sobota, 29 sierpnia 2026

2026-08-02 Rowerem wzdłuż linii Skierniewice - Łuków

 Planując tegoroczny urlop jako jedną z destynacji wybrałem miejsce, gdzie można się wyciszyć, zresetować i odetchnąć od miejskiego zgiełku. Oczywiście nie zamierzałem rezygnować z fotografowania pociągów. Przy wyborze miejsca pobytu brałem pod uwagę bliskość linii kolejowej, oraz możliwość dojazdu transportem publicznym. Ostatecznie wybrałem agroturystykę zlokalizowaną we wsi Ojrzanów, w powiecie grodziskim około 30 kilometrów od Warszawy. Funkcjonuje tam dobrze rozwinięta sieć Grodziskich Przewozów Autobusowych. Natomiast kilka kilometrów na południe przebiega linia kolejowa Skierniewice – Łuków (tzw. eSeŁka). Jest to towarowa obwodnica Warszawy, która zachowała klimat zakonserwowanej linii kolejowej nietkniętej większymi modernizacjami. To wkrótce ma się zmienić, gdyż trasa jest przewidziana do remontu mającego na celu m.in. odbudowę przystanków osobowych i przywrócenie ruchu pasażerskiego. PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. w tym roku podpisała stosowne umowy, tak więc załapałem się na dosłownie ostatni dzwonek uwiecznienia eSeŁki ze starą infrastrukturą. W Ojrzanowie zaplanowałem trzy pełne dni pobytu, w trakcie których wypożyczałem rower i jeździłem fotografować pociągi.

 

Dzień 1. Niedziela 2 sierpnia 2026 r.

Tym razem nie chciałem wyjeżdżać wcześnie rano. Wyruszyłem pociągiem IC „Lubomirski” planowo startującym z Krakowa o godzinie 11:47. Miałem lekkie zawahanie przy wyborze tego pociągu, bo mimo że rozpoczyna on bieg w Krakowie, często łapie opóźnienia na „wydłużone przygotowywanie wagonów do drogi”. Pamiętam że raz kilka miesięcy temu podstawili go dopiero o godzinie 15 😂. Wychodziłem wtedy z roboty i na tablicy odjazdów około godziny 15:20 wyświetlał się pociąg z godziny 11:47 😂. Tym razem też przygotowywanie wagonów się przedłużyło, ale wyjechaliśmy opóźnieni „tylko” 20 minut. Większość nawet nadrobiliśmy na trasie. Wysiadłem w Warszawie Zachodniej i osobówką Kolei Mazowieckich cofnąłem się do Grodziska Mazowieckiego. Tam czekała mnie przesiadka na autobus Grodziskich Przewozów Autobusowych. Mimo niedzieli pod dworzec kolejowy co chwilę zajeżdżały autobusy GPA, głównie w postaci małych busików Mercus Sprinter. Mnie interesowała linia 33 do pętli Ojrzanów Przyleśna. Busik wyruszył punktualnie o godzinie 16. Jechaliśmy na południe przekraczając po drodze tory Warszawskiej Kolei Dojazdowej. Po drodze robiliśmy kilka wjazdów kieszeniowych, najdłuższy w Książenicach, typowej sypialni Warszawy z domami szeregowymi. W Siestrzeniu mamy aż dwa wjazdy kieszeniowe. Jeden do przystanku Grodziska po północnej stronie ekspresówki S8, a drugi po jej południowej stronie do przystanku Rozalińska. Na tym drugim przystanku są skomunikowania z linią 63 jadącą bezpośrednio z Warszawy, z P&R przy alei Krakowskiej. Dalej zaczęły się już bardziej leśne tereny. Za Siestrzeniem odbiliśmy w biegnącą skrajem lasu wąską drogę, na której z trudem mijaliśmy się z większym pojazdem. Moja kwatera leży w Ojrzanowie, ale w takiej lokalizacji wsi że wygodniej mi było wysiąść w Żelechowie na przystanku Do Utraty. Stamtąd miałem 1,5 kilometra na piechotę, na szczęście w większości po asfalcie. Po drodze mijam rozlewisko Utraty, rzeki płynącej przez Pruszków do Sochaczewa, gdzie wpada do Bzury. Przepływa ona koło dworku Chopina w Żelazowej Woli. Ostatnie 200 metrów już miałem do pokonania drogą gruntową i musiałem nieść walizkę w ręce. Agroturystyka jest w pięknej lokalizacji, na skraju lasu nad stawami. Jest tu dużo zwierzątek: dwa koniki, osiołek, kozy, owce, gęsi i kilka kotów. Pokój miałem tym razem w odróżnieniu od Bielawy z widokiem na zachód, czyli najbardziej nagrzewał się po południu. A okna miały tylko cienkie zasłonki. Na szczęście właścicielka zlitowała się i udostępniła mi wiatrak 😄. Za to bardzo muszę pochwalić miejscowe kucharki, naprawdę dobrze mnie karmiły 😀.

 

Dzień 2. Poniedziałek 3 sierpnia 2026 r.

W pierwszy dzień pobytu pogoda była jeszcze znośna. Po śniadaniu ruszyłem rowerem prosto na południe w kierunku linii kolejowej Skierniewice – Łuków. Cała linia liczy 160 kilometrów, a ja penetrowałem 13-kilometrowy odcinek szlaku Mszczonów – Tarczyn. Leśnymi a potem polnymi drogami dotarłem do wsi Suchodół, gdzie przeciąłem drogę wojewódzką nr 876 Tarczyn – Chudolipie. Przeciąłem ją i kawałek dalej przeprawiłem się przez bród na rzeczce Tarczynce. Stąd już był rzut beretem do przejazdu kolejowego. Akurat jak przyjechałem, w stronę Mszczonowa przetoczyła się drezyna PLK z wagonem szutrówką. Czy to miało oznaczać że na linii już się zaczęły prace remontowe? Na tym szlaku to jeszcze pikuś bo są dwa tory, ale eSeŁka ma na swoim przebiegu dwa odcinki jednotorowe. Jeden to szlak od stacji Puszcza Mariańska do posterunku Marków (gdzie około 2000 roku osunął się nasyp i od tego czasu jeden tor jest nieczynny), a drugi to most na Wiśle w Górze Kalwarii. Jeżeli zamknęli akurat jeden z tych szlaków, będzie kicha. Do czerwca 2000 roku eSeŁką jeździły pociągi osobowe relacji Skierniewice – Łuków w sile 4 par. Potem jeszcze przez parę lat kursował tędy pociąg międzynarodowy z Pragi do Moskwy z pominięciem Warszawy. Obecnie ruch osobowy funkcjonuje tylko na 7-kilometrowym odcinku Czachówek – Góra Kalwaria.  Mający się lada moment zacząć remont przewiduje m.in. odbudowę przystanków osobowych, co umożliwi przywrócenie ruchu pasażerskiego. Tym razem docelowo osobówki będą kursować w relacji Skierniewice – Tarczyn – Czachówek – Warszawa oraz Warszawa – Pilawa – Łuków. Znalazłem fajną leśną miejscówkę do zdjęć, ale w sumie na tym etapie nie miałem pewności czy linia jest czynna, czy nie zaczęły się zamknięcia. Po godzinie czekania usłyszałem jadący pociąg od strony Skierniewic. Był to Eurosprinter przewoźnika Retrack Germany z wagonami zbiornikowymi. Mojej radości nie było końca 😀. To już wiem że linia jest czynna, choć towar jechał lewym torem co by znaczyło że jakieś zamknięcie jest. 

E189-202 ze składem zbliża się do stacji Tarczyn, szlakiem
z Mszczonowa

Podobał mi się ten leśny odcinek i chciałem tu zostać. Przemieściłem się tylko kawałek dalej w kierunku Tarczyna. Już po kilkunastu minutach słyszę że z tamtego kierunku coś jedzie. Tym razem był to luzak Vectron DB Cargo. Musiał czekać w Tarczynie aż towar zwolni szlak. 

X4EC-055 ruszył chwilę temu ze stacji Tarczyn i jest na szlaku
do Mszczonowa

Potem znowu godzina posuchy po czym w stronę Tarczyna wracała drezyna z szutrówką, które widziałem na samym początku. Taki tabor nie zachęca mnie do wyciągania aparatu, więc czekałem dalej 😁. Po kolejnej godzinie pojechało coś ciekawego. Był to kolejny luzak, tym razem byk PKP Cargo jadący od Mszczonowa. 

ET22-1151 na szlaku przed stacją Tarczyn

Siedziałem w tym lesie już trzecią godzinę, wiec uznałem że pora zmienić lokalizację. Pojechałem w kierunku Tarczyna, ale momentalnie szlak zrobił się zakrzaczony i żywcem nie dało się zrobić fotki. Na dodatek linia kolejowa weszła na wysoki nasyp w celu przekroczenia drogi i bagnistej dolinki. Nie było jak przez te bagna się przedostać z rowerem, przez co zmuszony byłem je ominąć. Kolejne miejsce gdzie da się wykonać fotki jest przed samą stacją Tarczyn. Ulokowałem się na miejscówce z widokiem na wyjazd ze stacji w kierunku Mszczonowa. Aby zrobić zdjęcie pociągu jadącego w drugą stronę, muszę cofnąć się o 150 metrów do przerwy między krzakami. Na szczęście miałem na oku semafory wjazdowe od strony Mszczonowa i jakby któryś zaświecił się na zielono, wsiadam szybko na rower i przemieszczam się. Czekałem w tym miejscu prawie 3 godziny i przez ten czas semafor został podany tylko raz. Jechał Vectron DB Cargo luzem. Co ciekawe ten sam, którego wcześniej łapałem jadącego w drugą stronę. Pewnie maszyniści robili jazdy zapoznawcze. Drugą ciekawostką było że jechał on już po właściwym torze, czyli zamknięcie już się skończyło. 

X4EC-055 na ostatnim łuku przed stacją Tarczyn

W stronę Mszczonowa nic więcej nie raczyło pojechać. Po godzinie 16 uznałem że wystarczy na dziś. Przez Drozdy, Janówek i Księżak wróciłem na kwaterę. Bilans pierwszego dnia to 1 towar, 3 luzaki i 2 drezyny.

 

Dzień 3. Wtorek 4 sierpnia 2026 r.

W nocy szalały burze, dzięki czemu rano powietrze było w miarę rześkie. Największa fala upałów miała jednak dopiero nadejść 😕. W planie na wtorek miałem rozpoczęcie penetrowania eSeŁki od tego samego miejsca co w poniedziałek, ale tym razem z przemieszczaniem się na zachód w kierunku Mszczonowa. Wyruszyłem tą samą trasą co w poniedziałek. Dopiero przed brodem na rzeczce Tarczynce skręciłem w prawo w piaszczystą leśną drogę. Doprowadziła mnie ona do wiaduktu linii kolejowej przy pierwszych zabudowaniach Jeżewic. Widoczność szlaku jest tu słaba, jadę dalej. Półtora kilometra dalej osiągnąłem przejazd kolejowy w ulicy nomen omen Kolejowej 😉. Tu już widok był całkiem niezły, przynajmniej w kierunku zachodnim tak jak świeci słońce. Nie było tu jednak za bardzo miejsca żeby przycupnąć sobie w cieniu, więc nie obraziłbym się jakby zaraz coś pojechało, najlepiej od Mszczonowa. O dziwo prośba moja została wysłuchana i już po paru minutach z tego właśnie kierunku nadjechał 311D1 spółki IGL z węglarkami 😀. Co ciekawe jechał po torze niewłaściwym, co by oznaczało że tor południowy jest codziennie zamykany, ale tylko w określonych godzinach. 

311D1-18 z węglarkami mija Jeżewice

Mogłem z czystym sumieniem przemieścić się dalej. Kawałek dalej jest kolejny przejazd, w ulicy Szkolnej. Niegdyś znajdował się tu przystanek osobowy Jeżewice. Pozostały po nim resztki krawędzi peronowych oraz latarnie. Ogółem za czasu ruchu pasażerskiego na eSeŁce, na szlaku Tarczyn – Mszczonów funkcjonowały dwa przystanki osobowe: Jeżewice i Grzegorzewice. Przy dawnym przystanku jest kępa drzew, gdzie mogłem sobie przycupnąć w cieniu i nasłuchiwać czy coś nie jedzie. Co ciekawe tu również nie musiałem długo czekać. Już po kilkunastu minutach od strony zachodniej jechał kolejny pociąg. Tym razem był to skład roboczy PLK, ale na tyle ciekawy, że wyciągnąłem aparat. 

Skład roboczy PLK prowadzony 6Dh-016 zbliża się do dawnego
przystanku Jeżewice

Fotka zrobiona, mogę jechać dalej. Kolejny przejazd jest kilometr dalej w wiosce Suchostruga. Tu również jest ustronne miejsce, gdzie mogłem sobie przycupnąć w cieniu i nasłuchiwać. Znowu niemal od razu słyszałem że coś jedzie. Tym razem to była mała drezynka, nie warta wyciągania aparatu. Na pociąg z prawdziwego zdarzenia przyszło mi poczekać godzinę. Była to siódemka Captrain z beczkami. 

EU07-327 z cysternami mija wieś Suchostruga

Jak na razie wszystko dziś jedzie od zachodu, a słońce już zaczyna świecić w drugą stronę. Na wszelki wypadek przeniosłem się kawałek w głąb pola w razie jakby kolejny skład znów miał jechać w tą samą stronę, żebym nie powielał tego samego kadru. I dobrze obstawiałem. Godzinę później pojechał luzak, także od zachodu. Był to byk PKP Cargo, co ciekawe ten sam co dzień wcześniej również jechał luzem w tym samym kierunku 😅. 

ET22-1151 luzem mija Suchostrugę

Chyba nie doczekam się pociągu jadącego w drugą stronę, pora zmieniać miejscówkę. Kolejny przejazd jest niecały kilometr dalej. Zlokalizowany jest na łuku w miejscowości Many. Cienia jest tu niewiele, udało mi się znaleźć jego mały skrawek. Na szczęście nie musiałem tu długo czekać. Już po kilkunastu minutach widzę że coś jedzie i to w końcu od wschodniej strony, czyli ładnie do słońca 😀. Vectron DB Cargo z kontenerami jadącymi z Chin do Niemiec. W końcu eSeŁką przebiega Nowy Jedwabny Szlak, którym transportowane są towary między Państwem Środka w krajami Unii Europejskiej. 

X4EC-041 z kontenerami z Chin do Niemiec mija wioskę Many

Jeszcze kontenery nie zniknęły za horyzontem, a tu słyszę że w drugą stronę jedzie kolejny skład 😀. Tym razem gagar Eurotransu z węglarkami. 

Chwilę później w drugą stronę przemknął M62-1296 z węglarkami

Dalej linia idzie wzdłuż sadu by kilkaset metrów dalej wejść do lasu. Kusiło mnie żeby tam dojść zobaczyć jak tam jest z miejscówkami. Spodobały mi się bowiem leśne plenery z poprzedniego dnia i liczyłem że tu będzie podobnie. Niestety tu w lesie linia była totalnie zakrzaczona i zarządziłem odwrót. Zatrzymałem się za to pod drzewkiem w sadzie i czekałem czy jeszcze dziś coś pojedzie. Po niedługim oczekiwaniu pojechał od zachodu luzem Traxx firmy Orion Rail Logistics. 

E594-015 mija sad w Manach

Miałem jeszcze niewielki zapas czasowy to pojechałem dalej. Objechałem las od południa i przez Wólkę Jeżewską dotarłem do kolejnego przejazdu. Jest on zlokalizowany w Julianowie tuż obok zakładu przemysłowego produkującego rusztowania. Niemal od razu pojechał kolejny luzak, a dokładniej byk Cargounit targający stonkę Tekolu. 

201Eo-014+SM42-2291 na szlaku przed przejazdem w Julianowie

To by było tyle na dziś, pora wracać na kwaterę. Wróciłem do przejazdu w Manach, skąd udałem się na północ przez Borowiec i Zaręby do Ojrzanowa. Moja agroturystyka jest jednak tak zlokalizowana, że musiałem jeszcze przejechać przez Żelechów. Jest tam Żabka, to mogłem przy okazji uzupełnić zimne napoje J. Ten dzień był wyjątkowo obfity pod względem ruchu na eSeŁce. Bilans drugiego dnia to 5 towarów, 3 luzaki i 1 drezyna. Dalszą część dnia spędziłem mocząc stópki w stawie oraz głaskając koty i osiołka J.

 

Dzień 4. Środa 5 sierpnia 2026 r.

Tego dnia miała być kumulacja upałów. Ja na urlopie nie sprawdzam co się dzieje na świecie ani jaka będzie pogoda, ale właścicielka agroturystyki mnie ostrzegała że będzie 39 stopni i żebym wziął dużo picia. Tym razem na początek pojechałem w stronę zachodnią przez Żelechów, Kaleń, Ciepłe i Bartoszówkę. Linię kolejową osiągnąłem przy dawnym przystanku Grzegorzewice, choć administracyjnie jest tu wieś Piotrkowice. Znajduje się tu przejazd przez drogę wojewódzką nr 876, ale mimo wysokiej kategorii drogi i niemałego ruchu kolejowego, nie jest on wyposażony w rogatki ani gongi. Są tylko znaki stop. Kursują tędy busiki linii 31 Grodziskich Przewozów Autobusowych. Dawny przystanek kolejowy leży na skraju lasu i mogłem sobie przycupnąć w cieniu. Choć temperatura była jeszcze dość znośna. Nie czułem się tu komfortowo. Zza pobliskiego płotu co chwilę słyszałem krzyki jakiejś kobiety. Ze dwa razy wychodziła ona na drogę przy której siedziałem, ale jak mnie zobaczyła to zawracała. W końcu schowałem się bardziej w głąb lasu żeby nie być w polu jej widzenia. Wolałem żeby w miarę szybko przyjechał pociąg, abym mógł zrobić fotkę i się przemieścić. Dziś niestety ruch już nie był tak intensywny jak we wtorek. Dopiero po 1,5 godziny czekania zjawił się skład od strony zachodniej. Była to Gama CTL-u z beczkami. 

111Ed-004 z beczkami mija dawny przystanek Grzegorzewice

Mogłem wreszcie zmienić miejscówkę 😅. Kolejną miałem upatrzoną raptem 300 metrów dalej, po drugiej stronie drogi wojewódzkiej. Było tam dużo spokojniej. Za torami jest gospodarstwo z którego słyszałem jakieś głosy, ale nie widzieli mnie za nasypem. Tu też przyszło mi czekać półtorej godziny na kolejny pociąg. Był nim Vectron Metrans z platformami do przewozu kontenerów. 

383 444-7 z platformami do kontenerów na szlaku za dawnym
przystankiem Grzegorzewice

Podobnie jak w poprzednich dniach niemal wszystkie składy jadą od zachodu. Dobra, trza by się ruszyć w inne miejsce. Wyjechałem na drogę wojewódzką, przemieściłem się nią kawałek na wschód i skręciłem w ulicę Piaskową. Jest tam przejazd z dość dobrym widokiem w obie strony. Tu dla odmiany nie musiałem długo czekać. Już po około pół godziny pojechał pociąg i to od wschodniej strony, ładnie do słońca 😀. Był to Traxx, którego dzień wcześniej złapałem luzem jadącego od zachodu. Tym razem jechał w drugą stronę z węglarkami. 

E594-015 z węglarkami mija Piotrkowice

Miejscówka odhaczona, mogę jechać dalej. Przyjemną leśną drogą kierowałem się na zachód do wsi Redlanka, gdzie skierowałem się drogą w kierunku torów. Przechodzi ona wiaduktem nad torami. Zawsze to lepsza opcja do focenia niż jak tory idą nad drogą. Tu akurat dobry widok był tylko w kierunku wschodnim, a doświadczenie pokazało że większość pociągów jedzie tu od zachodu. Na dodatek przy wiadukcie kręcili się panowie z Energetyki, więc uznałem że nic tu po mnie. Drogą wojewódzką udałem się kilometr na wschód do kolejnego przejazdu przez polną drogę prowadzącą do pojedynczego gospodarstwa. Jest tu urokliwe miejsce z dobrym widokiem na oba kierunki. Tym samym miałem już spenetrowany cały 13-kilometrowy odcinek eSeŁki od dawnego przystanku Grzegorzewice do wjazdu do stacji Tarczyn. Kolejny przejazd jest już w Julianowie przy fabryce rusztowań, gdzie byłem we wtorek. Nie planowałem tu siedzieć zbyt długo. Robiło się gorąco a mnie kończyły się zapasy picia. Dałem chwilę czasu ale nic nie pojechało, no to wracam. Pojechałem drogą wojewódzką dalej na wschód do Manów. Ostatni rzut oka na przejazd kolejowy zobaczyć czy coś nie jedzie i pożegnać się z eSeŁką, po czym przez Borowiec, Zaręby i Żelechów wróciłem na kwaterę. Bilans trzeciego dnia to 3 towary.

 

Dzień 5. Czwartek 6 sierpnia 2026 r.

We czwartek przemieszczałem się do kolejnego miejsca pobytu, nad morze. Z Warszawy Zachodniej miałem pociąg po godzinie 12. Zdążyłbym dotrzeć busikiem linii 33 wyjeżdżającym z Żelechowa po godzinie 10, ale w dzień wyjazdu wolę wyjechać zaraz po śniadaniu i poszedłem na wcześniejszy kurs jadący po 9. Właścicielka agroturystyki zaoferowała mi podwózkę do przystanku. Mając większy zapas czasowy postanowiłem z Grodziska Mazowieckiego do Warszawy przejechać się dla odmiany Warszawską Koleją Dojazdową. Jest to linia kolejowa o wielu cechach upodabniających do podmiejskiej linii tramwajowej. Ma gęsto rozmieszczone przystanki oraz ciasne łuki i tramwajową skrajnię. Do niedawna posiadała też „tramwajowe” napięcie w sieci trakcyjnej 600 V. Wymusza to obsługę innym taborem niż na klasycznej kolei. Jest to najstarsza w Polsce normalnotorowa kolej elektryczna. Uruchomiona została w 1927 roku (czyli niedługo będzie obchodzić swoje 100-lecie), początkowo jako Elektryczne Koleje Dojazdowe. Nazwa Warszawska Kolej Dojazdowa obowiązuje od 1951 roku. Obecnie funkcjonuje linia z Warszawy do Grodziska Mazowieckiego z odgałęzieniem z Podkowy Leśnej do Milanówka. Przez długie lata trzon taboru WKD stanowiły jednostki serii EN94 produkcji Pafawagu. W 2016 roku WKD zmieniła napięcie w sieci trakcyjnej z tramwajowych 600 V na kolejowe 3000 V, co wymusiło całkowitą wymianę taboru. Obecnie eksploatowanych jest 14 zespołów serii EN97 z Pesy oraz 9 pojazdów serii EN100 z Newagu. Wysiadłem z busika w pobliżu przystanku WKD Grodzisk Mazowiecki Jordanowice. Jest to drugi przystanek za stacją początkową Grodzisk Mazowiecki Radońska (gdzie mieści się też zaplecze WKD). Pojadę do Warszawy Zachodniej, a końcowy przystanek jest na Śródmieściu. Zaliczę więc niemal całą trasę WuKaDki. Trafiła mi się jednostka newagowska EN100. I dobrze, bo ma ona lepiej rozplanowane wnętrze niż pesowskie EN97, gdzie większość siedzeń jest bokiem do kierunku jazdy jak w metrze. W Podkowie Leśnej dołącza się linia z Milanówka. Miasto Podkowa Leśna jest bardzo urokliwie położone w sosnowym lasku. Kolejnym przystankiem są Otrębusy, znane z Muzeum Motoryzacji i Techniki. W Komorowie odgałęzia się niezelektryfikowana łącznica stanowiąca połączenie z siecią PKP PLK w Pruszkowie. Przed samą Warszawą w Opaczy przejeżdżamy obok działki na której stoją tramwaje: sprowadzone z Krakowa ex norymberskie wagony T4 i GT6 oraz z Warszawy typu K i 13N. Ich stan niestety jest opłakany. Wysiadłem w stacji Warszawa Zachodnia, gdzie poczekałem na pociąg IC, którym udam się w dalszą część urlopu nad morze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz