Pokazywanie postów oznaczonych etykietą D29-117. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą D29-117. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lipca 2024

2024-07-20 Dróżki kalwaryjskie

 

W pierwszy dzień urlopu zebrałem się na wycieczkę rowerową po okolicach Kalwarii Zebrzydowskiej. Głównym celem było penetrowanie pagórków z widokiem na jeden z bardziej malowniczych szlaków linii zakopiańskiej, czyli Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona – Stronie. Już z rok się przymierzałem do wypadu w te okolice, ale dotychczas nie mogłem się zmotywować, gdyż plan przewidywał wyjazd z Krakowa przed godziną 5 pierwszym regio do Bielska-Białej. Udało się go wreszcie zrealizować w sobotę 20 lipca 2024 r. Pobudka za piętnaście czwarta i po szybkim śniadaniu ruszyłem rowerem na przystanek Kraków Bronowice na pierwszą osobówkę z Oświęcimia. Pomimo szewskiej pory, jechali oprócz mnie podróżni z rowerami. W Krakowie Głównym mam farta, bo regio do Bielska-Białej (EN57-2013) stało przy tym samym peronie i nie musiałem taszczyć roweru po windach czy schodach. Przede mną godzinna podróż do Przytkowic. W Radziszowie krzyżujemy się z osobówką z Kęt do Krakowa (EN57-1273). Jednostka była bardzo „profesjonalnie” oznakowana. Na szybach czołowych miała naklejone kartki papieru z ręcznym napisem „Kraków Gł.” 😂. Z Przytkowic udałem się na początek na polankę w Zebrzydowicach. Można z niej zrobić pociągi wjeżdżające do stacji Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona od strony Krakowa na tle klasztoru. Słońce świeci tam pod dobrym kątem tylko wcześnie rano, dlatego zaplanowałem wyjazd z Krakowa o tak hardkorowej porze. Pierwszymi pociągami w planie były „Luxtorpeda” Kolei Małopolskich z Krakowa do Zakopanego oraz „Podhale” Polregio relacji przeciwnej. Przed godziną 7 krzyżują się one w Kalwarii Zebrzydowskiej Lanckoronie. „Luxtorpeda” była słyszalna jeszcze jak mijała stację w Leńczach, która leży po drugiej stronie góry na której przebywałem. Po stukocie kół wykminiłem że jadą dwie jednostki. Dla pasażerów to na pewno dobrze, dla mnie już niekoniecznie bo tak długi skład może mi się nie zmieścić w kadrze 😛. Na szczęście jakoś udało się go zmieścić. 

EN78A-005+006 jako pociąg "Luxtorpeda" z Krakowa do
Zakopanego wjeżdżają na stację Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona

Za to na „Podhalu” jechała pojedyncza ED72, którą już bez większych trudności umieściłem w kadrze J

ED72-013 jako pociąg regio "Podhale" z Zakopanego do Krakowa
ruszył ze stacji Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona

Następny pociąg w kierunku Zakopanego jest dopiero za 1,5 godziny. Wcześniej pojedzie osobówka do Bielska-Białej korzystająca z otwartej rok temu łącznicy omijającej stację Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona. Z mojej obecnej miejscówki widać kawałek łącznicy, ale na tyle mały że nie zmieszczę tu całej jednostki EN57. Korzystając z niemal godzinnego zapasu czasowego spenetrowałem trochę Zebrzydowice w poszukiwaniu miejsca, z którego byłoby widać linię kolejową w rejonie przystanku Przytkowice. Niestety krążyłem po wsi i żadnego satysfakcjonującego mnie widoku nie znalazłem (aż jedna starsza pani się zaciekawiła czego tak szukam 😅). Ostatecznie z podkulonym ogonem wróciłem na poprzednią miejscówkę i zaczekałem na regio „Beskidek” z Krakowa do Bielska-Białej. 

EN57-1273 jako pociąg regio "Beskidek" z Krakowa do Bielska-
-Białej wjeżdża na łącznicę omijającą stację Kalwaria Zebrzydowska
Lanckorona

Potem przemieściłem się na będący moim głównym celem szlak Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona – Stronie. Pierwszą miejscówkę, jaką miałem upatrzoną, była polanka w Brodach, na wysokości kalwaryjskiego klasztoru. Uznałem, że łatwiej się tam dostanę nie od dołu czyli od drogi Brody – Palcza, lecz od góry czyli od następnej bocznej drogi odchodzącej od krajówki nr 52 w Brodach. I faktycznie, bez problemu dotarłem na miejsce. Chociaż zrobić zdjęcie pociągu z klasztorem jest stąd ciężko, trzeba mocno naciągać kadr. Najpierw w stronę Zakopanego pojechał regio „Kasprowy” z Krakowa a 20 minut później w drugą stroną przemknął IC „Witkacy” do Gdyni. 

EN57-2036 jako pociąg regio "Kasprowy" z Krakowa do
Zakopanego na szlaku Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona -
-Stronie


IC "Witkacy" z Zakopanego do Gdyni zbliża się do stacji Kalwaria
Zebrzydowska Lanckorona

Kolejne pociągi miałem za około 40 minut i podjąłem próbę zmiany miejscówki. Spróbowałem z tej polanki dostać się bezpośrednio do biegnącej dnem dolinki drogi do Palczy. Już miałem wrażenie, że wylądowałem na czyimś podwórku, ale na szczęście nie musiałem przeskakiwać z rowerem przez płot i wydostałem się na główną drogę. Zająłem się penetracją drogi, co od kościoła w Brodach idzie w górę w stronę Lanckorony. Gęsta zabudowa i duże zakrzaczenie utrudniały znalezienie dobrego widoku na linię kolejową. Ostatecznie znalazłem jedno miejsce, skąd widać kawałek szlaku bliżej stacji Stronie. Niestety czekanie tu na pociąg jest wysoce niekomfortowe, ze względu na wąską drogę bez poboczy oraz zawziętego psa, nieustępliwego w szczekaniu. Znalazłem też drugie miejsce, gdzie można zrobić pociąg z klasztorem. Tu już można było się schować w boczną ścieżkę. W planie były teraz dwa pociągi od Zakopanego. Regio „Janosik” do Krakowa i zaraz po nim TLK „Lubomirski” do Gdyni. Ten drugi pociąg do Zakopanego kursuje raptem od miesiąca. Osobówkę zrobiłem zarówno bliżej Stronia jak i z klasztorem. 

ED72-012 jako pociąg regio "Janosik" z Zakopanego do Krakowa
ruszył chwilę temu ze stacji Stronie

Ten sam skład dojeżdża do stacji Kalwaria Zebrzydowska
Lanckorona

Na „Lubomirskiego” już nie chciało mi się ruszać i zrobiłem go tylko z klasztorem. 

TLK "Lubomirski" z Zakopanego do Gdyni zbliża się do stacji
Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona

Kolejnym miejscem w moim planie, była główna droga wspinająca się serpentynami do centrum Lanckorony (ul. 3 maja). Powinno być z niej widać linię kolejową bliżej stacji Stronie. Widok faktycznie był warty wspinaczki. Można zrobić stąd pociąg na tle masywu Beskidu Małego. Zaczekałem tu na IC „Karłowicz” z Warszawy do Zakopanego. 

IC "Karłowicz" z Warszawy do Zakopanego za chwilę minie
stację Stronie

Po wykonaniu fotek udałem się na pagór zlokalizowany na południe od wsi Leśnica. Zjechałem do drogi Brody – Palcza i zaraz skręciłem w drogę do Stryszowa. Na końcu Leśnicy skręciłem w boczną drogę wspinającą się ostro do góry. Był to najbardziej wymagający podjazd tego dnia. Pod koniec podjazdu zagadał do mnie starszy pan pracujący na polu. Ucieszył się, że zobaczył tu nową twarz i pytał się skąd przyjechałem oraz czy mi się tu podoba J. Powiedziałem, że tereny bardzo ładne. Ja to zawsze mam takie wrażenie, że jak przyjeżdżam w obce strony szukając miejsc do fotografowania pociągów, to miejscowi traktują mnie jak intruza. Ale jak widać są tacy co się cieszą jak pojawi się jakiś turysta J Więcej takich ludzi! Skoro już poczułem się tu tak mile widziany, rozglądałem się na spokojnie czy stąd by się jeszcze nie dało zrobić zdjęcia pociągu z kalwaryjskim klasztorem. Znalazłem takie miejsce, tyle że znowu trzeba bardzo naciągać kadr, żeby zrobić pociąg z klasztorem. Za niedługo miał jechać EIC „Tatry” z Warszawy do Zakopanego a zaraz po nim regio „Janosik” z Krakowa. „Tatry” zrobiłem zarówno z klasztorem jak i bez. 

Vectron 193 514 z pociągiem EIC "Tatry" z Warszawy do
Zakopanego za chwilę minie stację Stronie

Ale ujęcie z klasztorem uznałem na tak naciągane, że osobówkę zrobiłem już bez niego. 

ED72-013 jako pociąg regio "Janosik" z Krakowa do Zakopanego
dojeżdża do stacji Stronie

Na „Tatrach” ostatnio często jeżdżą ciekawe maszyny. Tym razem skład prowadził Vectron LokoTrain. Gdy tak patrzyłem na mapę zauważyłem, że aby dostać się do stacji w Stroniu, nie trzeba wracać się na dół do Leśnicy, ale możne przejechać górą przez przysiółek Zadziele należący do wsi Skawinki. Tak też zrobiłem i przy okazji odkryłem piękny widok jak pociąg rozpoczyna zjazd ze Stronia w kierunku Kalwarii Zebrzydowskiej z widokiem na położoną niżej wieś Brody a także dolinę Wisły i Garb Tenczyński. Akurat od Zakopanego zmierzało regio „Gubałówka” to już wiedziałem gdzie mu zrobię zdjęcie. Co prawda jednostka była częściowo za krzakami, ale widok i tak był przepiękny. Przy okazji dało się ją też zrobić jak jedzie za domami w Stroniu z wystającymi zza lasu wieżyczkami kalwaryjskiego klasztoru 😉. 

Regio "Gubałówka" z Zakopanego do Krakowa ruszyło ze stacji
Stronie i zjeżdża do Kalwarii Zebrzydowskiej Lanckorony

Pomału już kończyłem wyprawę. Tyle że pociąg powrotny miałem od Bielska-Białej i musiałem się jeszcze dostać do Barwałdu. Przy okazji chciałem jeszcze złapać osobówkę do Bielska-Białej po godzinie 12. Miałem 30 minut na dostanie się do Barwałdu, ciekawe czy się uda. Wypatrzyłem, że najkrócej będzie jechać koło boiska LKS Żarek Stronie i przez Bugaj Zakrzowski. Stromy podjazd miałem praktycznie tylko na samym początku w Stroniu przed boiskiem. Potem kawałek leśnej drogi do Bugaja. W Bugaju kawałek łagodnego podjazdu, a potem już praktycznie cały czas z górki klimatyczną leśną drogą. Na krajówkę nr 52 wskoczyłem 4 minuty przed planowym przyjazdem osobówki Kraków – Bielsko-Biała. Znalazłem na szybko dla niej miejscówkę na esce za przystankiem Barwałd Górny. To jest obieg, na którym często kursuje minionek, czyli żółto-niebieski EN71-001. Niestety akurat tym razem jechał EN57-2024. 

EN57-2024 jako pociąg regio "Bolek i Lolek" z Krakowa do
Bielska-Białej ruszył z przystanku Barwałd Górny

To by było tyle focenia na dziś. Za ponad godzinę mam pociąg powrotny do Krakowa. Wracałem jednostką EN57-1273, tą z naklejonymi na szybach czołowych kartkami z ręcznymi napisami „Kraków Gł.” 😅. Jak wsiadłem, to w przedziale służbowym na końcu jechało już 6 rowerów. Dobrze, że dwójka rowerzystów wysiadała w Kalwarii Zebrzydowskiej, dzięki czemu zwolnił mi się wieszak. Za Skawiną już zostałem sam z rowerem w służbówce. W Krakowie akurat miałem przesiadką na bezpośrednią osobówkę Kolei Małopolskich z Tarnowa do Oświęcimia. Dzięki temu nie musiałem znów zmieniać peronu na głównym i przesiadłem się przy jednym peronie na Zabłociu. W osobówce z Tarnowa też przyjechały 3 rowery, a w Krakowie Głównym ich miejsce zajęły kolejne trzy. Tak więc widać że przewóz rowerów w pociągu staje się coraz bardziej popularny. Wyprawę zakończyłem tuż przed godziną 15.

środa, 3 lipca 2024

2024-06-16 Co słychać w zachodniej Małopolsce?

 

W niedzielę 16 czerwca Alek zaproponował mi wspólne fotografowanie pociągów, tym razem w zachodnich rejonach Małopolski. Głównym naszym celem była jednostka Polregio EN71-001, która niedawno powróciła na małopolskie tory odmalowana w jedyne słuszne barwy. Mowa oczywiście o malowaniu fabrycznym żółto-niebieskim. Jest to pierwsza od 14 lat tak pomalowana jednostka w Małopolsce. Poprzednią była EN57-001 która została odstawiona w 2010 r. W skali kraju jednak nie jest to obecnie jedyna czynna jednostka w historycznych barwach. Od kilku lat podobnie pomalowane jeżdżą EN71-052 w SKM Trójmiasto i EN57-038 w Kolejach Mazowieckich. Polregio długo się broniło przed przywracaniem żółto-niebieskiej malatury, ale w końcu zmieniło zdanie. I myślę, że nie powinno żałować, bo jednostka EN71-001 zbiera obecnie bardzo pozytywne opinie. Zwłaszcza że w odróżnieniu od klasyków z SKM Trójmiasto i Kolei Mazowieckich, ma zachowane również oryginalne wnętrze z dermowymi siedzeniami. Starsi pasażerowie z sentymentem wspominają na jej widok dawne podróże pociągami, a wśród młodszych zyskała ona pieszczotliwe przezwisko minionek. Obecnie EN71-001 najczęściej można spotkać na trasie Kraków – Bielsko-Biała. Dodatkowo Alek chciał połapać też składy towarowe w rejonie Oświęcimia.

Tym razem dla odmiany Alek nie kazał mi wyjeżdżać z Krakowa bladym świtem. Poprosił abym przyjechał do niego około południa. Wcześniej bowiem chciał odespać sobotnie kółeczkowanie pociągami po Dolnym Śląsku. Połączenia miałem jednak takie, że musiałem wyjechać z Krakowa przed godziną 9 i u Alka w Klimontowie byłem przed 10. Wykorzystałem ten czas na zdjęcia pociągów na szlaku Sędziszów – Kozłów, który wkrótce idzie do modernizacji. Ciekawe czy przejazdy przy przystanku w Klimontowie dalej będą sterowane przez ludzi, czy wstawią sygnalizacje samoczynną. Dwa lata temu bowiem dopieprzała się tu do mnie dróżniczka za robienie zdjęć, więc nie ukrywam że bardzo mnie ucieszy jak na jej miejsce wstawią SSP. 😉 Na początek pojechały dwa Stadlery PKP Intercity. W Klimontowie z peronu uwieczniłem „Orłowicza”, a z okolic przejazdu bliżej Kozłowa złapałem „Sienkiewicza”. 

ED160-004 jako pociąg IC "Orłowicz" z Olsztyna do Krakowa
mija przystanek Klimontów

IC "Sienkiewicz" z Krakowa do Olsztyna na szlaku między
Kozłowem a Klimontowem

Potem w planach miałem jeszcze dwie osobówki, na które przeniosłem się dalej w stronę Kozłowa, pod granicę województw świętokrzyskiego i małopolskiego. Biegnący obok linii Warszawa – Kraków nasyp Linii Hutniczej Szerokotorowej jest tu szeroki, jakby miała kiedyś powstać mijanka. Po godzinie 11 przemknął EN57ALd-2218 w obsłudze osobówki z Katowic do Kielc. 

EN57ALd-2218 jak pociąg regio z Katowic do Kielc na szlaku
między Kozłowem a Klimontowem

Niedługo potem Alek zadzwonił, że już wstał i żebym pomału zmierzał w stronę przejazdów w Klimontowie, skąd mnie odbierze. W międzyczasie pogoda się zbiesiła i zaczął padać deszcz. Przy jednym z przejazdów w Klimontowie znalazłem niewielkie oczko wodne, po którym akurat pływała kacza rodzinka. Planowałem zrobić z nim osobówkę z Kielc do Krakowa, ale niestety kaczki nie chciały współpracować. Na pocieszenie na osobówce pojechał klasyczny EN57. 

EN57-1440 jako pociąg osobowy z Kielc do Krakowa ruszył
z przystanku Klimontów

W tym samym czasie Alek przyjechał i zabrał mnie do siebie na lunch. Przy okazji przeczekaliśmy u niego najbardziej deszczową pogodę. Alek nie miał za dobrych wieści co do EN71-001. Z tego co wypatrzył, to jeździł on na osobówkach Podhalańskiej Kolei Regionalnej, czyli na drugim końcu województwa. Postanowił więc, że najpierw pojedziemy do Chrząstowic Olkuskich złapać osobówkę Sędziszów – Katowice, a potem udamy się w okolice Oświęcimia. Wyjechaliśmy około godziny 13 i zmierzaliśmy przez Żarnowiec do Wolbromia. Niestety zatrzymał nas przedwcześnie zamknięty przejazd we wsi Kaliś za Wolbromiem, przez co osobówki już nie dogoniliśmy do przystanku Chrząstowice Olkuskie. 

EN57-2004 jako pociąg regio z Sędziszowa do Katowic na szlaku
między przystankami Wolbrom Zachodni i Zarzecze

Alek był niepocieszony z tego powodu i postanowił, że czekamy tu do następnego pociągu. Najpewniej towarowego, bo najbliższy osobowy będzie za 2,5 godziny. Chociaż jak dla mnie nic szczególnego na tym przystanku nie ma. Ot zdewastowany budynek dawnej poczekalni i kasy biletowej. Na szczęście ostatecznie nie musieliśmy tu długo czekać, bo tylko 20 minut. Po tym czasie zjawił się pociąg na LHS w kierunku Sławkowa, i to z klasycznymi gagarami J

ST44-2061+2026 z pociągiem kontenerowym mijają przystanek
Chrząstowice Olkuskie

Niedługo potem plan naszego wyjazdu uległ gwałtownej zmianie. Alek bowiem wypatrzył z bardziej wiarygodnego źródła, że EN71-001 jednak kursuje dziś na trasie Kraków – Bielsko-Biała. Podjęliśmy natychmiastową decyzję, że jedziemy mu na spotkanie 😀. Z Bielska-Białej wyruszy przed godziną 15 i zdecydowaliśmy się przeciąć mu drogę w Bulowicach. Najkrótsza droga wiodła przez Trzebinię i Chrzanów, ale Alek wolał jechać przez mniejsze miejscowości i od Olkusza kierowaliśmy się przez Wolę Filipowską, Alwernię i Zator. I tak dojeżdżamy sobie na spokojnie do Alwerni, aż tu Alek krzyczy „Patrz!”. Rozglądam się na zewnątrz i nic specjalnego nie widzę. Alek każe mi jednak zwrócić uwagę na licznik w samochodzie. Pokazywał przebieg 199 999 kilometrów. Oznacza to, że już tylko metry dzieliły nas do momentu, kiedy auto Alka będzie świętowało urodziny, dwustutysięcznego kilometra :D. Jechaliśmy pomału spoglądając co chwila na licznik, kiedy wypadnie ten ważny dla auta moment. W pobliżu centrum Alwerni licznik wyświetlił 200 000 i wtedy Alek odśpiewał swojemu autku „milion kilometrów, milion kilometrów, niech jeździ jeździ nam…” i „niech ci olej silnikowy zawsze smaczny będzie…” :D. Miło, że miałem zaszczyt być przy tak ważnym dla tego auta momencie J W Alwerni wskoczyliśmy na drogę wojewódzką nr 780 i minęliśmy zlikwidowany przejazd przez linię kolejową Trzebinia – Wadowice L. Na pocieszenie od tego przejazdu w kierunku Trzebini na linii odbywa się ruch drezynowy. Nawet jak my jechaliśmy, to akurat stały drezyny przy przejeździe. Ruch odbywa się obecnie na odcinku od Alwerni prawie do stacji Bolęcin. Odbudowany został nawet rozkradziony odcinek biegnący przez Puszczę Dulowską. Od Babic kierowaliśmy się na południe przez Zator, Gierałtowice i Nidek do Bulowic. Do przyjazdu osobówki Bielsko-Biała – Kraków zostało kilka minut. Pierwsze zdjęcia wykonaliśmy mu przy przystanku Bulowice z budką dróżnika. Przystanek sąsiaduje bowiem z przejazdem przez drogę krajową nr 52. Przyjechała zgodnie z planem jednostka EN71-001 w historycznych barwach. Nie mogę się nacieszyć jaka ona jest piękna 😍 

EN71-001 jako pociąg regio "Bolek i Lolek" z Bielska-Białej
do Krakowa zatrzymuje się na przystanku Bulowice

Z Bulowic podgoniliśmy minionka na znany i lubiany łuk w Choczni Górnej. Zamglone pasmo górskie Beskidu Małego dodatkowo uatrakcyjniło motyw. 

Minionek zbliża się do przystanku Chocznia Górna

Dalej można było spokojnie pogonić tę jednostkę do Krakowa, jednak Alek zdecydował, że przenosimy się na linię Kraków – Oświęcim przez Zator. Mieliśmy pół godziny na przemieszczenie się do Zatora, żeby zdążyć na osobówkę do Oświęcimia planowo obsługiwaną składem Impulsów. Zaczailiśmy się na nią na wiadukcie drogi wojewódzkiej do Chrzanowa. Dookoła panowała cisza, przerywana co jakiś czas darciem mordy pasażerów kolejek górskich z pobliskiego parku rozrywki. 

EN78-004+002 jako pociąg osobowy z Krakowa do Oświęcimia
ruszają z byłej stacji Zator

Po wykonaniu zdjęcia Impulsów, przenieśliśmy się kawałek w kierunku Oświęcimia, za przystanek Zator Park Rozrywki. Jest tam przy torach gospodarstwo, gdzie pasą się krowy. Dotarliśmy na miejsce i owszem krowy były, tyle że akurat pasły się dalej od drogi. Na pocieszenie pogoda zaczęła się poprawiać. Deszczowe chmury zaczęły się rozchodzić i przebijało się słońce. Do kolejnej osobówki mieliśmy niecałą godzinę i po cichu liczyliśmy że przez ten czas krowy podejdą bliżej. Wcześniej jednak zauważyliśmy, że gospodarz się nami zainteresował. Jak widzieliśmy że do nas idzie, obstawialiśmy jaka będzie rozmowa. Na szczęście gość był sympatyczny i zaczął rozmowę tekstem, że fajnie że rozglądamy się za dziewczynami, tylko chyba gatunek nie ten 😅. Odpowiedzieliśmy, że chcemy sfotografować pociąg z krowami i liczymy, że podejdą bliżej nas. Właściciel odpowiedział, że nie podejdą, bo akurat przywiązał je do dalszej kwatery. Poza tym rozmowa upłynęła miło, aż nadjechała kolejna osobówka do Oświęcimia. 

EN79-004 jako pociąg osobowy z Krakowa do Oświęcimia
ruszył chwilę temu z przystanku Zator Park Rozrywki

Po wykonaniu zdjęcia przenieśliśmy się szybko na przystanek Zator Park Rozrywki, gdzie chcieliśmy złapać pociąg do Krakowa. Otwarty rok temu przystanek cieszy się dużą popularnością wśród klientów Energylandii. Obok wybudowana jest pętla dla traktorowej ciuchci dowożącej na pociąg. Z kolei po drugiej stronie torów powstał parking na cztery miejsca, ale… wyłącznie dla pracowników Polskich Linii Kolejowych 😂. Dla pospólstwa jest utwardzone kilka miejsc przy pętli. Jak to Alek zobaczył, ciśnienie mu podskoczyło i nie omieszkał nakręcić filmiku pełnego kąśliwych komentarzy pod adresem PLK 😈. 

EN78-002 jako pociąg osobowy z Oświęcimia do Krakowa na
przystanku Zator Park Rozrywki

Następnie przenieśliśmy się do Oświęcimia. Głównie chcieliśmy się udać na szlak do Czechowic-Dziedzic. Najpierw jednak skierowaliśmy się na linię do Katowic, gdyż zaraz w tym kierunku ma ruszyć osobówka Kolei Śląskich. Ostatnio Koleje Śląskie na trasę Oświęcim – Katowice często puszczają zmodernizowane jednostki EN57 wypożyczone od Kolei Mazowieckich lub Kolei Dolnośląskich. Słońce wyszło już na dobre, ale świeciło dość nisko, przez co musieliśmy dość długo szukać miejscówki gdzie pociąg wyszedłby dobrze oświetlony. Ostatecznie ulokowaliśmy się przed mostem na Wiśle. Tak się złożyła że pojechała rdzenna śląska jednostka EN57AKŚ-3001. 

EN57AKŚ-3001 jako pociąg osobowy z Oświęcimia do Katowic
chwilę po ruszeniu ze stacji początkowej

Potem udaliśmy się na linię Oświęcim – Czechowice-Dziedzice. Niskie słońce utrudniało znalezienie dobrze oświetlonego pleneru. Gdy tak krążyliśmy w poszukiwaniu miejscówki, przepuściliśmy osobówkę Czechowice-Dziedzice – Kraków (ED72A-005 z całkiem niezłą frekwencją). Już myślałem że dojedziemy do Czechowic-Dziedzic i nie będzie satysfakcjonującego miejsca, ale w końcu znaleźliśmy dobrze oświetlone miejsce między przystankami Dankowice i Kaniów. Teraz jeszcze do pełni szczęścia brakowało żeby pojechał jakiś towarowy. Najbliższa osobówka będzie bowiem dopiero po godzinie 21 czyli już po ciemku. Niestety jak na złość nic nie chciało jechać. Po godzinie 20 uznaliśmy że nic tu po nas i pora wracać. Zwłaszcza że Alek szedł na noc do pracy. Ostatecznie ustaliliśmy, że poczekamy na międzynarodowy pociąg IC „Danubius” z Wiednia do Krakowa. Ma on ciekawy skład, dwa wagony polskie i jeden austriacki. Tego dnia akurat nie było wagonu austriackiego, jechały trzy polskie. 

EU07-353 z pociągiem IC "Danubius" z Wiednia do Krakowa
na szlaku między przystankami Kaniów i Dankowice

No cóż, dzień się kończy i trzeba wracać. Ruszając w drogę powrotną przejeżdżaliśmy przez przejazd rutynowo rozglądając się w obie strony. Patrzymy, a tu coś jedzie od Oświęcimia! No to w tył zwrot i biegusiem wracamy na motyw. Rzutem na taśmę na ostatnie promienie słońca załapał się byk PKP Cargo z talbotami 😀. 

ET22-936 z pociągiem towarowym między przystankami
Dankowice i Kaniów

Tak więc mimo wielu przeciwności losu mogliśmy wyjazd uznać za udany J. Gdy już jechaliśmy w drogę powrotną minął nas kolejny towarowy od Oświęcimia, ale jego już odpuściliśmy bo było po zachodzie słońca. W drogę powrotną udaliśmy się głównie drogami wojewódzkimi przez Jawiszowice, Polankę Wielką, Zator, Alwernię i Liszki. Było już po zachodzie słońca i w wielu miejscach towarzyszyły nam klimatyczne mgiełki. Tak więc dość ponury dzień zakończył się bardzo sympatycznie. Do Krakowa dotarliśmy przed godziną 22.

poniedziałek, 1 kwietnia 2024

2024-03-30 Wielka sobota w Beskidzie Małym

 

Gdy w lutym 2024 r. goniłem pociąg Turkolu jadący między innymi linią Bielsko-Biała – Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona, bardzo mnie zainteresował odcinek między przystankami Inwałd i Chocznia Górna. Wtedy postanowiłem, że kiedyś przyjadę tu na cały dzień. Nie chciałem tego odkładać w nieskończoność i plan zrealizowałem w wielką sobotę 30 marca. Dzień wcześniej w wielki piątek w Krakowie była piękna pogoda. Powietrze było przejrzyste jak rzadko kiedy. Zero smogu i widać było Tatry jak na dłoni. Skłoniło mnie to do organizacji spontanicznego spaceru po Beskidzie Małym ukierunkowanego oczywiście na zdjęcia pociągów w rejonie Inwałdu i Choczni. Wyjechałem z Krakowa o godzinie 6:50 pociągiem regio „Beskidek” do Bielska-Białej (EN57-2046). Do przystanku Kalwaria Zebrzydowska docieramy nową łącznicą otwartą w czerwcu zeszłego roku. Dla osoby przyzwyczajonej do jazdy z czasochłonnym obrotem w stacji Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona, jest to prawie że teleportacja 😛. Dalszy odcinek do Wadowic niby był przypudrowany w 2005 roku dla pociągu papieskiego, ale obecnie jest strasznie pocięty ograniczeniami prędkości. Co się pociąg rozpędzi do w miarę przyzwoitej prędkości, zaraz musi hamować. Ale z drugiej strony pasażerowie tej trasy już wystarczająco długo się męczyli z komunikacją zastępczą, więc niech teraz pojeżdżą normalnie. Zwłaszcza, że ludzi jeździ sporo. Dawno nie widziałem tak pełnych pociągów na trasie Kraków – Bielsko-Biała. Dobrze że powstała nowa mijanka w Barwałdzie Średnim, bo bardzo poprawiła ona przepustowość. Mamy tam dłuższy postój w celu krzyżowania z regio „Wanda” (EN57-2004). Frekwencja bardzo dobra, mimo okresu świątecznego. Budowa mijanki w Barwałdzie Średnim praktycznie pogrzebała szanse odbudowy stacji w Kleczy Górnej. Tory dodatkowe są tam już mocno zdekompletowane. Za Wadowicami już ciśniemy 80 km/h. Odcinek do Andrychowa został gruntownie zmodernizowany kilka lat temu. Początkowo pogoda była piękna, ale za Wadowicami widzę że masyw Beskidu Małego jest nieco zamglony. Zacząłem się obawiać czy wyjazd się opłaci, ale lepiej nie martwić się na zapas. Na masywie górskim na wysokości linii kolejowej między Chocznią Górną a Inwałdem znalazłem dwa mało zalesione stoki i intrygowało mnie czy będzie widać z nich pociągi. Teraz nadszedł czas, żeby to sprawdzić 😀. Jeden z nich to stok góry Wapiennica na wysokości Inwałdu, a drugi to stok Ostrego Wierchu zlokalizowany bliżej Choczni. Wysiadłem na przystanku w Inwałdzie, gdzie biorą początek dwa szlaki turystyczne. Mnie interesował szlak żółty, który wspina się na Wapiennicę i potem prowadzi na wschód skrajem Beskidu Małego, następnie przekracza dolinę Skawy i przez Jaroszowicką Górę dociera do przystanku kolejowego w Kleczy Górnej. Szlak wznosił się coraz bardziej stromo do góry, aż na szczycie Wapiennicy złączył się ze szlakiem zielonym prowadzącym z Andrychowa przez schronisko PTTK na Leskowcu do Świnnej Poręby. Aby dotrzeć do interesującego mnie stoku, musiałem kawałek podejść zielonym szlakiem w kierunku Andrychowa. Znalazłem ten stok, ale jego zalesienie jednak wcale nie było takie małe i musiałem nieźle się nagimnastykować, żeby znaleźć miejsce bez gałęzi w kadrze. Linię kolejową było widać, ale niestety przejrzystość powietrza nie była tak rewelacyjna jak dzień wcześniej w Krakowie L. Przynajmniej widać było w tle główną atrakcję Inwałdu, czyli Park Miniatur J. Do najbliższego pociągu miałem 40 minut, więc posiedziałem sobie przy szlaku z własnymi myślami. Wróciłem na upatrzoną miejscówkę kilka minut przed przyjazdem pociągu. Punktualnie o godzinie 10 w Inwałdzie melduje się regio „Stanisław Stojałowski” z Bielska-Białej do Krakowa. Człowiek pewnie się w grobie przewraca na myśl, że patronuje kiblom. Ale lokalne stowarzyszenie pisało petycje żeby upamiętnić w ten sposób owego działacza zasłużonego dla rejonu małopolsko-śląskiego, no to mają. „Stanisława Stojałowskiego” uwieczniłem w czterech aktach. 

Regio "Stanisław Stojałowski" z Bielska-Białej do Krakowa
ruszył chwilę temu z przystanku Inwałd

Następny pociąg jest za 2,5 godziny i przez ten czas przemieściłem się na Ostry Wierch. Wróciłem do zejścia szlaków żółtego i zielonego i udałem się na wschód zgodnie z ich znakami. Kilkanaście minut później na szczycie Panienka szlaki się rozchodzą. Zielony odchodzi na południe w kierunku Leskowca, a ja trzymam się dalej szlaku żółtego. Kolejne kilkanaście minut później osiągam tabliczkę informującą, że jestem na Ostrym Wierchu. Rozstaję się więc ze szlakiem żółtym i idę szukać stoku z widokiem na linię kolejową. Po chwili znajduję miejsce, z którego widać linię kolejową w kierunku Andrychowa i zabudowania miasta w tle. Nawet by się dało stąd zrobić pociąg. Jednak mnie bardziej interesował widok w kierunku Wadowic. Po kilku minutach osiągnąłem poszukiwane miejsce. Stok jest mało zalesiony i da się zrobić zdjęcia pociągu. Widać jednak, że jest tu posadzony młodnik, bo teren jest ogrodzony płotem. Tak więc obstawiam, że za rok czy dwa już się stąd zdjęć nie zrobi. A widok jest naprawdę cudny. Nawet przejrzystość powietrza się nieco poprawiła. Jak na dłoni było widać stąd Chocznię, Wadowice oraz wzniesienia Pogórza Wielickiego. Pociąg można stąd zrobić aż w siedmiu ujęciach, od momentu jak dojeżdża do przystanku Chocznia Górna do miejsca jak przejeżdża na wysokości Parku Miniatur w Inwałdzie. Za ponad godzinę będzie regio „Bolek i Lolek” od Krakowa, a potem 20 minut później „Biała” od Bielska-Białej. Jak uda się zrobić zadowalające wszystkie siedem ujęć temu od Krakowa, to na skład od Bielska-Białej mogę się przenieść na upatrzoną wcześniej miejscówkę z widokiem na Andrychów. Jako że miałem dużo czasu, sprawdziłem ile mi zajmie przejście z punktu widokowego na Wadowice do punktu z widokiem na Andrychów. Wyszły mi 3 minuty, a pociąg rozkładowo między tymi miejscami jedzie 4 minuty. Tak więc jest szansa, że ten sam skład mógłbym zrobić z obu punktów. W trakcie jak czekałem, pogoda zaczęła się zmieniać. Na niebie przybywało chmur i pojawiły się porywy silnego wiatru. Nerwowo więc wypatrywałem na zegarek. Na szczęście słońce i w miarę dobra przejrzystość powietrza dotrwała do momentu kiedy na horyzoncie pojawił się regio „Bolek i Lolek” z Krakowa. Zrobiłem mu siedem cudnych ujęć od momentu jak dojeżdża do przystanku Chocznia Górna do chwili jak mija Park Miniatur w Inwałdzie 😍 

EN57-2004 jako pociag regio "Bolek i Lolek" z Krakowa do
Bielska-Białej zbliża się do przystanku Chocznia Górna...

...tu już po ruszeniu z przystanku...

...tu jest na szlaku między przystankami Chocznia Górna i Inwałd...

...a tu już zbliża się do Inwałdu. W tle widać Park Miniatur.

W takim wypadku uznałem, że składu od Bielska-Białej już tu nie będę focił i zrobię go z punktu z widokiem na Andrychów. Niestety tamto ujęcie spartoliłem z własnej głupoty. Za długo się zajmowałem oglądaniem zdjęć pociągu od Krakowa i wybieraniem które zdjęcie z serii zostawić a które usunąć, przez co w momencie gdy skończyłem patrzeć się w aparat, regio od Bielska-Białej już minęło łuk na którym chciałem go uwiecznić 😕 Jakieś tam ujęcie mu zrobiłem, ale nie tak dobre. 

EN57-2046 jako pociąg regio "Biała" z Bielska-Białej do Krakowa
na szlaku między Andrychowem a Inwałdem

A było tak super, a tu z własnej głupoty zmaściłem foto 😖 Ale widok w stronę Andrychowa nie był aż tak dobry jak w stronę Wadowic. Była mniejsza przejrzystość powietrza i więcej gałęzi w kadrze. Po przejeździe pociągów słońce już całkiem zaszło za chmury i już rzadko się pojawiało do końca dnia. Całe szczęście, że dobra pogoda wytrzymała do momentu przyjazdu tych osobówek. Drugi raz już raczej by mi się nie chciało tu wdrapywać. Jako że mój cel tego wyjazdu został osiągnięty, zacząłem schodzić w kierunku Choczni, skąd za 3 godziny jest kolejny pociąg do Krakowa. Nie chciało mi się wracać do żółtego szlaku i stwierdziłem, że ze szczytu Ostrego Wierchu znajdę drogę do Choczni. Zwłaszcza że droga prowadząca przez szczyt była rozjeżdżona przez ciężkie pojazdy wywożące drewno, więc uznałem że musi prowadzić do cywilizacji. Droga owszem sprowadziła mnie kawałek w dół, ale potem zakręciła o 180 stopni, zmieniła się w leśną ścieżkę i zaczęła prowadzić z powrotem do góry. Już myślałem że zaraz znajdę się znów na Ostrym Wierchu. Odbiłem więc w boczną ścieżkę, która wyprowadziła mnie do zabudowań Choczni. Powrotne regio „Bolek i Lolek” do Krakowa odjeżdża z przystanku Chocznia Górna o 15:49, ale 20 minut wcześnie jedzie „Stanisław Stojałowski” do Bielska-Białej. No to skoro już będzie jechał to zrobię foto, mimo że pogoda się zbiesiła. Zrobiłem fotkę jak skład pokonuje łuk za przystankiem. 

Regio "Stanisław Stojałowski" z Krakowa do Bielska-Białej
ruszył z przystanku Chocznia Górna

Potem szybko powrót na przystanek. Powrotnemu regio „Bolek i Lolek” też zrobiłem foto jak dojeżdża do przystanku. Był to EN57-2004. Ten sam skład jechał jako „Bolek i Lolek” do Bielska-Białej, którego fociłem z Ostrego Wierchu. 

EN57-2004 jako pociąg regio "Bolek i Lolek" z Bielska-Białej
do Krakowa hamuje przed przystankiem Chocznia Górna

W Wadowicach chwila postoju na krzyżowanie z regio „Biała” z Krakowa do Bielska-Białej (EN57-2036), a potem już płynnie pojechaliśmy do Krakowa gdzie dotarliśmy po godzinie 17.