poniedziałek, 24 listopada 2025

2025-11-23 Powitanie zimy z Turkolem


W tegoroczny weekend poprzedzający Dzień Kolejarza, Turkol we współpracy z przewoźnikiem SKPL uruchomił pociągi turystyczne w ramach projektu „Katarzynki”. Historyczny skład można było spotkać w rejonie Poznania i Krakowa. W sobotę wykonał on dwa kursy okrężne w węźle poznańskim po czym przyjechał do Krakowa. W niedzielę zaś wykonał dwa kursy okrężne w węźle krakowskim i wrócił do Poznania. Tym razem pociągi prowadził jeden z niewielu już czynnych elektrowozów typu 3E, na PKP znanych pod oznaczeniem serii ET21. Wizyta Turkola w Krakowie zbiegła się z pierwszymi dużymi opadami śniegu w tym sezonie, dzięki czemu moje fotografowanie tego pociągu było jednoczesnym powitaniem zimy.

Niedzielny rozkład jazdy Turkola prezentował się tak, że o godzinie 11:36 wyruszał w pierwsze kółko z Krakowa Głównego przez Kraków Batowice, Kraków Nową Hutę i Kraków Bieżanów do Krakowa Głównego, a następnie o godzinie 13:00 robił drugie nieco większe kółko przez Kraków Mydlniki do Krakowa Batowic i dalej tak jak na pierwszym okrążeniu. Potem przed godziną 15 skład ruszał w drogę do Tarnowskich Gór i Poznania. Na pierwszym okrążeniu jedynym odcinkiem nieużywanym w ruchu pasażerskim była łącznica w Podłężu. Drugie okrążenie było ciekawsze, bo umożliwiało zaliczenie szlaku Kraków Mydlniki – Kraków Batowice używanego wyłącznie w ruchu towarowym. Oszacowałem, że poruszając się komunikacją miejską uda mi się ten pociąg sfotografować w trzech miejscach. Pierwszy kurs planowałem uwiecznić w okolicach przystanku Kraków Przylasek, dojeżdżając tam jadącą kilkanaście minut przed nim osobówką relacji Kraków Główny – Podłęże. Jednak piękna zimowa aura w niedzielę rano skłoniła mnie żeby zebrać się szybciej i pojechać jeszcze wcześniejszym regio wyjeżdżającym z Głównego o 10:12. Mijamy bez zatrzymania totalnie rozkopaną stację Kraków Batowice, a za posterunkiem Dłubnia przejeżdżamy pod budowaną plątaniną wiaduktów węzła drogi ekspresowej S7. Wysiadłem na przystanku Kraków Przylasek, skąd udałem się polami w kierunku Kościelnik. Śniegu nasypało tak dużo, że nie widać gdzie jest miedza, a gdzie pole 😅. Jako pierwsza pojechała jednostka którą tu przyjechałem, wykonująca kurs powrotny z Podłęża. 

EN57-2078 jako pociąg regio z Podłęża do Krakowa Głównego
rusza z przystanku Kraków Przylasek

Kilka minut później w drugą stronę przemknął skład kontenerowy PCC Intermodal prowadzony Gamą 111Eo-006. 

111Eo-006 z kontenerami na szlaku Kościelniki - Podłęże

Brnąc w śniegu po kostki dotarłem bliżej wiaduktu nad ulicą Drożyską, skąd był widok w obie strony. Przed godziną 12 miało jechać kolejne regio do Podłęża, a zaraz za nim Turkol. Po cichu jednak liczyłem że jeszcze trafi się jakiś towarek. Gdy do planowego przyjazdu osobówki zostało kilka minut przeniosłem się na miejscówkę z widokiem na szlak od Kościelnik. I w tym momencie słyszę że coś jedzie od Podłęża 😅. No to sprint na poprzednią miejscówkę i upolowałem kolejny skład kontenerowy PCC Intermodal, tym razem z Traxxem. 

Kolejny skład kontenerowy. Tym razem jadący od Podłęża
i prowadzony Traxxem 388-064.

Skoro mam złapanego towara z tego kierunku, zacząłem poważnie myśleć czy po sfoceniu osobówki nie cofnąć się z powrotem bliżej Przylasku. Niestety osobówka spóźniła się kilka minut, przez co zmiana miejscówki na Turkola stała się ryzykowna. 

EN57-1273 jako pociąg regio z Krakowa Głównego do Podłęża
zbliża się do przystanku Kraków Przylasek

Ale i tak ze zdjęć jestem zadowolony. Co ciekawe Turkol jechał po lewym torze. Ciekawe czy zaskoczył jakiś focistów, co chcieli robić fotki blisko torów 😂. Skład pociagu był dość osobliwy i trudno go nazwać historycznym. Niebieski sputnik SKPL, za nim dwa wagony rzeczywiście w historycznym malowaniu, czerwona jedynka i Wars. Potem jedynka ex Deutshe Bahn i dwie jedynki we współczesnych barwach PKP Intercity. Zawsze to jakaś ciekawostka, a czynny sputnik zawsze w cenie J

3E-100-030 z pociągiem Turkola "Lajkonik" relacji okrężnej
Kraków Główny - Kraków Nowa Huta - Kraków Bieżanów -
Kraków Główny na szlaku przed przystankiem Kraków Przylasek

Ta konkretna lokomotywa wyprodukowana została w roku 1961 i karierę rozpoczynała na kolejach piaskowych Górnego Śląska. Następnie jeździła pod banderą PCC Rail i DB Cargo by trafić do SKPL. Często można ją spotkać jak transportuje lokomotywy i zespoły trakcyjne przeznaczone do złomowania. Co ciekawe tabor który ten sputnik wywozi na złom jest nierzadko młodszy od niego 😂. Teraz mam niespełna 2 godziny aby przemieścić się na szlak Kraków Mydlniki – Kraków Batowice. Doszedłem na ulicę Drożyską, skąd miałem autobus 161 do Pleszowa wjeżdżający kieszeniowo do Ruszczy. Przyjechał mały Solaris i aż do cmentarza w Ruszczy byłem jedynym pasażerem. W Pleszowie przesiadłem się do tramwaju linii 21 a pod Kombinatem do autobusu 172. Po drodze mijałem dużo pięknie ośnieżonych drzew i kusiło aby pofotografować z nimi tramwaje lub autobusy. Niestety dziś to nie wchodziło w grę, musiałem zdążyć na sputnika 😁. Planowo z Mydlnik ma on wyjechać o 13:53. Pierwotnie planowałem wysiąść z autobusu na przystanku Mehoffera i przejść 700 metrów pieszo w okolice przejazdu w ulicy Władysława Łokietka. Jednak na wysokości Krowodrzy Górki zauważyłem że jest godzina 13:50 i zacząłem czuć że mam nóż na gardle. Obawiając się, że sputnik mi zwieje wysiadłem i postanowiłem dostać się do torów przez Trasę Wolbromską i ulicę Rybałtowską. Na wszelki wypadek udałem się tam świńskim truchtem i dobrze, bo zdążyłem dosłownie w ostatniej chwili 😅. Jak dostałem się do torów, sputnik już trąbił przed przejazdem na Łokietka. 

3E-100-030 z pociągiem Turkola "Obwarzanek" relacji okrężnej
Kraków Główny - Kraków Mydlniki - Kraków Nowa Huta -
Kraków Bieżanów - Kraków Główny na szlaku Kraków
Mydlniki - Kraków Batowice

Martwi mnie stopień zakrzaczenia tego odcinka. Niegdyś było to moje ulubione miejsce do fotografowania pociągów na tym szlaku. Obecnie jest on tak zarośnięty, że miejsc gdzie da się sfotografować pociąg zostało bardzo niewiele L. No to najważniejsze cele tego dnia zrealizowałem. Jeszcze na koniec chciałem upolować sputnika jak już opuszcza Kraków, na wyjeździe ze stacji Kraków Mydlniki. Doszedłem na przystanek Mehoffera skąd udałem się autobusem 172 do Bronowic Małych, gdzie wsiadłem w 164 do Mydlnik. Ulokowałem się na niedawno wyasfaltowanej drodze biegnącej po północnej stronie torów od stacji Kraków Mydlniki w kierunku przystanku Kraków Mydlniki Wapiennik. Odkąd pamiętam była tu spokojna okolica, a tego dnia przeżywała ona oblężenie przez saneczkarzy zjeżdżających z pobliskich górek. Mniej więcej w tym samym czasie co sputnik ma jechać od Krakowa, w drugą stronę powinien zdążać pociąg prywatnej czeskiej spółki Regio Jet, która stopniowo rozpoczyna obsługę krajowych tras w Polsce. Ustawiłem się na miejscówce z widokiem na szlak od Krakowa, ale w razie czego miałem na oku semafory wjazdowe od Zabierzowa. Jakby został podany wjazd, to zmienię lokalizację. Niestety wjazd dla Regio Jeta został podany w ostatniej chwili i nie zdążyłem się odpowiednio ustawić 😅 No trudno, nie można mieć wszystkiego. Za to w momencie gdy miał jechać sputnik, nadjechał towar Kolpremu z Gamą i siódemką. 

111Ed-042+EU07-144 spółki Kolprem ze składem towarowym
opuszczają stację Kraków Mydlniki szlakiem do Zabierzowa

Nie ucieszyło mnie to zbytnio, bo zaczynało się już ściemniać. Ustaliłem że jak Turkol nie zjawi się w ciągu kwadransa akademickiego, to wracam do domu. Na szczęście po 10 minutach pojechał i udało się go uwiecznić na hardkorowym parametrze. 

3E-100-030 z pociągiem Turkola "Kier" relacji Kraków Główny -
Poznań Główny opuszcza stację Kraków Mydlniki

Teraz mogłem już z czystym sumieniem wracać do domu J.

niedziela, 26 października 2025

2025-10-18 Z Turkolem po Bieszczadach

 

Za nami kolejny weekend z pociągami turystycznymi uruchamianymi przez Turkol w ramach edycji „Bieszczady”. W tym roku historyczny skład kursował w dniach od 17 do 19 października przemierzając szlaki południowo-wschodniej części kraju. Rozpoczął on podróż w piątek w Krakowie i na początek odwiedził: Żabno, Mielec, Tarnobrzeg, Zamość i Hrubieszów, po czym zjechał na noc do Stalowej Woli Rozwadowa. W sobotę trasa przejazdu wiodła przez Biłgoraj, Bełżec i Lubaczów do Przeworska. Tam pasażerowie mieli możliwość przejazdu koleją wąskotorową do Dynowa a dalej autobusem do Sanoka, a pociąg w tym czasie przemieścił się przez Rzeszów i Krosno. Następnie pociąg miał jechać do Uherzec, gdzie była przesiadka do autobusu nad Solinę. Na noc pociąg zjeżdżał do Sanoka. W planie ostatniego dnia był przejazd do Łupkowa i z powrotem, a następnie powrót do Krakowa przez Jasło, Gorlice i Tarnów. Postanowiliśmy z Marcinem w tym roku wybrać się na zdjęcia pociągu Turkolu w jesiennych bieszczadzkich plenerach. Zwłaszcza, że kolejna okazja nieprędko się nadarzy. Na dniach rozpoczyna się bowiem rewitalizacja odcinka Jasło – Zagórz. Długo oczekiwana inwestycja potrwa w optymistycznym wariancie 2 lata i obejmie także budowę nowej łącznicy Szebnie – Jedlicze, która skróci znacząco podróż koleją z Rzeszowa do Krosna i Sanoka oraz poprawi konkurencyjność pociągu na tej trasie. Pierwotnie planowaliśmy rozpocząć fotografowanie w sobotę od przeworskiej wąskotorówki, potem zjechać na nocleg do Sanoka i w niedzielę gonić skład Turkolu na trasie Zagórz – Łupków – Zagórz – Jasło. Z czasem jednak trasa turkolowego pociągu uległa drobnej zmianie, która spowodowała korektę naszych planów. Otóż relacja sobotniego pociągu została wydłużona o odcinek Uherce – Krościenko. Tego to już nie mogliśmy przepuścić. O ile na większości tej trasy do Ustrzyk Dolnych odbywa się codzienny ruch pociągów osobowych, o tyle końcowy odcinek do Krościenka pozostaje bez ruchu planowego od 2010 r. Wówczas zawieszono korzystające ze znajdującego się tu przejścia granicznego z Ukrainą pociągi z Jasła do Chyrowa. Potem przez 12 lat szlak był nieczynny aż w 2022 r. przywrócono mu przejezdność. Było to spowodowane wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie i uruchamianiem pociągów ewakuacyjnych dla uchodźców. Pewną niedogodnością było, że do Krościenka pociąg miał dotrzeć około godziny 17:30, a więc już o zachodzie słońca. Skład pociągu Turkolu stanowił tabor spółki SKPL w postaci lokomotywy spalinowej SU42-536 z trzema wagonami osobowymi. Wśród nich była mająca swoją premierę kremowo-czerwona jedynka J. Bardzo dobrze, że wagony w takim malowaniu zaczynają się pojawiać w składach pociągów turystycznych. Resztę składu stanowił zaprezentowany pierwszy raz wiosną tego roku czerwony wagon barowy Wars oraz oliwkowa dwójka.

 

Dzień 1. Sobota 18 października 2025 r.

Pogoń za pociągiem Turkolu planowaliśmy rozpocząć od okolic Jasła. Wyruszyliśmy z Krakowa przed godziną 11 i zmierzaliśmy autostradą do Tarnowa, a potem drogami krajowymi przez Pilzno. Gdy zbliżaliśmy się do Jasła, nasz pociąg docierał do Strzyżowa nad Wisłokiem. Na wszelki wypadek ominęliśmy Jasło od północy jadąc przez wsie o nazwach idealnych do wymawiania przez obcokrajowców: Bieździedza, Bieździadka i Sieklówka 😅. Linię kolejową z Rzeszowa do Jasła osiągnęliśmy w okolicach przystanku Szebnie. Ulokowaliśmy się przy przejeździe przez drogę do Tarnowca. Po remoncie linii Jasło – Zagórz pociągi jadące z Rzeszowa do Zagórza nie będą już tędy jeździć, gdyż kilka kilometrów stąd będzie odgałęziać się nowa łącznica do Jedlicza. Pogoda w ten weekend była w kratkę. Czasem świeciło ostre słońce podkreślające piękne jesienne barwy drzew, ale czasem przychodziły też chmury przynoszące przelotne deszcze. Turkol dopiero dojeżdżał do Strzyżowa, a tu słyszymy w oddali rp1. Pierwsze skojarzenie, że to coś jedzie po nieodległej linii na Zagórz. Chwilę później jednak zabiły gongi na naszym przejeździe. Trafiła się dodatkowa atrakcja w postaci Traxxa Lotosu (a właściwie już Orlenu) jadącego luzem w kierunku Rzeszowa. Pędził do Przybówki, gdzie wykrzyżuje się z Turkolem.

Spalinowy Traxx Orlenu na szlaku między Jasłem a Szebniami

Po dwudziestu minutach nadjechał piękny skład Turkolu. Słońce ładnie współpracowało dając możliwość wykonania pięknych kolorowych ujęć. 

SU42-536 z pociągiem Turkolu "Wisłok" z Przeworska do Sanoka
na szlaku między Szebniami a Jasłem

Skład ominie stację w Jaśle łącznicą Jasło Towarowa – Sobniów. W związku z czym chcąc mu zrobić zdjęcie na linii do Zagórza musieliśmy się sprężać. Kolejne fotki planowaliśmy wykonać w rejonie przystanku Jedlicze Męcinka. Dobry widok był z przejazdu przy przystanku, ale postanowiliśmy zaryzykować i wyjechać pociągowi bardziej naprzeciw, bliżej mostu na Jasiołce. Na polnej drodze mieliśmy towarzystwo w postaci innego samochodu, który również zaparkował przy przejeździe koło mostu. Myśleliśmy że to też fociści, ale z auta wysiadły dwie panie które twierdziły że w taką pogodę to powinniśmy iść na grzyby a nie stać przy torach 😂. Podziękowaliśmy za radę, ale jednak zostaliśmy przy swoim. Choć słońce tym razem nie chciało współpracować i przed przyjazdem pociągu schowało się za wielką chmurą 😕. 

Na szlaku Tarnowiec - Jedlicze za mostem na Jasiołce

Wprawdzie teraz czekało nas przebijanie się przez Krosno, ale byliśmy spokojni. Na dalszym odcinku prędkość szlakowa jest niska i dodatkowo w Sanoku pociąg ma godzinę postoju. Od stacji Targowiska jechaliśmy wzdłuż linii kolejowej wypatrując plenerów na jutrzejszy pociąg powrotny. Wprawdzie jechaliśmy tędy w 2019 roku goniąc pociąg towarowy prowadzony ostatnią wówczas czynną lokomotywą serii ST43, ale i tak wyłapaliśmy dwie nowe miejscówki. Bardzo przypadł nam do gustu podwójny łuczek we Wróbliku Szlacheckim oraz efektowna prosta w Milczy. Były to nasze must see na jutro. W Zarszynie poczuliśmy już przedsmak prac rewitalizacyjnych. Na stacji stał pociąg z transportem nowych szyn. W Nowosielcach w końcu dogoniliśmy Turkola i przed przejazdem w Pisarowcach udało mu się zrobić jako takie ujęcia. 

Szlak Nowosielce - Sanok

Stamtąd już na spokojnie pomknęliśmy do Sanoka. Zajechaliśmy na chwilę na stację obejrzeć skład z bliska, z głównym naciskiem na nową kremowo-czerwoną jedynkę. Jest pięknie odmalowana. Jedyne do czego bym się przyczepił, to że nazwa stacji macierzystej wagonu nie jest na białym tle. 

Skład Turkolu podczas godzinnego postoju na stacji w Sanoku

Przy okazji ustrzeliliśmy też Autosana z miejscowego MKS-u. 

Autosan M10LF #256 z MKS Sanok na ulicy Dworcowej

Nie czekając na odjazd pociągu ruszyliśmy w trasę, aby na spokojnie wybrać miejscówkę na szlaku Nowy Zagórz – Uherce. Nastawialiśmy że realnie uda się wykonać tu jedną fotkę. Piękne jesienne barwy przybrały lasy w okolicach Zamku Sobień. Stąd jednak mamy fotkę pociągu TLK „Bieszczady” z sierpnia 2021 r. Mając duży zapas czasowy chcieliśmy spenetrować okolice przystanku Jankowce. Zauważyliśmy dobry widok z drogi na szlak między dawną stacją Lesko Łukawica a Jankowcami. Na dodatek powinniśmy tu zdążyć spod Sobienia. W związku z tym już z mniejszym entuzjazmem pojechaliśmy do tych Jankowiec i ostatecznie odpuściliśmy szukanie tam motywów. Ustaliliśmy że robimy fotki pod Sobieniem, a potem ciśniemy za Łukawicę. W trakcie gdy pociąg wyjeżdżał z Sanoka niebo zachmurzyło się konkretnie i niestety nie zapowiadało się że jeszcze dziś zobaczymy słońce. 

Pociąg "Olszanica" relacji Sanok - Uherce na szlaku między
Załużem a Leskiem Łukawicą

Koło miejscówki pod Sobieniem niestety nie ma gdzie zaparkować i po fotkach czekał nas kawałek sprintu do auta. Na szczęście udało się zdążyć na drugą miejscówkę za Łukawicą. Mimo braku słońca kolorki i tak były piękne. 

A to już między Leskiem Łukawicą a Jankowcami

Potem już na spokojnie pomknęliśmy na stację Uherce, gdzie wjechaliśmy równo z pociągiem. Miał on tu 15 minut postoju na krzyżowanie z osobówką z Ustrzyk Dolnych do Rzeszowa. Po przywróceniu w 2022 roku przejezdności odcinka Uherce – Krościenko powróciły pociągi osobowe do Ustrzyk Dolnych. Początkowo jeździły tam motoraki SKPL, a obecnie kursują szynobusy Polregio. Oferta przewiduje 3 pary w dni robocze i jedną w dni wolne. I tak będzie tylko do początku listopada. Wraz z rozpoczęciem modernizacji linii Jasło – Zagórz, połączenia do Ustrzyk Dolnych zostaną zawieszone bez uruchamiania komunikacji zastępczej. Szynobus uwieczniliśmy z podanym semaforem wjazdowym do stacji Uherce. 

SA103-002 jako pociąg osobowy z Ustrzyk Dolnych do Rzeszowa
wjeżdża na stację Uherce

Nie czekając na odjazd Tukola ruszyliśmy w stronę Ustrzyk Dolnych w poszukiwaniu kolejnych miejscówek. Wprawdzie linia kolejowa na tym odcinku biegnie niemal cały czas w pobliżu drogi krajowej, ale nie ma tu zbyt wiele przejezdnych dla samochodu dróg bocznych dochodzących do toru. Udało nam się takową znaleźć dopiero przed przystankiem Ustjanowa. Widok bardzo nam się podobał, szczególnie żółte liście leżące na torze. Pogoda zepsuła się już na dobre. Nie dość że zachmurzyło się całkiem, to zaczął padać deszcz. 

Pociąg "Granica" relacji Uherce - Krościenko zbliża się do
przystanku Ustjanowa

Po wykonaniu zdjęć musieliśmy jeszcze przepuścić pociąg na przejeździe przez krajówkę w Ustjanowej. Potem cisnęliśmy bez postoju przez Ustrzyki Dolne aby zrobić możliwie najwięcej fotek na szlaku do Krościenka. Zależało nam, żeby zdążyć przejechać przez kolejny przejazd ze szlabanami na wyjeździe z Ustrzyk Dolnych. Zdążyliśmy i ulokowaliśmy się kawałek dalej przy przejeździe przez boczną drogę we wsi Brzegi Dolne. Parametr pogarszał się z minuty na minutę, ale tu jeszcze udało się zrobić dobre fotki. Pociąg jechał z prędkością 50 km/h co jak na ten odcinek jest koleją dużych prędkości 😅. Przed zawieszeniem regularnych kursów w 2010 r. prędkość szlakowa wynosiła tu 20 km/h. 

Gwóźdź programu, przejazd nieczynnym szlakiem Ustrzyki
Dolne - Krościenko. Okolice wsi Brzegi Dolne.

Następne fotki udało się wykonać na mostku nad Lodyną przed Krościenkiem. 

Mostek przed stacją Krościenko

Kolejnym naszym celem były manewry w Krościenku. Przy głównym wjeździe na stację stała policja. Nie wiem czy celowo nie pozwalała wjechać na stację, czy po prostu robili kontrolę prędkości na drodze krajowej. Na wszelki wypadek wjechaliśmy w inną drogę prowadzącą na głowicę wjazdową od strony Ustrzyk Dolnych. Stacja niestety podupadła od naszych poprzednich wizyt jakie tu odbyliśmy w 2005 i 2006 roku. Semafory są unieważnione i nie podnoszą ramion. W półmroku wykonywaliśmy fotki jak lokomotywa oblatywała skład. 

Manewry w stacji Krościenko

Z powrotem do Sanoka pociąg jechał już w ciemnościach. Mając jednak świadomość, że na tym odcinku nie ma planowego ruchu, podjęliśmy desperacką próbę wykonania jeszcze kilku fotek. Przy okazji zauważyłem że w Brzegach Dolnych na jednej z posesji przy drodze krajowej stoi wrak autobusu Jelcz 080. Wykonaliśmy wyroby zdjęciopodobne na podwójnym łuku przed Ustrzykami Dolnymi. 

Powrotny pociąg "Granica" relacji Krościenko - Uherce dojeżdża
do Ustrzyk Dolnych

Na koniec zajechaliśmy jeszcze na stację zrobić wyjazd z podanym semaforem kształtowym. Jeszcze nigdy nie robiłem zdjęć jadącego pociągu na tak hardcorowym parametrze, ale o dziwo coś tam wyszło 😅. 

Wyjazd ze stacji Ustrzyki Dolne

To by było tyle focenia na dziś. Zajechaliśmy jeszcze tylko na stację w Uhercach zobaczyć skomunikowany z pociągiem autobus znad Soliny. Doszły bowiem do nas słuchy, że zaangażowany do tej roli został autobus zabytkowy. I zgadza się, był to przegubowy Ikarus 280.03 w wersji lokalnej, wyposażony tylko w dwie pary drzwi i większą liczbę miejsc siedzących od miejskiego Ikarusa 280. Potem pojechaliśmy na zakupy i kolację, a potem na nocleg w hotelu w Sanoku.

 

Dzień 2. Niedziela 19 października 2025 r.

Przed rozpoczęciem drugiego dnia pogoni za Turkolem, udaliśmy się na hotelowe śniadanie. Chcemy zająć stolik najbliżej szwedzkiego stołu, a tu okazuje się że jedno z krzeseł zajmuje kot 😅. Oczywiście nie przeszkadzaliśmy mu i usiedliśmy przy stoliku obok J

Chcemy zasiąść do śniadania, a tu krzesło zajęte ;)

Pociąg „Przełęcz” relacji Sanok – Łupków planowo wyruszał ze stacji początkowej o godzinie 8. My oczywiście wyjechaliśmy nieco wcześniej, aby zdążyć wybrać wysmakowane jesienne kadry. Niedzielny poranek był bez deszczu i z nadzieją na przejaśnienia. Poprzednimi razami jak tu byliśmy nie było możliwości gonienia pociągu wzdłuż całej linii Zagórz – Łupków. Powodem był brak drogi biegnącej wzdłuż toru w przełomie rzeki Osławy między Czaszynem a Morochowem. Jak się jechało drogą wojewódzką nr 892 Zagórz – Komańcza, omijało się odcinek od Czaszyna do stacji Szczawne Kulaszne. Z kolei żeby z Zagórza dostać się do Morochowa, trzeba było jechać przez Poraż omijając Tarnawę Dolną i Czaszyn. Teraz sytuacja się nieco poprawiła, bo wyasfaltowano drogę z Czaszyna do Poraża. Widziałem też że w Morochowie powstał nowy most przez Osławę, co by wskazywało, że pociągnęli też drogę bezpośrednio do Czaszyna. Pierwsze dzisiejsze fotki zdecydowaliśmy się wykonać przed przystankiem w Czaszynie, z ulicy Brzegowej. Tor biegnie tu u podnóża zalesionej góry dającej piękne jesienne barwy. Przechodził akurat gospodarz z psem, to Marcin trochę z nim pogadał. Pan twierdził że nie ma asfaltowej drogi do Morochowa. Do Poraża też twierdził że ciężko jest przejechać, ale tu akurat widać na satelicie że jest świeży asfalt. 

Pociąg "Przełęcz" z Sanoka do Łupkowa na szlaku przed
przystankiem Czaszyn

Po wykonaniu zdjęć pociągu udaliśmy się kawałek w kierunku Poraża i zjechaliśmy do przysiółka Krasne. Jest on położony w przełomie Osławy w miejscu gdzie linia kolejowa robi dwa zawijasy o 180 stopni. Wykonaliśmy kilka ujęć na tle kolorowego lasu. 

Na szlaku za Czaszynem

Potem zdecydowaliśmy się wrócić do drogi wojewódzkiej i śmignąć prosto do stacji Szczawne Kulaszne. Motyw z semaforami kształtowymi mieliśmy już dość obfocony i tym razem ustawiliśmy się kawałek dalej przy kapliczce „cebulce”. Zresztą semafor wjazdowy też stąd widać. Co ciekawe tego dnia pociągowi również towarzyszył autobus Ikarus 280.03, ten co w sobotę robił kursy z Dynowa do Sanoka i z Uherzec nad Solinę. Należy on do firmy Simkol z Katowic, która sprowadziła go niedawno z Budapesztu. Autobus zaparkował w zatoczce przystankowej pozując do zdjęć z pociągiem. 

Spotkanie z Ikarusem 280.03 firmy Simkol z Katowic na wyjeździe
ze stacji Szczawne Kulaszne

Poza Ikarusem i samochodami focistów, pociągowi towarzyszyła także furgonetka Straży Ochrony Kolei. W sumie większość motywów wzdłuż linii łupkowskiej mieliśmy wcześniej odwiedzone. Jak przed wyjazdem śledziłem street view, wypatrzyłem że w Komańczy znalazłaby się nowa miejscówka z drugiego brzegu rzeki Osławicy. Między przystankiem Komańcza Letnisko a stacją Komańcza tor biegnie bowiem nasypem wygolonym z krzaków. Marcin jednak odrzucił ten pomysł i jako że mieliśmy niewielki zapas czasu, postawił na motyw z podanym semaforem wjazdowym. Towarzyszył nam tu Ikarus i jako bonus załapali się uczestnicy biegu Łemko Trail 10. Pojawiły się też pierwsze przebłyski słońca. 

Wjazd na stację Komańcza

Na wyjeździe z Komańczy nie zdążyliśmy przed opuszczeniem szlabanów na przejeździe. Skoro już musieliśmy czekać to wykonaliśmy kolejne fotki. 

Wyjazd z Komańczy

Za Komańczą szybko udało się wyprzedzić pociąg. Świeciło słońce a lasy w tle przybrały piękne czerwone barwy. Linia kolejowa niestety biegła w krzakach i kąt padania promieni słonecznych był od złej strony.

Na szlaku Komańcza - Łupków

Za to dobrze udało się sfocić Ikarusa. 

Ikarus złapany za Komańczą

Potem tor na chwilę oddala się od drogi i powraca przed dawnym przystankiem Osławica. W miejscu gdzie droga przechodzi wiaduktem nad torem niegdyś można było robić fotki pociągu od Komańczy. Później motyw zarósł, ale ostatnio musieli wyciąć trochę krzaków, bo udało się zrobić zdjęcia. 

Skład zbliża się do dawnego przystanku Osławica

Za wiaduktem był ruch wahadłowy z powodu remontu mostu, ale na szczęście załapaliśmy się na końcówkę zielonego światła. Dzięki temu w okolicy dawnego przystanku Osławica mogliśmy wykonać kilka dalszych ujęć pociągu na tle masywu góry Terpiak. 

Dawny przystanek Osławica

Na szlaku między Osławicą a Nowym Łupkowem

Kolejne zdjęcia wykonaliśmy na wjeździe na stację Nowy Łupków. Jest to stacja styczna z wąskotorową Bieszczadzką Koleją Leśną. Na stacji wąskotorowej była ekspozycja taboru i organizowano przejazdy drezynami. Niestety tabor wąskotorowy może poruszać się tylko po samej stacji, bo na wyjeździe przejazdy są zaasfaltowane L

Wjazd do Nowego Łupkowa

Do samego Łupkowa początkowo nie chciało nam się jechać, ale ostatecznie skusiliśmy się na zdjęcia pociągu wjeżdżającego na stację oraz manewrującej lokomotywy na tle na tle kolorowych lasów. 

Wjazd na stację Łupków

Manewry w Łupkowie

Do stacji Łupków prowadzi tylko gruntowa droga, więc nie spodziewaliśmy się że Ikarus w nią wjedzie. Okazało się, że jednak wjechał. Ciekawe czy zmieścił się pod wiaduktem przed stacją 😅. 

Ikarus w drodze na stację Łupków

W Łupkowie pociąg miał zaplanowany ponadgodzinny postój, co pozwoliło na spokojne penetrowanie miejscówek na kurs powrotny. Niebo już się zachmurzyło i zapowiadały się kolejne przelotne deszcze. Na pewno pierwsze fotki powrotnego pociągu chcieliśmy wykonać za zwężką w Osławicy. Pierwszą koncepcję motywu mieliśmy z semaforem wjazdowym do Komańczy ze skarpy koło cmentarza. Korzystając z dużego zapasu czasu mogliśmy też sprawdzić moją miejscówkę z drugiego brzegu Osławicy między stacją Komańcza a przystankiem Komańcza Letnisko. Widok był ciekawy i Marcin zwrócił mi honor. Ale to jeszcze nic, wypatrzyliśmy stąd drogę wspinającą się na zbocze doliny. Widać było że da się na nią wjechać autem, no to ją wypróbowaliśmy. A z niej to już normalnie była panorama dnia. Widać było pięknie szlak od semafora wjazdowego do Komańczy od strony Szczawnych Kulasznych po przystanek Komańcza Letnisko i z drugiej polanki jeszcze kawałek szlaku za tym przystankiem. Dla takiej miejscówki byliśmy gotowi nawet poświęcić motyw spod cmentarza z widokiem na semafor wjazdowy od strony Łupkowa. Pociąg jeszcze z Łupkowa nie wystartował, to ruszyliśmy jeszcze na spokojnie obadać szlak za Szczawne Kulaszne. Potem wróciliśmy na górkę w Komańczy i czekaliśmy w gotowości. Tuż przed przyjazdem pociągu niespodziewanie się wypogodziło, co jeszcze bardziej utwierdziło nas w przekonaniu, że wybraliśmy dobre miejsce. Ze skarpy pod cmentarzem mielibyśmy bowiem centralnie pod słońce. Najpierw przemknął Ikarus, a minutę po nim nadjechał pociąg. 

Ikarus w drodze powrotnej z Łupkowa mija Komańczę

Powrotny pociąg "Przełęcz" z Łupkowa do Sanoka na szlaku
między stacją Komańcza a przystankiem Komańcza Letnisko

A tu już po minięciu przystanku Komańcza Letnisko

Nim zjechaliśmy do głównej drogi i ruszyliśmy w pogoń za pociągiem, dogoniliśmy go dopiero za Rzepedzią. W drodze powrotnej chcieliśmy pojechać przez Morochów, ale tradycyjnie utknęliśmy przed szlabanem na wyjeździe ze stacji Szczawne Kulaszne. A skoro już nas zatrzymano to zrobiliśmy fotki pociągu opuszczającego stację. Niebo ponownie się zachmurzyło i zaczęło padać. 

Wyjazd ze stacji Szczawne Kulaszne

Szlabany podnoszą się tu długo po przejeździe pociągu. Spowodowało to, że nie udało się go dogonić przed przystankiem Wysoczany. Z trudem zdążyliśmy do przełomu Osławy przed Mokrym Małopolskim. Co ciekawe stał tam też Ikarus. 

Kolejne spotkanie z Ikarusem, tym razem w przełomie Osławy
przed przystankiem Mokre Małopolskie

Intensywny deszcz już przechodził i zapowiadało się że zaraz się wypogodzi. Na bocznym torze dawnej stacji Mokre Małopolskie stało kilka holenderskich zespołów trakcyjnych DM90 sprowadzonych przez SKPL. Czyżby w Zagórzu nie mieli już gdzie tego trzymać? 😅. Mokre Małopolskie i Morochów minęliśmy bez postoju, bo zależało nam dotrzeć przez Poraż do przysiółka Krasne. Niestety nie zdążyliśmy choć mało brakowało. Widząc że pociąg nam zwiał zrobiliśmy w tył zwrot i zjechaliśmy przeciąć mu drogę przed przystankiem w Czaszynie. To już udało się bez problemu. 

Przed przystankiem w Czaszynie

Potem wykonaliśmy fotki przed Tarnawą Dolną i przy tarczy ostrzegawczej semafora wjazdowego do Zagórza, ale to już takie fotki wymuszone oczekiwaniem przed szlabanami. 

Przed przystankiem Tarnawa Dolna

Wjazd do Zagórza

W Sanoku pociąg będzie miał 5 minut postoju po czym będzie cisnął do Krakowa. Po drodze czeka go postój w Nowosielcach na krzyżowanie z IC „Bieszczady”. Nasze must see na odcinku Zagórz – Jasło to obczajone dzień wcześniej miejscówki w Milczy i Wróbliku Szlacheckim. Szacowaliśmy, że przed nimi realnie uda się zrobić jedno zdjęcie. Wybraliśmy miejski odcinek w Sanoku przed przystankiem Sanok Dąbrówka. Po rewitalizacji na pewno krajobraz się tu pozmienia. 

Pociąg "Małopolska" z Sanoka do Krakowa zbliża się do
przystanku Sanok Dąbrówka

Pociąg bardzo dynamicznie przejechał koło nas. Aż zacząłem się obawiać czy dogonimy go do Milczy. Niestety aparat Marcina zaliczył tu upadek, do tego stopnia że nie dał rady przywrócić działania autofocusa 😢. Dobrze chociaż że zdarzyło się to pod koniec wyprawy. Ruszyliśmy w pogoń za pociągiem jadąc niestety w korku, który utworzył się przed przejazdem kolejowym w Pisarowcach. W Milczy też mamy do pokonania przejazd ze szlabanami, toteż musieliśmy tam być z dużym zapasem czasowym. Na szczęście Tukola wyprzedziliśmy w Nowosielcach gdy oczekiwał na krzyżowanie z IC „Bieszczady”. Do Milczy zdążyliśmy dojechać sporo przed pociągiem. Z jednej strony szkoda że musieliśmy poświęcić ciekawe widokowo miejscówki między Nowosielcami a Milczą, ale tam obfotografowaliśmy towarka z ostatnim rumunem ST43 6 lat temu. A ta prosta w Milczy z rzędem słupów teletechnicznych też jest urokliwa. Pogoda niestety tu nie sprzyjała, dopadła nas kolejna fala przelotnych deszczy. 

Prosta przed przystankiem Milcza

Po przyjeździe pociągu wskoczyłem szybko do auta żebyśmy zdążyli na położoną niecały kilometr dalej eskę we Wróbliku Szlacheckim. Tam już nie padało i zaczęło się nawet przebijać słońce. 

Eska we Wróbliku Szlacheckim

Na wyjeździe ze stacji Wróblik Szlachecki musieliśmy odczekać przed szlabanami, to wykonaliśmy jeszcze jedną fotkę. 

Wyjazd ze stacji Wróblik Szlachecki

W drodze powrotnej dla odmiany nie wracaliśmy do krajówki nr 28 w Miejscu Piastowym, lecz jechaliśmy dalej prosto wzdłuż linii kolejowej. O dziwo w Targowiskach udało się wyprzedzić pociąg, ale niestety potem zatrzymały nas światła na zwężce przy budowie ronda w Łężanach. Przez to kawałek dalej na przejeździe kolejowym trafiliśmy już na bijące gongi. Gość przed nami jeszcze na chama przejechał, ale my już nie chcieliśmy się narażać to poczekaliśmy i zrobiłem jako takie zdjęcie. 

Szlak Targowiska - Krosno

Droga później przeszła w ulicę Sikorskiego w Krośnie i prowadziła do centrum miasta. My jednak kierowaliśmy się w stronę drogi krajowej i trafiliśmy na opuszczone szlabany przy przystanku Krosno Miasto. No to była okazja na kolejną fotkę zapchajdziurę 😛. 

Przed przystankiem Krosno Miasto

Kluczyliśmy trochę po mieście aby uniknąć czekania przed szlabanem aż w końcu wskoczyliśmy na krajówkę. Mieliśmy jeszcze ambicję dogonić pociąg w Tarnowcu. Dotarliśmy na miejsce, czekaliśmy kilka minut aż uznaliśmy że chyba pociąg nam zwiał. Mówi się trudno, i tak porobiliśmy sporo fotek. A na początku obawiałem się, że nie porobimy dużo zdjęć pociągu o tak napiętym rozkładzie jazdy 😏. Wróciliśmy do Krakowa tak jak przyjechaliśmy, czyli z ominięciem Jasła a potem przez Pilzno i Tarnów. Teraz przed nami dłuższa przerwa w ruchu kolejowym na bieszczadzkich szlakach. Podczas tego wyjazdu wspominaliśmy nasz wypad w Bieszczady z 2006 roku. Wtedy między Jasłem a Zagórzem kursowało 7 par osobówek i 3 pary dalekobieżnych, że już nie wspomnę o ruchu towarowym. Pociąg był praktycznie co chwilę. Kilka lat później nastąpiło tąpnięcie i od tego czasu kursują tu pojedyncze alibizugi. Dopiero niedawno udało się w miarę odbudować ofertę dalekobieżną za sprawą spalinowych zespołów trakcyjnych od SKPL. Miejmy nadzieję, że po remoncie linii Jasło – Zagórz wróci tu oferta z prawdziwego zdarzenia.