiennego mostu przed kolejnym pociągiem od Kłodzka. Marsz z Kudowy-Zdroju do Lewina Kłodzkiego zajął mi niecałą godzinę i na spokojnie znalazłem miejscówkę na kolejny pociąg od Kłodzka. Był to osobowy „Skalniak” z Legnicy obsługiwany przez szynobus serii SA134. 

Pociąg osobowy "Skalniak" z Legnicy do Kudowy-Zdroju
pokonuje most w Lewinie Kłodzkim

Sobota była raczej pochmurna, ale szczęśliwie większość pociągów udało się złapać ze słońcem. Co ciekawe rzeka Bystra płynąca pod mostem kolejowym w Lewinie Kłodzkim należy do dorzecza Łaby, wpadającej do Morza Północnego. Za około 20 minut szynobus będzie jechał z powrotem. Przez ten czas przemieściłem się nieco dalej. Chciałem się dostać w rejon cmentarza, gdyż słyszałem że jest stamtąd dobry widok na most kolejowy. Owszem, było go dobrze widać, lecz jakoś miejscówka niespecjalnie mnie urzekła. Ale jak wyszedłem trochę wyżej niebieskim szlakiem, już widok mnie usatysfakcjonował. Zaczekałem na osobówkę z Kudowy-Zdroju do Legnicy. 

Osobówka z Kudowy-Zdroju do Legnicy na moście w Lewinie
Kłodzkim

Potem czekała mnie ponad godzina przerwy, po której zjawi się IC „Śnieżka” z Warszawy. Słońce jeszcze oświetlało most minimalnie od wschodniej strony, co skłoniło mnie jednak do wykonania zdjęcia z cmentarza. Spodziewałem się lokomotywy SU42 z dwoma wagonami, a tu skład liczył 3 wagony. Na szczęście pociąg i tak się ładnie zmieścił w kadrze. 

SU4220-005 z pociągiem IC "Śnieżka" z Warszawy Wschodniej
do Kudowy-Zdroju na moście w Lewinie Kłodzkim

W odbiegu za „Śnieżką” jedzie osobówka z Kłodzka, a ja w tym czasie podjąłem wyzwanie przemieszczenia się na zbocze górskie zlokalizowane po zachodniej stronie mostu. No trudno, jak nie zdążę to zrobię szynobus jak będzie wracał. Poszedłem do wioski Jarków, a następnie żółtym szlakiem pod górę na stok Ptasznicy. O dziwo jak jechał szynobus z Kłodzka, udało mi się osiągnąć taką wysokość, że miałem możliwość wykonania mu zdjęcia na wiadukcie. 

Osobówka z Kłodzka Miasta do Kudowy-Zdroju pokonuje most
w Lewinie Kłodzkim

Kilkanaście minut później pojazd będzie wracał do Kłodzka. Przez ten czas udało mi się wejść wyżej i powrotną osobówkę zrobiłem już na pierwszą ligę w trzech aktach: na przystanku Lewin Kłodzki, na wiadukcie i przed tunelem. Jakby dalsza część szlaku nie była zakrzaczona, mógłbym go jeszcze uwiecznić wijącego się na łukach za tunelem. 

Powrotny osobowy do Kłodzka Miasta zatrzymuje się na
przystanku Lewin Kłodzki

Tu pokonuje most kolejowy

A tu za chwilę wjedzie do tunelu

Następnym pociągiem w planie jest powrotna „Śnieżka”, która pojedzie za niecałą godzinę. Przez ten czas przemieściłem się na zbocze na północ od mostu, w pobliże tunelu. Widok może nie był zachwycający, ale nie narzekałem. Wykonałem zdjęcie „Śnieżki” przejeżdżającej po moście znajdującym się po mojej południowej stronie. 

SU4220-005 z powrotnym IC "Śnieżka" do Warszawy Wsch.
na moście w Lewinie Kłodzkim

Po wyjeździe z tunelu pociąg pojawił się na chwilę stronie północnej po czym po paru minutach pojawił się jeszcze raz po stronie wschodniej. 

IC "Śnieżka" po wyjeździe z tunelu w Lewinie Kłodzkim

Taki pokręcony przebieg ma tu linia kolejowa, która wspina się na dział wodny między dorzeczami Bystrej i Bystrzycy Dusznickiej (a zarazem zlewiskami Morza Północnego i Bałtyckiego). Został mi w planie na dziś już tylko jeden pociąg, „Sprinter Bystrzyca” z Wrocławia (przez Świdnicę, Jedlinę-Zdrój i Kłodzko). Początkowo szukałem na niego motywu na zawijasach w kierunku Kulina Kłodzkiego, ale stopień zakrzaczenia był tak duży że odpuściłem. Wróciłem do mostu w Lewinie Kłodzkim i tym razem zrobiłem zwykłe zdjęcie z dołu, przy okazji pokazujące imponujące rozmiary tego obiektu. 

SA134-024 jako pociąg "Sprinter Bystrzyca" z Wrocławia
Głównego do Kudowy-Zdroju pokonuje most w Lewinie Kłodzkim

Po wykonaniu fotki poszedłem na przystanek w celu udania się w drogę powrotną do Polanicy-Zdroju. Przystanek Lewin Kłodzki ma status na żądanie. Pierwszy raz miałem okazję korzystać z przystanku kolejowego tego typu. W Polanicy-Zdroju mój pociąg miał krzyżowanie z szynobusem z Legnicy. Korzystając z dobrych warunków oświetleniowych wykonałem na szybko dwa knoty.

SA106-011 jako pociąg osobowy z Legnicy do Kudowy-Zdroju
wjeżdża na stację Polanica-Zdrój

Stacja Polanica-Zdrój. Krzyżowanie pociągów osobowych relacji
Kudowa-Zdrój - Kłodzko Miasto (SA134-024) i Legnica - 
Kudowa-Zdrój (SA106-011).

Przez całą niedzielę wielkanocną pogoda była słoneczna. Tego dnia moim głównym celem była Piekielna Dolina, czyli odcinek Polanica-Zdrój – Szczytna. Na początek udałem się do mostu kolejowego przerzuconego nad Bystrzycą Dusznicką oraz lokalną drogą. Uwieczniłem tu najpierw osobówkę do Kłodzka a potem „Sprintera Bystrzycę” z Wrocławia. 

SA135-007 jako pociąg osobowy z Kudowy-Zdroju do Kłodzka
Miasta zbliża się do Polanicy-Zdroju

SA134-001 jako pociąg "Sprinter Bystrzyca" z Wrocławia
Głównego do Kudowy-Zdroju na szlaku między Polanicą-Zdrój
a Szczytną

Spacerowiczów na szlakach było mnóstwo. To nie te czasy, że w święta ludzie siedzą w domach i obżerają się 😅. Kolejnym pociągiem w planie był IC „Śnieżka” do Warszawy. Zrobiłem go na kolejnym moście na Bystrzycy Dusznickiej. 

SU4220-005 z pociągiem IC "Śnieżka" z Kudowy-Zdroju do
Warszawy Wschodniej na szlaku między Szczytną a Polanicą-Zdrój

Na koniec zrobiłem poprawiny ujęć z piątku, w pobliżu semafora wjazdowego do Polanicy-Zdroju.

SA134-001 jako pociąg osobowy z Kudowy-Zdroju do Kłodzka
Miasta mija sanatorium Malwa w Polanicy-Zdroju

SA106-011 jako pociąg osobowy z Legnicy do Kudowy-Zdroju
opuszcza Polanicę-Zdrój

W poniedziałek wielkanocny z kolei wybrałem się w okolice Dusznik-Zdroju. Wyjechałem po godzinie 12 osobówką relacji Kłodzko Miasto – Kudowa-Zdrój (SA135-006). Tak się złożyło że jadący w odbiegu przed nami IC „Śnieżka” z Warszawy był kilka minut opóźniony, więc mój szynobus musiał odczekać parę minut w Dusznikach-Zdroju na zwolnienie szlaku do Kudowy-Zdroju. Dzięki temu udało mi się zrobić nieplanowane ujęcie jak wyjeżdża ze stacji. 

SA135-006 jako pociąg osobowy z Kłodzka Miasta do Kudowy-
Zdroju rusza ze stacji Duszniki-Zdrój

Jako cel obrałem sobie odcinek za Dusznikami-Zdrojem w kierunku Kudowy-Zdroju, gdzie linia wije się łukami przez pola. Ulokowałem się na polance z widokiem na szlak i zaczekałem na powrotny szynobus do Kłodzka. 

SA135-006 jako pociąg osobowy z Kudowy-Zdroju do Kłodzka
Miasta zbliża się do stacji Duszniki-Zdrój

Potem w planie mi został jeszcze IC „Śnieżka” do Warszawy oraz „Sprinter Bystrzyca” z Wrocławia. Z kolejnego pagóra jest piękny widok na oba kierunki, wobec czego zaczekałem tu na „Śnieżkę”. 

IC "Śnieżka" z Kudowy-Zdroju do Warszawy Wschodniej na
szlaku między tunelem w Kulinie Kłodzkim a stacją Duszniki-Zdrój

Planowo miała się ona w Dusznikach-Zdroju krzyżować ze „Sprinterem Bystrzycą”, toteż szybko przeniosłem się na miejsce z widokiem na szlak w drugą stronę. Czekam kilkanaście minut a pociągu nie ma. Sprawdzam na Portalu Pasażera punktualność pociągów na stacjach w okolicy i wszystkie twardo pokazują brak opóźnionych pociągów. W końcu wszedłem w opcję wyszukaj pociągu po numerze i okazało się że „Sprinter Bystrzyca” jest odwołany z powodu awarii taboru 😂. Tak coś czułem że w końcu nastąpi jakiś zgrzyt. Wcześniej wszystkie pociągi jeździły jak w zegarku przy dobrych warunkach do zdjęć, że aż wydawało mi się to nieprawdopodobne. Skoro dowiedziałem się że moje dalsze czekanie nie ma sensu, ruszyłem z powrotem na stację w Dusznikach-Zdroju. Odwołany został także pociąg, którym miałem wracać do Polanicy-Zdroju, ale z tego co oznajmiał Portal Pasażera, uruchomiona została komunikacja zastępcza. Faktycznie autobus przyjechał i to nawet w miarę zgodnie z rozkładem jazdy pociągu. Przed Polanicą-Zdrój minęliśmy się z osobówką z Legnicy, na której czwarty dzień z rzędu kursował ten sam pojazd, SA106-011.

We wtorek po świętach wracałem już do Krakowa, ale rano wróciłem jeszcze na stację w Polanicy-Zdroju, żeby zrobić jeszcze porządne ujęcie pociągu z semaforem wjazdowym od strony Kłodzka. Uwieczniłem z nim pociąg „Sprinter Bystrzyca” z Kudowy-Zdroju do Wrocławia przez Kłodzko, Jedlinę-Zdrój i Świdnicę.

SA34-003 jako pociąg "Sprinter Bystrzyca" z Kudowy-Zdroju
do Wrocławia Głównego opuszcza stację Polanica-Zdrój


czwartek, 20 marca 2025

2025-03-14 Piętnasty sezon Turkola czas zacząć

 

W połowie marca portal Turkol rozpoczął kolejny sezon wycieczek kolejowych. To już piętnasty rok kiedy pociągi turystyczne sygnowane tą marką, dają miłośnikom kolei możliwość przejazdu liniami w większości nieużywanymi w planowym ruchu pasażerskim. Pierwsze tegoroczne kursy Turkol uruchomił w okresie od piątku 14 marca do niedzieli 16 marca w ramach wyprawy Beskidy 2025. Mnie i Marcina interesował pierwszy dzień, kiedy turystyczne pociągi odwiedziły niedostępne w ruchu pasażerskim stacje: Dąbrowa Górnicza Towarowa, Będzin Łagisza, Katowice Kostuchna, Siemianowice Śląskie oraz Trzebinia Siersza. Planową obsługę trakcyjną miał stanowić zabytkowy elektrowóz EP05-23 „czesio” spółki PKP Intercity.

W piątek pociąg Turkolu „Hutnik” wyruszył o 7:00 z Częstochowy i na początek kierował się do Łaz, gdzie skręcił na towarową linię do Dąbrowy Górniczej Towarowej, stacji obsługującej Hutę „Katowice”. Planowo miał tam przyjechać na godzinę 8:20. My z Krakowa wyruszyliśmy godzinę wcześniej. Najkrócej byłoby tam jechać przez Olkusz, ale jako że droga krajowa jest tam wciąż w remoncie, wybraliśmy jazdę naokoło przez autostradę A4 i ekspresówkę S1. W Dąbrowie Górniczej Towarowej schodzą się dwie linie kolejowe. Od strony północnej można tu dotrzeć linią nr 154 z Łaz, od południowej zaś linią nr 171 z posterunku Panewnik przez Katowice Muchowiec, Sosnowiec Dańdówkę i Dąbrowę Górniczą Wschodnią. Turkol planowo miał o 8:20 przyjechać z Łaz i po zmianie czoła o 8:41 wyjechać w kierunku Dąbrowy Górniczej Wschodniej. Około godziny 8:10 wpadliśmy na wjazd do Dąbrowy Górniczej Towarowej od strony Łaz i czekamy. Mija 8:20 i słyszymy że coś jedzie od Łaz. Tyle że to nie był Turkol, a traxx Cargounit z węglarkami. 

E186-930 z węglarkami zmierza do stacji Dąbrowa Górnicza
Towarowa od strony Łaz

Polowanie na pociągi Turkola dają dużo emocji, gdyż rozkład jazdy jest przez nie dość luźno traktowany. Często jeżdżą przed planem a czasami ze znacznym opóźnieniem. Przenieśliśmy się więc na wyjazd w kierunku posterunku Kozioł i Dąbrowy Górniczej Wschodniej. Ruch jak w ulu. Najpierw wyjechał ze stacji Vectron Metransa z kontenerami, a zaraz potem po torze niewłaściwym wjechał kiosk Kolpremu z platformami. 

6Dg-179 z platformami kieruje się do Dąbrowy Górniczej
Towarowej od strony posterunku Kozioł

Przynajmniej jest co focić, ale Turkola nie widać. Postanowiliśmy więc zapuścić się na stację Dąbrowa Górnicza Towarowa. W międzyczasie sprawdzam grupy kolejowe i z jednej dowiedziałem się, że Turkola nie prowadzi EP05 i nie ma w składzie wagonów w historycznym malowaniu. Jedzie EP07 z dwoma wagonami w firmowych barwach PKP Intercity. Czesio miał awarię przetwornicy a wagony Turkola nie jadą z powodu braku dopuszczenia do wyjazdu za granicę (w sobotę Turkol ma jechać trasą z Czeskiego Cieszyna do Żyliny). Napisałem też do kolegi Artura, który również gonił ten pociąg, aby poratował nas jego lokalizacją. Stacja Dąbrowa Górnicza Towarowa jest bardzo klimatyczna. Położona jest na kompletnym odludziu i zajmuje bardzo duży obszar. Oczywiście obecny ruch nie przystaje do rozmiarów stacji i niektóre grupy torów są nieużywane i zarośnięte. Krążąc po stacji dowiedzieliśmy się dlaczego kiosk Kolpremu z platformami jechał lewym torem od strony posterunku Kozioł. Drugi tor był zajęty przez stojący pod semaforem wjazdowym skład PKP Cargo z ET41-193. Zrobiliśmy mu zdjęcie zza krzaków.

ET41-193 czeka na wjazd do Dąbrowy Górniczej Towarowej
od strony posterunku Kozioł

Niedługo potem Artur mi napisał, że Turkol wyjechał z Dąbrowy Górniczej Towarowej 10 minut przed czasem i już jest na stacji Dąbrowa Górnicza Ząbkowice. No to szybko zmieniamy miejscówkę. W dalszej części dnia rozpocznie się jeden z ciekawszych punktów wydarzenia, mianowicie wjazd na niezelektryfikowany odcinek Dąbrowa Górnicza Ząbkowice – Będzin Łagisza. Jest to fragment linii Dąbrowa Górnicza Ząbkowice – Brzeziny Śląskie. Ruch pasażerski funkcjonował tu do roku 1981, a towarowy prowadzony jest do dziś na odcinku Dąbrowa Górnicza Ząbkowice – Będzin Łagisza – Wojkowice. Dalszy odcinek do Brzezin Śląskich został zlikwidowany w 2011 r. Ustaliłem, że jedziemy na miejscówkę na osiedlu Niepiekło w Dąbrowie Górniczej. Przedostaliśmy się tam sprawnie przez centrum miasta i koło wyremontowanego dworca Dąbrowa Górnicza. Na ulicy Robotniczej minęliśmy pozostałości po przejeździe przez tor kolei piaskowej do Kuźnicy Warężyńskiej. Zachowały się ruiny budki dróżnika. Gdy dotarliśmy do Niepiekła, Turkol już manewrował w Będzinie Łagiszy. Dowiedzieliśmy się też, że skład przyciągnęła zielona stonka SM42-741. Tak naprawdę ona jako jedyna tu ratuje honor. Bo resztę składu stanowią dwa wagony oraz lokomotywa EP07 w malowaniu PKP Intercity. Spotkaliśmy tu kolegę, który zaznaczył, że siódemki też warto focić. Przy obecnych zakupach nowych griffinów do końca roku ilostan lokomotyw EP07 może się zmniejszyć nawet do trzydziestu sztuk, a EP09 do siedmiu. Ale kolega dodał też że lokomotywa EP05 planowo mająca prowadzić dziś pociągi Turkola już jest naprawiona i jedzie na podmianę. Po kilku minutach od Będzina Łagiszy nadjechał skład w postaci SM42-741, dwóch wagonów i jadącej na zimno EP07-1010. 

SM42-741 z pociągiem Turkola "Hutnik" opuściła stację Będzin
Łagisza i jest na szlaku do Dąbrowy Górniczej Ząbkowic

Na końcu składu jedzie na zimno EP07-1010 (w tle widać most
na Czarnej Przemszy)

Z Dąbrowy Górniczej Ząbkowice skład uda się do Katowic trasą przez posterunek Dorota i Sosnowiec Dańdówkę. Wprawdzie kursują tędy objazdowe pociągi Kolei Śląskich i PKP Intercity, ale z racji rezerwy czasowej zaglądnęliśmy tam na jedno foto. Jak wyjeżdżaliśmy z Dąbrowy Górniczej sprawdziły się pesymistyczne prognozy pogody. Zaczął padać deszcz, który miał już towarzyszyć do końca dnia. Jechaliśmy przez dzielnicę Sosnowca Zagórze, koło pętli tramwaju linii 15. W Klimontowie odbiliśmy w lewo kierując się kawałek wzdłuż trasy tramwaju linii 27 do Kazimierza. Do szlaku Dorota – Sosnowiec Dańdówka dotarliśmy w rejonie osiedla Juliusz. Po kilku minutach nadjechał turkolowy push-pull. 

Pociąg Turkola "Hutnik" na szlaku Dorota - Sosnowiec Dańdówka

W drodze powrotnej zatrzymały nas szlabany przy przystanku Sosnowiec Porąbka obsługiwanym przez pociągi Polregio z kierunku Olkusza. Trafił się EN57-2055 realizujący połączenie z Kozłowa do Sosnowca Głównego. 

EN57-2055 jako pociąg regio z Kozłowa do Sosnowca Głównego
hamuje przed przystankiem Sosnowiec Porąbka

Pociąg Turkola „Hutnik” niebawem skończy bieg w Katowicach, a skład przejdzie do obsługi pociągu „Maluch”. Pokona on trasę przez Hajduki, Katowice Ligotę, Katowice Kostuchnę i Tychy do Orzesza Jaśkowic i z powrotem przez Mikołów do Katowic. Nas najbardziej interesowały odcinki przez Hajduki i Katowice Kostuchnę do Tych. Dalej do Orzesza Jaśkowic kursują na co dzień składy Intercity w kierunku Czech. W Sosnowcu zmierzaliśmy wzdłuż wyremontowanej linii tramwajowej do Mysłowic. Normalnie kursuje tędy linia 26, ale teraz ze względu na remont w centrum Sosnowca skierowano tu linię 21 która osiąga obecnie rekordową długość około 28 kilometrów (spod Huty Katowice w Dąbrowie Górniczej przez Będzin i Sosnowiec do Mysłowic). Niestety skrzyżowanie jednopoziomowe z linią kolei piaskowej w Niwce zostało już ostatecznie zlikwidowane. Z Mysłowic krajówką nr 79 sprawnie przedostaliśmy się do Katowic, a stamtąd udaliśmy się do Chorzowa. Pierwsze zdjęcia pociągu Turkola „Maluch” chcieliśmy wykonać w rejonie posterunku odgałęźnego Hajduki. Zbiegają się tu linie łączące trasę Katowice – Gliwice przez Chorzów Batory z linią Katowice Ligota – Gliwice przez Rudę Kochłowice. Turkol przyjedzie tu od strony Katowic przez posterunek Gottwald i uda się dalej przez posterunek Radoszowy w stronę Katowic Ligoty. Pierwotnie planowałem zdjęcia z wiaduktu ulicy Kollmana, ale ostatecznie ulokowaliśmy się przy przejeździe przez ulicę Kurta Adlera z widokiem na charakterystyczne bloki katowickiego Osiedla Tysiąclecia. Niedaleko mieści się zajezdnia tramwajowa Chorzów Batory. 

EP07-1010 z pociągiem Turkola "Maluch" na szlaku Gottwald -
Hajduki. Tor z lewej prowadzi ze stacji Chorzów Batory.

Już myśleliśmy że więcej nie uda nam się złapać tego pociągu, ale oceniliśmy że uda się jeszcze dorwać go na trasie Katowice Ligota – Katowice Kostuchna – Tychy. To alternatywne połączenie Katowic z Tychami w porównaniu z główną linią przez Katowice Piotrowice, funkcjonowało w planowym ruchu pasażerskim do 1994 r. Udało mi się ją wtedy zaliczyć w drodze do rodziny w Tychach. Pamiętam że pociąg tam się wlókł niemiłosiernie 😅. Kilka lat temu trasa ta została poddana rewitalizacji i wybudowane zostały nowe perony na przystankach pośrednich. Jednakże ze względu na brak przepustowości stacji Katowice, ruch pasażerski wciąż nie został tu przywrócony. Uznałem, że największe szanse na dogonienie pociągu mieliśmy przed posterunkiem Mąkołowiec. Obrzeżami Katowic dojechaliśmy do osiedla Zarzecze, a interesującą nas trasę osiągnęliśmy w okolicach oczyszczalni przy ulicy Zaopustej. Pogodę mieliśmy podłą, ale przynajmniej udało się uwiecznić efekt zgarniania pantografem wody z sieci trakcyjnej. 

Pociąg Turkola "Maluch" na szlaku Katowice Kostuchna -
Mąkołowiec

Przez kolejne 2,5 godziny Turkol będzie kursował trasami z planowym ruchem pasażerskim, toteż zrobiliśmy sobie przerwę na zdjęcia tramwajów. Interesowały nas wagony typu Pt sprowadzone kilka lat temu jako używane z Frankfurtu nad Menem. Niebawem mają zakończyć one służbę w Tramwajach Śląskich. Największa szansa spotkania ich jest na linii 2 łączącej Bytom z Zabrzem i zajezdnią Gliwice. W związku z tym Marcin ogłosił że jedziemy robić dwójki 😛. Wróciliśmy do Chorzowa, skąd przez Rudę Śląską Chebzie dotarliśmy na trasę linii 2 w Bytomiu Szombierkach. Przejechaliśmy jej fragment do Zabrza Biskupic spotykając dwa wagony Pt oraz skład stopiątek, wszystko po modernizacjach. Jednego Pt pogoniliśmy robiąc mu zdjęcia w trzech miejscach. 

Zmodernizowany wagon Pt #900 na ulicy Zabrzańskiej
w Bytomiu Bobrku

Ten sam wagon zbliża się do pętli w Zabrzu Biskupicach

A to już ulica Bytomska w Zabrzu Biskupicach

Skład 105Na #647+648 na ulicy Zabrzańskiej w Bytomiu
Szombierkach

Gdy wybiła godzina 14 ruszyliśmy przeciąć drogę Turkolowi. Lokomotywa EP05-23 jest już w Katowicach i podjęła pociąg „Górnik” o trasie okrężnej do Katowic przez Mysłowice, Siemianowice Śląskie, Chorzów Stary, Bytom, Zabrze Maciejów, Zabrze Makoszowy i Rudę Kochłowice. Mieliśmy plany przeciąć mu drogę na nieczynnym w ruchu pasażerskim szlaku Siemianowice Śląskie – Chorzów Stary. Dotarcie tam nie było taką prostą sprawą. Trudne warunki pogodowe w połączeniu z piątkowym popołudniem równa się potężne korki na mieście. Najtrudniej było przebić się przez ulicę Katowicką w Chorzowie. Krążyliśmy lokalnymi uliczkami byle ominąć korki na głównych ulicach. Jakby tego było mało okazało się, że zamknięty jest przejazd pod stacją Chorzów Stary w ciągu ulicy Legnickiej. Stację przekroczyliśmy ulicą Nową, która w drugą stronę stała w jednym wielkim korku. Jechaliśmy wzdłuż płotu dawnego Konstalu, producenta tramwajów z czasów PRL. Obecnie są tu zakłady Alstom, gdzie montowane są kolejowe zespoły trakcyjne Coradia. Na styk dotarliśmy na wjazd do Chorzowa Starego od strony Siemianowic Śląskich i czekamy na Turkola. Warunki pogodowe wyjątkowo trudne, padał deszcz ze śniegiem. Po 10 minutach bezowocnego wrastania w ziemię, napisałem znów do Artura zapytanie gdzie jest Turkol. Odpisał że wyjechał właśnie z Mysłowic opóźniony 40 minut. Z jednej strony dobrze że nam nie zwiał, ale z drugiej strony w takim tempie Trzebinię Sierszę osiągnie już po ciemku. Korzystając z rezerwy czasowej przenieśliśmy się do Siemianowic Śląskich na przejazd w ulicy Marcina Watoły. Siemianowice Śląskie są drugim co do wielkości miastem w Polsce bez pociągów pasażerskich (po Jastrzębiu-Zdroju). Pociągi pasażerskie przestały je obsługiwać już w 1968 r. Jednak tu nie myśli się o powrocie ruchu osobowego. Przecinająca miasto linia kolejowa Mysłowice – Chorzów Stary biegnie w relacji nie przystającej do potoków podróży większości mieszkańców miasta. Parę minut po godzinie 15 przez Siemianowice Śląskie przemknął czesio z pociągiem Turkola „Górnik”. 

EP05-23 z pociągiem Turkola "Górnik" na szlaku Siemianowice
Śląskie - Chorzów Stary

Próbowaliśmy mu później przeciąć jeszcze raz drogę w okolicach Rudy Kochłowic, ale pogoda i korki spowodowały że odpuściliśmy. Podjęliśmy decyzję, że ciśniemy już do Trzebini Sierszy. O godzinie 16:10 z Katowic planowo ma wyruszyć pociąg Turkola „Karlik” do Trzebini Sierszy. Tam ma jechać najkrótszą trasą a z powrotem do Katowic „opłotkami” przez grupę towarową stacji Jaworzno Szczakowa oraz od Mysłowic przez Katowice Muchowiec i Katowice Ligotę do stacji Katowice. Wyjazd na autostradę A4 z Katowic w kierunku Krakowa stał w korku i nie było go za bardzo jak ominąć. Sytuacja poprawiła się dopiero za bramkami w Brzęczkowicach, ale przed Chrzanowem znów zaczęło się korkować. Na szczęście my zaraz odbiliśmy na węźle Balin i przez Luszowice dotarliśmy do Sierszy. Trzebinia Siersza to końcowa stacja pięciokilometrowej linii z Trzebini. Jej głównym zadaniem była obsługa Kopalni Węgla Kamiennego „Siersza”. Ze stacji wychodzą też bocznice do Elektrowni Siersza i cementowni „Górka”. Ponadto na szlaku Trzebinia – Trzebinia Siersza jest posterunek odgałęźny Trzebionka obsługujący zakład górniczy o tej samej nazwie, a na szlaku do elektrowni na posterunku Trętowiec było połączenie z linią kolei piaskowej do Szczakowej Południe. W 2000 roku zlikwidowana została kopalnia „Siersza” (wtedy też do Trzebini Sierszy przestały docierać pociągi osobowe), a dekadę później rozebrano linię kolei piaskowej Trętowiec – Szczakowa Południe. Największy ruch obecnie jest do Elektrowni Siersza, ale z krótkotrwałą perspektywą gdyż zakład ma być wygaszany. Pozostanie tylko ruch do cementowni „Górka” i zakładu „Trzebionka”. Na stację Trzebinia Siersza wpadliśmy już w momencie jak czesio wyjeżdżał w drogę powrotną do Trzebini. W parszywym parametrze wykonaliśmy desperackie ujęcia 😂. 

Pociąg Turkola "Karlik" do Katowic opuszcza stację Trzebinia
Siersza

Potem delektując się brakiem presji czasu zjeździliśmy trochę okolice. Są to dla nas sentymentalne rejony. W latach 2005-2007 często tu jeździliśmy na fotki. Zajechaliśmy m.in. w okolice ruin posterunku Trętowiec oraz pod Elektrownię Siersza. Te okolice były w ostatnim czasie bardzo medialne za sprawą często pojawiających się zapadlisk gruntu. Na bocznicy elektrowni nie zastaliśmy żadnych wagonów, ale widać że bocznica jest utrzymywana i składy jeszcze tu zaglądają. Opady deszczu bardzo się wzmogły, więc podjęliśmy decyzję o powrocie do Krakowa. Ogólnie początek tegorocznego sezonu Turkolu zaczął się wyjątkowo pechowo. Lokomotywa EP05 oprócz tego, że doznała awarię w piątek, to jeszcze w sobotę w Wiśle potargała sieć trakcyjną. Miejmy nadzieję że pierwsze tegoroczne koty za płoty i kolejne wyprawy odbędą się już bez przygód.