Moją
pierwszą w tym roku imprezą autobusową był przejazd Mercedesem O303 z PKS
Częstochowa. W ostatni dzień lutego koledzy Maks Pawlak i Nikodem Żurak
zaplanowali wycieczkę tym pojazdem po malowniczych terenach Jury
Krakowsko-Częstochowskiej. Ja akurat nie darzę tych autobusów szczególnym
sentymentem, ale kolega Tomek przekonał mnie do wzięcia udziału w imprezie.
Jego argumentem była możliwość dogodnego dojazdu pociągiem IC „Pilecki” z
Żywca, jadącym ciekawą trasą objazdową omijającą przebudowywaną stację w
Katowicach, co pozwoli upiec przy jednym ogniu dwie pieczenie. Trasa „Pileckiego”
biegnie przez Katowice Murcki, Katowice Muchowiec, Stawiska, Sosnowiec Dańdówkę
i Dorotę.
W „Pileckiego” planowaliśmy wsiąść w Czechowicach-Dziedzicach, dokąd dojazd jest możliwy pociągami IC „Żylica” lub „Danubius”. Tomek wolał pojechać wcześniej „Żylicą” bo uważał, że przesiadka z „Danubiusa” na „Pileckiego” jest zbyt ciasna. Poza tym chciał zwiedzić wyremontowany dworzec w Czechowicach-Dziedzicach. Ja przyjechałem „Danubiusem”, bo nie chciało mi się wstawać pół godziny wcześniej, a 13 minut na przesiadkę to tak w sam raz. Jechało się sprawnie, choć od Trzebini do Czechowic-Dziedzic jest trochę ograniczeń prędkości. Spokojnie mogłoby się jeszcze urwać parę minut. Okazało się, że „Danubius” przyjechał planowo, a Tomek zrobił się w konia bo budynek stacyjny w Czechowicach-Dziedzicach jeszcze nie jest ukończony 😂. PKP PLK z torami i peronami już się uwinęła, a PKP S.A. z dworcem jeszcze nie. Kilka minut po planie przyjechał dart obsługujący nasz pociąg IC „Pilecki” z Żywca do Warszawy. Linia do Katowic jest wielkim placem budowy. Przed Kobiórem jest nawet nieco zmieniany przebieg linii poprzez prostowanie łuku. Tomek jako ortodoksyjny zaliczak będzie musiał na nowo przejechać tą trasą 😉. Za Tychami na posterunku Mąkołowiec odbijamy na linię do Katowic Ligoty przez Katowice Murcki. Dla mnie to jeszcze nie jest zaliczanie, bo ten odcinek miałem już wcześniej przejechany. Mijamy nieużywane perony przystanków Katowice Podlesie Dąbrowa, Katowice Kostuchna i Katowice Murcki. Oferta z prawdziwego zdarzenia pojawi się tu dopiero po zakończeniu modernizacji katowickiego węzła. Zaliczanie zaczynam na posterunku Staszic, gdzie wjeżdżamy na towarową łącznicę do stacji Katowice Muchowiec. Odtąd jadę z nosem przyklejonym do szyby wypatrując miejsc na ewentualny przyjazd na foto tego pociągu. Zwłaszcza, że już wiadomo że w nowej korekcie rozkładu jazdy „Pilecki” też będzie jechał tą trasą. Delektowaliśmy się odgłosem jazdy po klasycznym stykowym torze przez lasy w Muchowcu. Dziś trudno uwierzyć, że kiedyś była tu stacja rozrządowa. Za posterunkiem Stawiska przecinamy się z linią Katowice – Mysłowice, którą akurat jedzie pociąg IC „Wyspiański” z Wrocławia do Przemyśla. On również jedzie z pominięciem stacji Katowice, tyle że przez Bytom i Siemianowice Śląskie. Pamiętam jak miesiąc temu przyjechałem tu sfotografować oba pociągi. Dziś by mi się to nie udało, bo pojechały w tym samym czasie. Kawałek za Stawiskami przy szlaku wypatrzyłem kolegę Artura fotografującego nasz pociąg. Parę minut później zatrzymujemy się na stacji Sosnowiec Dańdówka. Kończą tu obecnie bieg pociągi Polregio z kierunku Sędziszowa i dalej do Katowic jadą autobusy zastępcze. Do posterunku Dorota jedziemy jeszcze linią bez planowego ruchu pasażerskiego. Tu już jednak nie ma takiego klimatu jak na Muchowcu, bo szlak jest po modernizacji i ma tor bezstykowy. Na Dorocie wjeżdżamy na szlak do Dąbrowy Górniczej Ząbkowice, a potem już na stałą trasę do Częstochowy. Dworzec kolejowy w tym mieście jest w trakcie przebudowy. Choć wyświetlacze peronowe podobne jak były w Krakowie Głównym przed modernizacją, jeszcze wiszą. Przeszliśmy na pobliski dworzec PKS gdzie był wyznaczony start imprezy. W sąsiedztwie dworca przebiega linia tramwajowa, na której oprócz nowoczesnych wagonów Pesa Twist, często pojawiają się klasyczne wagony typu Konstal 105Na. Obsługują one linię 1 do Kucelina, gdzie stan torów nie pozwala na kursowanie wagonów niskopodłogowych. Impreza cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Prawdziwie wiosenna pogoda ściągnęła tłum miłośników autobusów. Aby nie odprawić sporej grupy uczestników z kwitkiem, organizatorzy domówili drugi autobus. Głównym bohaterem imprezy był Mercedes O303 z rocznika 1990, który na stanie częstochowskiego PKS-u jest od 2017 r. Swoją drogą ciekawy przypadek sprowadzać do ruchu liniowego 27-letni autobus. Drugim pojazdem biorącym udział w przejeździe był białoruski MAZ 206068 wyprodukowany w 2013 r. Do Polski trafił cztery lata później do przewoźnika Trestka z Wojkowic, a we flocie PKS Częstochowa znalazł się w zeszłym roku. Mercedes O303 mimo 36 lat na karku trzyma się nieźle, dużo lepiej niż 3 razy młodszy MAZ-ak. Jeden z uczestników śmiał się, że dzięki tej imprezie dowiedział się, że PKS Częstochowa jeszcze istnieje 😅. Ano istnieje. Może obecnie nie ma znaczącego udziału w obsłudze transportowej okolic Częstochowy, ale według wydanego kilka lat temu Atlasu przedsiębiorstw komunikacyjnych PKS, jest jednym z trzech ostatnich PKS-ów pozostających przedsiębiorstwami państwowymi. Na początek zmierzaliśmy wzdłuż trasy linii tramwajowej do Kucelina. Po minięciu pętli tramwajowej nawróciliśmy na rondzie pod bramą Huty Częstochowa i skręciliśmy w ulicę Kucelińską. Na moście nad Wartą zorganizowany został pierwszy fotostop.
![]() |
| Częstochowa, Mercedes O303 i MAZ 206068 z PKS Częstochowa na moście nad Wartą w ciągu ulicy Kucelińskiej |
Po wykonaniu fotek wróciliśmy pod bramę huty i wzdłuż ogrodzenia zakładu jechaliśmy w kierunku pętli autobusowej Walcownia. Autobusy zatrzymały się kawałek przed pętlą, tak aby uczestnicy mogli dojść i wykonać zdjęcia Mercedesa i MAZ-a, pokonujących przejazd przez bocznicę kolejową na tle huty.
![]() |
| Częstochowa, ulica Korfantego |
Niektórzy nieco obawiali się interwencji ochrony. Jak w listopadzie zeszłego roku imprezowy Jelcz z Mielca zajechał pod elektrownię w Połańcu, ochrona go otoczyła i wezwała policję. Tu na szczęście nic takiego się nie stało, choć cieciu wyszedł z budki zobaczyć z ciekawości co się dzieje.
![]() |
| Przed pętlą Walcownia w Częstochowie |
Opuszczaliśmy granice Częstochowy mijając stację kolejową Częstochowa Mirów obsługującą zakłady zlokalizowane na terenie huty. Wyjechaliśmy potem na drogę krajową nr 46 do Szczekocin. Co ciekawe w Mercedesie puszczane były początkowo wyłącznie niemieckie piosenki. Ciekawe czy w takim razie w MAZ-ie leciały melodie białoruskie 😂. Skręciliśmy z krajówki w stronę wsi Skrajnica, by parę minut później znaleźć się w Olsztynie. Miejscowość ta jest znana z okazałych ruin zamku, jednego z orlich gniazd z których słynie Jura Krakowsko-Częstochowska. Zorganizowany tam został dłuższy postój na zakupy w Biedronce. Fotostop z zamkiem niestety nie był przewidziany. W dalszą drogę kierowaliśmy się lokalnymi drogami na północny-wschód. Przekroczyliśmy linię kolejową Częstochowa – Kielce przy stacji Turów. W małej wiosce Bukowno pojawiły się ciekawe krajobrazy, pofałdowany teren i otwarte przestrzenie. Skręciliśmy w boczną ulicę Słoneczną biegnącą pod górę. Wśród pasażerów zrobiło się poruszenie, że może będzie fotostop. Przeczucia były trafne, bo faktycznie zatrzymaliśmy się na fotki. Niestety duża liczba uczestników rozeszła się po rozległym terenie i doszło do ostrych spięć między fotografującymi z bliska i daleka.
![]() |
| Bukowno, ulica Słoneczna |
Wobec tego na kolejnym postoju który odbył się kilometr dalej była większa dyscyplina. Organizatorzy wyznaczyli obszar na którym fotografowie mają stać i poza który nie mogą wyściubiać nosów 😁.
![]() |
| Kolejny fotostop na ulicy Słonecznej w Bukownie |
Kolejnym naszym celem była wieś Żuraw, gdzie planowany był motyw sakralnym z kościołem Św. Bartłomieja. Wykonane zostało tu również zdjęcie grupowe uczestników imprezy.
![]() |
| Przy kościele w Żurawiu |
Dalej kierowaliśmy się na południe. W Lusławicach znów przekroczyliśmy linię kolejową Częstochowa – Kielce i w Piasku wpadliśmy ponownie na krajówkę nr 46 do Szczekocin. Podjechaliśmy nią do Janowa, gdzie skręciliśmy w drogę wojewódzką na Myszków. Mijaliśmy atrakcyjną turystycznie wieś Złoty Potok, słynącą z XVI-wiecznego pałacu Raczyńskich i dworu w którym mieszkał poeta Zygmunt Krasiński, czy z malowniczej doliny rzeki Wiercicy. Tu też kończy się obszar historycznie obsługiwany przez PKS Częstochowa i wjechaliśmy na teren obsługiwany niegdyś przez już nieistniejący PKS Myszków. Po prawie 20 kilometrach ciągłej jazdy uczestnicy imprezy zaczęli coraz bardziej domagać się postoju. Zatrzymaliśmy się więc na krótko na przystanku na skraju wsi Czatachowa. Ja wykorzystałem tę okazję na przesiadkę do MAZ-a.
![]() |
| Na skraju Czatachowej |
Zjechaliśmy na chwilę z drogi wojewódzkiej aby wykonać kilka leśnych fotek w okolicach wioski Jaroszów.
![]() |
| Jaroszów |
Potem wróciliśmy na drogę wojewódzką i zaraz znaleźliśmy się w miasteczku Żarki. Odwiedziliśmy tam ciekawy zabytkowy zespół stodół. Jest to zespół postawionych w rzędach kilkudziesięciu stodół z przełomu XIX i XX wieku, w których przed laty żareccy gospodarze przechowywali swoje plony i sprzęt rolniczy. Obecnie większość obiektów stanowi własność prywatną i jest zamknięta, ale pomiędzy nimi w wybrane dni tygodnia rozkwita targowisko. Bardzo ciekawe miejsce. Spędziliśmy tu dużo czasu ustawiając autobusy w różnych konfiguracjach między stodołami. Kierowcy musieli się tu wykazać się anielską cierpliwością spełniając nasze coraz to nowe zachcianki i ciągle manewrując autobusami 😅.
![]() |
| Zabytkowy zespół stodół w Żarkach |
Skoro jesteśmy na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, to pasowałoby przywieźć stąd jakieś zdjęcia w jurajskim krajobrazie. W takim klimacie był zaplanowany kolejny fotostop. Udaliśmy się na wschód drogą wojewódzką w kierunku Lelowa, by po paru kilometrach odbić do wioski Łutowiec. Po północnej stronie zabudowań znajdują się skałki, które stały się tłem do kolejnych zdjęć naszych autobusów. Wśród skał można doszukać się resztek ruin średniowiecznej strażnicy.
![]() |
| Skałki w Łutowcu |
Z Łutowca wróciliśmy do Żarek, skąd pojechaliśmy na północ lokalną drogą do Przybynowa. Fotki przewidziane były na wyjeździe ze wsi w kierunku Zaborza. Wysiedliśmy i poczekaliśmy aż autobusy będą do nas wracać.
![]() |
| Przybynów, ulica Wojska Polskiego |
W Przybynowie też są skałki i próbowaliśmy zrobić z nimi zdjęcia. Niestety koncepcję kadru popsuł nam baner reklamujący parking.
![]() |
| Nieudany fotostop ze skałkami w Przybynowie |
Jako rekompensatę zrobiliśmy fotki w motywie sakralnym z kościołem św. Mikołaja.
![]() |
| Przy kościele w Przybynowie |
Z Przybynowa udaliśmy się na zachód i dotarliśmy do linii kolejowej Katowice – Warszawa w okolicy przystanku Masłońskie Natalin. Wskoczyliśmy na drogę wojewódzką do Częstochowy i jechaliśmy wzdłuż Zalewu Porajskiego. Zmierzaliśmy już w stronę Częstochowy, ale jeszcze nie kończyliśmy imprezy. W Kolonii Borek odbiliśmy w lokalną drogę do Zawodzia. Słońce było już dość nisko, ale udało się wykonać jeszcze sporo ciekawych zdjęć w okolicach mostu nad Wartą przed Korwinowem. Oba autobusy przejechały po moście tam i z powrotem pozując do zdjęć.
![]() |
| Korwinów, ulica Spadkowa |
![]() |
| Mercedes pokonał most na Warcie w Korwinowie |
![]() |
| Jeszcze raz ulica Spadkowa w Korwinowie |
![]() |
| MAZ z mostem na Warcie |
Ostatni fotostop zaplanowany był koło stacji transformatorowej we Wrzosowej. Po cichu liczyliśmy, że w tle załapie się pociąg na pobliskiej linii Katowice – Warszawa, ale nie zgrały się z nami.
![]() |
| Wrzosowa, ulica Fabryczna |
![]() |
| Przy stacji transformatorowej we Wrzosowej |
Już o zachodzie słońca wskoczyliśmy na starą krajową jedynkę i tuż po godzinie 17 zakończyliśmy imprezę na częstochowskim dworcu PKS. Stał tam jeszcze jeden autobus PKS Częstochowa, DAF SB4000, z którym wykonaliśmy pożegnalne zdjęcia.
![]() |
| Zakończenie imprezy. Spotkanie z DAF-em SB4000 na dworcu PKS w Częstochowie |
Podziękowaliśmy organizatorom za świetną imprezę i udaliśmy się na miasto na obiad. W drogę powrotną zabraliśmy się autem z kolegami z Nowego Sącza i w Krakowie byliśmy około godziny 20.





































