czwartek, 20 lipca 2023

2023-07-16 50 lat autobusów Ikarus na Śląsku

 

Autobusów Ikarus 260 i 280 miłośnikom komunikacji miejskiej przedstawiać nie trzeba. Te kultowe pojazdy produkcji węgierskiej w latach 80` i 90` XX wieku były podstawowym typem taboru obsługującym komunikację miejską w większych miastach Polski i innych krajów bloku wschodniego. W krajobraz miast konurbacji górnośląskiej były wpisane aż przez 43 lata. Pierwsze sztuki rozpoczęły służbę w roku 1974, a ostatnie wycofano z końcem roku 2016, kiedy organizator publicznego transportu zbiorowego w Górnośląskim Okręgu Przemysłowym wymusił obsługę wszystkich linii autobusowych taborem niskopodłogowym. W niedzielę 16 lipca 2023 r. kolekcjonerzy zabytkowych autobusów postanowili uczcić zbliżającą się 50 rocznicę wprowadzenia do ruchu na Górnym Śląsku pierwszych Ikarusów serii 200. Na katowickim lotnisku Muchowiec zorganizowany został piknik, odbyła się parada zabytkowych autobusów ulicami miasta oraz uruchomiono specjalną linię obsługiwaną Ikarusami, kursującą między centrum a miejscem gdzie odbywał się piknik. Imprezę objął honorowym patronatem Przewodniczący Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

Zloty zabytkowych autobusów zdarzają się coraz częściej w różnych polskich miastach i często przyjeżdżają na nie ciekawe wozy, zarówno będące własnością przedsiębiorstw transportowych jak i miłośników komunikacji miejskiej. Od razu zarezerwowałem więc sobie w kalendarzu 16 lipca na wyjazd do Katowic, licząc że zobaczę po raz pierwszy na żywo trochę zabytków. Tak się złożyło, że kolega Maks mnie poinformował, iż na zlot jedzie też jeden Ikarus z MPK Kraków i możemy się nim zabrać. Zgodziłem się. Podróż do Katowic była dla mnie drogą przez mękę. Zbiórkę mieliśmy o godzinie 7:15 pod zajezdnią na Woli Duchackiej (czyli dla mnie na drugim końcu miasta), a ja byłem po dwóch zarwanych nocach i jeszcze zapowiadany był upał 35 stopni 😕. Przyjeżdżam pod zajezdnię na styk. Czekamy kilkuosobową grupką aż Ikarus wyjedzie z zajezdni. Po jakimś czasie widzimy go jak krąży po obiekcie, ale nie zamierza przyjechać pod bramę. A słońce już grzało tak, że nie dało się w nim stać. Wreszcie pół godziny po planowym wyjeździe nasz autobus wyjechał za bramę, a tu kierowca mówi do Maksa, że umawiał się że tylko jego zabierze. Na szczęście zgasiliśmy go tekstem że kazali nam tyle czekać, to w międzyczasie zdążyliśmy się rozmnożyć 😛 Po tych słowach zgodził się zabrać nas wszystkich i ruszyliśmy w drogę. Nie dość, że wyjechaliśmy z półgodzinnym opóźnieniem, to jeszcze jechaliśmy koło mojego domu. Tak więc teoretycznie mógłbym pospać 1,5 godziny dłużej 😒. Ale już przestałem narzekać jak uświadomiłem sobie, że przecież mam transport za free. Jechaliśmy przez Olkusz i przed Sławkowem zrobiliśmy sobie sklepostop. Całe szczęście, bo poprzedni dzień miałem tak zakręcony, że nie miałem czasu nawet zakupić zapasów picia. Następnie przez Dąbrowę Górniczą i Sosnowiec kierowaliśmy się do Katowic. Na ostatnich kilometrach towarzyszyły nam dwa Jelcze M11. Jeden z GSMK Nowy Sącz a drugi z PKM Sosnowiec. Poczułem się jak 30 lat temu widząc jadące jeden za drugim Ikarusa i dwa migi. Tuż po godzinie 10 zajechaliśmy na miejsce imprezy, czyli na lotnisko Muchowiec. Oficjalnie piknik rozpoczyna się dopiero za godzinę. Mieliśmy więc niepowtarzalną okazję wykonania zdjęć autobusów bez chmary ludzi. Większość autobusów obecnych na zlocie stanowiły Ikarusy będące własnością entuzjastów komunikacji miejskiej. Pozyskiwali je zarówno z różnych miast Polski, jak i z ojczyzny Ikarusów czyli z Węgier. Oczywiście zlot nie był zarezerwowany tylko dla autobusów ze znaczkiem Ikarusa. Pojawiły się na nim również pojazdy innych marek. Krakowski Ikarus ustawił się obok Ikarusa pogota sprowadzonego z Legnicy, Jelcza 120M z Torunia, Ikarusa 280.02 pochodzącego z Berlina oraz Ikarusa 280.40 z Budapesztu. 

Teren lotniska Muchowiec w Katowicach. Od lewej: Ikarus 280.26
z MPK Kraków, Ikarus pogot ex MPK Legnica, Jelcz 120M/3
ex MZK Toruń, Ikarus 280.02 ex Veszprem exex Berlin i Ikarus 280.40
ex BKV Budapest

W drugim rzędzie ustawione były Ikarusy z MPK Częstochowa, PKM Czechowice-Dziedzice, PKM Katowice, Klubu Sympatyków Transportu Miejskiego z Wrocławia oraz miłośnika komunikacji z Jaworzna. Był także Jelcz ogórek z Bielska-Białej oraz wspomniane już wcześniej Jelcze M11 z Nowego Sącza i Sosnowca. Jelcze M11 również mają swoje miejsce w zlocie Ikarusów, gdyż produkowane były na podwoziu Ikarusa.

Ikarus 260.73 z PKM Czechowice-Dziedzice oraz Jelcze M11
z GSMK Nowy Sącz i PKM Sosnowiec

Żuk "Ryszard", Ikarus 280.02 z MPK Częstochowa i Ikarus 260.02
z Jaworzna (ex Drezno)

Ikarus 280.70 z PKM Katowice

Jelcz 043 z Bielska-Białej, Ikarus 280.17 z Wrocławia i Ikarus
260.73 z Czechowic-Dziedzic

Przyjechały także dwa współczesne autobusy z PKM Świerklaniec: Solaris U18 oraz hybrydowy MAN NL330. Co ciekawe Solaris ma krakowskie korzenie. Większość swojej służby spędził w MPK Kraków pod numerem #BR722. 

MAN NL330 i Solaris U18 z PKM Świerklaniec

Oczywiście to nie był jeszcze komplet uczestników zlotu. Stopniowo zjeżdżały się kolejne klasyki. Niedługo po naszym przyjeździe miłośnicy z Dąbrowy Górniczej przyjechali dwoma autobusami. Jednym z nich był turystyczny Ikarus serii 256 pozyskany niedawno z Węgier. W Polsce liniowych Ikarusów nie uświadczy się już od kilku lat, natomiast w ich ojczyźnie wciąż jeszcze można spotkać ostatnie sztuki, które są wycofywane z ruchu. Dzięki dobrym kontaktom autobusowych pasjonatów z obu krajów, sporo tych wozów trafia teraz do Polski. U nas Ikarusy 256 najdłużej można było spotkać na przewozach przygranicznych z Polski na Ukrainę, dzięki czemu zyskały przydomek „przemytnik”. 

Ikarus 256 z Dąbrowy Górniczej

Drugim z autobusów jakim przyjechali miłośnicy z Dąbrowy Górniczej był Autosan H6 pochodzący z Żychlina. 

Autosan H6 #788 z Dąbrowy Górniczej (ex Żychlin)

Chwilę później przyjechali miłośnicy z Łodzi prezentując Ikarusa 280.33 sprowadzonego z węgierskiego Miszkolca. 

Ikarus 280.33 z Łodzi (ex Miszkolc)

W ubiegłym roku eksploatację Ikarusów serii 200 uroczyście zakończył BKV Budapest. Dwa z wycofanych wozów typu 280.40 z węgierskiej stolicy trafiły do pasjonatów ze Świerklańca. Wykonały one pierwszy kurs specjalnej linii S1 dowożącej uczestników pikniku z centrum Katowic. 

Przybyły kolejne dwa Ikarusy 280.40 ex BKV Budapest

Na zlocie nie zabrakło także Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej z Warszawy. Ze stolicy przyjechał mały Ikarus serii 405. 

Ikarus 405 z KMKM Warszawa

Duże emocje wśród miłośników z Krakowa wzbudziło pojawienie się czerwonego Ikarusa 260.04 #3869. Nic dziwnego, gdyż ma on krakowskie korzenie. Wyprodukowany został w roku 1983 i przez pierwsze 9 lat służył w MPK Kraków pod numerem #45007. Następnie trafił na drugi koniec Polski, do Gdańska gdzie woził pracowników stoczni. Dotrwał tak aż do roku 2018, po czym zaopiekowali się nim miłośnicy najpierw z Gdyni, potem z Łodzi aż ostatecznie wóz zakotwiczył w Katowicach. 

Ikarus 260.04 #3869 ex Transrem Gdańsk, exex MPK Kraków

Ogólnie na zlocie były trzy autobus związane z Krakowem: Ikarus 260.04 #3869, Solaris U18 #5805 no i Ikarus 280.26 #24575. Chociaż gwoli ścisłości #24575 jest w Krakowie tylko jako zabytek. Służbę liniową spędził w Siedlcach 😃. Ludzi zaczęło się gromadzić coraz więcej i o zrobieniu dobrego zdjęcia na terenie lotniska już nie było mowy. Podjęliśmy więc decyzję razem z Maksem, Mateuszem i Filipem, że idziemy pomału na miasto, na trasę parady autobusów. Wcześniej jeszcze przyjechał Ikarus 280.26 miłośnika z Jaworzna, który został pozyskany z Gliwic. Mieliśmy okazję z Maksem jeździć nim na imprezie po Olkuszu i okolicach w 2017 r. Właściciel tego autobusu jest jeszcze w posiadaniu Ikarusa 260.02 #681 pochodzącego z Drezna. 

Ikarus 280.26 #4387 z Jaworzna (ex PKM Gliwice)

Widzieliśmy też Jelcza 120M miłośnika z Będzina, którym trzy tygodnie temu miałem okazję jeździć na imprezie „Śladami 3-ech zamków”. Tyle że nie wjeżdżał na teren pikniku, ale jakoś tak nieśmiało kręcił się po okolicy. Może czekał aż ktoś się nad nim zlituje i go zaprosi 😅 Aż się dziwię, że właściciel nie bał się, że wóz mu się zagotuje w taki upał. Na imprezie 3 tygodnie temu było znacznie chłodniej, a i tak co chwilę musieliśmy robić postoje z powodu zbyt wysokiej temperatury silnika. Oczywiście mimo tego, że tak brutalnie zhejtowałem ten autobus, życzę jego właścicielowi wytrwałości w utrzymywaniu wozu w sprawności J. 

Jelcz 120M #037 z Będzina czai się pod bramą lotniska

Gdy szliśmy w stronę centrum, minęły nas jeszcze dwa Ikarusy dowożące uczestników pikniku. Pierwszego trafiliśmy na ulicy lotnisko i był to Ikarus 280.70 sprowadzony z Kielc. Był tak przeładowany ludźmi, że aż siadła mu poduszka w naczepie 😀. 

Ikarus 280.70 (ex MPK Kielce) na ulicy Lotnisko

Drugi autobus napatoczył się na ulicy Granicznej. Był to dwudrzwiowy Ikarus 260.32 pochodzący z węgierskiego Miszkolca. 

Ikarus 260.32 (ex Miszkolc) na ulicy Granicznej

To był już ostatni kurs dowożący na piknik. Punkt o 12 ma wyruszyć parada. Trasa została wyznaczona ulicami Francuską, Jagiellońską i Andrzeja do Placu Wolności, potem Sokolską do Drogowej Trasy Średnicowej, następnie koło spodka i ulicami Dudy-Gracza, 1 Maja i Bogucicką oraz aleją Murckowską z powrotem na lotnisko w Muchowcu. Czyniłem starania, żeby dało się złapać paradę w dwóch miejscach. Uznałem, że jak pierwszy raz ją złapiemy na ulicy Jagiellońskiej koło Urzędu Wojewódzkiego, to uda się nam potem przejść na skróty na skrzyżowanie ulic 1 Maja i Dudy-Gracza gdzie dorwiemy ją drugi raz. Parę minut po godzinie 12, gdy parada powinna startować z Muchowca, byliśmy już pod Urzędem Wojewódzkim. Siedliśmy sobie w cieniu i cierpliwie czekaliśmy na rozwój wydarzeń. Niecałe pół godziny później parada nadjechała. Otwierał ją zabytkowy duży Fiat, a za nim podążał Ikarus 260.04 o korzeniach krakowsko-gdańskich. 

Parada przemierza ulicę Jagiellońską. Na czele Fiat 125p.

Ikarus 260.04 #3869 (ex Transrem Gdańsk, exex MPK Kraków)

Tuż za nim pomykał Ikarus 280.02 z MPK Częstochowa. Jeden z najstarszych, jaki wziął udział w paradzie (rocznik 1982).

Ikarus 280.02 #288 z MPK Częstochowa

Kolejny jechał Ikarus pogot z Dąbrowy Górniczej (ex MPK Legnica). 

Ikarus pogot z Dąbrowy Górniczej (ex MPK Legnica)

Następne były trzy Ikarusy 280.40 pochodzące z Budapesztu. 

Ikarusy 280.40 ex BKV Budapest

Potem przyszła kolej na Jelcze M11 z Nowego Sącza i Sosnowca. 

Jelcz M11 #317 z GSMK Nowy Sącz

Jelcz M11 #2349 z PKM Sosnowiec

Za nim jechały Ikarusy pochodzące z Miszkolca. 

Ikarus 260.32 ze Świerklańca (ex Miszkolc)

Ikarus 280.33 z Łodzi (ex Miszkolc)

Kolejne miejsce w paradzie miał berlińczyk Ikarus 280.02. Ten podtyp to partia produkowana na rynek NRD. Konkretny autobus pochodzi z roku 1989 i przez pierwsze 4 lata jeździł w Berlinie. Po upadku NRD trafił do węgierskiego miasta Veszprem by emeryturę spędzić u miłośników komunikacji miejskiej z Łodzi. 

Ikarus 280.02 z Łodzi (ex Veszprem, exex Berlin)

Za berlińczykiem podążał przemytnik Ikarus 256 oraz krakowski Ikarus 280.26 #24575. 

Ikarus 256 z Dąbrowy Górniczej

Ikarus 280.26 #24575 z MPK Kraków

W następnej kolejności były dwa wozy miłośnika z Jaworzna. Pierwszym był Ikarus 260.02 #681 z rocznika 1987 pochodzący z partii na rynek NRD. Początkowo jeździł na ulicach Drezna, potem wrócił na rodzinne Węgry by na stare lata znaleźć się w Jaworznie. 

Ikarus 260.02 #681 z Jaworzna (ex Drezno)

Drugim autobusem tego samego właściciela jest przegub 280.26 #4387 pochodzący z Gliwic. 

Ikarus 280.26 #4387 z Jaworzna (ex PKM Gliwice)

Potem przyszła kolej na Ikarusa 280.17 Klubu Sympatyków Transportu Miejskiego z Wrocławia (również sprowadzonego z Węgier). 

Ikarus 280.17 Klubu Sympatyków Transportu Miejskiego
z Wrocławia

Kolejny jechał knypek z KMKM Warszawa. 

Ikarus 405 z KMKM Warszawa

Następny był Ikarus 280.70 pochodzący z Kielc. 

Ikarus 280.70 #099 (ex MPK Kielce)

O, trafił się wóz, którego nie mieliśmy okazji widzieć na lotnisku. Był to zmodernizowany Autosan H9-21 firmy GTV Bus Polska. 

Autosan H9-21 z GTV Bus Polska

Ostatnimi Ikarusami jadącymi w paradzie były 280.70 z PKM Katowice oraz 260.73 z PKM Czechowice-Dziedzice. 

Ikarus 280.70 #108 z PKM Katowice

Ikarus 260.73 #09 z PKM Czechowice-Dziedzice

Potem jeszcze jechały beskidzki ogór, ex-toruński kwadrat i ex-żygliński melon. 

Jelcz 043 z Bielska-Białej

Jelcz 120M/3 (ex Toruń)

Autosan H6 #788 (ex Żychlin)

Peleton zamykały dwa współczesne wozy z PKM Świerklaniec. 

Solaris U18 #5805 z PKM Świerklaniec (ex MPK Kraków)

MAN NL330 #6111 z PKM Świerklaniec

Parada nie była konwojowana przez policję, czyli musiała się normalnie zatrzymywać przy światłach. Efekt był taki, że pod koniec autobusy nie jechały jednym ciągiem tylko małymi grupkami. Przeszliśmy pieszo zgodnie z planem na ulicę 1 Maja i faktycznie przy skrzyżowaniu z ulicą Dudy-Gracza trafiliśmy akurat na początek parady. Przy okazji napatoczyła się dodatkowa ciekawostka w postaci zabytkowego tramwaju. Po Katowicach kursuje bowiem w weekendy linia tramwajowa 23 obsługiwana taborem zabytkowym i akurat przyjechał jeden z jej pociągów zestawiony z wagonu 13N. Załapał się na wspólne zdjęcie z początkiem parady autobusów. 

Spotkanie zabytkowego tramwaju 13N #308 z paradą autobusów
na skrzyżowaniu ulic 1 Maja i Dudy-Gracza

Kolejny kwadrans spędziliśmy wykonując zdjęcia parady pokonującej skręt z ulicy Dudy-Gracza w 1 Maja. Jest to dla mnie trochę sentymentalne miejsce. Kilkanaście lat temu jeździłem często z kolegami na Śląsk na zdjęcia tramwajów i przy okazji spotykaliśmy się z naszym zaprzyjaźnionym motorniczym z Katowic na piwo w knajpie Geneza zlokalizowanej właśnie na tym rogu. Dziś już tej knajpy nie ma i w jej miejscu straszy pustostan L. 

Parada pokonująca skręt z ulicy Dudy-Gracza w 1 Maja. Ikarus
260.04 #3869 (ex Transrem Gdańsk, exex MPK Kraków)

Ikarus 280.02 #288 z MPK Częstochowa

Ikarus pogot z Dąbrowy Górniczej (ex MPK Legnica)

Ikarusy 280.40 ex BKV Budapest

Jelcz M11 #317 z GSMK Nowy Sącz

Jelcz M11 #2349 z PKM Sosnowiec

Ikarus 260.32 ze Świerklańca (ex Miszkolc)

Ikarus 280.33 z Łodzi (ex Miszkolc)

Ikarus 280.02 z Łodzi (ex Veszprem, exex Berlin)

Ikarus 256 z Dąbrowy Górniczej

Ikarus 280.17 z Wrocławia

Ikarus 280.26 #24575 z MPK Kraków

Ikarus 260.02 #681 z Jaworzna (ex Drezno)

Ikarus 280.26 #4387 z Jaworzna (ex PKM Gliwice)

Ikarus 405 z KMKM Warszawa

Ikarus 280.70 #099 (ex MPK Kielce)

Autosan H9-21 z GTV Bus Polska

Ikarus 280.70 #108 z PKM Katowice

Ikarus 260.73 #09 z PKM Czechowice-Dziedzice

Jelcz 043 z Bielska-Białej

Jelcz 120M/3 (ex MZK Toruń)

Autosan H6 z Dąbrowy Górniczej (ex Żychlin)

Solaris U18 #5805 z PKM Świerklaniec (ex MPK Kraków)

MAN NL330 #6111 z PKM Świerklaniec

Po paradzie Ikarusy jeszcze do wieczora miały obsługiwać linię S1 kursującą między lotniskiem Muchowiec a centrum. Mateusz z Filipem chcieli już wracać do Krakowa a Maks planował jeszcze porobić zdjęcia i pojeździć Ikarusami. Ja jeszcze miałem niedosyt i chciałem zrobić kilka zdjęć linii S1, ale z drugiej strony zmęczenie dawało mi się już we znaki. Odprowadziliśmy Mateusza i Filipa na dworzec, po czym poszedłem jeszcze z Maksem na kilka zdjęć. Gdy szliśmy w stronę dworca, trafił się kolejny pociąg zabytkowej linii 23 w postaci wagonu 105N. 

Zabytkowy wagon 105N #338 na ulicy Warszawskiej

Przystanek początkowy linii S1 mieścił się na ulicy Mickiewicza i pierwszy kurs po paradzie startował kwadrans przed godziną 14. Podstawił się krótki Ikarus 260.32 z Miszkolca i szybko wypełnił się pasażerami po brzegi. 

Ikarus 260.32 linii S1 na ulicy Mickiewicza

Kolejny kurs miał się zjawić za 20 minut i pierwotnie planowaliśmy go złapać w okolicach rynku. Nie udało się tam jednak znaleźć zadowalającej nas miejscówki i ostatecznie przenieśliśmy się na ulicę Słowackiego. Kurs obsłużył berlińczyk Ikarus 280.02. 

Ikarus 280.02 na ulicy Słowackiego

Następne zdjęcia zaplanowaliśmy po południowej stronie dworca. Wybraliśmy odcinek ulicy Kościuszki zaraz po wyjeździe spod wiaduktu kolejowego. Odcinek ten jest jednokierunkowy i zastanawiało nas którym pasem pojedzie Ikarus. Liniowe autobusy jechały w większości pasem lewym, czyli w cieniu. Na szczęście kierowca linii S1 rozpoznał nasze oczekiwania i pojechał prawym pasem do słońca J Na kolejnym kursie ponownie jechał krótki Ikarus z Miszkolca. 

Ikarus 260.32 na ulicy Kościuszki

Po wykonaniu tego zdjęcia uznałem, że pora wracać. Wyczerpanie i wysoka temperatura spowodowały, że nie byłem już w stanie chodzić po mieście. Ewakuowałem się na dworzec skąd pociągiem Kolei Śląskich „Gibki Cug” wróciłem do Krakowa. Cieszę się, że mimo wielu przeciwności udało mi się zmotywować do tego wyjazdu i zobaczyć tyle ciekawych autobusów.

niedziela, 2 lipca 2023

2023-06-24 Śladami 3-ech zamków

 

Tak, wiem, że „3-ech” to chyba nie jest poprawna ortograficznie forma pisania tego liczebnika, ale tak organizatorzy nazwali tę imprezę 😁. Plan zakładał przejazd autobusem Jelcz 120M do trzech zamków Jury Krakowsko-Częstochowskiej: w Siewierzu, Ogrodzieńcu i Rabsztynie. Start i koniec miały miejsce w Będzinie, gdzie również mieści się zamek. Tak więc de facto nazwa powinna być „Śladami 4-ech zamków” 😅. Impreza o podobnej trasie odbyła się pięć lat temu i wówczas podróżowaliśmy Jelczem M11. Była to jedna z najdłuższych imprez autobusowych, na których byłem. Trwała łącznie ponad 10 godzin i obfitowała w liczne przygody. Były problemy trochę z autobusem, trochę z trasą i trochę z niektórymi uczestnikami co sobie za dużo wypili 😛. Mimo to dobrze ją wspominam, gdyż obfitowała w wiele świetnie zorganizowanych fotostopów. Zresztą impreza „Śladami 3-ech zamków” również nie obyła się bez przygód, ale po kolei. Jelcz 120M, którym podróżowaliśmy został wyprodukowany w roku 2001 i pierwotnie służył w Skarżysku-Kamiennej (tak samo zresztą jak Jelcz M11, którym odbyła się impreza 5 lat temu). W 2020 r. po wycofaniu z ruchu liniowego, autobus został zakupiony przez miłośnika komunikacji miejskiej z Będzina i przemalowany w barwy PKM Sosnowiec. Stęskniłem się już za Jelczami 120M, więc nie namyślając się długo przejechałem się w sobotę 24 czerwca do Będzina.

Pięć lat temu na imprezę Jelczem M11 do Będzina musiałem jechać busem, gdyż oferta kolejowa była wówczas mizerna. Na szczęście teraz pociągi osobowe z Krakowa do Katowic śmigają już co godzinę. Wyruszyłem z Krakowa po godzinie 7 osobówką Polregio do Katowic zestawioną z Acatusów EN64+EN99, a z Katowic do Będzina podwiózł mnie Elf Kolei Śląskich relacji Tychy Lodowisko – Dąbrowa Górnicza Ząbkowice. Do przystanku Będzin Miasto dotarłem ponad godzinę przed rozpoczęciem imprezy. Imprezowy Jelcz jednak już oczekiwał na dworcu autobusowym Będzin Kościuszki, no to udałem się w tę stronę. Dworzec autobusów PKM zlokalizowany jest między ulicą Kościuszki a linią kolejową. Po drugiej strony ulicy Kościuszki można zaobserwować pozostałości po dworcu PKS, który funkcjonował do 2006 r., kiedy upadła spółka PKS Będzin. Obecnie na jego terenie mieści się plac manewrowy dla samochodów nauki jazdy. Jak się patrzy z bliska na naszego imprezowego Jelcza, rzuca się w oczy sposób w jaki został on pomalowany w barwy PKM Sosnowiec. Właściciel malował go własnoręcznie wałkiem malarskim. W końcu posiadanie własnego autobusu to duży wydatek, a lakiernik za profesjonalne malowanie policzyłby mu pewnie z parę tysięcy. Zawsze chylę czoła miłośnikom komunikacji miejskiej, którzy podejmują się zakupu autobusów i ich utrzymywania. Pojazd otrzymał numer #037, odziedziczony po Jelczu 120M z PKM Sosnowiec zezłomowanym w 2012 roku. Tyle że tamten wóz był z rocznika 1997 i posiadał berlietowski przód. Jelcze z panoramiczną szybą nosiły numery z przedziału #050-059. Dobra, mniejsza o numerek, ważne że mamy kolejnego kwadrata zachowanego dla potomności. Planowy odjazd mieliśmy o godzinie 10, a o 9:10 miał przejechać obok pociąg TLK „Flisak” którego tego dnia prowadziła jedna z lokomotyw EP07 odmalowana w historyczne barwy. Po cichu liczyłem, że skoro tyle będziemy tu jeszcze stać, to uda się zrobić wspólne zdjęcie autobusu z tym pociągiem. Organizatorzy jednak tuż po godzinie 9 zdecydowali że jedziemy na zakupy do Lidla na ulice 11 Listopada, więc ze zdjęcia nici L. Tuż przed godziną 10 wróciliśmy na dworzec przy ulicy Kościuszki zabrać resztę uczestników i ruszyliśmy w trasę. Ogólnie nikogo z uczestników nie znałem, ale przyjechałem bardziej delektować się jazdą Jelczem i robić zdjęcia. Przez pierwszą część imprezy kwadrata prowadziła dziewczyna, która mam wrażenie że pierwszy raz siedziała za kierownicą autobusu z ręczną skrzynią biegów. Co chwilę źle wrzucała biegi i momentami miałem wrażenie że zaraz zarżnie skrzynię (no chyba że to biegi ciężko wchodziły). Na początek kierowaliśmy się na zachód ulicą Marszałka Piłsudskiego. Jechaliśmy pod górę z prędkością 20 km/h prowadząc za sobą peleton samochodów. W pewnym momencie skręciliśmy na osiedle Syberka i stanęliśmy na pierwszy fotostop na ulicy Sznajdera przy kościele. 

Jelcz 120M #037 na przystanku Będzin osiedle Syberka kościół

Potem wyjechaliśmy na dwujezdniową krajówkę nr 86, ale zaraz zjechaliśmy na drogę nr 94, którą udaliśmy się do Czeladzi wzdłuż trasy tramwaju linii 22. Pętla tramwajowa w Czeladzi przeszła kilka lat temu przebudowę, w ramach której została zintegrowana z innymi gałęziami transportu. Powstała tu dodatkowo pętla autobusowa, parking Park and Ride oraz wypożyczalnia rowerów miejskich. 

Pętla Czeladź Dworzec

Na pętli wykonaliśmy zdjęcia, po czym wróciliśmy do Będzina. Dojechaliśmy pod zamek, na rondo o charakterystycznym kształcie, nazywane złośliwie nerką Gierka. Skierowaliśmy się tu na północ przebijając się obok tętniącego życiem targowiska miejskiego. Na moim atlasie GOP z 2008 r. widnieje, że ulicy którą jedziemy patronuje generał Świerczewski. Ale coś nie chce mi się wierzyć, żeby przy obecnej władzy ten patron się utrzymał, więc rozglądam się za tabliczkami. I faktycznie, zmienili nazwę ulicy na Gzichowską 😁. Dojechaliśmy pod elektrownię Łagisza, gdzie skręciliśmy w lewo w ulicę Odrodzenia. Kilka minut dalej stanęliśmy na zdjęcia na przystanku Łagisza Pustkowie. Nazwa przystanku była bardzo adekwatna do okolicy 😛

Będzin, ulica Odrodzenia, przystanek Łagisza Pustkowie

Zaczęły się tu pierwsze problemy techniczne z autobusem, konkretnie z układem chłodzenia. Poczekaliśmy trochę aż temperatura silnika spadnie i wyjechaliśmy na krajówkę nr 86 kierując się na północ. Jechaliśmy może kilkanaście minut i znów temperatura silnika znacznie się podniosła. Zajechaliśmy na parking w Goląszce, gdzie konieczny był dłuższy postój. 

Przymusowy postój techniczny w Goląszce

Ciekawe co się działo, że autobus tak się gotował. Przecież nie było żadnego upału. Wręcz przeciwnie, było chłodno, poniżej 20 stopni, pochmurno i momentami siąpił drobny deszcz. Aż strach pomyśleć co by się z autobusem działo jakby była wyższa temperatura na polu. Odczekaliśmy około pół godziny aż temperatura silnika spadnie do niższego poziomu i dopiero ruszyliśmy dalej. Dotarliśmy do Siewierza, gdzie zajechaliśmy pod miejscowy zamek biskupi z XIV wieku. Tym samym zmagając się z przeciwnościami losu udało się zdobyć pierwszy cel wycieczki 😀. Przy okazji zrobiliśmy tu sobie zdjęcie grupowe. Trochę wcześnie, ale pewnie organizatorzy chcieli korzystać póki autobus jest sprawny 😛. 

Przy zamku w Siewierzu

Wracając spod zamku zahaczyliśmy o leśny odcinek ulicy Młyńskiej koło stawów. Pięć lat temu na imprezie Jelczem M11 również tu byliśmy. Tylko wówczas najpierw byliśmy na ulicy Młyńskiej a potem pod zamkiem. Nawet były w autobusie komentarze, że małpujemy trasę innej imprezy 😛. Na ulicy Młyńskiej był pierwszy fotostop najazdowy. Szliśmy przed autobusem robiąc zdjęcia aż dotarliśmy na parking koło zajazdu przy krajówce nr 91. 

Siewierz, ulica Młyńska

Przystanek Kuźnica Świętojańska Parking

Po wykonaniu zdjęć kierowaliśmy się najpierw kawałek na północ drogą nr 91 a potem na wschód krajówką nr 78 w kierunku Zawiercia. Po drodze mieliśmy okazję oglądać rewitalizowaną linię kolejową Tarnowskie Góry – Zawiercie. Na tym odcinku prace nie są bardzo zaawansowane. Nowy tor nie jest jeszcze położony. W Porębie znów odbył się dłuższy postój, tym razem nie techniczny a sklepowy. W tej miejscowości pojawiały się liniowo Jelcze 120M z ZKM Zawiercie. Przewoźnik ten eksploatował je aż do 2019 roku. 

Sklepostop w Porębie

W Zawierciu zajechaliśmy pod dworzec kolejowy skąd kierowaliśmy się na południe. Stanęliśmy na zdjęcia przy ulicy Grunwaldzkiej, jeszcze w obrębie stacji gdyż sięga tu jeden z peronów. 

Przy stacji kolejowej w Zawierciu

To jeszcze nie koniec motywów kolejowych. Kilkaset metrów dalej za nastawnią stała sobie lokomotywa SM42 spółki TrainSpeed i ustawiliśmy się do wspólnego zdjęcia. Przy okazji napatoczyło się też pendolino relacji Bielsko-Biała – Gdynia. 

Spotkanie ze stonką i z pendolino

Później jechaliśmy dalej na południe do Łaz, mijając rozrządową stację towarową z licznymi grupami torowymi. Stacja jest tak rozległa, że niegdyś kursował po niej pociąg służbowy rozwożący kolejarzy między poszczególnymi posterunkami. Zestawiany on był ze starego wagonu osobowego „ryflaka”, który istnieje do dziś. Wypatrzyłem go stojącego na jednej z grup stacji. Cała droga z Zawiercia do Łaz była mocno dziurawa, przez co nie dało się jechać po niej szybciej niż 30 km/h. Zgromadziliśmy więc za sobą sporą gromadkę samochodów. Gdy już znaleźliśmy się w Łazach, kluczyliśmy po wąskich uliczkach z trudem się na nich mieszcząc. W końcu na którymś skrzyżowaniu zainteresował się nami jeden z autochtonów i zapytał gdzież to próbujemy się dostać. Odpowiedzieliśmy, że nawigacja nas tu wyprowadziła i powiedzieliśmy gdzie chcemy jechać. Miejscowy nas pokierował i wydostaliśmy się z tego labiryntu. Znaleźliśmy się we wsi Rokitno Szlacheckie, za którą zaczął się leśny odcinek. Tam stanęliśmy na kolejne fotki. 

Leśny odcinek za Rokitnem Szlacheckim

Za lasem zaczął się już Ogrodzieniec, gdzie znajduje się kolejny zamek będący celem naszej wycieczki. Organizatorzy zapowiedzieli, że koło następnego zamku w Rabsztynie odbędzie się grill. W związku z tym stanęliśmy przy Biedronce w Ogrodzieńcu na zakupy. Wracam ze sklepu i widzę, że autobus się „zesikał”. Po raz kolejny silnik się zagotował i tym razem do tego stopnia, że wyrzucił płyn chłodniczy. 

Ogrodzieniec, ulica Południowa. Kolejny postój techniczny

Przez następne pół godziny organizatorzy dywagowali co robić dalej. Mieli trochę płynu w zapasie, ale obawiali się że silnik zaraz go znów wyrzuci. Zastanawiali się czy nie nakupić zapasów wody do układu chłodzenia. Ostatecznie uznano, że woda średnio się nadaje do roli płynu chłodzącego, w szczególności jak zacznie wrzeć gdy temperatura silnika dojdzie do 100 stopni. Ostatecznie odczekano aż silnik wystygnie, zalano układ chłodzenia płynem i pojechaliśmy. Ze względu na duże opóźnienie spowodowane defektami autobusu, odpuściliśmy jazdę pod zamek w Ogrodzieńcu i kierowaliśmy się od razu drogą wojewódzką w stronę Olkusza. Po drodze jechaliśmy przez Klucze mijając dawne przejazdy kolejowe przez bocznicę do zakładów papierniczych. Ta bocznica zawsze była dla mnie wielką zagadką. Jak jeździłem drogą wojewódzką przez Klucze w dawnych czasach, przejeżdżało się przez pięć przejazdów ze szlabanami przez tory bocznicowe. Potem z czasem szlabany zastąpiono krzyżami św. Andrzeja a potem likwidowano przejazdy. Obecnie został tylko jeden tor przekraczający jezdnię, prawidłowo oznakowany krzyżami, ale o dziwo urywający się zaraz za przejazdem. Za to cały punkt zdawczo-odbiorczy zlokalizowany po przeciwnej stronie jezdni niż papiernia, istnieje nadal i wygląda na utrzymywany. Jestem bardzo ciekaw jakie są perspektywy tej bocznicy. I czy w ogóle papiernia w Kluczach jeszcze funkcjonuje, czy może na jej terenie rozlokowały się już inne firmy. Po dotarciu do Olkusza zajechaliśmy na dworzec autobusowy przy supersamie, żeby dać znów Jelczowi „odsapnąć”. 

Dworzec autobusowy Olkusz Supersam

Przy okazji można było porobić trochę zdjęć z autobusami olkuskiej komunikacji miejskiej, reprezentowaną głównie przez markę MAZ, produkowaną przez wrogi nam naród z Białorusi. Na dworcu autobus stał z otwartą klapą silnika, żeby szybciej wystygł. Organizatorzy potem tak się zagadali i zajęli zdjęciami, że potem mało by brakowało a pojechalibyśmy w trasę z otwartą klapą. Jak już prawie włączaliśmy się do ruchu na ulicę, zdążyłem zwrócić organizatorowi uwagę i na szczęście wyskoczył szybko ją zamknąć (ale byłaby siara jakbyśmy tak pojechali 🙈). Kolejnym naszym celem był zamek Rabsztyn, zlokalizowany kilka kilometrów od Olkusza w stronę Wolbromia. Tu z kolei byliśmy też w 2017 roku na imprezie Ikarusem 280 po okolicach Olkusza. 

Zamek Rabsztyn

Po wykonaniu zdjęć Jelcza z zamkiem, zmierzaliśmy już pomału w drogę powrotną do Będzina. Mieliśmy duże opóźnienie z przyczyn technicznych i odpuściliśmy sobie grilla. Wróciliśmy do Olkusza, skąd drogą krajową nr 94 zmierzaliśmy na zachód. Zjechaliśmy z niej w Sławkowie, aby zjechać na pętlę Sławków ZWM. Jak pierwszy raz usłyszałem ten skrót, to skojarzył mi się z komunistycznym Związkiem Walki Młodych i dziwiłem się, że jeszcze nie zmienili tej nazwy 😆. Ale później się dowiedziałem, że ten skrót akurat pochodzi od Zakładu Wyrobów Metalowych, więc dezubekizacja jest tu nie na miejscu 😅. Na imprezie Jelczem M11 w 2018 r. też byliśmy na tej pętli, tyle że wówczas była ona w innej lokalizacji. Wtedy była tuż po zjeździe z krajówki, a obecnie została przeniesiona 500 metrów dalej na północ, na ulicę Fabryczną. Kawałek dalej jest już granica z Województwem Małopolskim. Sam Sławków również przez chwilę był w tym województwie, bezpośrednio po reformie administracyjnej w 1998 roku. Bardzo nie chciał tam być i wywalczył przeniesienie do Śląskiego. 

Pętla Sławków ZWM przy ulicy Fabrycznej

Gdy wyjeżdżaliśmy z pętli, akurat przyjechał młodszy o 5 lat kuzyn naszego autobusu, Jelcz M121I z PKM Sosnowiec. Przewoźnik ten do dziś eksploatuje komplet wozów tego typu zakupionych w latach 2005-2008. Z pętli Sławków ZWM przemieściliśmy się na rynek, gdzie wykonaliśmy kolejne fotki. 

Rynek w Sławkowie

To już był ostatni fotostop. Ze Sławkowa zmierzaliśmy prosto do Będzina. Po drodze przystanęliśmy jeszcze przy stacji paliw na rogatkach Dąbrowy Górniczej, aby uczestnicy mogli zrobić przerwę posiłkową, a autobus mógł jeszcze trochę wystygnąć. Potem już pojechaliśmy do Będzina, gdzie zameldowaliśmy się przed godziną 18 z prawie godzinnym opóźnieniem. W porównaniu z imprezą Jelczem M11 sprzed pięciu lat jest to pikuś. Wtedy impreza zakończyła się o godzinie 20:30 i miałem poważne trudności z powrotem do Krakowa. Teraz na spokojnie pojechałem sobie Kolejami Śląskimi do Katowic, a potem TLK „Wetliną” relacji Kłodzko Miasto – Zagórz. Po raz pierwszy miałem okazję jechać spalinowym zespołem trakcyjnym SKPL, wrażenia z jazdy miałem pozytywne. Jak na swój wiek pojazd prezentuje wysoki komfort podróży. Kraków przywitał mnie rzęsistym deszczem. Tak więc mieliśmy szczęście z pogodą na imprezie. Dziękuję organizatorom za ciekawy przejazd Jelczem, a właścicielowi autobusu życzę wytrwałości przy utrzymywaniu go w sprawności.