Dwa
tygodnie po debiucie zabytkowego pociągu Nieśpieszny PKP Intercity, przyszedł
czas na kolejne podróże z dobrze znanym historycznym składem Turkola. W dniach
od 1 do 3 maja w ramach projektu „Majówka” przemierzał on malownicze
szlaki Dolnego Śląska i Wielkopolski. Mnie i Marcina interesował pierwszy
dzień, kiedy skład zestawiony z lokomotywy SU42-510 i trzech wagonów wyruszył
rano z Poznania i odwiedził: Żary, Lubań, Leśną, Zgorzelec, Turoszów i Niwnice,
po czym skończył bieg w Legnicy. My goniliśmy pociąg na trasie: Lubań – Leśna –
Lubań – Zgorzelec – Zawidów – Turoszów – Zgorzelec Miasto – Zebrzydowa –
Niwnice. Spora część tej trasy przebiega przez okolice, które odwiedziliśmy w
lutym 2019 r. Od tego czasu na odcinku między Lubaniem a Zgorzelcem
powstał nowy przystanek Studniska, dzięki czemu mieszkańcy tej miejscowości
uzyskali dostęp do kolei. Dodanie tego przystanku spowodowało jednak usunięcie
sąsiedniego przystanku Mikułowa, co wywołało gorące protesty mieszkańców tej
wsi. Stąd też tytuł relacji „Ofiary Studnisk”.
Pierwotnie planowaliśmy pierwsze fotki w Żarach, gdzie wciąż działają semafory kształtowe. Jednak sieć dróg uniemożliwiłaby później sprawne dogonienie pociągu do Lubania Śląskiego. W związku z czym pierwsze zdjęcia wykonaliśmy na linii do Leśnej. W zamian po drodze zrobiliśmy rekonesans stacji Niwnice, którą pociąg odwiedzi na koniec dnia. Wyjechaliśmy z Krakowa przed godziną 7 i cisnęliśmy autostradą A4. Kto miał plany wyjeżdżać gdzieś na weekend majowy, zapewne nerwowo sprawdzał co chwilę prognozy pogody, a ta pod koniec kwietnia zmieniała się dynamicznie. W ostatnim tygodniu miesiąca w nocy potrafiły być nawet przymrozki. Ostatecznie w długi weekend pogoda dopisała. Jak wyjeżdżaliśmy z Krakowa było pochmurno i nawet dopadały nas przelotne deszcze. Jednak na Dolnym Śląsku zastało nas piękne słońce. Pierwszy dzień majówki to oczywiście kumulacje na drogach. Wszyscy w tym samym czasie wyjeżdżają i w tym samym czasie zatrzymują się na posiłki. Do Wrocławia jeszcze jechaliśmy w miarę sprawnie, ale dalej autostrada co chwilę się korkowała, przez co planowaliśmy jak najszybciej się z niej ewakuować. Zdecydowaliśmy się uciec w Legnicy oraz pojechać przez Złotoryję i Lwówek Śląski. Towarzyszyła nam linia kolejowa Legnica – Jerzmanice-Zdrój – Lwówek Śląski, będąca obecnie w trakcie rewitalizacji. Odcinek do Jerzmanic-Zdroju wybudowany został w 1884 roku a w roku 1988 zelektryfikowano go, głównie w celu usprawnienia wywozu kruszyw z kamieniołomów w rejonie Jerzmanic-Zdroju. Ruch pasażerski został zawieszony w 1996 roku. Następnie w grudniu 2008 roku połączenia reaktywowano, ale niskie prędkości i nieatrakcyjny czas przejazdu spowodowały że po kilku miesiącach kursy ponownie zawieszono. W 2024 roku ustał ruch towarowy do Jerzmanic-Zdroju a kilka miesięcy później rozpoczęła się modernizacja infrastruktury w celu przywrócenia regularnych połączeń pasażerskich. Jechaliśmy niemal cały czas wzdłuż linii kolejowej i na odcinku do Jerzmanic-Zdrój stare torowisko jest już zdemontowane. W Złotoryi była niegdyś stacja węzłowa. Odgałęziała się tu linia do Chojnowa. Ruch pasażerski wycofano tu w 1991 roku a w 2012 roku linię rozebrano. Dalszy odcinek linii z Jerzmanic-Zdroju do Lwówka Śląskiego nigdy nie był elektryfikowany. Wybudowany został w 1896 roku a ruch pociągów zawieszono w roku 1992. Podczas jednej z powodzi rzeka Kaczawa podmyła nasyp na wyjeździe z Jerzmanic-Zdroju w kierunku Lwówka Śląskiego, w wyniku czego tor zawisł w powietrzu stając się lokalną atrakcją turystyczną. Niestety (albo stety) atrakcja ta niedługo zniknie, gdyż linia będzie reaktywowana. Jak na razie stare torowisko zostało oczyszczone z krzaków. Dzięki temu odsłonił się bardzo atrakcyjny krajobrazowo przebieg linii. Jej reaktywacja na pewno będzie hitem. Chociaż krążą plotki że między Jerzmanicami-Zdrojem a Lwówkiem Śląskim mają być odbudowane tylko dwa przystanki: w Pielgrzymce i położonych już w granicach Lwówka Płakowicach. Trwają obecnie negocjacje aby na 16-kilometrowym odcinku Pielgrzymka – Płakowice powstał jeszcze jeden przystanek. Stacja w Lwówku Śląskim jest bardzo urokliwa. Posiada stare wiaty peronowe i semafory kształtowe. Wszystko oczywiście nieczynne i czeka na reaktywację. Linia z Legnicy przez Jerzmanice-Zdrój zbiega się tu z linią Jelenia Góra – Zebrzydowa – Żagań. Istniała też linia do Gryfowa Śląskiego i co ciekawe to tędy do Lwówka Śląskiego wjechał pierwszy pociąg, w 1885 roku. Następnie 10 lat później linię wydłużono do Jerzmanic-Zdroju. Potem w 1904 roku doprowadzono tu linię z Zebrzydowej, którą 5 lat później przedłużono do Jeleniej Góry. Na odcinku Lwówek Śląski – Gryfów Śląski ruch pasażerski zamknięto już w 1983 roku a kilkanaście lat później linię rozebrano. Do Zebrzydowej pociągi osobowe pierwszy raz zawieszono w 1996 roku. Do Jeleniej Góry ruch pasażerski trzymał się długo, choć były okresy że częściej zamiast pociągów kursowały zastępcze autobusy. W 2007 roku przywrócono pociągi na całym ciągu Jelenia Góra – Zebrzydowa, ale w związku z pogarszającym się stanem torowiska ruch ostatecznie zawieszono w 2016 roku. Obecnie nieczynny jest odcinek od Jeleniej Góry przez Lwówek Śląski do bocznicy szlakowej Rakowice Żwirownia, gdzie docierają pociągi towarowe od Zebrzydowej. Do rewitalizacji przewidziany jest ciąg Legnica – Jerzmanice-Zdrój – Lwówek Śląski – Jelenia Góra, przez co do spięcia ciągłości linii Jelenia Góra – Zebrzydowa pozostanie zaledwie 4-kilometrowy odcinek Lwówek Śląski – Rakowice Żwirownia. Miejmy nadzieję że na tym małym kawałku także uda się przywrócić przejezdność. Miasto Lwówek Śląski również jest bardzo urokliwe. Zajechaliśmy na wizytację stacji Niwnice, gdzie Turkol zaglądnie dziś na koniec dnia. Stacja jest czynna i posiada semafory kształtowe. Obecnie obsługuje ona pociągi towarowe z Zebrzydowej do żwirowni w Rakowicach Wielkich. Była też bocznica do kopalni gipsu Nowy Ląd. Na satelicie Google widać tam nawet torowiska i tabor, ale w realu niestety bocznica jest już rozebrana. Musiało to nastąpić niedawno. Czas nas już gonił i Turkol niedługo dotrze do Lubania Śląskiego. Aby nie przebijać się przez Lubań, udaliśmy się wąskimi, krętymi i malowniczymi lokalnymi drogami przez: Gradówek, Rząsiny, Olszynę i Grodnicę. Linię kolejową Lubań – Leśna osiągnęliśmy w Kościelnikach Średnich. Turkol dopiero szykował się do odjazdu z Lubania, dzięki czemu mogliśmy wyjechać mu kawałek na spotkanie. Punktem obowiązkowym do zdjęć jest most na Kwisie w Kościelnikach Dolnych. Jako że pociągi nie rozwijają tu wielkich prędkości, pierwsze zdjęcia postanowiliśmy wykonać jeszcze bliżej Lubania, przy dawnym przystanku osobowym Kościelnik. Linia Lubań Śląski – Leśna liczy niecałe 11 kilometrów długości. Otwarta została w 1896 roku i za Niemca była zelektryfikowana. Po wojnie ruch pasażerski prowadzono do 1991 roku. Trzy lata później zamarł także ruch towarowy i linia miała zostać zlikwidowana. Na szczęście w 2008 roku przywrócono przejezdność w celu wywozu bazaltu z kopalni w Leśnej. Nie ma planów przywrócenia regularnych połączeń pasażerskich, ale czasem goszczą tu pociągi turystyczne. Po kilku minutach czekania przy przystanku Kościelnik, zjawił się pociąg Turkola „Leśniczy”, zestawiony z lokomotywy SU42-510, oliwkowej jedynki, Warsu i czerwonej jedynki.
![]() |
| SU42-510 z pociągiem Turkola "Leśniczy" mija przystanek Kościelnik na linii Lubań Śląski - Leśna |
Niska prędkość pociągu wynosząca na większości trasy 20 km/h oraz przebieg linii kolejowej w pobliżu drogi wojewódzkiej, umożliwił sprawne gonienie i wykonanie wielu fotek. Kolejne wykonaliśmy 400 metrów dalej, zgodnie z planem na moście na Kwisie w Kościelnikach Dolnych. Oprócz nas pociąg fotografowało jeszcze kilka osób, ale miałem wrażenie że byli to głównie miejscowi.
![]() |
| Skład na moście na Kwisie w Kościelnikach Dolnych |
Tor co chwilę przechodzi z jednej na drugą stronę drogi wojewódzkiej. Wszystkie przejazdy wyposażone są tylko w znaki Stop, ale jak już ustawi się przed nim kolejka samochodów, to głupio ich na chama omijać. W ten sposób mieliśmy wymuszony fotostop przed przejazdem w Kościelnikach Dolnych.
![]() |
| Przed jednym z przejazdów w Kościelnikach Dolnych |
Kolejny ciekawszy plener wypatrzyliśmy na końcu Kościelnik Średnich.
![]() |
| W Kościelnikach Średnich |
Za kolejnym przejazdem kolejowym wypatrzyliśmy motyw z domkami w Kościelnikach Górnych.
![]() |
| Kościelniki Górne |
Przy restauracji Babie Lato tor ponownie przekracza drogę i oddala się na chwilę od niej, dzięki czemu jest możliwość wykonania nieco dalszych ujęć. Choć trzeba było się nagimnastykować, żeby wcisnąć loka między krzaki.
![]() |
| Kolejna miejscówka w Kościelnikach Górnych |
Potem droga wspina się na skarpę a tor biegnie u jej podnóża. Najciekawszy motyw na tej linii jest przed kolejnym przejazdem, jak pociąg jedzie łukiem wzdłuż Kwisy.
![]() |
| Łuk nad Kwisą przed Leśną |
Na ostatnim kilometrze przed Leśną pociąg przyspieszył do 40 km/h. Kolejne zdjęcia wykonaliśmy jak lokomotywa wykonywała oblot w Leśnej. Budynek stacyjny został tu niedawno pięknie odremontowany, oczywiście nie w celu pełnienia funkcji kolejowych.
![]() |
| Manewry na stacji w Leśnej |
Na placu przed dworcem zaś trwały przygotowania do lokalnej imprezy. Leśna jest malutkim miasteczkiem liczącym około 3 tysięcy mieszkańców, przez co nie ma obecnie planów uruchomienia tu regularnych połączeń pasażerskich. Wprawdzie mieści się tu zamek Czocha będący dużą atrakcją turystyczną, tyle że od stacji jest oddalony o 3,5 kilometra. Z powrotem do Lubania pociąg będzie jechał pod słońce, ale znalazłem parę miejscówek gdzie uda się wykonać dobre fotki. Na początek zmierzaliśmy lokalną drogą biegnącą równolegle do linii kolejowej drugim brzegiem Kwisy. Przy ostatnich zabudowaniach wsi Smolnik jest dobry widok na tor biegnący u podnóża skarpy.
![]() |
| Skład opuszcza Leśną w drodze powrotnej do Lubania Śląskiego |
Lewym brzegiem Kwisy dotarliśmy do Szyszkowej, gdzie przejechaliśmy na drugi brzeg do Kościelnik Górnych i udaliśmy się na motyw z miejscowym pałacem.
![]() |
| Przy pałacu w Kościelnikach Górnych |
Dalej już do Lubania nie ma za bardzo miejsca, gdzie o tej porze dnia pociąg by się obrócił do słońca. Ale zatrzymaliśmy się na ostatnie na tej linii fotki za mostem na Kwisie w Kościelnikach Dolnych. Czekaliśmy na pociąg na wale i widzieliśmy jak gospodarz z pobliskiego domu idzie nabrać wodę z rzeki. Byliśmy ciekawi czy do nas zagada, ale wydał z siebie tylko jakiś niezrozumiały bełkot.
![]() |
| Za mostem na Kwisie w Kościelnikach Dolnych |
W Lubaniu mieliśmy okazję oglądać ruiny Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego. W latach 90` XX wieku wykonywano tu naprawy rewizyjne m.in. elektrowozów serii EU07 i ET21. Po powrocie do stacji Lubań Śląski, pociąg Turkola uda się linią do Zgorzelca. Wybudowana została ona w 1865 roku i pierwsze zawieszenie przewozów pasażerskich nastąpiło tu w 2002 roku. Następnie w 2008 roku podobnie jak na linii Legnica – Jerzmanice-Zdrój połączenia zostały reaktywowane i tak samo oferta się nie przyjęła, przez co po kilku miesiącach kursy ponownie zawieszono. Po raz kolejny pociągi przywrócono w 2011 r. i jeżdżą do dziś. Szynobusy Kolei Dolnośląskich kursują w relacjach Jelenia Góra – Görlitz oraz Świeradów-Zdrój – Görlitz. Korzystając z zapasu czasowego postanowiliśmy zajrzeć na pierwszą stację za Lubaniem czyli do Zaręby. Przyjeżdżamy a tu na przejeździe są opuszczone szlabany. Niemożliwe, że to dla Turkola, gdyż ten rozkładowo powinien dopiero wyjeżdżać z Lubania Śląskiego. Okazało się, że jechał opóźniony 12 minut szynobus ze Świeradowa-Zdroju do Görlitz. Oznacza to że Turkol ruszy z Lubania Śląskiego dopiero jak szynobus minie posterunek odgałęźny Studniska. Wobec tego niespiesznie jechaliśmy dalej wzdłuż linii. Przy przystanku Batowice Lubańskie tor został bardzo ładnie oczyszczony z krzaków. Kolejne zdjęcia chcieliśmy wykonać na dawnej stacji węzłowej Mikułowa. Niegdyś wychodziła stąd linia do Bogatyni. Jednak po zawieszeniu na niej pociągów pasażerskich w 2000 roku, odcięto możliwość wyjazdu z Mikułowej w tamtym kierunku a stacja Mikułowa została zdegradowana do przystanku. Obecnie wjazd na linię w kierunku Bogatyni jest możliwy tylko od posterunku Studniska. Na dawnej stacji w Mikułowej zachowało się dużo poniemieckich słupów trakcyjnych. Resztki semaforów kształtowych zostały już wycięte. We wsi Mikułowa oraz w okolicach stacji zastaliśmy mnóstwo transparentów protestacyjnych. Ich przyczyną są niedawne zmiany w siatce postojów pociągów Kolei Dolnośląskich na odcinku Lubań Śląski – Zgorzelec. Otóż pobliskie Studniska w których dotychczas był tylko posterunek odgałęźny, w grudniu zeszłego roku dorobiły się także przystanku osobowego. Tyle że Województwo Dolnośląskie uruchamiające połączenia na tej trasie dodając postój w Studniskach jednocześnie usunęło postoje w Mikułowej. Mieszkańcy nie godzą się z tą decyzją i stosowne transparenty wywiesili nie tylko na dawnej stacji, ale i na wszystkich wjazdach drogowych do wsi. Na banerach wypisali teksty „Stop wykluczeniu komunikacyjnemu” czy „Koniec 160 lat tradycji”. Swoją drogą widzę, że w te 160 lat wliczyli też lata 2002-2008 i 2009-2011 kiedy pociągi były zawieszone i też nie mogli z nich korzystać 😉. Gdy czekaliśmy na stacji na pociąg Turkola, zagadał do nas mieszkaniec sąsiedniego domu, pytając czy jesteśmy osobami decyzyjnymi mogącymi przywrócić tu postoje pociągów. Z mojego punktu widzenia pasażera nie przepadam za dodawaniem postojów, gdyż wydłuża to czas jazdy. Pamiętam jak w Krakowie uruchomiono przyspieszoną linię autobusową 572 łączącą Bronowice z Nową Hutą. Na początku to był bardzo fajny ekspres umożliwiający sprawne przemieszczanie się między tymi dzielnicami. A potem z czasem dodawano mu kolejne przystanki, tak że obecnie pozostał mu tylko środkowy fragment trasy gdzie jedzie szybko, tj. od Placu Imbramowskiego do węzła Wiślicka z wykorzystaniem estakad nad aleją 29 Listopada i Rondem Polsadu. Na pozostałych odcinkach już zatrzymuje się praktycznie na każdym przystanku. Tak samo z utęsknieniem wspominam czasy jak pociągi przyspieszone z Krakowa do Tarnowa zatrzymywały się tylko w Bochni i Brzesku, a przyspieszona „Wanda” do Katowic, tylko w Krzeszowicach, Trzebini, Jaworznie Szczakowej i Mysłowicach. Obecne pociągi przyspieszone w tych relacjach są karykaturami tamtych przyspieszonych. Jednak w przypadku Mikułowej rozumiem stanowisko jej mieszkańców. Pasażerowie korzystający z przystanków pomijanych przez autobus 572 albo przez pociągi przyspieszone z Krakowa do Tarnowa czy Katowic, mają też do dyspozycji inne połączenia, a tu mieszkańcy Mikułowej zostali całkowicie odcięci od transportu publicznego. Nowy przystanek Studniska torami jest oddalony od dawnej stacji Mikułowa o 2,5 kilometra, a Batowice Lubańskie o niecałe 3. Z tym że drogami do Studnisk jedzie się stąd 6 kilometrów, a do Batowic Lubańskich prawie 4. Emerytowany kolejarz mieszkający przy stacji podniósł też argument, że przy tych przystankach nie ma nawet gdzie auta zostawić. Województwo Dolnośląskie może mieć argument, że Mikułowa jest małą wsią i przy samej stacji jest kilka domów, a do pozostałych zabudowań są prawie 2 kilometry. Ale w dobie tak szeroko stosowanych w tym regionie przystanków na żądanie, nie byłoby chyba dużą trudnością pozostawienia w Mikułowej postojów choćby w takiej formie. Doświadczenia jakie nabyliśmy w tym miejscu stały się inspiracją do tytułu wpisu „Ofiary Studnisk 😀.
![]() |
| Turkol mija nieczynny peron na zamkniętej stacji Mikułowa |
Aby złapać odbieg za opóźnionym szynobusem, Turkol nabrał od Lubania Śląskiego kilkanaście minut opóźnienia. Wiele wskazywało, że jeszcze je zwiększy, gdyż szynobus w Görlitz szybko się obraca i wraca do Jeleniej Góry. Mało realne jest, że Turkol zdąży przed nim dojechać do Zgorzelca i raczej zostanie zatrzymany na krzyżowanie w Jerzmankach. Aby wiedzieć na czym stoimy trzeba zajechać na stację. Studniska i Jerzmanki stoją do siebie tyłem w kwestii połączenia drogowego i po drodze prawie kilometrowy odcinek musieliśmy pokonać z minimalną prędkością po głębokich padołach. Zajechaliśmy na południową głowicę i widzę, że Turkol stoi na stacji. No to w tył zwrot i jedziemy na północną głowicę aby uwiecznić jego wyjazd. Droga ta przeważnie jest pusta, to jedna mamuśka myślała, że będzie swojego synka uczyć na niej jazdy na rowerze, a tu co chwilę jej w tym przeszkadzamy 😂. Zaparkowaliśmy przy nastawni wykonawczej w momencie jak na stację wjeżdżał szynobus z Görlitz do Jeleniej Góry. Przy okazji zauważyliśmy, że w Jerzmankach nie ma już semaforów kształtowych L. Tak więc nasze zdjęcia z lutego 2019 roku nabrały mocy historycznej. Młoda nastawnicza próbuje przełożyć rozjazd i ustawić wyjazd dla Turkola, ale mechaniczne urządzenia stawiają zacięty opór. Mocuje się dziewczyna z pędniami, potem idzie do rozjazdu usiłując ręcznie docisnąć iglicę. A tymczasem przy nastawni stało czterech dżentelmenów (nas dwóch, jeden miłośnik ze Śląska i jeden miejscowy) i żaden nie zaoferował pomocy 😛. Nie no żartuje, jakby dopuściła osoby postronne do majstrowania w tych urządzeniach mogłaby mieć większe problemy. Po kolejnym mocowaniu się z pędniami nastawnicza skapitulowała i przekazała dyżurnemu ruchu że Turkola trzeba wycofać za południową głowicę i wyprawić sąsiednim torem. Tak więc opóźnienie jeszcze wzrosło o kolejne minuty. Ale przynajmniej wyjechał lepiej doświetlonym torem 😉.
![]() |
| Wyjazd ze stacji Jerzmanki |
Po dotarciu do Zgorzelca skład szybko się obróci i przejdzie do obsługi pociągu „Kombinat” do Turoszowa, czyli najdalej jak się da dojechać w kierunku Bogatyni. Co ciekawe, już po ogłoszeniu projektu „Majówka”, trasa pociągu została uzupełniona o wjazd do Zawidowa, gdzie znajduje się towarowe przejście graniczne z Czechami. Stało się to możliwe dzięki niedawnej odbudowie ramienia trójkąta w Wilce, umożliwiającego przejazd w relacji Zawidów – Turoszów. Łącznik ten był używany do 2000 roku przez pociągi osobowe do Bogatyni, które jadąc od strony Sulikowa wjeżdżały do Zawidowa, zmieniały kierunek i wyjeżdżały w stronę Turoszowa. Po zawieszeniu osobówek do Bogatyni, łącznik ten przestał być używany i przez kolejne 26 lat ruch na trójkącie w Wilce był możliwy wyłącznie w relacji Sulików – Zawidów lub Sulików – Turoszów. Ciekawe czy odbudowa łącznika dla relacji Zawidów – Turoszów była podyktowana planowanym przywróceniem pociągów osobowych do Bogatyni, czy pod ruch towarowy. Naszym żelaznym punktem było oczywiście sfotografowanie Turkola na odbudowanym łączniku w Wilce. Ale jako że skład po drodze zmienia czoło w Zgorzelcu i Zawidowie, poszukaliśmy na spokojnie jeszcze jednej miejscówki między Studniskami a Wilką. Wybraliśmy motyw ze stawem za Sulikowem. Miejscówka ciekawa, ale dojazd możliwy jest tu tylko polnymi drogami.
![]() |
| Pociąg Turkola "Kombinat" mija staw w Sulikowie |
Próbowaliśmy wydostać się stąd na skrót do drogi wojewódzkiej nr 357. Ostatecznie stan polnych dróg nie wzbudził naszego zaufania i woleliśmy wycofać się przez centrum Sulikowa. Zresztą pociąg jechał jeszcze zmienić czoło w Zawidowie, więc mieliśmy zapas czasowy. Do trójkąta w Wilce również da się dojechać tylko polnymi drogami. Najbardziej cywilizowany dojazd jest od wsi Łomnica. Droga była nawet wygodna, znacznie bardziej niż dojazd do stacji Jerzmanki od strony Studnisk. Trójkąt w Wilce pięknie się prezentował wyczyszczony z krzaków. Z powodu dojścia i krzyżowania z szynobusem oraz usterki rozjazdu w Jerzmankach, Turkol nabił około 40 minut opóźnienia. Dzięki sprawnym zmianom czoła w Zgorzelcu i Zawidowie udało mu się nadrobić kilka minut.
![]() |
| Po zmianie czoła w Zawidowie pociąg jedzie odbudowaną łącznicą na posterunku Wilka |
Kolejnym punktem na naszej trasie był posterunek Trzciniec Zgorzelecki zlokalizowany tuż przed Turoszowem. Jest tam klimatyczny kamienny wiadukt nad torem. Patrząc na stan pozostałych dróg wychodzących z trójkąta w Wilce woleliśmy wydostać się znaną nam drogą do Łomnicy. Potem wskoczyliśmy na drogę wojewódzką prowadzącą do Turoszowa. Przebiega ona w oddaleniu od linii kolejowej, która biegnie niżej, lasem wzdłuż Nysy Łużyckiej. Co ciekawe na odcinku między posterunkami Ręczyn i Trzciniec Zgorzelecki z tego samego toru korzystają niemieckie pociągi relacji Görlitz – Zittau. Przed wsią Działoszyn wjechaliśmy do Worka Turoszowskiego. W tym miejscu odległość między granicą z Niemcami na zachodzie i z Czechami na wschodzie wynosi niecałe 3 kilometry. Po dotarciu do Turoszowa przejechaliśmy koło Elektrowni Turów i ulicą Słoneczną dotarliśmy w pobliże posterunku Trzciniec Zgorzelecki. Pieszo dotarliśmy możliwie najbliżej posterunku, tak aby mieć widok na kamienny wiadukt, ale też aby nie było nas widać w kamerach posterunku. W Trzcińcu Zgorzeleckim od linii do Turoszowa odbija szlak do mostu granicznego na Nysie Łużyckiej, po którym kursują niemieckie pociągi do Zittau. Co ciekawe ten 150-metrowy odcinek od posterunku do mostu granicznego, to linia nr 348, najkrótsza linia będąca pod zarządem PKP Polskie Linie Kolejowe. Jest mało realne, żeby Turkol nam zwiał. Staliśmy w skrajni toru do Zittau, aż coś mnie tknęło żeby sprawdzić jak jest ułożony rozjazd posterunku Trzciniec Zgorzelecki. Mogło się przecież okazać, że Turkol z racji opóźnienia został zatrzymany aby przepuścić niemiecki pociąg. Marcin zrobił zdjęcie rozjazdu na długim zoomie i faktycznie okazało się że jest ustawiony do jazdy na Zittau 😂. Wobec tego ewakuowaliśmy się w bezpieczne miejsce pomiędzy torami do Zittau i Turoszowa. Po paru minutach przejechał niemiecki pociąg z Görlitz do Zittau. Połączenia tej relacji obsługuje prywatny przewoźnik ODEG. Obsługa przyjaźnie nam machała.
![]() |
| Zespół trakcyjny 642 476 jako niemiecki pociąg relacji Görlitz - Zittau mija posterunek Trzciniec Zgorzelecki |
Gdy już rozjazd przełożył się na kierunek turoszowski, Marcin wrócił na poprzednią miejscówkę w torze na Zittau. Mnie jednak nie podobał się układ latarni widocznych z tamtego miejsca i zostałem na dotychczasowym miejscu. Tuż przed godziną 15 zjawił się opóźniony 45 minut pociąg Turkola.
![]() |
| Turkol mija posterunkek Trzciniec Zgorzelecki kierując się na Turoszów |
W Turoszowie ma on rozkładowe 30 minut postoju na zmianę kierunku, więc powinien zgubić trochę opóźnienia. Od ostatniego rozjazdu stacji w Turoszowie do końca linii w Bogatyni jest tylko około 3 kilometrów, jednak do samej Bogatyni docierały tylko pociągi pasażerskie i po ich zawieszeniu w 2000 roku ten odcinek stał się nieprzejezdny. Są plany jego odbudowy w ramach rządowego programu Kolej Plus. W odróżnieniu od linii odbudowywanych niskobudżetowo przez Dolnośląską Służbę Dróg i Kolei, program Kolej Plus zakłada kompleksową odbudowę linii. Powoduje to, że modernizacja linii do Bogatyni pomimo niewielkiego odcinka toru do odbudowy, nie spina się finansowo. Obecnie Województwo Dolnośląskie negocjuje z PLK obcięcie części kosztów projektu, na bazie doświadczeń DSDiK. Wyjazd pociągu z Turoszowa chcieliśmy zrobić z okolic wiaduktu drogi wojewódzkiej do Sieniawki, na tle wieży ciśnień i elektrowni. Po drodze zajrzeliśmy na chwilę do sklepu, ale na tyle szybko że powinniśmy zdążyć przed odjazdem pociągu. Zdążyliśmy i wykonaliśmy fotki.
![]() |
| Wyjazd z Turoszowa w drogę powrotną do Zgorzelca |
Teraz skład będzie jechać z powrotem do Zgorzelca, już bez wjazdu do Zawidowa. Właściwie cały czas będzie jechał pod słońce, ale postanowiliśmy przeciąć mu drogę na wyjeździe z trójkąta w Wilce w kierunku Sulikowa. Tym razem dla odmiany zajechaliśmy tam nie przez Łomnicę, a od drugiej strony przez Niedów, Wilkę i Wrociszów Dolny. Przy okazji jechaliśmy przez piękne widokowo i stosunkowo mało znane okolice zbiornika wodnego Niedów. Drogi były przeważnie wygodne, jedynie końcowy fragment od Wrociszowa Dolnego do przejazdu kolejowego był bardzo wyboisty. Nie docenialiśmy tego odcinka, a jednak znaleźliśmy bardzo ciekawą miejscówkę. Pociąg będzie ładnie oświetlony z profilu, na pierwszym planie rzepak, a w tle masyw Smreka. Turkol przyjechał w miarę szybko, najwyraźniej tym razem żaden niemiecki pociąg go nie wstrzymał.
![]() |
| Wyjazd z trójkąta w Wilce w kierunku Sulikowa |
Za przejazdem droga jest już wygodniejsza, toteż nie wracaliśmy do Wrociszowa Dolnego, lecz pojechaliśmy dalej i wyjechaliśmy w Łomnicy. Turkol teraz musi żyłować, żeby zdążyć się wbić do Jerzmanek przed szynobusem z Jeleniej Góry do Görlitz. Ja obstawiałem że zdąży, ale Marcin twierdził że zostanie zatrzymany przed Studniskami. Pojechaliśmy przez Koźmin i Kunów do Studnisk zwizytować nowy przystanek, pogromcę Mikułowej 😛. Faktycznie mieszkańcy Mikułowej nawet nie mają gdzie tu auta zaparkować. Miejsca dali tyle, że nasze auto ledwo się wcisnęło 😂. Wyszliśmy na peron i uwieczniliśmy szynobus, ten sam co krzyżował się z Turkolem w Jerzmankach 3 godziny temu.
![]() |
| SA135-002 jako pociąg osobowy z Jeleniej Góry do Görlitz zatrzymuje się na nowym przystanku Studniska |
Moim zdaniem Turkol przejechał przed szynobusem i przekonałem Marcina żebyśmy już jechali zdążyć go dorwać na linii Zebrzydowa – Niwnice. Od Zgorzelca skład Turkola przechodzi do obsługi pociągu „Kwisa” do Legnicy przez Niwnice. Jechaliśmy ponownie przez wykluczoną komunikacyjnie Mikułową oraz Lubań, a naszym celem było miasteczko Nowogrodziec. Jest ono nieco tylko większe od Leśnej i zlokalizowane przy linii Jelenia Góra – Lwówek Śląski – Zebrzydowa – Żagań. Jej przebieg jednak nie pokrywa się z głównymi potokami podróży mieszkańców miasteczka, którzy uczą się i pracują głównie w Lubaniu lub Bolesławcu. W tym celu analizowane są nawet plany budowy nowej linii kolejowej z Nowogrodźca do Lubania Śląskiego. W Nowogrodźcu miałem upatrzony most kolejowy na Kwisie, który dobrze widać z okolic ogródków działkowych przy drodze wojewódzkiej z Lubania. A że trwała słoneczna majówka, to nad działkami unosił się zapach grilla 😁. Turkol na pewno nam nie zwiał. Ucieczka przed szynobusem z Jeleniej Góry do Zgorzelca wiele mu nie dała, gdyż natrafił później na kolizje z pociągami Polregio z Görlitz do Zielonej Góry i Kolei Dolnośląskich z Lubania Śląskiego do Wrocławia. W końcu po dłuższej chwili było słychać że pociąg się zbliża. I dokładnie w tym momencie grupa małolatów postanowiła wleźć na most kolejowy i przejść nim na drugi brzeg rzeki 😂. Żeby było śmieszniej to w ogóle im się nie spieszyło z przechodzeniem po moście. Pewnie byli przekonani że dziś jest święto to na pewno nic nie pojedzie 😂. Zaczęli uciekać dopiero jak pociąg już dosłownie wjeżdżał na most, zmuszając maszynistę do wdrożenia nagłego hamowania. Mam nadzieję, że małolaty się porządnie wystraszyły i na jakiś czas oduczą się włażenia na ten most 😁.
![]() |
| Pociąg Turkola "Kwisa" na moście na rzece o tej samej nazwie w Nowogrodźcu |
Korzystając z nieplanowego „fotostopu” podjęliśmy próby sfotografowania pociągu jeszcze raz przed Niwnicami, ale nie udało się. Pociąg jedzie tu szybko, a drogą do stacji Niwnice trzeba jechać bardzo naokoło. Gdy dotarliśmy na stację, lokomotywa wykonywała już oblot wagonów. Zdążyliśmy z daleka zrobić fotkę loka z nastawnią wykonawczą oraz semaforami wyjazdowymi w kierunku Lwówka Śląskiego.
![]() |
| Manewry w Niwnicach |
Potem na spokojnie wykonaliśmy serię zdjęć z semaforami wyjazdowymi w kierunku Zebrzydowej, jak lok zapina się do składu i pociąg odjeżdża.
![]() |
| Ciąg dalszy manewrów |
![]() |
| Odjazd z Niwnic w drogę powrotną do Zebrzydowej |
Mając świadomość, że do Zebrzydowej już go nie dogonimy, na tym zakończyliśmy focenie i wracaliśmy pomału do Krakowa. Jechaliśmy tak samo jak przyjechaliśmy czyli przez Lwówek Śląski i Złotoryję. W tym drugim mieście zajechaliśmy na obiadokolację do pizzerii zlokalizowanej na jednej z osiedli. Żywcem nie było tam gdzie zaparkować. Nie ma się czemu dziwić, transport publiczny póki co nie jest tu dobrze rozwinięty to wszyscy jeżdżą autami. Może jak skończą tu odbudowę kolei sytuacja się zmieni. Pojedzeni ruszyliśmy w dalszą drogę, ale Marcin chciał jeszcze na koniec sfotografować pełnię księżyca. Księżyc zaczął wschodzić jak już zbliżaliśmy się do zjazdu na autostradę. Znaleźliśmy miejsce z dobrym widokiem z wiaduktu w okolicach Wilczyc. Wykonaliśmy sesje zdjęciowe pełni i ruszyliśmy w drogę do domu.
![]() |
| Pełnia księżyca widziana z okolic węzła autostradowego Złotoryja |
Z powrotem jechało się
bardzo sprawnie. Był środek długiego weekendu i wszyscy byli w trakcie majówki.
Do Krakowa dotarliśmy przed północą.









































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz