Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarnobrzeg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarnobrzeg. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 października 2024

2024-09-15 Najbardziej nietypowa impreza autobusowa na jakiej byłem

 

Przejazd ten odbył się w Tarnobrzegu w niedzielę 15 września 2024 r. Była to najbardziej kameralna impreza, na jaką się wybrałem. Wzięło w niej udział tylko pięć osób, łącznie z kierowcą. Ponadto pojechaliśmy innym autobusem niż pierwotnie był planowany 😅 Zamieszanie mieliśmy również z dojazdem i powrotem, ale po kolei. Z końcem lipca Kinga zaproponowała mi, żebyśmy wybrali się 15 września do Tarnobrzegu, gdzie miłośnik komunikacji miejskiej Michał Krużel ogłosił imprezę autobusem MAN NÜ263 #023 z ręczną skrzynią biegów. Zgodziłem się i zacząłem analizować możliwości dojazdu. Start imprezy był o godzinie 9:30 i okazało się, że aby dostać się do Tarnobrzegu na tą godzinę trzeba pojechać albo bezpośrednio Flix Busem relacji Lyon – Chełm o 5:15 z Krakowa, albo o 4:12 pociągiem z przesiadkami w Tarnowie i Rzeszowie. W połowie sierpnia przyszedł czas rezerwowania biletów. I wtedy na e-podróżniku już nie pokazał mi się Flix Bus, a jedynie to połączenie kolejowe z dwiema przesiadkami. Z Krakowa do Tarnowa pociągiem TLK „Karpaty” relacji Gdynia – Krynica, potem do Rzeszowa osobówką i stamtąd do Tarnobrzegu IC „Zamoyskim”. W takim razie zakupiłem dla nas bilety na „Karpaty” i „Zamoyskiego”.

Dzień przed imprezą sprawdziłem na wszelki wypadek pocztę, czy nie przyszedł mail że impreza odwołana. Znalazłem maila, że przejazd się odbędzie, ale innym autobusem niż pierwotnie było planowane. MAN NÜ263 #023 był akurat niesprawny i na imprezę został wytypowany również lewarowy MAN NÜ283 #054. Ok. dla mnie MAN to jest MAN. Idę spać i nastawiam budzik na nieludzką godzinę 3 nad ranem. Wstaję i pierwsze co sprawdzam, to czy TLK „Karpaty” jest planowo. W Tarnowie na przesiadkę mamy 27 minut, więc jak przyjedzie opóźniony więcej niż pół godziny, będziemy w dupie. I co się okazało? „Karpaty” są opóźnione 90 minut 😂. Nie będzie szans, że przytrzymają nam w Tarnowie osobówkę na Rzeszów. Na 100% kierpoć by powiedział że możemy jechać następną za godzinę. Tyle że z niej już nie złapiemy przesiadki na Tarnobrzeg. Na szczęście e podróżnik ponownie pokazał mi tego Flix Busa do Chełma o 5:15. Piszę więc do Kingi jaka jest sytuacja i czy robić rezerwację na ten autobus, czy rezygnujemy z podróży. Liczyłem że odczyta od razu, bo dzięki temu mielibyśmy dodatkową godzinę snu. Nie odczytuje, no to szykuję się jakbyśmy mieli jechać „Karpatami” i idę na tramwaj nocny. Kinga odczytała wiadomość jak już jechała na dworzec i napisała żebyśmy jechali Flix Busem. Podczas jazdy tramwajem zrezygnowałem szybko z biletów kolejowych i zrobiłem rezerwacje na Flix Busa. Jedyny minus to że musieliśmy poczekać godzinę na dworcu, ale nawet to szybko zleciało. Mimo że autobus jechał z Lyonu, przyjechał planowo. O Flix Busie ostatnio często czytałem negatywne materiały, że podczas postojów na stacjach benzynowych kierowcy nie czekają na pasażerów korzystających z toalety i zostawiają ich na lodzie. Na szczęście do Tarnobrzegu będziemy jechać niecałe 3 godziny i nie będzie konieczności wysiadania. Jechaliśmy najpierw autostradą A4 do Tarnowa a potem drogami wojewódzkimi. Jedyny postój mieliśmy w Mielcu. Poprzedni dzień był bardzo deszczowy, w szczególności na Śląsku gdzie były katastrofalne powodzie. Jak wyjeżdżaliśmy z Krakowa też padało, ale Tarnobrzeg przywitał nas słońcem. Wysiedliśmy na dworcu autobusowym około godziny 8, niespełna 2 godziny przed rozpoczęciem imprezy. Start imprezy był pod dworcem kolejowym, więc mając dużo czasu niespiesznie zmierzaliśmy w jego kierunku. Tarnobrzeg jest podupadłym dawnym miastem wojewódzkim, które rozwinęło się dopiero po II wojnie światowej, gdy w okolicach odkryto złoża siarki. Przemysł siarkowy przyczynił się do tak dynamicznego rozwoju miasta, że gdy w 1975 roku w Polsce wprowadzono podział administracyjny na 49 województw, oczywistym się stało że to nie turystyczny Sandomierz ani podobnej wielkości Stalowa Wola, lecz właśnie Tarnobrzeg zostanie miastem wojewódzkim. W latach 90` wydobycie siarki przestało się opłacać, co przyczyniło się do upadku okolicznego przemysłu oraz stopniowe podupadanie i wyludnianie się Tarnobrzegu. W niedzielny poranek miasto sprawiało wrażenie totalnie wymarłego. W komunikacji miejskiej w miarę przyzwoitą częstotliwość kursowania mają linie A i B łączące dworzec autobusowy z kolejowym. Pozostałe linie w większości wykonują tylko kilka kursów na dobę. Tabor obsługujący komunikację miejską stanowiły głównie przerośnięte busy marki VDL. Doszliśmy pod opustoszały dworzec kolejowy, do którego prowadzi dziurawa ulica Dworcowa. Pod dworcem jest pętla autobusowa, gdzie co jakiś czas zajeżdżał bus linii A lub B. Zbliżała się już pomału godzina rozpoczęcia imprezy, a tu oprócz naszej dwójki pod dworcem czekał jeszcze tylko jeden miłośnik z Warszawy. Przekazał nam przy okazji, że impreza ostatecznie odbędzie się jeszcze innym autobusem niż było planowane 😅. MAN NÜ283 #054 mający być rezerwą za niesprawnego MAN-a NÜ263 #023 nie odpalił i ostatecznie pojedziemy MAN-em NÜ263 Lion`s City Ü o numerze #087 😀. Ok., tylko dziwiło mnie dlaczego na imprezę czekają tylko 3 osoby. Może reszta przyjedzie w autobusie. Okazało się, że autobusem przyjechał tylko organizator i kierowca 😅. 

Nasz imprezowy MAN NÜ263 #087 podjeżdża pod dworzec
PKP w Tarnobrzegu

Tak więc na trasę pojedziemy tylko w piątkę 😁. Organizator tłumaczył, że miało być więcej osób, ale część w ostatniej chwili zrezygnowała. Tak więc przeciwności losu tu było wyjątkowo dużo. A to autobusy były niesprawne, a to ludzie rezygnowali, a to my musieliśmy z Kingą w ostatniej chwili zmieniać dojazd. Cud, że w ogóle impreza doszła do skutku 😅. Ale przynajmniej mieliśmy duży komfort na fotostopach. Była duża dyscyplina, nie było włażenia sobie nawzajem w kadr, normalnie plaża 😁. Autobus, którym jeździliśmy na imprezie wyprodukowany został w roku 2006 i po Tarnobrzegu kursuje od dwóch lat. Wcześniej jeździł w Wesel w Niemczech. Akurat był on świeżo po przemalowaniu w biało-niebieskie firmowe barwy MPK Tarnobrzeg. Na początek zmierzaliśmy w kierunku wschodnim, drogą wojewódzką w stronę Stalowej Woli. W miejscowości Stale skręciliśmy w lokalną drogę na północ i dotarliśmy na pętlę w Żupawie przysiółku Orliska. Zwrócił naszą uwagę ustawiony na środku pętli drewniany pomnik z orłem i bocianem. Zagadał do nas jeden z mieszkańców, pytając skąd i w jakim celu tu przyjechaliśmy. Odpowiedzieliśmy, że przyjechaliśmy z Krakowa i robimy tu zdjęcia z pomnikiem. Na to facet pochwalił się, że to on go przygotował wspólnie z sołtysem. Teraz jak dowiedział się, że goście z Krakowa przyjechali fotografować jego dzieło, zapewne pękał z dumy 😁. 

Pętla w Żupawie Orliskach

Po wykonaniu zdjęć jechaliśmy dalej na północ przez centrum Żupawy. W Furmanach przekroczyliśmy linię kolejową z Tarnobrzegu do Stalowej Woli i jadąc dalej na północ osiągnęliśmy wieś Trześń leżącą kilka kilometrów przed Sandomierzem. Tam skręciliśmy na wschód w ulicę Młynarską, gdzie wykonaliśmy kolejne zdjęcia. 

Trześń, ulica Młynarska

Droga doprowadziła nas do sąsiedniej wsi Sokolniki. Tam kontynuowaliśmy jazdę w kierunku wschodnim i stanęliśmy na fotostop przy kapliczce na ulicy Wychylówka. 

Sokolniki, ulica Wychylówka

Osiągnęliśmy niewielką wioskę Orliska, gdzie skręciliśmy w kierunku mostu nad rzeką Łęg. Wzdłuż niej usypane są wały przeciwpowodziowe, które wymuszają dość ciekawy przebieg drogi. Na mapach Google to miejsce jest nawet oznaczone jako Rollercoaster Most 😂. Będzie to obowiązkowy punkt na kolejny fotostop. Za rzeką znajduje się duża wieś Gorzyce położona przy drodze krajowej z Sandomierza do Stalowej Woli. Wygląda ona dość wielkomiejsko. Aż dziw bierze że nie posiada praw miejskich. Znajdują się tu zakłady przemysłowe, w tym fabryka tłoków. Był nawet klub sportowy Tłoki Gorzyce. W Gorzycach zawróciliśmy i tak jak planowaliśmy wykonaliśmy zdjęcia na Rollercoaster Moście nad rzeką Łęg (czyli parku rozrywki dla ubogich 😂). Domyślam się, że tak rozbudowany system wałów przeciwpowodziowych w tym miejscu powstał po powodzi z 2010 roku, kiedy woda z wezbranej Wisły poczyniła tu spustoszenia wdzierając się cofką w swoje dopływy. Najbardziej nas w tym systemie rozbawił słup oświetleniowy z fotowoltaiką ustawiony na terenie zalewowym 😅. 

Most nad rzeką Łęg w Gorzycach

Z Gorzyc początkowo wracaliśmy tak samo jak przyjechaliśmy, czyli przez Orliska, Sokolniki i Trześń. Kolejne zdjęcia wykonaliśmy w polach między Trześnią a Furmanami. 

Odcinek Trześń - Furmany

Następny postój mieliśmy w centrum Furman, przy sklepie. W niektórych miejscach próbowaliśmy wykonać zdjęcia autobusu odbijającego się w kałużach powstałych po sobotnich deszczach. 

Furmany, ulica Kościelna

Z Furman udaliśmy się w boczną drogę w kierunku wsi Poręby Furmańskie. Kolejne fotki wykonaliśmy w leśnym klimacie przy pierwszych zabudowaniach tejże miejscowości. 

Poręby Furmańskie

W Porębach Furmańskich mieści się stacja kolejowa Grębów położona na trasie Stalowa Wola – Tarnobrzeg. Do wsi Grębów jest stąd ponad 5 kilometrów. Po drodze jest jeszcze miejscowość Zabrnie, gdzie przystanęliśmy na kolejne fotki. 

Zabrnie

Parę minut później dotarliśmy do drogi wojewódzkiej Tarnobrzeg – Stalowa Wola, która okrąża tu Grębów od północnej strony. Mieliśmy w planach odwiedzenie Grębowa, ale na początek skręciliśmy na chwilę w stronę Stalowej Woli. Przed mostem na Łęgu wykonaliśmy karkołomny zakręt o 180 stopni w wąską drogę która najpierw biegnie równolegle do drogi wojewódzkiej, a następnie przechodzi pod nią tunelem. Przy wyjeździe z tego tunelu wykonaliśmy dużo zdjęć. 

Grębów, wyjazd z tunelu pod drogą Tarnobrzeg - Stalowa Wola

Potem udaliśmy się już do centrum Grębowa. Pierwotnie chcieliśmy zrobić zdjęcia na parkingu przed kościołem, ale pechowo trafiliśmy że akurat kończyła się msza. Szybko jednak znaleźliśmy zastępczą miejscówkę na Rynku. Była tu duża kałuża w której autobus pięknie się odbijał. Wizyta naszego autobusu wywołała poruszenie wśród mieszkańców wsi. Kilka osób się pytało kiedy MPK uruchomi regularną linię do Tarnobrzegu 😅. 

Na Rynku w Grębowie

W dalszej części imprezy zwiedzaliśmy tereny na południe od Grębowa. Kolejne fotki wykonaliśmy na parkingu przy boisku w Nowym Grębowie. 

Parking przy boisku w Nowym Grębowie

Potem po raz kolejny przekroczyliśmy rzekę Łęg. Dotarliśmy do przysiółka Zapolednik, gdzie zajechaliśmy na pętlę z kwietnikami. 

Pętla w Zapoledniku

Pętla była dość ciasna jak na pełnowymiarowy autobus i ledwo udało nam się na niej zawrócić. Wracając zatrzymaliśmy się na zdjęcia na moście i wtedy zainteresował się nami jeden miejscowy, który okazał się sołtysem Zapolednika. Obawialiśmy się czy nie przyczepi się że przekroczyliśmy dopuszczalny tonaż mostu, ale nie, bardziej pytał czy uruchomiliśmy do niego regularną linię. Niestety musieliśmy go zmartwić, że nie. 

Most na Łęgu w Zapoledniku

Z Nowego Grębowa droga biegnie dalej na południe do wsi Krawce. Tam stanęliśmy na wjeździe do wsi oraz w centrum przy kościele pw Matki Boskiej Saletyńskiej. Dalej na południe rozciągały się już lasy Puszczy Sandomierskiej. 

W drodze do wsi Krawce

Przy kościele w Krawcach

Z powrotem do Grębowa dla odmiany pojechaliśmy przez Wydrzę. Tam odbył się ciekawy fotostop ze stawem oraz drewnianą chatką, których w tych okolicach jest całkiem sporo. 

Nad stawem w Wydrzy

Z Wydrzy skierowaliśmy się na południe drogą na której położony był świeżutki nowy asfalt. Tyle że droga ta jest ślepa i urywa się w szczerym polu. Pewnie gmina dostała środki na wyremontowanie dróg i została jej nadwyżka której nie miała gdzie spożytkować 😛. 

Droga prowadząca w pola koło Wydrzy

Tymczasem zachmurzenie rosło i w dalszej części dnia słońce już rzadko się pojawiało. Wróciliśmy do Grębowa, gdzie chcieliśmy jeszcze odwiedzić przysiółek Sokół znajdujący się po północnej stronie drogi wojewódzkiej Stalowa Wola – Tarnobrzeg. Na fotki zatrzymywaliśmy się przy zabudowaniach ulicy Kwiatowej oraz na pętli w Sokole. 

Grębów, ulica Kwiatowa

Pętla Grębów Sokół

Z powrotem udaliśmy się ulicą Sokolą i stanęliśmy na zdjęcia przy polu słoneczników (choć trochę lichych 😛). 

Grębów, ulica Sokola

Wyjechaliśmy na drogę wojewódzką i skręciliśmy w nią w stronę Tarnobrzegu. W miejscowości Stale odbiliśmy w lewo w lokalną drogę prowadzącą do Nowej Dęby. Zmierzaliśmy na południe zagłębiając się w lasy Puszczy Sandomierskiej. Nie przejęliśmy się tym, że na rozwidleniu główna droga odeszła w prawo i pojechaliśmy dalej prosto. Na kolejne fotki przystanęliśmy przed przysiółkiem Buda Stalowska. 

Buda Stalowska

Parę kilometrów dalej byliśmy już zmuszeni skręcić w prawo, bo prosto wjechalibyśmy na teren poligonu wojskowego. Kawałek dalej odbył się fotostop przed Alfredówką. 

Przed Alfredówką

Przejechaliśmy przez wieś aż znaleźliśmy się na drodze krajowej nr 9 łączącej Radom z Rzeszowem. Pojechaliśmy tą drogą kawałek w stronę Rzeszowa, zatrzymując się po drodze pod Żabką w Tarnowskiej Woli. Naprzeciwko Żabki stała drewniana chatka, to spróbowałem zmieścić ją na zdjęciu z naszym MAN-em. 

Żabkostop w Tarnowskiej Woli

Zaraz potem skręciliśmy z krajówki w prawo i dotarliśmy do przejazdu kolejowego przez linię kolejową Tarnobrzeg – Rzeszów. Nie mieliśmy jeszcze na tej imprezie jak na razie żadnego motywu kolejowego, to zaplanowaliśmy fotki jak nasz autobus pokonuje przejazd. Linia kolejowa Tarnobrzeg – Rzeszów jest młoda, ukończona została dopiero w 1971 roku. Początkowo była to podrzędna linia lokalna i w 2000 roku ruch na niej zawieszono z powodu złego stanu infrastruktury. Jednak później dostrzeżono, że linia stanowi najkrótsze połączenie Rzeszowa z Warszawą i podjęto jej rewitalizację. W 2009 roku przywrócono ruch pasażerski, a w roku 2021 trasa została zelektryfikowana. Powstało na niej też dużo nowych przystanków, m.in. w Tarnowskiej Woli. 

Przejazd przy przystanku kolejowym w Tarnowskiej Woli

Następnie jechaliśmy lokalną drogę przez Rozalin i kolejne zdjęcia wykonaliśmy we wsi Kaczaki. 

Kaczaki, ulica Jana Pawła II

Kolejną miejscowością na naszej trasie były Ślęzaki.

Ślęzaki

Potem coraz bardziej podrzędnymi drogami zmierzaliśmy bardziej na południe. Następne fotki wykonaliśmy w lesie nieopodal osady Marki. 

Marki

W Durdach wyjechaliśmy na drogę wojewódzką nr 872 łączącą Nisko z Baranowem Sandomierskim. Skręciliśmy w nią w prawo w kierunku tego drugiego miasta, ale po czterech kilometrach w Woli Baranowskiej, znów skręciliśmy w prawo i ponownie znaleźliśmy się w Ślęzakach. Stamtąd udaliśmy się na północ i dotarliśmy do przystanku kolejowego Dąbrowica Małopolska, położonego na linii Tarnobrzeg – Dębica. Na tym odcinku jest ona nieczynna w ruchu pasażerskim, ale są plany jego wznowienia po remoncie infrastruktury. Zmierzaliśmy wzdłuż linii kolejowej aż osiągnęliśmy wieś Skopanie. Tam nasza droga malowniczo obniża się w dolinę Wisły. Tu organizator zarządził fotostop najazdowy. Autobus pojechał w dół zawrócić, po czym zrobiliśmy mu zdjęcia jak do nas wraca. 

Skopanie, ulica Armii Krajowej

W Skopaniu wyjechaliśmy na drogę wojewódzką nr 985 Dębica – Tarnobrzeg. Pojechaliśmy nią kawałek w stronę Tarnobrzegu, po czym w Suchorzowie skręciliśmy w lokalną drogę do Baranowa Sandomierskiego. Na ulicy Mickiewicza przy pierwszych zabudowaniach miasteczka wykonaliśmy zdjęcia. 

Baranów Sandomierski, ulica Mickiewicza

Baranów Sandomierski jest atrakcyjnym turystycznie miasteczkiem, słynącym z renesansowego zamku z przełomu XVI i XVII wieku. Kinga się mnie zapytała dlaczego Baranów jest Sandomierski a nie Tarnobrzeski, skoro Tarnobrzeg jest bliżej. Obstawiam, że dlatego iż w momencie jak Baranów się rozwijał w XVI wieku, to Sandomierz był najbliższym większym miastem. Tarnobrzeg wówczas mógł nawet nie posiadać praw miejskich. On się rozwinął dopiero w XX wieku dzięki odkryciu złóż siarki. Pojawił się plan żeby pojechać pod baranowski zamek, ale okazało się to złym pomysłem. Zamek był słabo widoczny z miejsc gdzie da się wjechać autobusem i finalnie wylądowaliśmy na ciasnych uliczkach Osiedla Zamkowego. Na dodatek gdy podjęliśmy próbę zawrócenia, zlecieli się do nas gapie z okolicznych domów. Na szczęście udało nam się zawrócić bez szwanku i opuściliśmy miasteczko. Pomału kończyliśmy już imprezę. Nim jednak wróciliśmy do centrum Tarnobrzegu, zajechaliśmy do dzielnicy Machów pod ruiny biurowców Siarkopolu.

Przy ruinach hal Siarkopolu w Machowie

Na terenie dawnego kombinatu siarkowego powstała obecnie Strefa Ekonomiczna. Pojechaliśmy kawałek na teren strefy żeby zawrócić i w pewnym momencie ujrzeliśmy ogromną kałużę. No to na koniec zrobiliśmy sobie fotostop z cyklu autobusowe amfibie 😀. 

Chmielów, ulica Chemiczna

Potem już pojechaliśmy prosto do centrum Tarnobrzegu. Po drodze mijaliśmy Jezioro Tarnobrzeskie powstałe poprzez zalanie wyrobisk siarki. Obecnie jest to główne miejsce rekreacji okolicznych mieszkańców. A parking przy jeziorze mają chyba większy niż przy wszystkich krakowskich akwenach razem wzięte 😮. Niby koniec imprezy był planowany przy dworcu kolejowym, ale większości z nas pasował bardziej dworzec autobusowy, więc organizator tam nas wysadził. Dworzec autobusowy jednak był zamknięty na cztery spusty. Czynny jest tylko od poniedziałku do piątku do godziny 17. Nie ma nawet możliwości skorzystania z toalety. Musieliśmy iść do pobliskiego baru, gdzie od razu wyczuli biznes i za samo korzystanie z WC bez kupowania jedzenia liczą sobie 5 zł. Busy do Krakowa odjeżdżają z przystanku przy ulicy Mickiewicza. Najbliższy jechał o godzinie 16:15 a potem następny o 17:00. Nie miałem pewności czy impreza skończy się punktualnie, to nie robiłem rezerwacji biletów. Rok akademicki jeszcze się nie zaczął, to myślałem że tłumów nie będzie. Niestety bus z godziny 16:15 zabierał tylko ludzi z rezerwacją. Musieliśmy więc czekać na kolejny o 17:00. Razem z nami czekali jeszcze starsi państwo, którzy też nie mieli rezerwacji. A jakby ten następny też nas nie zabrał, to o 17:45 jest pociąg do Rzeszowa, skąd moglibyśmy do Krakowa wrócić „Przemyślaninem”. Kinga nie chciała jednak iść znów pieszo przez całe miasto na dworzec kolejowy. Państwo którzy z nami czekali pocieszali nas, że na pewno dotrzemy do Krakowa i jakby następny bus nas też nie zabrał, to pan zaoferował podwózkę do pociągu. Na szczęście nie było to konieczne. O godzinie 17:00 podjechał duży autobus, który bez problemu wszystkich zabrał J. Z powrotem do Krakowa jechaliśmy inną trasą niż przyjechaliśmy bo przez Łoniów i Połaniec. Po drodze widzieliśmy na niektórych posesjach ciekawe autobusy z PKS-ów Tarnobrzeg i Staszów, nocujące pod domami kierowców. Kinga postanowiła, że kiedyś zjeździ samochodem te okolice i obfotografuje te autobusy J Przed godziną 20 dotarliśmy do Krakowa, gdzie zakończyliśmy tę pełną przygód wyprawę. Dziękuję koledze Michałowi z Tarnobrzegu, że zorganizował ten przejazd mimo tylu przeciwności losu związanymi z awariami autobusów i rezygnacjami uczestników.

sobota, 17 września 2022

2013-06-09 Między Wisłą a Sanem

 

Tak, wiem, wreszcie coś innego niż zakopianka czy kryniczanka 😉. W czerwcu 2013 r. nawiedziliśmy z Marcinem okolice Sandomierza, Tarnobrzegu i Stalowej Woli, gdzie pojawiło się wówczas sporo atrakcji kolejowych. Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku kolejowo ten rejon nie był rozpieszczany. Najlepiej oferta prezentowała się na linii Przeworsk – Stalowa Wola Rozwadów, gdzie kursowało 6 par pociągów osobowych. Dwie pary z nich jechały dalej do Tarnobrzegu. Nieźle wyglądał też rozkład dla linii Stalowa Wola Rozwadów – Lublin, gdzie kursował 5 par osobówek. Ruch dalekobieżny praktycznie tu nie istniał. Większość linii w tym rejonie była wówczas niezelektryfikowana, a PKP Intercity wówczas unikała jak ognia obsługiwania linii o trakcji spalinowej. Wszystkie pociągi dalekobieżne łączące Przemyśl i Rzeszów z Warszawą i północną Polską kursowały wówczas przez Kraków. Sandomierz przez kilka lat był w ogóle kolejowo odcięty. Pierwsza poprawa sytuacji nastąpiła w grudniu 2009 roku, kiedy reaktywowano po remoncie linię z Tarnobrzegu przez Kolbuszową do Rzeszowa. Pojawiły się na niej 4 pary pociągów osobowych. Półtora roku później w te rejony zaczęły powracać pociągi PKP Intercity. Najpierw w marcu 2011 r. pojawił się pociąg TLK z Zielonej Góry przez Rzeszów, Tarnobrzeg i Stalową Wolę do Zamościa. Tym samym reaktywowana została linia ze stacji Stalowa Wola Południe do Zamościa. W kolejnych latach rozpoczęła się modernizacja trasy Kraków – Przemyśl i czas jazdy pociągiem między tymi miastami zaczął się wydłużać. W związku z tym PKP Intercity zaczęło dostrzegać alternatywne trasy biegnące przez rejon Tarnobrzegu i Stalowej Woli. W grudniu 2011 r. reaktywowany został pociąg TLK „San” kursujący z Przemyśla przez Stalową Wolę, Tarnobrzeg i Sandomierz do Warszawy, dzięki czemu Sandomierz powrócił na kolejową mapę Polski. Prawdziwa rewolucja pojawiła się rok później, wraz z wejściem w życie rozkładu jazdy 2012/2013. Sięgający już 6 godzin czas przejazdu z Przemyśla do Krakowa spowodował, że wróciło do łask kierowanie pociągów PKP Intercity z Rzeszowa do Warszawy trakcją spalinową przez Tarnobrzeg i Lublin. Pojechały tą trasą dwie pary pociągów, TLK „Solina” i „Wieniawski”. Co ciekawe jechały one z Tarnobrzegu w kierunku Lublina przez łącznicę omijającą stację Stalowa Wola Rozwadów. W celu obsługi Stalowej Woli miały wyznaczony postój na przystanku Pilchów. Obsługę pociągów „Solina” i „Wieniawski”, a także „Hetmana” do Zamościa zapewniały wówczas już znikające z naszych szlaków lokomotywy serii SU45. Leciwe fiaty napsuły krwi kolejarzom i pasażerom częstymi defektami, za to przyciągały w te rejony pielgrzymki fotografów kolejowych. Sandomierz również dostał dodatkowy pociąg, którym była grupa wagonów nocnego pociągu TLK „Monciak-Krupówki” z Gdyni do Przemyśla. Ciekawostkę dla miłośników kolei przygotowały również Przewozy Regionalne uruchamiając pociąg Inter Regio „Łysica” z Przemyśla do Wrocławia przez Stalową Wolę, Tarnobrzeg, Staszów, Kielce i Częstochowę. Przemierzał on nieczynny w ruchu pasażerskim ciąg od Tarnobrzegu przez Staszów do Kielc. Co ciekawe był to wówczas jedyny bezpośredni pociąg łączący Przemyśl z Wrocławiem. Jazda przez Kraków trwała tak długo, że PKP Intercity zrezygnowało całkowicie z uruchamiania pociągów w tej relacji. Kumulacja atrakcji kolejowych spowodowała, że poświęciliśmy z Marcinem dwa dni na zdjęcia w tym rejonie, 9 i 10 czerwca.

Dzień 1, niedziela 9 czerwca 2013 r.

Tym razem dla odmiany nie wyjeżdżaliśmy wcześnie rano. Wyruszyliśmy w niedzielę po południu, a powrót planowaliśmy w poniedziałek po południu. Było to spowodowane tym, że Inter Regio „Łysica” kursował tylko w niedziele i w Staszowie meldował się przed godziną 16:30. Wyjeżdżaliśmy z Krakowa przez Pleszów ulicą Igołomską, czyli krajówką nr 79 prowadzącą do Sandomierza. Tak się składa, że tego dnia z okazji uroczystości w sanktuarium w Łagiewnikach uruchomiona została specjalna linia tramwajowa nr 40, która powstała poprzez wydłużenie linii nr 10 Pleszów – Łagiewniki do Borku Fałęckiego. Obsługiwały ją trójskłady wagonów 105Na, które niezbyt często goszczą na Pleszowie. Nie mogliśmy więc sobie odmówić zatrzymania się na chwilę na ulicy Igołomskiej w celu uwiecznienia jednego z nich. 

Trójskład wagonów 105Na #929+930+933 na ulicy Igołomskiej

Potem już cisnęliśmy krajówką na północny-wschód. Zjechaliśmy z niej za Nowym Korczynem i lokalnymi drogami kierowaliśmy się do Staszowa. Około godziny 16 czyli z półgodzinnym zapasem czasowym byliśmy na miejscu. Staszów jest węzłem kolejowym. Od linii Kielce – Tarnobrzeg (a konkretnie Włoszczowice – Chmielów koło Tarnobrzegu) odgałęzia się tu linia do Połańca. Do Tarnobrzegu pociągi osobowe nie kursują od 1994 roku, zaś w 2000 roku wycofano pociągi do Kielc i Połańca. Wciąż jednak cały staszowski węzeł jest czynny w ruchu towarowym za sprawą zlokalizowanych w tych rejonach licznych zakładach przemysłowych. Największy ruch generuje elektrownia w Połańcu. Oprócz tego przez Staszów biegnie Linia Hutnicza Szerokotorowa ze Sławkowa na Ukrainę. Po krótkiej penetracji stacji zdecydowaliśmy się zaczaić na pociąg Inter Regio „Łysica” na wiadukcie przy wyjeździe ze stacji. Z pewnością znaczną część pasażerów tego pociągu stanowili mikole zaliczający linie 😛. Tego dnia obsługiwała go jednostka EN57-905 w barwach Województwa Dolnośląskiego. 

EN57-905 jako pociąg Inter Regio "Łysica" z Przemyśla do
Wrocławia opuszcza stację Staszów

Skoro już zapuściliśmy się taki kawał drogi dla tego pociągu, pasowałoby go złapać jeszcze raz. Podgoniliśmy go jeszcze przed stację Grzybów. 

Inter Regio "Łysica" zbliża się do stacji Grzybów

Dalej już za nim nie jechaliśmy, gdyż nie chcieliśmy za bardzo oddalać się od celu naszej wyprawy, który był zlokalizowany między Wisłą a Sanem. Ponadto w Grzybowie „Łysica” krzyżowała się z pociągiem towarowym i postanowiliśmy go dorwać w Starym Łążku, stacji zlokalizowanej między Staszowem a Tarnobrzegiem. Jest ona nieczynna. Przejezdny jest tylko tor główny. Tory dodatkowe są zarośnięte i zardzewiałe. Po półgodzinnym wrastaniu w ziemię uznaliśmy, że ten towarowy albo został zatrzymany na którejś stacji po drodze, albo pojechał na bocznicę kopalni siarki w Osieku. Nie znaczy to, że ze Starego Łążka wyjechaliśmy z pustymi rękami. Od strony Tarnobrzegu nadjechał  luzak ET22-697. 

ET22-697 mija dawną stację Stary Łążek

Na wieczór mieliśmy w planie złapać dwa pociągi PKP Intercity. „Hetmana” z Krakowa do Zamościa oraz „Sana” z Warszawy do Przemyśla. Oba zjawią się po godzinie 20. Dlatego też wyjazd zaplanowaliśmy w jeden najdłuższych dni w roku. Krajową dziewiątką kierowaliśmy się w stronę Rzeszowa wyjeżdżając na spotkanie „Hetmanowi”. Za Nową Dębą droga przecina się z Linią Hutniczą Szerokotorową, toteż zjechaliśmy do niej spróbować szczęścia. A nóż a widelec trafi się jakiś skład z rudą. Szczęście nam nawet sprzyjało, dość szybko napatoczył się od strony granicy skład z batmanami ST40s-15+03. 

ST40s-15+03 ze składem w okolicy stacji Drozdów

Po jego przejeździe poszukaliśmy miejscówki na „Hetmana” i zdecydowaliśmy się zaczekać na niego przy przystanku Majdan Królewski. Tuż po godzinie 20 nadjechał pięciowagonowy skład prowadzony przez SU45-246.

SU45-246 z pociągiem TLK "Hetman" z Krakowa do Zamościa
minął przystanek Majdan Królewski

Potem jeszcze podgoniliśmy go do Tarnobrzegu, gdzie złapaliśmy go ruszającego ze stacji. 

"Hetman" rusza ze stacji w Tarnobrzegu

Przy okazji ustrzeliliśmy rumuna CTL oczekującego na zatrudnienie. 

ST43-R004 odpoczywa na stacji w Tarnobrzegu

Dzięki reaktywacji ruchu pociągów na odcinku Rzeszów – Tarnobrzeg, stacja w Tarnobrzegu nieco odżyła. Był w 2009 roku taki moment, że docierały tu tylko 2 pary osobowych alibizugów z Przeworska, które nie zaspokajały w żadnym stopniu potrzeb przewozowych mieszkańców. Ostatnim punktem tego dnia było zdjęcie pociągu TLK „San” na stacji w Sandomierzu. Planowo meldował się tam o godzinie 21:15, więc konieczne już było użycie statywów. Jeszcze po 2000 roku z Sandomierza odjeżdżały pociągi osobowe do Skarżyska-Kamiennej, Tarnobrzegu, Stalowej Woli i Przeworska, a także pospieszne do Warszawy i Przemyśla i w sezonie dodatkowo do Łodzi i Zagórza. Jednak wraz z pogarszającym się stanem infrastruktury najpierw w 2004 r. wszystkie osobówki od strony Skarżyska-Kamiennej ucięto na Ostrowcu Świętokrzyskim a od Przeworska na Stalowej Woli Rozwadów lub Tarnobrzegu. Stopniowo ograniczana była również oferta pociągów dalekobieżnych aż w grudniu 2006 r. odjechał ostatni pociąg pospieszny „San” do Warszawy. W czerwcu 2010 r. stacja w Sandomierzu przeżyła kolejny cios, kiedy na skutek powodzi została całkowicie zalana. Na szczęście w kolejnych latach zaczęła stopniowo odbijać się od dna. W grudniu 2011 r. reaktywowany został pociąg „San” z Warszawy Wschodniej do Przemyśla. Wprawdzie czas przejazdu 55-kilometrowego odcinka Sandomierz – Ostrowiec Świętokrzyski wcale nie uległ poprawie i wynosił godzinę i 20 minut, to ogółem z Przemyśla do Warszawy tą trasą jechało się godzinę krócej niż rozkopaną linią przez Kraków. Rok później Sandomierz otrzymał drugą parę pociągów nocnego, TLK „Monciak-Krupówki” z Gdyni do Przemyśla. Tego dnia trzywagonowy skład pociągu TLK „San” przyprowadziła lokomotywa EP07-389. 

EP07-389 z pociągiem TLK "San" z Warszawy Wschodniej do
Przemyśla przystanął na stacji w Sandomierzu

To było ostatnie zdjęcie jakie zaplanowaliśmy na dziś. Już o zmroku przemieściliśmy się do Stalowej Woli, gdzie przy stacji w Rozwadowie ułożyliśmy się przekimać trochę w aucie.

 

Dzień 2, poniedziałek 10 czerwca 2013 r.

Głównym celem tego dnia były pociągi TLK „Hetman”, „Monciak-Krupówki”, „Wieniawski” i „Solina”, ale także pociągi osobowe i komunikacja miejska w Stalowej Woli i Tarnobrzegu. Zbudziliśmy się przed godziną 5, kiedy startowała pierwsza osobówka do Rzeszowa. Pierwszym przystankiem za Stalową Wolą Rozwadów jest Turbia i tam też wykonaliśmy jej zdjęcia. A teraz będą dwa suchary związane z tą miejscowością. Jak się nazywa nabożeństwo odprawiane w kościele w Turbi? Turbi et Orbi 😂 A jakie autobusy jeżdżą do Turbi? Solarisy Turbino 😂. 

SA135-010 jako pierwsza osobówka ze Stalowej Woli Południe
do Rzeszowa na przystanku Turbia

Po wykonaniu zdjęć szynobusu do Rzeszowa w porannym słońcu, przemieściliśmy się rozeznać szlak w kierunku Lublina. Pierwszą stacją za Stalową Wolą Rozwadów jest Lipa. Wówczas działały tam jeszcze semafory kształtowe. Wiedzieliśmy już w takim razie gdzie upolujemy pierwszą osobówkę do Lublina. Ze stacji wychodzi bocznica do zakładów drzewnych posiadających lokomotywę SM03. 

Lokomotywa SM03 na bocznicy zakładu drzewnego w Lipie

Krótko przed godziną 6 zjawił się SA103-007 relacji Stalowa Wola Południe – Lublin, którego uwieczniliśmy z podanym semaforem wyjazdowym. 

SA103-007 jako pociąg osobowy ze Stalowej Woli Południe
do Lublina rusza ze stacji Lipa

Potem wróciliśmy do Stalowej Woli, gdyż niebawem miał się tam zjawić TLK „Hetman” z Zamościa do Krakowa. Mieliśmy ambicję, żeby dorwać go jeszcze przed stacją Stalowa Wola Południe na linii z Zamościa. Jest to bowiem od lat jedyny pociąg pasażerski przemierzający linię Zwierzyniec – Stalowa Wola Południe. Na dodatek bywał zawieszany z powodu problemów z lokomotywami spalinowymi we flocie PKP Intercity. Innym mankamentem tego pociągu jest kursowanie w niekorzystnych dla fotografów godzinach. Rano jedzie centralnie pod słońce a wraca już po ciemku. Na szczęście udało się znaleźć jako taką miejscówkę przed stacją Stalowa Wola Południe. Jechał oczywiście ten sam skład, co poprzedniego dnia do Zamościa, czyli SU45-246 z pięcioma wagonami. 

SU45-246 z pociągiem TLK "Hetman" z Zamościa do Krakowa
zbliża się do stacji Stalowa Wola Południe

Następnie pojechaliśmy przeciąć mu drogę na stacji w Grębowie. Najpierw napatoczył się SA134-022 obsługujący osobówkę z Rzeszowa a kilka minut później w przeciwną stronę przemknął „Hetman”. 

SA134-022 jako pociąg osobowy z Rzeszowa do Stalowej Woli
Rozwadów na stacji Grębów

TLK "Hetman" mija stację Grębów

Kolejnym naszym celem był TLK „Monciak-Krupówki”, który już meldował się w Sandomierzu. Dla niego z kolei przemieściliśmy się na trójkąt torowy ograniczony posterunkami Furmany, Sobów i Wielowieś. Furmany są zlokalizowane na wjeździe od strony Stalowej Woli Rozwadów, Sobów od Tarnobrzegu a Wielowieś od Sandomierza. Najbardziej uczęszczane jest ramię trójkąta Furmany – Sobów, którym kursują osobówki ze Stalowej Woli Rozwadów do Rzeszowa oraz TLK „Hetman”. Ramię Sobów – Wielowieś wykorzystywał TLK „San” relacji Przemyśl – Warszawa zajeżdżający do Tarnobrzegu, a ramieniem Wielowieś – Furmany kursował wówczas TLK „Monciak-Krupówki” z Gdyni do Przemyśla. Skład czterech wagonów (sypialka, jedynka i dwie dwójki) prowadziła EU07-227. 

EU07-227 z pociągiem TLK "Monciak-Krupówki" z Gdyni do
Przemyśla na szlaku między posterunkami Wielowieś i Furmany

Tymczasem w naszą stronę zmierzał już kolejny pociąg TLK, „Wieniawski” z Rzeszowa do Gdyni. Koniecznie chcieliśmy go złapać na łącznicy omijającej stację osobową Stalowa Wola Rozwadów. Rozpoczyna się ona na grupie towarowej stacji a kończy na posterunku odgałęźnym Charzewice. Wcześniej jednak zajechaliśmy na chwilę pod kształtowy semafor wjazdowy na stację Stalowa Wola Rozwadów Towarowa, aby uwiecznić z nim SA134-022 wracającego do Rzeszowa. 

SA134-022 jako pociąg osobowy ze Stalowej Woli Rozwadów
do Rzeszowa opuścił grupę towarową stacji Stalowa Wola Rozwadów

Łącznica Stalowa Wola Rozwadów Towarowa – Charzewice była przez dłuższy czas nieczynna. Dopiero w 2010 r. ją reaktywowano początkowo tylko dla ruchu towarowego, a od grudnia 2012 r. pojawiły się na niej dwie pary pociągów PKP Intercity. Na „Wieniawskiego” zaczekaliśmy przy posterunku odgałęźnym Charzewice. Widać, że zaczęto się przymierzać do elektryfikacji zarówno łącznicy, jak i linii Stalowa Wola Rozwadów – Lublin. Jednak nieprzychylne dla kolei lata 90-te XX wieku spowodowały zaniechanie tych planów na dłuższy czas. „Wieniawskiego” przyprowadził fiat SU45-250. 

SU45-250 z pociągiem TLK "Wieniawski" z Rzeszowa do Gdyni
pokonuje łącznicę Stalowa Wola Rozwadów Towarowy - Charzewice

Kawałek dalej skład miał postój handlowy na przystanku Pilchów, skąd można komunikacją miejską dojechać do Stalowej Woli. Taki pociąg warto było pogonić. W tym przypadku nie było to jednak łatwe zadanie, gdyż musieliśmy trochę nadłożyć drogi aby przekroczyć rzekę San. Z trudem udało się pociąg dogonić za Lipą, a kolejne zdjęcie zrobiliśmy przed stację w Zaklikowie. 

TLK "Wieniawski" wjeżdża na stację Zaklików

Dalej już składu nie goniliśmy. Udaliśmy się do Stalowej Woli porobić trochę zdjęć komunikacji miejskiej. Stalowa Wola była królestwem Jelczy. Przez tutejszą komunikację miejską przewinęły się modele serii M11, PR110, 120M, M121MB/M/I oraz M101I. Dwa lata przed naszą wizytą do miasta trafiło 8 nowych MAN-ów NL283. Wjeżdżaliśmy do Stalowej Woli przez osiedle Posanie, gdzie na pętli stał salus Jelcz M101I #017. 

Jelcz M101I #017 z ZMKS Stalowa Wola na pętli Posanie

Z kolei na Rynku w Rozwadowie napatoczył się żółty gniot Jelcz M121M #013. 

Jelcz M121M #013 na Rynku w Rozwadowie

Na alejach Jana Pawła II zaś przyuważyliśmy nowego MAN-a NL283 #021 zmierzający do pętli „Oś. Sochy” (czyli do Ośedla Sochy 😁). 

MAN NL283 #021 na alejach Jana Pawła II

Gdy ponownie mijaliśmy rozwadowski rynek trafiliśmy MAN-a NL283 #018 oraz Jelcza M121M #008. 

MAN NL283 #018 oraz Jelcz M121M #008 na rozwadowskim
Rynku

Potem zajrzeliśmy na chwilę na stację Stalowa Wola Rozwadów na fotkę oczekujących na zatrudnienie jednostek EN57. 

EN57-1795 i 736 na stacji Stalowa Wola Rozwadów

Widzieliśmy też, że do wyjazdu szykuje się stonka 1053 z kilkoma węglarkami. Zajechaliśmy pod nastawnię zasięgnąć wiedzy dokąd ta zdawka jedzie. Dyżurny ruchu oznajmił, że docelowo do Lipy. No to ruszyliśmy na spontanie dorwać ją za przystankiem w Pilchowie. 

SM42-1053 z pociągiem zdawczym do Lipy minęła przystanek
Pilchów

Gdy wróciliśmy do Stalowej Woli, na Rynek w Rozwadowie zajechał akurat piękny Jelcz 120M #001. 

Jelcz 120M #001 na rynku w Rozwadowie

Nie mogliśmy sobie odmówić obejrzenia go od środka. Pogadaliśmy też z kierowcą i zapytaliśmy go czy ZMKS Stalowa Wola ma jeszcze Jelcze M11 i PR110. Odpowiedział, że PR110 stoi jeden na zajezdni, ale bardzo rzadko wyjeżdża, a ostatnie dwa M11 zostały sprzedane rok temu. Na koniec wizyty w tym mieście pojechaliśmy jeszcze na kilka zdjęć w centrum. Na ulicy Ofiar Katynia ponownie upolowaliśmy Jelcza #001 oraz kolejnego MAN-a #022. 

Jelcz 120M #001 na ulicy Ofiar Katynia

MAN NL283 #022 na ulicy Ofiar Katynia

Zaglądnęliśmy też pod zajezdnię, gdzie faktycznie był ostatni tutejszy Jelcz PR110 #092. Obok stał miejscowy rodzynek, Jelcz M121MB #007. 

Jelcz M121MB #007, Jelcz PR110 #092 i Jelcz 120M #009
odpoczywają w zajezdni ZMKS Stalowa Wola

Ze Stalowej Woli udaliśmy się zwiedzić komunikację miejską w Tarnobrzegu. To miasto też kojarzyło mi się z Jelczami. Jak byłem tam na przesiadce w 2007 roku, to wśród wozów MKS Tarnobrzeg widywałem same Jelcze PR110, M11 i 120M. To już jednak była historia. Miasto Tarnobrzeg rozpisało przetarg na obsługę komunikacji miejskiej od 1 czerwca 2013 r., którą wygrała firma Polkar z Krakowa startująca z używanymi Mercedesami i MAN-ami. W obsłudze MKS pozostała tylko funkcjonująca na innych zasadach międzywojewódzka linia 11 do Sandomierza. Do jej obsługi również wystawiane były głównie używane Mercedesy O405N. MKS miał jeszcze wówczas na stanie dwa Jelcze PR110 i jednego 120M, ale były to już ich ostatnie podrygi i pełniły głównie rolę głębokiej rezerwy.

Mercedes O530 #21 firmy Polkar na ulicy Zamkowej w dzielnicy
Tarnobrzegu Mokrzyszów

MAN NL222 #019 na ulicy Wyspiańskiego w Tarmobrzegu

Mercedes O405N #022 na alei Niepodległości 

Mercedes O405N #024 na alei Niepodległości

Mercedes O530 #57 z MKS Tarnobrzeg w obsłudze linii
międzywojewódzkiej do Sandomierza na alei Mickiewicza
w Tarnobrzegu

Mercedes O405M #59 na ulicy Wyspiańskiego

Po wykonaniu zdjęć komunikacji miejskiej sprawdziliśmy czy coś się dzieje na stacji, ale zastaliśmy tam tylko oczekujące na zatrudnienie dwie lokomotywy CTL, tamarę i skodę. 

182 024-0 na stacji w Tarnobrzegu

TEM2-037 na stacji w Tarnobrzegu

Pomału już kończyliśmy wyprawę. Na koniec jeszcze chcieliśmy upolować zmierzające do nas od strony Rzeszowa szynobus oraz TLK „Solina”. Miejsce dla osobówki wybraliśmy sobie na przejeździe w Ocicach, dzielnicy Tarnobrzegu. 

SA135-013 jako pociąg osobowy z Rzeszowa do Stalowej Woli
Rozwadów na szlaku Ocice - Tarnobrzeg

Ocice mają swoją stację kolejową, tyle że położoną 1,5 kilometra na południe od zabudowań i nie zatrzymują się na niej pociągi pasażerskie. Jest to stacja węzłowa i tu bierze początek linia do Rzeszowa przez Kolbuszową. Główna linia kieruje się przez Mielec do Dębicy a na następnej stacji w Chmielowie odgałęzia się linia do Włoszczowic przez Staszów. Obecnie wszystkie pociągi pasażerskie przez Ocice przejeżdżają w relacji Tarnobrzeg – Rzeszów. W kierunku Dębicy ruch pasażerski jest zawieszony od 2009 roku z powodu katastrofalnego stanu toru między Mielcem a Dębicą. Na wjeździe do Ocic od strony Rzeszowa przyłapaliśmy pociąg TLK „Solina” z Przemyśla do Bydgoszczy prowadzony przez SU45-246, czyli tego samego loka który rano prowadził „Hetmana” z Zamościa. 

SU45-246 z pociągiem TLK "Solina" z Przemyśla do Bydgoszczy
zbliża się do stacji Ocice

To były już ostatnie zdjęcia na dziś, bo zmęczenie po mało przespanej nocy zaczęło się nam dawać we znaki. Przeskoczyliśmy drogą nr 9 na drugi brzeg Wisły a potem krajówką nr 79 pomknęliśmy już prosto do Krakowa.