Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kujawsko-Pomorskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kujawsko-Pomorskie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 kwietnia 2026

2026-04-10 Zapomniane przez Boga i ludzi krajeńskie miasteczka

 

W tym roku turystyczne pociągi uruchamiane przez portal turkol.pl rozpoczęły sezon w kwietniu, tydzień po świętach Wielkanocnych. Historyczny skład kursujący w ramach projektu Wiosna 2026 startował w piątek 10 kwietnia w Bydgoszczy i do niedzieli 12 kwietnia kursował po szlakach Krajny, Borów Tucholskich, Kociewia, oraz po Półwyspie Helskim. Mnie i Marcina interesował pierwszy dzień czyli piątek, kiedy zabytkowy pociąg przemierzył trasę Bydgoszcz – Nakło nad Notecią – Chojnice – Wierzchucin – Laskowice Pomorskie – Czersk – Tczew – Gdańsk Port Północny – Gdańsk Kanał Kaszubski – Gdańsk Główny – Gdynia Główna. Planowaliśmy gonienie pociągu od Nakła nad Notecią do Czerska, a głównym impulsem do przyjazdu była postępująca powoli acz systematycznie modernizacja dawnej magistrali węglowej od Gdyni przez Kościerzynę i Wierzchucin do Maksymilianowa (Bydgoszczy). Jednotorowa niezelektryfikowana linia ze stacjami wyposażonymi w większości w stare mechaniczne urządzenia sterowania ruchem zmienia całkowicie swoje oblicze i docelowo stanie się dwutorową zelektryfikowaną magistralą z prawdziwego zdarzenia. Obecnie przebudowa obejmuje odcinek od Gdyni do Kościerzyny, a z końcem tego roku prace wejdą na dalszą część linii i do historii przejdą kształtowe semafory oraz tarcze ostrzegawcze w stacjach: Bąk, Lipowa Tucholska, Wierzchucin czy Serock.

Z Krakowa wyjechaliśmy we czwartek 9 kwietnia po pracy przed godziną 17. Do Bydgoszczy na nocleg zajechaliśmy około godziny 22. Piękny piątkowy słoneczny poranek poświęciliśmy na udokumentowanie zmian jakie zaszły w bydgoskiej sieci tramwajowej od czasu naszej ostatniej wizyty, która miała miejsce jesienią 2016 r. Przez ten czas otwarte zostały dwa nowe odcinki. Jeden krótki ale bardzo oczekiwany powstał w ulicy Kujawskiej między Zbożowym Rynkiem a Rondem Kujawskim. Skrócił on znacząco dojazd tramwajem ze Wzgórza Wolności do centrum. Wcześniej bowiem tramwaje musiały pokonywać ten dystans bardzo naokoło przez Wyżyny. Ponadto tory tramwajowe pojawiło się na Moście Kazimierza Wielkiego przez Brdę we wschodniej części miasta. Chcieliśmy też odwiedzić trasę na Bielawy, która przy poprzedniej naszej wizycie była w remoncie. Obecnie natomiast remontowane są trasy do Stomilu i Łęgnowa oraz do Lasu Gdańskiego. Od dłuższego czasu nieczynny jest też odcinek od Zbożowego Rynku przez Babią Wieś do Ronda Toruńskiego, ponoć z powodu zapadnięcia się torów. Jeżeli chodzi o tabor, to obecnie już niemal całą pracę liniową wykonują wagony typu Swing produkcji miejscowych zakładów Pesa. Wysokopodłogowe Konstale 805Na pełnią już tylko funkcję rezerwową. Pociąg Turkolu na interesującą nas linię z Nakła nad Notecią do Chojnic wyjeżdża o godzinie 10. Wcześniej od godziny 8 zajęliśmy się fotkami tramwajowymi. Najbliżej naszego hotelu znajdował się odcinek ulicy Kujawskiej. Ze względu na dużą różnicę poziomów między Zbożowym Rynkiem a Rondem Kujawskim, torowisko jest tu poprowadzone poniżej niwelety ulicy. Przy niskim porannym słońcu daje to bardzo ograniczone możliwości wykonania zdjęć. 

Bydgoszcz. Wagon 122NaB #111 rusza z przystanku na
Zbożowym Rynku w kierunku Ronda Kujawskiego

Wagon #395 zjeżdża ulicą Kujawską na Zbożowy Rynek

Za to przy wjeździe na Rondo Kujawskie pojawia się w tle ładny widok na miasto. Nawinął nam się tu Swing w okleinie upamiętniającej 600-lecie Fordonu. To dawne miasto a obecnie część Bydgoszczy najbardziej kojarzone jest z tym, że leży nad Wisłą. Stąd koncepcja okleiny opiera się na motywie wody i fal. 

Wagon #372 z okleinie uświetniającej 600-lecie Fordonu dojeżdża
do Ronda Kujawskiego

Gdy fotografowaliśmy ten tramwaj na tle miasta, zagadała do nas obca dziewczyna stojąca na przystanku chcąc zobaczyć jak nam wyszły zdjęcia J. Na Rondzie Kujawskim mogliśmy też zobaczyć plany dalszego rozwoju bydgoskiej sieci tramwajowej. Wyprowadzony został kawałek torów w ulicę Solskiego, który jest zaczątkiem nowej trasy na Szwederowo. Czas nas gonił i po wykonaniu kilku zdjęć przemieściliśmy się na Most Kazimierza Wielkiego, który spina trasy w ulicy Toruńskiej do zajezdni (i dalej obecnie nieczynną trasą do Stomilu i Łęgnowa) i Fordońskiej na Łoskoń. Upolowaliśmy tam krótkiego Swinga wykonującego ostatni kurs szczytowej linii 7 z porannej zmiany. 

Mały Swing 121NaB #177 na Moście Kazimierza Wielkiego

Następnie obraliśmy kierunek na Bielawy. Gdy byliśmy w Bydgoszczy niecałe 10 lat temu, trasa ta była w remoncie i kończące tu linie 4 i 6 skierowane były do Lasu Gdańskiego. Teraz jest na odwrót i na Bielawach zagościły także linie na co dzień kursujące do Lasu Gdańskiego. 

122NaB #143 na pętli Bielawy

Wagon #382 na ulicy Chodkiewicza przed pętlą Bielawy

Czas nas gonił i trzeba było cisnąć do Nakła nad Notecią. A tu jak na złość trwa remont ulicy Sułkowskiego i nie mogliśmy się wydostać z Bielaw. Przez to wyjeżdżaliśmy z miasta z małym nożykiem na gardle. Na szczęście nie planowaliśmy wjeżdżać do Nakła nad Notecią. Pierwsze fotki mieliśmy przewidziane w Trzeciewnicy, parę kilometrów wcześniej. Zaparkowaliśmy na końcu ulicy Karpackiej, skąd mieliśmy kawałek do przejścia polem do toru linii kolejowej do Chojnic. Jest to końcowy odcinek liczącej ponad 300 kilometrów linii nr 281, biegnącej idealnie z południa na północ od Oleśnicy do Chojnic przez Krotoszyn, Jarocin, Wrześnię, Gniezno i Kcynię. Przebiega ona z dala od dużych miast, przez co nigdy nie było na niej znacznego ruchu pasażerskiego. A na jej niezelektryfikowanym odcinku od Gniezna pociągi pasażerskie od 2000 roku w ogóle się nie pojawiają. Zawieszenie ruchu nie nastąpiło tu przy największej fali cięć z 3 kwietnia 2000 r. kiedy zamkniętych zostało łącznie 1028 kilometrów linii w kraju. Była potem druga mniejsza fala w czerwcu która zmiotła m.in. odcinek Gniezno – Chojnice. Miałem okazję zaliczyć tę trasę pociągiem specjalnym na imprezie w kwietniu 2011 r. Województwo Kujawsko-Pomorskie przez długi czas po macoszemu traktowało wiele lokalnych linii kolejowych na swoim terenie, szczególnie w zachodniej części regionu. Na szczęście ostatnio zaczęło się to zmieniać i pierwszą jaskółką było wznowienie ruchu na krótkiej linii Aleksandrów Kujawski – Ciechocinek w grudniu zeszłego roku. Trwają też prace nad przywracaniem do ruchu odcinka z Gołańczy przez Kcynię do Bydgoszczy, ale z małym haczykiem. Nie tak jak kiedyś pociągi jeździły przez Szubin, a przez Nakło nad Notecią 😅. Na szczęście w dalszych planach jest też wznowienie ruchu przez Szubin i na linii Nakło nad Notecią – Chojnice. Linia nr 281 odgałęzia się tu od biegnącej dnem Pradoliny Toruńsko-Eberswaldzkiej linii Piła – Bydgoszcz i wspina się stromo na wyżynę. W tle widać cukrownię w Nakle nad Notecią. Ustawiliśmy się na skraju wykopu i po paru minutach nadjechał pociąg Turkolu „Krajna” w składzie SU42-510, czerwone jedynka i Wars oraz dwie oliwkowe jedynki. 

SU42-510 z pociągiem Turkolu "Krajna" z Bydgoszczy do
Chojnic wyjechał z Nakła nad Notecią. Po prawej zabudowania
miejscowej cukrowni.

Normalnie tą linią kursują tylko okazjonalnie pociągi towarowe, głównie z przekroczoną skrajnią. Nie wymagają one super parametrów, dlatego na prawie całym odcinku Nakło nad Notecią – Chojnice obowiązuje prędkość 20 km/h. Do oddalonych stąd o 75 kilometrów Chojnic pociąg dotrze więc dopiero za ponad 3 godziny. Niby powinno to pozwolić na wykonanie wielu fotek, ale sieć dróg w tych okolicach nie sprzyja gonieniu pociągu. Na dodatek będzie on jechał cały czas pod słońce. Mogliśmy zaryzykować i pojechać możliwie najbliżej linii kolejowej lokalnymi drogami przez Karnówko. Powrót do auta i wyjazd z Trzeciewnicy zajął nam jednak trochę czasu i zdecydowaliśmy się cisnąć drogą wojewódzką nr 241. Przez dłuższy czas biegnie ona mniej więcej równolegle do naszej linii. Na początkowym odcinku za Nakłem nad Notecią można się pobawić w archeologa kolejowego i wypatrywać pozostałości po torowiskach Bydgosko-Wyrzyskich Kolei Powiatowych. Ta sieć kolei wąskotorowych o szerokości toru 600 mm dawniej gęsto oplatała okoliczne tereny. Nakło nad Notecią miało stację wąskotorową, skąd wychodziła trasa do Trzeciewnicy i tam rozgałęziała się w kierunku Łobżenicy i Koronowa. Trasa do Koronowa przecinała się w Karnowie w jednym poziomie z normalnotorową linią do Chojnic. Z kolei szlak do Łobżenicy biegł kawałek wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 241, po czym za Chrząstowem odbijał na zachód. Ostatnie pociągi kursowały tędy w 1993 roku a około dekadę później tory na terenie województwa kujawsko-pomorskiego zostały rozebrane. Istnieją do dziś tory na części sieci leżącej na terenie województwa wielkopolskiego i okazjonalnie uruchamiane są tam pociągi turystyczne. Dobra, dość dygresji, wracamy do tematu gonienia pociągu Turkolu do Chojnic 😉. Na wysokości Koziej Góry Krajeńskiej nasza droga zbliża się nieco do linii kolejowej i wypatrzyłem w oddali pociąg. Tak więc dobra nasza. Droga przecina się z torem przed wsią Krukówko. Za przejazdem zjechaliśmy w polną drogę, aby wykonać zdjęcie pociągu z profilu. Oprócz nas zatrzymał się tu jeszcze jeden focista. Miał chojnicką rejestrację, to Marcin podpytał się go czy zna przy tej linii jakieś ciekawe miejscówki. Mówił że linia nie jest zbyt fotogeniczna i do tego pociąg jedzie cały czas pod słońce. Plus dla nas jest tylko taki że jedzie wolno i można go łatwo gonić. 

Za przejazdem przez drogę nr 241 między Kozią Górą Krajeńską
a Mroczą

Przy linii Nakło nad Notecią – Chojnice zlokalizowanych jest kilka zapomnianych przez Boga miasteczek. Pierwszym jest Mrocza. Stacja leży właściwie poza miastem, ze 2 kilometry od końca zwartej zabudowy. Aby dojechać na stację musimy pojechać naokoło przez centrum, ale przy takich prędkościach pociągu udaje się to bez problemu. Do niedawna większość miasteczek pokroju takiej Mroczy, jak nie leży przy ważniejszej linii kolejowej, była właściwie pozbawiona publicznego transportu zbiorowego. Na szczęście teraz się to zmienia. Z pomocą przyszedł rządowy Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych, który wspiera lokalne samorządy w organizowaniu transportu publicznego. Pierwszeństwo w dostępie do środków funduszu mają właśnie gminy. Za Mroczą linia kolejowa wykręca na chwilę na zachód, dając możliwość wykonania zdjęć pociągu przynajmniej z dobrze oświetlonym bokiem. W miarę blisko toru biegnie tu tylko podrzędna droga do wsi Orzelski Młyn, na którą street view się nie zapuszczało. Nie byliśmy więc pewni na jaką nawierzchnię trafimy. Na szczęście początkowy odcinek drogi był utwardzony i udało nam się wykonać fotki. 

Na szlaku między Mroczą a Witosławiem

Dalej już jednak nie ryzykowaliśmy jazdy jak najbliżej toru, lecz przedostaliśmy się na jego drugą stronę do główniejszej drogi łączącej Mroczę z Witosławiem. Witosław również był dawniej stacją styczną z jedną z wąskotorowych linii Bydgosko-Wyrzyskich Kolei Powiatowych, prowadzącą do Łobżenicy. Stacja w Witosławiu jest niekorzystnie położona względem słońca. W zamian postanowiliśmy zaglądnąć na kolejny przystanek, do Rajgrodu. Jest on położony z dala od ważniejszych dróg, ale znaleźliśmy tam dość wygodny dojazd od wschodniej strony asfaltem do Rościmina i potem wygodną polną drogą wyłożoną płytami betonowymi. Rajgród liczy raptem kilka domów, choć przystanek autobusowy z rozkładem jazdy jest. Czyli jakiś transport publiczny tu dociera. Zachmurzenie stopniowo wzrastało, ale tu jeszcze słońce nawet chciało współpracować. 

Przed przystankiem Rajgród

Dalszy odcinek linii kolejowej biegnie totalnie z dala od dróg. Wskazaliśmy w nawigacji Runowo Krajeńskie, gdzie znajduje się kolejny przystanek i zobaczymy jak nas poprowadzi. Wróciliśmy do asfaltu w Rościminie i początkowo droga była wygodna. Jednak za ostatnimi domami zaczęło się kluczenie leśnymi drogami. Na szczęście nawierzchnia nie była tak tragiczna i we wsi Czarmuń ponownie pojawił się asfalt. Nie wzięliśmy jednak poprawki że przystanek Runowo Krajeńskie leży w rzeczywistości we wsi Borzyszkowo 😂. Ostatecznie odpuściliśmy jazdę tam i stwierdziliśmy że ciśniemy do Więcborka, kolejnego miasta na naszej trasie. Zwłaszcza że jak śledziłem bazę kolejową, to nie na całym odcinku Nakło nad Notecią – Chojnice jest prędkość 20 km/h. Na pewno większa prędkość jest na ostatnich kilometrach linii leżących w województwie pomorskim, ale o ile dobrze pamiętam przed Więcborkiem też jest kawałek wyremontowany. Było więc ryzyko, że pociąg nagle przyspieszy i nam zwieje. Więcbork to nieco większe miasto niż Mrocza i wymarły węzeł kolejowy. Linia Nakło nad Notecią – Chojnice spotyka się tu z linią Terespol Pomorski – Złotów, nieczynną w ruchu pasażerskim od 1993 roku, a od 2015 roku fizycznie zlikwidowaną L. O dawnej świetności stacji przypomina rozbudowany układ torowy, dwie nastawnie, dwa perony, wieża ciśnień i trupy semaforów kształtowych. Dobrze mi się wydawało, że fragment linii przed Więcborkiem jest wyremontowany, bo pociąg wpadł na stację z impetem, jednak w stacji zwolnił i wyjeżdżał już ze standardową dwudziestką na liczniku. 

Przejazd przez stację Więcbork

Ogólnie miasto Więcbork jest urokliwe, ale raczej nie chciałbym się tu urodzić. Ciekawe czy w ogóle zainteresowalibyśmy się koleją, jakbyśmy się tu wychowali 😅. W Więcborku ponownie spotkaliśmy się z drogą nr 241, ale szybko z niej zjechaliśmy zmierzając w stronę przystanku Wysoka Krajeńska. Teren robi się coraz bardziej pagórkowaty i przed przystankiem znaleźliśmy dość wysoki pagór z ciekawym widokiem na linię kolejową. Nie mieliśmy stuprocentowej pewności czy pociąg znów nie doznał przyspieszenia i już nie pojechał, ale poczekaliśmy. Po chwili zobaczyliśmy go w oddali jak wyłania się z lasu. Słońce akurat zasłaniała ogromna chmura, ale nim pociąg się do nas doturlał, zdążyła sobie pójść J

Przed przystankiem Wysoka Krajeńska

Przy nieczynnym przystanku kolejowym stał autobus PKS Chojnice, tak więc transport publiczny tu dociera J. Po wykonaniu zdjęć wróciliśmy do drogi wojewódzkiej nr 241 i parę minut później osiągnęliśmy kolejne miasto, powiatowe Sępólno Krajeńskie. Najciekawszy motyw wyłapałem tam z końca ulicy Niechorskiej za cmentarzem, jak linia kolejowa przekracza dolinę rzeczki Sępolenki. Nawigacja prowadziła nas tam przez ciasne uliczki centrum miasta. 

Przed stacją w Sępólnie Krajeńskim

Wydostaliśmy się stąd koło osiedla bloków i dalej kierowaliśmy się drogą krajową nr 25 Bydgoszcz – Koszalin. Niecałe 10 kilometrów dalej jest kolejne miasto, Kamień Krajeński. Tu już stacja kolejowa leży na uboczu, niecałe 2 kilometry od centrum. Pierwotnie chcieliśmy dostać się na stację ulicą Topolową, ale z czasem zmieniła się ona w polny dukt. Przedostaliśmy się więc między blokami na główniejszą ulicę Dworcową. Na stacji i tak musieliśmy się sporo naczekać na pociąg. Jedna pani zaparkowała samochód nam w kadrze przy budynku stacyjnym, to Marcin poprosił już żeby tu nie stawała. Kobieta pewnie zdziwiła się że w ogóle spotkała tu jakiś ludzi, ale przestawiła auto. 

Stacja Kamień Krajeński

Do Chojnic zostało już niecałe 20 kilometrów. Za chwilę pociąg wjedzie na teren województwa pomorskiego, gdzie prędkość jest już wyższa. Nastawialiśmy się więc na wykonanie jeszcze jednego fotostopu. Uznałem że najciekawszy motyw jest przy stawie w wiosce Melanówek. Dotarliśmy tam drogą lokalną biegnącą po wschodniej stronie toru. Po paru minutach czekania widzimy jak pociąg wyłania się z lasu jeszcze ze standardową dwudziestką. 

Skład wyłania się z lasu za przystankiem Obkas

Ale już mniej więcej na naszej wysokości przyspieszył do prędkości około 60 km/h. 

Po minięciu granicy województw pociąg nabiera prędkości

Próbowaliśmy jeszcze go dogonić parę kilometrów dalej w Nowym Dworze, ale jadąc do toru mijaliśmy jadące w drugą stronę samochody mikoli goniących pociąg. Oznaczało to, że pociąg już pojechał. No trudno, i tak udało nam się wykonać mu całkiem sporo fotek. W Chojnicach skład ma 40 minut postoju i wykorzystaliśmy ten czas na przerwę obiadową. Dalej już pociąg będzie zapieprzał. Już się trzeba nastawiać na max jedno zdjęcie między stacjami. Chojnice są dużym miastem powiatowym i transport publiczny jest dobrze rozwinięty. Co chwilę śmigały autobusy MZK i PKS. Z kilkuminutowym zapasem czasowym wyjechaliśmy z Chojnic drogą wojewódzką nr 240 do Świecia. Kolejny postój Turkol ma w Tucholi, 7 minut na krzyżowanie z Arrivą relacji Bydgoszcz – Chojnice. Przed Tucholą zaplanowałem jedną fotkę, na przejeździe przez lokalną drogę Bałdowo – Słupy ze zwichrowaną teletechniką. Co ciekawe tuż przed przejazdem jest znak drogowy oznajmujący że kończy się wieś Słupy. Kombinowałem, żeby w kadrze zmieścić pociąg z walącą się teletechnika i znakiem z przekreślonym napisem „Słupy” 😅, ale nie dało się tak skadrować. Zadowoliłem się więc zdjęciem bez znaku. 

Pociąg Turkolu z Chojnic do Laskowic Pomorskich zbliża się
do Tucholi

Zdecydowanie lepszy widok byłby na pociąg w drugą stronę, gdyż pięknie stąd widać Tucholę. Liczyliśmy że przez te 7 minut postoju Turkola w Tucholi, uda się sprawnie przebić przez miasto. Nie było to łatwe zadania, bo trwały akurat godziny szczytu i ludzie masowo wychodzili z jedynego zakładu pracy w mieście i jechali na zakupy. W końcu wydostaliśmy się na wylotową z miasta ulicę Świecką. Widzimy w oddali przejazd kolejowy, szlabany w górze. Jedziemy w sznureczku aut patrząc nerwowo na sygnalizatory na przejeździe. Aż tu nagle bach, szlabany się opuszczają, a przed nami zostały trzy auta 😨. Pierwsza była elka, więc posłusznie musiała się zatrzymać. Już dramatyzowaliśmy że to po nas i zostaje nam tylko odprowadzać Turkola wzrokiem. A tu okazało się, że dopiero wjeżdża lekko opóźniona Arriva z Bydgoszczy 😅. Odetchnęliśmy z ulgą 😀. Za mostem na Brdzie skręciliśmy w drogę lokalną do Cekcyna. Na tym odcinku znajdują się dwa ciekawe mosty kolejowe, na Brdzie i Rudzie. Ten drugi jest bliżej drogi, i przy nim się zatrzymaliśmy. Niestety od tej strony przysłania go drzewo, ale pociąg był już blisko więc nie można było wybrzydzać. 

Na moście nad Rudą między Tucholą a Cekcynem

Następną stacją jest Wierzchucin z kompletem kształtowych semaforów i tarcz ostrzegawczych. Obowiązkowy punkt programu. Skład ma tam parę minut postoju więc powinniśmy zdążyć. Cekcyn to moje sentymentalne strony, w tych okolicach spędzałem wakacje w 2022 roku. Na stację Wierzchucin wpadliśmy w ostatniej chwili tuż przed odjazdem pociągu. Zaparkowaliśmy za grupką focistów, aż tu słyszymy od gościa siedzącego na drzewie „dziękuję za auto w kadrze”. Ja tam bym mu tylko odpowiedział „nie ma za co” 😜 No sorry, gość był tak ukryty że skąd mieliśmy wiedzieć że tam jest 😂. Ale Marcin przestawił auto i każdy zdążył zrobić fotkę. 

Wyjazd z Wierzchucina w kierunku Laskowic Pomorskich

Turkol dalej kierował się nieużywaną od kilku lat w ruchu osobowym linią do Laskowic Pomorskich. Na szczęście Województwo Kujawsko-Pomorskie planuje tu przywrócić połączenia od grudnia tego roku. Na tym odcinku ciężko się goni pociąg samochodem. Szczególnie wzdłuż początkowego odcinku od Wierzchucina do Lniana nie ma asfaltowej drogi. Na dodatek nawigacja nas poprowadziła bardzo okrężnie z dwukrotnym przekraczaniem linii kolejowej do Bydgoszczy. A później zauważyliśmy że jest wygodny asfaltowy skrót przez Mukrz. Jakby tego było mało, jak w Ostrowitem włączyliśmy się na główną drogę do Lniana, wlekliśmy się za autobusem. Niby jak mijaliśmy stację w tej miejscowości widzieliśmy focistów, co by znaczyło że pociąg jechał niedawno. Niestety autobus nas tak spowolnił, że mimo ciśnięcia za Drzycim, nie udało się dogonić pociągu. No nic, tu pociągi jeszcze będą jeździć. W Laskowicach Pomorskich Turkol ma krótki postój, po czym jedzie dalej przez Szlachtę do Czerska. Na tej linii są dwa must see, niestety zlokalizowane w bliskiej odległości od siebie. Są to semafory kształtowe na stacji w Osiu i most na Wdzie w Tleniu. Pewną dozę nadziei dawał wydłużony postój w Osiu na krzyżowanie z szynobusem Arrivy. Nie ryzykowaliśmy gonienia pociągu między Laskowicami Pomorskimi a Osiem i z Drzycimia śmignęliśmy skrótem przez Żur do Osia. Ustawiliśmy się przy kształtowym semaforze wjazdowym. Czekaliśmy pełni optymizmu że jak Turkol wjedzie, to będzie czekał na szynobus i my przez ten czas sobie śmigniemy do Tlenia. Nic z tych rzeczy. Turkol był kilka minut opóźniony i Arriva przyjechała pierwsza. 

SA106-012 jako pociąg osobowy Arrivy z Czerska do Laskowic
Pomorskich przybył na stację Osie

Przez to od wjazdu Turkola do wyjazdu szynobusu dyżurny ruchu nie podniósł szlabanów. 

Pociag Turkolu "Niedźwiadek" z Laskowic Pomorskich do
Czerska, wjeżdża na stację Osie, gdzie zaliczy krzyżowanie
z Arrivą

Już sobie postanowiliśmy, że następnym razem jak będziemy w podobnej sytuacji, zostawimy auto za rogatkami 😁. W takiej sytuacji nie mieliśmy już szans dogonić Turkola do mostu w Tleniu. Odpuściliśmy sobie dalszą pogoń za tym składem i na otarcie łez, pofociliśmy jeszcze planowe osobówki z kształtowymi semaforami i tarczami ostrzegawczymi w Szlachcie i Wierzchucinie. Akurat jechała w naszą stronę Arriva z Bydgoszczy do Czerska i zdecydowaliśmy się przeciąć jej drogę w Szlachcie. Poprzednio za każdym razem byliśmy na tej stacji w trakcie przyjazdu jakiegoś pociągu specjalnego, kiedy kręciły się tu tabuny mikoli. Teraz wreszcie jesteśmy tu za normalnego ruchu i można do woli wybierać kadr 😄. Mnie się w końcu udało wykonać zdjęcie z figurą Matki Boskiej. Nawet szynobus się do niej dopasował kolorystycznie 😛. Był to SA134-001, który kilka lat temu jeździł na wypożyczeniu w Kolejach Dolnośląskich. 

SA134-001 jako pociąg osobowy z Bydgoszczy do Czerska
wjeżdża na stację Szlachta

Jako że pociągi jadące z kierunku Wierzchucina do Czerska muszą w Szlachcie zmienić kierunek jazdy, zrobiliśmy drugie ujęcie z podanym semaforem wyjazdowym. 

Po zmianie czoła skład wyjeżdża w kierunku Czerska

Za około pół godziny zjadą się tu dwa pociągi. SA134 który pojechał do Czerska, będzie wracał do Laskowic Pomorskich. Z kolei SA106, którego widzieliśmy w Osiu, będzie jechał z Laskowic Pomorskich przez Szlachtę do Wierzchucina. Na początek podjęliśmy próbę dostania się pod semafor wjazdowy od strony Czerska. Nie udało się to więc obraliśmy cel na Wierzchucin. Po raz kolejny odwiedziliśmy słonecznik, czyli kształtową tarczę ostrzegawczą semafora wjazdowego. Wprawdzie zaglądaliśmy tu już dwa razy jak jechał Turkol w 2023 i 2025 r. i jeszcze ja tu byłem sam na wakacjach w 2022 r., ale modernizacja linii zbliża się wielkimi krokami i ten widok przejdzie do historii. Już w grudniu tego roku mają rozpocząć się prace przy budowie drugiego toru i elektryfikacji. Co ważne będzie się to odbywało przy utrzymaniu ruchu pociągów. I dobrze, bo organizacja komunikacji zastępczej w tych lasach byłaby karkołomna. Przy słoneczniku czekał jeden z mikoli, co też gonił z nami Turkola. Złapaliśmy przy tarczy szynobus SA106 z Laskowic Pomorskich. 

SA106-012 jako pociąg osobowy z Laskowic Pomorskich przez
Szlachtę zbliża się do Wierzchucina

W Wierzchucinie komunikuje się on z pociągami relacji Bydgoszcz – Chojnice i Tuchola – Bydgoszcz, po czym wraca do Czerska. Po wykonaniu zdjęcia podjęliśmy próbę szybkiego objechania stacji i złapania pociągu ze słonecznikiem od strony Bydgoszczy. Wymagało to jazdy wyboistymi leśnymi drogami, ale zdążyliśmy. Tyle że miejsce było mocno zacienione a tarcza podała sygnał „wolna droga” już po przejeździe pociągu 😅. Ale i tak mamy cenną pamiątkę tych urządzeń, które już za parę miesięcy znikną. 

Zestaw 628/928-657 jako pociąg osobowy z Bydgoszczy do
Chojnic zbliża się do Wierzchucina

Pomknęliśmy jeszcze na stację w Wierzchucinie próbując uwiecznić skomunikowanie pociągów. Zdążyliśmy tylko złapać wyjazd szynobusu do Czerska. Zawsze to coś. 

SA106-012 opuszcza Wierzchucin jako pociąg osobowy do Czerska

Dobra, pora już wracać, raz co by nie przyjechać do domu w środku nocy, a dwa żeby zdążyć wydostać się z tych terenów zanim zwierzyna leśna się uaktywni. Koło Błądzimia wskoczyliśmy na drogę wojewódzką do Świecia, potem podjechaliśmy kawałek ekspresówką S5 i w Nowych Marzach wskoczyliśmy na A1. Byliśmy w lepszej sytuacji niż jak wracaliśmy z Wierzchucina po zeszłorocznym Turkolu. Wtedy była niedziela, wyjechaliśmy około godziny później i jeszcze w poniedziałek szedłem do pracy. Teraz był piątek, weekend przed nami i do Krakowa zajechaliśmy na lajcie po godzinie 23.

czwartek, 8 maja 2025

2025-05-04 Walka z wiatrem, deszczem i opóźnieniami przy gonieniu pociągów Turkolu po Borach Tucholskich

 

W tegoroczny długi weekend majowy ponownie na szlak wyruszyły pociągi turystyczne Turkolu. Mnie i Marcina najbardziej interesowały szlaki Borów Tucholskich, które były zaplanowane na ostatni dzień majówki, czyli niedzielę 4 maja. Dwa lata temu goniliśmy tu pociągi prowadzone przez świeżo wyremontowaną lokomotywę SU45-079 z Klubu Sympatyków Kolei we Wrocławiu. Z kolei w zeszłym roku na czele składów retro pojawił się gagarin ST44-1228, ostatni czynny we flocie PKP Cargo posiadający klasyczne zielone malowanie. Plan na ostatni dzień tegorocznej majówki był jeszcze bardziej atrakcyjny, gdyż w ruchu były dwa składy. Jeden miał być zestawiony z gagarina ST44-1228, dwóch oliwkowych wagonów przedziałowych oraz świeżo wyremontowanego wagonu barowego Wars w czerwonych barwach. Z kolei drugi skład stanowiła stonka SU42-536 z dwoma wagonami bezprzedziałowymi „ryflakami” od spółki SKPL. Małym zgrzytem była informacja otrzymana kilka dni przed majówką, że PKP Cargo nie zdąży ukończyć naprawy zielonego gagara ST44-1228. Turkol postawił więc wybór że z wagonami retro może pojechać lokomotywa ST44 w firmowych niebieskich barwach PKP Cargo, albo SM42-741 w historycznym zielonym malowaniu. Większość miłośników kolei nastawiła się na gagarina i to on zdobył więcej głosów.

Ustaliliśmy, że wyjedziemy z Krakowa w sobotę 3 maja po południu, weźmiemy nocleg i całą niedzielę będziemy gonić pociągi. W Borach Tucholskich nie było już wolnych miejsc noclegowych i ostatecznie spaliśmy w Grudziądzu, w tym samym hotelu co w listopadzie kiedy zwiedzaliśmy sieci tramwajowe Grudziądza i Elbląga. W sobotę pogoda była jeszcze letnia. Temperatura ponad 25 stopni i przelotne burze. Wyjechaliśmy z Krakowa około godziny 16 i po sprawnej jeździe na wieczór byliśmy w Grudziądzu. Przejechaliśmy wzdłuż całej trasy jedynej linii tramwajowej, gdzie panowała monotonia taborowa. Na linii były wyłącznie nowe Moderusy Beta. W nocy przyszło załamanie pogody i niedziela przywitała nas temperaturą poniżej 10 stopni oraz przenikliwym wiatrem. Wyjechaliśmy zaraz po śniadaniu przed godziną 8 i zaczęliśmy od zdjęć tramwajowych. Po naszym poprzednim pobycie w tym mieście w listopadzie zauważyłem, że nie odwiedziliśmy klimatycznego skrętu z ulicy Klasztornej w aleję 23 Stycznia, gdzie można sfotografować tramwaj z widokiem na Wisłę. Teraz naprawiliśmy ten błąd. 

Moderus Beta MF28AC #96 na ulicy Klasztornej w Grudziądzu

A tu na skręcie w aleję 23 Stycznia. Po lewej widać Wisłę.

Po wykonaniu fotek Moderusa ruszyliśmy na spotkanie pociągom Turkolu. Wskoczyliśmy na most drogowo-kolejowy, którym przejechaliśmy na lewy brzeg Wisły. W Warlubiu przekraczaliśmy linię kolejową Bydgoszcz – Gdańsk i spodobał nam się rzepak rosnący po południowej stronie torów. Po przejechaniu przez tory zobaczyliśmy w lusterku że opadają szlabany, no to zawróciliśmy. Pojechał Stadler w obsłudze pociągu IC „Doker” z Gdyni do Katowic. 

ED160-004 jako pociąg IC "Doker" z Gdyni do Katowic za
chwilę minie stację Warlubie

Wprawdzie byliśmy po przeciwnej stronie torów niż rzepak, ale za parę minut ma jechać kolejny pociąg, IC „Gedania” z Gdyni do Berlina. Ustawiliśmy się więc przy żółtym polu i zaczekaliśmy parę minut. „Gedanię” prowadził niemiecki Vectron X4E. 

Niemiecki Vectron X4E z pociągiem IC "Gedania" z Gdyni
Głównej do Berlina Gesundbrunnen mija Warlubie

Potem wskoczyliśmy na autostradę A1 i pocisnęliśmy kawałek na północ. Warunki pogodowe mieliśmy bardzo niesprzyjające, wiał silny wiatr i zacinał deszcz. Tymczasem składy Turkolu były w Tczewie. Jechały razem jako jeden pociąg z Bydgoszczy do Starogardu Gdańskiego, a następnie miały wjechać na nieczynny 8-kilometrowy szlak do Jabłowa. Jest to ogryzek po linii Starogard Gdański – Skórcz, gdzie pociągi osobowe kursowały do 1997 roku. Miałem okazję zaliczyć odcinek do Jabłowa w 2015 roku na imprezie kolejowej. Wówczas istniało jeszcze torowisko na całej trasie do Skórcza, a do Jabłowa docierały pociągi towarowe obsługujące miejscowy elewator. Od tego czasu niestety sytuacja uległa pogorszeniu. Nieużywane torowisko od Jabłowa do Skórcza zostało rozebrane, a do Jabłowa pociągi towarowe przestały dojeżdżać w 2019 r. i nie ma tu już możliwości oblotu składu. Na szczęście PLK utrzymuje w przejezdności odcinek Starogard Gdański – Jabłowo i okazjonalnie zaglądają tu pociągi turystyczne nie wymagające oblotu w Jabłowie. Zjechaliśmy z autostrady w Pelplinie skąd do Jabłowa są 4 kilometry. Korzystając z zapasu czasu rozejrzeliśmy się za miejscówką do zdjęć. Nawet nie musieliśmy długo szukać, bo wzdłuż szlaku kwitło sporo rzepaku. Zaparkowaliśmy przy drodze wojewódzkiej w Jabłowie i w wyjątkowo trudnych warunkach pogodowych czekaliśmy na pociąg. Na szczęście na niebie pojawiały się już pierwsze oznaki poprawy pogody. Przewiało nas i przemokliśmy, ale pociąg zjawił się punktualnie. Na czele jechał gagar, za nim dwa ryflaki, oliwkowa dwójka, czerwony Wars, oliwkowa jedynka i na popychu stonka. 

Pociąg Turkolu "Jabłonka" z Bydgoszczy zbliża się do Jabłowa.
Na czele ST44-1267, na popychu SU42-536.

Nie czekaliśmy aż skład będzie wracał, gdyż w Starogardzie Gdańskim czekała nas jeszcze jedna atrakcja. Od Chojnic jechał pociąg Polregio do Helu obsługiwany coraz rzadziej spotykanym składem z wagonami piętrowymi. Na majówkę wyruszyły pierwsze w tym roku składy wagonowe do Helu. W pierwszych dniach weekendu do ich prowadzenia zatrudnione zostały lokomotywy SU42-509 i 521 w firmowych malowaniu Polregio. Lokomotywownia w Chojnicach posiada też dwa rarytasy w historycznych barwach i po cichu liczyliśmy że może trafimy na któregoś z nich. Tymi rarytasami są lokomotywy SM42-523 w klasycznym zielonym kolorze i SU42-518 w żółtych barwach „polsatowych”. Zajechaliśmy na stację w Starogardzie Gdańskim, skąd akurat startował pociąg TLK „Bory Tucholskie” z Gdyni do Kostrzyna oraz stał zespół trakcyjny SA137-006 do Tczewa. Czekał on na skomunikowanie z pociągiem Chojnice – Hel, który kursuje z pominięciem stacji Tczew. 

SA137-006 jako pociąg regio do Tczewa na stacji Starogard
Gdański. Z lewej widać skład pociągu TLK "Bory Tucholskie"
z Gdyni do Kostrzyna.

Mieliśmy szczęście, gdyż na czele pociągu z Chojnic przyjechała zielona stonka SM42-523 😀. Cieszyliśmy się jak dzieci. Pasowały do niej jak ulał semafory kształtowe (w tym jeden karzełkowy), jakie uchowały się jeszcze na zachodniej głowicy stacji. 

SM42-523 z pociągiem osobowym z Chojnic do Helu wjeżdża
na stację Starogard Gdański

Po wykonaniu fotek ruszyliśmy drogą krajową nr 22 bezpośrednio do Czerska. Od Starogardu Gdańskiego jechały już dwa osobne pociągi Turkolu „Zając” i „Fiacik”, które co ciekawe miały takie same godziny kursowania do Czerska i tam rozjeżdżały się odpowiednio do Kościerzyny i Chojnic. Przy czym oba pociągi miały rozkładowe 2 minuty postoju w Czersku, czyli zbyt mało na rozdzielanie składów. A jakby miały jechać jeden za drugim, to na odbieg trzeba by liczyć minimum 10 minut. No nic, jedziemy do Czerska i poczekamy jak to w praktyce będzie wyglądało. Ustawiliśmy się przy kształtowych semaforach wjazdowych od strony Tczewa i Laskowic Pomorskich. Minęła rozkładowa godzina przyjazdu Turkoli i nic. Jednocześnie pogoda zrobiła się totalnie w kratkę. Raz wychodziło słońce a raz przychodziły ciemne chmury częstujące nas przelotnymi deszczami i silnymi wiatrami. W pewnym momencie podniosło się ramię semafora wjazdowego, ale od Laskowic Pomorskich. To dla osobówki Arrivy. 

SA133-021 jako pociąg osobowy Arrivy z Laskowic Pomorskich
wjeżdża do Czerska, gdzie skończy bieg.

Po wjeździe szynobusu zerkamy na profil Turkolu żeby sprawdzić rozwój wydarzenia. Przy okazji dowiedzieliśmy skąd taki rozkład jazdy pociągów „Zając” i „Fiacik” na odcinku Starogard Gdański – Czersk. Otóż zaplanowana tam została jazda równoległa obu składów na szlaku dwutorowym 😀. Bardzo ciekawe rozwiązanie. Ciekawe ile bojów musiał Turkol staczać z PLK, żeby przeforsować tak niestandardową organizację ruchu. Musiała ona wywołać niezłe zamieszanie u dyżurnych ruchu, bo składy doznały po 45 minut opóźnienia 😅. W takim razie wcześniej w drogę powrotną ruszy szynobus do Laskowic Pomorskich. Zmieniliśmy nieco lokalizację, aby zrobić go z semaforami wjazdowymi. 

SA133-021 wyjeżdża z Czerska w drogę powrotną do Laskowic
Pomorskich

Kilkanaście minut później doszły do nas słuchy że już jadą pociągi Turkolu. W momencie ich przyjazdu świeciło słońce, ale zdjęcie jazdy równoległej średnio wyszło 😕 Jadąca lewym torem stonka z ryflakami niemal całkiem zasłoniła jadącego torem prawym gagara z wagonami przedziałowymi i Warsem 😔. 

SU42-536 z pociągiem Turkolu "Fiacik" ze Starogardu Gdańskiego
wjeżdża lewym torem do Czerska. Równolegle prawym torem jedzie
ST44-1267 z pociągiem "Zając".

Aby mieć pamiątkę że to jazda równoległa musiałem zrobić desperackie zdjęcie składów od tyłu 😂. 

Wjazd równoległy pociągów Turkolu do Czerska

Od Czerska gagar pojechał przez Bąk do Kościerzyny, a stonka do Chojnic. Nas bardziej interesował szlak do Bąka, gdyż od 2012 roku jest nieużywany w regularnym ruchu pasażerskim i obecnie przemierzają go tylko sporadycznie pociągi towarowe i okazjonalnie turystyczne. Mam sentyment do tego odcinka. W 2002 roku byłem w tych okolicach na wakacjach. Na linii Laskowice Pomorskie – Czersk – Bąk widywałem składy wagonów ryflaków lub bonanz prowadzonych lokomotywami SP42 oraz autobusy szynowe SA101 i SA102. Z kolei na trasie Tczew – Chojnice kursowały zestawy wagonów piętrowych ciągnięte lokomotywami SU45 lub ST44. Gagara z pociągiem „Zając” do Kościerzyny upolowaliśmy w Karsinie, jedynym przystanku pośrednim zlokalizowanym na szlaku Czersk – Bąk. 

ST44-1267 z pociągiem "Zając" ze Starogardu Gdańskiego do
Kościerzyny mija byłą stację Karsin

Przez dalszą część dnia gagar i stonka będą kręcić się głównie po szlakach Borów Tucholskich. Gagarin z przedziałówkami i Warsem jako pociąg „Magistrala” przemierzy trasę Kościerzyna – Bąk – Czersk – Czarna Woda – Czersk – Bąk – Lipowa Tucholska – Szlachta – Lipowa Tucholska – Wierzchucin. Z kolei stonka z ryflakami jako pociąg „Fiacik” wykona kursy trasą Chojnice – Czersk – Bąk – Lipowa Tucholska – Szlachta – Czersk – Chojnice. Tam pasażerowie pociągu będą mieli do wyboru albo przejechać się pociągiem „Luiza” do Człuchowa i z powrotem, bądź zobaczyć prezentację lokomotywy SU45-228 remontowanej siłami Chojnickiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei. Po powrocie z Człuchowa stonka pojedzie przez Tucholę do Wierzchucina, gdzie połączy się ze składem z gagarem i całość jako jeden pociąg pojedzie do Bydgoszczy. Postanowiliśmy, że nie będziemy gonić gagarina do Kościerzyny. Mamy ten odcinek obfocony dwa lata temu. Tym razem skupiliśmy się bardziej na szlaku Czersk – Bąk. Zaczęliśmy penetrować odcinek za Karsinem w kierunku Bąka i znaleźliśmy bardzo przejazd w polach w okolicy wioski Cisewie. Jego klimat nas tak ujął, iż stwierdziliśmy że tu czekamy na powrót gagara. W sumie spędziliśmy tu ponad godzinę. Przez większą część tego czasu świeciło słońce, ale na ostatnie kilkanaście minut przed przyjazdem pociągu przyszły ciemne deszczowe chmury i zaczęło solidnie wiać. Fotografowanie w takich warunkach było prawdziwym poświęceniem. 

ST44-1267 z pociągiem "Magistrala" na szlaku między Bąkiem
a Karsinem

Tuż po przejeździe pociągu ponownie zaczęło się przejaśniać. Po przyjeździe gagarina do Czerska, na szlak do Bąka wyruszy stonka z ryflakami. Pojechaliśmy poszukać dla niej miejscówki między Czerskiem a Karsinem. Wybraliśmy jedną z bocznych dróg w przysiółku Dębowiec i znaleźliśmy klimatyczny przejazd kolejowy. Początkowo chcieliśmy pociąg łapać z przejazdu, ale podszedł do nas jeden focista i zaproponował nam kadr z dalszej odległości. A skoro już odeszliśmy dalej od torów, postanowiłem pójść jeszcze dalej i zrobić skład bardziej z profilu, gdyż lokomotywa będzie tu miała przód w cieniu. Focista gadał z Marcinem i opowiadał, że interesuje go tylko skład ze stonką. Niebieski gagarin z oliwkowymi wagonami traktuje jako profanację 😂. Nieskromnie powiem, że podobała mi się miejscówka którą wybrałem :p. Bardzo się cieszę, że udało się złapać stonkę z ryflakami na tej linii. W końcu jest to wierne odwzorowanie planowych pociągów osobowych jakie kursowały w tych rejonach do przełomu wieków. To właśnie w tych rejonach najdłużej kursowały w planowych pociągach wagony ryflaki. Ostatnie sztuki zakończyły służbę liniową jesienią 2002 roku. 

SU42-536 z pociągiem "Fiacik" na szlaku między Czerskiem
a Karsinem

Kolejnym naszym celem był Łąg, gdzie przecinają się linie Tczew – Chojnice i Kościerzyna – Bydgoszcz. W krótkim odstępie czasowym powinniśmy tam spotkać gagara jadącego z Czarnej Wody do Czerska i stonkę zmierzającą z Bąka do Lipowej Tucholskiej. Chociaż oba składy były mocno opóźnione i w praktyce mogło wyjść różnie. Aby podelektować się trochę urokami Borów Tucholskich pojechaliśmy leśnymi drogami do wioski Odry. Tam włączyliśmy się na drogę do Łąga, którą jechaliśmy 2 lata temu goniąc pociąg Turkolu. Trochę nam ciśnienie podskoczyło jak zobaczyliśmy znak o zamkniętym moście i tablicę objazdu nakazującą powrót do Odr 😂. Na szczęście było małym druczkiem napisane że objazd dotyczy pojazdów o masie powyżej 3,5 tony, więc z duszą na ramieniu przejechaliśmy 😛. Dojechaliśmy do Łąga, gdzie ustawiliśmy się w szpalerku fotografów przy wiadukcie linii Kościerzyna – Bydgoszcz nad linią Tczew – Chojnice. Jako pierwszy na dole pojawił się skład z gagarem. 

Skład z ST44-1267 na szlaku Czarna Woda - Czersk pod
wiaduktem linii Kościerzyna - Bydgoszcz w Łągu

Stonka też już była blisko, więc załoga gagarina chcąc uatrakcyjnić nam zdjęcia zatrzymała na chwilę skład, tak abyśmy mogli wykonać upragnione zdjęcia spotkania obu turkolowych składów 😄. To był punkt kulminacyjny dnia. Zagrało tu wszystko. Oba składy się ładnie spotkały i jeszcze słońce z ciemnymi chmurami dały piękne kontrasty. Normalnie cud, miód i orzeszki 😍. 

Spotkanie obu turkolowych pociągów w Łągu

Potem gagarin z Czerska ponownie wjedzie na szlak do Bąka skąd po zmianie czoła ruszy na Lipową Tucholską. Z kolei stonka ma przed sobą dwie zmiany czoła, w Lipowej Tucholskiej i Szlachcie. Jakoś tak urzekł nas szlak Czersk – Bąk, że postanowiliśmy jeszcze raz na niego uderzyć. Podjechaliśmy kawałek krajówką w stronę Czerska, skąd skrótem przez Łubną dotarliśmy do szlaku na Bąk. Ulokowaliśmy na leśnym przejeździe koło osadki Rówki. Tym razem pogoda nam nie sprzyjała. Trafiliśmy akurat w epicentrum solidnej ulewy. 

Skład z ST44-1267 już po raz trzeci przemierza szlak Czersk-
Bąk. Tu uchwycony parę kilometrów za Czerskiem.

Kolejnym naszym celem było inne przecięcie linii kolejowych, które znajduje się w Szlachcie. Tam linia Kościerzyna – Bydgoszcz przechodzi pod trasą Laskowice Pomorskie – Czersk. Wróciliśmy do Czerska, skąd przez Mosnę dotarliśmy do Szlachty. Stonka z ryflakami była już gotowa do wyjazdu w kierunku Czerska, ale musiała czekać na zwolnienie szlaku przez osobówkę Arrivy. Mogliśmy więc na luzie pojechać do wiaduktu nad szlakiem Bąk – Lipowa Tucholska. Ulokowaliśmy się w okolicach wiaduktu i po paru minutach zjawiła się Arriva z Czerska do Laskowic Pomorskich. 

Zespół 628/928 Arrivy jako pociąg osobowy z Czerska do Laskowic
Pomorskich zbliża się do stacji Szlachta

Gdy dotarła do Szlachty, na szlak mogła wyruszyć stonka z ryflakami. Po cichu liczyliśmy, że zatrzyma się na wiadukcie i poczeka aż dołem pojedzie gagarin, ale tym razem tak dobrze nie było. 

SU42-536 z pociągiem Turkolu "Fiacik" ruszyła ze stacji Szlachta
i pokonuje wiadukt nad szlakiem Bąk - Lipowa Tucholska

Wobec tego przenieśliśmy się na drugą stronę wiaduktu i gagara zrobiliśmy na prostej z teletechniką. 

Pociąg "Magistrala" zbliża się do stacji Lipowa Tucholska
szlakiem z Bąka

Gdyby stonka miała czekać na gagara, musieliby ją trzymać 10 minut, a i tak była już 40 minut opóźniona. Ze stonką rozstaliśmy się teraz na dłuższy czas, gdyż pojechała do Chojnic i Człuchowa. Skupiliśmy się na gagarinie, który zmieniał właśnie czoło w Lipowej Tucholskiej w celu wykonania wjazdu kieszeniowego do Szlachty. Udaliśmy się więc na klimatyczną stację w Szlachcie w celu uwiecznienia manewrów. Ta stacja to prawdziwy skansen mechanicznych urządzeń sterowania ruchem kolejowym. Tuż przed przyjazdem gagara dopadła nas kolejna deszczowa chmura, ale tym razem można było schronić się w otwartej poczekalni budynku stacyjnego. 

Pociąg "Magistrala" wjeżdża na stację Szlachta

ST44-1267 w trakcie oblotu składu w Szlachcie

Obfotografowaliśmy wjazd pociągu oraz manewry gagarina, po czym przenieśliśmy się na pobliską stację Lipowa Tucholska. Turkol będzie miał tu krzyżowanie z szynobusem Arrivy relacji Bydgoszcz Główna – Czersk. Na liczącej 2 kilometry łącznicy Szlachta – Lipowa Tucholska najciekawszym motywem jest kształtowa tarcza ostrzegawcza semafora wjazdowego do Szlachty. Z nią jednak robiliśmy zdjęcia dwa lata temu, toteż tym razem zrobiliśmy fotki z teletechniką na wjeździe do Lipowej Tucholskiej. 

Pociąg "Magistrala" wjeżdża na stację Lipowa Tucholska łącznicą
ze Szlachty

W tym samym miejscu upolowaliśmy szynobus wyjeżdżający na łącznicę do Szlachty. 

SA106-013 jako pociąg osobowy Arrivy z Bydgoszczy do Czerska
opuszcza stację Lipowa Tucholska

Warto zaznaczyć że gagar już nadrobił opóźnienie i w dalszą drogę będzie mógł wyjechać o czasie. Co ciekawe w rozkładzie ma on zaplanowane wydłużone czasy jazdy na szlaku do Wierzchucina. Szlak Lipowa Tucholska – Wierzchucin liczy 23 kilometry i tyleż minut szynobusy potrzebują na pokonanie go. Tymczasem pociąg Turkolu ma na przejazd owego szlaku zaplanowane 57 minut. Może drużyna nie ma znajomości szlaku. Pamiętam że dwa lata temu z tego powodu Turkol jechał tym szlakiem z ograniczoną prędkością. Cisnęliśmy wtedy na wariata do Wierzchucina po to żeby tam sporo się na niego naczekać. Stwierdziliśmy że w takim razie nie musimy gnać prosto do Wierzchucina i możemy sobie pozwolić na fotki po drodze. Z Lipowej Tucholskiej do Wierzchucina nie ma drogi biegnącej wzdłuż linii kolejowej i musieliśmy kluczyć po wioskach. Zatrzymaliśmy się na szlaku przed przystankiem Małe Gacno, ale po kilkunastu minutach czekania stwierdziliśmy że gagar chyba nie pojechał zgodnie z rozkładem, tylko pocisnął z prędkością szlakową. I na co mu to było? Teraz będzie musiał czekać w Wierzchucinie ponad godzinę na stonkę z ryflakami, która z tego co udało nam się dowiedzieć jest dopiero w Chojnicach. Chociaż na stronie Turkolu mógł też być błąd w rozkładzie jazdy. Było tam napisane, że gagar miał rozkładowy przyjazd do Wierzchucina o 17:33, a 8 minut wcześniej na szlak miał w Lipowej Tucholskiej już wjeżdżać powrotny szynobus z Czerska. No nic, w takim razie na osłodę sfocimy ten szynobus. Pojechaliśmy pod kształtową tarczę ostrzegawczą semafora wjazdowego do Wierzchucina. Na miejscu spotkaliśmy chłopaczka błąkającego się po torach. Marcin się go spytał czy też czeka na szynobus. Odpowiedział że na Turkola, no to naprostowaliśmy go że Turkol już jest w Wierzchucinie. Ogólnie chłopaczek słabo był zorientowany w nazwach okolicznych miejscowości. Krzyknął że widzi szynobus w Cekcynie, a ja mu mówię że Cekcyn to jest przy trasie na Tucholę 😂. Chodziło mu oczywiście o przystanek Zielonka Pomorska zlokalizowany kilometr od nas. 

SA106-013 jako pociąg osobowy z Czerska mija kształtową
tarczę ostrzegawczą semafora wjazdowego do Wierzchucina

Szynobus jechał do Wierzchucina, gdzie komunikował się z pociągami relacji Bydgoszcz – Chojnice i z powrotem. Jako że gagar już był w Wierzchucinie a stonka dotrze tu dopiero za około 45 minut, podjęliśmy próbę zlokalizowania tarczy ostrzegawczej semafora wjazdowego od strony Tucholi i zrobienia z nią osobówki do Chojnic. Po krótkim kluczeniu leśnymi drogami wypatrzyliśmy tę tarczę, ale była ona w dość trudno dostępnym miejscu. Wobec tego osobówkę uwieczniliśmy na łuku przed przystankiem Wierzchucin Stary. 

628/928-657 jako pociąg osobowy z Bydgoszczy do Chojnic
hamuje przed przystankiem Wierzchucin Stary

Natomiast pod tarczę dotarliśmy już na spokojnie przed przyjazdem stonki. Kluczyliśmy na azymut przez las, ale dostaliśmy się na miejsce. Pod tarczą stał jeden fotograf, który był członkiem Chojnickiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei. W czasie oczekiwania na pociąg chwalił się postępami prac przy lokomotywie SU45-228, które są już na ukończeniu i niebawem maszynę będzie można spotkać z pociągami specjalnymi na okolicznych szlakach. Jest ona pomalowana według schematu z lat 90., tj. zielona z żółtymi czołami. Poza tym SMK Chojnice remontuje również wagony pasażerskie, które będą miały malowanie pasujące epokowo do barw lokomotywy, czyli zielono-kremowe 😃 Nareszcie! Wreszcie ktoś dostrzegł, że na takim malowaniu wagonów również wychowała się spora grupa mikoli, nie tylko na oliwkach 😀. Ciekawe czy będą to przedziałowe dwójki czy bezprzedziałowe bonanzy. Czekam z niecierpliwością aż ich tabor wyjedzie na szlaki J. Po chwili tarcza ostrzegawcza pokazała sygnał „wolna droga” i ustawiliśmy się do zdjęć stonki z ryflakami. 

SU42-536 z pociągiem Turkolu "Fiacik" mija kształtową tarczę
ostrzegawczą semafora wjazdowego do Wierzchucina od strony
Tucholi

Teraz w Wierzchucinie dołączy się do niej skład z gagarinem i pojadą razem do Bydgoszczy. Mieliśmy ambicje, żeby ostatnie fotki wykonać w Serocku, jedynej czynnej stacji między Wierzchucinem a Maksymilianowem (gdzie szlak z Wierzchucina łączy się z magistralą z Tczewa). Dwa lata temu nie udało nam się wyprzedzić Turkola na odcinku Wierzchucin – Serock, więc tym razem wyjechaliśmy przed wyjazdem pociągu z Wierzchucina. Niestety tym razem też nam się nie udało. Drogi są na tym odcinku zbyt kręte i nie dają możliwości łatwego gonienia pociągu. No trudno, nie można mieć wszystkiego. W takim razie pora wracać do Krakowa. W poniedziałek w końcu muszę wstać do pracy. Aby uniknąć przebijania się przez Bydgoszcz wyjechaliśmy w Zbrachlinie na drogę S5, którą cofnęliśmy się do Świecia. Tam przekroczyliśmy Wisłę, po czym kierowaliśmy się w stronę autostrady A1. Po drugiej stronie Wisły na wysokości Świecia jest miasto Chełmno. Tam zrobiliśmy szybki postój na tankowanie i hot dogi, po czym cisnęliśmy w stronę domu. Jadąc do autostrady niemal cały czas jechaliśmy wzdłuż trupa linii kolejowej Chełmno – Kornatowo. Ostatnie pociągi osobowe kursowały tu w 1991 roku pokonując 17-kilometrową trasę w godzinę i 15 minut. W połączeniu z faktem że linia kolejowa biegła w całości wzdłuż dróg krajowych i wojewódzkich, taka oferta po prostu musiała być preludium do zamknięcia linii. To stało się już w połowie lat 90, kiedy tory zostały rozebrane i na większości trasy zrobiono ścieżkę rowerową. Obecnie Chełmno jest jednym z największych miast w Polsce całkowicie pozbawionych kolei. Minęliśmy dawną stację węzłową w Kornatowie położoną na trasie Grudziądz – Toruń, po czym parę kilometrów dalej w Lisewie wskoczyliśmy na autostradę A1. Była dokładnie godzina 20. Niby późno, ale jakbyśmy jechali wcześniej trafilibyśmy na korki Januszów wracających z majówki. A tak to jechaliśmy cały czas płynnie. Północ wybiła jak byliśmy niecałe 30 kilometrów przed Krakowem, ale przyznam że dostałem małej załamki jak mówili w radiu że jest już poniedziałek 😅. Mimo pogody w kratkę i niebieskiego gagarina, wyjazd nam się bardzo podobał. Wykonaliśmy naprawdę sporo ciekawych zdjęć pociągów w urokliwych plenerach Borów Tucholskich. Czekamy na kolejne pociągi specjalne już z wykorzystaniem taboru SMK Chojnice J.