środa, 6 maja 2020

2019-04-09 Ostatki rumunów


No i nadszedł nieubłaganie czas zakończenia eksploatacji lokomotyw serii ST43. Te wyprodukowane w Rumuni pojazdy przez wiele lat dzieliły obsługę pociągów towarowych na liniach niezelektryfikowanych z radzieckimi gagarinami serii ST44. Każda z tych serii miała przydzielony rejon kraju do obsługi. Lokomotywy ST44 kursowały po szlakach centralnej, wschodniej i północnej części kraju, natomiast domeną rumunów były tereny części zachodniej i południowej (tj. głównie obszary obecnych województw: Lubuskiego, Dolnośląskiego i Podkarpackiego). W związku ze starzejącym się taborem, Spółka PKP Cargo w połowie I dekady XXI wieku wdrożyła program jego gruntownej modernizacji. Spośród lokomotyw spalinowych do modernizacji przeznaczone zostały głównie pojazdy serii SM42, ST44 i SM48. Niestety seria ST43 nie została uwzględniona w tych planach, co oznaczało że rumuny będą eksploatowane tylko do momentu osiągnięcia okresu lub przebiegu międzynaprawczego. Pojazdy tej serii walczyły dalej na szlakach Dolnego Śląska i Podkarpacia, do końca zachowując klasyczne zielone malowanie. Stopniowo jednak kolejne egzemplarze się wykruszały, tak że do 2019 r. dotrwały już tylko dwa pojazdy. „Ostatnim Mohikaninem” pozostał ST43-366 przydzielony do Podkarpackiego Zakładu Spółki. Dopuszczenie do ruchu miał ważne do 30 kwietnia 2019 r., a jego głównym zadaniem była obsługa ciężkich wahadeł z gliną pomiędzy przejściem granicznym z Ukrainą w Werchracie a Muniną. Na miesiąc przed końcem papierów skierowano go jednak do znacznie lżejszej pracy na liniach Rzeszów – Jasło – Sanok. Obsługiwał tam składy z cysternami do rafinerii w Jedliczu oraz z węglarkami na bocznicę Stomilu w Sanoku. Przez niemal cały kwiecień 2019 r. okolice Jasła i Sanoka nawiedzały pielgrzymki miłośników kolei chcących pożegnać tę zasłużoną serię lokomotyw. Również ja z Marcinem i Kubą postanowiliśmy wziąć udział w tym pożegnaniu we wtorek 9 kwietnia.

Wyruszyliśmy z Marcinem z Krakowa około godziny 7. W Rzeszowie zgarnęliśmy Kubę i najkrótszą drogę podążyliśmy w kierunku Sanoka. Plan pracy rumuna jest taki, że wyruszył rano z Jasła Towarowej z ładownymi węglarkami do Sanoka. Tam ma je odstawić na bocznicę Stomilu i jednocześnie odebrać próżne wagony z poprzedniego dnia, a następnie wrócić z nimi do Jasła. Potem zaś ma zabrać partię cystern do rafinerii w Jedliczu. Skład do Sanoka nie jest zbyt okazały, bo bocznica Stomilu przyjmuje tylko 6 wagonów. Ale to już ostatki tych lokomotyw, więc nie ma co wybrzydzać. Zwłaszcza, że linia Jasło – Sanok przez całe lata 90-te była kojarzona z rumunami serii ST43 i SP32. Nie łudziliśmy się, że zdążymy złapać ładowny skład do Sanoka, więc skierowaliśmy się od razu na tamtejszą stację. I rzeczywiście rumun już tam stał, wyciągnął próżne węglarki z bocznicy i szykował się do wciągnięcia tam wagonów ładownych. Całą akcję fotografowała grupka miłośników kolei przybyłych z różnych zakątków kraju, w tym dwaj bracia z Kędzierzyna-Koźla. My również wykonaliśmy zdjęcia jak rumun manewruje i wciąga ładowne wagony na bocznicę.


ST43-366 manewruje na stacji w Sanoku
Po wykonaniu manewrów lok został zapięty do składu próżnych wagonów i obsługa rozpoczęła próbę hamulca. Jednak my postanowiliśmy nie czekać i wyjechaliśmy na szlak. Wybraliśmy znany i lubiany łuk przed przejazdem w Pisarowcach. Ulokowaliśmy się na miejscówce i czekaliśmy na rozwój wydarzeń. Około godziny 12 Kuba dostał cynka, że próba hamulca została wykonana i będą jechać. Wobec tego wzmogliśmy czujność i po około 30 minutach długo oczekiwany skład z rumunem i 6 węglarkami się zjawił.

ST43-366 z próżnymi węglarkami z Sanoka do Jasła Towarowej
na szlaku przed stacją Nowosielce
Powrót do samochodu zajął nam trochę czasu, na dodatek kawałek dalej utworzył się korek do przejazdu kolejowego. Na szczęście dla nas, na dalszym odcinku pociąg ma ograniczenia prędkości i udało się go dość szybko dogonić. Kolejne zdjęcia wykonaliśmy na przystanku Długie.
Skład mija przystanek Długie
Przez następne 7 kilometrów krajówka nr 28 biegnie w bliskim sąsiedztwie linii kolejowej, co umożliwia sprawny pościg za pociągiem. Następny raz złapaliśmy skład na prostej między Długim a Zarszynem.
Na prostej pomiędzy Długim a Zarszynem
Potem przejechaliśmy szybko przez Zarszyn, żeby wykonać kolejne zdjęcia na szlaku w kierunku Beska.


Ujęcia ze szlaku Zarszyn - Besko
W Besku krajówka oddala się od linii kolejowej, więc odbiliśmy w lokalną drogę do Milczy łapiąc po drodze skład w dwóch miejscach.



Ujęcia pomiędzy Beskiem a Milczą
Kolejne zdjęcia wykonaliśmy korzystając z postoju przed szlabanami na wyjeździe ze stacji Wróblik Szlachecki.
Rumun wyjeżdża ze stacji Wróblik Szlachecki
Stamtąd śmignęliśmy lokalną drogą do Targowisk, gdzie wykonaliśmy podobne zdjęcia jak rumun pokonuje przejazd przez krajówkę nr 9.
Wyjazd ze stacji Targowiska
Następnie odpuściliśmy sobie na jakiś czas zdjęcia, żeby możliwie najszybciej przejechać przez Krosno i złapać ST43 jeszcze między Krosnem a Jasłem. Gdy wiaduktem w ciągu ulicy Podkarpackiej przekraczaliśmy linię kolejową, rumun akurat w tym samym czasie jechał dołem (przynajmniej wiemy, że nam nie uciekł). Dalszy odcinek linii jest jednak trudny do gonienia pociągu samochodem. Przekroczenie rzeki Jasiołki wymaga bowiem sporego nadkładania drogi. Zdecydowaliśmy się więc pomknąć krajówką aż do Szebni i stamtąd zjechać do stacji w Tarnowcu. Wymagało to dwukrotnego przekroczenia linii kolejowej Jasło – Rzeszów i akurat jak na złość przytrzymał nas pociąg osobowy do Rzeszowa (SA140-002). Gdy już szlabany na przejeździe w Szebniach się podniosły, ruszyliśmy w peletonie samochodów do centrum wsi, po czym skręciliśmy w lokalną drogę. Po 3 minutach osiągnęliśmy stację w Tarnowcu. Kuba poszedł do nastawni rozeznać temat rumuna. Sympatyczna pani dyżurna oznajmiła, że nie tylko towar jeszcze tu nie dotarł, ale jeszcze zatrzyma go na krzyżowanie z osobowym. Potwierdziła również, że po dotarciu do Jasła Towarowej, ST43 podejmie skład beczek do Jedlicza. Ucieszeni tą sytuacją cofnęliśmy się kawałek do wsi Brzezówka, aby złapać towara zjeżdżającego z mostu na Jasiołce.
Skład pokonał most na Jasiołce na szlaku Jedlicze - Tarnowiec
Po wykonaniu miodnych zdjęć niespiesznie przemieściliśmy się za stację w Tarnowcu złapać wjeżdżający szynobus z Jasła do Sanoka.
SA103-001 jako pociąg osobowy z Jasła do Sanoka wjeżdża do
Tarnowca
Następnie wyjechaliśmy na spotkanie towarowemu w okolice przystanku Gliniczek.
Rumun w okolicy przystanku Gliniczek
To były ostatnie zdjęcie rumuna z tym składem. Kawałek dalej jest posterunek odgałęźny Sobniów, gdzie zjechał na łącznicę do stacji towarowej. My zaś korzystając z chwili przerwy przemieściliśmy się w okolice stacji w Jaśle na zakupy i zdjęcia. W międzyczasie słońce schowało się za chmury i już nie pokazało się do końca dnia. Na stacji akurat stał osobowy do Rzeszowa (SA140-001) oraz TLK „Malinowski” do Zagórza zestawiony z duńskiego zespołu Arrivy MRD4201+MR4001.

SA140-001 jako pociąg osobowy do Rzeszowa oraz MRD4201
+MR4001 jako pociąg TLK "Malinowski" do Zagórza na stacji
w Jaśle
Z powodu braku lokomotyw spalinowych, Spółka PKP Intercity pociągi do Zagórza uruchamiała wówczas na zasadzie zlecania usług podwykonawcy, przewoźnikowi SKPL. Uruchamiał on parę pociągów Rzeszów – Zagórz – Rzeszów, skomunikowaną z pociągiem „Malinowski” do/z Warszawy. Początkowo SKPL obsługiwał ją własnym taborem, czyli sprowadzonymi z Holandii i Niemiec spalinowymi zespołami serii SN83 lub SN84, a od początku 2019 r. wynajmował do tego celu tabor od Arrivy.
Duńczyk wyrusza w trasę do Zagórza

Chwilę później w drogę wyruszył także osobowy do Rzeszowa
Jasło jest warte odwiedzenia także ze względów autobusowych. Jest to bowiem jedno z ostatnich w kraju zagłębie Autosanów H9, zarówno lokalnych jak i miejskich. Tutejszy MKS dysponuje jeszcze kilkoma ponad 30-letnimi Autosanami H9-35 w wersji oryginalnej, bez modernizacji. Jednak to jest temat na oddzielną wyprawę. Tymczasem rumun zapewne już podjął skład beczek do Jedlicza, więc pojechaliśmy przeciąć mu drogę w rejon posterunku Sobniów. Tam akurat napatoczył się SA103-002 jako osobówka z Zagórza.
SA103-002 jako pociąg osobowy z Zagórza do Jasła mija posterunek
odgałęźny Sobniów. Z lewej widać semafor łącznicy ze stacji towarowej
W okolicy semafora wjazdowego od strony Jasła Towarowej czekali już miłośnicy, których widzieliśmy w Sanoku. Był to dobry znak, że rumun powinien się wnet zjawić. I rzeczywiście po paru minutach zza łuku wyłonił się ST43-366 z beczkami.
ST43-366 z beczkami do Jedlicza na łącznicy Jasło Towarowa
- Sobniów
Liczyliśmy, że skład będzie nieco bardziej okazały niż 6 węglarek, które ciągnął z Sanoka, ale przeliczyliśmy. Beczek było również sześć, co nie stanowiło dla tego loka mega obciążenia. Chyba trochę przedwcześnie wypuścili ten skład z Jasła Towarowej, bo w Sobniowie trafił akurat na szczyt popołudniowy i musiał dłuższą chwilę odczekać pod wjazdowym przepuszczając dwa pociągi pasażerskie.
Rumun oczekuje pod semaforem posterunku Sobniów na zwolnienie
szlaku w kierunku Tarnowca
Nam to jednak nie przeszkadzało, bo mogliśmy mu dzięki temu wykonać mu więcej zdjęć: na łącznicy, pod semaforem i na szlaku w kierunku przystanku Gliniczek. Razem z nami na szlak przeniosła się też grupka miłośników. W międzyczasie przejechał „Malinowski” z Zagórza zestawiony z duńczyka MR4039+MR4239 oraz SA103-002 jak osobowy do Zagórza (oba składy niestety przeraźliwie puste).
MR4039+MRD4239 jako pociąg TLK "Malinowski" z Zagórza
do Rzeszowa (skomunikowany z TLK do Warszawy) na szlaku
Tarnowiec - Sobniów

SA103-002 jako osobowy Jasło - Zagórz minął posterunek Sobniów
Jeden z lokalsów widząc grupkę kilku osób czekających przy torach, postanowił zagadać co się dzieje. Odpowiedzieliśmy, że przyjechaliśmy pożegnać taką jedną lokomotywę, co będzie niebawem wycofana z ruchu. Potem jak ten miejscowy zobaczył samochód z rejestracją z Kędzierzyna-Koźla, zapytał się czy aż z Opolskiego przyjechaliście pożegnać tę lokomotywę? Jak usłyszał od kolegów odpowiedź twierdzącą, powiedział „szacun” i postanowił zaczekać z nami na tę lokomotywę, skoro ściągnęła ona pasjonatów z tak dalekich rejonów. Przy okazji powiedzieliśmy panu, że jego okolice są też atrakcyjne dla miłośników autobusów. Na to odparł „no tak, starzeje nam się ten tabor autobusowy”. W końcu naszą rozmowę przerwał rumun, który dostał wreszcie wolną drogę. Sympatyczny miejscowy mógł wreszcie zaspokoić swoją ciekawość i zobaczyć obiekt naszych zainteresowań, dla którego niektórzy z nas byli skłonni pokonać setki kilometrów.
Rumun z beczkami ruszył na szlak w kierunku Tarnowca
Na tym etapie postanowiliśmy zakończyć wyprawę. Pożegnaliśmy się z miejscowym i miłośnikami i zaczęliśmy zmierzać w kierunku Rzeszowa. Pojechaliśmy przez Tarnowiec do Szebni, a następnie zmierzaliśmy cały czas wzdłuż linii kolejowej Jasło – Rzeszów. Były godziny szczytu popołudniowego, więc co około godzinę jechał od Rzeszowa pociąg osobowy. W okolicach Wojaszówki upolowaliśmy Pesę SA134-029, a w Dobrzechowie Newaga SA140-002.
SA134-029 jako osobowy z Rzeszowa do Jasła w okolicach
Wojaszówki

SA140-002 jako kolejny w dobie osobowy z Rzeszowa do Jasła
mija Dobrzechów
Około godziny 17 wysadziliśmy Kubę w Rzeszowie, po czym śmignęliśmy autostradą do Krakowa kończąc tę udaną wyprawę.

sobota, 2 maja 2020

2002-06-04 Wojaże po GOP cz. 3

Tydzień po wyprawie z 28 maja postanowiłem jeszcze raz wyruszyć na Górny Śląsk. Miała być to moja ostatnia wyprawa w ten rejon będąca podsumowaniem wszystkich dotychczasowych. Oczywiście tak się nie stało i później jeszcze wiele razy odwiedzałem Konurbację Górnośląską. Zaplanowałem maraton tramwajami od Huty Katowice do Gliwic.
Wtorek 4 czerwca. Poprzedni dzień był bardzo deszczowy. Dzisiaj nie pada, ale jest gęsta mgła, która towarzyszyła mi przez następne 3 godziny. Pobudka o 4:44 i po chwili jadę już do dworca składem stopiątek #917+918 (świeżo po naprawie bieżącej.). O 5:54 przyjeżdża pospieszny "Rzeszowianin" z Rzeszowa do Częstochowy, zestawiony z EU07-336 oraz wagonów „mech-pomów”. Sporo osób wysiada, trochę wsiada. Ruszamy równo o 6. Przed Łobzowem musimy przepuścić osobowego 3023 z Chrzanowa. Już mamy stanąć, ale w ostatniej chwili oczekiwany skład się pojawił, więc jedziemy (muszę przyznać, że już odzwyczaiłem się już od tak łagodnego ruszania i hamowania, bo przez ostatni rok jeździłem wyłącznie szarpiącymi kiblami). W Mydlnikach na wolny tor czekał pociąg hotelowy "Tetmajer" zestawiony wyłącznie z sypialek i kuszetek. Do Jaworzna Szczakowej przyjeżdżamy planowo 6:53. Na stacji stoi nocny Olsztyn/Bydgoszcz - Zakopane z EU07-150. Wokół nadal gęsta mgła, na stacji stoi EN71-06, który przyjechał tu z Krakowa o północy, a odjedzie 8:06 (jeszcze do niedawna ten skład zajeżdżał do Ząbkowic). Ponieważ mam tu 53 minuty na przesiadkę, postanowiłem zajrzeć pod miejscową "szopę". Za budynkiem stacyjnym koło wieży ciśnień znajduje się przejazd służbowy, ale dużo ludzi tędy przechodzi, więc ja też postanowiłem tak uczynić. O 7:12 przez stację przejechał bez zatrzymania Ex „Barbakan” ze Szczecińską EU07-394.
EU07-394 mija stację Jaworzno Szczakowa z pociągiem Ex
"Barbakan" z Krakowa do Szczecina
Gdy skierowałem się w stronę "szopy" od razu trafiłem na zielonego "jamnika" ET41-093.
ET41-093 w Jaworznie Szczakowej
Potem poszedłem do lokomotywowni asfaltową drogą wzdłuż torów na Katowice i Maczki. Kawałek dalej stał zielony "byk" ET22-698 w towarzystwie dwóch "jamników"(124 i 050).
ET22-698 oraz dwie ET41 w rejonie lokomotywowni Jaworzno
Szczakowa
Potem ujrzałem już hale lokomotywowni, obok nich stało stado ET22: na czele 261, za nią 765 i zielona 915 oraz zielona ET41-104.
ET22-261, 765 i 915 odstawione przy lokomotywowni Jaworzno
Szczakowa
Przed halą stała ET22-014, dwie SM31(151 i 127) i kilka SM42. Niestety nie mogłem dojrzeć górek rozrządowych bo nie pozwalała na to gęsta mgła. Dalej po lewej stały trupy węglarek. Nie szedłem dalej ze względu na upływający czas i obawa czy nie trafię SOK-istów szukających zaczepki. Gdy wróciłem na stację przyjechał towarowy z ET41-096. Trochę po 7:32 zjawił się osobowy 415/4 Bukowno- Dąbrowa Górnicza Ząbkowice (EN57-1324). Z Bukowna przyjechało nim ok. 30 osób, dalej jedzie ok. 60.
EN57-1324 jako pociąg osobowy z Bukowna do Dąbrowy Górniczej
Ząbkowice przystanął w Jaworznie Szczakowej
Odjeżdżamy z 4-minutowym poślizgiem ze względu na opóźnienie osobowego 435 z Ząbkowic. Do Sosnowca Maczek toczymy się 40km/h. Za stacją wleczemy się jeszcze wolniej, ale po kilometrze przyspieszamy i dalej pędzimy 80 km/h. Opuszczam skład na przystanku Dąbrowa Górnicza Huta Katowice kierując się na przystanek tramwajowy.
EN57-1324 rusza z przystanku Dąbrowa Górnicza Huta Katowice
Swój maraton tramwajami po GOP-ie rozpocząłem o 8:12 na przystanku Gołonóg Tworzeń. Na polu ciągle gęsta mgła i ciężko jest dojrzeć skąd coś jedzie. Na szczęście miałem przy sobie jeszcze połówkę biletu z 31 stycznia, bo tu kiosku nie ma chyba w promieniu kilometra. Po kilku minutach przyjechał tramwaj linii 21 (105Na #664+663, poc.2103). Na przystanku Gołonóg Laski do naszego składu wsiadł jakiś nietuzinkowy gościu, który na cały wagon wygłaszał swoje dziwne teorie. I tak nikt go nie słyszał, bo wszystko zagłuszał hałas wydawany przez tramwaj (na szczęście ten człowiek wysiadł na Os. Kasprzaka). Na pętli Gołonóg Podstacja stały dwa pociągi linii 22. Za pętlą KWK Paryż do naszego składu wsiadło dwóch "kanarów", ale nie zdążyli mi sprawdzić biletu, bo przede mną siedziało dwóch kolesiów, którzy takowych nie mieli. Zdążyłem wysiąść z tramwaju, a oni dalej się z nimi wykłócali. Z tramwaju wysiadłem na przystanku Będzin Przemsza. Nad okolicą góruje zamek w Będzinie. Od tego czasu mgła ustąpiła i dalej dzień był bardzo słoneczny.
105N/MB #740 na rondzie w Będzinie zwanym "nerką Gierka"
Przejechały dwa pociągi linii 25: do Żychcic był prawie pusty, ale ten do Dąbrowy jechał z ludźmi na stojąco.
105Na #511 kieruje się na dziś już nieistniejącą trasę do Żychcic
Koło przystanku Partyzantów udaje mi się znaleźć kiosk, gdzie zakupiłem bilety na resztę dnia. Od razu przyjechał tramwaj linii 27 (105Na #633+634, poc.2701). Pod wiaduktem ekspresówki na ulicy Będzińskiej w Sosnowcu znajduje się pętla tramwajowa, do której niedawno przedłużono linię 24. Obecnie ta linia swoją trasą na mapie Sosnowca kreśli coś w rodzaju niedomkniętego koła. Kawałek dalej z dwóch torów na chwilę zrobiły się trzy. Kluczymy trochę po Pogoni i wyjeżdżamy na odwiedzany już przeze mnie 4 miesiące temu przystanek Sosnowiec Podstacja. Tam także porobiłem trochę zdjęć.
105Na #498 na przystanku Sosnowiec Podstacja

105Na #530+540 na ulicy 3 Maja w Sosnowcu

105Na #781+782 dojeżdża do przystanku Sosnowiec Podstacja
Dalej do Katowic pojechałem linią 15 (105Na #571+618). Skład ten ewidentnie coś miał z rozrusznikiem, ponieważ podczas jazdy wydawał on dość burczący odgłos. Co ciekawe gdy skład pędził ulicą 3 maja (między wawelem a dworcem) burczenie robiło się głośniejsze, tak że drgało całym wagonem aż na rozjazdach na skrzyżowaniu z ulicą Małachowskiego coś trzasnęło pod podłogą i w wagonie strasznie zaśmierdziało. Pomyślałem, że koniec jazdy. Okazało się, że nic z tych rzeczy i pojechaliśmy dalej. Później wprawdzie wagon już nie burczał, ale przy ruszaniu dość gwałtownie szarpał i słychać było jakby pod podłogą coś się turlało. Za mostem nad Brynicą, gdy nasza trasa biegła wzdłuż torów kolejowych wyprzedził nas EC Polonia z EP05-16. W Szopienicach wysiadam z tego rzęcha i idę pod klimatyczny tunelik. Tam fotografuję skład #576+575 (linia 14, poc. 1401) po czym wracam na przystanek czekając na czternastkę.
Skład #576+575 pokonuje klimatyczny tunelik w Szopienicach
Bardzo mile zostałem zaskoczony, gdy pojawiła się czerwona stodwójka #241 (poc.1403). Mimo, że niskie siedzenia jazda była przyjemna. Wysiadłem pod Spodkiem, gdzie przesiadłem się do 116Nd #801 z tajemniczym napisem Chorzów stadion śląski, ale bez numeru linii. Widać to jakiś pociąg dodatkowy.
105Na #680+679 oraz 102Na #241 na przystanku koło Spodka
w Katowicach

116Nd #801 na alei Korfantego w Katowicach
Na Dębie kładą już nowe torowisko. Wysiadam przy wesołym miasteczku. Sezon trwa już od 4 dni, ale tłumów na razie nie ma (w końcu jest dzień roboczy). Stoi pociąg kolejki parkowej do przystani, ale do odjazdu ma jeszcze trochę czasu.
Pociąg kolejki parkowej w Chorzowie na stacji Wesołe Miasteczko
Do stadionu śląskiego postanowiłem przejechać się kolejką linową "elką". Kolejka ta wówczas miała 3 stacje (Wesołe Miasteczko, Planetarium i Stadion Śląski) i 3 trasy je łączące. Podczas mojej wizyty czynne było tylko jedno ramię tego trójkąta (Wesołe Miasteczko – Stadion Śląski). Jazda tą kolejką zrobiła na mnie duże wrażenie. Jedzie to powoli i można obserwować piękną panoramę WPKiW z góry.
Widok z kolei linowej "Elka". Szlak Wesołe Miasteczko - Stadion
Śląski
Po zejściu z krzesełka przy stadionie śląskim mam niewielkie problemy z orientacją w terenie, ale ostatecznie udaje mi się wyjść na przystanek tramwajowy. Dalszą jazdę kontynuowałem tramwajem linii 11 (105N #335+336, poc. 112). Były to wagony 105N dysponujące wieloma oryginalnymi detalami. Brak było przycisków do otwierania drzwi i dużej szafy elektrycznej oddzielającej motorniczego od pasażerów. Były za to "krzykaczki" zapowiadające przystanki. Dość długo oczekujemy przed wjazdem na odcinek jednotorowy przed rynkiem w Chorzowie. Przy Szarlocińcu zjeżdżamy na odcinek jednotorowy z sygnalizacją ręczną. Wysiadam na przystanku Chorzów Pokoju, aby przejść na piechotę granicę Chorzowa i Świętochłowic. Zaraz jak wysiadłem, skład stanął z powodu zaparkowanego w skrajni Fiata Bravo. Motorniczy dzwonił tak długo, aż zjawił się kierowca i przesunął auto.
Skład 105N #335+336 za przystankiem Chorzów Pokoju
Na jednotorze każde spóźnienie pociąga za sobą następne. Na przystanku Piaśniki Skrzyżowanie oczekiwałem 20 minut na tramwaj linii 17.
Skład 105Na #354+355 mija skrzyżowanie tras linii nr 7 i 11
w Piaśnikach

102Na #163 z lampami od stopiątki na przystanku Piaśniki Skrzyżowanie
Zaczęły się u mnie rodzić obawy czy zdążę do Gliwic na 13:33 na osobówkę do Krakowa. Postanowiłem skrócić wyprawę do Zabrza. Siedemnastka przyjechała o 12:25 (105N/MH #677, poc. 172). Wagon jest po modernizacji i posiada wygodne siedzenia oraz kasowniki takie jak w "karlikach". Początkowo jedziemy przez las. Na przystanku Łagiewniki zahaczamy trochę o Bytom. Dalej jedziemy przez Chropaczów do Lipin. Stare kamieniczki przeplatają się z nowymi blokami. W Lipinach mijanka ze stodwójką #182. Na przystanku Lipiny Targowisko motorniczy wychodzi z naszego "tyrystora" aby przekręcić kluczyk (sygnalizacja ręczna) i wjeżdżamy na trasę linii 11. Ostatnie kilkaset metrów od przystanku Chebzie Paweł jedziemy jako pociąg następny za tramwajem linii 9 (105Na #715+716). Niestety wjeżdżając na pętlę w Chebziu widzę tył odjeżdżającego 29 (105N/MH #374) i pojawiły się obawy czy zdążę do Zabrza na 13:41. Na szczęście od razu przyjeżdża następny tramwaj linii 29, którym był drugi gliwicki tyrystor 105N/MH #614 (poc.293). Jak widać ostatnio trafiam na same wagony po modernizacjach.
Skład 105Na #785+786 na pętli w Chebziu

105N/MH #677 na pętli w Chebziu
O 13:16 w wagonie rozległ się komunikat Uwaga odjazd linia numer 29, kierunek Zabrze Biskupice. Ruszamy jako pociąg następny za tramwajem linii 18 (105Na #775). Co ciekawe na tym odcinku tramwaje linii 18 i 29 jeżdżą zawsze parami. Za przystankiem Chebzie Mijanka wjeżdżamy pod kolejne klimatyczne wiadukty niemalże pozbawione skrajni, ale na focenie ich nie było czasu. Dalsza podróż upływała w lekich nerwach, czy zdążę do Zabrza na czas, bo jechaliśmy powoli. Na samym skrzyżowaniu w Rudzie Pd. spędziliśmy chyba 5 minut (sygnalizacja ręczna i świetlna). Tam też rozstajemy się z osiemnastką i dalej jedziemy samodzielnie. Na szczęście potem motorniczy się starał bardziej i często wyciągał z "tyrystora" vmax. Dalej zresztą trasa jest w większości dwutorowa. Po dotarciu na dworzec kolejowy w Zabrzu okazało się, że mój pośpiech nie był konieczny, gdyż trafiłem na zamknięcie torowe. Z powodu remontu wiaduktu w Chebziu w godzinach 11:30-14:30 ruch był całkowicie zawieszony, a osobowy Kędzierzyn-Koźle - Kraków Gł., którym planowałem wrócić pojechał trasą objazdową. Najbliższy pociąg jaki był w kierunku Krakowa to „Hetman” o 14:56. Mogłem więc na upartego podjechać na niego tramwajem do Gliwic, ale już mi się nie chciało.
Skład 105Na #417+418 na nieistniejącej już pętli piątki pod
dworcem PKP w Zabrzu
"Hetman" z Wrocławia do Zamościa przyjechał planowo zaprzężony w ex-krakowskiego "byka" 135. Zająłem przedział w którym siedział starszy pan. W ogóle zapełnienie nie było takie duże, bo w tym czasie pewnie większość Polaków siedziało w domu i oglądało mecz Polska - Korea. Z Zabrza wyjechaliśmy już z małymi "plecami" bo oczekiwaliśmy na przyjazd "Światowida" (od Zabrza do Chebzia jechaliśmy torem niewłaściwym), a w Chebziu oczekiwała już osobówka Częstochowa - Gliwice. Przed Katowicami fotografuję z pociągu pomnik Ty42-44.
Parowóz Ty42-44 ustawiony jako pomnik koło lokomotywowni
w Katowicach
W Katowicach miły pan opuszcza mój przedział. Przy sąsiednim peronie stoi osobowy Oświęcim - Chałupki z zieloną EU07-309. Z Katowic wyruszamy 5 minut po czasie, a z Mysłowic z +9 (Przepuszczanie osobowego z Oświęcimia). Między Jaworznem Szczakową a Trzebinią rozpętała się burza z piorunami, co spowodowało, że za Ciężkowicami zwolniliśmy do 30 km/h. W Trzebini mieliśmy przez to już +12. Na stacji stała ET21-357 z "talbotami". Dalej powietrze było niesamowicie rześkie, przez co przyjemnie było wyglądać przez okno. W Mydlnikach zwiększyliśmy opóźnienie do 15 minut z powodu przepuszczania "Wielkopolanina". Do Krakowa dojechaliśmy ok. godziny 17. Równocześnie od strony Płaszowa nadjechał EC Sobieski z zieloną EU07-158, stał też Ex. "Wyspiański" z EP05-23.